Dodaj do ulubionych

uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy odejść?

    • pszekora Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 18:20
      Odejść i nie wychodzić za mąż w ogóle. Jak u ciebie tak latają w
      powietrzu kufle z piwem to należałoby się zastanowić, czy masz prawo
      psuć życie któremukolwiek facetowi i waszym przyszłym dzieciom.
      Każdy normalny mężczyzna cie w końcu uderzy, chociażby w obronie
      własnej. Co więcej, trudno mu będzie z tego czynić zarzut. To ty sie
      nie nadajesz się do małżeństwa.
    • an122 Nad czym się tu zastanawiać ? 30.10.08, 21:57
      Jak chcesz, żeby Cię lał, to z nim zostań
      • angazetka Re: Nad czym się tu zastanawiać ? 30.10.08, 22:14
        Ale przeczytałaś chociaż pierwszy post w tym wątku?
    • fast-whisky Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 22:06
      boze swiety uciekaj gdzie pieprz rosnie ,ODEJDZ ODEJDZ ODEJDZ ja
      odeszlam zanim zaczal mnie bic!!!!!
      • szalona.manuela Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 22:54
        Skąd pewność, że biłby skoro odeszłaś zanim zaczął? Lepiej uprawiać
        czarnowidztwo i uciec niż stawić czoła rzeczywistości i życiu. W sumie Twoja sprawa.
    • deodyma Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 30.10.08, 23:34
      dziewczyno, dajcie sobie oboje spokoj i niech kazde z Was pojdzie w swoja
      strone. ciagle sie klocicie a teraz ta cala sytuacja... uwazam, ze nie
      powinniscie ze soba byc i tyle. nie pasujecie do siebie i lepiej bedzie, jak sie
      rozstaniecie.
    • marouder.eu Kochany pamietniczku... 31.10.08, 10:42
      ...dzis znowu mialam racje (jak zawsze)!
      On sie pozornie z moja racja zgadzal, ale w oczach mial cos takiego...cos
      takiego, ze wzielam i rzucilam w niego kuflem. No wiesz pamietniczku, zeby sobie
      nie pozwalal po prostu.
      A on, wyobraz sobie, zamiast podziekowac i przeprosic, wzial i mnie trzasnal w
      paszcze! No!

      Kolezanka mi powiedziala, ze jesli chcemy byc ze soba (co mi prywatnie odradza,
      bo to jakis falszywy zboj jest z tego mojego), to powinnismy pojsc na terapie z
      uwagi na niepowstrzymana agresje mojego partnera.
      Skonsultowalam sie juz z pania psycholozka (super babka, jakie ciuchi, jake
      wlosy?!), ktora mi wspolczula przez telefon, ze musze przebywac pod jednym
      dachem z takim bierno-agresywnym psychopata i obiecala, ze na terapii mu dopiero
      pokaze!

      Kupilam sobie kosmetyki i bielizne za jedyne 999pln. Promocja byla.
      Przedswiateczna! Bielizne kupilam czarna, bo to Wszystkich Swietych sie zbliza.

      Pa Pamietniczku. Do jutra. Caluski:))***
    • nonoa Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 31.10.08, 13:27
      Hm moim zdaniem...
      Myślę, że jeśli facet uderzy Cię raz a Ty nie wyciągniesz odpowiednich
      konsekwencji np przesunąć datę ślubu to nie będzie miał najmniejszych oporów
      zrobić tego jeszcze raz... To całkiem ludzkie, że przy zrobieniu czegoś nie tak
      nie oberwie się trochę to szybko o tym zapomnimy i tym samym powtarzamy swoje błędy.
      Nie mówię: odejdź, bo do tego trzeba o wiele więcej siły niż do pozostania.
      Myśli się : jakoś to będzie a po paru latach ląduje się w Domu Samotnej Matki...
      Radę tylko lekcje pokory dla Twojego mężczyzny. A ślub może się odbyć za rok czy
      dwa. Jasne na pewno stracisz jakieś pieniądze ale czym one są wobec Twojego
      spokojnego, szczęśliwego życia?
      Życzę spokoju wewnętrznego i dobrej decyzji...
      Pozdrawiam
      NONOA
      • marouder.eu Znaczy sie jak, dobrze, ze autorka... 31.10.08, 13:32
        ...zostala spoliczkowana za rzut kuflem w kierunku kochanka oraz ogolne tepienie
        partnera?

        nonoa napisała:

        To całkiem ludzkie, że przy zrobieniu czegoś nie tak
        > nie oberwie się trochę to szybko o tym zapomnimy i tym samym powtarzamy swoje b
        > łędy.
        • nonoa Re: Znaczy sie jak, dobrze, ze autorka... 04.11.08, 11:01
          -Oberwie się- miałam na myśli -poniesie konsekwencje- a nie przemoc fizyczna. Przemocy fizycznej jestem całkowicie przeciw. Zły dobór słow- faktycznie!
    • elvado Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 31.10.08, 14:28
      Przeciez Ty rowniez nie panujesz nad soba...rzucenie w kogos kuflem
      piwa, nawet jesli nie chce sie trafic, jest porownywalne z
      wymierzeniem policzka. jesli mozesz zyc ze soba, bedziesz mogla i z
      nim.
      • paniodmatematyki Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 31.10.08, 16:12
        nie jest porowynywalnym rzucic w sciane kufel a kogos uderzyc. czemu?
        1. rzucenie kuflem w sciane nie powoduje bolu u drugiej osoby a uderzenie kogos
        juz tak
        2. rzucenie kuflem w sciane jest legalne a udrzeenie kogos juz nie

        racje masz ze bedzie mogla zyc, ty elvado zyjesz z logika ameby i wszytko jest
        siuper :)
        • kali_login Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 31.10.08, 17:45
          Szczesliwe zycie musisz miec znajac bol tylko fizyczny.
          • paniodmatematyki Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 31.10.08, 19:00
            dedukcja godna szerloka watsonie, jak to wydedukowales opierajac sie na tym co
            napisalam? po prostu piekne ;>
            • kali_login Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 31.10.08, 19:52
              Wprost.
              • paniodmatematyki Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 01.11.08, 15:39
                wprost to sie krowie spod ogona wylatuje heh
                • kali_login Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 02.11.08, 00:29
                  Dokladnie: hyh.
                  • paniodmatematyki Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 02.11.08, 11:28
                    popa popa, jednak sie w koncu ze mna zgodziles i nawet racje przyznales ;)
                    poczciwys chlopak jednak :>
                    • kali_login Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 17:28
                      Zgodzilem. Zostaje tylko: hyh. Zwyczajnie szkoda klawiatury.
        • kasienka.b Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 31.10.08, 20:33
          > 1. rzucenie kuflem w sciane nie powoduje bolu u drugiej osoby a uderzenie kogos
          > juz tak

          bólu fizycznego owszem... a co z bólem psychicznym? Jeśli ktoś rzuciłby w moim
          kierunku czymkolwiek, czy nawet tylko o ścianę, dla mnie to byłoby tak samo
          bolesne jak policzek....
        • ursz-ulka Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 08:44
          Wszyscy psioczą na nią, ale to on uderzył. A przecież mógł wziąść
          drugi kufel i też rzucić. I było by po równo. Ale nie - on uderzył.
          • raohszana Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 15:20
            O, dokładnie!
            Mieliby zawody w rzucaniu szkłem o sciane, zeszła by z nich "para" i byłby spokoj.
            • kali_login Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 17:16
              No, ona tez mogla mu oddac. Mieliby zawody w lisciach i byliby dobrana para.
    • yotka5 Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 01.11.08, 17:53
      Uderzył - zle zrobił.
      Ale...sama przyznajesz, ze jak sie klocicie, to Ty jestes
      zawsze 'górą', mimo ze czasami nie masz racji - z tego wniosek, ze
      twoj facet to jednak dosc opanowany czlowiek, potrafi dla swietego
      spokoju odpuscic.
      Myslę, ze masz problemy z emocjami i z samokontrolą - ale nad tym
      mozna popracowac.
      Z drugiej strony nie wyobrazam sobie sytuacji, w ktorej podczas
      klotni rzucam kuflem z piwem (lub jakims innym CIĘŻKIM przedmiotem)
      o scianę, w strone mojego faceta. Uciekłby ode mnie czym predzej
      (gdyby on tak zrobił, tez bym uciekla ;d) . Dziwny związke, wydaje
      mi się, ze Ty go nie kochasz, boisz sie do tego przyznac - nawet
      przed sama soba - i dlatego wywolujesz awantury, w nadziei ze za
      ktoryms razem on nie wytrzyma i Cię zostawi...
    • amelkalexi Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 01.11.08, 19:24
      Wiac...i to jak najszybciej i jak najdalej...
      W koncu kto dal mu prawo...zeby Ciebie uderzyc???
      Przeciez mogl tak jak Ty rozbic cos innego o sciane, a nie podnosic reki na
      Ciebie...
      Jesli raz uderzyl...zrobi to ponownie, bo bicie swiadczy o braku...argumentow i
      nieumiejetnosci dyskutowania.
      • enith Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 01.11.08, 19:40
        No i następna "mundra" się znalazła.

        > Jesli raz uderzyl...zrobi to ponownie, bo bicie swiadczy o braku...argumentow i
        > nieumiejetnosci dyskutowania.

        A o czym swiadczy rozpierdzielenie kufla o ścianę i notoryczne kłótnie (jak ktoś wyżej pięknie napisał) z dupy wzięte? Bo chyba nie o umiejętności dyskutowania !!
        Gdyby moja przyjaciółka dostała ataku wścieklizny i rzucała ciężkimi przedmiotami ryzykując, że kogoś skaleczy lub poważnie zrani, sama dałabym jej w twarz. Jak ktoś nie umie nad sobą panować, niech się liczy w faktem, ze ktoś inny przywróci go do porządku. I nie piszę tu o biciu, bo "zupa..." itd. Piszę to o zachowaniu, które jest potencjalnie groźne dla obserwatorów. Czy autorka wątku pomyślała choć przez chwilę, że rzucając ciężkim szkłem naraziła (rzekomo) kochaną osobę na ryzyko np. utraty wzroku albo blizny, gdyby szkło posypało się na głowę tego chłopaka i pokaleczyło go? Czy też była tak zaaferowana robieniem kolejnej bezsensownej awantury, że miała zdrowie i życie chłopaka w doopie? Należał się jej nie tylko policzek, ale też kop w zad na do widzenia. NIKT nie wytrzyma na dłuższą metę takiego traktowania, bezsensownych kłótni, wylewania pomyj i rozbijania szkła. I dobrze, że sprawa wyszła przed ślubem. Łatwiej będzie ten chory związek zakończyć.
      • wrr2 Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 01.11.08, 20:09
        > Jesli raz uderzyl...zrobi to ponownie, bo bicie swiadczy o braku...argumentow i
        > nieumiejetnosci dyskutowania.
        Dokładnie o tym samym świadczy robienie awantur bez powodu i ciskanie przedmiotami po mieszkaniu, więc nie jestem pewna, czy miałby z kim dyskutować. I IMO to, że narzeczony uderzy ją ponownie, jest znacznie mniej prawdopodobne niż to, że autorka rzucając kolejnym cięzkim przedmiotem kiedyś w niego wceluje :( Ona kompletnie nie potrafi panować nad agresją, a jej narzeczony wydaje się być opanowany i nie wytrzymał dopiero po 6 latach awantur o głupoty, a swojego wybuchu żałuje, więc pewnie będzie się starał aby do podobnej sytuacji nie doszło. Niestety o autorce tego powiedzieć nie można.
    • mydreams86 Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 01.11.08, 19:34
      hej, bardzo mi przykro że Cie cos takiego spotkało...

      Ja jestem zdania że facet nie powinien uderzyć kobiety, a jak to zrobi - to
      pewnie się to powtórzy nie ma co mydlić sobie oczu że po ślubie się zmieni...
      Jednak w Twojej sytuacji hmm chyba sama go sprowokowałaś. Chyba tego nie
      chciał.. Wydaje mi sie że troszke przesadziłaś dlatego i on stracił kontrolę.

      Myslę ze zasługuje na drugą szansę...

      Ale to przecież TY znasz go lepiej i TY decydujesz...

      Zyczę w takim razie tej dobrej decyzji - obyś nigdy jej nie żałowała.

      Pozdrawiam
      • nawrocona5 Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 02.11.08, 11:29
        Ja też jestem zdania, że facet nie powinien bic kobiety. Nigdy.
        Tyle, że tu nie było mowy o biciu, jak co niektóte z was próbują sugerować.
        Policzkowanie jest starym i skutecznym sposobem na uspokajanie histeryczek i
        furiatek. Sama bym to zrobiła w takiej sytuacji.
        Nie ma żadnego znaczenia, że zrobił to facet, on akurat był w pobliżu i w
        dodatku był obiektem jej agresji.
    • qrnamol Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 02.11.08, 11:36
      Lecz się, a najlepiej wyjedź na bezludną wyspę i nie wracaj... Znam ten typ kobiety, jedna mi tak właśnie życie zmarnowała robiąc z igły widły, o byle pierdoły strasząc wyprowadzką, rozwodem i nie wiem czym jeszcze. Odejdź od niego, odwołaj ślub i nie marnuj życia jemu, ani żadnemu innemu facetowi...
    • ma_dre Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 04.11.08, 12:06
      odejdz czympredzej! nie marnuj czlowiekowi zycia. Twoje zachowanie nadaje sie do
      leczenia. Zrob to zanim nie bedzie za pozno.
    • dotyk_wiatru Phrazes... 04.11.08, 14:00
      ...co wyszło z tego...???
      Jakie wnioski? Jaka decyzja?
    • atra1 odejść 04.11.08, 14:58
      dla jego dobra, jeżeli dopiero po 6 latach puściły mu nerwy to anioł nie człowiek, no i szkoda go dla furiatki
      • ab554 Re: odejść 04.11.08, 15:18
        jesli macie zamiar sie pobrac , to chyba i miec dzieci...Czeste klotnie , rzuty
        kuflami , rekoczyny - nie pobierac sie . Jesli po 6 latach jestescie jak
        maloletnie , klocace sie rodzenstwo , nastawieni na postawienie na swoim , to
        bez sensu zakladac rodzine .W rodzinie dazy sie do kompromisu , daje za wygrana
        , nieraz ustepuje.Nie przesadzam o niczyjej winie , ale golym okiem widac , ze
        dziecko w lozeczku dostanie rykoszet.

    • phrazes Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 04.11.08, 15:14
      Napisałam o swoim problemie na tym forum, bo byłam bliska załamania nerwowego,
      pierwszy raz w życiu czułam się jak pusty balonik, nie wiedziałam kompletnie co
      zrobić, od czego zacząć... potrzebowałam rady, wsparcia, pomocy... Rozczarowałam
      się... Nie sądziłam, że zostanę wyzwana od wariatek i tym podobnych. Jest mi
      przykro.

      Nie wiem jeszcze jak dalej potoczy się nasze życie, póki co przeniosłam się na
      trochę do siostry, żeby wszystko przemyśleć, byśmy mogli spojrzeć na to każde ze
      swojego punktu widzenia. On wciąż dzwoni, przeprasza, błaga, żebym nie
      odchodziła. Myślałam, że wszystko da się naprawić, tak bardzo się kochamy...
      Teraz zaczęłam się bać. Nie wiem, czy będę potrafiła być z nim, boję się, że
      taka sytuacja może się powtórzyć. Nie potrafię o tym zapomnieć.
      • tygrysio_misio Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 04.11.08, 16:44
        no to niezle go ustawilas jak tak wydzwania i przeprasza


        dostalas rade: idz do psychologa pracowac nad soba

        jestes rozczarowana, bo nie po Twojej mysli byly odpowiedzi? bylo trzeba napisac
        moze co mielismy napisac;]

        to Ty jestes probleme nie on... my mozemy co najwyzej jego wspierac...a Ciebie
        opierniczyc zebys wkoncu cos zrozumiala
      • dotyk_wiatru Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 04.11.08, 18:13
        phrazes napisała:

        > Napisałam o swoim problemie na tym forum, bo byłam bliska
        załamania nerwowego,
        > pierwszy raz w życiu czułam się jak pusty balonik, nie wiedziałam
        kompletnie co
        > zrobić, od czego zacząć... potrzebowałam rady, wsparcia, pomocy...
        Rozczarowała
        > m
        > się... Nie sądziłam, że zostanę wyzwana od wariatek i tym
        podobnych. Jest mi
        > przykro.

        Spokojnie...Nie bierz tego wszystkiego tak do siebie...Najważniejsze
        to znaleźć rozwiązanie...Musicie wspólnie zdecydować...Na mój gust
        ON nie wygląda na brutala...za to Ty masz problem z
        emocjami...sorry...

        > Nie wiem jeszcze jak dalej potoczy się nasze życie, póki co
        przeniosłam się na
        > trochę do siostry, żeby wszystko przemyśleć, byśmy mogli spojrzeć
        na to każde z
        > e
        > swojego punktu widzenia. On wciąż dzwoni, przeprasza, błaga, żebym
        nie
        > odchodziła. Myślałam, że wszystko da się naprawić, tak bardzo się
        kochamy...
        > Teraz zaczęłam się bać. Nie wiem, czy będę potrafiła być z nim,
        boję się, że
        > taka sytuacja może się powtórzyć. Nie potrafię o tym zapomnieć.

        Piszesz, że kochacie się...Jeśli potrafisz wybaczyć i zapomnieć to
        super...Jesli potrafisz zapanować nad sobą, jeszcze lepiej...
        Jedyna metoda to rozmowa we dwoje...co dalej...
      • wrr2 Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 04.11.08, 19:09
        Hmmm... a co mieliśmy Ci odpowiedzieć?

        Wyobraź sobie, że Twój facet ma okropny charakter. Często się kłócicie, a
        większość kłótni spowodowana jest jego chorymi wymysłami. Z kłótni to zawsze on
        wychodzi zwycięsko, Ty (aby nie przedłużać awantur) przyznajesz mu rację, choć
        musisz tłumić w sobie złość. Zwykle później robi mu się przykro i po jakimś
        czasie przeprasza (ale to już musztarda po obiedzie). Pewnego dnia, gdy znów
        pokłóciliście o jakąś pierdołę, gdy chciałaś wyjść, on raptem rzucił kuflem o
        ścianę....

        Ładna historia? Wytrzymałabyś z takim gościem 6 lat? Bo coś mi się widzi, że
        góra po miesiącu facet dostałby po twarzy.

        Poza tym (wnioskując z Twojego opisu) to historia się nie powtórzy o ile
        przestaniesz prowokować swojego narzeczonego ciągłymi histeriami i awanturami.
        Skoro kocha Cię, jest cierpliwy i łagodny (inaczej nie wytrzymałby tych 6 lat)
        to on będzie się starał aby historia się nie powtórzyła. Pytanie co Ty zrobisz.
      • ika.13 Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 04.11.08, 19:27
        On dzwoni i przeprasza, a Ty???? Przeprosiłaś Go??? Zapomniałam.Ty ZAWSZE MASZ
        RACJĘ.Zaczęłaś się bać? Powinnaś sie bać swoich zachowań i reakcji.Lecz się.A i
        jeszcze nie odpowiedziałaś na pytanie kilku osobom, co takiego powiedziałaś
        swojemu facetowi,że postanowił wyjść.Wstydzisz się? Nie wierzę.
        • paniodmatematyki Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 04.11.08, 19:49
          a za co ma go przepraszac ona? za to ze on ja pie...al w twarz? chyba naprawde
          wam sie w glowkach babska przestawilo, za duzo m jak milosc w tivi ogladacie.
          facet uderzyl, facet ma przepraszac, a dla was to odkrycie ameryki. jaka ona
          jest on dobrze wiedzial i akceptowal jej temperament, widzialy galy co braly tak
          wiec przemoc fizyczna jest niedopuszczalna.
          sama phrases wiesz najlepiej jak to meidzy wami jest i sama pewnie czujesz
          najlepiej czy on bylby w stanie to powtorzyc np kilka lat po slubie. jesli
          czujesz ze jest taka opcja to szkoda czasu i zwiewaj szybciutko i dziekuj
          opatrznosci za ta sytuacje.

          a wy wariatki co nie macie nic przeciwko dostaniu w pape od mezusia juz do
          garow, akysz!



          • wrr2 Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 04.11.08, 20:53
            Nie mówimy tu o biciu, a o spoliczkowaniu niepanującej nad sobą histeryczki. Już
            ktoś tu napisał, że policzek to czasem jedyna metoda, żeby furiat(ka) się
            uspokoił(a).

            Poza tym przeprosić się powinni oboje, bo phrazes bez winy nie jest również.

            Ciągłych awantur o pierdoły, wrzasków i histerii nie zniesie nikt, więc jeśli
            pharez nie nauczy się panować nad sobą to owszem sytuacja może się powtórzyć z
            KAŻDYM kolejnym facetem z którym phrazes będzie. Ewentualnie następny facet może
            okazać się bardziej opanowany/mniej zakochany i ograniczy się do wystawienia jej
            za drzwi. Zmiana narzeczonego nic tu nie da.
          • dotyk_wiatru Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 04.11.08, 20:55
            paniodmatematyki napisała:

            > a za co ma go przepraszac ona? za to ze on ja pie...al w twarz?
            chyba naprawde
            > wam sie w glowkach babska przestawilo, za duzo m jak milosc w tivi
            ogladacie.
            > facet uderzyl, facet ma przepraszac, a dla was to odkrycie
            ameryki. jaka ona
            > jest on dobrze wiedzial i akceptowal jej temperament, widzialy
            galy co braly ta
            > k
            > wiec przemoc fizyczna jest niedopuszczalna.
            > sama phrases wiesz najlepiej jak to meidzy wami jest i sama pewnie
            czujesz
            > najlepiej czy on bylby w stanie to powtorzyc np kilka lat po
            slubie. jesli
            > czujesz ze jest taka opcja to szkoda czasu i zwiewaj szybciutko i
            dziekuj
            > opatrznosci za ta sytuacje.
            >
            > a wy wariatki co nie macie nic przeciwko dostaniu w pape od
            mezusia juz do
            > garow, akysz!
            >

            I tu sie mylisz...Przeprosiny powinny byc obustronne...On powinien
            przeprosic za to, ze dal poniesc sie nerwom, ze nie wytrzymal...a
            Ona za to, ze Go tak prowokowala przez 6 lat, o zgrozo!...Jak
            pisalam, On mi nie wyglada na takiego co bije, ale Ona ma powazny
            problem ze soba...Jesli odejdzie to powinna to zrobic ze wzgledu na
            siebie, na to jaka jest, jesli nieto znaczy, ze ma do Niego
            zaufanie...
            Nikt tu nie napisal, ze nie ma nic przeciwko przemocy...Kazdy by
            mial...ale ocen obiektywnie cala te sytuacje...
            • kali_login Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 16:52
              Ale do tej paniodmatematyki (czemu plugawi tak piekna nauke) nie przemowisz.
              Komentuje caly czas jakby przeczytala tylko sam temat.
              • kali_login Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 16:53
                Co gorsza do zalozycielki tematu tez nic nie przemawia.
                Niech go zostawi, szkoda faceta.
                • dotyk_wiatru Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 20:53
                  kali_login napisał:

                  > Co gorsza do zalozycielki tematu tez nic nie przemawia.
                  > Niech go zostawi, szkoda faceta.

                  No cóż Kali...To nie takie proste...jak się kogoś kocha...
              • dotyk_wiatru Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 20:52
                kali_login napisał:

                > Ale do tej paniodmatematyki (czemu plugawi tak piekna nauke) nie
                przemowisz.
                > Komentuje caly czas jakby przeczytala tylko sam temat.

                Matematyka...ma zmoro :P piekna nauko ;)
                Paniodmatematyki uczepiła się tego, że ON JĄ uderzył...Nie widzi nic
                poza tym...Takich spraw nie można rozpatrywać tak jednostronnie...W
                ogóle do żadnych spraw nie powinno się w ten sposób
                podchodzić...Pani z góry bierze stronę Phrazes...nie dostrzega
                zupełnie tego, że Ona Go prowokowała...Przeciez Phrazes przyznała,
                że ma trudny charakater...a mimo to nic nie zrobiła, by go
                zmienić...Mówi się, że miłosć łagodzi obyczaje, ale......
      • friday133 Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 04.11.08, 20:27
        Widzę, że nie masz ty refleksyjnej natury. Nie wyciagnęłaś ŻADNYCH
        wniosków z tego, co ci ludzie piszą, tylko się obraziłaś, że nie
        głaszczemy cię po główce.
        Teraz się boisz, że to się może powtórzyć.
        Pewnie.
        Jak znowu rzucisz kuflem, to może w końcu ci łeb rozwali. ALbo ty
        jemu.
        Nigdy nie sądziłam, że będę współczuła facetowi, który uderzył
        kobietę. ALe myślę, że sobie zasłużyłaś. I nadal robisz z siebie
        księżniczuszkę, która w sobie nie widzi żadnej skazy.
        Beznadziejny przypadek.
      • ursz-ulka Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 08:56
        Ja ci powiem jedno - przejdź się do psychoterapeuty. Ale nie piszę
        w kontekście tego, bo sądzę, że masz coś z głową itp.,nie o to
        chodzi. Pewne reakcje w pewnych okoliczościach po pewnych
        przejściach dają się wyjaśnić. Ja chodziłam do psychoterapeuty, jak
        nie potrafiłam się zdecydować czy być z kimś czy nie. To wcale nie
        świadczy, że jesteś chora, czy zaburzona, po prostu pójdziesz po
        poradę, bo chwilowo się zagubiłaś. On ci powie, nad czym możesz
        popracować, nie bój się, to naprawdę nic strasznego! W moim wypadku
        psychoterapeuta w pewnym etapie życia był nieoceniony. Nikt tak
        trzeźwo nie pomógł mi ocenić sytuacji jak on. Gdybym poszła
        wcześniej, uniknęłabym wielu błędów. Pracowałam nad pewnymi
        rzeczami, z pewnymi skończyłam, wyeliminowałam toksycznych ludzi ze
        swego otoczenia. Zrób to dla siebie. Bardzo opłacalna inwestycja.
        Tym bardziej przed ślubem.
        Będzie dobrze, zobaczysz, zachęcam cię do wizyty.

        Pewnym osobom z forum też bym psychoterapeutę polecała - w pracy nad
        sobą i pochopnym ocenianiem innych. Albo tym, co wiecznie wytykają
        błędy ortograficzne. To normalne nie jest ;)
      • delayla phrazes! 05.11.08, 17:51
        Spokojnie, nie jesteś wariatką :).
        Ja też jestem impulsywna i choleryczka - i co poradzę? Tłumienie tego wcale nie
        jest takie łatwe...

        A co do ślubu to już pisałam - ODŁÓŻ GO na później! Na niezaplanowane później...
        Żeby teraz nie działać pochopnie. A potem... potem się zobaczy...

        Wszystkiego dobrego życzę :*
    • marina111 Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 01:04
      Ja bym zostawiła go z miejsca. zero dyskusji
      • cccykoria Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 09:40
        marina111 napisała:

        > Ja bym zostawiła go z miejsca. zero dyskusji

        I znalazla bym sobie drugiego ,na ktorym bede sie wyzywac
        itp hehe
        Tylko autorka watku niech uwaza ,bo moze trafic "kosa na
        kamien" i nie bedzie to policzek....
        • cccykoria Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 09:55
          "Wczoraj znów się pokłóciliśmy. Poszło o jakąś pierdołę, ale ja
          byłam tak
          rozdrażniona, że powiedziałam mu coś okropnego... Odwrócił się i
          chciał wyjść,
          a ja chwyciłam za kufel z piwem i rzuciłam nim o ścianę. Chwilę
          później czułam
          tylko piekący ból policzka i widziałam jego przerażone oczy. Długo
          tak
          staliśmy, w końcu on rzucił się na kolana i zaczął przepraszać.
          Płakał,
          zarzekał się, że nad sobą nie panował, nie wiedział co robi, że
          nigdy w życiu
          by mnie nie uderzył..."

          Powiedzialas mu cos okropnego- a wiesz slowa nieraz bola
          wiecej niz "bicie"
          Co On zrobil?
          Odwrocil sie i chcial wyjsc"- wtedy nie uderzyl Ciebie
          A co Ty dalej zrobilas? Nie dziwie sie facetowi
    • tacjanina Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 10:48
      jacy wy wszyscy jestescie madrzy!! najezdzacie na ta kobiete jakby byla
      najgorsza swinia! wy same jestescie takie swiete?? nigdy nie klocicie sie ze
      swoimi facetami?? nie probujecie postawic na swoim?? kto wam dal prawo do tego,
      bo robic z kogos smiecia, tym bardziej, ze ten ktos prosil was o pomoc!! kazecie
      jej odejsc, bo "zmarnuje mu zycie"! wezcie wy sie ludzie ogarnijcie!
      • angazetka Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 11:00
        > nigdy nie klocicie sie ze
        > swoimi facetami?? nie probujecie postawic na swoim??

        Kłócimy. Oraz próbujemy postawić na swoim. Ale nie ustawicznie i nie
        o byle głupstwo. Aha, i nie rzucamy przedmiotami po mieszkaniu.
      • marta969 życie z facetem który bije!!! 05.11.08, 11:05
        Wróćcie jeszcze raz do początku i przeczytajcie post kobiety.zmeczonej...
        przedsmak tego jak wygląda życie z facetem, który bije. Nie pomyślałyście, że
        niekoniecznie to ona musi być winna? Może za kilka lat będziecie doradzać żonie
        tego faceta jak ma się pozbyć siniaków?????
        • paniodmatematyki Re: życie z facetem który bije!!! 05.11.08, 11:34
          smiechu warte - jedna z laseczek powyzej pisze ze on ja tylko spoliczkowal a nie
          uderzyl - a jak ktos napisal jeszcze wyzej, policzek to dobry sposob na
          uspokojenie histeryka. no nie moge, a czym rozni sie spoliczkowanie od uderzenia
          i bicia? a jaki autorytet stweirdzil ze histerykow sie policzkuje a dziewczyna
          piszaca posta byla w histerii? wezcie dziewuszyska bzudur nielogicznych nie
          piszczcie bo tej argumentacji czytac sie nie da. fakt jest jeden, on ja uderzyl.
          rozumiec to? tu nie ma okolicznosci lagadzacych typu ze ona 6 lat byla jaka byla
          - jedyna okoliczonsc lagodzaca bylaby jakby to ona go uderzyla. a tego nie
          zrobila. rzucac przedmiotami se mozna, ja tez tak czasem robie jak nie chce
          komus w pape dac, to zdrowsze od bicia drugiej osoby, i kazdy autorytet wam to
          powie. moze po prostu zazdroscicie dziewczynie tego ze nie daje sobie w kasze
          dmuchac. niejedna z was gdyby wasz mezczyzna was uderzyl by go jeszcze
          przepraszala ze na niego krzyknela, a ona miala na tyle charakteru by go
          zostawic i przeniesc sie do siostry na jakis czas i to wszytko na zimno
          przemyslec. i brawo za to bo to swiadczy jedynie o zddrowiu psychicznym, a nei
          jak sugerujecie o problemach z glowka. i chyba sie zgodze ze wiekszosc kobiet to
          faktycznie urodzone ofiary skoro tego nie kimacie. to tlumaczy czemu tak wiele
          kobiet jest ofiarami przemocy w domu skoro akceptowalne dla was jest uderzenie
          kobiety i jeszcze na to szukacie usprawiedliwien i wmawiacie jej ze to jej wina.
          otoz nie byla to jej wina i mysle ze ktokolwiek z niebieskiej linii by sie z tym
          zgodzil.
          • wrr2 Re: życie z facetem który bije!!! 05.11.08, 14:20
            Nie twierdzę, że autorka jest winna tego, że narzeczony zareagował w taki, a nie
            inny sposób. Natomiast niewątpliwie jest winna doprowadzenia do krytycznej
            sytuacji w związku, moim zdaniem w dużo większym stopniu niż on, bo (z tego co
            napisała) starał się łagodzić sytuację, ustępował jej itd. Ona to
            wykorzystywała, mimo że widziała, że go to dręczy i facet dusi w sobie złość. I
            co? Zero ustępstw na jego korzyść (a skoro oczekiwała "pogłaskania po główce" to
            niewątpliwie by wszystkie swoje heroiczne wysiłki w celu ratowania związku
            wymieniła). Przyznaję, że metoda jej narzeczonego była wyjątkowo nietrafiona, bo
            dziewczyna najwyraźniej wykorzystała jego ustępliwość i wlazła mu na głowę.

            Nikt nie twierdzi też, że phrazes ma "coś z głową", bo chce odejść. Natomiast
            ciągłe awantury i wrzaski o byle pierdołę, doprowadzanie się do takiej histerii,
            że przez tę pierdołę ciska się rzeczami po mieszkaniu i ciężko obraża podobno
            ukochaną osobę normalne już nie są. Tym bardziej, że w większości to dziewczyna
            wszczynała awantury, w dodatku bez realnego powodu (phrazes sama napisała w
            pierwszym poście, że "większość kłótni spowodowanych było moimi chorymi wymysłami").

            Ty nie widzisz, że w tym przypadku ofiary są dwie: jedna została spoliczkowana,
            a druga była poddana przemocy psychicznej (być może narzeczony ma skłonność do
            bycia ofiarą, którą nam tu przypisujesz).


            PS Masz rację: na histerię oprócz policzka działa jeszcze mocne szarpnięcie albo
            oblanie wodą.
          • vandikia Re: życie z facetem który bije!!! 05.11.08, 21:24
            paniodmatematyki napisała:


            > - jedyna okoliczonsc lagodzaca bylaby jakby to ona go uderzyla.

            Albo jakby go zabiła, a on wraz z ostatnim tchnieniem splunąłby jej w twarz.


            Serio policzek i bicie to dla Ciebie jedno?

            W sumie nie dziwie sie Twojemu tokowi myslenia, w czasach gdy tatusiowie boją
            się kąpać dzieci, żeby nie być posądzonym o pedofilię przez żonę histeryczkę, to
            tak.. w takich czasach policzek równa się znęcaniu fizycznemu, nadaje się do
            obdukcji i sprawy w sądzie.
        • wrr2 Re: życie z facetem który bije!!! 05.11.08, 14:20
          Phrazes sama napisała, że "większość kłótni spowodowanych było moimi chorymi wymysłami", to ona zawsze musiała postawić na swoim, to ona nigdy nie potrafiła ustąpić, więc ma gigantyczny udział w doprowadzeniu ich związku do punktu krytycznego. I ma 2 wyjścia: odejść lub postarać się ten związek naprawić, ale to wymagało by od niej opanowania, do czego najwyraźniej nie jest zdolna.

          A jak się nie nauczy panować nad sobą to kolejny facet albo ją puści w maliny, albo będzie totalną ciotą i pozwoli sobie krzesać kołki na głowie, albo będziemy mieli kolejny dramatyczny post, gdy trafi na kogoś silniejszego psychicznie od siebie, kto spróbuje wyperswadować jej te histerie.
        • vandikia Re: życie z facetem który bije!!! 05.11.08, 21:21
          kobiety zmęczonej swoim własnym zachowaniem i swoim własnym charakterem
          sama napisała, że nie jest bez winy, więc co tu więcej myśleć?

          jak ona jest zmęczona, to ja nie chcę myśleć jak ten facet się czuje
      • cccykoria Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 11:30
        Hej zaraz ,czy ja radze autorce watku co ma zrobic?
        To jej wybor
        To nie Ona jest ofiara ,tylko jej Partner i zdania nie
        zmienie .
        Ma szczescie ,ze nie przylozyl jej wiecej -moze by wtedy
        przyszla do rozumu.
        • cccykoria Re:Dla mnie autorka watku to 05.11.08, 11:33
          Typowa narcyzka - tacy ludzie nigdy sie nie zmieniaja.
          • paniodmatematyki Re:Dla mnie autorka watku to 05.11.08, 11:36
            za takie teksty powinnas dostac bana - ma szczescie ze jej nei przylozyl wiecej.
            rany skad sie urwalas?
            • cccykoria Re paniodmatematyki 05.11.08, 12:25
              Pisze to co mysle i tyle .Ta niebieska linia to mnie
              rozbroilas.
              Po pierwsze ,kto sie znecal psychicznie -ciagle klotnie
              itp ,prowokowanie itd i zawsze Ona ma racje,nawet jak
              walela kuflemw sciane ,a nawet niewiadomo jak sciana byla
              daleko od jej faceta?
              Zakladajac jakby wezwala policje- co wtedy? zakladaja jej
              niebieska karte? a niby dlaczego?
              Policjanci widza porozbijane szklo itd

              Wez sie za ta matematyke ,bo lepiej tobie wychodzi
              • paniodmatematyki Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 13:41
                nie tylko matematyka ale i logiczne myslenie lepiej mi wychodzi niz tobie
                najwidoczniej. oto fragment ze strony niebieskiej linii, do przemedytowania i
                wyciagniecia wnioskow z tego co napisalas wczesniej - ze ma szczescie ze mocniej
                nie dostala.

                Jeśli ktoś jest bity, to znaczy, że na to zasługuje.
                Prawda czy nieprawda?

                NIEPRAWDA

                Nikt nie ma prawa bić kogokolwiek
                bez względu na to co zrobił


                kumasz juz co wolno a czego nie wolno?
                • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 15:29
                  Nie tłumacz, nie pojmą - dla tego typu ukrytych ofiar jak wiekszość tutaj -
                  wszystko da się usprawiedliwić, nawet uderzenie - bo zasłuzyła!
                  Nie trafi, biedny facet niemalże niewinny, bo ona zła. A on głupi, ale to inna
                  historia. A potem piszą takie, ze facet na nie klnie, tłucze i przeprasza po raz
                  setny - co ona ma zrobic, przeciez to jej wina bo krzywo patrzyła!
                  • summerwine Ważne 05.11.08, 17:03
                    Każdy medal ma 2 strony tu widzimy tylko jedną, ale pytanie do autorki ...cóż ma
                    te 6 lat w skali całego życia ...? jeśli dochodzi to takich sytuacji to
                    zwyczajnie do siebie nie pasujecie, może ty jesteś fajna , może i on też, ale
                    nie w takiej konfiguracji dwojga
                    Moja rada pomimo wszystkiego proponuję z rozsądku, bo miłości tu nie widzę
                    rozstanie.
                • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 15:37
                  > Jeśli ktoś jest bity, to znaczy, że na to zasługuje.
                  > Prawda czy nieprawda?
                  >
                  > NIEPRAWDA
                  >
                  > Nikt nie ma prawa bić kogokolwiek
                  > bez względu na to co zrobił

                  Ależ jeden policzek to jest NIC, dosłownie NIC w porównaniu z 6 latami przemocy
                  psychicznej. Gdyby taką przemoc dało się udowodnić(bo niestety nie ma jeszcze
                  obdukcji osobowości) to nasza autorka wątku powinna pójść siedzieć.
                  Tym bardziej że w przypadku tej konkretnej kłótni, kobieta dążyła za wszelką
                  cenę do eskalacji konfliktu(mimo że przyczyna kłótni była błacha), a w momencie
                  gdy zaczęła rzucać kuflem w ścianę mężczyzna najwyraźniej poczuł się zagrożony
                  bezpośrednią agresją fizyczną. I postanowił się bronić. Mężczyzna jej nie był -
                  on w tej sytuacji się bronił.

                  Założę się że gdyby role się odwróciły znalazły by się obrończynie
                  kobiety-ofiary wieloletniej przemocy psychicznej nawet w sytuacji gdyby faceta
                  zabiła.
                  • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 15:45
                    Człeku... obrona konieczna - na zamach bezporedni[nie był - rzut kuflem w
                    sciane]? Wiec całej reszty nawet nie rozpatruje - koleś sam stał się zamachowcem.
                    I jest jak widać głabem - wolał siedzieć 6 lat? Kazał mu kto? Siedział bo chciał
                    - i za to ją rąbnął, bo chciał znosić jej fochy 6 lat.
                    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 16:02
                      > I jest jak widać głabem - wolał siedzieć 6 lat? Kazał mu kto? Siedział bo chciał
                      > - i za to ją rąbnął, bo chciał znosić jej fochy 6 lat.

                      O proszę proszę, rozumiem że analogicznie kobiety bite w domowych zaciszach czy
                      molestowane w pracy też są głąbami bo żyją z oprawcami czy molestującymi szefami
                      przez lata. Brawo, świetne podejście!
                      • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 16:19
                        Przepraszam, a czyja wina, ze nie odejdą? Że nie szukają pomocy? Moja, Twoja?
                        Najprościej siedzieć, nic nie robić i jęczeć, że źle. Szukanie pomocy to oznaka
                        wyrywania się z marazmu - siedzenie z oprawcą bo 'co ludzie powiedzą"' - to
                        głupota. Nazwijmy rzecz po imieniu - jeśli ciągle tylko litujesz się nad ofiarą
                        to ona nadal tą ofiarą pozostanie i bedzie czuć się tym bardziej skrzywdzona -
                        bo się litują. Wiesz, jak ciężko namowic tych ludzi do zrobienia czegokolwiek? A
                        ja wiem, bo pracuje z takimi - nawet jeśli maja zapewnione miejsce zamieszkania,
                        jakąś pracę, pomoc przy dzieciach - nie, bo ja go kocham i on się zmieni. To
                        JEST głupota.
                    • kali_login Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 17:20
                      Czleku nie obrona konieczna? Kolesiowka gnebila go psychicznie przez szesc lat.
                      Widziala, ze tlumi w sobie zlosc. Wiadomym jej, ze ujscie zlosci moze kiedys
                      nastapic w postaci liscia. Chciala liscia to meczyla go szesc lat.

                      Niezle masz argumenty, nie?
                      • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 17:33
                        Nie, ujście złości mozna inne znaleźć - rzucić kuflem o sciane i nikomu nic się
                        nie stanie, nie zostanie naruszone niczyje ciało.
                        Ale oczywisce - rzut kuflem gorszy niż rąbnięcie kogoś w pysk.
                        Aha, koleś siedział na własne zyczenie - chciał taka, to miał.
                        • kali_login Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 17:46
                          > Nie, ujście złości mozna inne znaleźć - rzucić kuflem o sciane i nikomu nic się
                          > nie stanie, nie zostanie naruszone niczyje ciało.

                          Mozna. Ale mozna bylo sie spodziewac tez liscia. Chciala to ma.

                          > Ale oczywisce - rzut kuflem gorszy niż rąbnięcie kogoś w pysk.
                          > Aha, koleś siedział na własne zyczenie - chciał taka, to miał.

                          Kolesiowa tez ma to na wlasne zyczenie. Chciala takiego to ma.
                          • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 18:05
                            Bicie to ludzi to nie jest sposob na ujscie złości - krzywdzi kogoś. Rzucenie
                            kuflem nie krzywdzi niczyjego ciała - no, chyba, ze sie kufel [lub ściana ] o
                            swoje upomni, w co wątpię.

                            Pierwszy raz ją rąbnał - jak ona zostanie, a on zrobi to jeszcze raz to bedzie
                            mozna uznac, ze na zyczenie własne.

                            Swoją drogą - co to za forma "kolesiówa" ?
                            • qw994 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 18:45
                              > Rzucenie
                              > kuflem nie krzywdzi niczyjego ciała - no, chyba, ze sie kufel [lub
                              ściana ] o
                              > swoje upomni, w co wątpię.

                              I tu się mylisz. Rzucanie przedmiotami bywa wstępem do przemocy
                              fizycznej.
                              • czarna9610 Re: odejdź 05.11.08, 18:56
                                to najlepsze co możesz zrobić dla siebie
                                • qw994 Re: odejdź 05.11.08, 18:57
                                  A w szczególności dla tego biednego faceta, he he.
                              • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 18:59
                                No ja Cię prosze, bez takich mi tu - owszem, było wstępem, ale to on ją rąbnął,
                                a nie ona jego.
                                Ale nieprawdziwym jest zdanie - jeśli ktoś rzuca przedmiotami to będzie bił.
                                I czesciej policzek jest wstępem do dalszej przemocy niż rzucenie kuflem w scianę.
                                Słuchaj, jak dla mnie, to Ciebie i Tobie podobne facet może tłuc ile wlezie,
                                usprawiedliwiajcie go czym chcecie - dla mnie nic nie usprawiedliwia uderzenia
                                drugiej osoby. A potem takie wyrozumiałe i usprawiedliwiajace trafiają - albo do
                                mnie albo i do szpitala, a bywa, ze do kostnicy. A jakie ja juz tłumaczenia
                                słyszałam, dlaczemu on tłucze - wszystko mozna wyjaśnić. Tylko po co?
                                Zeby nie przedłuzac - mnie tam nikt nie będzie tłukł, ja swoimi szklankami i tak
                                będę rzucac - i to samo będę powtarzać mającym problem z jakimkolwiek uderzeniem
                                przez mezczyzne - NIC nie usprawiedliwia i NIC nie daje prawa do bicia.

                                EOT
                                • qw994 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 20:16
                                  Jestem szalenie ciekawa, czy byś twierdziła to samo, gdyby postaci w
                                  tej historii się odwróciły. Czyli pan wali kuflem w ścianę, a pani
                                  pana w buzię.
                                  Jak dla mnie w tej historii to mężczyzna jest ofiarą trwającej bite
                                  6 lat przemocy psychicznej. Nie wiem, co go skłoniło do chęci ożenku
                                  z osobą niezrównoważoną psychicznie. Szczerze mu współczuję.
                                  • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:06
                                    Zostawić panią ktora uderzyła, pan niech sobie wali własnym kuflem w sciane.
                                    Jesli ją przez 6 lat dreczył - czego z nim siedziała? Bo chciała. Tak samo on -
                                    chciał, to miał.
                                    A bić nikt nikogo nie ma prawa - ani facet kobiety ani kobieta faceta.
                                    • qw994 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:13
                                      > Jesli ją przez 6 lat dreczył - czego z nim siedziała? Bo chciała.
                                      Tak samo on -
                                      > chciał, to miał.

                                      Ty chyba żartujesz. Najwyraźniej pojęcia nie masz o czymś takim, jak
                                      syndrom ofiary.
                                      Twój udział w tym wątku chyba ma na celu udowodnienie sobie, czy w
                                      chwilach gniewu walenie szklankami to norma. Proponuję założyć
                                      osobny wątek z takim pytaniem. Chcesz się założyć, jakie będą
                                      odpowiedzi?
                                      • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:21
                                        Nie żartuję - wiem co to syndrom ofiary - ale żeby się weń władować pierwej
                                        trzeba głupoty. I bycia ślepym chyba - widziały gały, co brały i widac charakter
                                        wybuchowy dosc szybko, nie?
                                        Ale, lepiej zrzucic wszystko na innych i usprawiedliwiac policzkowanie prowokacjami.
                                        • wrr2 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:25
                                          Sorry, ale to samo można powiedzieć o phares - jeżeli ma choć odrobinę
                                          inteligencji mogła przewidzieć, że nikt nie wytrzyma ciągłych awantur o pierdoły
                                          i histerii.
                                          • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:31
                                            Dlaczego? Słuchaj, wyłoże raz jeszcze:
                                            Poznał pan panią czepialska, awanturującą - wział ją i był z nią, przez tyle lat
                                            sie nie zmieniała, a on dalej siedział.
                                            Ona wzieła faceta co sie nie odzywa. Rozumiesz analogię?
                                            Czepiała sie na poczatku - czepia sie i teraz.
                                            On sie od poczatku nie ozdywał - wychodzi, ze sie dalej powinien nie odzywac, no
                                            bo skoro by mu nie pasowało, to by wczesniej cokoliwek zadziałał, nie?
                                            • wrr2 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:38
                                              Podobno jesteś zwolenniczką myślenia, więc nie rozumiem dlaczego
                                              usprawiedliwiasz głupotę dziewczyny. Widziała, że jest coraz gorzej? Widziała,
                                              bo ładnie nam to opisała w pierwszym poście. Więc jeśli nie jest wpatrzoną w
                                              swój nosek idiotką to powinna zastanowić się nad tym i zareagować.


                                              • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:44
                                                Alez ja jej nie usprawiedliwiam. Pan sie nie odzywał, ona widziała, ze tłumi
                                                złosc - a co on naprawde czuł? Nie porozmawiał z nia, nie powiedział, jak na
                                                niego wpływa jej stawianie na swoim. Bo samo "tłumi złość" to nam niewiele daje.
                                                Czemu jej nie powiedział? Skoro sie nie wysławiał, to ona jasnowidzem nie jest.

                                                Swoją drogą - nie rozpatruję sprawy z punktu tego, jak to jest byc z taka panią.
                                                Jesliby mnie przyszło - nie zwiazałabym sie z taka osoba, a jesli wyszłoby to po
                                                zwiazaniu sie [ w co wątpię ] - zwiazek by sie szybko skonczył z powodu
                                                niedopasowania. Ale nie uderzyłabym tej oosoby, tylko dlatego, ze jest nie taka
                                                jak ja bym chciala. Są inne rozwiązania, wiesz?
                                                • wrr2 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 22:00
                                                  Czy ty w ogóle czytasz co napisałam, czy już nas wszystkich poszufladkowałaś
                                                  jako "zwolenników przemocy" lub "przyszłe ofiary", bo ośmielamy się mieć inne
                                                  zdanie na temat phrazes?

                                                  Poza tym twój post, świadczy o tym, że dla ciebie phrazes jest niewinna jak ta
                                                  lilijka a facet ma to na co zasłużył. Jak to nie jest usprawiedliwianie, to ja
                                                  nie wiem co nim jest.
                                                  • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 22:06
                                                    Nie, zaszuufladkowałam jako usprawiedliwiajacych wymierzenie policzka.

                                                    "Winna" jest posiadania wrednego charakteru i uprzykrzenia chłopaczynie tym
                                                    zycia. Ale to nie powod, zeby ja uderzyć, no. Mogł ja zostawic, rozmawiac,
                                                    stawiac ultimatum - a jak sie nie zmieniła po prosbie no to juz moja wina, ze
                                                    został z nią? Wiedział, ze bedzie dalej taka czepialska i sie cudownie nie
                                                    zmieni tylko dlatego, ze on siedzi cicho.
                                                  • wrr2 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 22:14
                                                    > "Winna" jest posiadania wrednego charakteru i uprzykrzenia chłopaczynie tym
                                                    > zycia.

                                                    To teraz przeczytaj łaskawie moje posty jeszcze raz, to może zrozumiesz że
                                                    napisałam dokładnie to samo.
                                                  • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 22:17
                                                    Ale dla mnie to nie jest usprawiedliwieniem tego, ze ją uderzył i nie dawało mu
                                                    prawa do spoliczkowania.
                                        • qw994 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:37
                                          > Nie żartuję - wiem co to syndrom ofiary - ale żeby się weń
                                          władować pierwej
                                          > trzeba głupoty.

                                          No to jednak nie wiesz, na czym rzecz polega.
                                          • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:39
                                            Ty wiesz co? Nawet mi sie odechciało udowadniac, ze wiem.

                                            Nie porozumiemy sie, inne wzorce.
                                            • qw994 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:42
                                              Wzorce? Nie nazwałabym tego w ten sposób w twoim przypadku.
                                              • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:49
                                                Z ciekawoci sie zapytam - a jak byś to nazwała?
                                                • qw994 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:51
                                                  Spaczenia.
                                                  • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:52
                                                    Spaczenia, ciekawe. A co jeszcze jest spaczenie i co dokładnie nim jest w moim
                                                    przypadku?
                                                  • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:53
                                                    No i jak sie zachowuja ludzie którzy nie sa spaczeni?
                                                  • qw994 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:59
                                                    Mam ci esej napisać?
                                                    Przecież i tak wiesz swoje.
                                                  • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 22:03
                                                    Chetnie, lubie czytywac eseje.
                                                    Owszem, wiem swoje - subiektywne.
                                                    A obiektywna prawda jest to, ze nie wolno nikogo uderzyć. Nawet jeśli to "tylko"
                                                    policzek. I nawet jesli to "tylko" jeden a on miał cięzkie sześć lat.
                                                  • qw994 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 22:31
                                                    Załóż osobny wątek z pytaniem, czy takie zachowania są standardowe i
                                                    normalne, czy ludzie chcieliby widzieć je w swoich domach, czy
                                                    chcieliby, żeby ich dzieci miały partnera wyrażającego w ten sposób
                                                    agresję. Chyba jednak nie założysz, bo zwyczajnie będziesz się bała
                                                    odpowiedzi. Zresztą - ile osób w tym wątku cię poparło? Konkretnie
                                                    twoje zachowania? Jest takie żydowskie przysłowe - jak trzy osoby
                                                    mówią ci, że jesteś pijany, nie kłóć się, idź spać. I to wszystko na
                                                    ten temat. Ty nadal możesz udowadniać, że walenie szklankami ze
                                                    złości jest ok.
                                                  • paniodmatematyki Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 22:40
                                                    ja ja popieram i uwazam ze kazdy kto usprawiedliwia bicie czy uderzenie czy tez
                                                    danie liscia drugiej osobie powinien miec warszaty z przemocy w domu. dotyczy to
                                                    wiec tych wszytkich biednych kobiet ktore sa potencjalnymi ofiarami przemocy.
                                                    chcialabys by cie twoj facet zdzielil po twarzy bo sie wkurzylas i rzucilas
                                                    swoim kuflem w swoim domu o sciane? no chcialabys?
                                                  • qw994 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 22:50
                                                    > chcialabys by cie twoj facet zdzielil po twarzy bo sie wkurzylas i
                                                    rzucilas
                                                    > swoim kuflem w swoim domu o sciane? no chcialabys?

                                                    Gdybym zrobiła coś podobnego, to bym nie zdziwiła się takiej
                                                    reakcji. Gdybym. Bo nie walę kuflami po ścianach.
                                                  • focus35 Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 01:41

                                                    Ja popieram - wyladowanie zlosci poprzez stluczenie szklanki czy
                                                    talerza o sciane czy podloge (nie o inna osobe) jest ok

                                                    a uderzenie kogos NIE JEST OK!


                                                    qw994 napisała:

                                                    > Załóż osobny wątek z pytaniem, czy takie zachowania są standardowe
                                                    i
                                                    > normalne, czy ludzie chcieliby widzieć je w swoich domach, czy
                                                    > chcieliby, żeby ich dzieci miały partnera wyrażającego w ten
                                                    sposób
                                                    > agresję. Chyba jednak nie założysz, bo zwyczajnie będziesz się
                                                    bała
                                                    > odpowiedzi. Zresztą - ile osób w tym wątku cię poparło? Konkretnie
                                                    > twoje zachowania? Jest takie żydowskie przysłowe - jak trzy osoby
                                                    > mówią ci, że jesteś pijany, nie kłóć się, idź spać. I to wszystko
                                                    na
                                                    > ten temat. Ty nadal możesz udowadniać, że walenie szklankami ze
                                                    > złości jest ok.
                                                  • raohszana Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 01:42
                                                    Nie zbicie szklanki swiadczy o problemach ze sobż, ok jest zamkniecie sie i
                                                    tłumienie złosci chyba - no bo jak nie rzucac szklanka, to co? Nie zechciano mi
                                                    odpowiedziec, wiec chyba trzeba w sobie zachowac. Jak ten pan z opisanej sytuacji.
                                                  • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 01:59
                                                    raohszana - w życiu nie uwierzę że pracujesz ż ofiarami przemocy!
                                                    A jeśli już to czynisz im zdecydowanie więcej szkody niż pożytku, tak
                                                    przynajmniej wyniki za twoich postów w tym wątku.
                                                    Określanie ofiar przemocy jako głąbów i osób współwinnych swojemu losowi
                                                    wystawia ci jak najgorsze świadectwo.
                                                    Owszem ofiara jest po części odpowiedzialna ze przemoc której doświadczyła - bo
                                                    zignorowała pierwsze sygnały i dalej tkwiła w szkodliwej sytuacji ale nie ma to
                                                    żadnego związku z winą.
                                                    A przemoc fizyczna? Cóż jest tylko jednym z aspektów agresji wobec drugiej
                                                    osoby, i niekoniecznie musi byc bardziej niszczycielska niż przemoc psychiczna.
                                                    Problemem nie jest sposób w jaki agresja się objawia ale sam fakt że występuje.

                                                    I zapewniam cię że w odpowiednich okolicznościach głupie rzucenie kuflem o
                                                    ścianę sprawiłoby że serce podeszłoby ci do gardła i bałabyś się o swoje życie.
                                                    A osoba rzucająca nawet palcem by cię nie dotknęła. Radzę przemyśleć.

                                                  • raohszana Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 02:07
                                                    Toż wierzyć nie musisz. Owszem, nie głaszcze ich po głowie - jaka pni biedna,
                                                    ojoj, ja wiem. Dostaja tylko wybor - mieszkanie, czesto praca, pomoc prawna.
                                                    Skoro nie chcą, to ja im wiecej zaoferowac nie moge, nie zmienie ich meza, nie
                                                    poglaskam po głowie. Bo to nie o to chodzi, ale wiekszosc nie rozumie, ze
                                                    litowanie sie i załamywanie raczek wpedza ofiary głebiej w problem.
                                                    I dokładnie o to wstepne ignorowanie problemu chodził, o tym napisałam wyraźnie
                                                    - nie uzywasz rozumu, ignorujesz co sie dzieje.

                                                    Co przemyslec? Słuchaj, ja sie nigdy nie zgodze, ze cokolwiek dało mu prawo do
                                                    uderznia jej, bo nic takiego prawa nie daje. I finito.
                                                  • angazetka Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 11:06
                                                    Znasz pojęcie okoliczności łagodzących? Bo dla mnie ciężkie sześć
                                                    lat z tą panią jest taką okolicznością.
                                                    Nigdy bym się nie spodziewała, że będę bronić faceta, który uderzył
                                                    kobietę O.O
                                    • wrr2 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:19
                                      Tak samo phrazes - prowokowała go przez 6 lat, więc ma. Mogła przewidzieć, że facet kiedyś w jakiś sposób "pęknie", szczególnie, że widziała jak go taka sytuacja męczy. Ale co tam, przecież ona zawsze musi mieć rację. Chciała to ma.
                                • qw994 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 20:17
                                  A co do rzucania szklankami - lepiej, żebyś nie miała dzieci. Żeby
                                  nie musiały patrzeć na tego typu ataki furii. Bo jak dla mnie takie
                                  zachowania kwalifikują się do leczenia. Agresji.
                                  • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:18
                                    Wątek moich dzieci zostawmy, nie Twoj biznes i nie temat tegoż wątku forumowego.
                                    Tak samo moge powiedziec - lepiej zebys nie miała dzieci, bo Cie jeszcze
                                    sprowokuja histerią i z liscia w buzię. I co?
                                    A jak się skutecznie i nieagresywnie kanalizuje złość? Jeszcze mi powiedz, ze
                                    złoszczenie sie to do leczenia sie kwalifikuje^^
                                    • qw994 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:35
                                      Zachowanie dziecka to nieco inna kwestia, niż zachowanie dorosłego.
                                      Bo dorośli ludzie powinni umieć nad sobą panować. Wyzwiska, walenie
                                      przedmiotami, bicie nie należy do katalogu normalnych zachowań.
                                      Jeśli o mnie chodzi, możesz nadal przekonywać się, że to normalne.
                                      Na szczęście cię nie znam i nie muszę z tobą żyć.
                                      • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:38
                                        Czy ja mowie, ze normalne? Skad, wyscie sie tutaj uczepili niezdefiniowanej
                                        normalnosci.

                                        Tez sie ciesze, ze nie musze z Toba - jeszcze bym w buźke zarobiła jakbym sie
                                        śmiała o coś, w Twoim mniemaniu głupiego przyczepić i jeszcze bym usłyszała, ze
                                        sprowokowałam itepe
                                        • qw994 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:41
                                          Spokojnie, ja w przeciwieństwie do ciebie jestem zrównoważona. Nie
                                          zdarza mi się tłuc szklanek, jak jestem rozzłoszczona. Nie zdarza mi
                                          się też użyć jakiejkolwiek przemocy fizycznej.
                                          • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:52
                                            A ja sobie tłukę szklanki - czy w zwiazku z tym, jestem zupełnie nienormalna?
                                            Czy to, ze tłuke szklanki i tak przeznaczone do tłuczenia [bo na mozaike idą],
                                            ale w chwili kiedy jestem znerwowana, to juz mnie do szpitala psychiatrycznego
                                            trzeba? Kurde mol, musze przestac i drewno rąbac jak sie wpienie, bo
                                            nienormalne<irionia to była>
                                            • szalona.manuela Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:53
                                              Przynajmniej wiadomo dlaczego z taką zaciekłością popierasz autorkę wątku
                                              wmawiając przy okazji innym głupotę.
                                              • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 22:02
                                                Popieram to, ze nikt nikogo nie ma prawa bić. I to, ze z własnym przedmiotem
                                                kazdy moze sobie zrobic co tam chce. O ile nie krzywdzi drugiego - jakby rzuciła
                                                w tego chłopaczynę tymże kuflem, no to bym akurat tego nie poparła. A ze w
                                                sciane? Coż, jej wola.
                                                A to, jaka ona jest to juz zupełnie inna kwestia - nawet jak czepialska, to i
                                                tak nie dało mu prawa do uderzenia jej. Ani nikomu innemu. mogł sobie odejśc,
                                                isc z nia na terapię, postawic ultimatum - wachlarz możliwosci.
                                                • szalona.manuela Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 22:06
                                                  Agresywną furiatkę nazywasz "czepialską", a plasknięcie dłonią "biciem". Ladna
                                                  manipulacja słowem. A z tymi szklankami, to bym uważała, bo jak kiedyś szkło
                                                  odpryśnie i utkwi w czyimś oku, albo ktoś wejdzie na niepozbierane resztki, to
                                                  wtedy nie będzie to już takie lajtowe jak to przedstawiasz.
                                                  • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 22:09
                                                    Jak zwał, tak zwał - nie uderzyła go, nie rzuciła w niego. Zreszta, ten pan
                                                    przez 6 lat chyba sie dowiedział tego, ze ona jest agresywna furiatka i zmieniac
                                                    sie nie zamierza, nie? Dla mnie nic nie usprawiedliwia uderzenia.
                                                    W moje mozaiki mi ktoś właził bedzie? A takiego, szkło tłuke na blasze, ładnie
                                                    dźwieczy, a tłucze sie przez materiał - wieksze kawałki zostaja, najlepsza gaza,
                                                    ładnie dźwieczy i od razu widac jakie sa kawałki i w oczy nie wpada.
                                                  • cccykoria Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 11:52
                                                    raohszana napisała:

                                                    > Jak zwał, tak zwał - nie uderzyła go, nie rzuciła w niego.
                                                    Zreszta, ten pan
                                                    > przez 6 lat chyba sie dowiedział tego, ze ona jest agresywna
                                                    furiatka i zmienia
                                                    > c
                                                    > sie nie zamierza, nie? Dla mnie nic nie usprawiedliwia uderzenia.
                                                    > W moje mozaiki mi ktoś właził bedzie? A takiego, szkło tłuke na
                                                    blasze, ładnie
                                                    > dźwieczy, a tłucze sie przez materiał - wieksze kawałki zostaja,
                                                    najlepsza gaza
                                                    > ,
                                                    > ładnie dźwieczy i od razu widac jakie sa kawałki i w oczy nie
                                                    wpada.


                                                    Moze rozwinelabys temat -zainteresowalo mnie to:D
                                                    A probowalas jesc szklo -bo slyszalam o takich przypadkach:D
                                                  • raohszana Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 17:07
                                                    Nie jem szkła - wolę noże i drut kolczasty, dzięki temu wyostrza mi się jezyk i
                                                    dowcip XD
                                            • qw994 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 21:59
                                              > A ja sobie tłukę szklanki - czy w zwiazku z tym, jestem zupełnie
                                              nienormalna?

                                              Nie, jesteś tylko niezrównoważona i masz problem z wyrażaniem
                                              agresji. Ale mozżna sobie z tym poradzić, jak się chce. Ty nie
                                              widzisz problemu - no cóż. Przekonywać cię nie będę.
                                              • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 22:10
                                                No, ale to jak sie zrownowazenie daje ujscie agresji? I nieproblematycznie ją
                                                wyraża?
                                                • qw994 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 22:33
                                                  Zapytaj psychoterapeuty. Przyda ci się.
                                                  • raohszana Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 22:36
                                                    Forumowe mądrotki wysyłające wszystkich do specjalisty i wszystko wiedzące, a
                                                    jak ktoś inaczej - nienornalny i w ogóle :D

                                                    Super, uprzejmościowo dziękuję za rozbawienie. Ale będzie tego dobrego, Dante
                                                    czeka ^^
                                                  • qw994 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 22:49
                                                    > Forumowe mądrotki wysyłające wszystkich do specjalisty i wszystko
                                                    wiedzące, a
                                                    > jak ktoś inaczej - nienornalny i w ogóle :D

                                                    Dokładnie to samo mozna powiedzieć o tobie.
                                                    Proponowanego przeze mnie wątku nie widzę. To chyba świadczy o
                                                    wszystkim.
                                                  • raohszana Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 01:41
                                                    Alez jak wyjasniłam nizej - ja nie stwierdzam czy Ty jestes normalna czy tez
                                                    spaczona. Zreszta, niespecjalnie mnie to obchodzi.

                                                    Wiesz, nie zwykłam na żadanie robić czegokolwiek, a juz tym bardziej zakładać
                                                    wątków dla czyjegoś widzimisię.
                                                  • qw994 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 22:52
                                                    Poza tym współczuję braku krytycyzmu.

                                                    Serio, idź do specjalisty. Masz problem. Oczywiście ty go nie
                                                    widzisz z powodów oczywistych.
                                                  • wrr2 Re: Re paniodmatematyki 05.11.08, 23:11
                                                    > Forumowe mądrotki

                                                    I to mówi nasza wszystkowiedząca lepiej raohszana? ROTFL
                                                  • raohszana Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 01:40
                                                    A gdzie ja mowie, zem wszechwiedząca? Ja nikogo nie wysyłam do spychoterapuety
                                                    ani tez nie wymundrzam sie, ze ten spaczony, tamten nienormalny. Niespecjalnie
                                                    mnie to bawi, określanie normalnosci czy spaczenia [ weee, here comes chaos! ]
                                                    na podstawie paru postów.
                                                    Jedyne co moge stwierdzic to to, ze sporo osob uwaza, ze wchodzac w zwiazek [jak
                                                    rowniez bedac w nim ]niekoniecznie trzeba kierowac sie rozumiem. Ewentualnie
                                                    jeszcze tyle, ze daja przyzwolenie na takie zachowanie jakie zaprezetnował ow
                                                    pan - czyli uderzenie w twarz.
                                      • alessia27 Re: Re paniodmatematyki 10.12.08, 16:45
                                        Moze jakas terapia uspokajajaca
                                        bo ty jak opisujesz to chodzaca bomba jestes.
                                        nie dziwie sie ze nie zapanowal nad soba.
                                        Jki dorosly czlowiek rzuca kuflami ???
                                        Nie ma innego wyjscia z sytuacji ?
                                        Moze rozmowa zamiast klutni i rzucanie
                                        po scianach.

                                        ♥ Macius 10.05.2002
                                • cccykoria Re: Re raohszana 05.11.08, 21:11
                                  Az nie diwierzam -Ty pracujesz z osobami przemocy???

                                  I Ty rzucasz szklankami??? ,a moze uczysz tez tego
                                  podopieczne???
                                  • raohszana Re: Re raohszana 05.11.08, 21:23
                                    Z osobami przemocy to nie - raczej nie zglaszają się do nas, chyba, ze szukają
                                    swoich ofiar, jak już im zwiały.

                                    Rzucam - uwielbiam dźwiek tłuczonego, cienkiego szkła. Działa uspokajająco
                                    akurat na mnie.
                                    • vandikia Re: Re raohszana 05.11.08, 21:28
                                      Mam nadzieje, ze jestes wtedy sama.
                                      A serio - normalne to nie jest.
                                      • raohszana Re: Re raohszana 05.11.08, 21:36
                                        Uwielbiem pojęcie "normalnośc", jest cudnownie nieostre i nie ma skutecznej
                                        definicji, jakby sie ktos pytał. Wiec, zdefiniuj mi, co jest normalne i jak sie
                                        powinnam zachowywac?
                                        Nawet jak nie jestem sama - mojemu to niespecjalnie przeszkadza, tez nie lubi
                                        tych cienkich szklanek. I jeszcze potrafi przyjśc i co lepsze kawałki na mozaiki
                                        powybierać z tłuczonki.
                                        • paniodmatematyki podsumowanie 05.11.08, 22:54
                                          podsumujmy - kazdy z nas ma wady - ktos jest zlosliwy, ktos inny jest tepy jak
                                          drut, ktos inny nie dba o siebie i jest gruba kwoka, ktos inny jeszcze np ma
                                          kompleksy i nie lubi wychodzic z domu, no i jeszcze ktos zle np gotuje, a ktos
                                          inny zawsze musi postawic na swoim. ludzie sa rozni tak:? i kazda z tych osob ma
                                          partnera. partner tlumi w sobie niechec wlasnie do tych wad u swojej partnerki -
                                          jeden nie lubi kuchni swojej pani bo zawsze wszytk przesala, drugi chcialby by
                                          kobieta byla szczuplejsza, a inny wolalby by byla mniej zlosliwa lub bardziej
                                          towarszyka. ale nic nie mowia o tym partnrce tylko zaciskaja zeby. i nagle czara
                                          sie przelewa - tluscioch nadepnal partnera i zgniotl palca, inna postawila na
                                          swoim po raz kolejny, a inna przesolila zupe, czara sie przebrala, pan stracil
                                          cierpliwosc i pier..dolnal swoja pania, bo mial juz dosc. no po prostu nie
                                          wytrzymal, nerwy mu po 6 latach puscily. to jest normalne tak? zalozcie ze x to
                                          jest jakies zachowanie ktore partnera wkurza, nadchodzi sytuacja ze partner juz
                                          nei wytrzymuje i musi sobie ulzyc i uderza parnterke. czyli bo - jest gruba,
                                          jest nietowarzyska, jest zlosliwa, nie umie gotowac, musi postawic na swoim.

                                          to jest normalne? x moze byc cokowlwiek, uderzenie jest tu jedynie wazne, lisc
                                          czy piesc nie ma znaczenia,chodzi o uzycie przemocy. to nie jest normalne, ktora
                                          tego nie widzi ma potencjalny problem. ciesze sie ze dostrzegam wyraznie ta
                                          linie demarkacyjna, bo wiem ze nigdy nie skoncze z wybitym zebem i klebkiem
                                          wlosow w swojej rece mowiac ze to moja wina ze moj paartner mnie uderzyl. i tego
                                          jestem pewna tak jak i tego ze ja go nie uderze nigdy pierwsza bo to by mnie
                                          ponizylo i zrownalo z poziomem troglodyty ktory nie uzywa mozgu by rozwiazc
                                          problemy. kto uwaza ze to ok ze on ja uderzyl - zycze powodzenia w zwiazku i
                                          obyscie nie trafily na kogos kto wasza miekkosc wykorzysta przeciwko wam.
                                          chcialbyscie dostac w pape dlatego bo partner przez 6 lat ma problemy z wlasnym
                                          charakterem i wyrazaniem swoich potrzeb? chcialbyscie dostac w pape dlaego bo
                                          rzucilyscie szklanka w sciane? ktora teraz podniesie reke do gory? smialo
                                          • qw994 Re: podsumowanie 05.11.08, 22:59
                                            Moja droga, ja nie uderzę szklanką o ścianę. Mogę to powiedzieć z
                                            całą stanowczością, bo trochę już żyję na tym świecie i do tej pory
                                            nigdy coś takiego nie miało miejsca.
                                            Jeśli zaś zaczęłabym rzucać szklankami, mocno bym się nad sobą
                                            zastanowiła. Nie byłabym również zdziwiona, gdyby ktoś usiłował
                                            uspokoić mój atak furii uderzeniem w twarz.
                                            Mam nadzieję, że moja odpowiedź cię satysfakcjonuje.
                                          • tygrysio_misio Re: podsumowanie 05.11.08, 23:26
                                            ty nie rozumiesz,ze ona uzyla przemocy pierwsza?


                                            rozumiesz to?

                                            wlasnie wazne jest uzycie przemocy..czyli on powinien uciekac od niej, bo ona
                                            jest grozna
                                            • focus35 Re: podsumowanie 06.11.08, 01:50
                                              niektorzy nic nie zrozumieja - i to jest do tygrysio_misio - widac
                                              taki juz swiat...
                                              ehhh


                                              tygrysio_misio napisała:

                                              > ty nie rozumiesz,ze ona uzyla przemocy pierwsza?
                                              >
                                              >
                                              > rozumiesz to?
                                              >
                                              > wlasnie wazne jest uzycie przemocy..czyli on powinien uciekac od
                                              niej, bo ona
                                              > jest grozna
                                              >
                                              >
                                          • wrr2 Re: podsumowanie 05.11.08, 23:42
                                            IMHO między biciem "bo zupa była za słona" a jednorazowym spoliczkowaniem nie panującej nad sobą histeryczki jest jednak różnica. Czasami nie można czekać aż furiatce "wyczerpią się baterie" a na łagodniejsze bodźce NIE reaguje. I jakbym w taką furię wpadła (co mi się nie zdarzyło i raczej nie zdarzy) to pewnie by mnie nie zdziwiło. Poza tym (tak jak w przypadku qw994) byłby to dla mnie sygnał, że coś ze mną dzieje się nie tak, skoro z powodu byle dupereli przestaję panować nad sobą i mogę zrobić komuś krzywdę. Natomiast bicia bo jestem za gruba czy coś w tym stylu, nie toleruję, taki gość pewnie sam by ode mnie oberwał.

                                            A co do "troglodytów nieużywających mózgu by rozwiązać problemy" to rozumiem, że autorkę wątku również do nich zaliczasz, bo ani wszczynanie awantur bez powodu, ani ciskanie przedmiotami po mieszkaniu o używaniu mózgu i umiejętności rozwiązywania problemów raczej specjalnie dobrze nie świadczy. O umiejętności dyskutowania również.
                                            • paniodmatematyki Re: podsumowanie 06.11.08, 09:06
                                              wybacz, moze nie wyraznilam sie zbyt jasno a moze po prostu zbyt skomplkiowanie
                                              - troglodyta bez mozgu dla mnie to osoba ktora podnosi reke na druga osoba, a
                                              nie osoba ktora jak jest wkurzona rzuca kuflem w sciane. dla ciebie widac to
                                              duzo subtelniejsza roznica niz dla mnie. bo jak dla mnie roznica jest
                                              przeogromna. no ale uzywajac prostego jezyka, nie, autorka postu z tego co
                                              napisala nie jest dla mnie troglodytka bez mozgu.
                                              fajnie, to jak sie kiedys zdenerwujesz i np powiesz mu cos brzydkiego albo
                                              krzykniesz, albo nie daj boze trzasieesz drzwiami, to powiedz partnerowi zeby ci
                                              w pape strzelil, bo ci sie nalezy :) i zastanawiaj sie pozniej co zlego zrobilas
                                              ze ci sie nalezalo hehehe
                                              • angazetka Re: podsumowanie 06.11.08, 11:27
                                                > wybacz, moze nie wyraznilam sie zbyt jasno a moze po prostu zbyt
                                                skomplkiowanie - troglodyta bez mozgu dla mnie to osoba ktora
                                                podnosi reke na druga osoba, a nie osoba ktora jak jest wkurzona
                                                rzuca kuflem w sciane.

                                                Hm, no nie wiem. Gdybym była świadkiem, jak ktoś w furii rzuca
                                                kuflem o ścianę, zwiewałabym od takiego troglodyty.

                                                > fajnie, to jak sie kiedys zdenerwujesz i np powiesz mu cos
                                                brzydkiego albo krzykniesz, albo nie daj boze trzasieesz drzwiami,
                                                to powiedz partnerowi zeby ci w pape strzelil, bo ci sie nalezy :) i
                                                zastanawiaj sie pozniej co zlego zrobilas ze ci sie nalezalo

                                                > fajnie, to jak sie kiedys zdenerwujesz i np powiesz mu cos
                                                brzydkiego albo krzykniesz, albo nie daj boze trzasieesz drzwiami,
                                                to powiedz partnerowi zeby ci w pape strzelil, bo ci sie nalezy :) i
                                                zastanawiaj sie pozniej co zlego zrobilas ze ci sie nalezalo

                                                Widzę błąd w rozumowaniu: bo jeśli powie partnerowi, żeby ją
                                                strzelił, a on to zrobi, to po co ma się zastanawiać, dlaczego to
                                                zrobił?
                                                • paniodmatematyki Re: podsumowanie 06.11.08, 12:05
                                                  nie ma bledu w rozumowaniu, powiedz mu to teraz ze moze cie w pape walnac jak go
                                                  zdenerwujesz kiedys, w przyszlosci, a potem jak juz to sie stanie to sie
                                                  zastanawiaj czym go zdenerwowalas i gdzie blad zrobilas.
                                                  no wlasnie, z jednym sie zgadzasz jednak ze mna - tez bym wyszla jakby ktos
                                                  kuflem o sciane rzucal a nie lecialabym z lapkami i nie uderzylabym takiej
                                                  osoby. bo jesli bym uderzyla i bylabym na dodatek mezczyzna to bylabym damskim
                                                  bokserem. claro ahora?
                                              • wrr2 Re: podsumowanie 06.11.08, 12:50
                                                Ale kryterium zaliczającym do "troglodytów" miała być nieumiejętność rozmowy i rozwiązywania problemów przy użyciu mózgu oraz używanie tępej agresji - a autorka wszystkie te kryteria spełnia, tyle, że jak dotąd nie skierowała FIZYCZNEJ agresji przeciwko chłopakowi (zapewne dlatego, że facet jest silniejszy).

                                                Poza tym między furią lub histerią, w czasie której przestaje się nad sobą panować i nic do takiej osoby nie dociera, a zwykłym podniesionym głosem jest gigantyczna różnica, więc proszę nie manipuluj tym co napisałam.

                                                I tak, jak ktoś nie potrafi zapanować nad sobą z powodu pierdoły to moim zdaniem ma problem. Niech autorka się zastanowi co będzie, jak urodzi dziecko, przy którym powodów do zdenerwowania przecież nie brakuje. Też będzie się drzeć i rzucać przedmiotami, bo przecież fizycznej krzywdy mu nie robi, więc jej wolno? Wolne żarty.
                                                • paniodmatematyki Re: podsumowanie 06.11.08, 13:06
                                                  jak probujesz juz moje slowa zmieniac to rob to z glowa, napisalam wyraznie ze
                                                  troglodyta to dla mnie osoba ktora podnosi reke na druga osobe. przeczytaj
                                                  jeszcze raz kilka postow wyzej, tym razem sie wczytaj i nie dopowiadaj czegos
                                                  czego tam nie ma a jest w twojej glowie.

                                                  nie wydaje mi sie ze ktokolwiek jest w stanie ocenic czy dana osoba ma furie czy
                                                  juz histerie, wydaje mi sie ze na pewno nie powinien to oceniac ktos zamieszany
                                                  w cala afere a juz na pewno nie probowac jej pomagac czy jak ty to sobie
                                                  nazywasz poprzez uderzenie jej.

                                                  a jak bedzie dziecko to tatus moze po buzi dziecko male zdzielic? za kare? jak
                                                  mamusie? bo mamusia w histerie wpadla? bo tatus to na zimno skalkulowal ze to
                                                  juz histeria a nie furie i ze trzeba mamusi liscia dac by sie uspokoila.
                                                  podobnie dziecku. wezcie kobiety z czym wy do ludzi? przeciez to nie trzyma sie
                                                  kupy to co mowicie - bic mozna jak ktos jest w histerii ale nie w furii, a kto
                                                  to ma rozstrzygac? i decydowac ze juz mozna uderzyc albo jeszcze nie, za chwile,
                                                  az rzuci czyms w sciane?
                                                  • wrr2 Re: podsumowanie 06.11.08, 14:50
                                                    > jak probujesz juz moje slowa zmieniac to rob to z glowa
                                                    Może zacznij te piękne rady stosować najpierw do siebie, bo moje słowa przekręcasz w tak kretyński sposób, że nie wiem śmiać się czy płakać.

                                                    > napisalam wyraznie ze
                                                    > troglodyta to dla mnie osoba ktora podnosi reke na druga osobe.
                                                    Napisałaś, że uderzenie kogoś zrównałoby cię z poziomem bezmózgiego, troglodyty, a to jednak co innego.

                                                    > a jak bedzie dziecko to tatus moze po buzi dziecko male zdzielic?
                                                    Tata na nauczyć dziecko kontrolowania swoich emocji i zachowania w społeczeństwie (bo w tym przypadku na mamusię nie ma co liczyć).

                                                    Już pisałam, że czasem inaczej niż szarpnięciem czy policzkiem nie da się uspokoić osoby niepanującej nad sobą, a nie zawsze można atak przeczekać. I szczerze mówiąc, jeżeli miałbym do wyboru czekać czy może furia następny wazonik ciśnie w kierunku dziecka czy ją spoliczkować (szarpnąć, oblać wodą jak się da) to ja wybrałabym to drugie.

                                                    Poza tym dlaczego nie odpowiedziałaś na moje pytanie? Bo sytuacja się nieco komplikuje? Przecież dziecku też fizycznej krzywdy nie robi? Więc co może wrzeszczeć i ciskać przedmiotami czy nie? A jeśli nie może, to dlaczego w innej sytuacji jej wolno? Bo nad dorosłym to już może się znęcać?

                                                    PS Furia ma liczbę pojedynczą.
                                                  • raohszana Re: podsumowanie 06.11.08, 17:17
                                                    Równa z Ciebie babka :)
                                                    A kiedys to na histerie zalecali czesty masaż macicy... Ehh, to metoda, a nie w
                                                    papę :)
                                                • dziabdzik Re: podsumowanie 06.11.08, 13:25
                                                  Autorka jest bezsprzecznie osobą agresywną i właśnie jestem ciekaw jej zachowania wobec osoby słabszej, np dziecka. Zwrzeszczane dziecko najpierw będzie płakać. Po jakimś czasie w reakcji na atak będzie uciekać pod stół. Co będzie jednak, jak dziecko zobojetnieje, nie okaże reakcji albo np wzruszy ramionami? Nie mam wątpliwości, że w ruch poszłyby mocniejsze argumenty.
                                                • raohszana Re: podsumowanie 06.11.08, 17:16
                                                  No nie kapiszi za cholere - paniodmatematyki chodzi o to samo co mnie.
                                                  Nie uwazamym, ze ona jest święta czy cudowna czy ze jej zachowanie nie było dla
                                                  niego denerwujace albo i wpedzające w furię. W ogole nie zajmujemy się tą panią.
                                                  Idzie tylko o to, ze dla nas NIC nie usprawiedliwia uderzenia w twarz.

                                                  A to, ze ona zołza to inna historia, ona nie pytała czy jej sie nalezało albo
                                                  czy dobrze robiła stawiajac na swoim, ne?
                                          • angazetka Re: podsumowanie 06.11.08, 11:13
                                            > chcialbyscie dostac w pape dlatego bo partner przez 6 lat ma
                                            problemy z wlasnym charakterem i wyrazaniem swoich potrzeb?

                                            Chodziłaś na jakiś kurs dla demagogów? Pytanie powinno chyba
                                            brzmieć "Czy chciałybyście dostać w papę, bo przez 6 lat nie
                                            szanowałyście partnera, robiłyście mu draki o wszystko i ciągle
                                            stawialy na swoim?" A wtedy odpowiedź brzmi: nie, nie chciałabym,
                                            ale gdybym dostała, miałabym poczucie, że na ten policzek
                                            zapracowałam. I nie porównuj zachowania furiatki do przesolonej
                                            zupy, błagam.
                                            • paniodmatematyki Re: podsumowanie 06.11.08, 12:13
                                              nie, ale chodzilam na kurs logiki. dobry kurs.

                                              i pytanie nadal brzmi - czy cokolwiek, co nie jest obrona wlasna, usprawiedliwia
                                              podniesienie na partnera lub jakakolwiek druga osobe reki? wyjasniam ze obrona
                                              wlasna dotyczy bezposredniego ataku fizycznego na swoja osobe, nie na sciane obok.

                                              uwazasz ze zasluzylabys na bycie uderzona? sama tak uwazasz? winszuje kolezance
                                              w takim razie, chyba tu juz nic wiecej nie mam do dodania bo sama podsumowalas
                                              swoj swiatopoglad zgrabniej :]

                                              a poniewaz kazdy czlowiek ma inne rozroznienie prowokacji, dla niektorych to
                                              rzucenie kuflem a dla innych przesolona zupa. a jesli ona celowo przesolila mu
                                              zupe po raz kolejny? to wtedy juz chyba wg ciebie i twojej demagogii zasluguje
                                              na uderzenie? bo to przeciez furiatka jest co celowo przesala zupe? kto decyduje
                                              co jest przesada a co nie? kto ma decydowac o tym czy ktos juz zasluzyl na
                                              uderzenie czy jezscze nie zasluzyl? no kto?
                                              • wrr2 Re: podsumowanie 06.11.08, 12:59
                                                He,he. Chyba raczej na kurs manipulacji i demagogii, bo co i rusz wmawiasz komuś
                                                rzeczy, których nie napisał.

                                                I najwyraźniej nie wiesz co znaczą słowa "furia", "histeria", "utrata panowania
                                                nad sobą", bo te określenia nijak mają się do przesolonej zupy, bycia za grubą,
                                                czy co tam jeszcze wykombinowałaś.

                                                • paniodmatematyki Re: podsumowanie 06.11.08, 13:12
                                                  dziecko moje kochane, chyba sama nie znasz tych pojec skoro je uzywasz w blednym
                                                  znaczniu. poprawna definicja histerii to choroba psychiczna (nerwica
                                                  histeryczna) wiec raczej osob chorych na nia sie nie bije? czy sie bije osoby
                                                  psychiczne? bije sie? bo kiedys sie bilo,ale juz sie nie bije. wiesz o tym?
                                                  furia to zlosc i gniew, i chyba o to ci raczej chodzi a nie o histerie. a kto
                                                  powiedzial ze sei zloscic nie mozna? mozna, nie mozna bic drugiej osoby. sprawdz
                                                  sobie kodeks karny. i slowniki skoro nie ufasz moim definicjom.
                                                  • wrr2 Re: podsumowanie 06.11.08, 14:34
                                                    Jak mam ufać twoim definicjom skoro dla ciebie brak kontroli nad sobą i bycie
                                                    grubą, czy przesolenie zupy to jedno i to samo.
                                                  • paniodmatematyki Re: podsumowanie 06.11.08, 15:06
                                                    przeczytaj ze zrozumieniem, to moze zrozumiesz kontekst porownan, ktore nie sa
                                                    tym samym obiektywnie, ale w subiektywnej ocenie osoby ktora chce uderzyc to
                                                    jest to samo, czyli motyw do bicia.

                                                    skoro nadal masz problemy ze zweryfikowaniem definicji to odyslam do slownika
                                                    lub encyklopedii. podpowiedz - hasla sa uporzadkowane tam alfabetycznie ;>
                                                  • wrr2 Re: podsumowanie 06.11.08, 15:36
                                                    Czytam ze zrozumieniem (czego nie można powiedzieć o tobie) i moim zdaniem twoje
                                                    porównania są do chrzanu. Porównanie osoby, która w chwili stresu sprowokowana
                                                    wymierzyła policzek z psychopatą bijącym żonę, bo jest za gruba jest nieco
                                                    bezsensowne.
                                                    Poza tym "bicie" i pojedynczy "policzek", stanowiący głównie ujmę na honorze, a
                                                    nie na ciele to dla mnie 2 różne rzeczy.

                                                    PS A jak chcesz być złośliwa, to chyba musisz się jednak bardziej wysilić, bo
                                                    coś ciężko ci idzie :P
                                                  • paniodmatematyki Re: podsumowanie 06.11.08, 18:18
                                                    widzisz wrr znowu nie zrozumialas, napisze to po raz 5 chyba a co tam. tak wiec
                                                    nie chodzi o porownanie kogokolwiek do kogos innego ale o subiektywne odczucia i
                                                    interpetacje zachowania drugiej osoby, ktore nie sa absolutne ale relatywne.
                                                    moze trudno bedzie ci w to uwierzyc ale w przeciwienstwie do ciebie niektorzy
                                                    nie maja zamiaru dostawac w pape bo ktos stwierdzil ze to juz histeria (sama
                                                    przyznalas ze maialbys do siebie pretensje jakby ci partner strzelil liscia za
                                                    twoj gniew). no ale ludzie sa rozni. i tak nie zrozumiesz prawdopodobnie o co
                                                    chodzi i zaczniesz uzywac arguentow ad personem, szkoda mi rzucac wiecej perel
                                                    przed ciebie ;). uderzenie to uderzenie, i czy to lisc czy policzek czy piesc
                                                    nie ma znaczenia, kazde uderzenie jest ujma na honorze, bez znaczenia jest moc.
                                                    liczy sie fakt. ale fajno ze ty sie zgadzasz na to by byc przez plaskacza
                                                    doprowadzana do poziomu, bo na przyklad sa takie kobiety dziwologi, ktore nigdy
                                                    na to nie pozwola, nawet w teorii. nie beda pozwalac na to by ktos inny
                                                    decydowal o tym czy im sie juz nalezy uderzenie czy nie, ani o tym czy lisc to
                                                    dobry sposob na sprowadzenie ich do porzadku czy tez nie. po prostu czesc
                                                    kobiet, do tej pory myslalam ze wiekszosc ale sie mylilam, nie pozwoli sobie na
                                                    to by byc w jakikolwiek sposob fizycznie maltretowane, chocby byc potraktowanym
                                                    lisciem. nawet jak wpadne w histerie i rozbije w zlosci swoja wlasna szklanke.

                                                    powiem jeszcze ze ciesze sei ze wzielam udzial w tej dyskusji gdyz do tej pory
                                                    nie kumalam czemu tyle kobiet daje sie poniewierac i zostaje z sadysta,
                                                    pozwalaja po jedym uderzeniu sie przepraszac i czekaja na ciag dalszy - czy
                                                    nastpi czy tez nie. teraz to juz lepiej rozumem jak i to o co chodzi z presja
                                                    spoleczna. spoleczenstwo jest faktycznie glupie i udziela dyspensy na stosowanie
                                                    przemocy fizycznej wzgledem kobiet. takze lludzie mlodzi i wyksztalceni maja
                                                    takie chore przekonania o slusznosci bicia w okreslonych sutuacjach. to jest
                                                    przerazajace i smutne. powiem to ost raz NIKT NIE MA PRAWA UZYC JAKIEJKOLWIEK
                                                    SILY FIZYCZNEJ PRZECIWKO DRUGIEJ OSOBIE INNEJ NIZ W OBRONIE WLASNEJ. to nie
                                                    tylko moje widzimisie ale prawo w naszym kregu cywilizacyjnym.
                                                  • silny Straszny z ciebie demagog matematyczko 06.11.08, 20:18
                                                    paniodmatematyki napisała:

                                                    > uderzenie to uderzenie, i czy to lisc czy policzek czy piesc
                                                    > nie ma znaczenia, kazde uderzenie jest ujma na honorze, bez
                                                    > znaczenia jest moc liczy sie fakt.

                                                    A wiesz, że słowo albo gest może być dla wielu większą "ujmą na honorze" niż
                                                    najsilniejszy cios?
                                                  • focus35 Re: Straszny z ciebie demagog matematyczko 06.11.08, 21:45
                                                    zadna ujma na honorze nie usprawiedliwia bicia
                                                    szanowni "troglodyci" - jak ktos sobie nie potrafi poradzic z
                                                    czyimis slowami albo gestami (nie atakami) to ma problem (owszem,
                                                    ogromny jesli przebywa z kims, kto stosuje przemoc psychiczna) ale
                                                    NIE JEST na to lekarstwem inna przemoc -
                                                    ps. nigdy nie sadzilam, ze mozna obronic honor uderzeniem - bardzo
                                                    ciekawa koncepcja;))))



                                                    silny napisał:

                                                    > paniodmatematyki napisała:

                                                    >
                                                    > A wiesz, że słowo albo gest może być dla wielu większą "ujmą na
                                                    honorze" niż
                                                    > najsilniejszy cios?
                                                  • wrr2 Re: Straszny z ciebie demagog matematyczko 06.11.08, 22:41
                                                    Jak napisałam w innym poście: byłam świadkiem sytuacji, gdy inaczej niż siłą nie dało rady uspokoić histeryczki - jej facet o mały włos nie zarobił szkłem po twarzy, a gdyby jego kolega furiatki nie obezwładnił, rzuciłaby w niego jeszcze raz. Nie wiem, czy ona specjalnie celowała, czy przypadkiem jej tak wyszło, ale wycelowała idealnie na wysokości oczu, więc gdyby się nie uchylił, mogło się to skończyć tragicznie :( I może przesadzam, ale od tamtej pory nie trawię osób "wyrażających złe emocje" poprzez rzucanie przedmiotami w obecności innych.

                                                    Oczywiście na dłuższą metę siła nie jest żadnym rozwiązaniem, ale niestety czasem inaczej się nie da :(
                                                  • silny Re: Straszny z ciebie demagog matematyczko 07.11.08, 16:41
                                                    focus35 napisała:

                                                    > zadna ujma na honorze nie usprawiedliwia bicia

                                                    A czy coś usprawiedliwia znęcanie psychiczne?
                                                    Między „biciem“ a policzkiem w tak ekstremalnej sytuacji jest zasadnicza
                                                    różnica, droga manipulantko, (to za „tryglodytę“).
                                                  • focus35 Re: Straszny z ciebie demagog matematyczko 07.11.08, 18:44
                                                    jesli ktos sie zneca psychicznie to sie od niego odchodzi a nie tkwi
                                                    w chorej sytuacji - to nie jest zadna milosc, tylko chory uklad
                                                    pisalam o tym wczesniej - jak sie widzi tylko wyrywkowo czyjes posty
                                                    to potem mozna to ubrac w manipulacje
                                                    NIC nie usprawiedliwia przemocy (niby w milosnych zwiazkach) - ani
                                                    psychicznej ani fizycznej - nigdy zadnej z nich nie popieralam

                                                    silny napisał:

                                                    > focus35 napisała:
                                                    >
                                                    > > zadna ujma na honorze nie usprawiedliwia bicia
                                                    >
                                                    > A czy coś usprawiedliwia znęcanie psychiczne?
                                                    > Między „biciem“ a policzkiem w tak ekstremalnej sytuacji jest zasad
                                                    > nicza
                                                    > różnica, droga manipulantko, (to za „tryglodytę“).
                                                  • wrr2 Re: podsumowanie 06.11.08, 20:56
                                                    > nie maja zamiaru dostawac w pape bo ktos stwierdzil ze to juz histeria (sama
                                                    > przyznalas ze maialbys do siebie pretensje jakby ci partner strzelil liscia za
                                                    > twoj gniew).
                                                    Znowu przekręcasz to co napisałam. Pisałam o sytuacji, kiedy wpadłabym w
                                                    NIEOPANOWANĄ histerię/furię połączoną z wrzaskami, rzucaniem przedmiotami,
                                                    której NIE byłabym w stanie opanować sama, a parter użyłby siły, żeby mnie
                                                    uspokoić. I uważam, że to byłby mój problem, bo to ja nie potrafię zapanować nad
                                                    sobą i stwarzam zagrożenie dla innych (choćby dlatego, że przypadkiem mogę w
                                                    kogoś wcelować). I TAK sądzę, że to znaczyłoby, że źle się ze mną dzieje. I NIE
                                                    JEST to równoznaczne z sytuacją, gdy partner wali po pysku bo coś mu nie pasi.
                                                    Paniał?

                                                    Byłam świadkiem jak jedna babka właśnie w stanie takiej histerii o mały włos nie
                                                    zrobiła krzywdy swojemu facetowi. Akurat ona została obezwładniona, a nie
                                                    spoliczkowana, ale też siły użyto i ujmę na honorze ma. Inaczej niż przy użyciu
                                                    siły NIE dało się na nią wpłynąć. Nie wiem jak sobie dalej z tym poradzili, bo
                                                    to bardzo dalecy znajomi (i szczerze mówiąc bardzo mnie to cieszy, bo nie muszę
                                                    się z jej histeriami użerać). I nie sądzę, żeby to ona była maltretowana, raczej
                                                    jej otocznie.
                                                • raohszana Re: podsumowanie 06.11.08, 17:20
                                                  To pojęcia relatywne - każdy sobie moze ocenić, jakie zachowanie dla niego
                                                  furią. A jak ktoś uzna, ze Twoje podniesienie głosu to nie wiadomo jaka furia,
                                                  bo tak mu sie wydaje z jakichś bliżej nam tu nie znanych powodow? To moze
                                                  gwizdną, bo subiektywnie uznał, że furia?
                                                  • wrr2 Re: podsumowanie 06.11.08, 18:05
                                                    >A jak ktoś uzna, ze Twoje podniesienie głosu to nie wiadomo jaka furia,
                                                    To znaczy, że jest kretynem.


                                                    Jak nie widzisz różnicy między furią/histerią w czasie, której człowiek nie ma
                                                    kontroli nad tym co robi, a podniesionym głosem, to nie mamy o czym rozmawiać.

                                                    EOT
                                                  • raohszana Re: podsumowanie 06.11.08, 18:10
                                                    Umisz Ty ze zrozumieniem?

                                                    Nie chodzi o to, co ja widze - a o to, jak rozni ludzie mogą to postrzegać. Nie
                                                    pojmujesz, ze dla kogoś z jakichś powodow krzyk bedzie jak furia? Bo dajmy na to
                                                    ma jakis problem z tym zwiazny?
                                                    Widac nie, bo dla Ciebie cały swiat pojmuje wszystko jak Ty, a różnice w
                                                    postrzeganiu to anomalie...
                                                  • wrr2 Re: podsumowanie 06.11.08, 20:39
                                                    Raczej to ty nie chcesz zrozumieć. Od pojedynczego krzyku do furii droga daleka
                                                    i to, że ktoś na krzyk jest wrażliwy, nie lubi go itd., NIE czyni z niego
                                                    furii. Osoba krzycząca nad sobą panuje i poproszona o zaprzestanie JEST w stanie
                                                    tę prośbę wykonać natychmiast, a furiatka, histeryczka czy ja ją zwał musi się
                                                    wyżyć i NIE JEST w stanie swojej furii opanować bez bardzo silnych bodźców
                                                    zewnętrznych jak oblanie wodą czy policzek. Prośba NIE podziała. Widzisz różnicę?
                                              • silny Re: podsumowanie 06.11.08, 20:05
                                                paniodmatematyki napisała:

                                                > i pytanie nadal brzmi - czy cokolwiek, co nie jest obrona wlasna, usprawiedliwi
                                                > a
                                                > podniesienie na partnera lub jakakolwiek druga osobe reki?


                                                Czy naprawdę jeszcze nigdy nie widziałaś scen choćby w kinie, gdy jakaś
                                                rozhisteryzowana furiatka w ekstremalnych sytuacjach dostaje w pysk, żeby
                                                wreszcie się opanowała, co z reguły też następuje?

                                                Naprawdę nie widzisz różnicy w pobiciu kobiety bez powodu a daniem raz na 6 lat
                                                w pysk furiatce poniżającej faceta przez cały ten czas, urządzającej mu ciągle
                                                piekło i rzucającej kuflami o ścianę?
                                                • wrr2 Re: podsumowanie 06.11.08, 20:39
                                                  Nie ona różnicy widzi, a Ty jako facet zapewne zostaniesz okrzyczany
                                                  zwolennikiem przemocy domowej, ewentualnie dołączony do grona potencjalnych jej
                                                  ofiar :P
                                                  • wrr2 Re: podsumowanie 06.11.08, 21:00
                                                    "Ona różnicy nie widzi" miało być oczywiście.
                                                  • silny Re: podsumowanie 06.11.08, 21:04
                                                    Właśnie widzę. Atak furii i rzucenie kuflem o ścianę podczas kłótni to dla niej
                                                    to samo, co rąbanie drzewa w komórce. Uderzenie w twarz furiatki i ciężkie
                                                    pobicie kobiety to też to samo...
                                                  • silny Re: podsumowanie 06.11.08, 21:01
                                                    Zastanawiam się jak to jest, gdy w stanie takiego napięcia, gdy już setki razy
                                                    ustąpiło się w ciągle nowych kłótniach, nagle niespodziewanie leci kufel od piwa
                                                    i rozbija się o ścianę?

                                                    Przecież można się przestraszyć na śmierć. Takie rzeczy ważą! Tym można zabić!

                                                    Facet pewnie miał znów podwinąć ogon. A nasza księżnicza osiągnęłaby kolejny
                                                    stopień swego rozwoju.
                                                    Jaki byłby kolejny stopień po rzucie kuflem w ścianę, gdyby reakcja facety
                                                    wypadła jak zwykle czyli brakiem jakiejkolwiek reakcji?
                                                • focus35 Re: podsumowanie 06.11.08, 21:53
                                                  wiele sie widzi scen w kinie - to zaden argument - od
                                                  niebezpiecznych furiatek sie odchodzi albo jasno stawia sie sprawe,
                                                  ze potrzebna terapia (jesli facet szanuje siebie i zwiazek) a jak
                                                  tego nie robi bicie niczego nie rozwiazuje - na pewno nie zmieni jej
                                                  charakteru i nie zastopuje jej furii, jesli rzeczywiscie jest
                                                  furiatka - najwyzej nastapi eskalacja ja tobie, ty mnie - slowo
                                                  coraz gorsze, kolejne uderzenie w twarz itd. to jest droga donikad!

                                                  dlatego oni sie zastanawiaja i, moim zdaniem, nie powinni sie wiazac
                                                  przy takim poziomie niezrozumienia i takim natezeniu negatywnych,
                                                  niewypowuedzianych, niewyjasnionych emocji... z obu, jak widac, stron



                                                  silny napisał:


                                                  >
                                                  > Czy naprawdę jeszcze nigdy nie widziałaś scen choćby w kinie, gdy
                                                  jakaś
                                                  > rozhisteryzowana furiatka w ekstremalnych sytuacjach dostaje w
                                                  pysk, żeby
                                                  > wreszcie się opanowała, co z reguły też następuje?
                                                  >
                                                  > Naprawdę nie widzisz różnicy w pobiciu kobiety bez powodu a daniem
                                                  raz na 6 lat
                                                  > w pysk furiatce poniżającej faceta przez cały ten czas,
                                                  urządzającej mu ciągle
                                                  > piekło i rzucającej kuflami o ścianę?
                      • focus35 Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 01:33
                        nic nie wiadomo o GNEBIENIU psychicznym itd. - autorka watku ma
                        ostry charakter i byc moze wlasnie dlatego sie facetowi podoba -
                        moze to go kreci? bo nie wierze, zeby byl regularnym masochista - a
                        wy tu od razu z latka ofiary i przemoc psychiczna - a moze on jest
                        bierno-agresywny i tym ja wyprowadza z rownowagi? - skad wiecie jak
                        jest - znamy tylko jedna relacje wiec sie pohamujcie




                        kali_login napisał:

                        > Czleku nie obrona konieczna? Kolesiowka gnebila go psychicznie
                        przez szesc lat.
                        > Widziala, ze tlumi w sobie zlosc. Wiadomym jej, ze ujscie zlosci
                        moze kiedys
                        > nastapic w postaci liscia. Chciala liscia to meczyla go szesc lat.
                        >
                        > Niezle masz argumenty, nie?
                        • raohszana Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 01:35
                          Nie tłumacz, juz probowałam zworocic uwage na fakt, ze skoro tyle siedział to
                          cos go trzymało i najwidoczniej wczesniejsze zachowanie autorki az tak straszne
                          nie było, skoro chciał się żenić ^^

                          On jest cacy, ona be, a ja nienormalna, tak wynikło tylko z tego. Aha i miał
                          prawo ją gwizdnąć.
                          Wiec uwazaj - jak jestes złośliwa albo co i bedziesz sie kłocic i nie daj Panie
                          Boziu zrobisz coś, co Twoj partner uzna za fueir - to w pysk i to sie nalezy i
                          tego oczekuj.
                          • focus35 Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 01:55
                            wiesz, ja na pewno tego nie bede oczekiwac, bo tez czasem tlucze,
                            tfu, rzucam przedmiotami o sciane:))
                            i jestem normalna - mam na to papiery:)))) a ludzie latwiej zgodza
                            sie na norme pt. walniecia w twarz niz rzutem czegos na sciane - to
                            jest widac bardziej "normalne" w tym kraju;)


                            raohszana napisała:

                            > Nie tłumacz, juz probowałam zworocic uwage na fakt, ze skoro tyle
                            siedział to
                            > cos go trzymało i najwidoczniej wczesniejsze zachowanie autorki az
                            tak straszne
                            > nie było, skoro chciał się żenić ^^
                            >
                            > On jest cacy, ona be, a ja nienormalna, tak wynikło tylko z tego.
                            Aha i miał
                            > prawo ją gwizdnąć.
                            > Wiec uwazaj - jak jestes złośliwa albo co i bedziesz sie kłocic i
                            nie daj Panie
                            > Boziu zrobisz coś, co Twoj partner uzna za fueir - to w pysk i to
                            sie nalezy i
                            > tego oczekuj.
                            • raohszana Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 02:09
                              Najprosciej im przychodzi nazwanie siebie "normalnymi" i postawienie diagnozy na
                              forum, zes nienormalna. A moj to wiesz, co potrafi zrobić jak się zdrzaźni? No
                              idzie i siekierą w drewno wali! Spaczony jest jak nic [ ale przynajmniej jest
                              czym palic, jak porąbie stosik polan ^^] Ehh, nie dojdziesz do łądu, nie pojma,
                              ze nic nie daje prawa do uderzenia :)
                              • qw994 Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 06:41
                                Nie napisałam ani tego, że ja jestem normalna, ani że ty
                                nienormalna. Pisałam raczej o zrównoważeniu lub normalnych /
                                nienormalnych zachowaniach.
                                Forum jest od tego, żeby wyrażać swoje zdanie. Ja mam takie, jakie
                                mam - że masz problem ze sobą. Nigdy w życiu nikt mnie nie przekona,
                                że wpadanie w furię połączoną z rzucaniem przedmiotami jest
                                standardową reakcją.
                                I nie porównuj rąbania drewna z bezmyślnym waleniem szklankami - to
                                całkowicie chybione porównanie.
                                • paniodmatematyki Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 09:15
                                  nie wiem qw994 skad ty bierzesz ta swoja wiedze o psychologii i tego co jest
                                  normalne a co juz normalne nie jest, domyslam sie ze to twoja wlasna opinia na
                                  temat tego. poszukaj na stronach internetowych, popytaj sie psychoterapeutow itd
                                  i dowiesz sie ze sami czasami sugeruja by zlosc przenosic na przedmioty zamiast
                                  na ludzi. sa terapie ktore wlasnie na tym polegaja, daje sie parze gumowe
                                  nietoperze i oni je bija by wyladowac frustracje i zlosc. uczy sie przenosic
                                  zlosc z osoby na przemiot i w zdrowy sposob to kanalizowac. no ale ty wiesz
                                  lepiej bo przeciez mama ci tak mowila, ciotki ci to mowily, i kinga w m jak
                                  milosc, ze kto rzuca szklankami ten psychol i wariat a kto daje w pape ten jest
                                  ok i pewnie mial jakis powod
                                  • kali_login Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 13:06
                                    Mi sie wydaje, ze z uslug psychoterapeuty korzystaja ludzie majacy problemy z
                                    psychika.
                                    • paniodmatematyki Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 13:20
                                      a mowil ktos o usluchach psychoterapeuty? nie, tylko o opini psychoterapeuty na
                                      temat kanalizowania zlosi, to nie to samo zapytac sie o opinie a miec terapie,
                                      czy to to samo dla ciebie? :) dla mnie nei :). czemu ludzie odrzucacie oczywiste
                                      fakty i nie umiecie czytac? czy trudno wam zrozumiec ze bicie jest karalne, a
                                      rzucanie szklankami jest niekaralne? to jest fakt. fakt. fakt. fakt. no po
                                      prostu fakt, nie ma tu dyskusji, jest tak a nie inaczej i wasze domorosle
                                      filozofie prosto z polskiej wsi XIX wieku gdzie mozna bic kobiete jak ma atak
                                      histerii nic tutaj nie zmienia bo w rzeczywistosci bic nie mozna a tluc szklanki
                                      mozna. nie ma tu dyskusji wogole, ani wywodow co czy to furia czy to juz
                                      histeria, albo czy jest usprawidliwienie na uderzenie czy tez go nie ma, bo
                                      nawet mozecie miec 1000 plus 1 usprawiedliwien ze chlop kobiete zdzielil, ale to
                                      nadal jest karalne i niezgodne z panujaca litera prawa. mozecie zasiegnac opini
                                      prawnika. nie musicie korzystac z jego uslug bo z uslug prawnika korzystaja
                                      tylko osoby ktore maja problemy z prawem hehe.
                            • raohszana Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 02:14
                              Ja to juz sobie podaruje dyskusję z onymi różnymi, bo jak nic jutro po mnie z
                              O-Twórków przyjadą :D
                              • focus35 Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 02:23
                                to dobrej nocy:)
                                O-Tworki i inne Ci nie groza, bos madra kobieta, pozdrawiam
                • hitherto Re: Re paniodmatematyki 06.11.08, 19:26
                  Jeżeli ktoś jest lżony, poniżany, maltretowany psychicznie to znaczy że na to
                  zasługuje
                  Prawda czy nieprawda?

                  NIEPRAWDA

                  Napisałem to już gdzieś wyżej, zrób eksperyment myślowy i zamień ich miejscami w
                  tej kłótni. Wtedy też staniesz po jego stronie bo ją obrażał, wyzywał, jak
                  próbowała wyjść to rzucał szkłem po ścianach a potem dostał liścia? Przecież NIC
                  nie usprawiedliwia przemocy fizycznej? I jeśli raz uderzyła to uderzy znowu?

                  A może nic nie usprawiedliwia *przemocy*, nie tylko fizycznej?
                • alpin23 Re: Re paniodmatematyki 07.11.08, 14:39
                  Przepraszam za to co powiem - ale PaniOdMatematyki - jesteś dla mnie śmieciem
                  niegodnym udziału w tej dyskusji. Sam cierpiałem 3 lata w związku, w którym
                  przez całe te 3 lata osoba którą gorąco kochałem mieszała mnie z błotem, wraz z
                  pełnym wsparciem swojej rodziny. 4 lat potrzebowałem na "uspokojenie" się.
                  Kobiet się dosłownie bałem, potrafiłem na ulicy odsuwać się od dziewczyn,
                  odsuwać w autobusie. Bliskość kobiety budził we mnie paniczny lęk. Twoim więc
                  zdaniem prosty policzek połączony z wyrzutami sumienia i gorącymi przeprosinami
                  jest gorszą zbrodnią od 6 lat znęcania się psychicznego i świadomego
                  wykorzystywania uległości ukochanego mężczyzny.

                  Nie zabieraj proszę więcej głosu na tym forum !
                  • paniodmatematyki Re: Re paniodmatematyki 07.11.08, 21:08
                    no skoro tak zwracales sie do swojej pani jak zwracasz sie na forum do mnie to
                    nie wiem kto w twoim zwiazku byl ofiara przemocy psychicznej. nazwywac kogos
                    smieciem i zabraniac odzywac sie na forum w internecie moze dla kogos innego
                    bylo by straszne ale dla mnie jest zabawne :} jesli prawda co pisales to w
                    kazdej chiwli mogles odejsc od toksycznej partnerki, no chyba ze na muszce cie
                    pzez 5 lat zamurowanego w piwnicy trzymala. chyba nadal masz zreszta problemy
                    emocjonalne z kobietami o czym swiadczy twoj post, moze za wczesnie przerwales
                    terapie? powodzenia!
                    • wrr2 Re: Re paniodmatematyki 09.11.08, 04:18
                      Między prośbą a zabranianiem jest duża różnica, więc dziecko drogie jak już próbujesz cudze słowa zmieniać to rób to z głową (pozwolisz, że cię zacytuję?).

                      Gdy autorka wątku sama przyznała się do wszczynania dzikich awantur i wyzywania narzeczonego, to wg ciebie przemocy w związku nie było, a jak alpin23 nazwał ciebie "śmieciem" na forum, to w jego związku on jest agresorem? ROTFL :) Naprawdę poprawiłaś mi humor tym przykładem powalającej logiki :)

                      PS Dlaczego nie odpowiedziałaś na moje pytania dot. rzucania przedmiotami przez osoby mające dzieci? Czyżby "raptem" okazało się, że taka metoda "argumentowania" ma wady?
            • focus35 Re:Dla mnie autorka watku to 06.11.08, 01:22
              tez mnie to zastanawia - zaczynam rozumiec, ze niektorzy uwazaja na
              serio, ze nie ma roznicy miedzy zbiciem przedmiotu a uderzeniem w
              twarz i ze jest spoleczne przyzwolenie raczej na to drugie niz na to
              pierwsze - zadzwiajace ale tak wynika z tego forum!!! - szooook,
              szoook!



              paniodmatematyki napisała:

              > za takie teksty powinnas dostac bana - ma szczescie ze jej nei
              przylozyl wiecej
              > .
              > rany skad sie urwalas?
              • raohszana Re:Dla mnie autorka watku to 06.11.08, 01:33
                Jeśli zbijesz przedmiot w złosci - to jestes nienormalna, masz problemy ze soba
                i w ogole do spychoterapuety masz.
                Natomiast uderzenie kogos w złosci jest zupełnie normalną reakcją i
                najwidoczniej wszystko usprawiedliwia fakt, ze ona jest wredna.
                • angazetka Re:Dla mnie autorka watku to 06.11.08, 11:19
                  > Jeśli zbijesz przedmiot w złosci - to jestes nienormalna, masz
                  problemy ze soba i w ogole do spychoterapuety masz.
                  > Natomiast uderzenie kogos w złosci jest zupełnie normalną reakcją i
                  > najwidoczniej wszystko usprawiedliwia fakt, ze ona jest wredna.

                  Nie, oba te zachowania nie są normalne. Nie są reakcją ludzi
                  dojrzałych emocjonalnie.
                  Inna sprawa, że nigdy nie rozbijałam przedmiotów w złości. Natomiast
                  raz byłam bliska spoliczkowania faceta, wyhamowałam rękę, ale
                  uważam, że gdybym nie wyhamowała - nie miałabym wyrzutów sumienia.
                  • raohszana Re:Dla mnie autorka watku to 06.11.08, 17:12
                    Skoro nie miałabyś wyrzutów sumienia - znaczy, ze zaakceptowałabys takie swoje
                    zachowanie i byłoby zupełnie normalne dla Ciebie i prawidłowe.
                    Dojrzałość emocjonalna - jak to ładnie brzmi, już mi się nie chce molestować
                    matki o dokładną definicję przyjętą w nauce, ale w założeniu zakłąda to
                    rownowage miedzy przezywaniem uczuc a ich wyrażaniem oraz wyrażanie ich bez
                    poczucia winy czy lęku. Mozna to sobie tak ładnie naciągnąc, na którą stronę się
                    chce.
                    Wiec, o dojrzałe emocjonalnie forumki - ja ze swoimi szklankami problemu nie
                    mam, ba - reszta otoczenia nia ma z nimi problemu. Jeszcze mi kolorowe
                    podrzucają, na mozaiki :)
                    • wrr2 Re:Dla mnie autorka watku to 06.11.08, 17:42
                      Ale możesz wyjaśnić co ma robienie mozaik do ciskania przedmiotami po
                      mieszkaniu? Bo jakoś nie załapałam.
                      • raohszana Re:Dla mnie autorka watku to 06.11.08, 18:12
                        Do moich szklanek ma - jak się zeźle to je tłuke. Są na mozaiki przeznaczone, bo
                        są koszmarne, a w dodatku fajnie brzęczą jak się je tłucze.

                        A rzucanie przedmiotami - no jak ktoś lubi, to prosze,mnie niewiele do tego co
                        ktos robi w swoim domu, swoimi przedmiotami.
                    • angazetka Re:Dla mnie autorka watku to 06.11.08, 21:27
                      > Skoro nie miałabyś wyrzutów sumienia - znaczy, ze zaakceptowałabys
                      takie swoje zachowanie i byłoby zupełnie normalne dla Ciebie i
                      prawidłowe.

                      Nie, nie uznałabym tego za prawidłowe i normalne - potem. W danym
                      momencie przywalenie koledze z liścia jako pierwsze przyszło mi do
                      głowy jako odpowiedź na to, że mnie złapał za biust na uczelnianym
                      korytarzu.
    • kochanka Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 16:15
      Uciekaj dzewczyno. Po slubie jak normalne zycie Wam dowali bedzi cie
      bil profilaktycznie.
      Jest to chyba jasne nawet dla Ciebie ze nie ma do ciebie szcunku:-(
      Uciekaj!
    • awdotia.romanowna Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 17:43
      Przede wszystkim zamiast ślubu zafundować sobie psychoterapię.
      • asia785 Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 05.11.08, 18:27
        Tak naprawdę to nie wiemy nic o dziewczynie ani o chłopaku, ale...
        No właśnie na własnym przykładzie to za czasów, gdy ja byłam
        dziewczyna a on mój chłopak to bez powodu pod wpływem alkoholu mój
        kochany dał mi prosto w twarz "z bani". Nie umiał sie później tak
        naprawdę wytłumaczyć sam nie wiedział dlaczego i jak (dzięki
        poparciu mojej mamy wybaczyłam mu). I tu niestety nie potwierdze
        większości postów, bo jesteśmy małżeństwem od 9 lat, mamy 8- letnią
        córkę i nigdy nawet podczas wielu kłótni nie uderzył mnie i nawet
        nie nosił się z zamiarem. Więc wybacz swojemu chłopakowi, bo pewnie
        dzielnie znosił twoje zachowanie do tej pory a jeżeli chcesz milości
        to ją daj, chcesz agresji zrób podobnie. Nikt nie jest z kamienia,
        co dajesz to do Ciebie wróci tak jest w życiu.
    • twoj.psychiatra Oddaj mu! Niech płacze, że Kobieta Go bije!!! 06.11.08, 13:37
      Broń swoj Gender Siostro!!!
    • phrazes Co z tym wszystkim zrobiłam... 06.11.08, 17:43
      Przeprowadziłam z narzeczonym poważną długą rozmowę. Przedstawiłam mu sporo
      waszych argumentów przeciwko mnie do rozważenia. Przemyślał je wszystkie i nie
      poparł waszego punktu widzenia, choć jest inteligentnym facetem i wcale nie jest
      ślepy czy zapatrzony we mnie jak sroka w kość... Doszliśmy do wniosku, że jest
      nam ze sobą dobrze. Fakt, może i często się kłócimy, ale nie znaczy to wcale, ze
      jesteśmy przez to gorsi niż inne pary...

      A to, że kłócimy się o pierdoły, wcale nie jest wyznacznikiem mojego
      niezrównoważenia psychicznego. Jak to słusznie ktoś napisał - życie składa się z
      pierdół i to właśnie one najbardziej irytują. Potrafimy bez problemu dogadać się
      w poważnych sprawach, które są decydujące dla związku, chociaż czasem mamy
      zupełnie inne poglądy. Nigdy nie kłócimy się o coś, co jest dla nas bardzo
      ważne... zawsze o tym rozmawiamy, dochodzimy do WSPÓLNEGO rozwiązania. Ciekawa
      jestem ile z was - krytykujących nasz związek - tak potrafi. Po tym wszystkim,
      co się teraz wydarzyło, owszem boję się, mam mieszane uczucia, ale nie chcę tym
      wszystkiego przekreślać, zdecydowaliśmy, że damy sobie szansę i tego się
      będziemy trzymać.

      Najłatwiej jest wypomnieć komuś, że jest taki siaki i owaki. Nie prosiłam,
      żebyście mi współczuły i pisały jaka to jestem biedna i skrzywdzona przez los.
      Prosiłam o rady – niekonstruktywna krytyka, wyzwiska nimi nie są. Dziękuję tym,
      którzy zrozumieli moją prośbę.
      Co do tłuczenia szklanek, kufli i innych MOICH rzeczy, mam tutaj swoje zdanie,
      którego nie zmienię. Każdy ma inny temperament, niektórzy są cholerykami, inni
      flegmatykami... Nie oczekuję, że jakiś flegmatyk zrozumie mnie co czuję podczas
      kłótni, jak działa na mnie wyładowanie energii przez np. stłuczenie kufla do
      piwa i czego pozwala mi to uniknąć... Powiem tylko, że same gorąco obstawałyście
      za poglądem, że tłumienie w sobie złości jest najgorszą rzeczą, którą można z tą
      złością zrobić...
      • raohszana Re: Co z tym wszystkim zrobiłam... 06.11.08, 18:16
        No i cacy, żeście się dogadali :)

        Ten od pierdół to ja - sama jako choleryk znajduję niektóre drobiazgi irytującymi :)

        Rada - kupcie sobie na ten przykład worek treningowi i jak szlag trafia - kopać,
        uderzać - fenomenalnie rozładowuje, nic sie nie niszczy [ i wtedy ni ma
        argumentu dla pan zwolenniczek tłumienia - ze cos niszczysz i w dodatku
        stwarzasz zagrozenie ] a i pozytywnie wpływa na formę.

        I tylko jedna rada, tak na koniec mniej humorystycznie - fajnie, ze dajesz mu
        szanse, ale jeśli uderzenie sie powtorzy to wiesz, już koniec "żartów"
        • julia0001 Re: Co z tym wszystkim zrobiłam... 06.11.08, 18:25
          Ja rozumiem takie klotnie, sa ludzie, ktorych naprawde rozpiera energia, i taka
          nagromadzona bardzo szybko, nakrecajaca sie musi w koncu znalezc ujscie, sama
          jestem osoba obdarzona duzym temperamentem, jak kocham to najmocniej jak sie
          kloce to najbardziej, znajomi smieja sie ze mnie ze jestem niezrownowazona
          emocjonalnie, ale takie osoby czesto sa poukladane wew. swiadome, pelne harmonii
          ale wlasnie w taki mocny, intensywny sposob reaguja na ludzi, siebie...swiat.
          Pozytywnoie lub nie...
      • dotyk_wiatru Re: Co z tym wszystkim zrobiłam... 06.11.08, 18:30
        Gratuluję Phrazes...Podjęliście wspólnie decyzję i o to chodzi...
        Popracuj jednak nad swoimi reakcjami...A co do dawania ujścia
        emocjom...Wiesz, są inne metody...
        Doskonale Ciebie rozumiem, bo w złości potrafię wiele nagadać,
        ale......nie rzucam niczym :P i zaraz przepraszam...Nie zostawiam
        nikogo z tym...bo najważniejsze, że JA się wyżyłam...NIE...Ty jesteś
        inna i ok...Różni są ludzie...a dopóki potraficie się porozumieć,
        powinno być dobrze...
        Pozdrawiam

      • silny Zostaw go 06.11.08, 19:55
        Nie rujnuj facetowi życia.

        Kobieta, która ustawicznie prowokuje kłotnie z byle powodu i ZAWSZE je „wygrywa“
        nie zasługuje na faceta, który znosił takie piekło i to przez aż przez 6 lat.
        Danie w pysk w takiej sytuacji to zupełnie naturalna reakcja, raz ze strachu a
        dwa ze zwykłej obawy o wariata. Nie widziałaś jeszcze nigdy scen w filmach, gdy
        rozhisteryzowane wariatki uspokaja sie uderzeniem w pysk? To właśnie zrobił z
        tobą twój ukochany.

        Odpuść go sobie bo go po prostu szkoda. A ty kobieto lecz się.

        P.S. Czemu ciągle nie możesz z siebie wykrztusić tego, o co właściwie poszło i
        co mu powiedziałaś, że chciał wyjść?


        • focus35 Re: Zostaw go 06.11.08, 22:16

          te "argumenty" o scenach z filmow zostaw dla wlasnego zycia;)
          podobnie uwagi kto na co zasluguje - ludzie zwykle tak sie
          dobieraja, ze wlasnie dokladnie oboje na siebie zasluguja - nikt
          inni tylko ONI sami siebie WYBIERAJA:)

          a facet, jak widac, lubi na tyle jej inne cechy, ze te gorsze jest w
          stanie tolerowac (dlatego sa ze soba 6 lat, a nie 3 miesiace) -
          grunt, ze rozmawiaja - oby ze zrozumieniem obustronnym...
          a rada z workiem treningowym bardzo sensowna:)



          silny napisał:

          > Nie rujnuj facetowi życia.
          >
          > Kobieta, która ustawicznie prowokuje kłotnie z byle powodu i
          ZAWSZE je „w
          > ygrywa“
          > nie zasługuje na faceta, który znosił takie piekło i to przez aż
          przez 6 lat.
          > Danie w pysk w takiej sytuacji to zupełnie naturalna reakcja, raz
          ze strachu a
          > dwa ze zwykłej obawy o wariata. Nie widziałaś jeszcze nigdy scen w
          filmach, gdy
          > rozhisteryzowane wariatki uspokaja sie uderzeniem w pysk? To
          właśnie zrobił z
          > tobą twój ukochany.
          >
          > Odpuść go sobie bo go po prostu szkoda. A ty kobieto lecz się.
          >
          > P.S. Czemu ciągle nie możesz z siebie wykrztusić tego, o co
          właściwie poszło i
          > co mu powiedziałaś, że chciał wyjść?
          >
          >
          • silny Re: Zostaw go 07.11.08, 16:44
            focus35 napisała:

            > podobnie uwagi kto na co zasluguje - ludzie zwykle tak sie
            > dobieraja, ze wlasnie dokladnie oboje na siebie zasluguja - nikt
            > inni tylko ONI sami siebie WYBIERAJA:)

            No to wreszcie rozumiem, skąd biorą się damscy bokserzy walący na odlew za włos
            w zupie. Bo te żony na nich “zasługują”.


            • focus35 Re: Zostaw go 07.11.08, 19:06
              sam uzyles tego sformuowania jako pierwszy, ze on nie zasluguje na
              taka kobiete - a nie znasz ich zwiazku - nie wiesz dlaczego on z nia
              jest mimo ze w kazdej chwili moze jej powiedziec good bye - nikt nie
              zasluguje na zlo - tak prymitywna moja mysl nie byla - napisalam, ze
              ludzie WYBIERAJA SIE, choc oczywiscie kulisy wyboru czesto sa
              nieswiadome - i powtorze (tym razem a propos bitych zon) NIKT NIE MA
              PRAWA BIC INNEGO CZLOWIEKA - to jest przestepstwo!

              przemoc psychiczna jest nia takze, ale tematem watku bylo uderzenie
              a nie klotnie - to nie partner tej pani zalozyl watek - nie wiadomo
              czy on uwaza sie za ofiare przemocy psychicznej - poza klotniami nie
              wiemy wiele o tym zwiazku - na pewno maja problemy w komunikowaniu i
              wyrazaniu/niewyrazaniu negatywnych uczuc

              silny napisał:

              > focus35 napisała:
              >
              > > podobnie uwagi kto na co zasluguje - ludzie zwykle tak sie
              > > dobieraja, ze wlasnie dokladnie oboje na siebie zasluguja - nikt
              > > inni tylko ONI sami siebie WYBIERAJA:)
              >
              > No to wreszcie rozumiem, skąd biorą się damscy bokserzy walący na
              odlew za włos
              > w zupie. Bo te żony na nich “zasługują”.
              >
              >
        • serenadda ogarnij się człowieku :/ 10.11.08, 15:23
          A kto powiedział, że on znosił piekło??? Twoja wielka mądrość ci to
          powiedziała???? Filmów się dziecko naoglądało i się wymądrzać tu będzie!!
          A poza tym jakim prawem żądasz od niej, żeby "wykrztusiła z ciebie" co mu
          powiedziała? Co to spowiedź jakaś?
          • wrr2 Re: ogarnij się człowieku :/ 10.11.08, 16:36
            > A kto powiedział, że on znosił piekło???
            Dla kogoś, kto nie cierpi histerii, awantur i wrzasków o pierdoły lub zgoła bez powodu zachowanie takie jak autorki (oraz paru osób tu piszących) będzie nie do zniesienia. I ma pełne prawo uważać życie z taką furiatką za "piekło". Zabraniasz mieć własne zdanie, bo przypadkiem nie zgadza się z Twoim?

            > Co to spowiedź jakaś?
            A nie jest to swoista spowiedź? Takie wywnętrzanie się na forum bardzo ją przypomina. Tylko zamiast rozgrzeszenia ludzie oczekują cudownych rad, a jak im te rady nie przypasują to często gęsto jest wielka obraza :)
        • cccykoria Re: Mysle tak jak silny i 10.11.08, 16:24
          ponawiam pytanie
          Co powiedzialas mu tak okropnego?
          Skoro zalozylas watek to napisz
          Niech osoby ,ktore Ciebie popieraja "zobacza" Twoje prawdziwe
          oblcze.
          To czywiscie do autorki watku ,ktora ograniczyla sie do
          kilku postow

          Slowa gozej bola niz czyny.Ten policzek ,to chyba pikus do
          tego co mu powiedzialas.
      • szalona.manuela Re: Co z tym wszystkim zrobiłam... 06.11.08, 20:19
        Ciebie boli obiektywne spojrzenie. Spojrzenie powstałe oczywiście wg tego co
        napisałaś o sobie.
        Następnym razem może odrazu rozmawiaj z chłopakiem, zamiast pytać na forum i
        później dziękować nielicznym, którzy Cię poparli.
        I nie pokalecz sobie rączek zbierając kolejne rozbite szkło. Pa.
      • lejla81 moja rada! 07.11.08, 12:03
        Phrazes! Pracowac, pracowac i jeszcze raz pracowac nad swoim
        charakterem! Jestem podobna do Ciebie - w nerwach rzucam talerzami,
        z raz czy dwa zdarzyło nam się nawet z mężem poszarpac. Miałam potem
        okropnego moralniaka, zwłaszcza że patrzyło na to nasze dziecko,
        które chociaż jest jeszcze bardzo małe, dużo rozumie. W dwóch
        sytuacjach (chyba rzucenie przeze mnie talerzem o zlew), synek
        bardzo się przestraszył, zaczął okropnie szlochac i nie mogłam go
        uspokoic. Było mi okropnie, okropnie wstyd! Obiecałam sobie, że
        nigdy więcej. Teraz kiedy mam ochotę czymś rzucac, albo rzucic się
        na męża z pazurami, liczę do dziesięciu albo wychodzę do drugiego
        pokoju. Myślę zawsze o tym jaki przykład daję mojemu synowi. Ty też
        o tym pomyśl, w Waszym związku pewnie prędzej czy później pojawią
        się jakieś dzieci. Warto zacząc cwiczyc już teraz :) Pozdrawiam i
        powodzenia. PS Uważam, że nie powinniście się rozstawac.
        • silny Re: moja rada! 07.11.08, 16:48
          lejla81 napisała:

          > W dwóch sytuacjach (chyba rzucenie przeze mnie talerzem o zlew),
          > synek bardzo się przestraszył, zaczął okropnie szlochac i nie mogłam
          > go uspokoic.

          Tak reaguje dziecko. Gdy przestraszy się dorosły facet to wali w pysk zanim
          pomyśli.
          • focus35 Re: moja rada! 07.11.08, 18:57
            facetow walacych w pysk zamiast pomyslec powinni zamykac, bo sa
            podobno "dorosli" - w odroznieniu od dzieci

            silny napisał:

            > lejla81 napisała:
            >
            > > W dwóch sytuacjach (chyba rzucenie przeze mnie talerzem o zlew),
            > > synek bardzo się przestraszył, zaczął okropnie szlochac i nie
            mogłam
            > > go uspokoic.
            >
            > Tak reaguje dziecko. Gdy przestraszy się dorosły facet to wali w
            pysk zanim
            > pomyśli.
      • mmim Re: Co z tym wszystkim zrobiłam... 09.11.08, 02:05
        Powiem szczerze, że nawet nie czytałam tych wszystkich wypowiedzi, ale nie nazwałabym Twojego zachowania niezrównoważeniem. Ja jestem zazwyczaj spokojna w czasie kłótni, staram się nie krzyczeć, nie płakać i niczym nie rzucać. Ale zdarzają się dni, kiedy niewinne słowo uruchamia całą lawinę zdarzeń, czego efektem jest burza z piorunami. I czasami pokłady emocji i frustracji są we mnie tak duże, że wybucham. Właśnie teraz mam na dłoni 5 szwów, bo w czasie ostatniej kłótni nie panując nad sobą przez przypadek uderzyłam rękami w szybę w drzwiach od pokoju zamiast w same drzwi. Takie emocje się zdarzają i tacy ludzie się zdarzają. Może powinnam się leczyć, może nie jestem normalna, kto to wie? Wiadomo natomiast, że krytyka nie zawsze jest konstruktywna i obiketywna. A jeżeli ktoś wyzywa Ciebie i nie ma do Ciebie szacunku, na pewno nie zasługuje na Twój szacunek.
        • wrr2 Re: Co z tym wszystkim zrobiłam... 09.11.08, 04:20
          Hmm... ostatniego zdania raczej nie powinnaś kierować do osoby, która w kłótni
          wyzywa partnera :P
    • biedronka011 Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 11.11.08, 12:39
      Odejsc!Zdecydowanie odejśc.Nikt nie zasluguje na takie traktowanie z twojej
      strony!Ewidentnie masz problem z emocjami.Normalni ludzie nie rzucaja w siebie
      przedmiotami!(obok siebie rowniez)
      • ania78p Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 17.11.08, 19:43
        odejść, jak uderzył raz nie zawaha się uderzyć i po raz kolejny
        • cccykoria Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 17.11.08, 21:14
          ania78p napisała:

          > odejść, jak uderzył raz nie zawaha się uderzyć i po raz kolejny

          hehe ,a kufle moga fruwac.
          Dlaczego takim tokiem jest Wasze myslenie.Przeczytaj sobie
          jeszcze raz
          Nie jestem za biciem-uwazam ,ze to nie bylo bicie
          dostala "policzek" na opamietanie itp
          natomiast uwazam ,ze oprocz latajacych kufli itp ,slowa bola
          gorzej niz czyny.
          Idac dalej -to ten facet byl gnebiony przez atorke i z
          cala stanowczoscia -uwazam ,ze to jest znecanie
          psychiczne ,ktore ciezko jest udowodnic

          Autorka watku to histeryczka ,tak jak male dziecko wpada w
          histerie-bo musi postawic na swoim.Dopoki tego nie
          przerwiesz ,bedzie robilo to zeby wyjsc zwyciesko-WYGRALEM itd

    • phrazes wyszłam za mąż 09.12.08, 17:25
      Tydzień temu wyszłam za mąż. Jakiś czas temu prosiłam was o radę na tym forum,
      bo zastanawiałam się czy tego ślubu nie odwołać. Na razie żyję jeszcze
      wrażeniami, przygotowaniami do podróży poślubnej... Ale nie żałuję. Chyba była
      to najlepsza decyzja w moim życiu. Ślub był piękny. Najcudowniejszy dzień mojego
      życia. Tańczyłam do białego rana, zmęczona, ale szczęśliwa jak nigdy w życiu,
      jakby na nowo zakochana...

      Przed ślubem zdecydowaliśmy się jednak na wizytę u psychologa. Tak jak myślałam,
      nie powiedział, że jestem chorą sfrustrowaną wariatką, bezwzględnie
      wykorzystującą mojego narzeczonego... Poza tym stwierdził, że rzeczywiście
      terapia w większym stopniu przyda się jemu niż mi. Bo jak ktoś używa przemocy
      fizycznej, to jest to o wiele gorsze, niezależnie w jakim kontekście to było od
      kłótni i złości, które człowiek stara się wyładować w taki sposób, jaki jemu
      najbardziej odpowiada... Ja jego nigdy fizycznie nie skrzywdziłam, ni naruszyłam
      jego bariery prywatności, nie podniosłam nawet na niego ręki. A kiedy się
      kłóciliśmy, mieliśmy równe szanse... Tak samo on jak i ja mógł żądać przyznania
      mu racji, mógł postawić na swoim. Nie robił tego... Sam pozwolił, żeby nasze
      rozmowy czy kłótnie wyglądały tak a nie inaczej. Sam to wybrał.

      Co do moich sposobów radzenia sobie ze stresem, mam prawo je wybierać tak, żeby
      były dla mnie skuteczne, jeśli tylko nie krzywdzą innych. Chyba lepsze jest to,
      niż zbieranie w sobie złości i potem wybuchnięcie nią w najmniej nieodpowiednim
      momencie...

      Dziękuję wszystkim, którzy miesiąc temu dodali mi otuchy, sprawili, że nie
      straciłam wiary w siebie i postanowiłam postawić wszystko na Nas. Nie żałuję. I
      mam nadzieję, że nigdy nie pożałuję...
      • delayla Re: wyszłam za mąż 09.12.08, 20:29
        Też mam taką nadzieję :)
        W takim razie wszystkiego najlepszego Wam życzę i przede wszystkim wspaniałej
        podróży :)!!
      • koliksmas Re: wyszłam za mąż 09.12.08, 20:44
        hej pilnie sledzilam twoj watek, mimo ze sie nie wypowiadalam, bo nie wiedzialam
        zupełnie co ci poradzic, tez kiedys maz mnie uderzyl, i to nie raz, ale my w
        koncu sie rozstalismy, z inego powodu, on byl zupełnie zlym czlowiekiem, dlatego
        ni chciałam ci nic pisac, zebys decyzje podjela sama, taka jakiej nie będziesz
        zalowala, ciesze sie ze jakos wam sie układa, zycze powodzenia na nowej drodze zycia
      • resting.of Re: wyszłam za mąż 09.12.08, 23:35
        To u jakiegoś ty kobieto psychologa była???? Uważasz, że masz prawo do tego,
        żeby wyładowywać na kimś swoje frustracje, tylko dlatego, że go nie bijesz???
        Jak chcesz się wyładowywać w sposób, jaki tylko tobie odpowiada, to jest to
        tylko twój problem i powinnaś być sama, żeby nikogo nie krzywdzić tymi tylko
        twoimi sposobami! Przecież to tylko twoja sprawa!
        • dekistar Re: wyszłam za mąż 10.12.08, 18:42
          szkoda chłopa
      • kalaistra Re: wyszłam za mąż 10.12.08, 09:50
        a ja mam nadzieję, że to twój facet nie pożałuję, bo on to z tego co pamiętam to
        anioł jest przy tobie!
      • zwija.skow Re: wyszłam za mąż 10.12.08, 16:18
        Szkodaze prawo nie reguluje przemocy psychicznej, pewnie sto wariatek byposzlo
        do wiezienia obok tych stu facetow ktorzyniejeden raz nie wytrzymali i przylali
        takiej w pysk.
      • kadfael Re: wyszłam za mąż 10.12.08, 17:53
        Nie wierzę, że byłaś u psychologa, nie wierzę, że psycholog mógłby
        takie bzdury gadać.
        • qw994 Re: wyszłam za mąż 11.12.08, 06:33
          Ja też. Co za chore idiotyzmy. Współczuję temu facetowi.
      • retolp Re: wyszłam za mąż 16.12.08, 13:44
        Szkoda tego chłopca.A przy psychologu to Ty nawet nie siedziałaś.
    • malepiffko inny tytul watku powinien byc 10.12.08, 10:01
      "rzucilam w niego kuflem" trzeba bylo nie rzucac. z postu widze, ze
      jestes typowa laska ktora nie bierze odpowiedzialnosci za wlasne
      czyny. najpierw to ty zaczynasz klotnie o pierdoly (sama przyznalas)
      potem rzucasz w faceta kuflem a na koniec obwiniasz go za wszystko
      moja rada: zostaw go i nie marnuj mu zycia.
      • zuza33333 Re: inny tytul watku powinien byc 10.12.08, 12:35
        widze dziewczyny, ze nic sie nie nauczylyscie, tysiace babek zostaja ze swoimi
        facetami tak wlasnie sobei tlumaczac, ze to one same go sprowokowaly do tego,
        zeby uderzyl, ja w pore sie opanowalam dlatego nie przezylam piekla, ale
        przypomne wam co pisala jedna z osob, kotra nie miala tyle szczescia co ja:
        "Przeżyłam całe lata wstydu, bólu, upokorzenia. Depresja, totalna złość na
        wszystko i wszystkich, co wieczór płacz w poduszkę, w końcu wizyty u psychologa
        i psychiatry. Siniaki maskowane do pracy tonami pudru, podkrążone oczy, dziwne
        spojrzenia znajomych. Bóle głowy, które musiałam leczyć, nie wyłączając
        rezonansu, bo w końcu żadne proszki nie pomagały, dopiero po refastinie
        przechodziło. I ta okropna nadzieja, że się zmieni. Nigdy się nie zmienił."

        dalej myslicie, ze nie bedzie bil? nie ma dla nich szansy
        • mruff Re: hehe 10.12.08, 12:43
          No to jak minie euforia poślubna to do następnego wątku pod innym
          nikiem:)
          w stylu-pieprznęłam talerzami (prezent ślubny od teściowej) w lustro
          i popchnął mnie w złości na nie i o mało nie wykrwawiłam
          się...Wybaczyć mu?Przecież nie chciał?

          Ja pikolę jak ludzie bywają naiwni
          Ty-że on tego więcej nie zrobi
          On-że to była pierwsza i ostatnia Twoja furia

          Zdecydowanie ślub należało odłożyć na potem by najpierw popracować
          nad związkiem, zobaczyć owoce (lub ich brak)

        • wydra.27 Re: 10.12.08, 14:58
          Szansa jest zawsze. I dla każdego. Ale jak widać autorka wątku nie rozumie, że
          nie ma różnicy pomiędzy przemocą psychiczną i fizyczną. Jedna i druga niszczy
          tak samo. To, że go nie uderzyłaś, to nie daje ci prawa do wymówek. On uderzył
          ciebie, to źle bo ty jesteś słabsza fizycznie. Ale ty uderzyłaś go psychicznie.
          I to niejeden raz. Ale to jego wina, bo jest słabszy psychicznie i nie wie jak
          się bronić. Be facet. Powinien pójść do piekła za to.
    • liponi Re: uderzył miesiąc przed ślubem... zostać czy od 11.12.08, 02:33
      Pomyśl o tym jakie uczucia on w tobie wywołuje, czujesz się zraniona,przerażona,
      poniżona w dobrym związku nie powinnaś tego czuć.jeśli masz szanse zrób sobie
      przerwę od niego będziesz miała czas na zastanowienie się. Nie obwiniaj się to
      nie jest twoja wina że masz takiego partnera. Sposób w jaki on cię traktuje
      świadczy o nim nie o tobie.Nawet gdy go bardzo zezłościłaś nie miał prawa cię
      uderzyć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka