Dodaj do ulubionych

"Maż" - niemąż :)

03.04.09, 18:10
Ciekawa jestem Waszej opinii w temacie nazywania "męzem", "zona"
ludzi bedacych w niesformalizowanym związku. Nie, żeby mi to jakos
przeszkadzało bardzo, tylko po prostu nie rozumiem co jest impulsem
do takiego zachowania.

Całkowicie rozumem, że np. sprzedawca w sklepiku na osiedlu nie wie,
iż nie mam slubu z moim partnerem i dlatego życzliwie mi na przykład
mówi: "pani mąż to zawsze ten chleb bierze", gfy kupuję pieczywo :),
ale zauważyłam,ze takie teksty puszczają też ludzie, o których wiem,
ze doskonale wiedzą, iż nie jestesmy małzeństwem. Nie są to jacyś
bliscy znajomi, ale osoby, które znam np. zawodowo.
Dziś znów się zdarzyła taka sytuacja, pewna pani zapytała mnie, czy
przyjdę na koncert z meżem mając na mysli mojego partnera i na bank
wieząc, ze mezem moim (na szczescie:) nie jest. Powiedziałm, ze z
mezem to na pewno nie, bo nawet jakbym sie wybierała za mąż to do
jura i tak nie zdązyłabym przed koncertem załatwic slubu :)

W sumie to nie jest takie gadanie przykre, ale czasem mnie irytuje.
Po co ludzie takie coś wymyślają? Czy to drobnomieszczaństwo im to
dyktuje, czy jak?
Obserwuj wątek
    • cherryhills Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 18:29
      A jak mają mówić? Partner? Brzmi śmiesznie. Chłopak? Chłopaka to się ma w
      gimnazjum. Konkubent? Jak z sali rozpraw...
      Mówią mąż, bo tak wygodniej a i tak wiadomo o kogo chodzi. Ta pani, której tak
      dowcipnie odpowiedziałaś na pewno głupio się poczuła, no bo co miała powiedzieć.
      Co Ty byś powiedziała na jej miejscu? Zaproponuj coś. Ja też nie jestem mężatką,
      ale nie irytuje mnie to i nie uważam takiego gadania za przykre. To nie wynika z
      drobnomieszczaństwa, tylko z niezręcznej sytuacji, mówi się tak aby nie urazić
      takiej osoby.
      • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 18:49
        cherryhills - ja chyba nie mówiłam, ze to przykre, raczej bywa
        irytujace.

        ta pani, która wg Ciebie poczuła się głupio sama sobie jest winna,
        bo doprawdy źle zadała pytanie:) O ile mnie wiadomo miejsca na
        koncercie nie sa posegregowane jakos wg płci, wiec wystarczyło, zeby
        zapytała, czy bede sama, czy z kims, nie? :)

        Jak obserwuje (nie tylko na własnym przykładzie poniekad) ok. 80
        proc. takich sytuacji mznaby uniknąc, gdyby osoba mówiąca tak o
        partberze drugiej po prostu unikneła pytania o "meza", "zone".
        Dokładnie tak, jak w opisanej przeze mnie sytuacji.

        Nie wiem też w czym miałoby mnie urazić pytanie "Bedzie pani sama
        czy z kimś?" - chodziło wszak o zarezerwowanie miejsc na koncercie.

        Czyzbys miała przekonanie, że miałaby mnie urazać sugestia, iz mój
        partner nie jest moim mezem?:) No nie jest i nie bedzie, bo takie
        mam zasady. Nie uraza mnie to, ze ludzie o tym wiedza, bo nie kryję
        się z tym, ani nie udaje,ze jesteśmy małzenstwem.

        Osoby, które chcą zapytac o mjego partnera znaja jego imię i wprost
        mogą zapytać :"Bedziesz z X?"- jesli to komus do czegos potrzebne.
        • arbuzunia kora3 04.04.09, 12:06
          kora3 napisała:
          > Nie wiem też w czym miałoby mnie urazić pytanie "Bedzie pani sama
          > czy z kimś?" - chodziło wszak o zarezerwowanie miejsc na koncercie.
          Ale skoro ona wie, że masz partnera to głupio mówić o nim "kimś", chyba co? Poza
          tym może chciała wiedzieć czy akurat z nim przyjdziesz?

          > Czyzbys miała przekonanie, że miałaby mnie urazać sugestia, iz mój
          > partner nie jest moim mezem?:)
          Może ciebie nie, ale podejrzewam że są kobiety które są w innej sytuacji i żyją
          bez ślubu chociaż wolałyby go mieć, to delikatna sytuacja.

          Ogólnie myślę, że zareagowałaś nieprzyjemnie i nie powinnaś się czepiać ludzi
          którzy tak mówią.
          • kora3 Re: kora3 04.04.09, 12:46
            arbuzunia napisała:

            > Ale skoro ona wie, że masz partnera to głupio mówić o nim "kimś",
            chyba co?

            Wcale nie głupio Arbuzuniu. Moze ja i nieco naswietlę: na ogół bywam
            na wystawach, kontach - zawodowo, co nie znaczy, ze bywanie na
            przynajmniej czesci nie sprawia mi przyjemnosci:) Niemniejnaturalne
            jest, ze nie traktuje tego jako "wyjscia" na rozrywki. Nie tylko ja.
            Spora czesc moich kolegów po fachu i kolezanek bywa na takich
            imprezach sama, takze te osoby, które maja zony i mezów.
            Czasem wszelako bywa tak, ze się idzie z kimś, normalne. Mój facet,
            z racji dosc nieprzewidywalnej pracy rzadko mi towarzyszy, znacznie
            czesciej jest to ktoś ze znajomych.

            Poz
            > a
            > tym może chciała wiedzieć czy akurat z nim przyjdziesz?

            Watpie, państwo sie nie poznali, jak dotąd :)

            > Może ciebie nie, ale podejrzewam że są kobiety które są w innej
            sytuacji i żyją
            > bez ślubu chociaż wolałyby go mieć, to delikatna sytuacja.

            Mozliwe, ale skoro ja sama kogoś "poprwiam" i wyjasniam: pan X nie
            jest moim mezem to chyba załatwia sprawe, nie?

            >
            > Ogólnie myślę, że zareagowałaś nieprzyjemnie i nie powinnaś się
            czepiać ludzi
            > którzy tak mówią.

            Nieprzyjemnie?
      • tapatik Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 21:56
        cherryhills napisała:

        > A jak mają mówić? Partner? Brzmi śmiesznie. Chłopak? Chłopaka
        > to się ma w gimnazjum. Konkubent? Jak z sali rozpraw...

        Czyli od liceum to już nie można mieć dziewczyny/chłopaka? Pierwszy
        raz słyszę. Ja mówię o mojej dziewczynie "moja dziewczyna" i mam w
        dupie co sobie inni pomyślą.
        Jak już na prawdę komuś nie pasuje żadna z powyższych to moze
        mówić "facet".

        > Mówią mąż, bo tak wygodniej a i tak wiadomo o kogo chodzi.

        Mąż to jest delikwent zaobrączkowany. Argument "tak wygodniej" do
        mnie nie trafia.

        > Ta pani, której tak dowcipnie odpowiedziałaś na pewno głupio się
        > poczuła, no bo co miała powiedzieć.
        > Co Ty byś powiedziała na jej miejscu? Zaproponuj coś. Ja też nie
        > jestem mężatką, ale nie irytuje mnie to i nie uważam takiego
        > gadania za przykre. To nie wynika z drobnomieszczaństwa, tylko
        > z niezręcznej sytuacji, mówi się tak aby nie urazić takiej osoby.

        To jest mój(moja) chłopak/dziewczyna/facet/kobieta.
        • leptosom Re: "Maż" - niemąż :) 04.04.09, 10:40
          tapatik napisał:
          > Czyli od liceum to już nie można mieć dziewczyny/chłopaka?
          Pierwszy az słyszę. Ja mówię o mojej dziewczynie "moja dziewczyna" i
          mam w dupie co sobie inni pomyślą.

          Obok mnie mieszka kilkanaście lat para. Mają ponad 60kę, sa bez
          ślubu. Mam mówić "pani chłopak", "pana dziewczyna"? Walnij swym
          pustym łbem w ścianę. jesteś idiota i miej to w swojej lub swojej
          dziewczyny duupie, hehe.

          > Jak już na prawdę komuś nie pasuje żadna z powyższych to moze
          > mówić "facet".

          Albo "pani facet"
          >
          > Mąż to jest delikwent zaobrączkowany. Argument "tak wygodniej" do
          > mnie nie trafia.

          moherze, mohere....
          • kora3 Leptosom 04.04.09, 12:30
            Przedmówca nasz stosuje prostą zasade - jak ktos nam kogoś
            przedstawia, jak się ktoś sam przedstawia - tak mówimy.

            Sprawa jest prosta w blizszych kontaktach towarzyskich, gorzej z
            kontaktami zawoowymi, oficjalnymi.
            W moim otoczeniu jst sporo par w niesformalizowanych (czesciowo
            jeszcze) zwiazkach i nikogo to nie zaskakuje, mówie o gronie
            blizszych i dalszych prywatnych znajomych.

            Jeśli wiec znam K., przemilego pana lat 62, jestem z nim na "ty" i
            pojawiła się w jego życiu pani A. nieco młodsza pani, z którą od
            poczatku jestem też na "ty" to naturalne, ze nie pyam K. "Jak tam
            Twoja konkubna (partneka) A? Tylko "Co u A?" - proste.

            kulturalne osoby potrafią zadwac pytania, dawac zaproszenia i jakos
            nie czynic tego niezrecznie i wygodnicko uzywając niewłasciwej
            formy. Np. zostałam zaproszona na slub i wesele kolezanki, która
            mieszka w zupełnie innym miescie i choc wie, ze jestem z kims i
            mieszkam to mojego partnera nie zna. wie jak się on nazywa, chocby z
            n-k, ale piszac zaproszenie napisała moje imię i nazwisko "wraz z
            osoba towarzyszącą" - źle? Moim zdaniem - ok.

            Najczesciej bywa tak, że wcale nie jest konieczne pecyzowanie. Jdn z
            moich znajomych, polityk jest z zoną w długoletniej separacji. Na
            spotkania z wymagana os. tow. oficjanlą chodzi z córką, dorosłą
            rzecz jasna, już mezatką, która nosi nazwisko meza.
            Ileż to ploek bywa :) ilez domysłow, jaka to małoą kochanke hehe. I
            też padajądo niego teksty w stylu "pana młoda przyjaciółka", "pana
            żona" - głownie z ust ludzi, którym nie chciało sie poczekac na
            przedstwianie:) - fajne maja miny , gdy słysza "Poznaj Asiu mego
            znajomego X, panie X to moja córka, Joanna Nowak"

            Najczesciej jest tak, że jeśli ktoś nie doprecowywuje kim jest dla
            niego towarzyszaca mu osoba, to chyba nie neleży tego
            drazyć "próbami" typu "zona", "urocza młoda
            przyjaciółka", "tajemniczy towarzysz" - to traci no buractwem wg
            mnie.

            Te uwagi to tak na marginesie:)
        • kora3 Ja "chłopak" nie mówie :) 04.04.09, 12:08
          no jak dla mnie dziwnie by brzmiało, ale mówię "facet", "partner".
    • wanilinowa Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 18:40
      za bardzo przejmujesz się pierdołami, że tak to ujmę:)
      • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 18:49
        wanilinowa napisała:

        > za bardzo przejmujesz się pierdołami, że tak to ujmę:)
        >
      • kora3 sorki, chyba mi sie zdublował post :) 03.04.09, 18:51
        wanilinowa napisała:

        > za bardzo przejmujesz się pierdołami, że tak to ujmę:)

        przejmowac się tym wcale nie przejmuje, bo i nie byłoby czym. Po
        prostu mnie zaciekawiło dlaczego ludziska tak robia, to wszystko.

        Mam nadwerezona kostkę, muse siedzieć w domku teraz i tak sobie
        przypomniałam o tym :)
        >
        • zawszezabulinka "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 19:14
          a bo to zalezy, ale jak wchodzisz do sklepu z partnerem i masz te 20 lat to
          watpliwe jest ze ekspedientka powie maz. w sumie z obecnym partnerem nie
          zdarzylo mi sie tak.

          ja wole okreslenie narzeczony - wchodze ze swoim do banku, albo cos zalatwiam w
          imieniu partnera. narzeczony dal panstwu : bla bla ....

          ale zdarzyla mi sie taka historia, mialam skonczone 18 lat. pojechalam z kolega
          do innego miasta (60 km) gdzie robil tam przeglad samochodowy jeszcze na gwarancje.

          pan w salonie kazal nam poczekac , zaproponowal kawe/herbate powiedzial ze
          mozemy obejrzez tv. po jakims czasie zeszlam na dol obejrzec samochody (za
          100-300 tys zl :D )
          podszedl do mnie ten pan i powiedzial : czy moze pani zawolac meza? samochod
          jest wlasnie w trakcie przegladu.
          a ja odp : przepraszam, ale to nie jest moj maz, ale go zaraz zawolam
          a pan : yyyy, aha

          -------------
          • cus27 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 19:25
            Kora3,gadaja z przyzwyczajenia,pora na Twoje...przyzwyczajenie.
            • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 19:37
              cus27 napisała:

              > Kora3,gadaja z przyzwyczajenia,pora na Twoje...przyzwyczajenie.

              hehe - no ale jakze się przyzwyczaili ci ludzie do mojego partnera w
              roli mza, skoro ja w sytuacjach pomyłek (prawdziwych pomyłek dodam)
              dalszych znajomych zawsze prostuję:)
              • cus27 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 19:46
                Uparciuch z Ciebie!
                • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 19:47
                  cus27 napisała:

                  > Uparciuch z Ciebie!

                  troszke :) poniekad cecha zawodowa :) i kosstttkaaaaa mnie qrde
                  boli :(
                  • cus27 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 19:54
                    Jaka kostka?
                    • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 20:02
                      nozna:( wydawało mi się, ze pisałam, ze sobie nadweręzyłam :( musze
                      siedzieć na d... bo mnie boli :(
                      • cus27 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 20:15
                        Z pomoca Tobie i kostce...ide.Potrzymaj noge w zimnej wodzie z octem
                        (15minut),osusz i obluz dwoma liscmi kapusty bialej,w skarpetke
                        ciasna odziej stopke i czekaj...na ulge.
                        • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 21:08
                          cus27 napisała:

                          > Z pomoca Tobie i kostce...ide.Potrzymaj noge w zimnej wodzie z
                          octem
                          > (15minut),osusz i obluz dwoma liscmi kapusty bialej,w skarpetke
                          > ciasna odziej stopke i czekaj...na ulge.

                          oooo dzięki :) byłam dzis u lekarza, ale popołudniu i nie zdązyłam
                          już do ortopedy, ani na rtg :( moze jutro mi się uda. Niestety
                          kapusty nie mam i nie mam też kogo posłać, bo mój facet w robovie...
                          Wykupiłam ketonal i maść naproksen wziełam za poradą lekarza no i
                          bandaż. Jurro zaraz wypróbuje Twój sposób.
                          Dzięki :)
                          • cus27 Re: "Maż" - niemąż :) 04.04.09, 07:03
                            Kora3,to metoda mojej Babci,ktora sprawdzilam na sobie(w
                            czasach "lazenia po drzewach"i "wyczynow" sportowych),a ostatnio-na
                            mlodszym potomku-stope mial "zbita" i opuchnieta,i bolala okrutnie
                            (u ortopedy tez byl i otrzymal dolipran -na
                            pocieszenie).Dwa...kapusciane dni i po problemie.Powodzenia,jezeli
                            bedziesz chciala sprobowac.
                            • kora3 Dzieki :) 04.04.09, 11:32
                              kapusta juz na kostce , na razie potwierdzam, ze boli mniej, be
                              pastyli na razie:)
                              • leptosom Re: Dzieki :) 04.04.09, 12:20
                                kora3 napisała:

                                > kapusta juz na kostce , na razie potwierdzam, ze boli mniej, be
                                > pastyli na razie:)

                                Jezeli miescisz stopę w bucie, rentgen i leki niepotrzebne. Kilka
                                dni i przejdzie. Nie chodź bez potrzeby :)
                                • kora3 Re: Dzieki :) 04.04.09, 12:34
                                  leptosom napisał:
                                  >
                                  > Jezeli miescisz stopę w bucie, rentgen i leki niepotrzebne. Kilka
                                  > dni i przejdzie. Nie chodź bez potrzeby :)


                                  Miscic to mieszczę, opuchlizna jest minimalna. Tyle,ze wczoraj nie
                                  mogłam dojsc w płakim butku z zamszu z samochodu do drzwi
                                  przychodni - moze ze 4 metry i mój facet musiał mnie zaniesc, serio.
                                  Dzis juz ostroznie mogę stawać na tej stopie, ale niefortunny ruch i
                                  bólscina z nóg.
                                  Nieuderzyłam się, nie przewróciłam, nie miałam zadnej kontuzji. Noga
                                  zaczeła mnie z nagła boleć u koleznki, na siedząco, bez zadnych
                                  bodźców. Podobna sytuacje miałam zeszłego lata, ale wtedy przeszło
                                  po 2 dniach i zbagatelizowałam, nie poszłam do lekarza. Teraz
                                  poszłam, bo boli bardziej, a poza tym powtórzyło się, wiec cos jest
                                  na rzeczy.
          • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 19:36
            zawszezabulinka napisała:

            > a bo to zalezy, ale jak wchodzisz do sklepu z partnerem i masz te
            20 lat to
            > watpliwe jest ze ekspedientka powie maz.

            Oj Zabulinko:)

            Jasne, masz rację. Tyle, ze ja napisałam wyraźnie, ze izie o osoby,
            które WIEDZĄ, ze nie jesteśmy małzeństwem.
            Nic dziwnego zatem dla mnie,ze ci z brakiem tej wiedzy tak kojarzą,
            w sytuacjach kiedy zdarzy sie to np. przyuwołanej ekspedientce nawet
            nie prostuje, bo i jaki byłby cel.
            Ale własnie mnie ciekawi skad taka maniera u tych, co na bak
            wiedza :)

            > podszedl do mnie ten pan i powiedzial : czy moze pani zawolac
            meza? samochod
            > jest wlasnie w trakcie przegladu.
            > a ja odp : przepraszam, ale to nie jest moj maz, ale go zaraz
            zawolam
            > a pan : yyyy, aha

            no i ok, pan sobie mógł tak pomysleć:)
            >
            • wilowka Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 19:41
              Sądzę, ze tak jest wygodniej. :)

              A osoby które znają twoją sytuację może chcą Ci zrobić swoiście pojętą
              przyjemność :)
              • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 19:45
                wilowka napisała:

                > Sądzę, ze tak jest wygodniej. :)

                To moze tez nazywac np. siostre mama, bo tak wygodniej ?:)
                >
                > A osoby które znają twoją sytuację może chcą Ci zrobić swoiście
                pojętą
                > przyjemność :)

                jaką ?
                • wilowka Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 19:50
                  Oczywiście nazwania Cię żoną lub sugerowania że masz męża (co rzecz jasna na
                  chwalenie i podkreślanie zasługuje) ;);) ;)
                  • madai Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 19:55
                    mnie nie przeszkadza, gdy ktos mowi do mnie o moim facecie maz.
                    Natomiast nie lubie, gdy ludzie w nieformalnym zwiazku nazywaja sie
                    per zonka i mezus. afuuuuuuuuuuuuuuu
                    • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 19:57
                      faktycznie nioeco infantylne ale ja wychodze z załozenia, ze mogą
                      siebe wzajemnie ludzie nayzwac w zwiazku jak im się podoba.
                      • wilowka Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 20:03
                        A mnie sie to z kolei nie widzi. jak mówią tak do siebie, to czemu nie zostaną
                        małżeństwem? Bez sensu taki substytut. Nie słyszałam, zeby było odwrotnie, o
                        mężu mówić - mój chłopak, czy narzeczony.
                        • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 20:08
                          wilowka napisała:

                          > A mnie sie to z kolei nie widzi. jak mówią tak do siebie, to czemu
                          nie zostaną
                          > małżeństwem? Bez sensu taki substytut.

                          Moze i bez sensu, ale ich sprawa wg mnie, tak samo, jak to, czy
                          wezmą slub, czy nie. Tzn, zebys mnie dobrze zrozumiała - ja bym tak
                          nie mówiła, na pewno, ale jesli ktoś chce...


                          Nie słyszałam, zeby było odwrotnie, o
                          > mężu mówić - mój chłopak, czy narzeczony.

                          no chyba fakycznie się nie spotkałam z tym, ale prawde powiedziawszy
                          z parnerami nazywającymi się mąż, żona też nie :) - co nie oznacza
                          bynajmniej, ze takich nie ma
                          • wilowka Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 20:20
                            kora3 napisała:

                            > wilowka napisała:
                            >
                            > > A mnie sie to z kolei nie widzi. jak mówią tak do siebie, to czemu
                            > nie zostaną
                            > > małżeństwem? Bez sensu taki substytut.
                            >
                            > Moze i bez sensu, ale ich sprawa wg mnie, tak samo, jak to, czy
                            > wezmą slub, czy nie. Tzn, zebys mnie dobrze zrozumiała - ja bym tak
                            > nie mówiła, na pewno, ale jesli ktoś chce...

                            Ja napisałam, że mi się to nie widzi, a nie, ze przez to po nocach nie śpię ;)
                            Po prostu pewną niekonsekwencję tu widzę lub młodzieńcze zachłyśnięcie
                            nazewnictwem "dorosłych" ;)

                            Ale osobiście dla mnie mogą się nazywać jak im się żywnie podobuje ;)

                            > Nie słyszałam, zeby było odwrotnie, o
                            > > mężu mówić - mój chłopak, czy narzeczony.
                            >
                            > no chyba fakycznie się nie spotkałam z tym, ale prawde powiedziawszy
                            > z parnerami nazywającymi się mąż, żona też nie :) - co nie oznacza
                            > bynajmniej, ze takich nie ma

                            Z tymi drugimi spotkałam się kilkakrotnie. :)
                            >
                            • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 21:10
                              wilowka napisała:

                              > > Ja napisałam, że mi się to nie widzi, a nie, ze przez to po
                              nocach nie śpię ;)

                              rozumem :)

                              > Po prostu pewną niekonsekwencję tu widzę lub młodzieńcze
                              zachłyśnięcie
                              > nazewnictwem "dorosłych" ;)

                              moze
                              >
                              > Ale osobiście dla mnie mogą się nazywać jak im się żywnie
                              podobuje ;)

                              dokładnie :)
                              >


                              >
                              > Z tymi drugimi spotkałam się kilkakrotnie. :)
                              > >
                              o proszę ...
                  • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 19:56
                    wilowka napisała:

                    > Oczywiście nazwania Cię żoną lub sugerowania że masz męża (co
                    rzecz jasna na
                    > chwalenie i podkreślanie zasługuje) ;);) ;)

                    ło matko :)
          • lacido Re: "Maż" - niemąż :) 20.04.09, 21:57
            widać Kora nie wygląda na taką co by miała chłopaka ;) tylko statecznego męzusia
            <lol>
        • szczesliwamezatka A może ludzie ... Kora3 03.04.09, 21:32
          nazywający Twojego partnera "mężem" sugerują, żebyś "zrobiła coś z
          tym" i zalegalizowała swój związek?!?! Może Cię lubią i dlatego Ci
          podpowiadają, żebyś wyszła za mąż?? Ci, którzy Cię szanują
          widzieliby Cię w roli dumnej mężatki? Pomyśl o tym...
          • kora3 Re: A może ludzie ... Kora3 03.04.09, 21:39
            szczesliwamezatka napisała:

            > nazywający Twojego partnera "mężem" sugerują, żebyś "zrobiła coś z
            > tym" i zalegalizowała swój związek?!?!

            Słucam? Obcy ludzie, których znam zawodowo mieliby miec jakieś
            szanse na mówienie ni , jak mam sobie ukladac zycie? Wolne zarty :)

            Może Cię lubią i dlatego Ci
            > podpowiadają, żebyś wyszła za mąż??

            Ludzie, którzy mnie lubia na pewno nie zachęcaliby mnie do wyjscia
            za maż wierz mi, chocby dlatego by mej sympati nie stracic:)
            a takze dlatego,ze znaja moje podejscie do instytucji malzeństwa...

            Ci, którzy Cię szanują
            > widzieliby Cię w roli dumnej mężatki?

            Dumnej z czego, kogo?
            Ludzie Szczsliwamezatko, którzy kogoś szanuja, szanuą go z jego
            pogladami na jego osobiste sprawy. Nie wiedziwłas o tym?

            Pomyśl o tym...

            ani mi sie sni. ani nie mam zamiaru myslec o ludziach, którzy
            chieliby, zebym przestała być soba,:) ani tym bardzie o
            zamążpójsciu, bo to zdecydowanie nie dla mnie klimaciki:)
    • muza24 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 19:53

      A jak mają mówić? Głupio też brzmi pytanie od osoby która wie że
      jesteś w związku "przyjdzie pani z kimś?".

      Przesadzasz....

      Ci kiedyś ktoś powie konkubina w spożywczym to dopiero będziesz
      zła :)
      • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 20:06
        muza24 napisała:

        >
        > A jak mają mówić? Głupio też brzmi pytanie od osoby która wie że
        > jesteś w związku "przyjdzie pani z kimś?".

        wcale nie głupio. Ja z racji pracy sporo bywam:), a mój facet z
        racji pracy nie zawsze mi towarzyszy, zdarza się wiec, ze ide z
        kolega, z przyjaciłka, sama, nic w tym dziwnego.
        >
        > Przesadzasz....

        Moze, ja tylko pytam przecież:)
        >
        > Ci kiedyś ktoś powie konkubina w spożywczym to dopiero będziesz
        > zła :)


        Szczezre to nie byłabym zła, bo nie ma o co. Wole okreslenie
        partner, ale konkubinat i pochodne to nie sa jak dla mnie obraźliwe
        słowa.
    • alpepe Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 20:24
      a ja z kolei znałam parę, w której pan mówił o i do pani per żona, a pani zaś
      mąż, a małżeństwo to nie było.
      Teraz zaś mieszkam w Niemczech, a że mam inne nazwisko niż mąż, to inni mówią o
      mnie "partnerka", albo "przyjaciółka", mimo, iż mąż mówi: moja pani/żona (Frau).
      Zwisa mi to, fruwa i powiewa. Tak samo byłoby w przypadku odwrotnym, według mnie
      jesteś przewrażliwiona, ale to z mojego punktu widzenia.
      • heca7 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 20:33
        A jak miała powiedzieć. Partner, konkubent, narzeczony, chłopak? Zamiast
        powodować, że kobieta poczuła się głupio trzeba było jej powiedzieć - to nie
        jest mój mąż tylko ....(wstawić odpowiednie).
        Jak się chce tolerancji swoich zachowań, trzeba być tolerancyjnym wobec innych a
        nie wyśmiewać ich publicznie na forum.
        • kora3 Juz tłumaczyłam przecież 03.04.09, 21:16
          heca7 napisała:

          > A jak miała powiedzieć. Partner, konkubent, narzeczony, chłopak?

          W tym konkretnym przypadku wcale nie musiała pytać konkretnie, bo
          niekoniecznie musiałabym sie na koncert wybierać akurat z partnerem
          tym bardziej,ze ide tam zawodowo.

          Zamiast
          > powodować, że kobieta poczuła się głupio trzeba było jej
          powiedzieć - to nie
          > jest mój mąż tylko ....(wstawić odpowiednie).

          Ale ta kobieta tak się składa, ze WIE, iz nie jestesmy małzeństwem,
          juz Jej to mówiłam i to nie tak dawno, kiedy wspomniała,
          ze "widziałam pania z mezem".

          > Jak się chce tolerancji swoich zachowań, trzeba być tolerancyjnym
          wobec innych
          > a
          > nie wyśmiewać ich publicznie na forum.

          Przecież nie podałam nazwiska tej pani, prawda? I nie wysmiewam,
          tylko po prostu pytam ludzi o opinie: dlaczego ich zdaniem ludzie
          majacy wiedze o stanie faktycznym mówią własnie tak. Wolno mi? :)
      • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 21:12
        wiesz to nie tak, ze spać nie mogę :) zwyczajnie ciekawa jestem czym
        się taki ktoś wiedzac jaki jest stan faktyczny kieruje.
        • kitek_maly Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 21:29

          Może jej się tak po prostu powiedziało, zamyśliła się i tyle. Nie ma z czego
          robić problemu. :)
          • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 21:34
            kitek_maly napisała:

            >
            > Może jej się tak po prostu powiedziało, zamyśliła się i tyle. Nie
            ma z czego
            > robić problemu. :)
            >

            Ale Kitku, ja nie robie problemu, bo i problemu to nie stanowi
            przecież. Moge i 100 razy powiedzieć normalnie, ze nie jesteśmy
            małzenstwem, co mi to szkodzi?
            Po prostu interesi mnie co kims kieruje, ze tak mówi, to wszystko.
            Zyczajnie widzę takie zachowania (nie tylko w stosunku do mnie) i
            dziwią mnie. Tyle
            • kitek_maly Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 21:51

              No ja rozumiem. :)
              Może ta kobita jakoś sobie tak Was zakodowała, że jesteście małżeństwem i jak
              się nie zastanowi to tak powie i już.
              • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 21:55
                To ie biega o e konkretna panią. Wiesz, mnie sie taka sytuacja nie
                przydarzy z pewnej oczywistej przyczyny:), ale mam kolezanke, która
                sporo preszła z byłym mezem. On wyjechał na szcsecie, ale ma tu
                rodzine i zcasem się pojawia przy okazji nekając ekszone. Kiedy jej
                ktos powie np. "Widziałam pani meza" ciarki ja przechodzą, serio.
    • szczesliwamezatka Podświadomość kora3 03.04.09, 21:26
      kora3 napisała:

      > Ciekawa jestem Waszej opinii w temacie nazywania "męzem", "zona"
      > ludzi bedacych w niesformalizowanym związku. Nie, żeby mi to jakos
      > przeszkadzało bardzo, tylko po prostu nie rozumiem co jest
      impulsem
      > do takiego zachowania.

      dyktuje Ci, że chciałabyś mieć ze swojego partnera męża. Wcale się
      nie dziwię, że Ci się to uśmiecha. Wiesz, jaką miałabyś satysfakcję,
      gdyby on cię poprosił o rękę?!?! Czułabyś się wyjątkowa, ważna,
      uznana, jedyna w swoim rodzaju. A tak to, kim Ty właściwie dla niego
      jesteś????
      >
      > Całkowicie rozumem, że np. sprzedawca w sklepiku na osiedlu nie
      wie,
      > iż nie mam slubu z moim partnerem i dlatego życzliwie mi na
      przykład
      > mówi: "pani mąż to zawsze ten chleb bierze", gfy kupuję
      pieczywo :),
      > ale zauważyłam,ze takie teksty puszczają też ludzie, o których
      wiem,
      > ze doskonale wiedzą, iż nie jestesmy małzeństwem. Nie są to jacyś
      > bliscy znajomi, ale osoby, które znam np. zawodowo.
      > Dziś znów się zdarzyła taka sytuacja, pewna pani zapytała mnie,
      czy
      > przyjdę na koncert z meżem mając na mysli mojego partnera i na
      bank
      > wieząc, ze mezem moim (na szczescie:) nie jest. Powiedziałm, ze z
      > mezem to na pewno nie, bo nawet jakbym sie wybierała za mąż to do
      > jura i tak nie zdązyłabym przed koncertem załatwic slubu :)
      >
      > W sumie to nie jest takie gadanie przykre, ale czasem mnie
      irytuje.
      > Po co ludzie takie coś wymyślają? Czy to drobnomieszczaństwo im to
      > dyktuje, czy jak?
      • kora3 Pewnie Twoja :) 03.04.09, 21:32
        szczesliwamezatka napisała:
        >
        > dyktuje Ci, że chciałabyś mieć ze swojego partnera męża. Wcale się
        > nie dziwię, że Ci się to uśmiecha. Wiesz, jaką miałabyś
        satysfakcję,
        > gdyby on cię poprosił o rękę?!?!

        E tam :) poprosił i nie miałam satysfakcji, bo musiałam mile z tego
        wybrnąć :)
        Pudło..

        Czułabyś się wyjątkowa, ważna,
        > uznana, jedyna w swoim rodzaju.


        Serio tak się czułas, jak zostałas poproszona o reke? Za KAZDYM
        razem? Pytam z ciekawosci, bo ja za zadnym, zawsze mi było
        niezrecznie, bo nie chciałam wychodzić za mąż. Raz mi się zdarzyło,
        żałuję, ale obiecałam poprawe :) i juz na peano mi się to nie
        zdarzy:)

        A tak to, kim Ty właściwie dla niego
        > jesteś????

        Kobietą, partnerką, człowiekiem i na pewno bez urazy, ale nie
        słuzacą...
        • szczesliwamezatka Kora3 03.04.09, 21:37
          kora3 napisała:

          > szczesliwamezatka napisała:
          > >
          > > dyktuje Ci, że chciałabyś mieć ze swojego partnera męża. Wcale
          się
          > > nie dziwię, że Ci się to uśmiecha. Wiesz, jaką miałabyś
          > satysfakcję,
          > > gdyby on cię poprosił o rękę?!?!
          >
          > E tam :) poprosił i nie miałam satysfakcji, bo musiałam mile z
          tego
          > wybrnąć :)
          > Pudło..
          >
          > Czułabyś się wyjątkowa, ważna,
          > > uznana, jedyna w swoim rodzaju.
          >
          >
          > Serio tak się czułas, jak zostałas poproszona o reke? Za KAZDYM
          > razem? Pytam z ciekawosci, bo ja za zadnym, zawsze mi było
          > niezrecznie, bo nie chciałam wychodzić za mąż. Raz mi się
          zdarzyło,
          > żałuję, ale obiecałam poprawe :) i juz na peano mi się to nie
          > zdarzy:)


          Może masz i rację. Dla mnie mężczyzna szanujący mnie był ważny. A
          jak mnie poprosił o rękę, byłam w siódmym niebie. Ale wiesz, to
          wynika z tego, że kiedyś zadawałam się z dużej kategorii śmieciem
          (byłam ślepo i głupio zakochana) , który mnie krzywdził, jak pewnie
          żadną z was. Dlatego też, dla mnie zakochany facet był zupełną
          nowością i bardzo pragnęłam tego uczucia zwieńczonego małżeństwem...
          > A tak to, kim Ty właściwie dla niego
          > > jesteś????
          >
          > Kobietą, partnerką, człowiekiem i na pewno bez urazy, ale nie
          > słuzacą...
          >
          >
          >
          • kora3 Re: Kora3 03.04.09, 21:47
            szczesliwamezatka napisała:


            > Może masz i rację.

            Na pewno mam :)

            Dla mnie mężczyzna szanujący mnie był ważny.

            Dla mnie zaraz wazny każdy kto mnie szanuje nie jest, bo uwazam
            szacunek za standard, ale na pewno moze oczekliwac wzajemnosci,
            czyli szacunku.

            Natomiast jesli chodzi Ci konkretnie o to, że poproszenie o reę ma
            byc wyrazem szacunku to powiem tak:prawdopodobnie mozesz miec takie
            odczucie. Ja takiego nie mam, zostałam o rekę w życiu poroszona 4
            razy i za zadnym razem nie czułam się z tym dobrze, tym bardziej, ze
            wszyscy proszący znali moje poglady na śluby w moim wykonaniu.
            A
            > jak mnie poprosił o rękę, byłam w siódmym niebie.

            To miło, a przyjmujesz do wiadomsci, ze nie kazdy chce tego samego
            co Ty?

            Ale wiesz, to
            > wynika z tego, że kiedyś zadawałam się z dużej kategorii śmieciem

            Nie pytam o szczegóły, ale mam nadzieje,ze ów slub to nie był "klin"
            na owego "smiecia" ( swoją droga niezłe okreslenie na człowieka z
            którym byłas, no, ale Twoja sprawa).

            > (byłam ślepo i głupio zakochana) , który mnie krzywdził, jak
            pewnie
            > żadną z was.

            Przykro mi, ze ktos Cię krzywdził, ale dosc ryzykowna jest druga
            czesc zdania, tego nie wiesz, to i po co mówic.

            Dlatego też, dla mnie zakochany facet był zupełną
            > nowością i bardzo pragnęłam tego uczucia zwieńczonego
            małżeństwem...

            hmmmm no tez dosc ryzykowne powiem ..
            • kitek_maly Re: Kora3 03.04.09, 21:55

              Kora, nie daj się wciągnąć w dyskusję z trollem. :)
              • kora3 Re: Kora3 03.04.09, 21:56
                kitek_maly napisała:

                >
                > Kora, nie daj się wciągnąć w dyskusję z trollem. :)

                :) wiem, wiem, ale ja po prostu odpowiuadam tak, jakbym odpowiadała
                komus, kto serio prezentowałby takie hmm poglady. Ćwiczenie takie:)
                >
                • kitek_maly Re: Kora3 03.04.09, 22:03

                  A, chyba że tak.
                  Bo Szczęśliwa Mężatka, to tak w kółko i przy każdym temacie o tym samym. :)
                  • szczesliwamezatka kitek mały - plotkarek :):) 03.04.09, 22:04
                    kitek_maly napisała:

                    >
                    > A, chyba że tak.
                    > Bo Szczęśliwa Mężatka, to tak w kółko i przy każdym temacie o tym
                    samym. :)
                    >
                  • kora3 Re: Kora3 03.04.09, 22:06
                    kitek_maly napisała:

                    >
                    > A, chyba że tak.
                    > Bo Szczęśliwa Mężatka, to tak w kółko i przy każdym temacie o tym
                    samym. :)
                    >
                    No nie da się ukryc:) Mam wrazenie,ze to ktos, kto sprawdza jak
                    bardzo skrajne i infantylne poglady mozna zaprezentowac, zeby ldzie
                    jeszcze odpowiedzieli. A swoja droga, w sumie dobrze, ze to troll,
                    wyobrax sobie serio kogoś takiego ...
      • erillzw "szczesliwamezatka" 20.04.09, 20:45
        szczesliwamezatka napisała:
        > dyktuje Ci, że chciałabyś mieć ze swojego partnera męża. Wcale się
        > nie dziwię, że Ci się to uśmiecha. Wiesz, jaką miałabyś
        satysfakcję,
        > gdyby on cię poprosił o rękę?!?!

        Dziecko, nie kazdy za nawieksza ambicje swojego zycia uwaza
        zalegalizowany zwiazek malzenski.
        Nie sadz po sobie.

        > Czułabyś się wyjątkowa, ważna,
        > uznana, jedyna w swoim rodzaju.

        Bzdura. bzudra, bzdura. te elementy nie sa absolutnie skorelowane z
        zalegalizowanym zwiazkiem malzenskim.
        Jestesmy w XXI w a nie w XVII.

        > A tak to, kim Ty właściwie dla niego
        > jesteś????

        Partnerką. trudne do pojecia?

        szczesliwamezatka napisała:

        > nazywający Twojego partnera "mężem" sugerują, żebyś "zrobiła coś z
        > tym" i zalegalizowała swój związek?!?! Może Cię lubią i dlatego Ci
        > podpowiadają, żebyś wyszła za mąż?? Ci, którzy Cię szanują
        > widzieliby Cię w roli dumnej mężatki? Pomyśl o tym...

        Długo myslałaś nad tym błyskotliwym wnioskiem? :D


        Do tematu. Mysle, ze to wynika z ludzkiego myslenia na skroty.
        latwiej ludziom rzucic "a bo pani z mezem" niz sie zastanawiac czy
        uzyc formy chlopak,facet, narzeczony, etc.
        tak jest zwyczajnie prosciej :)
        Mnie takie "pomylki slowne" nieszczegolnie draznia, ale moze
        dlatego, ze gdy mowie o tym, ze to bedzie kiedys moj maz nie mowie,
        ze na moje nieszczescie ;)
        • kora3 erillzw 21.04.09, 14:17
          wiesz, ja tam sie za mąż nie paliłam, raz wyszłam i przekonalam się,
          że to był głupawy pomysł:)
          dlatego "na szczescie":)
    • ja_w_twoim_wieku_nie_jadlam Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 23:32
      Czegos nie rozumiem, ten PARTNER na szczescie mezem nie jest, ale przykrosc ci sprawia ze ktos uznaje was za malzenstwo? Jakies ambiwaletne odczucia tutaj widac. Albo sie niechce z toba hajtnac a ty przed calym swiatem udajesz ze to wasza wspolna decyzja bo nie potrzebujecie papierka (jak 80proc bab bedacych w tzw wolnych zwiazkach - prosze zwrocic uwage na fakt ze to okreslenie jest oksymoronem), albo faktycznie z jakiegos wygodnictwa czy innych rownie niedorzecznych powodow jestes z facetem ktorego nie chcesz.

      A wg mnie ludzie tak ci gadaja zeby wlasnie nie sprawic ci przykrosci, bo slowo PARTNER czy KONKUBENT wiadomo z czym sie kojarzy - z niezobowiazujaca znajomoscia w ktora wmieszany zostal seks. Chyba nie chcesz zeby w sklepie mowili "pani fuckbuddy kupil juz chlebek".
      • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 03.04.09, 23:46
        ja_w_twoim_wieku_nie_jadlam napisała:

        > Czegos nie rozumiem, ten PARTNER na szczescie mezem nie jest, ale
        przykrosc ci
        > sprawia ze ktos uznaje was za malzenstwo?

        Boże 23 raz to piszę:) NIE PRZYKROŚĆ, bo i jaką - zastanowił mnie
        mechanizm "uznawania" przez osoby, które wiedzą ,ze dana para nie
        jest małzeństwem.


        Jakies ambiwaletne odczucia tutaj wid
        > ac.

        Dziwne. Skoro nie chce wychodzic ponownie za mąż, to dobrze chyba,ze
        parner mezem nie jest, nie? A skoro dobrze i nie chce to dlaczego
        ktos ma nazywac go "mezem"? Co w tym ambiwaletnego?


        Albo sie niechce z toba hajtnac a ty przed calym swiatem udajesz ze
        to wasz
        > a wspolna decyzja

        To MOJA decyzja- napawde wierz mi na słowo nie kazda kobieta chce
        wychodzic za maż. :) wiem, to zaskakujące:)


        bo nie potrzebujecie papierka (jak 80proc bab bedacych w tzw
        > wolnych zwiazkach - prosze zwrocic uwage na fakt ze to okreslenie
        jest oksymoro
        > nem), albo faktycznie z jakiegos wygodnictwa czy innych rownie
        niedorzecznych p
        > owodow jestes z facetem ktorego nie chcesz.

        :) Bo gdyby z Tobą ktos chciał sie chajtnąc to byc skakała pod
        sufit? Nie potrafisz zrozumiec, ze ja od dziecka niemal miałam
        takie poglady, ze ślubów zadnych nie chcę?
        Raz się dałam uprosic i niefajny efekt :)
        >
        > A wg mnie ludzie tak ci gadaja zeby wlasnie nie sprawic ci
        przykrosci, bo slowo
        > PARTNER czy KONKUBENT wiadomo z czym sie kojarzy - z
        niezobowiazujaca znajomos
        > cia w ktora wmieszany zostal seks.

        Upadłaś na głowe? Takie sredniowieczne poglady to chyba naprawde
        mało kto jeszcze ma.

        Chyba nie chcesz zeby w sklepie mowili "pani
        > fuckbuddy kupil juz chlebek".

        Mieszkam w Polsce:) i nie ma tu ordynarnych sklepikarzy, w każdym
        razie ja nie spotkałam zadnego w sklepach w których kupuje :)
        • tamara33 Re: "Maż" - niemąż :) 04.04.09, 08:29
          Hmm, Kora pytałaś o przyczynę, dostajesz odpowiedzi i sie ciskasz nieco.
          Poki co, w Polsce niezalegalizowany związek jest uważany za rodzaj patologii.Nie
          chodzi tu w sumie o katolickie trwanie w grzechu, ale właśnie o proste
          skojarzenie z tym związane; tymczasowa znajomość oparta na seksie.
          Brak formalnego zwiazku mimo dlugiej znajomosci rodzi podejrzenie ze ; kochanek
          nie chce sie wiazac bo nie traktuje cie powaznie i nie szanuje, ze nie postrzega
          cie jako potencjalnej kandydatki na zone.
          Mozna przytaczac tysiace argumentow za takim wyborem, skakac, kopac, tlumaczyc a
          i tak wiekszosc ludzi pomysli; znalazl naiwna do bzykania.
          • leptosom Re: "Maż" - niemąż :) 04.04.09, 10:46
            tamara33 napisała:

            > Mozna przytaczac tysiace argumentow za takim wyborem, skakac,
            kopac, tlumaczyc
            > a
            > i tak wiekszosc ludzi pomysli; znalazl naiwna do bzykania.

            Kandydatka na żonę, czyli kto? Nie materac? A jeżeli nie są ze sobą
            dla bzykania? Na co im "ślub". "Ślub" czyli co? Fałszywa przysięga?
            Ceremoniał dla znajomych?
            • kora3 :) 04.04.09, 11:10
              leptosom napisał:
              >
              > Kandydatka na żonę, czyli kto? Nie materac? A jeżeli nie są ze
              sobą
              > dla bzykania? Na co im "ślub". "Ślub" czyli co? Fałszywa
              przysięga?
              > Ceremoniał dla znajomych?

              Leptosom daj spokój.
              Wiekszosc ludzi to wiekszosc ludzi, kapujesz?:)
              Wiekszzosc ludzi wie lepiej o tobie wg Tamar, niz Ty sam/Ty sama
              wiesz. :)

              To taka drobnomieszczańska kultura - zwyzajnie.
              • leptosom Re: :) 04.04.09, 12:14
                kora3 napisała:

                > > Ceremoniał dla znajomych?
                >
                > Leptosom daj spokój.
                > Wiekszosc ludzi to wiekszosc ludzi, kapujesz?:)
                > Wiekszzosc ludzi wie lepiej o tobie wg Tamar, niz Ty sam/Ty sama
                > wiesz. :)
                >
                > To taka drobnomieszczańska kultura - zwyzajnie.
                >
                zwyczajnie i pospolicie... zgadzam się :))
          • kora3 Trochę nieścisłosci się pojawiło :) 04.04.09, 11:06
            tamara33 napisała:

            > Hmm, Kora pytałaś o przyczynę, dostajesz odpowiedzi i sie ciskasz
            nieco.

            Ciskam się? Nie - tylko wyjaśniam, gdy ktos mi tłumcaczy w
            stylu "Ktos MYŚli , ze jestście" - bo tu nie o taka sytuacje chodzi
            przcież:)

            > Poki co, w Polsce niezalegalizowany związek jest uważany za rodzaj
            patologii

            Ciekawe... No moze gdzies naprawde w zascianku, ale ok - przyjmuję
            taka odpowiedź, jako jedna z mzliwosci takiego zachowania.


            .Ni
            > e
            > chodzi tu w sumie o katolickie trwanie w grzechu, ale właśnie o
            proste
            > skojarzenie z tym związane; tymczasowa znajomość oparta na seksie.

            Widać ktos z doświadczenia tak uwazac musi, ale jegi sprawa:)

            > Brak formalnego zwiazku mimo dlugiej znajomosci

            A co to jest "długa znajomosc"?
            Pytam serio bo moja z mim partnerem jako dłuuuga okreslona by raczej
            byc nie mogła, wiec ten element odpada.


            rodzi podejrzenie ze ; kochanek
            > nie chce sie wiazac bo nie traktuje cie powaznie i nie szanuje, ze
            nie postrzeg
            > a
            > cie jako potencjalnej kandydatki na zone.

            Nikt nie bierze pod uwage,ze to kobieta moze nie chciec się wiazać?
            Dziwne, bo w moim najblizszym otoczeniu nie ma az tak
            "nierozumuejacych " nic ludzi:)

            > Mozna przytaczac tysiace argumentow za takim wyborem, skakac,
            kopac, tlumaczyc
            > a
            > i tak wiekszosc ludzi pomysli; znalazl naiwna do bzykania.

            Wiesz, nawet jesli ktoś tak myslałby i nawet jeśli to byłaby prawda
            w tosunku do jakiejkolwiek pry, to wyjasnij mi jedno: jakie prawo ma
            obcy mało znany człowiek, żeby komus takie rzeczy "uswiadamiac".
            Moim zdaniem żadne.
    • juliadruzylla Re: "Maż" - niemąż :) 04.04.09, 10:30
      Nie ma co sie dziwic, to calkiem naturalny mechanizm. W sytuacji
      typu rozmowa ze sprzedawczynią, sąsiadką, koleżanką i wszystkimi
      osobami które nie są na ty z Twoim partnerem więc nie mogą
      powiedzieć: Tomek cośtam, forma mąż jest po prostu najwygodniejsza.
      Po pierwsze, ludzie automatycznie zakładają że dwie dorosłe osoby
      mieszkające razem to małżeństwo i w 90% przypadków mają rację.
      Statystyka jest po ich stronie. Mnóstwo ludzi uważa że sugerując w
      rozmowie że facet z którym mieszkasz nie jest Twoim mężem zrani
      Cię/obrazi. Tak jest to postrzegane przez większość społeczeństwa i
      z tym nie zawalczysz:-) Więc chcą być mili/grzeczni. Po drugie,
      nawet jeśli ktoś wie że to "niemąż" jak ma go nazwać? Chłopak w
      pewnym wieku brzmi zabawnie. Konkubent kojarzy się z salą sądową.
      Partner brzmi bardzo sztucznie. Więć - mąż i wszyscy są zadowoleni.
      No oprócz Ciebie:-)
      PS: Nie lekceważ tej kostki, ja olałam, nie poszłam do lekarza
      (głupio ze zwykłym skręceniem) i ciągle pobolewa a minęły już 3
      miesiące:-(
      • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 04.04.09, 11:32
        juliadruzylla napisała:

        > Nie ma co sie dziwic, to calkiem naturalny mechanizm.

        No własnie wg mnie nie i dlatego pytam. Moze to poniekad skrzywienie
        zawodowe, ale ja tak mam, ze nie ma dla mnie mzlwosci uznania sobie,
        ze mi wygodnij powiedziec "wiezienie", a nie "areszt" np. :)

        W sytuacji
        > typu rozmowa ze sprzedawczynią, sąsiadką, koleżanką i wszystkimi
        > osobami które nie są na ty z Twoim partnerem więc nie mogą
        > powiedzieć: Tomek cośtam, forma mąż jest po prostu
        najwygodniejsza.

        Wiesz, ja mam w pracy dziewczynę, która nie jest na Ty z moim
        facete, bo mało go zna w ogle i nie mówi "mąz", tylko własnie jeśli
        mnie o cos pyta, to z imieniem i jest ok.

        > Po pierwsze, ludzie automatycznie zakładają że dwie dorosłe osoby
        > mieszkające razem to małżeństwo i w 90% przypadków mają rację.

        Tu sie zgadzam. I jak pisałam juz tu kilkanascie chyba rzy - ani
        takie załozenie mnie dziwi, ani irytuje. Jeśli ktos czegoś nie wie,
        jasne - zakłada najbardziej prawdopodobna wersję i bywa, ze
        spudłuje, zdarza się, nic w tym złego.
        Ale jśli wie to po kija ma cos zakładać?

        > Statystyka jest po ich stronie. Mnóstwo ludzi uważa że sugerując w
        > rozmowie że facet z którym mieszkasz nie jest Twoim mężem zrani
        > Cię/obrazi. Tak jest to postrzegane przez większość społeczeństwa
        i
        > z tym nie zawalczysz:-)

        Julio, jeszcze raz :) - ROZUMEM, e ktos nie wie czegos i zakłada
        wersję najbardziej prwdopodobna, w jego pojeciu nieobraxliwą. :)

        Ale powiedz mi jak ktos komu jasno i wprost powiedziałaś coś nadal
        uwaza, ze Ciebie obrazi (hehe), jesli bedzie poprawnie mówic?

        Więc chcą być mili/grzeczni.

        hmmm dosc niecodzienne pojeciegrzecznosci wg mnie. ale ok, jakies
        wyjasnienie to jest.

        Po drugie,
        > nawet jeśli ktoś wie że to "niemąż" jak ma go nazwać? Chłopak w
        > pewnym wieku brzmi zabawnie. Konkubent kojarzy się z salą sądową.
        > Partner brzmi bardzo sztucznie. Więć - mąż i wszyscy są
        zadowoleni.
        > No oprócz Ciebie:-)

        No własnie, a chyba mnie to dotyczy, wiec mam prwo byc zdegustowana.
        Ja takch problemów nie ma Julio. Spotykam naprawde mnóstwo ludzi i
        mam zasadę, ze jeśli już o kims mam mówic w analogicznej sytuacji,
        to mówię tak, jak mi przedstawiono tego kogos, ewentualnie sam sie
        przedstawił.

        > PS: Nie lekceważ tej kostki, ja olałam, nie poszłam do lekarza
        > (głupio ze zwykłym skręceniem) i ciągle pobolewa a minęły już 3
        > miesiące:-(

        Dzięki:) ja popedziłam zaraz do ogólnego - rczej zostałam
        podwieziona, bo nawet prowadzić nie moge. Terz przechoze kapuscianą
        terapię wg przepisu Cus:) na rtg i do ortopedy - w poniedziałek :)
    • leptosom Re: "Maż" - niemąż :) 04.04.09, 10:33
      jesteś za czy przeciw takiemu nazywaniu?
    • leptosom Re: "Maż" - niemąż :) 04.04.09, 10:43
      kora3 napisała:
      > W sumie to nie jest takie gadanie przykre, ale czasem mnie
      irytuje.
      > Po co ludzie takie coś wymyślają? Czy to drobnomieszczaństwo im to
      > dyktuje, czy jak?

      jeśli to irytujące, cierpliwie wyjaśniaj. Powiedziałaś sklepikarzowi
      jak ma określac twojego partnera i ciebie?
      • kora3 Spróbuje jeszcze raz 04.04.09, 11:18
        :)
        Sklepikarzowi nic nie wyjaśniałam, bo w przypafku sklepikarza nie
        dziwi mnie cos takieg. Sklepikarz nas nie zna, no jakos osobiscie
        blizej. Widzi pare ludzi czsto razem nawiedzających ego sklepik, w
        wieku takim, że raczej nie są studentami (hhihi) to przypuszczał ze
        małeństwo i ok.

        PISAŁAM TO JUZ - nie o tkich ludzi tu chodzi i pewnie nkt rozsadny
        by sie nie zirytował na takowego.
        Mówie konkretnie: mnie idzie o ludzi, którzy WIEDZA, a MÓWIA - czy
        to zrozumiałe?
        • leptosom Re: Spróbuje jeszcze raz 04.04.09, 12:17
          kora3 napisała:

          > Mówie konkretnie: mnie idzie o ludzi, którzy WIEDZA, a MÓWIA - czy
          > to zrozumiałe?
          >
          Nie rozumiem TYCH ludzi. Czegoś im nie staje?
          • kora3 Re: Spróbuje jeszcze raz 04.04.09, 12:30
            a własnie ja tz i dlategoz pytałam :)
    • nessie-jp Re: "Maż" - niemąż :) 20.04.09, 20:01
      Słuchaj, a ty myślisz, że w czasach, kiedy w Polsce nie było jeszcze budynków z
      krzyżykiem na czubku ani tym bardziej urzędów stanu cywilnego to ludzie nie
      miewali mężów i żon? "Mąż" i "żona" to staropolskie określenia, dużo starsze niż
      USC. Tak samo, jak instytucja małżeńska.

      Mówiąc w skrócie, wszyscy dookoła was czują, że jesteście jak najbardziej
      małżeństwem, chociaż bez formalnej otoczki. Dlatego mężczyznę nazywają ze
      staropolska mężem, a kobietę ze staropolska żoną. I co w tym złego? Przecież to
      najzupełniej naturalne.

      W języku angielskim (i w innych pewnie też) w ogóle nie ma z tym problemu, bo
      twój nieformalny mąż nazywałby się (w oficjalnych dokumentach) "common-law
      husband", a ty byś była jego "common-law wife". I nie ma się co bulwersować.
      Mężowie i żony byli na długo przed powstaniem sformalizowanych struktur
      społeczno-państwowych.

      Silenie się na nowoczesność w stylu "A pani partner seksualny dzisiaj już
      bułeczki kupił" uważam za skrajne kretyństwo.
      • listekklonu Nessie-jp 20.04.09, 21:47
        Bardzo mi się podoba Twój komentarz do sprawy. Nie patrzyłam na to
        nigdy od tej strony :)
    • stinefraexeter Re: "Maż" - niemąż :) 20.04.09, 20:16
      Sądzę, że stosowanie takich słów nie wynika ze złośliwości ani z pruderii, lecz
      z ubóstwa naszego języka.
      Niestety brakuje w polskim odpowiedniego słowa na określenie twojego faceta,
      którego można by użyć oficjalnie.

      Chłopak - po przekroczeniu pewnego wieku brzmi dziecinnie.
      Konkubent - totalna porażka
      Partner - w sumie najlepsza z możliwych wersji, choć wciąż jeszcze brzmiąca po
      polsku trochę obco.
      Facet - tylko na forum ;)
      Narzeczony - brzmi ok, ale to lekka ściema, bo chyba narzeczeństwem nie jesteście.

      Po angielsku używa się słowa "partner" i może u nas też się kiedyś ono przyjmie
      na stałe. Na razie jednak brzmi trochę pretensjonalnie i jak kalka właśnie.

      A "przyjaciel" by ci odpowiadał? Bo takiego terminu używają moi rodzice i ich
      znajomi. "Wpadła też Basia z przyjacielem".

      PS. Tak a propos, to np zauważyłam, że właśnie często niezamężne pary mówią przy
      mnie o "wpadnięciu do teściów". Pewnie wygodniej i szybciej niż mówić "w
      niedzielę znowu byliśmy na obiedzie u rodziców Tomka". Nigdy się nad tym nie
      zastanawiałam, ale w kontekście twojego pytania przyszło mi to do głowy. W końcu
      teściami nie są, nie? Nigdy mi to nie przeszkadzało, ale skoro poruszasz temat,
      to ja poddaję tych "teściów" pod dyskusję.
      • jack20 Re: "Maż" - niemąż :) 20.04.09, 20:51
        W najblizszej nam z sasiedztwa strefie jezykowej - niemieckiej
        istnieje tylko jedno tylko okreslenie na pary bedace w nieformalnym
        zwiazku (niezaleznie od wieku)tzn. Freund ew. Freundin czyli
        przyjaciel/-ka i jest to tam tak normalne jak slonce dla kazdego.
        W Polsce nie wiadomo z jakich przyczyn? prawdopodobnie medialnego
        i prawniczego nazewnictwa rozpowszechnilo sie pojecie konkubina co
        brzmi po prostu kretynsko.
        • stinefraexeter Re: "Maż" - niemąż :) 20.04.09, 21:04
          We Francji też się używa terminu ami/amie, czyli właśnie przyjaciel.

          Ale raczej na określenie osób trzecich: Marek z przyjaciółką.

          Czy mówi się tak o własnych partnerach? "Mój przyjaciel nie może niestety
          przyjść na bankiet". W sumie, czemu nie, ale czekam na opinie innych.
          • jack20 Re: "Maż" - niemąż :) 20.04.09, 21:14
            Jest to JEDYNA forma uzywana.
            Przedstawiasz partnera/ke komus jako moj przyjaciel/ka.
            Opowiadajac komus o twoim partnerze uzywasz tylko tego zwrotu.
            Zapraszajac cie mowi sie np.: przyjdz z przyjacielem (nie np.
            przyjdz markiem)
            • stinefraexeter Re: "Maż" - niemąż :) 20.04.09, 21:20
              Skoro to takie proste, to skąd się wziął ten wątek? ;)
              • jack20 Re: "Maż" - niemąż :) 20.04.09, 21:30
                Bo niestety w Polsce najprostsze nadajace sie slowo zastepujace:
                konkubenta, narzeczonego, kochanego itd. razem wzietych ma PROBLEM
                wejsc do codziennego jezyka jako jedyne rownaznaczne z mezem/zona w
                ukladach nieformalnych. Bzdura totalna.
                • stinefraexeter Re: "Maż" - niemąż :) 20.04.09, 21:39
                  Coś w tym jest.

                  Mi się "przyjaciel" o niebo lepiej podoba od partnera, no bo konkubent jest w
                  ogóle poza konkursem.
                  • listekklonu Re: "Maż" - niemąż :) 20.04.09, 21:50
                    Przyjaciel to niezłe określenie. Uroczo dwuznaczne.
                    • jack20 Re: "Maż" - niemąż :) 20.04.09, 21:59
                      Absolutnie tam jednoznaczne!!!, a nie dwuznaczne.
                      Tylko tam do innych ludzi zyjacych w "grzechu" odnosi sie z sympatia.
                      Toz to polscy biskupi jako pierwsi zaczeli tak tych ludzi nazywac
                      püietnujac ich w ich mniemaniu. Za nimi poszlo OCZYWISCIE cale bydlo
                      medialne i politykierzy
                  • jack20 Re: "Maż" - niemąż :) 20.04.09, 21:53
                    "Cos w tym jest?.."
                    Przeciez uzywaniu tego slowa przeszkadza nasza katolicka moralnosc
                    traktujaca zwiazki nieformalne wrogo jako zlo do bezwzglednego
                    napietnowania i stad wrednie wymyslila "ta moralnosc" tego rodzaje
                    wulgaryzmy jezykowe (bo tak brzmia)w rodzaju slowa konkubina
                    wywodzacego sie z laciny o jednoznaczne negatywnym znaczeniu.
                    Konkubina - kochanka, nałożnica;
                    Etym. - łac. concubina 'konkubina' zob. kom-; cubare, zob.
                    cubiculum.

      • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 20.04.09, 22:03
        mnie całkiem partner odpowiada, jeśli juz ktos musi
        klasyfikować. "Przyjaciel" zupełnnie nie , bo przyjaciel do
        przyjaciel jk dla mnie. Chyna Kistek troche przesadził, mnie to snu
        z powiek nie spedza, tak zapytałam :)
        • ja-27 Re: "Maż" - niemąż :) 20.04.09, 22:17
          Do mnie co prawda nikt nie powiedzial o facecie maz, ale szczerze
          mowiac to tez bym chyba nie chciala aby tak mowili skoro nim nie
          jest...po to jest slowo partner i nie uwazam aby jakies dziwne bylo
          jego uzywanie...
          • kora3 Ja:) 20.04.09, 22:21
            Zle chyba zostalam juz kilkakrotnie zrozumiana. Choc napisałam w
            pierwszym poscie o co chodzi. Mnie nie chodzi o to, ze ktos się
            pomyli, tak sobie pomyśli - to nic dziwnego, jak nie wie.
            Mnie chodzi o osoby, którym wyrxnie powiedziałam ze NIE JESTESMY
            małzeństwem, a nadal uparcie tak mówią. To mnie irytuje, nie bardzo,
            ale tak. Bo to jakos tak, ze mam się DOSTOSOWAC ze swoim zyciem do
            ego, co ktos uwaza za norme, a przeciez nie musze:)
            • jack20 Re: Ja:) 20.04.09, 22:29
              Polska norma to konkubent a facetce prawdopodobnie tez nazwa ta sie
              nie podoba bo jest obrazliwa, wiec nazwala go mezem.
              W czym problem, jesli slowo przyjaciel powszechnie gdzie indziej na
              swiecie uzywane nikomu przez gardlo nie chce w Polsce przejsc?
              • kora3 Re: Ja:) 20.04.09, 22:41
                jack20 napisał:

                > Polska norma to konkubent a facetce prawdopodobnie tez nazwa ta
                sie
                > nie podoba bo jest obrazliwa, wiec nazwala go mezem.
                > W czym problem, jesli slowo przyjaciel powszechnie gdzie indziej
                na
                > swiecie uzywane nikomu przez gardlo nie chce w Polsce przejsc?

                Jacku pisze wyzej do Lacidfo o sytuacjach kiedy spokojnie
                przechodzi:)

                a "problem" w tym ze ta pani wie, iz mój parner mezem mym nie jest
                bo juz ja poinformowałam przy pierwzej próbie takiego nazywania,
                widać tepa i nie dotarło.
            • nessie-jp Re: Ja:) 20.04.09, 22:51
              > Mnie chodzi o osoby, którym wyrxnie powiedziałam ze NIE JESTESMY
              > małzeństwem, a nadal uparcie tak mówią.

              Ale przecież JESTECIE małżeństwem... Zyjecie razem, pracujecie dla siebie
              nawzajem, kochacie się (i ze sobą), macie wspólnych przyjaciół i wspólne życie.
              Jakim cudem moglibyście nie być małżeństwem, rodziną? Bo nie macie papierka?

              Wierz mi, ludzie doskonale czują, że jesteście rodziną. I dlatego mówią o was
              mąż i żona, mając gdzieś kościelne i urzędowe formalności.
              • kora3 Re: Ja:) 20.04.09, 22:59
                nessie-jp napisała:

                > > Mnie chodzi o osoby, którym wyrxnie powiedziałam ze NIE JESTESMY
                > > małzeństwem, a nadal uparcie tak mówią.
                >
                > Ale przecież JESTECIE małżeństwem... Zyjecie razem, pracujecie dla
                siebie
                > nawzajem, kochacie się (i ze sobą), macie wspólnych przyjaciół i
                wspólne życie.

                Nie no przyjaciel to dla mnie powazne słowo, wspólnych znajomych to
                tak :)
                a małzenswem sie jes jak sie ma slub, a ja zadnych nie chce (wiem,
                to nienormalne, ale ytak mam :).

                > Jakim cudem moglibyście nie być małżeństwem, rodziną? Bo nie macie
                papierka?

                tkwestia nazwy, ja nie lubię jak ktos mówi o moim "mezu", źle mi sie
                kojarzy, rozumiesz? z innym kims:)

                >
                > Wierz mi, ludzie doskonale czują, że jesteście rodziną. I dlatego
                mówią o was
                > mąż i żona, mając gdzieś kościelne i urzędowe formalności.
                >
                no to ja bede o czyims koledze miwic brat bo widze i czuje, ze tak
                sa jak rodzeńśtwo, co za róznica:)
                • nessie-jp Re: Ja:) 20.04.09, 23:45
                  Słuchaj, Korcia
                  • kora3 Proszę, czytajcie ze zrozumieniem ... 21.04.09, 11:03
                    nessie-jp napisała:

                    > Słuchaj, Korcia
                    • stinefraexeter Re: Proszę, czytajcie ze zrozumieniem ... 21.04.09, 11:15
                      Chyba nessi chodziło o to, czy podsuwasz rozmówcy alternatywne słowo.

                      Widzę, że tak ("partner", jeśli dobrze rozumiem). Tyle że właśnie wydaje mi się,
                      iż niektóre osoby (zwłaszcza w średnim wieku i powyżej) mają opory przy używaniu
                      tego terminu, bo brzmi ono dla nich nieco sztucznie i obco (w polskim przez
                      długi czas partner to był przede wszystkim w interesach, w grze w tenisa i w
                      seksie; "partner życiowy" pojawił się stosunkowo niedawno).

                      Ja naprawdę nie sądzę, aby tymi ludźmi kierowała złośliwość, czy też tępota
                      umysłowa. Skłaniam się raczej ku rozterkom lingwistycznym.
                      • kora3 Re: Proszę, czytajcie ze zrozumieniem ... 21.04.09, 11:26
                        stinefraexeter napisała:
                        >
                        > Widzę, że tak ("partner", jeśli dobrze rozumiem). Tyle że właśnie
                        wydaje mi się
                        > ,
                        > iż niektóre osoby (zwłaszcza w średnim wieku i powyżej) mają opory
                        przy używani
                        > u
                        > tego terminu, bo brzmi ono dla nich nieco sztucznie i obco (w
                        polskim przez
                        > długi czas partner to był przede wszystkim w interesach, w grze w
                        tenisa i w
                        > seksie; "partner życiowy" pojawił się stosunkowo niedawno).

                        wiesz, ja tam nie wiem - moja mama ma 60 lat, mój tato trochę wiecej
                        i nie mieli oporów:) - to samo moje ciotki np. a ich sąsiadce
                        przykładowo nie muszę przedstawiac partnera, jeśli natomiast powie
                        na partnera, czy kolegę mojego jakiegoś (tez się moze zdarzyć) i
                        usłyszy, ze to nie mój mąż, to powinna to przyjąc do wiadomosci.
                        >
                        > Ja naprawdę nie sądzę, aby tymi ludźmi kierowała złośliwość, czy
                        też tępota
                        > umysłowa. Skłaniam się raczej ku rozterkom lingwistycznym.

                        o złosliwosc nie podejrzewam, raczej chyba jest tak jak mówisz, ja
                        bym jeszcze stawiała u niektórych na drobnomieszcańśtwo jednak:)
                        • stinefraexeter Re: Proszę, czytajcie ze zrozumieniem ... 21.04.09, 11:34
                          Myślę, że ci, którym sprawę wyjaśniłaś, przyjęli do wiadomości, że on nie jest
                          twoim mężem i doskonale o tym wiedzą.

                          Po prostu wiele osób wciąż nie lubi słowa "partner". Słowo staje się coraz
                          powszechniejsze (vide twoi rodzice i ty sama), ale stare znaczenie (partner jako
                          osoba do bzykania, a nie jako "partner życiowy") wciąż jeszcze jest w użyciu.

                          Ci ludzie wcale nie muszą być drobnomieszczańscy bądź pruderyjni. Po prostu nie
                          chcą cię urazić (bo wiedzą, że termin wciąż jest dwuznaczny).
                          • kora3 Re: Proszę, czytajcie ze zrozumieniem ... 21.04.09, 11:53
                            stinefraexeter napisała:
                            >
                            > Po prostu wiele osób wciąż nie lubi słowa "partner". Słowo staje
                            się coraz
                            > powszechniejsze (vide twoi rodzice i ty sama), ale stare znaczenie
                            (partner jak
                            > o
                            > osoba do bzykania, a nie jako "partner życiowy") wciąż jeszcze
                            jest w użyciu.

                            Stinefraexeter - rozumiem, ale jak już sie opisalam ze 100 razy: w
                            wiekszosci przypadków WCALE nie jest konieczne uzywanie zadnego
                            słowa, bez wzgledu na to, czy ktoś je lubi, czy nie.

                            Jeśli poznałam kogoś osobiscie ze swoim partynerem to z osobą tą
                            przedstawili sie sobie wzajemnie, prawda?
                            Jeśli wiec taka osoba chcialaby zapytać, czy bedzie mi on
                            towarzyszsył, czy też co tam u niego, czy pozdrowic - moze po prostu
                            powiedzieć "a czy pan X przyjdzie z panią, co slychać u pana X,
                            prosze pozdrowić pana X ode mnie"- nie wiem jaki to kłopot- osoba,
                            która jest z nim "na Ty"- uzywa zamiast tego imienia - proste.

                            Jeśli ktoś osobiscie go nie zna, nie zostali sobie przedstawieni, to
                            nie ma powodów do pozdrowień, zapytań , no chyba, ze to ktoś z moich
                            bliskich znajomych kto moze powiedziec "a co tam u twojego X,
                            faceta" itepe.
                            nie bardzo wiem PO CO ktoś uzywa słowa takiego, czy innego, gdy nie
                            musi. Zgodzisz się ze mną?

                            >
                            > Ci ludzie wcale nie muszą być drobnomieszczańscy bądź pruderyjni.
                            Po prostu nie
                            > chcą cię urazić (bo wiedzą, że termin wciąż jest dwuznaczny).

                            tego też nie rozumiem, skoro sama tak mówię, to jak moze mnie urazić
                            to słowo?
                            • stinefraexeter Re: Proszę, czytajcie ze zrozumieniem ... 21.04.09, 12:02
                              Rozumiem, o co ci chodzi.

                              Tylko weź proszę pod uwagę, że:

                              1) ktoś może imienia twojego faceta nie pamiętać
                              2) lingwistyczny problem z określeniem twojego faceta (bo taki problem
                              rzeczywiście istnieje) z góry ogranicza do pewnego stopnia swobodę językową.
                              Ludzie od razu (nieświadomie zazwyczaj) zaczynają właśnie nerwowe szukanie w
                              mentalnym słowniku odpowiedniego słowa. To zajmuje czas i kosztuje trochę
                              mentalnego wysiłku. Najłatwiej i najbezpieczniej więc wyskoczyć z tym mężem.

                              3) Tobie "partner" nie przeszkadza, ale (z uwagi na przytoczone wcześniej
                              dwuznaczności) wiele osób wciąż czuje się nieswojo z tym słowem. Niektórzy sobie
                              z tym poradzą, ale innym może ono nie przejść przez gardło (jak w czyimś
                              przykładzie: nawet jakbyś nazywała oficjalnie swojego faceta "fuckbuddy", to
                              wiele osób nie zmusi się do przyjęcia tej konwencji).
                              • kora3 Re: Proszę, czytajcie ze zrozumieniem ... 21.04.09, 12:09
                                stinefraexeter napisała:

                                > Rozumiem, o co ci chodzi.
                                >
                                > Tylko weź proszę pod uwagę, że:
                                >
                                > 1) ktoś może imienia twojego faceta nie pamiętać

                                jeśli ktos nie pamieta czyjegoś imienia, to z reguły nie ma interesu
                                o niego pytać. A jeśli ma to bardzo proste: A jak się miewa ten pan,
                                który był z panią ostatnio na ......?

                                > 2)
                                > Ludzie od razu (nieświadomie zazwyczaj) zaczynają właśnie nerwowe
                                szukanie w
                                > mentalnym słowniku odpowiedniego słowa.

                                Ale PO CO w sytuacji, kiedy chodzi o zarezerwoanie (nieimienne)
                                miejsc?
                                Mozna zapytać: bedzie pani sama, czy tez ktoś bedzie pani
                                towarzyszył? - proste. NAwet jesli jest konieczne imienne określenie
                                osoby towarzyszącej nic nie stoi na przeszkodzie by zapytać: a kto
                                to bedzie? pytam, bo zaproszenia (np. ) są imienne.

                                >
                                > 3) innym może ono nie przejść przez gardło (jak w czyimś
                                > przykładzie: nawet jakbyś nazywała oficjalnie swojego
                                faceta "fuckbuddy", to
                                > wiele osób nie zmusi się do przyjęcia tej konwencji).

                                jak wyzej -nic nie musi przechodzić przez nic stinefraexeter - czy
                                to jakieś kosmiczne? 90 proc. sytuacji na gruncie zawodowym i
                                towarzyskim NIE WYMAGA używania zadnego słowa:)
                                • stinefraexeter Re: Proszę, czytajcie ze zrozumieniem ... 21.04.09, 12:21
                                  Znowu mam wrażenie, że nie wiem, o czym jest wątek...

                                  Pytałaś o przyczyny takiego, a nie innego postępowania u ludzi. Starałam się,
                                  podobnie jak inni, wytłumaczyć, skąd się może brać ten nieszczęsny "mąż", który
                                  tak cię denerwuje.

                                  Jeśli wczytałaś się w te wszystkie odpowiedzi, to już powinnaś nieźle rozumieć,
                                  dlaczego ta pani (i ogólnie wspomniani "inni") użyła takiego, a nie innego słowa.

                                  A że mogła zastosować formę bezosobową przy tych zaproszeniach? No pewnie, że
                                  mogła. Ale uznała, że inne formy też są jak najbardziej na miejscu i akurat
                                  zdecydowała się na tą.
                                  • kora3 OK - wobec tego - jak reagować? 21.04.09, 12:28
                                    wobec tego. że potrafisz zrozumieć tę panią, licze, ze zrozumiesz
                                    takze mnie:)
                                    mnie chcę, by ktoś nazywał mojego partnera mezem, mam chyba prawo ?

                                    starałam sie jakoś panią "naprowadzić", a wczesniej już kiedy
                                    mówiła, że "widziałam panią z mezem" normalnie mówilam, ze nie mamy
                                    slubów zadnych.

                                    jak zatem powinnam reagować na "męzowanie" skoro do kogoś nie
                                    dociera, a ja nie chcę by tak mówił?
                                    Z całym zrozumieniem :) oczywiscie dla uczuć tak mówiących - sprawa
                                    dotyczy mnie i mam chyba prawo wymaga c, by ktoś nie przekłamywał
                                    rzeczywistosci bezposredniio dotyczacej mnie?
                                    • stinefraexeter Re: OK - wobec tego - jak reagować? 21.04.09, 12:37
                                      Sprawa dotyczy ciebie oczywiście, ale zastanów się, czy w ogóle jest o co
                                      kruszyć kopie.

                                      Poinformowałaś panią, że masz partnera, nie męża, pani zaś jest najwyraźniej z
                                      tych, którym to słowo nie przejdzie przez gardło.

                                      W takiej sytuacji jedyna rozsądna reakcja, to odpuścić i przymnknąć oko ;)

                                      • kora3 Re: OK - wobec tego - jak reagować? 21.04.09, 12:47
                                        wiesz, moze i tak, tylko dwie sprawy:
                                        1. takie zachowanie nie musi dotyczyć tej jednej pani:)
                                        2. wprowadza to dezinformację. kiedyś kolega mnie
                                        zapytał "słyszałem, ze ślub wzieliście" - ja oczy na wierzch, jaki
                                        slub? a on "no też sie zdziwiłem znajac twe podejscie, ale pani X
                                        mowila, ze cię z mezem widziała, troche mi głupio było, że nic mi
                                        znac nie dałaś" - no i racja.
                                        Jestem przeciwnikiem slubów w swoim wydaniu i nie bardzo chce, zeby
                                        sie takie nieprawdziwe informacje o nas roznosiły.
                                        rozumiesz mnie?
                                        • stinefraexeter Re: OK - wobec tego - jak reagować? 21.04.09, 13:07
                                          Rozumiem, hehe.

                                          Ja ci odpowiedziałam w kwestii tej pani. Ona jest niereformowalna, więc nic z
                                          nią nie wskórasz bez narażania się na śmieszność.

                                          A w innych takich sytuacjach z innymi ludźmi mów tak jak do tej pory: to nie mój
                                          mąż, tylko partner... mój partner i ja... itd. Może podchwycą, może nie.

                                          No ale chyba trzeba pogodzić się ze świadomością, że nad wszystkim kontroli nie
                                          będziesz miała. I tak jak nie powstrzymasz plotek na swój temat, tak i nie ma co
                                          liczyć na to, że wszyscy bez wyjątku przejmą tego "partnera".

                                          Dlatego warto wiedzieć, kiedy nadchodzi moment, gdy lepiej po prostu machnąć
                                          ręką i odpuścić sobie.
                                          • kora3 Re: OK - wobec tego - jak reagować? 21.04.09, 13:16
                                            eee plotki to mi akurat tito, tym bardziej, ze w sumie na dobrą
                                            sprawe nie ma o czym plotkowac :)
                      • aiczka Re: Proszę, czytajcie ze zrozumieniem ... 21.04.09, 16:09
                        > Widzę, że tak ("partner", jeśli dobrze rozumiem). Tyle że właśnie wydaje mi się
                        > ,
                        > iż niektóre osoby (zwłaszcza w średnim wieku i powyżej) mają opory przy używani
                        > u
                        > tego terminu, bo brzmi ono dla nich nieco sztucznie i obco

                        > Ja naprawdę nie sądzę, aby tymi ludźmi kierowała złośliwość, czy też tępota
                        > umysłowa. Skłaniam się raczej ku rozterkom lingwistycznym.

                        Ja miałam jeden taki przypadek i dokładnie tak bym go zinterpretowała. Podczas
                        miłej rozmowy wuj w starszym wieku, który przypuszczalnie nigdy nie używał
                        określeń "chłopak", "partner" itp. (ewentualnie "czyjś kawaler") i który z dużym
                        prawdopodobieństwem mógł zapomnieć imię mojego ukochanego (miał z nim problem)
                        chciał kurtuazyjnie zapytać, co u niego słychać. Zapewne najbliższym jego duszy
                        określeniem byłoby "sympatyczny pan, z którym mieszkasz", ale to z kolei
                        zabrzmiałoby sztucznie więc z jego ust padło słowo "mąż" wypowiedziane nieco
                        żartobliwym tonem, tak że można było je interpretować jak ktoś powyżej - jako
                        ogólne określenie osoby pełniącej funkcję męża.
                      • nessie-jp Re: Proszę, czytajcie ze zrozumieniem ... 21.04.09, 16:18
                        stinefraexeter napisała:

                        > Chyba nessi chodziło o to, czy podsuwasz rozmówcy alternatywne słowo.

                        Właśnie o to mi chodziło. Nie o ciskanie się "ależ my nie jesteśmy małżeństwem",
                        bo jak Kora napisała, te osoby o tym wiedzą.

                        Chodzi o wyraźne, KONSEKWENTNE poprawianie niepożądanych wypowiedzi, według
                        takiego schematu:

                        - Przyjdzie pani z mężem?
                        - Przyjdę z PARTNEREM.

                        albo

                        - Pani mąż dzwonił.
                        - Mój KOCHANEK dzwonił

                        albo

                        - Zaproszenie wystawić tylko na panią, czy z mężem?
                        - Na mnie z AMANTEM.

                        Czy co tam sobie wybierzesz, Kora.

                        Chodzi o to, że nie masz żadnego prawa przerzucać na INNYCH obowiązku
                        znalezienia odpowiedniego określenia dla twojego faceta. To TY masz wybrać takie
                        określenie, które ci pasuje i konsekwentnie go używać
      • aiczka Re: "Maż" - niemąż :) 21.04.09, 16:01
        > mnie o "wpadnięciu do teściów". Pewnie wygodniej i szybciej niż mówić "w
        > niedzielę znowu byliśmy na obiedzie u rodziców Tomka"

        My w takich dwuznacznych sytuacjach (gdy z którejś strony brakuje formalnego
        związku) dodajemy partykułę "quasi". W ten sposób mam quasiteścia,
        quasisiostrzeńca itp. ^_^
    • lacido Re: "Maż" - niemąż :) 20.04.09, 21:53
      Mozę powiedz im tak: Czy to drobnomieszczaństwo dyktuje pani nazywanie mojego
      konkubenta mężem? Ludzie to mają problemy eh
      • kora3 Lacido :) 20.04.09, 22:19
        Dobrze wiesz, ze tak nie powiem :)
        Nie jest to jakis "prpblem" ot socjologicznie zapytałam. Wg mnie np.
        nazywanie czyjes kolezanki siostrą (przykładowo tak) jest dziwne, a
        nawywanie czyjegos parntera mezam nie?

        O siostrze to nieprzypadkowo - mam kolezanke bardzo do mnie podobną,
        sporo ludzi sie myli, uwaza nas za rodzeństwo. Prostujemy to, nie
        dlatego, ze się nie lubimy, bo wrecz przecziwnie, ale dla porzadku.
        I jak się ktos myli to podobnie jak w przypadku partnera się nie
        wsciekamy:) tylko mówimy: nie jestesmy siostrami, po prostu podobny
        typ urody. Nie zdaryło się, ze ktos nadal uparcie móiw o
        nas "siostry", a po SPROSTOWANIU w temacie partnera - tak, zarza
        sie ze ktos nadal mówi "mąż", czy "zona".

        Tak całkiem na marginesie - ostatnio dałam na portalu wiadomu :)
        swoją fote zdzieckiem mojej siostry. Podpisałam stosownie, a i tak
        pare osób pochwaliło, ze mam śliczna córeczke/ synka:) - odpisałam,
        ze synek i siosty, ale moze nie powinnam - w końcu bez róznicy
        niemowlakowi jego płec na razie i moze i bez róznicy czyje to
        dziecko?

        a druga "historyjka" - znajoma ma meza wiele kat starszego od niej.
        rodziła w klinice i maz przyszedł zobaczyć ja i dziecko. Wchodzac
        podał nazwisko i powiedział, ze chce zobaczyc córke, pani
        pielegniarka odpaliła, ze "córka i wnuczka czuja się swietnie" - no
        mogła pomyslec, ze 20 apre lat młodsza swiezo upieczona mama to
        córka tego pana, ale za drugim razem już tak nie mówiła, ciekawe
        dlaczego?:)
        • stinefraexeter Re: Lacido :) 20.04.09, 22:24
          A co z "teściami", o których pisałam?

          Któraś z was tak mówi o rodzicach faceta?

          Bo ja znam dwie niemałżeńskie pary, które właśnie takie terminu używają (pary
          nie znają się, więc zjawisko wystąpiło u nich niezależnie).
          • kora3 Re: Lacido :) 20.04.09, 22:28
            stinefraexeter napisała:

            > A co z "teściami", o których pisałam?
            >
            > Któraś z was tak mówi o rodzicach faceta?

            ale o która pytasz pania ?:) Kolezanka ta brana za moją siostre mówi
            tak o rodzicach swego meza, bo to są jej tesciowie. raczej czesciej
            mowi "Mama X , tata X (tu imie jej mezaza X)" .

            Ja o matce mojego parnera mówie "Mama X" on o moich
            rodzicach "Rodzice Y" "Twoi rodzice, Mama, Tata"
            >
            > Bo ja znam dwie niemałżeńskie pary, które właśnie takie terminu
            używają (pary
            > nie znają się, więc zjawisko wystąpiło u nich niezależnie).

            Mozliwe, ja tak nie mówie - dla mnie to byłoby jakies dziwne
          • ja-27 Re: Lacido :) 20.04.09, 22:40
            Od zareczyn mowie czesm mama V, twoja mama (jesli do niego), czasem
            przyszla tesciowa...ale wczesniej zawsze byla mama V...

            A ten konkobent tez mi sie nie podoba samo slowo, ale partner w
            polskim jezyku funkcjonuje i brzmi bardzo janie...lepiej niz facet...
        • lacido Re: Lacido :) 20.04.09, 22:26
          biorąc pod uwagę, że większość ludzi żyjących w konkubinacie uważa ze kłaczy ich
          to samo co ludzi będących w zalegalizowanym związku, to chyba nic dziwnego, ze
          nazywa się ich tak samo.
          Dla większości ludzi słowo konkubinat wiążę się z patologią, ma negatywne
          konotacje (normalni ludzie maja mężów, partnerów, przyjaciół) więc nie stosuje
          tego słowa zwracając się bezpośrednio do ludzi z obawy że oni mają podobne
          zdanie na temat tego słowa
          • kora3 Re: Lacido :) 20.04.09, 22:39
            lacido - uwazam tak- jesli ktos nie oponuje, nie prostuje nazywania
            partnera/rki mezem/zona to niech sbie ktos nazywa, ale jesli
            prostuje - nalezy się zastosować. Proste.

            Wiesz kiedys moja koleżanka z firmy pojechała w ciazy do szpitala z
            kolega z formy, bo xle sie poczula. On jej pomagał isc, czekal na
            korytarzu, zdenerwowany. Też bym sie wtedy denerwowała :)
            No i panie pielegniarki były przekonane, ze to maz i ok, kolezanka
            nie prostowała, bołalo, nerwy. Ale potem, jak sie juz uspokoiła i
            usłyszała, ze mą z na koytarzu sie denerwuje sprostowała "To nie
            mąz" - odruchowo. a pielęgniarka <br />
            "Ach, przepraszam, parnter, oczywiscie, mam nadzieje, ze się pani
            nie gniewa". ona wyjasniła, ze kolega , z pracy, słabo jej było i
            po prosyu z firmy przyjechała, ale jak widć pielegniarka jakas
            przytomna. Pomyliła się i nawet przerosoiła , nie wiem w czym
            problem mówic partner - widac ludzie nie maja z tym problemu w
            oficjalnych nawet kontaktach
            • jack20 Re: Lacido :) 20.04.09, 22:49
              Wydaje mi sie ze slowo partner nie odpowiada charakterowi
              nieformalnego zwiazku i uzywa sie go w innym znaczeniu powszechnie.
              partner to współuczestnik (gry, rozmowy itp.); towarzysz, wspólnik
              (etymologia podobna)
              Spotyka sie z tym okresleniem w zwiazkach o dlugim stazu i dobrych
              tradycjach.

              • kora3 Re: Lacido :) 20.04.09, 23:01
                a uwaaj co chcesz, ja uwazm, ze o mezu mówi sie po slubie, a jak
                ktos wyraznie mowi, z e to nie maż,to trza uszanować.
                W opisanej sytuacji pani wcale nie musiała pytac, jak jux pisała,
                czy bede z mezem, partnerem, kolega, kolezanka , bo w sumie szło o
                liczbe miejsc - co jej za róznica?:)
                • jack20 Re: Lacido :) 21.04.09, 14:09
                  Nie rozumiem tego wtyku: "..a uwaaj co chcesz, ja uwazm..."
                  O ile jeszcze pamietasz to zadalas pytanie:
                  "Ciekawa jestem Waszej opinii w temacie nazywania "męzem", "zona"
                  ludzi bedacych w niesformalizowanym związku.."
                  Jesli uwazasz jak uwazasz to po co sie pytasz innych o zdanie?
            • lacido Re: Lacido :) 20.04.09, 23:50
              kora3 napisała:

              > lacido - uwazam tak- jesli ktos nie oponuje, nie prostuje nazywania
              > partnera/rki mezem/zona to niech sbie ktos nazywa, ale jesli
              > prostuje - nalezy się zastosować. Proste.

              rozumiem że Ty oponujesz, a przedstawiasz alternatywna nazwę?

              Mówienie: przyjdź z mężczyzna z którym się seksisz, mieszkasz to mało eleganckie
              wg mnie.
              • kora3 Re: Lacido :) 21.04.09, 11:22
                lacido napisała:

                >
                > rozumiem że Ty oponujesz, a przedstawiasz alternatywna nazwę?

                Lacido miła, czasem tak, czasem - nie, ale chyba wiesz, że zgodnie z
                zasadami przestawiania ludzi, wcale nie muszę:)

                są przecież sytuiacje rózne. W gronie dalszych znajomych
                przedstawiam po prostu: "to jest X, a to Y" i ludzie wymieniają
                imiona i nazwiska - proste. przepraszam, ale na pewnych stopniach
                znajomosci nic komuś do tego z kim przyszlam gdzieś, z partenrem,
                czy np. zwyczajnym kolegą.

                Natomiast, jesli sytuacja wymaga oficjalnego przedstawienia owszem
                mówię "to X, moj partner" .
                >
                > Mówienie: przyjdź z mężczyzna z którym się seksisz, mieszkasz to
                mało elegancki
                > e
                > wg mnie.

                wg mnie też, ale jestem zdania, że wcale nie trza posuwać się do
                takiej "elegancji". w ogóle wydaje mi się,ze osoby które uwazają, że
                nie ma jak inaczej powiedzieć niż ów "maz", albo "facet z którym
                się seksisz", ze powtórze za pewnym politykiem :) "rzną głupa".

                Bliżsi znajomi, które znają oboje partnerów zapraszają ich po prostu
                imiennie, osoby dalsze, czy znające tylko jednego z partnerow
                zapraszają po prostu z osobą towarzyszącą - mam na mysli
                zaproszenia oficjalne np. na ślub. W sytuacjach bardzo oficjalnych,
                w których przedstawia się wszystkich, bądź niektórych uczestnmików
                jakiejś uroczystości nie jest wcale konieczne określanie stopnia
                zażyłosci wzajemnej osób im towarzyszących, choć nie jest tez w złym
                tonie. "np. Witamy honotowego goscia, profesora Jana Kowalskiego,
                wraz z małzonką (corką. siostrą, siostrzenicą, bratanicą) Jonanną",
                ale moze być też "Witamy goscia honorowego prof. JAna Kowalskiego i
                towarzyszącą mu Joannę Nowak" - jak widać da się:)

                Zreszta prawde powiedziawszy, jesli ktoś do mnie dzwoni z zapytaniem
                ile miejsc ma dla mnie zarezerwowac, to wcale nie powinien się
                interesić z kim ja przyjde, prawda? A wiec pytanie to w ogóle było
                zbedne:)
                • lacido Re: Lacido :) 21.04.09, 13:31
                  widzę że wyszczekana to Ty jesteś na forum ;)))) (to nie jest krytyka) dlaczego
                  tego nie powiesz ludziom których to dotyczy?

                  Zreszta prawde powiedziawszy, jesli ktoś do mnie dzwoni z zapytaniem
                  > ile miejsc ma dla mnie zarezerwowac, to wcale nie powinien się
                  > interesić z kim ja przyjde, prawda? A wiec pytanie to w ogóle było
                  > zbedne:)
                  • kora3 :) 21.04.09, 13:48
                    lacido napisała:

                    > widzę że wyszczekana to Ty jesteś na forum ;)))) (to nie jest
                    krytyka) dlaczego
                    > tego nie powiesz ludziom których to dotyczy?

                    In real tez jestem:) taka praca :) albo moze taka praca własnie z
                    tego powodu (no nie tylko):)

                    pytanie było trochę no podchwytliwe:) napisałam w pierwszym poscie:
                    starała się w miare dowcipnie przypombnieć pani, co jej wczesniej
                    już mówilam - dowiedziałam sie z tego forum, ze nieładnie
                    powiedziałam i postawiłam panią w głupiej sytuacji:)

                    raz powiedziałam Jej normalnie "to nie mąż, nie jesteśmy
                    małzeństwem" , drugi raz jak napisałam w pierwszym poscie - źle:) no
                    to się pytam - jak sie mówi kulturalnie i nie stawiając w glupiej
                    sytuacji :)
                    • lacido Re: :) 21.04.09, 13:49
                      ile babka ma lat?
                      • kora3 Re: :) 21.04.09, 13:52
                        lacido napisała:

                        > ile babka ma lat?

                        na moje oko 35-40 cos koło tego, mój przedział wiekowy, jest
                        asystentką dyrektora sporej instytucji kulturalnej, znamy sie
                        wyłacznie w związku z jej i moją pracą, zero pruwatnych kontaktów.
                    • stinefraexeter Re: :) 21.04.09, 14:11
                      > raz powiedziałam Jej normalnie "to nie mąż, nie jesteśmy
                      > małzeństwem" , drugi raz jak napisałam w pierwszym poscie - źle:) no
                      > to się pytam - jak sie mówi kulturalnie i nie stawiając w glupiej
                      > sytuacji :)
                      >

                      Jak do człowieka nie trafia, to wtedy macha się ręką i wzrusza ramionami.
                      Odpuść i nie narażaj się na śmieszność, jak radziłaś pewnej swojej koleżance, z
                      tego co pamiętam :P

                      PS. I już czekam na odpowiedź "To nie to samo" ;)
                      • kora3 stinefraexeter:) 21.04.09, 14:22
                        powiedziałabym, ze dobrze mi radzisz, zeby sie na smiesznosc nie
                        narazać :) nie mam takiego zamiaru wszelako , wiec spokojna mozesz
                        być.

                        Wiesz, mnie trochę to smieszy (to nie do ciebie , tylko ogólnie), ze
                        jak się zapoda czasem jakiś temat do dyskusji, niekoniecznie b.
                        powazny zaraz to są głosy "ale masz problemy", "albo odpusc".
                        tymczasem to ani jakis prawdziwy problem, ani ja zamierzam coś
                        radykalnego w temacie robić z tą panią:)

                        po prostu pozwoliłam sobie na spostrzezenie- że niektórzy ludzie tak
                        mówią, wiedzac, ze to nieprawda. ludzie sie wypowiedzieli dlaczego
                        ich zdaniem tak się dzieje i ok. Naprawde to mi snu z powiek nie
                        pedzi :)
                        Ale zapewne masz rację co do tej konkretnej pani - jest
                        niereformowalna i trza to olać:)
                        • stinefraexeter Re: stinefraexeter:) 21.04.09, 15:46
                          Bo jeśli wokół same dramaty związkowe (wysłaś sms czy nie wysyłać?) to się nie
                          dziw, że twoje rozterki traktowane są jak pikuś ;)
    • mamba8 Re: "Maż" - niemąż :) 20.04.09, 22:25
      hmmm niektórzy ludzie stare daty mówią jeszcze "narzeczony" "narzeczona" kiedy
      jeszcze ludzie nawet nie mają dłuższego stażu byia ze sobą. A ja proszę ja
      Ciebie uważam to za urocze.
      • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 20.04.09, 22:47
        a ja bede nowej daty i na wszystkich kolegów Twich bede mówic
        konkuben, bedzie ci to pasować?:)
        No tak,a manierae bede miec:)
        • mamba8 Re: "Maż" - niemąż :) 20.04.09, 22:52
          maniery sa fajneeee i stare i nowe. Może za 30 lat jak powiesz no a gdzie twój
          konkuben do młodej dziewczyny to i ona się oburzy.
      • aiczka Re: "Maż" - niemąż :) 21.04.09, 16:19
        Uroczym określeniem pasującym w takich sytuacjach jest lekko żartobliwie
        wypowiadane staroświeckie "kawaler".
        "Małgosiu, jak się miewa twój kawaler?"
        "Ciociu, to jest xx, mój kawaler (figlarny uśmiech)"
    • posh_emka Re: "Maż" - niemąż :) 21.04.09, 11:30
      Ja po prostu myślę,że:
      - nie wiedzą jakiego określenia użyć (chłopak, partner, konkubent),
      - inne niż mąż im przez gardło nie chce przejść no bo jak ?- chłopak-to
      raczej za czasów nastolatka się używa, partner- nie za bardzo funkcjonuje w
      społeczeństwie polskim, konkubent-no to już patologia dla niektórych.....

      Dlatego chyba wolą iść w zaparte,że to mąż.
      • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 21.04.09, 11:41
        posh_emka napisała:

        > Ja po prostu myślę,że:
        > - nie wiedzą jakiego określenia użyć (chłopak, partner, konkubent),

        rozumiem Posh-emko:) tylko w 90 proc. przypadków wcale nie trzeba
        zadnego slowa używac:)
        Moja firmowa kolezanka jest meżatką (wskazują na to m.in. dwa
        nazwiska)i kiedy jest zapraszana na jakąs impreze oficjalną, to
        pytają się jej ile miejsc zarezerwowac, albo o ile to konieczne ze
        względu na jakiś protokół imprezowy - czy i kto jej bedzie
        towarzyszył (bo np. zaproszenia są imienne). U mnie ejst dokładnie
        tak samo na ogół.

        >
        > Dlatego chyba wolą iść w zaparte,że to mąż.
        >
        a własciwie to dlaczego nie brat, albo ojciec - skoro to zadna
        róznica :)
        • posh_emka Re: "Maż" - niemąż :) 21.04.09, 11:54
          No bo w domyśle mają,że sypiasz z tym "kimś"-wtedy to by im się dopiero język
          łamał przy "bracie albo ojcu"....
          • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 21.04.09, 11:59
            posh_emka napisała:

            > No bo w domyśle mają,że sypiasz z tym "kimś"-wtedy to by im się
            dopiero język
            > łamał przy "bracie albo ojcu"....

            hehehe:)
            ale co kogoś to obchodzi z kim sypiam, poza tym Posh-emko- a jeśli
            np. pohawisz się na jakiejś np. imprezie z kolegą (moze się chyba
            zdarzeyć?:)), z którym bynajmniej nie sypiasz i ktoś powie o
            nium "mąż" - nie sprostujesz? pewnie tak, ale nie mówiąc "nie sypiam
            z tym panem, wiec to nie mąż" ty;lko powiesz "pomyłka, to kolega.,
            znajomy"
            • posh_emka Re: "Maż" - niemąż :) 21.04.09, 13:15
              1. Nie pojawię się z kolegą na imprezie-nie ma szans.
              2. Nawet jeśli ktoś nazwie kogoś "mężem"- oczywiście,że sprostuję i uściślę
              odbiorcy sprostowania kim owa osoba dla mnie jest.
              • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 21.04.09, 13:19
                posh_emka napisała:

                > 1. Nie pojawię się z kolegą na imprezie-nie ma szans.

                no, a ja tak, a takze np. z kolezanka, albo znajomymi i...?

                a jesli to nie wscibskie pytanie to mozna wiedzieć, dlaczego nie ma
                szans, byś się pojawiła z kolegą na imprezie? serio pytam

                > 2. Nawet jeśli ktoś nazwie kogoś "mężem"- oczywiście,że sprostuję
                i uściślę
                > odbiorcy sprostowania kim owa osoba dla mnie jest.

                no własnie, a co robisz, jak do rozmowcy nie dociera?:)
                • posh_emka Re: "Maż" - niemąż :) 21.04.09, 23:10
                  Jakby ci to wytłumaczyć.....hm..... nie mam czasu na kolegów i imprezy-razem i
                  osobno. W środowisku w którym mieszkam przyjaźń/koleżeństwo jest bardzo
                  popularne, ale granica za którą jest już "coś więcej" jest tak cienka,że rzadko
                  kiedy ludzie zauważają kiedy ją przekraczają i dlatego nie tylko w moim
                  mniemaniu tak dużo jest skoków w bok- ludzie jakoś nie cenią sobie trwałych
                  związków-wychodzą z założenia jutro też się zawsze ktoś znajdzie.
                  Jak już mam czas wolny to wolę go spędzać z moim facetem i vice versa.
                  Może ja, a może oboje mamy specyficzne poglądy,że jak się jest w związku to się
                  dba o związek i go buduje dlatego on nie wyskakuje z koleżankami, a ja z kolegami.
                  Z kolegami wyskakiwałam wtedy jak potrzebowałam męskiego towarzystwa-teraz mam
                  swojego mężczyznę i to jest moje męskie towarzystwo.

                  A jak do rozmówcy nie dociera to kończę konwersację skoro prostych rzeczy nie
                  potrafi zrozumieć- to jakbym miała z tą osobą na bardziej skomplikowane tematy
                  rozmawiać?
    • szpilka_du Re: "Maż" - niemąż :) 21.04.09, 11:38
      Kurka, ale fajowy masz problem. Obejrzałam parę dni temu fragment jakiegoś
      komediowego serialu, gdzie pani przedszkolanka mówi do dzieci zbierających się
      do wyjścia coś w rodzaju: "A tam czekają Wasi rodzice, samotne mamusie, samotni
      tatusiowie, opiekunowie prawni, opiekunowie socjalni, babcie, dziadkowie,
      opiekunki..." [przytaczam z pamięci]. A potem już nieco ciszej do
      koleżanki-przedszkolanki: [nie znoszę Kalifornii, w Kolorado było jednak
      prościej" [czy jakoś tak, sens jednak mam nadzieję zachowałam].
      Dla mnie słowo partner jest obrzydliwe. Partnera mam w tenisie, w biznesie, do
      gry w karty i do tańca. W życiu mam ukochanego - to dopiero telenowela. Nawet,
      jeśli ten ukochany nosi obrączkę i ja też. Dopóki ktoś go nie nazwie "tym
      paskudnym ropuchem", a mnie "tą brzydką żyrafą" [przyznam, takie skojarzenia są
      poniekąd uprawnione], to wszystko mi gra. Mogą go nawet papieżem nazywać.

      - Pani szpilko_du, czy przyjdzie Pani na wystawę ze swoim papieżem?
      -Jak najbardziej, z moim osobistym.
      • kora3 Zaraz "problem" :) 21.04.09, 11:56
        zwyczajne spostrzeżenie. Dla ciebie jakiekolwiek słowo moze być
        obrzydliwe, a dla innych nie.
        W wiekszosc przypadków używanie jakiegokolwiek słowa jest zbedne.
    • fantazjuje Re: "Maż" - niemąż :) 21.04.09, 11:40
      Znam pary, które nie są po ślubie, a nazywają drugą
      połówkę "mężem", "żoną"
      nie widzę w tym absolutnie nic złego. Sama mam męża (a nie "męża"),
      ale sądzę, że gdybyśmy nie zdecydowali się na ślub to określałabym
      go mianem "męża" po to, żeby było jasne, że jesteśmy razem od dawna
      i jest dla mnie jak mąż, a nie jest np. moim chłopakiem od miesiąca,
      a w następnym miesiącu będę już miała innego...
      • kora3 Re: "Maż" - niemąż :) 21.04.09, 12:01
        Ale własnie widzisz chodzi o to, ze TY byś sobie życzyła, by kogoś
        kto niminalnie nie ejst twoim mezem tak nazywać, a ja nie chce. ty
        byś moze poprawiała ludzi mowiąch inaczej i oczekiwała, ze dotrze i
        ja tak samo oczekuje
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka