Dodaj do ulubionych

beznadziejny problem...

13.06.09, 15:59
Czesc,

spotykam się z moim chlopakiem od ponad roku i zauwazylam, że on coraz
częściej traktuje mnie jak swojego 'kumpla' a nie kobietę. Wkurza mnie trochę
kwestia pieniędzy w naszym związku, a dokladniej tego, że moj chlopak
przywiązuje do nich wielką wagę.Teraz on pracuje, ja pracuję i studiuję i co
miesiąc dostaję jeszcze pieniądze od rodziców. Takze w sumie mamy mniej wiecej
tyle samo. Zawsze placimy mniej wiecej po polowie, ja zawsze place za swoj
bilet do kina, obiad itd. Dla mnie to w porządku, ale wg mnie moj chlopak
często zachowuje się po prostu nieelegancko. Np. teraz jestem na diecie i
ostatnio jak rozmawialismy to powiedzialam, że za tydzien jak bedzie koniec
diety to musimy sie wybrac na jakis pyszny obiad. A on od razu 'Dobra, ty
stawiasz'. Niby zartem, ale kurcze on ciągle ma tego typu zarty. Nie chodzi mi
o to, że ja bym go nie zaprosila na ten obiad tylko o to, ze jemu od razu
nasuwa się mysl o pieniądzach. Kolejny przyklad to wczoraj rano, on wstawal do
pracy a z powodu wolnego czwartku nie mialam zbyt swiezego pieczywa.On do mnie
(zartem) 'No to kochanie, ubieraj buty i do sklepiku', ja mowię, że moze
zrobię mu musli, a on 'Nie nie,to ja skocze do sklepu.Poproszę karte i
pin'.Oczywiscie to wszystko w formie zartu ale po prostu mnie to wkurza.
Często jak jestesmy np. w restauracji to przy placeniu rachunku on mowi' Zabko
masz jakąś gotówkę? Bo ja nie lubię placic kartą'. Albo ostatnio juz chyba ze
3 razy sie zdarzylo, ze w czasie jak kelner przynosil rachunek to on musial
wlasnie wtedy wyjsc do toalety. Naprawdę nie chodzi mi o to, żeby on za mnie
placil, ale zebym się komortowo czula w jego towarzystwie, zeby on zająl sie
rachunkiem, a ja bym mu pozniej oddala polowę albo zaprosia na kawę. Teraz w
czasie dlugiego weekendu mieszkamy u mnie, ja robię zakupy i placę za nie, on
pracuje. mi jest np. milo, że mogę mu zrobic obiad jak wraca z pracy. I marzę
o tym, żeby on kiedys do mnie zadzwonil i powiedzial'Kochanie, zapraszam cię
dzis d kina'. A nie wyslal SMSa 'Na co masz dzis ochotę?Co dzis robimy?'. Ech,
chyba mam dosc takiego 'związku'...
Obserwuj wątek
    • monique_88 Re: beznadziejny problem... 13.06.09, 16:08
      Dziękuję Boże za mojego chłopaka:) A Tobie nie wiem co poradzić, bo
      nigdy nie byłam w takiej sytuacij i pewnie nie wytrzymałabym. No
      musisz porozmawiać i powiedzieć, że te żarty Cię irytują. Albo to Ty
      zacznij "żartować": Zabierz mnie do kina, zjadłabmy kolacji tam i
      tam. Jak facet będzie się migał to coś nie tak. W końcu każdy chce
      sprawiać radość ukochanej osobie, z tego co piszesz to Ty na pewno,
      weź nim wstrzaśnij bo troche zrobił się pasożytem:)
    • lonely.stoner Re: beznadziejny problem... 13.06.09, 16:13
      trafil Ci sie jakis centus...im dluzej to trwa tym chyba na wiecej sobie pozwala...

      co dokladnie stalo sie wtedy jak kelner przyniosl rachunek a on skoczyl do wc??
      zaplacilas i co??
      ja bym mu wygarnela wprost - ze zdzarzylo mu sie 3 raz, ze moim zdaniem robi to
      specjalnie i ze zachowal sie jak cham bo pozwala mi placic i slowkiem nawet nie
      baknie...wszystkie inne sytuacje tez. Moze by dotarlo a moze bys miala szanse
      jeszcze zwiac od niego (gdyby nie wykazal checi poprawy).

      Ja raz mialam faceta ktory zabieral rachunki z kanjp i rozliczal mnie w domu, na
      koniec doszlo do tego ze kupil mi pare jkais tam ciuchow i kazal mi oddac za nie
      kase. Poza tym stwierdzil na koniec: ze ja lece tylko na pieniadze i 'doilam
      go'...nie wiem co mi padlo na oczy zeby sie zadawac z takim zerem, w kazdym badz
      razie typ mial niezly tupet. Na zakonczenie tej calej farsy tez sie wkrw i
      zagralam wg jego repertuaru - podliczylam gotowke ktora wydalam na prezenty dla
      niego i mu pokazalam hehe. Teraz jak facet tylko zdradza objawy takiego
      sknerostwa - wieje od razu!!!
      • nat.a.lia Re: beznadziejny problem... 13.06.09, 16:20
        Ostatnio bylam juz taka zla, że poczekalam az wróci i zaplacilismy po polowie.
        Zastanawiam się tylko, czy jesli on ma do tego takie podejscie to czy w ogole
        jest sens byc razem.
        • marzeka1 Re: beznadziejny problem... 13.06.09, 16:24
          Wiesz, takie zachowanie raczej ma tendencję do pogłębiania, ani się obejrzysz,
          jak będziesz tkwiła w związku z totalnym sknerusem. Wiesz, nie jestem
          zwolenniczką oczekiwania, że facet wszystko mi postawi, ale aż takie liczenie
          się...koszmar na dłuższą metę.
        • lonely.stoner Re: beznadziejny problem... 13.06.09, 16:30
          nat.a.lia napisała:

          > Ostatnio bylam juz taka zla, że poczekalam az wróci i zaplacilismy po polowie.
          > Zastanawiam się tylko, czy jesli on ma do tego takie podejscie to czy w ogole
          > jest sens byc razem.


          ale powiedzialas mu - ze jestes zla i ze uwazasz ze zachowuje sie jak cham bo
          znika do lazienki wlasnie w momencie placenia i ze uwazasz ze robi to specjalnie
          bo jest sknera i liczy na to ze Ty zaplacisz?? i ze milo by bylo jakby sam
          czasem zaoferowal ze on zaplaci???
          ja uwazam ze powinnas wygarnac.

          Ale z drugiej strony to skoro facet tak postepuje, a jest to moim zdaniem
          chamstwo to znaczy ze cos ma nie tak pod beretem i sa szanse ze sie poglebi albo
          bedzie Ci wmawial ze to z toba cos nie tak.
    • marylin.monroe77 Re: beznadziejny problem... 13.06.09, 16:32
      Zasługujesz na lepsze życie. Ten facet nie ma klasy. Ty masz wyższy
      poziom od niego i jego nietakty zawsze będą Cię raziły i stawiały w
      dyskomfortowej sytuacji. Chłopka raczej nie zmienisz, bo
      szlachetność płynie we krwi - jeżeli on tego nie ma - to nie
      zrozumie nawet w czym rzecz. Dobrze, że nie wkręciłaś sie w niego
      emocjonalnie - może dlatego, że cały czas czujesz, że to nie Twój
      świat. Ja takiego faceta znałam i nie dałam mu szansy. Poczekałam
      trochę aż trafię na kogoś, kto potrafi stworzyć romatyczny klimat i
      jest męski. Zostaw za sobą przeszłość i nie bój się nieznanego.
      Przyszłość okaże sie piękniejsza, jeśli postawisz na siebie i na
      swoje dobre samopoczucie. Jesteś bardzo fajną dziewczyną i duży
      szacun za to, że wiesz czego chcesz i że masz odwagę zmienić faceta
      na innego, kiedy ten Ci nie dorasta. Tak trzymaj. Dobrze, ze nie
      udajesz, że wszystko gra. Myśl o sobie.
      • nat.a.lia Re: beznadziejny problem... 13.06.09, 16:44
        Dziękuję za odpowiedzi. Marylin.monroe- masz duzo racji, chyba wlasnie caly czas
        czuję, że to nie do konca moj świat. I bardzo często ja po prostu wstydzę się za
        jego zachowanie a on w ogole nie wie o co mi chodzi.
    • fire_walk_with_me Re: beznadziejny problem... 13.06.09, 16:50
      problem rzeczywiście beznadziejny bo nic nie zmienisz...
      wiem to bo sama żylam z takim skąpcem, więc dla mnie sytuacje, które
      opisujesz były codziennością, potem numery z jego strony dotyczące
      pieniędzy stawały się coraz bardziej chamskie. Jakbym Ci to opisała
      to byś nie uwierzyła! A zaczęło się właśnie od wyliczania,
      wychodzenia gdy kelner szedł z rachunkiem. Potem już było tylko
      gorzej i te zachowania ocieraly się o czyste buractwo. A kłótnie i
      rozmowy nic nie pomagały, bo on twierdził ze nie ma problemu. Doszło
      do tego, że znajomi się z niego śmiali, a ja nie raz bylam purpurowa
      ze wstydu.
      1 z miliona historii z cyklu "Opowieść wigilijna" - mój eks facet
      kupuje sobie chustkę na allegro, a ja mówię: wow, jaka fajna, a on
      na to - "mogę Ci odsprzedać, 12 zł plus 5 za przesyłkę". To nie były
      żarty, zapłacilam mu.
      Ale to jeszcze nic w porównaniu do tego co dzialo sie pozniej.
      Poza tym ta jedna okropna wada generuje w takich ludziach milion
      innych - z takim gościem nie licz na spontaniczny wypad czy
      jakiekolwiek szalenstwo - on ci nic nigdy nie da. nawet jakby stac
      go było na wyjazd na Karaiby zabierze Cię na Mazury, bo mu będzie
      szkoda kasy, nawet nie na Ciebie, ale na siebie!
      Dlatego nie męcz się dziewczyno! i UCIEKAJ!
      A jak chcesz wiedziec co Cię z nim czeka w przeciwnym wypadku wejdź
      na wątek "Najbardziej skąpy facet - ranking".
      Pozdro,
      a sknery to wstrętni ludzie.
    • drie Re: beznadziejny problem... 13.06.09, 17:55
      Dobrze, ze zapalilo Ci sie czerwone swiatlo. Mysle, ze powinnas
      porozmawiac z nim, jesli Ci zalezy na zwiazku. A potem dopiero
      uciekac. ;)

      Swoja droga to zawsze mnie zastanawia, czy tacy ludzie serio mysla,
      ze nikt tych "sztuczek z toaleta" czy "drobnymi vs karta" nie
      zauwaza? Ze maja tych drugich za glupcow, a tymczasem ci co niby
      daja sie robic w balona po prostu obserwuja i wyciagaja wnioski. Ze
      te centusy przedkladaja te pare zlotych, ktore zaplaciliby za obiad
      ponad znajomosc i swoj wlasny szacunek.

      Nic, trafi jeszcze swoj na swego.
    • astrid_nul Re: beznadziejny problem... 14.06.09, 12:55
      A ten twój chłopak ma jakieś zalety, które równoważą to buractwo?
      Bo jak jest najlepszym kochankiem na świecie albo jest jakimś geniuszem i ma
      szanse na Nobla, to można mu jakoś wybaczyć...
      Jak nie, to kochaj albo rzuć.
      • szalony.motocyklista Re: beznadziejny problem... 14.06.09, 13:25
        ale dupek bez honoru
    • dziewice sklepiku - paw, cedzony 14.06.09, 13:05
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka