ni24 Re: Co myślicie o nauczycielach??? 02.04.09, 16:40 27godz tyg??? hmm wychodzi 5h z hakiem na dzien wiec ...to nie duzo... Odpowiedz Link Zgłoś
dubienka33 Re: Co myślicie o nauczycielach??? 02.04.09, 21:38 Nie zapraszam do dyskusji ludzi, którzy w szkole byli > leniami patentowanymi lub durniami. Nie muszą się tu teraz wyżywa Gratuluję szczesliwamezatko-pedagogu podejścia do ludzi, w tym także do swoich uczniów. Podejrzewam, że durniem jest dla ciebie osoba, która z różnych powodów nie jest w stanie opanować materiału. Niekoniecznie dzieje się to z jej winy. Być może nie ma predyspozycji intelektualnych albo trudną sytuację rodzinną. Co do leni ...hm zwyczajnie delikwent nie ma chęci do pracy lub nauczyciel nie potrafi zainteresować swoim przedmiotem. Praca, jak każda inna niełatwa, odpowiedzialna, wymagająca stałego dokształcania. Po za tym nauczyciel jest zewsząd poddawany ocenie. Także przez uczniów. Tych wakacji, półtora etatu w wymiarze 27 godzin zazdrości niejeden. Z drugiej strony rady pedagogiczne, zebrania z rodzicami w godzinach twoich ukochanych seriali i kilkudniowe wycieczki, na które nie lubisz jeździć. Po prostu plusy i minusy. Odpowiedz Link Zgłoś
wanilinowa Re: Co myślicie o nauczycielach??? 02.04.09, 21:46 > Podejrzewam, że durniem jest dla ciebie osoba, która z różnych powodów nie jest > w stanie opanować materiału. Niekoniecznie dzieje się to z jej winy. Być może > nie ma predyspozycji intelektualnych albo trudną sytuację rodzinną. może zabrzmię niepoprawnie politycznie, ale dureń to właśnie określenie osoby mniej sprawnej intelektualnie. Odpowiedz Link Zgłoś
dubienka33 Re: Co myślicie o nauczycielach??? 02.04.09, 22:26 Jasne :) ale z ust, a raczej w przypadku forum z rąk nauczycielki padły takie słowa? Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 ale skad kobita w ogóle wzieła to 03.04.09, 11:08 ze jak ktos nie lubił szkoły to zaraz był durniem :) ? O ile wiem, to całkiem sporo genialnych ludzi, w wieku dziecięcym szkoły nie lubiło. Przyczyny w takich przypadkach są banalne: dziecko znacznie szyciej i efektywniej się uczy od reszty klasy i szybko jest znudzone. W dodatku jakos bardzo szczególnie utalentowane w danym kierunku dziecko na ogół nie chce za bardzo uczyc się tego, co go nie interesuje i na tym polu tez bywaja konflikty. Poza tym szkoły nie lubia na ogół indywidualisci. A mozna przecziez też nie lubic jej z tysiaca powodów inych niz durnota, czy lenistwo np. niefajna klasa, hmm no ten - niespecjalnie rozwijający nauczyciele :) itepe. Odpowiedz Link Zgłoś
szczesliwamezatka kora3 03.04.09, 14:07 Bo niezwykle rzadko się zdarza, żeby mądry i dojrzały uczeń źle wyrażał się o swojej szkole. A jak do tego dochodzi, to musi być to inteligentny świr. A tak w ogóle wzięłam to z wieloletniej pracy jako nauczycielka. z autopsji. a jak nie znasz tego tematu so się nie dziw. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: kora3 03.04.09, 14:57 szczesliwamezatka napisała: > Bo niezwykle rzadko się zdarza, żeby mądry i dojrzały uczeń źle > wyrażał się o swojej szkole. A jak do tego dochodzi, to musi być to > inteligentny świr. bo? :) > A tak w ogóle wzięłam to z wieloletniej pracy jako nauczycielka. z > autopsji. a jak nie znasz tego tematu so się nie dziw. znam temat - jako większosc tu chodziłam do szkoły :) dwno juz to było dosc co prawda bo mature zdawałam w 92 roku, ale nie mam jeszcze sklerozy :) Odpowiedz Link Zgłoś
wanilinowa Re: kora3 03.04.09, 19:06 szczesliwamezatka napisała: > Bo niezwykle rzadko się zdarza, żeby mądry i dojrzały uczeń źle > wyrażał się o swojej szkole. A jak do tego dochodzi, to musi być to > inteligentny świr. > A tak w ogóle wzięłam to z wieloletniej pracy jako nauczycielka. z > autopsji. a jak nie znasz tego tematu so się nie dziw. szczerze powiedziawszy to włos mi się jeży na głowie, że w wykształceniu (i wychowaniu) kolejnego pokolenia biorą udział tacy ludzie jak szczesliwamezatka. wykazujesz się wybitnie ciasnymi horyzontami i nadal tli się we mnie nadzieja że jesteś trollem Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Waniliowa 03.04.09, 19:40 z powodu ostki miałam sporo czasu - wg mnie sadzac po olejnych wcieleniach nadzieja Twa płonna na szczescie nie ejst i b. dobrze. Lepszy juz troll niż faktycznie taki człowiek z krwi i kosci :) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Nie strasz Cus 03.04.09, 19:42 cus27 napisała: > Waniliowa,to nie "trollowa",to smutna prawda. mnie się zdawało ze jednak trol, sadząc po tym, ze na inm forum niby jakies badania socjologiczne prowadzi:) Odpowiedz Link Zgłoś
ja-27 Re: Co myślicie o nauczycielach??? 03.04.09, 11:07 Ja jestem wykladowca na uczelni... I ja uwazam, ze to nie jest ciezka praca. Prowadze lekcje w ten sam sposob co prowadzilam - owszem wprowadzam nowosci, ale to nie jest siedzenie godzinami po cwiczeniach. Wlasnie teraz studenci pisza klosa i moge popisac tutaj:) Studenci tez moze sa troche juz starsi, wiec problemow z dyscyplina nie ma... Nie wiem jak jest w szkole, ale nie wierze, ze wszyscy nauczyciele tak bardzo przykaladja wage do zajec. sa tacy, ktorzy lubia swoja prace i wymyslaja rzeczy aby bylo ciekawiej, ale sa i tacy, ktorzy odbebnia swoje i ida do domu. Dlatego ciezko jest tak ogolnie powiedziec, co sie o nich mysli... Odpowiedz Link Zgłoś
anek130 Re: Co myślicie o nauczycielach??? 03.04.09, 12:26 ja jestem w szkole główną ksiegową. Nie zazdroszczę nauczycielom pracy,ale z drugiej strony jestem w samym sercu - wiem, co niektórzy mówią o uczniach, jak się zachowują itp. i powiedziałabym jak niektóre z was, że w każdym zawodzie mozna znaleźć różne osoby. mam serdeczną przyjaciółkę nauczycielkę, ale jedngo nie potrafię znieść. Otóż jest to najbardziej roszczeniowa grupa zawodowa wPolsce, wydaje im sie, że tylko oni mają wykształcenie wyższe (nawiasem mówiąc większośc z tych MGR-ów zostało wymuszonych reformą, bo inaczej zostaliby na SN lub policealnych kolegiach nauczycielskich). To juz przeszłosć kiedy w Polsce rzeczywiście nauczyciel to był KTOS, naprawdę należał do grupy inteligencji, ale w dzisiejszych czasach to już niestety nie ma takiej charyzmy. ja sama jestem po studiach wyzszych dziennych, moja zasadnicza jest taka jak nauczyciela kontraktowego i co? tez mam rodzinę, dzieci, nie mam bogatego męża i siedze 40 godzin tygodniowo za biurkiem. NIe mogę też słuchać jak to wam źle i jak mało zarabiacie,a nikt nie wspomni słowem, ze owszem mało, ale z drugiej strony macie z tego niezłe profity: - wakacje, ferie, dużo wolnego w okolicach świat - świadczenia urlopowe "13" - niektórzy nagrody dyrektora - 3 krotnie w ciągu kariery mozecie wziąć wziąć urlop zdrowotny pełnopłatny (bez motywacyjneg) - kto inny tak ma? - średnia z nadgodzin liczona i wypłacana w wakacje - dopłaty na kursy i studia z doskonalenia zawodowego itp. A jeszcze dodam, ze owszem taki matematyk czy polonista to przerobi te 40 godzin tygodniowo ale Pani z muzyki czy wf-ista? chyba nie robią kartkówek? Tylko drazni mnie to, że od razu na swoja obrone odpowiadają :to trzeba się było uczyć" co świadczy o tym jakie podejscie macie do innych zawodów, a tak naprawdę niektórzy to analfabeci wtórni nie potrafiący prawidłowo wypełnić karty urlopowej albo karteczki z nadgodzinami itp. Szkoda gadac.... co nie zmienia faktu, ze prywatnie przyjaźnięsię z nauczycielką ale zawodowych tematów wole nie podejmowac. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 zgadzam się w 100 proc. 03.04.09, 12:43 i podpisuje obiema rekami. Roszczeniowi sa jak diabli, a te gadki o tym, ze "trzeba się było uczyć" sa po prostu smieszne:), bo jak wspomniałaś sporo tych "naukowców" hihi zostało z ledwoscią magistrami z koniecznosci - reforma, a po drugie widać tak im to cięzko przyszło, ze uwazają to za Bóg wie co:) Juz od dawna wyższe studia ma sporo ludzi, w ldym pokoleniu wiekszosc studiuje, wiec mogliby sobie dac spokój z takimi gadkami:) Jasne, sa nauczyciele stale sie dokształcający, ale to raczej mniejszosc, wiekszosc uwaza, ze już jest na maksa wyedukowana, bo "zmeczyła" magisterkę i noszą nos wysoko z tego powodu:). Mojej przyjaciółce kiedyś taka pani nauczycielka powiedziała o jej synu: "Widać, ze A ma braki w wiedzy humanistycznej, jeśli to dla państwa za trudne to moze jakieś korepetycje" - zgroza. Dxiecko jest wybitnie uzdolnione w kierunku ścisłych nauk po prostu, a kolezanka jako historyk sztuki, z doktoratem raczej problemów z materiałem gimnajum nie miałaby:) Odpowiedz Link Zgłoś
anek130 Re: zgadzam się w 100 proc. 03.04.09, 12:51 :-), bałam sie pierwszy post pod moja wypowiedzią napisze jakaś nauczycielka :-) Ania href="http://fotoforum.gazeta.pl/3,0,1502676,2,1.html">Mój Aluś </a> Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: zgadzam się w 100 proc. 03.04.09, 12:59 anek130 napisała: > :-), bałam sie pierwszy post pod moja wypowiedzią napisze jakaś > nauczycielka :-) > wiesz, nauczyciele wcale nie wszyscy sa tacy:) niektórzy całkiem uczciwie przyznają, że nie dostali lepszych propozycji pracy po studiach, albo nie mieli pomysłu na nią. Sa też pasjonaci, którzy cieszą się ze swego zajecia. Odpowiedz Link Zgłoś
yoka1 Re: zgadzam się w 100 proc. 03.04.09, 14:04 rozumiem, że tylko w zawodzie nauczyciela pracują ludzie bez pomysłu na życie i z przypadku, w pozostałych wszyscy z powołania i z pasji, np. drogowcy w Polsce;) Odpowiedz Link Zgłoś
ja-27 Re: zgadzam się w 100 proc. 03.04.09, 14:08 Ale przeciez nikt nie twierdzi, ze wszyscy nauczyciele to przypadki. Tylko nie widze nic szczegolnego w tym zawodzie. Taki jak inne... Nie wierze tylko, ze wszyscy tak ciezko pracuja jak mowia... Odpowiedz Link Zgłoś
yoka1 Re: zgadzam się w 100 proc. 03.04.09, 14:17 no pewnie, że nie pracują, ale to chyba w każdym fachu tak jest, bo chyba nie wszyscy lekarze do Dr House czy lekarze z Leśnej Góry,ale jakoś najwięcej dyskusji się toczy o nauczycielach, i tego nie rozumiem. I oczywiście wszyscy doradzają, że można zmienić zawód, skoro jest tak ciężko. A ja mam inną radę dla tych piszących, że każdy może być nauczycielem i że tyle wolnego, aby w szkole się zatrudnili i też będą mieli wakacje i to "pół etatu" - tak większość nazywa 18 godzin dydaktycznych. Ciekawe czy dopracują choć jeden rok szk. do końca? I czy dalej będą mieć tę samą opinię? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Hmmm 03.04.09, 15:04 do tablicy sie nie czuje wywołana, bo ani nie pisałam o pół etatu, ani o tym, ze za duzo wolnego maj, a tylko o tym, ze sa roszczeniowi. Natomiast wczesniej pisałam o ym, ze każdy zawód niemal, ma swoje plusy i minusy. Jesli dla kogos minusy sa nie do przewalczenia na przykład to rzeczywiscie warto zmienić zawód. pewnie,ze nie zawsze sie da z przyczyn życiowyh, ale warto o tym pomysleć. Mnie w pewnym momencie zachciało sie robic cos nego w życiu i zmieniłam zawód:) Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: zgadzam się w 100 proc. 03.04.09, 14:44 yoka1 napisała: > rozumiem, że tylko w zawodzie nauczyciela pracują ludzie bez pomysłu na życie i > z przypadku, w pozostałych wszyscy z powołania i z pasji, np. drogowcy w Polsc > e;) oczywiscie, ze nie, jako i napisałam w poscie powyzej :) sa ludzoe, którzy traktuja swa prace, jako wybrana i z wykonuja ją z pasja i są tacy, którzy po prostu zostali nauczycielami, bo tak wyszło - jak w prawie kazdym zawodzie, tylko, ze wiekszosc nie jest tak roszczeniowa Odpowiedz Link Zgłoś
ja-27 Re: zgadzam się w 100 proc. 03.04.09, 12:59 To fakt, ze wiekszosc magisterke ma tylko dlatego, ze tak musiala. Zawsze mnie fascynowalo, ze w mojej szkole trzeba bylo mowiec do nich proferos/ka. Dziwi mnie to. Ja mam magistra i studenci mowia do mnie na pani - bez tytulow. Faktem jest tez to, ze strasznie domagaja sie podwyzek, a sa ludzie ktorzy po studiach zarabiaja mniej i nie maja takich przywilejow jak oni. Nauczyciel nauczycielowi nierowny jednak zdecydowanie wiekszosc to Ci, ktorzy nie wysijaja sie w pracy. Ja zostalam wykladowczynia przez przypadek, ale swoja prace "kocham" i na nic nie narzekam... Odpowiedz Link Zgłoś
rraaddeekk Re: zgadzam się w 100 proc. 03.04.09, 13:18 ja-27 napisała: > Ja mam magistra (...) > Ja zostalam wykladowczynia (...) Od kiedy magister prowadzi wykłady? Za moich studenckich czasów to najwyżej mógł prowadzić ćwiczenia, ewentualnie lektorat lub laboratorium, no i jeszcze w.f. Odpowiedz Link Zgłoś
ja-27 Re: zgadzam się w 100 proc. 03.04.09, 13:25 We wczesniejszym opisie napisalam, ze prowadze cwiczenia...ale napisałam wykladowczynia, bo tutaj nie ma rozroznienia. Uczysz na uczelni to jestes wykladowca - tylko dlatego... Odpowiedz Link Zgłoś
rraaddeekk Re: zgadzam się w 100 proc. 03.04.09, 13:57 ja-27 napisała: > Uczysz na uczelni to jestes wykladowca - tylko dlatego... Uczysz w szkole sredniej jesteś profesorem - ten sam wyśmiewany przez Ciebie mechanizm. Czyżby logika Kalego? Tobie wolno "podszywać się" pod wykładowcę, a nauczycielowi z LO nie wolno pod profesora? Odpowiedz Link Zgłoś
ja-27 Re: zgadzam się w 100 proc. 03.04.09, 14:02 Ja napisalam, ze tutaj (a ja nie mieszkam w Polsce) nie ma podzialow na tego od wykladow i tego od cwiczen. Jest jedna nazwa - czytaj... Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: zgadzam się w 100 proc. 03.04.09, 13:26 O tak, też pamiętam tych "profesorów" z magistrem u mnie w LO.:) Kiedyś powiedziałam jednej nauczycielce, która upomniała mnie, że nie "proszę pani" tylko "pani profesor": "ale przeciez pani nie jest profesorem", miałam przerąbane - a przedmiot lubilam, tylko nauczycielka obrzydzała go wszystkim przez bite 4 lata. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 to jest akurat zwyczajowe, ze 03.04.09, 13:29 nauczycielom w szkołach srednich mówi się "profesorze", choc nimi nie są :) to tak, jak z doktorem u lekarza medycyny ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
ja-27 Re: to jest akurat zwyczajowe, ze 03.04.09, 13:33 Tak tylko do lekarza tak troche dziwnie brzmi jak ktos powie panie lekarzu!!!!!! Ale dziewilo mnie zawsze to poprawianie i potrzeba bycia profesorem!!!! Jak do mnie powiedza pani magister to ok,a jak po prostu na pani (a tak zawyczaj) to tez ok. Z niektorymi studentami jestem na Ty. Nie mam potrzeby mowienia, ze jestem magistrem i prosze sie tak zwracac. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Re: to jest akurat zwyczajowe, ze 03.04.09, 13:39 no skad potrzeba takowa to nie wiem , moze jakaś wewnerzna :) Jeśli chodzi o osoby prowadzace zajęcia na wyzeszej uczelni to za moich studenckich czasów standardem było, ze mówiło się do magistra "pani magister/panie magistrze". Z reguły studenci zwłaszcza na pierwszym semestrze chcieli wiedzieć kto zacz, żeby zwracając sie inaczej nie podpaść. :) Zauwazyłam taka tendencje, że prowadzacy poprwiali niewłasciwe zwracanie się, ale z reguły o ile ktoś "przedobrzył" i np. tytułował doktora profesorem, co sie zdarzało w miare zcesto na pierwszym semestrze, własnie z powodu nawyku ze sredniej szkoły, gdzie wszyscy byli "profesorami":) Odpowiedz Link Zgłoś
ja-27 Re: to jest akurat zwyczajowe, ze 03.04.09, 13:45 Jak ja studiowalam to tez sprawdzalam na rozkladzie zajec z kim mam zajecia (jaki maja tytul) i tak sie do nich mowilo. Faktycznie jak sie pojechalo do gory to poprawiali, ale sie nie obrazali - troche gorzej jak sie powiedzialo o stopien nizej. Nie wiem dlaczego to az tak wazne jest dla ludzi. Bo tytul to ja chyba dla siebie robie, a nie dla innych, A moze sie myle... Tutaj nie przyklada sie az tak duzej wagi do tego. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 środowisko prcowników naukowych, jak kazde 03.04.09, 14:03 zresztą zawodowe ma swój klimacik - jednym z jego elementów jest własnie przywiazanie do tytułów :) ale w kazdym środowisku jest nieodmiennie pewna prawidłowosc, mianowicie taka, ze im wieksza miernota, której z wielkim trudem udało się cokolwiek na polu zawodowym, tyma bardziej się z tego powodu puszy i tym bardziej owo osiągniecie eksponuje, nawet gdy tak naprawde obiektywnie w ogóle, czy w danym srodowisku szczególne osiagniecie to nie jest. Osoby , które serio dyspnuja jakimis szczególnymi talentami, osiagneły coś naprawde unikatowego, w dodatku łatwo, bo zdolne, zwykle sa skrome i nie przywiazuja wagi do tego, by o swoim sukcese opowiadać. Kilka dni temu miała okazję poznac tłumacza przysięgłego języka farsi. Naparwde unikatowa umiejetnosc - posługiwanie sie takim jezykiem na poziomie tłumacza przysięgłego. Gośc jest Polakiem, nie wchodzi zatem w gre jakas predyspozycja wynikająca z pochodzenia. Pogadałam z nim troche o nauce tego jezyka, z czystej ciekawosci. Zero w nim było popisu i checi imponowania, serio. upełnie inaczej, niz nasza autorka tego watku:), która za każdym razem podkresla, ze skończyła studia, zna 2 jezyki i uczy angielskiego w szkole. Pewnie by ja to zaskoczyło, ale nie ona jedna na tym forum jest angiska:) przez forum własnie poznałam bardzo miła anglistkę :) - jeśli to czyta to pozdrawiam :) Tak czy owak, musiało to tej kobiecie przyjsc z wielkim trudem, moze też pochodzi z rodziy, gdzie przed nia nikt nie skończył studiów i stad pewnie takir zachowanie:) Odpowiedz Link Zgłoś
july-july Re: to jest akurat zwyczajowe, ze 03.04.09, 13:47 > Ale dziewilo mnie zawsze to poprawianie i potrzeba bycia > profesorem!!!! O właśnie, o to chodzi.:) Odpowiedz Link Zgłoś
szczesliwamezatka Założe się, że... 03.04.09, 14:15 kora3 napisała: > i podpisuje obiema rekami. Roszczeniowi sa jak diabli, a te gadki o > tym, ze "trzeba się było uczyć" sa po prostu smieszne:), bo jak > wspomniałaś sporo tych "naukowców" hihi zostało z ledwoscią > magistrami z koniecznosci - reforma, a po drugie widać tak im to > cięzko przyszło, ze uwazają to za Bóg wie co:) nie jesteś kora3 magistrem... To twoja pięta Achillesowa co????? Dlatego tak niepochlebnie piszesz na ten temat. otrzymałam dyplom mgr z wyróżnieniem -MOŻESZ MI NIE WIERZYĆ-A gdybym nawet z ledwością została magistrem, to co. Magister magistrowi równy. I przynajmniej podróżuję dzięki temu po świecie, bo mnie akurat z pensji nauczyciela-nieudacznika, jak twierdzisz, na to stać. A jak byś zobaczyła co dzięki pracy nauczyciela posiadam, to mówiąc Twoim żargonem, byś się obaliła. > Juz od dawna wyższe studia ma sporo ludzi, w ldym pokoleniu > wiekszosc studiuje, wiec mogliby sobie dac spokój z takimi gadkami:) > > Jasne, sa nauczyciele stale sie dokształcający, ale to raczej > mniejszosc, wiekszosc uwaza, ze już jest na maksa wyedukowana, > bo "zmeczyła" magisterkę i noszą nos wysoko z tego powodu:). > > Mojej przyjaciółce kiedyś taka pani nauczycielka powiedziała o jej > synu: "Widać, ze A ma braki w wiedzy humanistycznej, jeśli to dla > państwa za trudne to moze jakieś korepetycje" - zgroza. > Dxiecko jest wybitnie uzdolnione w kierunku ścisłych nauk po prostu, > a kolezanka jako historyk sztuki, z doktoratem raczej problemów z > materiałem gimnajum nie miałaby:) > Odpowiedz Link Zgłoś
ja-27 Re: Założe się, że... 03.04.09, 14:19 A ja sie tutaj z autorka nie zgodze...Magister magistrowi rowny!!!!????????? tylko na papierzie kobieto...w zyciu potem wyjdzie prawda....ktos kto nie ma ukonczonej wyzszej uczelni moze byc od Ciebie, ode mnie o wiele inteligentniejszy i madrzejszy...tytul to tylko podkladka do lepszej pracy...ale rozumu nie mierzy... Odpowiedz Link Zgłoś
yoka1 Re: Założe się, że... 03.04.09, 14:21 a ja myślę, że przy tej maturze, co teraz mamy, że 30% wystarczy aby zdać i co niektórzy nie uzyskali nawet tylu, ale dzięki amnestii Giertycha są na studiach, to będą sami suuuuper magistrowie politechniki (np. polskiego nie zdał, ale tam go przyjęto, bo liczyły się inne przedmioty). Miejmy nadzieję, że mosty pod nami się nie zawalą w przyszłości. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Ja bym powiedziała nawet 03.04.09, 15:16 ja-27 napisała: > A ja sie tutaj z autorka nie zgodze...Magister magistrowi > rowny!!!!????????? tylko na papierzie kobieto że juz na papierze czasem zaczyna się ta "nierównosc". Z całym szacunkiem dla wszystkich z osoba i razem, ale dyplom renomowanego uniwerku, czy akademii ekonomicznej to troche inny papier jednak niz jakiejś prywanej wyzszej szkoły im. kogos tam, no sorry. W pewnych zwodach, banzach firmach pracodawcy zwracaja na to uwagę. ...w zyciu potem > wyjdzie prawda.... To prawda. ktos kto nie ma ukonczonej wyzszej uczelni moze > byc od Ciebie, ode mnie o wiele inteligentniejszy i > madrzejszy...tytul to tylko podkladka do lepszej pracy...ale rozumu > nie mierzy... Pewnie racja, tyle,ze teraz wyzsze jest już pewnym standardem wsrod młodych ludzi, a nawet i wsród dojrzalszych. :) Sporo moich kumpelek z podstawówki, które po maturze ie poszły na studia, kontynuowało nauke po przerwie i wiekszosc skończyła, mimo, ze wtedy były juz nierzadko mamami i zonami np. a takze pracowały. Wic tym bardziej mnie dziwi, ze ktos moze takie znaczenie przywiazywac do ukończenia przez siebie studiów i tak to przezywac, tym bardziej, ze tegorocznym absolwentem jak wynika z rozmowy :) nie jest Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Przegrałaś zakład :) 03.04.09, 14:50 szczesliwamezatka napisała: > > nie jesteś kora3 magistrem... To twoja pięta Achillesowa co????? Prosze? Jestem jestem, nawet mgr inz i mgr innej dziedziny poza techniczna. Gdybym nie była, to moze też by mi się wydawało, ze to nie wiadomo co jest stuia skończyć:) > Dlatego tak niepochlebnie piszesz na ten temat. otrzymałam dyplom > mgr z wyróżnieniem -MOŻESZ MI NIE WIERZYĆ Gratuluję, nie Ty jedna dziewczyno. Pisze niepoclebnie, bo z doswiadczenia wiem,ze własnie słabeusze tak sie schwlaja :) skoro Ty słabeuszem na studiach nie byłaś - ok jesteś wyjatkiem potwierdzającym regułe:) -A gdybym nawet z ledwością > została magistrem, to co. Magister magistrowi równy. W moim odczuciu nierówny, ale mozesz miec swoje zdanie:) I przynajmniej > podróżuję dzięki temu po świecie, bo mnie akurat z pensji > nauczyciela-nieudacznika, jak twierdzisz, na to stać. Ależ podrózuj sobie, ja tez nie narzekam na zarobki, ale nie chwale się za kazdym razem, ze studia skończyłam:) A jak byś > zobaczyła co dzięki pracy nauczyciela posiadam, to mówiąc Twoim > żargonem, byś się obaliła. Nie uzyłam chyba słowa "obalić" - koleje przechwałki naprawde potwierdzają opinie :) No i co w zwiazku z tum przegranym zakładem teraz? Odpowiedz Link Zgłoś
yoka1 do anek130 03.04.09, 14:02 >wydaje im sie, że tylko oni mają wykształcenie wyższe (nawiasem mówiąc większośc z tych MGR-ów zostało wymuszonych reformą, bo inaczej zostaliby na SN lub policealnych kolegiach nauczycielskich). O kim mówisz, o tych co już odeszli na emerytury, bo SN zlikwidowano przed 1990 rokiem. A kolegia nauczycielskie o wiele lepiej przygotowują do pracy w zawodzie nauczyciela niż te same kierunki na uniwersytecie, Zresztą te same kierunki na uniwersytetach są też 2-stopniowe, czyli licencjat a potem magisterskie, więc też można powiedzieć, że ktoś kończy ten drugi stopień, "bo pracodawca żąda" nie musi to wcale mieć miejsca w szkole. >To juz przeszłosć kiedy w Polsce rzeczywiście nauczyciel to był KTOS, naprawdę należał do grupy inteligencji, ale w dzisiejszych czasach to już niestety nie ma takiej charyzmy. < A nie przyszło Ci do głowy, że to właśnie przez takie wątki i posty w których "jedzie się " na nauczycieli powodują spadek p[restiżu tego zawodu? Chyba w przeszłości żaden rodzic by tak nie mówił o nauczycielu przy dziecku tylko jeszcze by go okrzyczał, że śmiał być niegrzeczny w szkole. Nic nie dzieje się bez przyczyny. Odpowiedz Link Zgłoś
rraaddeekk Re: do anek130 03.04.09, 14:13 yoka1 napisała: > Nic nie dzieje się bez przyczyny. Przyczyną jest chory system. Też wolałbym, aby w szkole uczyli fachowcy, dla dobra całego społeczeństwa. Jednak przy obecnym poziomie zarobków trafiają tam przypadkowi ludzie, którzy nie znaleźli dobrze płatnej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 Yoka 03.04.09, 14:42 yoka1 napisała: > > O kim mówisz, o tych co już odeszli na emerytury, bo SN zlikwidowano przed 1990 > rokiem. No chyba jednak nie o tych, bo jesli ktos ma ok. 40. np. to chyba jescze na emeryture za wczesnie:) Pisze tak, bo mam taka kolezanke. Ma coś chyba 41, czy 42 lata i własnie "dorabiała" studia (nauczanie początkowe) chyba w 98 roku zaczynając (o ile mnie pamieć nie zawodzi) A kolegia nauczycielskie o wiele lepiej przygotowują do pracy w zawodz > ie nauczyciela niż te same kierunki na uniwersytecie, Zresztą te same kierunki > na uniwersytetach są też 2-stopniowe, czyli licencjat a potem magisterskie, wię > c też można powiedzieć, że ktoś kończy ten drugi stopień, "bo pracodawca żąda" > nie musi to wcale mieć miejsca w szkole. Owszem, nie musi :) > > A nie przyszło Ci do głowy, że to właśnie przez takie wątki wątek paradoksalnie załozyła ...nauczycielka :) i posty w których " > jedzie się " na nauczycieli powodują spadek p[restiżu tego zawodu? Ne wiem, czy Ani przyszło, ale powiem Ci, ze osobiscie uwazam, ze za spadek prestizu tego zawodu odpowiadają głownie jego nektórzy przedstawiciele. Nistety "splendor" spada na wszystkich :( Chyba w prze > szłości żaden rodzic by tak nie mówił o nauczycielu przy dziecku tylko jeszcze > by go okrzyczał, że śmiał być niegrzeczny w szkole. A gdiesik Ania napisała, ze to post do dzieci? Wiesz sorry, ale jesli dziecko w szkole słyszy, jak nauczycielka mówi "wezne" (autentyk) to jak mu wyjasnic, ze tak się nie mówi nie narazając autorytetu nauczycielki? > > Nic nie dzieje się bez przyczyny. O własnie Odpowiedz Link Zgłoś
anek130 Re: do anek130 03.04.09, 16:18 może i poodchodzili na emerytury, ale ja pamiętam jeszcze takich po SN, któzy w pośiechu studiowali i niczym nie różnili się w "gadce" od tych z mgr. A jeśłi chodzi o drugą częśc twojej wypowiedzi, to pewnie dlatego nie macie takiego prestiżu jak dawniej, bo za dużo o sobie mówicie, za mało w was pokory i pracy a za dużo "chcenia". Dawnej nauczyciel to był KTOŚ (że powtórzę) i pewnie ponięzej jego godności było użalanie się nad swoim losem. Więc skoro robicie z siebie "ofiary", to nie dziwcie sie, że innni was tak właśnie traktują. Ania Odpowiedz Link Zgłoś
masher Re: Co myślicie o nauczycielach??? 03.04.09, 17:17 nim napisze co mysle i podziele sie doswiadczeniami to zapytam o cos. jak myslisz, czy inni w domach nie przygotowuja sie do pracy, nie poswiecaja czasu na doksztalcanie, czytanie fachowej literatury itd? a teraz do rzeczy. bylem przez kilka lat wlasnie z nauczycielka. nie marudzila. fakt ze czasem nosila jakas wieksza teke papierow i musiala poswiecac czas na wypisywanie pie... ale faktycznie 2 miechy miala fajrantu za friko. na tydzien przed rokiem tylko myk na zebranie, zlozenie programow i tyle. jesli juz jednak ktos pracuje kilka lat to ma programy porobione i klepie co mial wczesniej wiele nie muszac robic. zaprzyczysz pewnie. ale przypome ci sytuacje z przed ilu 3? lat? kiedy to kazdy nauczyciel mial przedstawic swoja sciezke kariery, doksztacic sie itd. jak zrobiono zestawienie na koniec to mozna bylo stwierdzic tylko jedno- N I E R O B Y ktorzy tylko by chcieli wiecej nie robiac nic lub prawie nic. nie twierdze ze nie ma wyjatkow. sa tacy uczyciele ktorzy sie staraja czegos to matolstwo nauczyc i nie wpasc na lekcje z czyms ciezkim by powybijac tego bydelka troche... ale ich jest promil. jedno moge przyznac, jest to niewdzieczna praca. ale glownie z uwagi na to ze teraz dzieciakom sie w d.... poprzewracalo i z totalnej degrengolady w wychowaniu. kazdy inny aspekt pracy nauczycieli jest miodna ciepla posadka. stare baby nie musza sie starac, nic im nie grozi, zwolnien nie bedzie, konkurencja zadna, wydebia od rzadu wszystko jak zapisza sie do ZNP, a ci ktorzy sie nie zapisza to sie i tak zapisza albo zrezygnuja z szacunku do samych siebie. cos pominalem? :] inna brocha sa wykladowcy akademiccy. choc i ci marudza na bezmozdza wsrod studentow. a bym zapomial, raz na jakis czas macie zmiany programowe i nowe podreczniki. wiec musicie zakupic, przegladnac oraz zrobic program... czyli przeredagowac to co juz macie zrobione ;) w porownaniu z praca programistwy, grafika... to raczej macie fajrant cale zycie ;) Odpowiedz Link Zgłoś
cus27 Re: Co myślicie o nauczycielach??? 03.04.09, 17:34 Szczesliwamezatka,a gdzie Ty podrozujesz? Chyba tylko po forach,zmieniajac "niki",ewentualnie palcem po mapie. "Pedagoga - takiego jak Ty nie zycze nikomu .Pedagog -podgladajacy sasiadow,a w plotach podworkowych-zajmujesz (jak w banku)-honorowe miejsce.Sianko! Odpowiedz Link Zgłoś
kora3 mało tego :) 03.04.09, 17:40 kobita tak tyra i ma czas nie tylko na fora, ale i na samotne sprzątamie domku, bo pisała kiedyś, ze chłopisko nie kiwa palcem, a takze na latanie o swicie po bułki dla niego i wnikliwą obserwacje otoczenia praz tworzenie "typów kobiet", podgladanie sąsiadów itepe. Tym się powia chwalić- ze umie sobie tak czas zorganizować, a nie tym, ze jest o Matko Boska MAGISTREM, jak wiekszosc ludzi tutaj pewnie zresztą :) Odpowiedz Link Zgłoś
masher Re: mało tego :) 03.04.09, 17:56 tak to jest jak sie jest nauczycielem, za duzo ma sie czasu to czlowiek 'gupieje' ;) Odpowiedz Link Zgłoś