03.08.09, 11:04
Znalazłam się w środku jakiegoś obłędu. Przygotowuję się do ślubu. Wszystko
idzie dobrze z wyjątkiem jednej rzeczy - presji otoczenia związanej z moim
wyglądem jako panny młodej. Do tej pory czułam się ładna bez wszystkich
zabiegów kosmetycznych i upiększających, bez sterty kosmetyków i ciuchów. A tu
okazuje się, że: koniecznie muszę być opalona, biżuteria może być tylko złota,
na powiekach koniecznie muszę mieć cienie, dlaczego nie schudłam przed ślubem,
jak to sukienka nie z...blablabla... Pomijam cały szereg obwarowań wynikający
z jakiś durnych przesądów, jak na przykład to, że moje buty muszą być pełne.
Zazwyczaj szanuję tradycje i nie jeżyłoby mnie to, ale w takim obłędzie uważam
i to za dodatkowe ograniczenie.
Ogólnie w pierwszym impulsie miałam ochotę zrobić sobie dredy tuż przed
ślubem, aby zademonstrować wszystkim, że to mój wygląd i moje ciało. To nie
jest tak, że nie planowałam ładnie wyglądać w tym dniu, ale to co się dzieje
to w moim odczuciu przesada.
Ogólnie czuję się wściekła. Do tego z każdym takim: jak to, nie robisz sobie
jeszcze zabiegów nawilżających na włosy? ale chyba je wyprostujesz?
Zaczynam...wpadać w kompleksy :(
Czy jedynym obowiązującym modelem urody kobiety jest opalona chuda panienka z
napompowanymi cyckami, tapetą na ryju i tipsami, ewentualnie zrobionymi
paznokciami? Czasem na przykład odnajduję wiele piękna w twarzach starszych
kobiet...Tylko ja?
Czy jak nie poddam się temu szaleństwu, to mam się liczyć z tym, że mój mąż
znajdzie sobie z czasem bardziej "zadbaną" panią - jak zdarzyło mi się usłyszeć?
Obserwuj wątek
    • ranoma Re: presja 03.08.09, 11:10
      powiem tak...ja też to słyszałam przed swoim ślubem- że suknia z gorsetem, że
      muszę iść na solarium, że nie robimy wesela, że to, że tamto....
      nie przejmuj się tym gadaniem...skoro zdecydowaliście się na ślub (a wcześniej
      Twój chłopak poprosił Cię o rękę) to znaczy, że podobasz mu się taka jaka
      jesteś:) gdyby chciał coś w Tobie zmienić to pewnie by to powiedział, a założę
      się, że on milczy w tym temacie a "ster" przejęły obie mamy... ja zrobiłam tak
      jak uważałam i tak jak chciałam i musiały się z tym pogodzić:) u Ciebie też się
      pogodzą
      • twojabogini Re: presja 03.08.09, 11:25
        Dzięki Ranoma :)
        Faktycznie główne gadające to mamy, ale gadają tak, że udało im się podkopać
        moją pewność siebie, a to naprawdę wyczyn.
        Właśnie wpadłam na pomysł, że wytłumaczę sobie, że one to robią z miłości do
        mnie i troski. W zasadzie to chyba przemęczona jestem, bo mi siadło poczucie
        humoru... Wyobraźcie sobie dwie kobiety już w latach, obie z pewną nadwagą, no -
        normalne mamy, łające całkiem w sumie atrakcyjną kobietę za wygląd. Zaznaczam,
        że obie kobiety lubię i szanuję.

        Hehe ehe...a feministkom się wydaje, że w matriarchacie miałyby dobrze...To
        przecież byłaby tyrania podstarzałych grubych bab...a młode laski miałyby
        przejeba.e.
    • bzy-k Re: presja 03.08.09, 11:10
      <lol>,<lol>,<lol>,<lol>,<lol>,<lol>,<lol>,<lol>,<lol>,<lol>,<lol>,<lol>

      masz wspaniałych przyjaciół.:DDDD daj im trochę wazeliny, może jeszcze głębiej
      wejdą.
      • pikapikaczu Re: presja 03.08.09, 11:20
        Byłam ostatnio na dwóch weselach, na których panny młode nie były ani opalone,
        ani nie miała makijażu <tylko rzęsy podkreślone> i wyglądały pięknie. Chyba
        najważniejsza jest ceremonia wyznania miłości niż opalenizna? Głowa do góry rób
        po swojemu. :)
      • twojabogini Re: presja 03.08.09, 11:28
        Och bzyku,

        ci chłopcy (tak szczodrze używający wazeliny), których poznałeś ostatnio, wcale
        nie są moimi przyjaciółmi... ale z tego, co piszesz - ty już zawarłeś z nimi
        dość bliską znajomość :)
        • bzy-k Re: presja 03.08.09, 11:40
          twojabogini napisała:

          > Och bzyku,
          >
          > ci chłopcy (tak szczodrze używający wazeliny), których poznałeś ostatnio, wcale
          > nie są moimi przyjaciółmi... ale z tego, co piszesz - ty już zawarłeś z nimi
          > dość bliską znajomość :)


          :DDDDDDD
          1) coś chyba nie jarasz - "wejść do du... bez wazeliny" to dość stare.
          2) chłopców to ja lubię tylko z daleka.
          3) zamiast wazeliny wolę u dziewczyn naturalne środki poślizgowe.

          a tak w ogóle, to odpowiedz delikatnie tym wszystkim radzącym, aby wpierw
          popatrzyli sami do lustra i powyciskali te wszystkie pryszcze bo nie życzysz
          sobie pryszczatych na weselu. :D
    • alpepe Re: presja 03.08.09, 11:12
      całkiem nieudana podpucha, w końcu twoja bogini jest najbardziej pewną siebie
      osobą na tym forum, więc to nie może być prawda :-)
      -
      chłe, chłe
      • twojabogini Re: presja 03.08.09, 11:32
        Dzięki alpepe za tak wysoką notę :) Jak widać po części jest ona jednak
        nietrafiona, bo mi ta pewność siebie siada, ale spokojnie: wyżalę się, przegadam
        temat tu na forum, i do żadnego solarium nie dam się wysłać.
    • mahadeva Re: presja 03.08.09, 11:16
      zdecydowalas sie byc przepierancem na slubie koscielnym i nie
      przewidzialas co Cie czeka a teraz nam sie zalisz?
      dwa - nie rozumiem dlaczego nie mozesz isc w dredach i o jakim
      prawie mowisz, czy za to idzie sie siedziec?
      trzy - ta uwaga o braku zadbania i rzuceniu przez meza to chyba nie
      dotyczy tylko slubu ale zycia w ogole - czy my Ci mamy mowiac czy
      jestes wystarczajaco zadbana na wymogi meza?
      rozumiem, ze watek jest wynikiem zamieszania spowodowanego
      gwalceniem swojej natury na skutek norm spolecznych, ale to juz
      szerszy problem
      • twojabogini Re: presja 03.08.09, 11:50
        Mahadeva, jesteś niesamowita. To "gwałcenie natury" jest świetnym
        sformułowaniem, a w dodatku naprawdę mniej więcej o to mi chodziło. Z tym, że ja
        nie zamierzam poddawać się presji, tylko chwilowo mam jej już dość. Szkoda, że
        ten problem jest dla ciebie za szeroki, jestem bardzo ciekawa, co o tym
        sądzisz....Czy czujesz taką presję, czy się pod nią uginasz?
        Nie wiem co to jest "przepieraniec". Ja zdecydowałam się być panną młodą, bo
        spotkałam mężczyznę, którego kocham i z którym chcę stworzyć rodzinę. Poza tym
        uważam, że to bardzo miłe, być taka "ładną księżniczką" przez dwa dni...A ty
        zdaje się jesteś przeczulona na takie sprawy...
        Co do dredów - to bardzo infantylna reakcja, z której sama się śmieję. Widać coś
        mi jeszcze zostało z głupiej zbuntowanej nastolatki. Bardziej rozsądnie jest nie
        poddać się presji i wyglądać tak jak mam ochotę, a nie dać się zgonić po
        solariach, sklepach itp. żeby potem po gó...arsku przeprowadzać demonstrację
        "robię co chcę".
        Co do "braku zadbania" - sądzę, że mój przyszły mąż jest zadowolony z mojego
        wyglądu, skoro postanowił mnie poślubić. Chodzi tylko o to, że nagle zderzyłam
        się z pewnym kanonem wyglądu, traktowanego jako synonim "zadbania", którego nie
        spełniam i nie zamierzam spełniać. Solarnianą opaleniznę uważam za
        przeciwieństwo zadbania (rak skóry i przyśpieszony proces jej starzenia),
        podobnie jak notoryczną niedowagę czy codzienny makijaż oczu (przyjrzyj się
        dobrze worom pod oczami u kobiet koło 50 - wiesz jak powstały? codzienny
        demakijaż...). Dbam o siebie i dlatego gdy będę koło 50, mój mąż nadal będzie
        miał przy boku ładną i zadbaną kobietę. Mnie.
    • ritsuko Re: presja 03.08.09, 11:20
      Ja już dawno stwierdziłam, że jeżeli ktoś będzie mi robił makijaż
      ślubny, to będę to ja sama. Włosy? Rozpuszczone, niech moje
      naturalne fale mają trochę życia- wolę to niż kask na głowie ;).
      Jeżeli już miałabym coś robić, to trochę się opalić przed, ale
      myślę, że to indywidualna sprawa- mamy z narzeczonym prostą zasadę-
      nie będziemy robic afery o byle głupoty- zamiast figurek na torcie
      mogą być dla nas czarna i biała owca :).
      Presję olej, najważniejsze to żebyś Ty się dobrze czuła tego dnia, a
      nie ludzie dookoła. Naturalność jest piękna :)
    • wczorajsza77 Re: presja 03.08.09, 11:28
      Rzeczą nadrzędną w życiu kazdej kobiety jest wyglądac na swoim
      ślubie tak jak sobie tego życzą wszyscy ludzie do okoła, bo inaczej
      ślub będzie totalna porazką, natomiast rzeczą nadrzędną w życiu
      kazdej żony jest wyglądac dokładnie tak jak sobie życzy tego mąż bo
      inaczej za pare lat zostawi dla innej, która swoją droga jak się
      okaże wygląda dokładnie odwrotnie ;-) A, że ja mam rzeczy nadrzędne
      w podrzędnym traktowaniu sugeruję, co by wyglądac po swojemu w
      kazdej sytuacji. Ewentualnie można przyjąć jakieś sugestie pod
      rozpatrzenie, bo nie zawsze człek sam wpada na całkiem fajne
      pomysły - ja sobie na ten przykład paznokcie zrobiłam na ślub bo mi
      koleżanka zaproponowała. Ale to były inne czasy panna młoda mogła
      mieć fryzure zrobioną przez koleżankę, makijaz zrobiony samodzielnie
      bez tony tapety, a pan młody i goście i tak uważali, że jest
      śliczna ;-)
      • bzy-k Re: presja 03.08.09, 11:32
        wczorajsza77 napisała:

        > a pan młody i goście i tak uważali, że jest
        > śliczna ;-)


        kobieta ma być nie śliczna tylko pracowita :P
        • wczorajsza77 Re: presja 03.08.09, 11:47
          i dlatego przed ślubem powinna skupić sie na pracy i udawadnianiu
          przyszłemu mężowi, że wybrał najlepszy materiał na żonę (skromna,
          cicha, usłużna, nie myslaca o swoich i tak małoistotnych potrzebach
          itp) a nie na jakiś fanaberiach typu wygląd zewnetrzny na slubie ;-)
          • bzy-k Re: presja 03.08.09, 11:54
            wczorajsza77 napisała:

            > najlepszy materiał na żonę (skromna,
            > cicha, usłużna, nie myslaca o swoich i tak małoistotnych potrzebach
            > itp) a nie na jakiś fanaberiach typu wygląd zewnetrzny na slubie ;-)

            zapomniałaś o "mało gadatliwa" i "zawsze przyznająca rację mężowi" :)
            • wczorajsza77 Re: presja 03.08.09, 12:04
              jedyne co mogę napisac na swoje usprawieliwienie to to że zawarłam
              te cechy w "itp" Równoczesnie dziękuję za przypomnienie, poniewaz
              ostatnio zaczeło się nie układac w moim małżeństwie, a teraz mogę
              spokojnie iść męża przeprosić, ponieważ wiem iż powodem naszych
              klopotów było to, że powiedziałam, że wolę jechac nad morze zamiast
              przyznac mojemu panu racje iz pozostanie w miescie ze względów
              oszczednosciowych jest najlepszym sposobem spędzenia urlopu. Nawet
              nie będę dodawała, że swoje racje wyłuszczyłam w wiecej niz jednym
              zdaniu bo mi wstyd sraszliwie...
              • bzy-k Re: presja 03.08.09, 12:08
                oj, oj, ojjj. jesteście niereformowalne :( co gorsze, nie uczycie się na WŁASNYCH błędach. jestem pewny, że następnym razem też będziesz chciała jechać nad morze i będziesz to obwieszczać potokiem słów zamiast złożyć skromne podanie do rozpatrzenia. :))
                • wczorajsza77 Re: presja 03.08.09, 12:29
                  nie zrobię tego poniewaz teraz jestem juz mądrzejsza troszkę -
                  zaproponowałam Mężowi podpisanie umowy w mysl której jeżeli
                  nastepnym razem zachowam się w sposób nieodpowiedni Moj Mąz będzie
                  mógł się rozwieśc ze mna z orzeczeniem mojej winy. Codziennie ran
                  Mój Mąz podaje mi ja, żebym sobie przeczytała i dzieki temu napewno
                  będę dobra żona dokładnie taka jaką Mój Maz oczekuje i nie popełnie
                  nigdy więcej głupich błędów
                  • bzy-k Re: presja 03.08.09, 12:36
                    no jeżeli tak to

                    BĄDŹ WZOREM DLA INNYCH ŻON. :))

                    ps. w czasie upałów nie zapomnij o schłodzeniu i podaniu piwka.
                    • wczorajsza77 Re: presja 03.08.09, 12:49
                      Juz nawet dokupiłam dzisiaj zapas co by nie zabrakło. A teraz ide
                      wyprasować Mojemu Męzowi pantofle, zeby go nie gniotły, bo wczesniej
                      tak było i był bardzo smutny z tego powodu i musiał biedny na mnie
                      nakrzyczeć
                      • twojabogini Re: presja 03.08.09, 12:57
                        Jak widzę, sporo nauki jeszcze przede mną. Prowadzą gdzieś kursy prasowania, i
                        zmniejszania asertywności?
                        Poza tym ja po całym tym obłędzie z wyglądem myślałam, że jako przykładna
                        mężatka powinnam poddawać się regularnie zabiegom chirurgicznym, typu jakieś
                        korekty nosa, liposukcje, a tu się okazuje że bardziej się przyda częściowe
                        porażenie aparatu mowy :)
                        • bzy-k Re: presja 03.08.09, 13:01
                          twojabogini napisała:

                          > Jak widzę, sporo nauki jeszcze przede mną. Prowadzą gdzieś kursy prasowania, i
                          > zmniejszania asertywności?
                          > Poza tym ja po całym tym obłędzie z wyglądem myślałam, że jako przykładna
                          > mężatka powinnam poddawać się regularnie zabiegom chirurgicznym, typu jakieś
                          > korekty nosa, liposukcje, a tu się okazuje że bardziej się przyda częściowe
                          > porażenie aparatu mowy :)


                          właściwie to jestem teraz dość zaniepokojony. wnioski wyciągasz całkiem
                          prawidłowe ale... no właśnie, zaczynasz przejawiać objawy procesów myślowych a
                          to niedobrze, oj niedobrze dla przyszłego. :))
                          • wimperga Re: presja 03.08.09, 13:10
                            bzy-k napisał:



                            > a tu się okazuje że bardziej się przyda częścio
                            > we
                            > > porażenie aparatu mowy :)


                            porażenie, nie porażenie ale odkąd jestem z moim mężem stałam sie bardzo
                            precyzyjna w wyrażaniu myśli (zwłaszcza przez telefon) - ot, przykład pierwszy z
                            brzegu. Zadzwoniła do mnie teściowa z info, że przyjeżdża do nas. Zadzwoniłam do
                            męża i zamiast wdawać się w męczące i nudne wyjaśnienia jak to jego mamę sparła
                            tęsknota za wnuczkami poinformowałam go, że o tej i o tej ma być na dworcu bo
                            przyjeżdża jego mama. I już. Jakież to wygodne:))). Z resztą po 7 latach bycia
                            razem najczęściej nie muszę sobie strzępić języka on i tak wie co myślę.
                            • twojabogini Re: presja 03.08.09, 13:54
                              wimperga napisała:

                              > porażenie, nie porażenie ale odkąd jestem z moim mężem stałam sie >bardzo
                              precyzyjna w wyrażaniu myśli (zwłaszcza przez telefon)

                              No to jest ułatwienie. Ale przecież celem kobiety w małżeństwie nie jest
                              ułatwianie, tylko zatruwanie życia, z zemsty za to, że trzeba się we wszystkim
                              słuchać, nie mieć własnego zdania i nie ma się własnej kasy? I trochę jeszcze za
                              to, że gapi się na kobiety w ładnych ciuchach a swojej butów zimowych nie chce
                              nawet kupić? Czy znów coś pokręciłam?
                              Bo ja zauważyłam, że jeśli chce się unieszczęśliwić mężczyznę, trzeba powiedzieć
                              bardzo dużo słów, najlepiej o stanach emocjonalnych i przeżyciach emocjonalnych
                              wszystkich koleżanek w podobnych sytuacjach, aby mężczyzna uzyskał pełny wgląd i
                              materiał porównawczy.
                          • twojabogini Re: presja 03.08.09, 13:47
                            bzy-k napisał:

                            >zaczynasz przejawiać objawy procesów myślowych a
                            > to niedobrze, oj niedobrze dla przyszłego. :))

                            Cholera jasna, bardzo przyzwyczaiłam się do myślenia. Będzie mi bardzo trudno
                            zwalczyć ten zły nawyk...
                        • wczorajsza77 Re: presja 03.08.09, 13:06
                          Nie mozesz się poddawać zabiegom chirurgicznym poniewaz to uszczupli
                          portfel Twojego Męza, a swoich pieniedzy miec nie będziesz bo
                          wszystkie powinnac oddawac Twojemu Męzowi bo tylko on wie jak
                          gospodarowac pieniędzmi, ew wydawac w całości na dom. Musisz byc
                          piekna swoją ciężką praca, miłoscia do męża, i jak sama słusznie
                          zauwazyłaś cichoscia aparatu mowy a wszelka asertywnośc to poczatek
                          końca udanego i szczesliwego małzeństwa.
                          Zreszta jak czytam niektóre posty mężatek do dochodze do wniosku, ze
                          zadne kursy zmniejszania asertywnosci nie sa potrzebne - wystarczy
                          poprostu trafic na odpowiedniego partnera, doprawic to lekko głupota
                          własną i iśc umysłowo spac - efekt murowany.
                          • twojabogini Re: presja 03.08.09, 13:58
                            wczorajsza77 napisała:

                            >a swoich pieniedzy miec nie będziesz bo
                            > wszystkie powinnac oddawac Twojemu Męzowi bo tylko on wie jak
                            > gospodarowac pieniędzmi,

                            Kurcze, teraz to już zgłupiałam do reszty. Może z tego stresu przedślubnego
                            oszalałam? Bo mój narzeczony (narzeczona?)w rozmowie o przyszłym podziale
                            obowiązków zadeklarował się całą kasę oddawać mi. Hm...
                            Zresztą szybko mu ten pomysł wybiłam z głowy (choć wiem, ze chciał dobrze), nie
                            mam zamiaru być mamusią odpowiedzialną za rachunki. Preferuję wspólną
                            odpowiedzialność.
    • wimperga Re: presja 03.08.09, 11:37
      presja otoczenia odnośnie Twojego wyglądu podczas Twojego ślubu?
      Chyba to żart albo prowokacja. U mnie przygotowanie ślubu od a do z trwało ok.
      3-4 miesięcy (łącznie z zapowiedziami, zgodą biskupa na ślub z protestantem
      itp.) i spoczywało na nas (czyli na nowożeńcach). Nikomu nie przyszło do głowy
      dyktować nam jak mamy wyglądać na własnym ślubie/czy mamy robić wesele/gdzie
      jechać w podróż poślubną itp.
      Dlaczego buty muszą być pełne?
      • twojabogini Re: presja 03.08.09, 12:03
        wimperga napisała:
        > Dlaczego buty muszą być pełne?

        Otóż, jeśli nie będę miała pełnych butów, to "w kościele szczęście mi ucieknie
        palcami a kasa piętami", albo odwrotnie. Ja ogólnie lubię takie tradycje i
        zabobony, nie przeszkadza mi ich przestrzeganie. Ale w tej chwili to wpisuje się
        w całą stertę uwag...

        I tak zamierzam wyglądać tak, jak to sobie zaplanowałam. Ale muszę przyznać, że
        takie pranie mózgu potrafi podkopać pewność siebie... A z butami chyba ustąpię,
        zawsze to uzasadniony zakup jeszcze jednej pary butów :) Podobno ciocie by się
        zapłakały, że mi te dobra uciekają. Szkoda, że ktoś nie wpadł kiedyś na pomysł,
        że jak panna młoda nie ma błony dziewiczej to musi sobie otworek czymś zatkać,
        bo ucieknie jej cała zmysłowość. Ale ja teraz na to wpadłam i już za dwieście
        lat panny młode będą poddawane presji, aby pozostać w zgodzie z "odwieczną
        tradycją".
        • wimperga Re: presja 03.08.09, 12:27
          twojabogini napisała:

          > wimperga napisała:
          > > Dlaczego buty muszą być pełne?
          >
          > Otóż, jeśli nie będę miała pełnych butów, to "w kościele szczęście mi ucieknie
          > palcami a kasa piętami", albo odwrotnie.


          Żeby życie było takie proste;). Swoją drogą, żeby mnie kto zabił nie pamiętam
          swoich ślubnych butów:P - na pewno nie sandałki i nie glany hehe, no i białe były.
          • real.becwal Re: presja 03.08.09, 13:42
            wimperga napisała:
            Swoją drogą, żeby mnie kto zabił nie pamiętam
            > swoich ślubnych butów:P - na pewno nie sandałki i nie glany hehe,
            no i białe były.

            ja mam do dzisiaj swoje. nie noszę, bo wyrosłem. I czarne były :((((
    • sootball Re: presja 03.08.09, 13:10
      Ło matko. A nie możesz po prostu zaśmiać im się w twarz?
      • twojabogini Re: presja 03.08.09, 13:32
        sootball napisała:

        > Ło matko. A nie możesz po prostu zaśmiać im się w twarz?

        Mogę. Ale wolę mniej chamską wersję, jakiś żarcik czy docinek i tak właśnie
        robię. Ja nie mam problemu z tym, że ktoś mnie siłą wepchnie do solarki i usmaży
        tam żywcem. Mam dość głupiej gadki, z czym też sobie zresztą radzę - unikam
        gadających póki co i robię swoje.
        Problemem jest:
        a) zachwiana pewność siebie, co przejawia się odjechanymi i nietypowymi dla mnie
        refleksjami nad wizerunkiem własnym,
        b) zniknęło moje cudowne samozadowolenie, za to w zamian jestem podrażniona i
        chyba siada mi poczucie humoru, bo zamiast się śmiać to się przejmuję
        c) zazwyczaj wyższe stężenia alkoholu, zwłaszcza w większych dawkach skutecznie
        usuwały wszelkie napięcia wewnętrzne, a tymczasem jedynie boli mnie głowa...


    • pocket.size Re: presja 03.08.09, 13:14
      Moja koleżanka kilka tygodni temu wychodziła za mąż. Od początku mówiła, że nie ma zamiaru robić z siebie lalki w dniu ślubu. Była tylko u fryzjera i na makijażu. Bez solarium, odchudzania i innych takich. Wyglądała oczywiście przepięknie:) A sesję zdjęciową miała tydzień później i nie robiła ze sobą nic. Tylko włosy rozczesała. Nawet na nogach miała jakieś sandałki stare, bo ją ślubne obcierały:)
      • twojabogini Re: presja 03.08.09, 13:45
        pocket.size napisała:

        > Była tylko u fryzjera i na makijażu. Bez solarium, odchudzania i innych takich.

        Fajnie poczytać :) Ja planuję:

        - minimalny makijaż wykonany samodzielnie (podkład, tusz, odrobinka błyszczyku),
        - subtelne umalowanie paznokci u rąk i stóp, właśnie się zastanawiam, czy
        nieśmiertelny frencz w naturalnych odcieniach, czy też tylko bezbarwny połysk -
        to mi zrobi kosmetyczka,ja nie lubię babrać się w lakierach,
        - u fryzjera uładzę trochę loki, ale nie dam sobie zrobić "fryzury"
        - suknię odbieram za tydzień, nikt jej jeszcze nie widział i nie zobaczy aż do
        dnia ślubu... :)hehehe
        - zamierzam mieć welon, wbrew opiniom, że dzieciatej nie wypada - też już zamówiłam
        - zrobię sobie kompletne woskowanie (auć;) żeby w podroży poślubnej nie ganiać z
        maszynką

        • niebo.w.gebie Re: presja 03.08.09, 18:20
          Brzmi ok, chociaż może zastanowisz się jednak nad delikatnym makijażem wykonywanym przez profesjonalistów - wg mnie warto. Tego typu makijaże są niezwykle subtelne a i tak dobrze kryją - na zdjęciach i na filmie będziesz wyglądać zapewne korzystniej, choć jeśli masz ładną, świeżą cerę i tzw. naturalny typ urody niewymagający żadnych szczególnych podkładów itp, to może obędziesz się i bez tego.

          Jeśli chodzi o tę presję ze strony otoczenia, to pewnie zauważyłaś, że dotyczy ona wielu panien młodych - przynajmniej ja widzę po swoich przyjaciółkach. Jedna z nich nie chciała wyprawiać wesela na 200 osób. Ona i jej narzeczony nie mieli wystarczających oszczędności i za punkt honoru wzięli sobie, by nie brać na ten cel żadnych pieniędzy od rodziców. Ale nie, 200 osób musiało być - ciotki zaczęły napierać na rodziców, którzy zaczęli napierać na młodych, bo tradycja, bo co ludzie powiedzą itp. i podsumowując - huczne weselisko się odbyło, choć oboje nie chcieli... Presja wyglądu, presja zachowania w taki a nie inny sposób - nie ominą człowieka w życiu na różnych etapach.
    • jane-bond007 Re: presja 03.08.09, 21:02
      e tam, nie przejmuj sie i rob jak chcesz i jak czujesz

      ja tam wyprawiam obiad dla najblizszych mi osob, kiecki jeszcze nie
      mam ale wiem w jakim stylu :P niedlugo cos szalowego kupie, wlosy
      ciut obetne i uloze - nie mam mowy zeby mi ktos helmofon zafundowal
      i brokatem posypal, maluje sie sama, chlop garniturow ma sporo wiec
      cos tam se wybierze, jako ze mieszkamy razem to plan jest taki ze
      wstajemy rano i sie ubieramy, schodzimy do garazu i jedziemy pod
      kosciol wlasnym samochodem, po mszy idziemy na obiad i tyle ogolnie
      to ma byc przyjemny dzien bez zadnych dziwnych akcji typu pierwszy
      taniec czy jakas limuzyna pod kosciolem, tak sie nie bawie bo czegos
      takiego nie rozumiem

      ja mam plan byc tego dnia szczesliwa i wyluzowana

      bo to nasz dzien i tyle i tak nam najbardziej pasuje :P

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka