Dodaj do ulubionych

Jak przekonać narzeczoną że mi się nadal podoba?

16.10.08, 21:31
Mam trochę niecodzienny problem, bo chyba zwykle działa to w drugą stronę, ale
przyznam się szczerze że jestem już u kresu wytrzymałości. Piszę na forum
kobiecym, może któraś z Pań będzie umiała wyjaśnić mi meandry kobiecej logiki.
Jestem w związku (choć aktualnie zmierza on do rozstania) od ponad 5 lat,
obecnie mamy po 28. W zeszłym roku się oświadczyłem, zostałem jak najbardziej
przyjęty, nasza przyszłość wyglądała różowo i pięknie, mieszkamy razem 2 lata.
Moja narzeczona była bardzo atrakcyjną kobietą, po męsku dodam że koledzy mi
zazdrościli. Ja sam też wyglądam całkiem w porządku, w każdym razie nie
narzekałem nigdy na brak zainteresowania. I byliśmy sobie taką bardzo
szczęśliwą parą na progu związania się na zawsze. Bardzo kocham moją
narzeczoną. Na prawdę, kocham ją tak jak nigdy nie spodziewałbym się pokochać
nikogo, jest moim najlepszym przyjacielem, jest dla mnie wszystkim. Jak widać
było zbyt pięknie. Moja narzeczona nagle zaczęła tyć. Hormonalna sprawa,
ciągnęła się u niej przez długie lata, nagle jednak, po zmianie jakiś leków
zaczęła tyć w strasznym tempie, nie śledzę dokładnie jej wagi, ale myślę że
spokojnie ponad 20 kilogramów. Nie wiem, być może większość facetów miałaby z
tym jakiś problem, ale dla mnie wciąż jest tak samo piękna i pociągająca jak
kiedyś. I dla mnie to jest żadna różnica, szczególnie że zaczęła z powrotem
powoli tracić na wadze po interwencji lekarza, bierze jakieś inne leki. Cóż z
tego, skoro od czasu gdy kompletnie się załamała swoim stanem, jej wiara w
siebie leży w gruzach. Nasze życie seksualne, wcześniej bardzo udane, stało
się jakąś karykaturą seksu, ona wciąż się gdzieś chowa, wstydzi się swojego
ciała, o rozebraniu się przy świetle nie ma mowy, unika zbliżeń jak ognia.
Żeby to było tylko w tej kwestii, co więcej normalne życie stało się
karykaturalne, wstydzi się chodzić ze mną na firmowe bankiety, nie chce żeby
ktoś ją oglądał, potrafi obudzić się z płaczem, przerzucić całą szafę i dostać
histerii że w nic się nie mieści. Staram się jak mogę, tłumaczę jej że wygląda
wspaniale nawet obecnie, że pociąga mnie tak samo, oczywiście nic nie działa.
Kiedy próbuję wyciągnąć ją na zakupy, żeby kupiła nowe ubrania w których
będzie się dobrze czuła - histeria, że w nic się nie zmieści, że nie robią
takich rozmiarów i tak dalej. Początkowo miałem wiele cierpliwości, rozumiałem
że nie może się odnaleźć w tej sytuacji, ale powoli mam dość. I teraz do sedna
- przedwczoraj po dużej kłótni w której głównym tematem była koleżanka z
firmy, bardzo atrakcyjna młodziutka dziewczyna, która wg mojej narzeczonej
wspaniale do mnie pasuje i powinienem rozstać się z nią i spróbować z tamtą.
Wałkowała ten absurdalny temat przez godzinę, po czym w złości stwierdziła że
się wyprowadza bo nie chce być dla mnie kulą u nogi. Początkowo myślałem że to
tak w złości, pod wpływem emocji, ale wczoraj rano powiedziała że nasz ślub
(nie mamy wyznaczonej daty, ale myśleliśmy hipotetycznie o lecie przyszłego
roku) raczej się nie odbędzie i że ona nie chce żeby ludzie na nią patrzyli i
się dziwili czemu ja z nią jestem. Pomijam fakt jak bardzo zraniony się czuję,
fakt że ona myśli o tym w ten sposób, że W OGÓLE tak to postrzega. Czuję się
jak w jakimś idiotycznym filmie, w którym reżyser za dużo pił. Nie wiem co mam
robić, krzyczeć na nią, walnąć ją w głowę czymś ciężkim żeby zaczęła logicznie
myśleć, na prawdę już nie wiem. Cała ta sytuacja wydaje mi się tak głupia, a
na dodatek realnie nagle moje życie zaczęło się sypać jak domek z kart,
kobieta którą kocham chce mnie rzucić z takiego powodu? podczas gdy nie dałem
jej najmniejszego choćby sygnału że coś jest nie tak? Bardzo proszę, niech
jakaś mądra osoba powie mi co mam zrobić, co powiedzieć, jak jej pomóc, i
sobie też, bo jak widać całe moje życie stanęło pod znakiem zapytania. Może
jakaś kobieta, która sama miała podobny problem do mojej narzeczonej, będzie
wiedziała co zadziała? jakie słowa? a może mam coś realnie zrobić? moje nerwy
są już w strzępach.
Obserwuj wątek
    • heart_of_ice Re: Jak przekonać narzeczoną że mi się nadal podo 16.10.08, 21:41
      Ona chyba powinna isc do psychologa. Mowie serio.

      Pauli
      --
      "Bierze się trochę bawełny i... rozkuwa na płasko, jak przypuszczam... i dostaje
      się chusteczkę" [T.P]
    • audrey_kathleen Re: Jak przekonać narzeczoną że mi się nadal podo 16.10.08, 21:53
      Przykra sprawa.. Może zamiast skupiać się na słowach pomyśl o
      czynach, które by mogły ją zapewnić o Twoich uczuciach.
    • delayla Re: Jak przekonać narzeczoną że mi się nadal podo 16.10.08, 22:22
      łoł!
      Nie wiem co powiedzieć, ale straszliwie podoba mi się Twoja postawa! Takiego
      faceta to ze świecą w ręku szukać!
      Może zrozumie co może stracić...?
      A psycholog też wydaje mi się dobrym rozwiązaniem

      pozdrawiam i szczęścia życzę!
    • rosa_de_vratislavia proponuję zapytać lekarza 16.10.08, 22:31
      rokopil napisał:
      >Moja narzeczona nagle zaczęła tyć. Hormonalna sprawa,
      > ciągnęła się u niej przez długie lata,

      Takie historie hormonalne (nie wiem z czym tu jest dokładnie
      problem... z tarczycą?) wpływają też na nastroje. Psychika niestety
      jest zależna od układu hormonalnego i Twoje racjonalne argumenty
      mogą nie być przez narzeczoną rozumiane. Proponuję o tych zmianach
      w psyche porozmawiać z prowadzącym ją endokrynologiem, który weźmie
      to pod uwagę przy ustalaniu terpaii, ew. skieruje do psychiatry
      (antydepresanty?).
      Powodzenia!
    • alajna85 Re: Jak przekonać narzeczoną że mi się nadal podo 16.10.08, 22:48
      W sytuacji kultu ciała, w jakiej tkwimy, nie możesz jej się dziwić, ze tak
      reaguje. Wg mnie ona Cię sprawdza i Twoim zadaniem jest, mimo, że doprowadza Cię
      to już do szału, nie dać się sprowokować. Musisz to wytrzymać i iść w zaparte ze
      swoim przekonaniem, że kochasz ją, pomimo jej wagi i tego, co ona o sobie
      wygaduje. Wspieraj ją, kochaj, nie słuchaj tego, do czego Cię namawia. Ślepo
      tkwij w swojej wspierającej postawie wobec niej. Jeśli będziesz konsekwentny, za
      jakiś czas, choć może to jeszcze potrwać, przejdzie jej. Uwierzy Tobie w to, co
      myślisz. Wszystko wróci do normy. Chciałeś przyrzekać jej "na dobre, i na złe",
      potraktuj to jako próbę. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego:)
      • amuga Re: Jak przekonać narzeczoną że mi się nadal podo 16.10.08, 23:09
        Zgadzam sie z toba Alajna85.
        Wydaje mi sie ze ona ciagle oczekuje zapewniania jej ze jej waga
        nie bedzie miala nic wspolnego ze zmniejszeniem uczucia do niej.
        Wiem ze moze to byc nudne ale wlasnie im bardziej bedziesz
        niecierpliwy tym gorzej. Wydaje mi sie ze w sposob spokojny ale jak
        maszyna utwierdzaj ja w swoim uczuciu. Ona wlasnie tego potrzebuje
        ze wzmozona sila. Ona musi miec jakas odmiane depresji na punkcie
        nadwagi.
        Nie wiem jak to moze dzialac u was ale moze poczuciem humoru i
        smiechem powinienes brac te jej pomysly o wyprowadzce? Na zasadzie
        mow sobie a ja i tak sie nie wyprowadze.
        Ona wyraznie potrzebuje ciaglego zapewnienia jej o tym ze ja nigdy
        nie opuscisz. Ona po prostu stracila pewnosc i wiare w siebie.
        Zycze cierpliwosci ale jak ja kochasz to przejdziecie to.
    • enith Re: Jak przekonać narzeczoną że mi się nadal podo 17.10.08, 00:13
      Jeśli hormony ma już ustawione, traci na wadze, a zaburzony obraz własnego ciała jest nadal - psychoterapia, jak sugerowano ci wyżej.
      Ja jak najbardziej rozumiem frustrację narzeczonej. Sama, zawsze szczupła, gdy zaczęła nawalać tarczyca, przytyłam. Nie mieściłam się w żadne z moich ulubionych ciuchów, wyjście gdziekolwiek stało się nie lada wyczynem. Potrafiłam godzinę spędzić w garderobie (a mam ją naprawdę dużą) i załamywać się, że nic nie pasuje. Poprawiło się się dopiero, gdy endokrynolog ustawił mi odpowiednią kuracją tarczycę. Uważam, że masz dwie opcje: możesz czekać, aż wróci do poprzedniej wagi i wyglądu, licząc na to, że jej samopoczucie też się poprawi. Sugeruję jednak drugie wyjście czyli psychoterapię, bo wasz związek, dotychczas naprawdę udany wisi, z tego co piszesz, na włosku, a ona zaczyna miewać nastroje trochę depresyjne. Myślisz, że dałyś radę ją namówić?
    • autume Zrób swoje jak należy i ... 17.10.08, 07:34
      ...nie wnikaj w meandry kobiecej logiki, bo przez rok do domu nie
      trafisz nawet s GPS-em !
    • niunia9911 Re: Jak przekonać narzeczoną że mi się nadal podo 17.10.08, 13:10
      Drogi Rokopil,
      Na początku pozwól, że napiszę, że serdecznie Ci współczuję. Twoja
      postawa jest godna szacunku, zachwytu i... zazdrości. Chciałąbym
      utwierdzić Cię w przekonaniu, że - na podst. tego, co piszesz - te
      problemy nie mają absolutnie związku z Tobą. Sądzę, że - jak piszą
      przedmówcy - dziewczyna ma problemy z nastrojem i samooceną,
      spowodowane być może problemami hormonalnymi. Jesteśmy tworem
      psychofizycznym, oba te aspekty wzajemnie na siebie bardzo silnie
      wpływają. Nie jestem lekarzem, nie chcę się mądrzyć, ale na
      podstawie moich doświadczeń mogę powiedzieć, że wygląda mi to na
      depresję. Nie depresję - smutek, ale depresję - chorobę, którą leczy
      się lekami u psychiatry i psychoterapią, z którą walczy się z dużym
      trudem, ale można z niej wyjść! Jesli jesteś gotów pomagać swojej
      narzeczonej, przed wszystkim doprowadź do tego, by poszła do
      lekarza. I nie bierz tego, co mówi albo co robi, do siebie - to nie
      ma związku z Tobą, to po prostu objawy choroby. I Twoja narzeczona
      cierpi z jej powodu najbardziej - wierz mi. Powodzenia, trzymaj się!
    • 1.xxx12345 Re: Jak przekonać narzeczoną że mi się nadal podo 17.10.08, 13:16
      jako jedyny punkt zaczepienia w zrozumieniu naszej logiki załóż, że baby mają
      hopla na punkcie własnej prezencji i.... to by było na tyle.

      dołączam się do przedmówców - lekarz (endokrynolog lub podobnie) i psychiatra.

      powodzenia.
    • paesaggio Re: Jak przekonać narzeczoną że mi się nadal podo 17.10.08, 13:17
      proponuję zakupić karnet na siłownię i razem z nią tam pójść, bo jak
      sądzę dla Ciebie nie ma znaczenia jej wygląd ale ona ma problem...
      to coś z tym trzeba zrobić i tyle widocznie nie jest w stanie
      zaakceptować siebie taką jaka jest i Twoje tłumaczenia na nic się
      zdadzą...
    • dzikoozka Re: Jak przekonać narzeczoną że mi się nadal podo 17.10.08, 13:39
      Niech przeczyta to co napisałęś
      i niech idzie do psychologa
    • anula291 Re: Jak przekonać narzeczoną że mi się nadal podo 17.10.08, 14:16
      Z tego co piszesz jesteś fajnym człowiekiem Pozazdrościć takiego partnera :) Szkoda ,że ona tego nie widzi :(Potrzebny jej z pewnością specjalista, bo wasz związek sie skonczy.Każdy ma swój kres cierpliwości :( Życzę powodzenia
    • rokopil Re: Jak przekonać narzeczoną że mi się nadal podo 17.10.08, 15:28
      dziękuję za odpowiedzi, faktycznie moje pokłady cierpliwości są już na
      wyczerpaniu, ale poddawać się oczywiście nie zamierzam. Nie wiem czy moja
      postawa jest godna zachwytu, wydaje się raczej naturalna i wynika zwyczajnie z
      miłości i niczego więcej. Próbowałem dzisiaj rozmawiać z narzeczoną, ale
      zamknęła się, mam nadzieję ze chwilowo, na moje słowa. Spróbuję zaproponować jej
      pomoc psychologiczną/psychiatryczną i jakoś rozwiązać problem skoro tak
      radzicie, choć boję się jak to przyjmie. Ale ona sama wie że ma problem, być
      może potrzeba po prostu żeby ktoś ją pchnął w dobrym kierunku bo sama nie może
      się na to zdobyć. Najgorsze jest to uczucie zawodu, że tak mało we mnie wierzy,
      mówi się na dobre i na złe, a tu nagle gdy jest źle, mam iść do diabła. Poza
      tym, ona wcale źle nie wygląda, wcześniej była bardzo szczupła, teraz jest po
      prostu okrąglejsza, nie jest wcale otyła, zresztą nawet jakby była to pewnie i
      tak by nic nie zmieniło. Najgorzej chyba przyjęła rozstępy spowodowane
      gwałtownym tyciem, mówi że już nigdy nie będzie mogła pokazać się w bikini, że
      nigdy nie założy niczego z krótkim rękawem. Nawet w lecie gdy było ciepło
      chodziła cała zakryta (o ile w ogóle wyszła z domu). Te rozstępy nie znikają po
      jakimś czasie? maleją chociaż? Wyrzuciła sporo swoich starych ubrań w jakimś
      szale. Poza tym huśtawki nastrojów, raz jest taka jak kiedyś, za chwilę zaczyna
      płakać po cichu i opędza się ode mnie. Próbowałem jakiś czas temu namówić ją na
      sport (kiedyś razem regularnie graliśmy w tenisa), ale mówi że teraz wszystko ją
      męczy, że nie ma siły i kondycji. Zaproponowałem w zeszłym tygodniu że wezmę
      urlop i pojedziemy gdzieś na tydzień na wakacje, żeby było ciepło i żadnych
      znajomych skoro się wstydzi - oczywiście odmowa, że nie pokaże się nawet obcym w
      swoim stanie. Na prawdę się o nią boję. Przepraszam że tak tu wyrzucam swoje
      żale, ale przynajmniej anonimowo, nie chcę zwierzać się naszym wspólnym znajomym
      z jej stanu, czuję że to nie byłoby fair, a muszę się jakoś wygadać, kogoś o to
      zapytać.
    • milka_niebieska Re: Jak przekonać narzeczoną że mi się nadal podo 18.10.08, 02:25
      >Nie wiem co mam robić, krzyczeć na nią, walnąć ją w głowę czymś
      ciężkim żeby zaczęła logicznie myśleć, na prawdę już nie wiem. >

      A gdzie tu widzisz brak logiki?. W tym, że chce odwołać ślub?. A po
      jakiego diabła ma brać ślub w momencie kiedy jest chora i źle się
      czuje ze swoim wyglądem?. Za karę?. A może to, że się nastawiłeś na
      ślub jest ważniejsze od samopoczucia Twojej dziewczyny w tym dniu?.

      Twoja dziewczyna zachorowała, nie może się pogodzić ze swoim
      wyglądem, a Ty jej wmawiasz, że nie ma problemu i histeryzuje???. No
      to przepraszam Cię bardzo ale dla mnie to jest ewidentne
      lekceważenie uczuć drógiej osoby. To że dla Ciebie nie ma problemu,
      nie znaczy, że on nie istnieje. Skoro żle się czuje na bankietach i
      będąc w centrum uwagi, to dlaczego chcesz żeby na nie chodziła?.
      Najłatwiej wysłać dziewczynę do psychologa, wmówić depresje a z
      siebie zrobić biednego, odrzuconego misia.
      • poswiatka Re: Jak przekonać narzeczoną że mi się nadal podo 18.10.08, 06:40
        Dokładnie.. Wysłanie jej do psychologa może być odebrane na zasadzie 'mam cie
        już dośc niech kto inny się z tobą męczy'.. Tak samo wyprawa do psychiatry moze
        byc bardzo niebezpieczna, ponieważ psychiatra jest lekarzem, a lekarze jak wiemy
        wypisują leki (czy warto pakować się w tak ciężką chemię bo komuś ciężko
        pogoddzić się ze startą czegoś tak ważnego w dzisiejszych czasach jak znaczna
        arakcyjność fizyczna?). Związki mają to do siebie, że nic w nich nie trwa
        wiecznie... Bądź wytrwały w swoim dotychczasowym zachowaniu, żeby ta kobita nie
        miała wrażenia, że cały świat nagle uciekł jej spod nóg. Nie róbmy wariata z
        kogoś wrażliwego albo nawet troszkę przewrażliwionego... :)
      • rokopil Re: Jak przekonać narzeczoną że mi się nadal podo 18.10.08, 13:43
        Nie odgrywam żadnego porzuconego misia, jestem człowiekiem z krwi i kości który
        został (z powodów mniej lub bardziej obiektywnych) potraktowany tak jak to
        przedstawiłem powyżej, to jest także moje życie mimo wszystko. Owszem jak
        najbardziej rozumiem powagę problemu mojej narzeczonej i ostatnią rzeczą jakiej
        chce to żeby źle się ze sobą czuła, szczególnie w dniu ślubu. Dlatego też
        napisałem, że nie wiem co mam zrobić żeby jej pomóc, zwyczajnie nie umiem i nie
        mam pomysłu, moje dotychczasowe nie odniosły żadnego skutku, a dobrej woli mam
        aż w nadmiarze, cierpliwość która nigdy nie była moją mocną stroną osiągnęła
        chyba swoją szczytową formę. Źle zrozumiałaś moje intencje - mi chodzi o ślub w
        ogóle, o kwestię pozostania ze sobą, nie o ślub teraz natychmiast, po trupach
        żeby tylko był. Nie wmawiam dziewczynie że problemu NIE MA - bo jest,
        obiektywny, medyczny, natomiast on nie istnieje DLA MNIE w wymiarze nadwagi. Dla
        mnie problemem jest jej zły stan psychiczny i to że cierpi, chcę jej pomóc a nie
        umiem. Moje próby wyciągnięcia jej z domu, próby chwilowego pogodzenia się ze
        stanem obecnym nie są podyktowane żadnymi egoistycznymi pobudkami, tylko chęcią
        wyrwania jej z marazmu w którym coraz bardziej się pogrąża. Być może źle
        sformułowałem swoją wypowiedź skoro ktoś odniósł wrażenie że jest inaczej,
        przytoczyłem różne przykłady żeby pokazać w jaki sposób reaguje na sytuacje z
        życia codziennego. Mówisz najłatwiej wmówić depresję i grać misia - ale nie
        podajesz CO konkretnie mogę zrobić, czyli nie odpowiadasz na moją prośbę, jak
        mogę jej pomóc, tym samym Twoja wypowiedź jest jakoś dziwnie bezużyteczna,
        chętnie bym usłyszał Twoje zdanie na temat tego co powinienem zrobić, mimo że
        bardziej kulą w płot swoją oceną sytuacji trafić nie mogłaś, jest wręcz
        dokładnie odwrotnie.
        • milka_niebieska Re: Jak przekonać narzeczoną że mi się nadal podo 18.10.08, 14:41
          Już Ci mówię, co możesz w moim odczuciu zrobić. - Zaakceptować
          obecny stan. - To chciałam przekazać przez mój poprzedni post.
          Widocznie wyraziłam się nie precyzyjnie.

          Z tego co zrozumiałam Twoje dotychczasowe działania nie okazały się
          skuteczne, więc chcesz żeby ktoś z nas (obojętnie czy na forum czy
          psycholog) dał Ci złotą receptę. Niby w jaki sposób?. Skoro
          wypróbowałeś drogę A (działanie), wg. mnie to pozostała Ci droga B
          (nie działanie).

          Jak dla mnie to zachowanie Twojej dziewczyny jest zupełnie normalne.
          Przeżyła tragedię i potrzebuje czasu żeby się z tym pogodzić. Może w
          Twoim odczuciu to za długo już trwa, ale ma do tego prawo.

          Wygląda na to, że któreś z Was musi zaakceptować stan obecny.
          1. Ona akceptuje swój chwilowy wygląd. (Nie udało się.)
          2. Ty akceptujesz jej zachowanie. (Twój ruch.)
          3. Pomagasz jej zmienić podejście do problemu. (Nie udało się.)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka