Rodzina...

07.07.08, 10:10
Jak ja nieznsze spotkan rodzinnych,ale tak sie sklada, ze umarl dziadek i nie
mam innego wyjscia.
I wlasnie mialam pisac, ze bede sie zle czula widzac znowu kilka osob, z
ktorymi nie chce miec nic wspolnego, a tu nagle pojawil mi sie usmiech na
twarzy, bo jednak sa osoby z ktorymi chce sie zobaczyc.
Jednak z rodzina najlepiej wychodzi sie na zdjeciu...i tylko z tymi z ktorymi
chcesz sie fotografowac:)
i tu pojawia sie pytanie, jak sie zachowac w stosunku do ojac ktoremu
najchetniaj noz sie w plecy wbilo, jak poskromic durnowate gadanie ciotki co
wydzwania do ciebie z Polski i traci te swoje cenne zlotowki tylko po to zeby
mi powiedziec jak to jest zawiedziona tym, ze ja ja nie poinformowalam, ze moj
dziadek zmarl(pomimo tego ze oficjalnie kiedys powiedziala, ze nie bedzie
mowila jemu dziendobry na ulicy) a teraz jako pierwsza pojawi sie w kosciele
na mszy i z wielkim bukietem kwiatow na pogrzebie...Czy wy tez macie w
rodzinie takich pojebow??dwulicowe szuje ktore nawet poza granicami Polaki
potrafia Tobie zepsuc humor??aaaa
ale pomimo tego ciesze sie, ze zobacze mame, babcie i ukochana cioteczke,
kuzynka i wujaszka:)z reszta nie mam ochoty utrzymywac zadnych kontaktow.
A jednak mam usmiech na twarzy bo cos sie we mnie odmienilo:)
jestem zadowolona z tego, ze tam jade, nawet nie mam problemu zobaczyc sie z
tym debilem ojcem i siedziec w tym samym pokoju co on, bo pomimo tego, ze go
nigdy nie bylo, a jak byl to wszystko niszczyl przez to swoje wielkie ego,
ktore chyba z reszta odzieciczylam po nim... to pomimo tego wsztskiego
osiagnelam spokoj ducha, osiagnelam sukces w zwiazku z moim chlopakiem, sukces
zawodowy i naukowy i to dopiero poczatek...

Takie moje wypociny, musialam to napisac:) bo dzieki temu lepiej mi na serduchu:)
    • staryigruby Re: Rodzina... 07.07.08, 10:16
      Nie kieruj się zdaniem innych członków rodziny w tych sprawach
      (informowania lub nie o jakichś wydarzeniach). Kieruj sie swoimi
      zasadami z założeniem, ze inni będa mieli swoje zdanie i je wyrażą.
      Wkurza cię to, bo usiłują wzbudzac w tobie jakieś dziwaczne
      poczucie winy.
      Ze smiercią bliskich jest tak, ze czesto informuje sie kilka osób, a
      one przekazują juz tę informację dalej...
      Jedziesz na pogrzeb ze względu na obyczaj żegnania zmarłych i to oni
      zą "głównymi bohaterami". Koniecznosc spotkania sioe z kimś, za kim
      nie przepadamy nie ma znaczenia, bo to obiektywne okolicznosci
      narzucają tę sytuację. Głowa do góry :).
    • liisa.valo Re: Rodzina... 07.07.08, 10:17
      U mnie pogrzeb dziadka wyglądał okropnie, ponieważ przyjechała
      wlaśnie moja "nie lubiana rodzina", daleka, wtrącała się we
      wszystko, po pogrzebie urządzili sobie piknik jakiś, kompletnie nie
      szanując uczuć innych.
      PS Nie lubię swojej rodziny. Jest tylko kilka osób i to od strony
      mamy. Od strony ojca mam mnóstwo chorych - niemal dosłownie chorych
      psychicznie - ludzi.
      • zeta84 Re: Rodzina... 07.07.08, 10:41
        wielkie dzieki za slowa otuchy!!
        • liisa.valo Re: Rodzina... 07.07.08, 10:47
          Hmm, właściwie nie wiadomo jak ci dodać otuchy... Ja już dawno
          przestalam się przejmować tym, że jestem w rodzinie na pozycji
          czarnej owcy. Że wszystko co robię jest krytykowane na forum
          rodziny. I chyba tak właśnie powinnaś zrobić. jedziesz na pogrzeb
          dziadka, a nie na kawkę do cioci i tyle. Rób swoje.
          • pan_i_wladca_mx Re: Rodzina... 07.07.08, 10:52
            dokladnie, zacisnac zeby i dac rade, pomysl, ze nawet jak sie poobrazaja to i
            tak do nastepnego pogrzebu nie beda mieli okazji ci tego pokazac. trzymaj sie.
            • mozambique Re: Rodzina... 07.07.08, 13:05
              w jaki sposób ciotka dzwoniac do ciebei wydzwania TWOJE cenne
              złotówki ?
              • alpepe Re: Rodzina... 07.07.08, 13:27
                czytanie ze zrozumieniem się kłania.
        • gosia05 Re: Rodzina... 07.07.08, 19:51
          Mogę się przyłączyć do narzekania na rodzinę?

          Właśnie robię wszystko, żeby moje oczy wyglądały na mniej zapuchnięte.
          W skrócie: mieszkałam przez długi czas z ukochaną babcią, krótko przed jej
          śmiercią - tj parę mcy się wyprowadziłam z rodzinnego miasta. Babcia zawsze mnie
          zapewniała, że mogę do niej wrócić, że mój pokój zawsze będzie moim pokojem itp.
          Babcia zmarła. Po pogrzebie i czasie potrzebnym na ogarnięcie się rodzina
          zdecydowała, że wynajmie jej dom wujkowi z żoną i dzieciakami. I super, skoro
          nie chcą sprzedawać posesji. Natomiast wg ustaleń ten "mój" pokoik miał zostać
          zamknięty - mam tam masę swoich rzeczy + miał stanowić małą graciarnię na
          sprzęty babci, z którymi nie wiadomo jeszcze, co zrobić.
          I tak trwałam w tym durnym przekonaniu, że mam gdzie wracać i cała zadowolona
          dzwonię do ojca i mówię mu, że się widzimy za dwa tygodnie, ze wracam itp. I co?
          I : "ale ten pokój już komuś wynajęliśmy". Nosz k..wa, nawet słowem nie pisnęli.
          Po prostu strasznie, strasznie mi przykro :'(
    • laska.waniliowa Re: Rodzina... 07.07.08, 13:51
      wszystko rozumiem, ale ojca pojebem nazwać to trochę niehalo
      • alpepe Re: Rodzina... 07.07.08, 13:53
        czemu nie halo? A może jej ojciec jest właśnie takim poj.ebem?
        • wbita_w_jego_cien Re: Rodzina... 07.07.08, 19:12
          ja mam takiego poje..bA OJCA, nie jestes sama w posiadaniu oszolomow w rodzinie :)
          • mozambique Re: Rodzina... 08.07.08, 11:21
            czyli co ?> ktos ci ojca regulranie gwałcił ?


            czy tak nazwałas go tak sobie ? w koncu ojca mozna wyzwac od
            najgorszych, matkę tez ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja