Dodaj do ulubionych

Milosc na odleglosc?

IP: *.nni.com 17.02.01, 03:37
Czy mozna byc razem nie bedac razem? Czy uczucie, zwiazek z druga osoba, ktora mieszka gdzies daleko, za ktora czesciej sie teskni, niz sie ja widzi
Obserwuj wątek
    • Gość: Zosia Re: Milosc na odleglosc? IP: *.warszawa.ppp.tpnet.pl 18.02.01, 09:32
      Nie wiem jak inni ale dla mnie miłośc to przede wszystkiem zasypianie razem i budzenie sie razem. Najlepasze chwile mojego zycia wiazały sie z calodobową obecnoscią możczyzny, ktoremu mogłam słuzyć i byc kochana. Nie było tego wiele, bo w małżeństwie różnie sie uklada (mam 60) ale nie wierzę w milośc na odleglośc. To jest cierpienie, pragnienie i łzy rozpaczy.
      • majenka Re: Milosc na odleglosc? 13.03.01, 10:27
        Gość portalu: Zosia napisał(a):

        &#62 /.../ możczyzny, ktoremu mogłam słuzyć
        Sluzyc?!

        Pozdrawiam
      • Gość: kina Re: Milosc na odleglosc? IP: *.ckomp.com.pl 19.03.01, 13:47
        Dla mnie miłość na odległóść nie ma racji bytu, ponieważ miłość to
        rozwiązywanie wspólnie problemów codziennych - a nie tylko przekazywanie sobie
        relacji jak dany problem został rozwiazany itd. Miłośc to bycie razem,
        odzczuwanie się, rozmawianie i wiele innych codziennych zwykłaych szarych
        rzeczy / nie wspominajac o uczuciu-bo to wydaje mi się oooczywiste, że bez tego
        ani rusz!!!/
    • Gość: Myśka Re: Milosc na odleglosc? IP: *.torun.dialup.inetia.pl 18.02.01, 14:18
      zakochałam się przez internet!!! spotkalismy się przypadkiem,dla żartu wysłalismy do siebie sms-y po czacie i teraz trwa to już 4 miesiące!! obydwoje mamy rodziny, spotkalismy sie raz, teraz planujemy drugie spotkanie. Czujemy się okropnie źli i niezwykle szczęśliwi. Mieszkamy ponad 200 km od siebie... nie wyobrażam sobie życia bez rozmowy z nim, bez maili, bez sms-ów, czekanie na spotkanie to najcudowniejszy czas!!! tyle emocji, nadziei, tyle radości... odległość?.... nie jest ważna. Jestem szczęśliwa!!!
      • fala Re: Milosc na odleglosc? 19.02.01, 11:38
        Seks na odleglosc nie jest raczej mozliwy, a jakby na to nie patrzec, jest to podstawa kazdego udanego zwiazku, ale nie gwarancja, prawda?
        • Gość: Ala Re: Milosc na odleglosc? IP: *.38-151.net24.it 19.02.01, 12:17
          Dziewczyno gdyby to byla milosc bylibyscie razem.
          Nie zyj marzeniami i wspomnieniami ,mezczyzni tak do tego nie podchodza . Ja czekalam i teraz jestem sama a moj "ukochany" zaprasza mnie by pochwalic sie synem.
          • Gość: Sunniva Re: Milosc na odleglosc? IP: *.abo.wanadoo.fr 19.02.01, 18:02
            Jestem przekonana, ze milosc na odleglosc moze przetrwac. Poznalam mojego ukochanego 4 lata temu. Ona jest Francuzem i mieszka w Paryzu, a ja bylam wtedy na drugim roku studiow. Nie wyobrazalam sobie, ze rzuce nauke i wyjade, on tez nie mogl wszystkiego nagle zostawic. Przez trzy lata pisalismy do siebie lity, odwiedzalismy sie co 2 - 3 miesiace. Bylo ciezko, ale oboje wiedzielismy, ze sie kochamy i nie widzimy zycia poza soba. Obronilam prace magisterska w marcu, a od pazdziernika zaczelam nowe studia w Paryzu. Planujemy rychly slub, kupujemy nowe mieszkanie... Milosc na odleglosc jest mozliwa, tylko musi to byc prawdziwa milosc, a nie przelotny romans. Wytrwalosci!
            • Gość: iska Re: Milosc na odleglosc? IP: 195.94.197.* 16.03.01, 11:21
              Zgadzam sie - nic, dodac nic ujac. Milosci moze byc ciezko nawet gdy mieszka za
              sasiednimi drzwiami. Najwazniejsze by dwie osoby patrzyly w jednym kierunku-
              mialy podobne plany, wspolne marzenia i chec by wspolnie je realizowac.
    • Gość: Kasia Re: Milosc na odleglosc? IP: 212.160.79.* 20.02.01, 17:39
      Wierzę w miłość na odległość. Jeśli sie NAPRAWDE kocha odległość nie ma tutaj znaczenia, trzeba ufać i wierzyć że będzie dobrze. Najważniejsze jest to że ma się tą osobę, nie ważne jak daleko...
      • Gość: Babette Re: Milosc na odleglosc? IP: *.gazeta.pl 20.02.01, 20:23
        Jest takie fajne powiedzenie: odległosc jak wiatr - gasi swieczki, roznieca płomienie.
      • Gość: Ninka Re: Milosc na odleglosc? IP: 212.185.248.* 20.02.01, 21:23
        milosc na odleglosc moze byc piekna, jezeli jest prawdziwa to przetrwa.
        Ja i moj chlopak mieszkalismy od siebie...1200 km, bylo ciezko, lzy rozstania, tesknota no i radosc z kazdej razem spedzonej chwili. podstawa to zaufanie. ufajac sobie nawzajem mozna spowodowac aby zwiazek byl na prawde piekny, piekniejszy od tego, jaki sie ma na codzien i rani, poprzez niespelnone pokladane w niej nadzieje.
        gdy ukochanego nie bylo to karmilam sie tymi chwilami, gdy bylismy razem. dzwonilismy do siebi, rozmawialismy przez internet. nie twierdze, ze nie bylo ciezko, ale.. udalo sie . Mieszkamy razem, mamy sliczna coreczke. i jest dobrze, bo mamy duzo do zaoferowania sobie, tego czego nie moglismy sobie dac na codzien. gdy zasypiam w jego ramionach i budze sie tez obok niego, dziekuje Bogu, ze pozwolil nam sie poznac i przetrwac tesknote i chwile, gdy bylismy daleko od siebie a najbardziej siebie potrzebowalismy. ze mimo chwil slabosci przetrwalismy
        Jesli kochasz, tak naprawde, to nie bedziesz sie zastanawiala nad sensem zwiazku, mimo odleglosci. ciesz sie z tego co masz, bo inni nie maja nawet tego.
        • Gość: miki Re: Milosc na odleglosc? IP: *.veracomp.com.pl 21.02.01, 14:40
          pomożcie mi, od 8 miesięcy mój chłopak jest 1000 km odemnie , na poczatku było okej ,ale ostatnio dzieję się cos złego, to nie odleglość, choć bardzo często go potrzebuje a jego nie ma, czuję że nasz związek się rozpada, co robić,,
          • Gość: Ninka Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.MS1.srv.t-online.de 21.02.01, 14:53
            Witam
            Nie wiem, moze niepotrzebnie sie zamartwiasz. za malo naoisalas, aby Ci cos poradzic. jakie masz symptomy , ze sadzisz , ze dzieje sie cos niedobrego?
            • Gość: miki Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.veracomp.com.pl 21.02.01, 15:13
              spróbuję, najgorsze jest to że jestesmy ze soba ponad dwa lata, zamieszkalismy razem zanim on wyjechał na kontrakt, mieszkalismy w jednym pokoju, jemu brakuje tolerancji, pracuje i studiuje zaocznie, wiec zrozumiałe że ucze sie po nocach w czasie sesji aon bywał nieprzyjemny, mówiąc ze o 22 gasi swiatło bo on jest zmęczony, i rózne takie, moje sprawy np studia ( to moja sprawa , najwieksze teraz kłopoty mamy finansowe, jemu sie powiodło a ja nie wiem jak pogodzić to wszysko, tak trudno mu podzielić się ze mną, Jego kasą, choć wie że jest mi ciężko, był moment ze chciałam przerwać studia, gdyby nie moja mama tak by sie stało, powiedz mi czy jesli sie naprawdę kocha , to dzielenie się z drugą osobą tym co się ma , jest normalne, a on taki nie jest, jest po prostu sknerą, a ja cały czas przed jego wyjazdem wmawiałam sobie, że to kiedyś sie zmieni, czy jestem naiwna,,to bardzo boli,
              • Gość: Ninka Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.MS1.srv.t-online.de 21.02.01, 15:29
                Wiesz, winna nie jestes Ty, tylko twoj pseudo chlopak. Nie jest Ciebie wart. Sama mialam kiedys takiego chlopaka, tyle tylko, ze spedzilam z nim5 lat. No i psulo sie, a ja myslalam ,ze to moja wina. Mieszkalismy razem tez w 1 pokoju, tez pracowalam i studiowalam. Bylo gorzej niz zle. A klopoty finansowe, o nich juz nie wspomne. Nie byl sknera, ale leniem. Uwolnilam sie od tej milosci, zakochujac sie jeszcze raz. Teraz jest inaczej. Jestem naprawde szczesliwa i doceniana. Moze ta milosc nie jest tak intensywna, ale jest piekna, bo jest dojrzala. Mieszkamy razem, 1200 km od mojego rodzinnego domu. Nadal studiuje w polsce, mam coreczke 2 miesieczna. Nigdy nie uslyszalam, ze mu sie nie chce jechac tyle kilometrow na moje egzaminy, czy do szkoly. uwaza, ze powinnam je skonczyc i pomaga mi jak moze. Nie jestesmy malzenstwem, a ja nie pracuje i tez nie slyszalam, aby choc raz mi "wyrzygal", ze mnie utrzymuje. Pomaga mi przy dziecku, i dlatego jest mi latwiej pogodzic to wszystko. Miki, wierz mi, nie przejmuj sie nim, tym ze masz malo z nim kontaktu. moze to i lepiej, latwiej. Gdyby cie kochal naprawde, nigdy by tak nie postepowal, zawsze moglabys wesprzec sie na jego ramieniu. Twoja mama ma racje, nie rzucaj studiow. wiem , ze Ci ciezko, ale przynajmniej nie bedziesz sobie plula w twarz, ze dla niego poswiecilas szkole i nic nie osiagnelas w zyciu. Jeszcze swojej mamaie podziekujesz za ta rade. Idz przez zycie smialo, rozgladaj sie, a na pewno trafisz na tego jedynego. Wiem, czujesz , ze nikogo juz nie piokochasz, ze nikt Ciebie nie pokocha, ale to nie jest prawda. Gdzies po 2 letniej drodze zgubilas szacunek do samej siebie. Czy nie uwarzasz, ze to Jego wina? CZy to nie on to sprawil, ze tak o sobie myslisz?
                Glowa do gory, zycze powodzenia i nie zaprzataj sobie glowy Nim. W zwiazku najwarzniejszy jest szacunek, bo milosc zmieni sie w przyzwyczajenie, a szacunek zostanie. On go nie ma do Ciebie.
                Jest nie tyle sknerom co samolubem, nie wazne sa dla niego Twoje marzenia i dazenia
                Trzymaj sie cieplo
                • Gość: miki Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.veracomp.com.pl 21.02.01, 15:43
                  dzięki, jesteś cudowna, więc co mam robić, jak mu powiedzieć że chcę odejść, czy on wogóle zrozumie moje powody, poza tym to jest rozwodnik , ma dwie córeczki, na początku miałam oczy zamkniete na to, ale teraz gdy jestem sama, coraz trudniej mi z tym gdy o tym myśle, stara się o uniewaznienie małżeńastwa, ale nawet jeśli tak sie stanie ,to przecież nic nie zmieni faktu że gdzieś jest kobieta z którą ma dwie córki, nie wiem czy ktoś nie bedąc w takiej sytuacji zrozumie jak to jest, jak żyje się ze świadomoscią że mężczyzna z którym się jest ma diwie córki, jest mi tym trudniej ze moja rodzina nic o tym nie wie, juz tyle razy próbowałam im o tym powiedzieć, ale nie potrafię, czasami to juz nie wiem co robić, jak uwolnić się od uczuć, bo wciąż go kocham, a może tylko już chcę tylko w to wierzyć, co robić,,
                  • Gość: Mirek Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: 195.205.248.* 21.02.01, 15:52
                    widze,że żyjesz w świecie iluzji.
                    Musisz go rzucić, nie zasługujesz na tego snoba.
                    Inaczej się wykończysz.
                    Pozdrawiam

                    • Gość: MIKI Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.veracomp.com.pl 21.02.01, 15:56
                      dzięki, za męską radę, ale to wszysko nie jest takie proste,
                    • Gość: Ninka Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.MS1.srv.t-online.de 21.02.01, 15:57
                      popieram Mirka
                      • Gość: miki Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.veracomp.com.pl 21.02.01, 16:04
                        jesteście wspaniali, dzieki, od dwóch lat nie było nikogo z kim mogłabym sie z tym podzielić,wiem ze muszę sobie z tym poradzić sama, co będzie lepsze czekac az wróci to jeszcze ponad miesiąc, czy wysłać list,
                        • Gość: Ninka Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.MS1.srv.t-online.de 21.02.01, 16:06
                          czekaj az wroci, czekalas dwa lata. miesiac to nic, ale zacznij juz ukladac sobie zycie
                          powodzenia
                        • Gość: Mirek Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: 195.205.248.* 22.02.01, 08:46
                          NIE WYSYLAJ LISTU. Bo wymysli jakies bajeczki a za jakis czas wszystko wroci do normy.
                        • majenka Re: Milosc na odleglosc? do Miki 13.03.01, 10:36
                          Wiem... miesiac potrafi byc dlugi, ale dwa lata czekalas, wiec wytrzymasz. Nie
                          zapominaj o sobie, pomysl o tym co chcesz zrobic, osiagnac, kim i z kim byc...
                          Miesiac czasu na przemyslenie...

                          Serdecznie pozdrawiam
                  • Gość: ninka Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.MS1.srv.t-online.de 21.02.01, 15:54
                    Miki, chcesz w to wierzyc, gdybys go kochala bezgranicznie, bylabys zaslepiona. jednak przecierasz oczy , dostrzegasz, ze cos tu nie gra. Decyzja nalezy do Ciebie. Mowisz, czy On zrozumie, a co Cie to interesuje. Czy rozumial , ze chcesz studiowac, czy liczyl sie , ze Tobie jest ciezko?Nie, myslal tylko o sobie. Egoista,. teraz Ty mysl o Sobie. Ty jestes teraz najwazniejsza. Czy nie masz wrazenia, ze to Ty podtrzymywalas plomyczek w waszym zwiazku? Czy nie znudzilo Ci sie juz? Plomyczek pisze, bo ogien On gasil swoim postepowaniem. Odejdz, jesli starczy Ci sily, Bo maezczyzni w obliczu straty wariuja, biegaja , blagaja. Musisz byc silana, bo jak wrocisz bedzie jeszcze gorzej, bo bedzie wiedzial, ze przebaczasz. wiem to z praktyki. a propo zonatych. Moj obecny facet tez jest rozwodnikiem, ale bezdzietnym. Wiem, co to znaczy zazdrosc o ex i wyobrazam sobie do tego jeszcze dzieci. Powinno Byc Tobie dlatego latwiej z nim sie rozstac. a wiesz chociaz co bylo przyczyna rozpadu jego zwiazku, ja wiem, bo znam ex mojego faceta. jak on sie wypowiada o swojej bylej zonie, bo to tez wazne, jesli zle, to jest niczego nie wart. ja nigdy nie uslyszalam zlego slowa o mojego ex. zawsze mowi- to fajna dziewczyna, tylko nie pasowalismy do siebie
                    • Gość: Jo Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.unregistered.formus.pl 21.02.01, 16:04
                      Czy on cie po prostu nie oszukuje? Co to znaczy, że jest rozwodnikiem skoro stara się jak piszesz o unieważnienie małżeństwa? Dlaczego nie o rozwód? On na tym kontrakcie jest z żoną i córkami? Nic nie rozumiem.
                      • Gość: Ninka Re: Milosc na odleglosc? do jo IP: *.MS1.srv.t-online.de 21.02.01, 16:08
                        czy to wazne. istotne jest, ze nie jest wart jej uczucia, a czy rozwodnik, czy w separacji, czy dziadek, czy nie niewazne.
                      • Gość: miki Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.veracomp.com.pl 21.02.01, 16:08
                        nie jest sam , oni nie są już małżenastwem od paru lat, byli wtedy oboje bardzo młodzi,stara się teraz o uniewaznienie, po to żebyśmy mogli wziąć ślub koscielny, ale już sama nie wiem czy to ma jakieś dla mnie znaczenie, tak jak piszę zaczynam się w tym już gubić,,
                        • Gość: Jo Re: Milosc na odleglosc? do Miki i Ninki IP: *.unregistered.formus.pl 21.02.01, 16:12
                          ważne z tego punktu widzenia czy w ogóle Miki traktuje poważnie, ala Ninka ma rację - nawet jeśli poważnie to i tak źle. Trzymaj się Miki i znajdź w sobie siłę, żeby od niego odejść i zacząć nowe życie. Zasługujesz na najlepszego faceta pod słońcem, który będzie dla Ciebie DOBRY.
                          • Gość: miki Re: Milosc na odleglosc? do Miki i Ninki IP: *.veracomp.com.pl 21.02.01, 16:19
                            dzięki, za te słowa, to miłe czuć po dwóch latach, ze w koncu nie jest się samą i że mozna z kims pogadać,
                            • Gość: Ninka Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.MS1.srv.t-online.de 21.02.01, 16:21
                              nie ma zaco, ja tez kogos wtedy potrzebowalam, mialam przy sobie przyjaciolke
                              • Gość: do Ninki Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.veracomp.com.pl 21.02.01, 16:25
                                dzieki, jeszcze nie wiem jak sobie poradzę z tym roztaniem, ale wiem że muszę to zrobić, sama dla siebie,
                                • Gość: Ninka Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.MS1.srv.t-online.de 21.02.01, 16:31
                                  I to jest dobre podejscie
                                  powodzenia
                                  • Gość: do Ninki Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.veracomp.com.pl 21.02.01, 16:37
                                    ale powiedz mi czy to wystarczy żeby odejść, jest tyle dobrych rzeczy które nas łączą, ale z drugiej strony z tymi coraz trudniej żyć, czy mozna mieć całkowitą pewność, że to co sie zrobi jest słuszne, a może powinnam mu otym wszytkim powiedzieć , co mnie boli, może powinnam mu dac szansę żeby to mógł wszysko naprawić, ale czy to mozliwe,,
                                    • Gość: Ninka Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.MS1.srv.t-online.de 21.02.01, 16:41
                                      Tak jak napisal Mirek zyjesz w swiecie iluzji. Ile razy dawalas mu szanse? Ile czekalas ze wszystko sie zmieni na lepsze?Zastanow sie czy chcesz tak zyc. jeszcze nie jetescie malzenstwem, a maciejuz problemy, a kiedy bedziesz juz jego, to on sie na pewno zmieni...na gorsze. on juz ma swoj wiek, a z wiekiem wady sie poteguja, a nie likwiduja. wybor nalezy do ciebie, to Twoje zycie
                                      • Gość: do Ninki Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.veracomp.com.pl 21.02.01, 16:47
                                        ja naprawdę chyba zyję w swiecie iluzji, już czas go opuścić, po prostu chyba sama szukam powodów aby nie odejść, to przecież za każdym razem jest trudne , ale macie racie, póxniej bedzie jeszcze gorzej, ja po prostu musze to zrobić, jeszcze raz dzieki, nie zabieram wam więcej czasu. pa.
                                        • Gość: Ziuta Nie radźcie jeśli nie rozumiecie... IP: *.unregistered.formus.pl 22.02.01, 16:36
                                          Czy którekolwiek z was miało partnera w tak trudnej sytuacji życiowej? Mam nadzieję, że bierzecie odpowiedzialność za własne słowa, bo nawet ja znając doskonale takie zachowania, nie wzięłabym na siebie odpowiedzialności doradzania w sprawach sercowych. Tu trzeba kierować się i sercem i rozsądkiem... ale własnym.
                                          • Gość: Ninka Re: Nie radźcie jeśli nie rozumiecie...do ziuty IP: *.MS1.srv.t-online.de 22.02.01, 16:44
                                            czy ty myslisz kobieto, ze dawalabym rady, gdybym nie byla w takiej samej sytuacji?
                                            Masz racje, ze decyzje trzeba powziac samemu. Rada ich nie rozdzielisz, ale dziewczyna moze miec spaprane zycie, a ja przynajmniej wiem, ze zrobilam cos, co moze uratowalo ja przed rozwodem.
                                            zycie nie jest latwe, a dobra rada to nie grzech, a jezeli Ci chodzi o konsekwencje rozstania, to pomysljaka konsekwencje poniesie jesli z nim zostanie. Ona tez ma prawo do prawdziwego uczucia...
                                            • Gość: Alicja Re: Nie radźcie jeśli nie rozumiecie...do ziuty IP: 195.94.211.* 27.02.01, 21:33
                                              Oczywiście, Ninko. Zwłaszcza, że gołym okiem widać, nawet po tak skąpych opisach Miki, że ten związek nie rokuje szans na przyszłość. Historia lubi się powtarzać. Mam nadzieję, że w tym w co ja się aktualnie pakuję, będę miała więcej szczęścia niż Miki. Jednego jestem pewna: trzeba znaleźć siłę, żeby się wycofać w takiej sytuacji. Choć dla osoby zakochanej nie jest to takie proste... Wiem coś o tym...
                                        • Gość: Osuch Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.vet.uga.edu 22.02.01, 16:47
                                          Wiesz co, mila dziewczyno, mezczyzna, ktory ma juz iles tam lat, w kazdym razie po przejsciach, raczej nie bedzie w stanie zmienic sie charakterologicznie zasadniczo. Moze bedzie go stac na jakies przejsciowe gesty czy poprawe ale nie odmienisz go w tego czlowieka za jakim tesknisz i jakiego potrzebujesz...Domyslam sie ze jestes mloda dziewuszka i zycie przed toba. Ja sam jestem mlodym i szczesliwym mezem, 2 lata po slubie i zapewniam cie, ze to co tu przeczytalem-pod wzgledem jego stosunku do twojej osoby- nie jest normalnym partnerskim ukladem. On jest po prostu "posessive person". Tak to mi wyglada...
                                          Wiesz, juz chyba lepiej byc samotna osoba niz ladowac sie w taki zwiazek w ktorym bedzie sie cierpiec wiekszosc swojego zycia. Ale zycze ci serdecznie zebys poznala kogos kto cie szczerze pokocha i bedzie ci dawal siebie w takim samym stopniu jakim bedzie bral ciebie. Ok?
                                          Nie martw sie tak bardzo, dobrze? A jak wierzysz w Boga-chyba tak skoro chcialas slubu koscielnego?-to zwroc sie do niego zeby ci pomogl madrze zadecydowac. Mowie powaznie. Mnie pomaga...
                                          Pozdrawiam cie serdecznie, uszy do gory i badz madra!
                                          • Gość: mik Re: Milosc na odleglosc? do Osucha IP: *.veracomp.com.pl 22.02.01, 17:22
                                            tak bardzo wierzę w Boga, tylko czasami zadaję mu pytanie, dlaczego,,stawia na mojej drodze takich męzczyzn,
                                            moja pierwsza wielka miłość którą przeżyłam daleko stąd zdala od rodziny, on tez był na poczatku okej, tylko że po trzech miesiacach, kiedy ja już byłam bardzo zaangażowana emocjonalnie , oznajmił mi że jest zonaty, i że w Polsce czeka na niego żona i córka, świat się wtedy zawalił, bliska byłam zrobienia czegoś głupiego, wróciłam, długo byłam sama, i pojawił się on, on na początku powiedział prawdę, a ja wierzyłam w to ze to wola Boża, tylko dlaczego teraz już ta wiara nie wystarcza,dlaczego nie mam odpowiedzi co mam robić, nie da sie tak nagle zabic uczucia, choć ostatnio to tylko ból i niezrozumienie siebie,
                                            • Gość: Ninka Re: Milosc na odleglosc? do mik IP: *.MS1.srv.t-online.de 22.02.01, 17:27
                                              Nie wiem, czy to Ty miki.
                                              Twoja rozpacz i zal jest uzasadniony. Ale masz prawo do szczescia, wiec go szukaj w innym miejscu. Tu juz nic lepszego Cie nie czeka. Nie oszukuj siebie, tak robilam to ja. % lat , najpiekniejszych lat poswiecilam osobie, ktora nie byla tego warta. Strata czasu? MOze, ale wole na to patrzec jako na nauczke. Wiem teraz jak sie takich typow wystrzegac....
                                              • Gość: Iwona Re: Milosc na odleglosc? do miki IP: 195.94.197.* 16.03.01, 11:40
                                                Nikt sie nie zmieni na Twoja prosbe. Zmiana wlasnej osobowosci to naprawde
                                                ciezka praca.Od pol roku uczeszczam na sesje terapeutyczne i czeka mnie
                                                conajmniej drugie tyle.Jesli mezczyzna mowi ze sie zmieni nie wierz mu, bo nie
                                                dzieje sie to jak za dotknieciem czarodziejskiej rozdzki.Ja tez mialam
                                                kompletnie chory zwiazek na odleglosc oparty na seksie.W lozku bylo fajnieale
                                                gdy sie z niego wychodzilo nie mialo sie nic,zadnej mozliwosci na szczra
                                                rozmowe.Odeszlam po trzech latach i choc brakuje mi seksu, nie zaluje. Jesli
                                                chcesz cos zmienic w swoim zyciu zacznij od siebie, nie czekaj na innych.Czy
                                                wiesz juz jak nie popelniac kolejnych bledow, jak zaczac szczesliwie zyc
                                            • Gość: Alicja Re: Milosc na odleglosc? do Osucha IP: 195.94.211.* 27.02.01, 21:38
                                              Myślałam podobnie, ale odnalazłam swoją siłę właśnie w Bogu, w modlitwie. I widzę, że coraz bardziej zaczyna mi się w tym moim niepoukładanym życiu wszystko porządkować. Wierzę, że moje uczucie znajdzie swoją odpowiedź, że mój ukochany odważy się podjąć ryzyko, cały czas się o to modlę i coraz bardziej jestem tego pewna. Miki, poproś Boga o natchnienie mądrością. Wtedy intuicja Ci podpowie, co masz robić i na pewno podejmiesz właściwą decyzję. Jedna rzecz jest bardzo ważna: nigdy nie trać nadziei i w sytuacji pozornie beznadziejnej zaufaj Bogu. To naprawdę działa! Setki razy się o tym przekonałam.
                                          • Gość: Alicja Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: 195.94.211.* 27.02.01, 21:34
                                            Brawo! Bardzo mądre podejście! Zresztą... w sytuacjach tak skomplikowanych czasem modlitwa jest jedyną i ostatnią ucieczką...
                                • Gość: Alicja Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: 195.94.211.* 27.02.01, 21:29
                                  Gdzieś wyżej podałam e-maila do siebie. Możesz na mnie zawsze liczyć, Miki! Pozdrawiam.
                      • Gość: Alicja Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: 195.94.211.* 27.02.01, 21:28
                        Nie powinnam się wypowiadać za Miki, ale pisząc "unieważnienie" pewnie myśli o unieważnianiu ślubu kościelnego. Czy mam rację, Miki?
                  • Gość: Alicja Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: 195.94.211.* 27.02.01, 21:25
                    Miki, rozumiem. To jest problem. Ja też rodzinie nic nie mówię o tym, że chcę się związać z rozwodnikiem, co prawda bezdzietnym, ale zawsze. Znajomość wprawdzie jeszcze nie jest na tym etapie, ale jeśli coś się wykluje... boję się pomyśleć o reakcji mojej mamy; jest ortodoksyjną katoliczką i nie zaakceptuje tego, że jej ukochana córeczka wiąże się z facetem rozwiedzionym, że nie wiadomo, czy kiedykolwiek weźmie ślub kościelny. Jak chcesz, odezwij się na priva - alicjab@poczta.arena.pl, myślę, że mogłybyśmy się wymienić doświadczeniami. Zawsze to łatwiej.
                • Gość: Alicja Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: 195.94.211.* 27.02.01, 21:20
                  Ninka ma oczywiście rację. Nie warto dla faceta poświęcać wszystkiego. Zwłaszcza dla tak mało wartościowego, jak Twój, Miki (wybacz, ale tak jest). Skończ studia, zainwestuj w siebie, bądź niezależna. Zasługujesz na kogoś lepszego i na pewno z czasem na kogoś takiego trafisz, czego Ci gorąco życzę.
              • Gość: Alicja Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: 195.94.211.* 27.02.01, 21:17
                Jeżeli on się tak zachowuje, to daj sobie z nim spokój. Tego związku naprawdę nie warto ciągnąć, to toksyczny związek. Rzuć go, nie jest Ciebie wart.
            • Gość: lena Re: Milosc na odleglosc? do Miki IP: *.mos.gov.pl 08.03.01, 12:44
              Myślę, że miłość na odległość ma wtedy sens, jeśli
              znacie się już dosyć dobrze, długo i chcecie być
              naprawdę razem Czujecie,że jesteście "sobie
              przeznaczeni" - wiesz, o co chodzi, prawda? A jeżeli
              czujesz, że coś się w tym związku nie układa, to to
              nie ma sensu. Wczuj się w swoją intuicję. Ale bądź
              ostrożna, gdyż mogą to być tylko kłopoty związane z
              jakimś czynnikiem zewnętrznym i wtedy tak szybko nie
              rezygnuj!
      • Gość: Alicja Re: Milosc na odleglosc? IP: 195.94.211.* 27.02.01, 21:15
        Jasne, Kasiu! W moim otoczeniu widzę kilka przypadków uczucia na odległość. Moja siostra i jej mąż już od 3 lat mieszkają bardzo daleko od siebie, ona w Polsce, on na Cyprze, gdzie pracuje. Ten związek trwa i jest bardzo silny mimo długiej rozłąki. Moja przyjaciółka ma z kolei chłopaka na drugim końcu kontynentu i ani jej, ani jemu nie przechodzi, mimo że w zasadzie widzą się tylko w wakacje.
    • Gość: baranek Re: Milosc na odleglosc? IP: *.gdynia.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.01, 18:14
      Z czasem umiera
    • Gość: anna Re: Milosc na odleglosc? IP: 157.25.122.* 26.02.01, 11:00
      można
      mojego chłopaka - za 3 miesiące bierzemy ślub - poznalam na studiach. jesteśmy z miast odległych o 240 km. wakacje, na które większość normalnych ludzi się cieszy dla nas były męką. po studiach Artura ja jeszcze miałam rok. widywaliśmy się co 2-3 tygodnnie i tak już zostałao. teraz pracujemy w różnych miastach i wierzymy że to już niedługo. wiem że to komuś może wydać się dziwne ale to co nas łączy to prawdziwa miłość jeśli się ją spotka na swej drodze tzreba być niespełna rozumo by się jej pozbyć
    • Gość: miszka Re: Milosc na odleglosc? IP: 212.244.106.* 08.03.01, 12:18
      moim zdaniem milosc na odleglosc to bzdura!
      • Gość: ania Re: Milosc na odleglosc? IP: 10.3.1.4, 212.76.33.* 08.03.01, 18:12
        nie zgadzam sie z opinia ze milosc na odleglosc to
        bzdura

        los mi splatal figla : otoz mego meza poznalam
        studiujac w zielonej gorze podczas gdy on byl w
        warszawie (internet) i tez zwiazek na odleglosc
        wydawal mi sie bezsensem i zgodzilam sie na probe
        tego "chodzenia na odleglosc"
        kochani dostalam takiego kopa ten facet tak mnie
        zauroczyl zakochalam sie w nim bezpamieci i mimo ze
        ja mialam jeszcze przedsoba rok studiow zrobilam
        wszystko by od grudnia byc z nim w jego miescie
        wlasnie ta milosc na odleglosc ta tesknota za
        ukochanym dala mi kopa do nauki ze zaliczylam
        wszystko caly pierwszy semestr - bez taryfy ulgowej -
        przed sesja (ostatni egzamin i zalke zdawalam na
        poczatku stycznia bedac juz jego zona

        dzis leci trzeci rok naszego malzenstwa
        a ja jestem szczesliwa i kochana

        wiec dziewczyny uwierzcie w milosc

        moje zycie- moj przyklad to nie bajka lecz fakt

        jak ktos ma pytania to zapraszam
        • Gość: ewa Re: Milosc na odleglosc?do Ani IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 09.03.01, 01:58
          Aniu to nie mma nic do tego milosc na odlegosc i
          zdanie twoich studiow to dwa zuplnie odrebne tematy !
          Jestes bardzo slaba osoba !
      • Gość: ewa Re: Milosc na odleglosc? do miszki IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 09.03.01, 01:56
        Miszka zuplnie sie z toba zgadzam to jest bzdura i
        ciagle zycie w stresie !
        • Gość: Anka Re: Milosc na odleglosc? do ewy IP: 10.3.1.4, 212.76.33.* 12.03.01, 13:36
          moze powiesz cos wiecej na ten temat ? i dlaczego
          uwazasz ze jestem slaba osoba ?

          moj zwiazek na odleglosc byl krotki bo oboje
          dazylismy do tego aby jak najszybciej byc razem
          wszystkie przeszkody (studia, odleglosc, praca)
          pokonalismy
          i ja jestem z tego dumna
    • Gość: K2 Re: Milosc na odleglosc? IP: *.gazeta.pl 12.03.01, 14:51
      Jest to absolutnie możliwe. Ja i mój przyszły mąż zaczęliśmy chodzić ze sobą w momencie, gdy ja zaczynałam
      studia 500 km od niego. Było cięzko, nie oszukujmy się, ale nigdy nie zwątpiliśmy w siebie. Po studiach
      zamieszkaliśmy razem i jest cudownie. Myślałam że może nam nie wyjść, bo przecież mieszkanie razem to nie
      to co chodzenie. Ale jest naprawdę świetnie. O wiele gorzej radzą sobie moi znajomi, którzy razem studiowali
      (jeden kierunek, ci sami znajomi, ten sam akademik).
      • Gość: edzia Re: Milosc na odleglosc? IP: 213.192.77.75, 153.19.0.* 15.03.01, 14:37
        To strasznie trudne- być bardzo daleko od kogoś kogo sie kocha.Ja jestem od
        swojego faceta 350 km (studjuje) i jego chorobliwa zazdrość sprawia, że moje
        uczucia wygasają...
        • Gość: andrzej Re: Milosc na odleglosc? IP: 10.9.33.* 15.03.01, 15:31
          Zapewniam was wszystkie kobiety tu, ze nie tylko wy macie takie problemy. ja co prawad mam juz kobiete od
          pieciu lat. studiuje tylko 130 km od niej i widujemy sie b. czesto, ale nie wiem z jakiej przyczyny , bo robilem dla niej
          absolutnie wszystko chciala ode mnie odejsc. blagalem, ponizalem sie, proslilem wylem z bolu zeby nie
          odchodzila i teraz jest ze mna. ja jednak nie potrafie jej wierzyc. chcialbym zeby byla moja zona, bo uwazam , ze
          kocha sie prawdziwie tylko raz, ale ciezko jest nie myslec o tym ze po prostu moglo jej juz nie byc. wiem ze
          chodzilo o innego goscia, ktory czesto do niej dzwoni. nie iwem co mam zrobic, ale bardzo chce byc z nia, ale
          ciagle ja podejrzewam o cos. co robic?? moze wy panie mozecie mi jakos doradzic???
          • Gość: Ania Re: Milosc na odleglosc? do Edzi i Andrzeja IP: 10.3.1.4, 212.76.33.* 15.03.01, 19:26
            Jedno co moge poradzic to co ja zrobilam - przypomne mnie i mojego meza
            dzielilo ponad 500 km a jednak udalo sie ....

            Poprosilam o pomoc mojego dobrego kumpla opowiedzialam mu o swoim problemie o
            tym ze nie rozumiem facetow i nie umiem bardziej zapewnic ze kocham i czekam i
            inni koledzy nie sa dla mnie wazniejsi od niego.
            Kumpel wysluchal moich zalow o zazdrosci i scenkach ktore sprawial mi moj mily
            na poczatku ... o moim zmeczeniu wiecznymi awanturami i zpewnieniami.
            Nie wiem o czym z nim konkretnie rozmawial ale pogadali sobie przez irca i
            od tamtej pory mialam spokoj. Skonczyly sie awantury i ciagle zapewnienia
            zaczelismy sie cieszyc soba i bardziej ufac. Moj mily znal wszystkich moich
            kumpli i kolezanki tez , a jakze no i ja poznalam jego towarzystwo.

            Sprawa sie ulozyla ale trzeba bylo o to sie starac. Pamietajcie nic samo nie
            przyjdzie i nie zostawiajcie sprawy wlasnemu biegowi bo to zla metoda. Duzo
            szczerej rozmowy i pomoc przyjaznej osoby moze duzo zdzialac.

            Powodzenia

            Anka
            • Gość: kolor Re: Milosc na odleglosc? IP: 62.180.11.* 18.03.01, 20:48
              Przed trzema miesiącami poznałem kobietę , mieszkamy prawie 1000km od siebie.
              Na razie jest wspaniale ale nie wiem jak długo ten stan będzie trwał. Ona
              chciałaby abym wrócił do Polski. Tyle tylko że wtedy moje dochody zmniejszą się
              dramatycznie; z kolei wyjechać tutaj (D) ona nie bardzo ma ochotę i trudno jej
              brać to za złe , taki wyjazd to nie jest sama przyjemność , ona tu nikogo nie
              zna , języka też nie ... Spotykamy się tak często jak to możliwe choć po
              przejechaniu tego dystansu jestem bardzo zmęczony, i nie potrafię być taki
              rozmowny jak zazwyczaj. I boję się o to co będzie dalej... Ile czasu taki
              związek może przetrwać ?
              • Gość: jasio Re: Milosc na odleglosc? IP: 195.41.66.* 19.03.01, 11:49
                Ten zwiazek przetrwa 2,3 lata a potem bedzie slub. To typowe. Jak chcecie
                nietypowo to slub jak najszybciej. Wtedy nie bedziecie pozniej zalowali, czamu
                tak pozno.
                Pa,pa.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka