czarna.myszka
05.06.08, 17:44
Postaram sie strescic aby wszystki tu osoby mogly zaznajomic sie z
tematem i ewentualnie doradzic...
Bylam z chlopakiem prawie 6 lat. W miedzy czasie sie rozstawalismy,
kochalismy sie ale zdazalo mu sie podniesc na mnie reke, ja wtedy
slepo szlam za nim. W zwiazku bylo duzo klotni , pretensji
skierowanych do mnie , najczesciej z glupich powodow: zle
spojrzalam, zle powiedzialam, ktomus sie podobalam i to juz byla
moja wina. 2 tyg. temu zerwalam bo nie wytzymalam tego stresu...
Szczerze mowiac wcale nie cierpialam po rozstaniu, po za tym odezwal
sie kolega z dawnych lat, codziennie spacerowalismy, rozmawialismy ,
zobaczylam ze moze byc inaczej i ze komus moze byc ze mna dobrze,
byc moze to zauroczenie... nie wiem... W kazdym razie byly
szantarzowal mnie ze zrobi sobie krzywde jak nie wroce. Spotkalam
sie z Nim i widzialam ze zalujeza to co robil, plakal, przepraszal
jak nigdy... Ale cos mnie ciagnie do kolegi , chyba nie ufam juz
bylemu. Boje sie zaryzykowac ale tez nie jestem przekonana ze nie
chce juz go do konca widziec. Za to z tym kolega dogaduje sie
swietnie, cos miedzy nami iskrzy , jest dobrym czlowiekiem i nie
chce go skrzywdzic . Co tu robic? mial ktos podobna sytuacje???