Gość: kobieta (33)
IP: 194.9.223.*
11.12.03, 14:00
Piszę bo może komuś przytrafiło się coś podobnego.
Pewnie dla wielu osób wyda się to zbyt banalne- ale nie dla mnie.
Jestem mężtką od dziesięciu lat, mamy troje dzieci.
Kilka tygodni temu dowiedziałam się, że mój mąż ma romans z "panienką"14 lat
młodszą od siebie.Trwało to kilka miesięcy, a zaczęło się w wakacje podczas
mojego pobytu razem z dziećmi w szpitalu.
Ktoś zapyta jak się o tym dowiedziałam, po prostu pewnego dnia, dokładnie był
to październikowy wieczór, spytałam go wprost.Nikt mi jednak o tym nie
powiedział, mój mąż też nic "niby" nie dawał po sobie poznać,jednak intuicja
kobiety coś podpowiadała.
Powiedział,że to prawda,że zakochał się w innej kobiecie. I wtedy zawalił mi
się cały mój świat, poukładany, posprzątany ( dzieci w szkole, ja w pracy ).
Przeżyłam i nadal przeżywam piekło(psychicznie).Mąż twierdzi ,że z nią
zerwał,ale czy ja takiemu człowiekowi mogę ufać.
Co powinnam zrobić?
Zostać z człowiekiem ,któremu do końca już nigdy nie zaufam, zostać bo są
dzieci, wspólni znajomi, rodzina, przywiązanie,nie wiem czy i miłość ( teraz
to pewnie przerodziło się chwilowo w ból i nienawiść ).
Jestem osobą zaradną,atrakcyjną,ale słabą psychicznie.
Z jednej strony nie widzę przyszłości z człowiekiem, który w każdej chwili
może "zrobić" mi raz jeszcze coś takiego, a z drugiej nie wyobrażm sobie bez
niego dalszego życia ??!!??!