greenewelin
23.05.09, 10:25
Tak mu odpowiedzialam na pytanie co by bylo, gdybysmy zaliczyli wpadke.
Jestesmy juz pare lat razem, rozmawiamy o slubie, jestesmy doroslymi i
powaznymi ludzmi. On konczy doktorat i zarabia praktycznie nic, ja skonczylam
studia i zarabiam mniej niz wydaje, mieszkamy w mieszkanku, gdzie nawet nie ma
miejsca na maly stolik. Jest male biurko i przy nim jemy na zmiany, bo jest
tez tylko jedno krzeslo. Gdzie tu jeszcze dziecko? Nawet by sie nie zmiescilo
lozeczko, moze na korytarzu pod drzwiami sasiadow. Troche pomagaja nam
rodzice. On pracuje po 14h na dobe, w soboty i niedziele tez, ja tez zasuwam z
wywieszonym jezorem.
Nie stac nas na dziecko, nie ma szans. Nawet jesli wezmiemy teraz slub, to tez
nas nie bedzie stac. Szczegolnie jakbym musiala zrezygnowac z pracy. Dlatego
mu tak wprost powiedzialam. Uwazamy jak nienormalni, zabezpieczamy sie, ale
nie moge brac tabletek ze wzgledow zdrowotnych, wiec nasze metody
niekoniecznie sa bardzo skuteczne.
Co o tym myslicie? Mamy wziac slub i nie uprawiac seksu az do czasu, az nasze
dochody beda wystarczajaco wysokie, zeby utrzymac ewentualne dziecko? On sie
wsciekl, bo jest absolutnym przeciwnikiem aborcji, a ja powiedzialam, ze w
takich warunkach nie bede miala dziecka, bo nie ma jak. Ograniczylismy jeszcze
bardziej nasze zycie seksualne i uwazamy jeszcze bardziej, kazde zblizenie to
stres, szczegolnie dla niego, bo ja podjelam decyzje, co bym zrobila i troche
mniej sie stresuje. I on chociaz sie z tym nie zgadza chyba tez nie widzi
innej opcji, ale bardzo z tego powodu cierpi - sama mysl go dobija. Nie
podjelabym tej decyzji sama, on by musial mnie poprzec, ale musialby, bo nie
mamy jak utrzymac dziecka, przeciez nie oddalabym dziecka do aborcji, chyba
bym sobie predzej podciela zyly, niz oddala wlasne dziecko.
Moze kiedys wyjedziemy za granice, to bedzie nas stac na dzidzie, tam sa
wyzsze zasilki i lepsza opieka, ale na razie nie ma takiej mozliwosci.
Uwazacie, ze jestem podla i bez serca, ze gdybym byla w ciazy to polecialabym
zaraz po pigulke wczesnoporonna? Na szczescie od 4 lat nam sie udalo nie
zaliczyc wpadki, ale przez ten stres obydwoje bardzo cierpimy.