amelie_poulain
29.07.09, 19:12
Za dwa miesiace wyjezdzam na studia do Poznania - mieszkam w miescie oddalonym
o ok. 100 km, dostalam sie na fajny kierunek, mam tam duzo znajomych, ale mimo
to strasznie boje sie wyjazdu.
Boje sie tej nieodwracalności, tego że już nigdy nie bede mieszkac w swoim
domu, w swoim pokoju..ze nie odnajde sie w obcym miescie posrod tylu ludzi,
tego co strace wyjezdzajac ze swojego miasta i choc to straszna dziura bardzo
jestem przywiazana do wielu miejsc w nim. Boje sie ze za szybko dojrzeje, a do
tego bede mieszkac z rowiesnikami co mnie przeraza, bo nagle przestane życ w
rodzinie. Nie chodzi mi o utrzymywanie sie samemu, ale o ogolnie pojetą
samodzielnosc, o to ze nagle bede sama, bez mamy, nie bede spokojnie chodzic
do szkoly, ze bede musiala bardzo szybko dojrzec i wiele przez to strace i
stane sie DOROSŁA.
W dodatku mam chlopaka z ktorym jestesmy bardzo przywiazani, spedzamy
praktycznie kazda chwile razem, oboje mamy takie usposobienie ze nam to
pasuje, a teraz nagle bedziemy mieszkac osobno i spotykac sie tylko przy
znajomych, no i w weekendy ktore oboje planujemy spedzac w rodzinnym miescie.
Wspolne mieszkanie odpada, zreszta tez nie chce za szybko robic z tego czegos
tak..dojrzalego.
Bardzo boje sie zmian, nowosci i tego, ze nawet nie umiem sobie wyobrazic jak
to bedzie...
Jak wy sobie poradzilyscie z wyprowadzka na studia, czy to naprawde tak
wielka, nieodwracalna zmiana w sposobie zycia i myslenia?