zeta84
07.07.08, 10:10
Jak ja nieznsze spotkan rodzinnych,ale tak sie sklada, ze umarl dziadek i nie
mam innego wyjscia.
I wlasnie mialam pisac, ze bede sie zle czula widzac znowu kilka osob, z
ktorymi nie chce miec nic wspolnego, a tu nagle pojawil mi sie usmiech na
twarzy, bo jednak sa osoby z ktorymi chce sie zobaczyc.
Jednak z rodzina najlepiej wychodzi sie na zdjeciu...i tylko z tymi z ktorymi
chcesz sie fotografowac:)
i tu pojawia sie pytanie, jak sie zachowac w stosunku do ojac ktoremu
najchetniaj noz sie w plecy wbilo, jak poskromic durnowate gadanie ciotki co
wydzwania do ciebie z Polski i traci te swoje cenne zlotowki tylko po to zeby
mi powiedziec jak to jest zawiedziona tym, ze ja ja nie poinformowalam, ze moj
dziadek zmarl(pomimo tego ze oficjalnie kiedys powiedziala, ze nie bedzie
mowila jemu dziendobry na ulicy) a teraz jako pierwsza pojawi sie w kosciele
na mszy i z wielkim bukietem kwiatow na pogrzebie...Czy wy tez macie w
rodzinie takich pojebow??dwulicowe szuje ktore nawet poza granicami Polaki
potrafia Tobie zepsuc humor??aaaa
ale pomimo tego ciesze sie, ze zobacze mame, babcie i ukochana cioteczke,
kuzynka i wujaszka:)z reszta nie mam ochoty utrzymywac zadnych kontaktow.
A jednak mam usmiech na twarzy bo cos sie we mnie odmienilo:)
jestem zadowolona z tego, ze tam jade, nawet nie mam problemu zobaczyc sie z
tym debilem ojcem i siedziec w tym samym pokoju co on, bo pomimo tego, ze go
nigdy nie bylo, a jak byl to wszystko niszczyl przez to swoje wielkie ego,
ktore chyba z reszta odzieciczylam po nim... to pomimo tego wsztskiego
osiagnelam spokoj ducha, osiagnelam sukces w zwiazku z moim chlopakiem, sukces
zawodowy i naukowy i to dopiero poczatek...
Takie moje wypociny, musialam to napisac:) bo dzieki temu lepiej mi na serduchu:)