kurczak1
12.03.09, 13:37
Jak wiadomo świat się zmienia. Od kiedy praca nie zasadza się na
sile mięśni, kobiety przestay być zależne od mężczyzn. Troche żal
wizerunku dumnego z siebie samca przynoszacego z polowania ubitego
tura, ale cóż - nie ma odwrotu. Powoli lecz zauważalnie to kobiety
stają się silną płcią. Piszę to raczej z żalem niż dumą, choć jestem
kobietą. I to samodzielną.
Niedawno rozstalam sie z meżczyzną, bo nie mogliśmy znaleźć
płaszczyzny porozumienia w poglądach na życie i włąsnie role damsko
męskie (na marginesie - to ja reprezentuję te bardziej tradycyjne).
Sprawe należało oczywiscie opłakać w gronie babskim. No i co sie
okazało? Kiedy mówiłam im o moich wciaż ciepłych i serdecznych dla
niego uczuciach, widziałam grymas na zasadzie: jak ci bylo z nim zle
to znaczy ze był zły. Tzn. ze w ogole faceci są źli. Tzn. faceci są
słabi i do niczego. To samo dotyczy sądów drugiej strony. W sumie
wszystko sprowadza się do prostych - prostackich stwierdzeń: Faceci
to ch..., baby to materialistki albo dziwki. Why?