Wozić i nie mowic nic?

13.08.09, 15:00
Sytuacja spzed miesiąca-jadę na zakupy rzekomo sama-nagle brat widzi że jade i
mówi bratowej wiec ta szybko sie ubiera i jak gdyby nigdy ic jedzie ze
mną,drugi raz to samo.Wczoraj byłam znów przygotowana na zakupy-nie mówiłam im
nic,dziecko ze mną i babcią jedzie-i juz wychodzę z domu a tu brat biegnie
poczekaj i :ona: jedzie.Pytam jak to nikt mnie nie pytała i nie uprzedzała
więc mama na to,że ona miała niby jechac z nią więc w zamian niech pojedzie z
nami.Więc nie zgodziłąm się powiedziałm prosto w oczy co myślę-oczywiscie
nastapiło wielkie oburzenie jak to??/przeciez jak ja jade to i ona może po
drodze...no tak ale w tym wypadku wszystko musze jej podporządkować-żadnej
samodzielności a i fakt że ngdy nie da mi czy na benzynę złamanego grosza czy
powie zwykłe dziękuję.Poczułam się jak kozioł ofiarny wiem to ja sama
zapoczątkowałam bo zgadzałam się na taki stan rzeczy wożąć ją zawsze bo to
"po drodze' jednak już chyba na oczy przejrzałam,mówiac szczerze jestem zła.A
może nie ma racji?Tylko że dziwnym zbiegiem okoliczności jak ja muszę jechac w
jakiejs sprawie to i ona ma raptem coś do załatwienia...
    • wino.porzeczkowe Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 15:04
      samochodu Tobie "ubędzie", czy co? nie rozumiem w czym jest problem,
      skoro jest po drodze.....
      • piesica Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 15:06
        problem chodzi niejko o fakt,że poczułam się jak służka-która robi coś i ne mówi
        nic,nie pytała przecież mnie nikt o zdanie-a Ty tak byś się zgodziła?
        • sueellen Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 15:09
          Ja nie miałabym z tym problemu. Uważam też, że jesteś po prostu zawistna i
          wredna. Lepiej jej powiedz, że nie chcesz jej wozić, albo życzysz sobie kasy za
          przejazdy. Wtedy przynajmniej będzie wiedziała z kim ma na prawdę do czynienia.
    • rosa_de_vratislavia Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 15:06
      piesica napisała:

      > Sytuacja spzed miesiąca-jadę na zakupy rzekomo sama-nagle brat
      widzi że jade i
      > mówi bratowej wiec ta szybko sie ubiera i jak gdyby nigdy ic
      jedzie ze
      > mną,drugi raz to samo.

      Jeśli nie mają auta, to chyba nie problem,żebyś cich podrzuciła
      nawet X razy, skoro sama jedziesz?
      Co innego jeśli jesteś traktowana jak darmowa taksówka na zamówienie.
    • sueellen Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 15:07
      Ale o co Ci chodzi? NIe lubisz jej czy co?
      Rozumiem, że oni nie mają samochodu, więc jaki problem, że zabierze się z Tobą
      do supermarketu kiedy i tak tam się wybierasz? Lwpiwj byś się czuła, gdybyście
      się spotkały na miejscu a ona dźwigała siaty do autobusu? Przecież sama piszesz,
      że po drodze, nie nadrabiasz kilometrów, nie jedziesz specjalnie tylko dla niej.
      Jak dla mnie to Ty masz problem.
      • piesica Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 15:10
        no nie wiem czy ja takich sytuacji było mnóstwo bardziej chodzi mi o to,że
        ciąglee ulegałam
      • vandikia Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 19:41
        Jesooo dlaczego jedni ludzie mają byc pełni miłosierdzia i chęci
        pomocy, a inni moga nawet nie powiedziec ani "dzieki" , ani "pocaluj
        mnie w dupe" i to jest akceptowalne wirtualnie?
        bo, ze w realu tacy wszyscy są super to nikt nie uwierzy i jakby
        mieli przez 5 lat, co ja mowie, przez 3 miesiące przy kazdym wyjściu
        z domu mieć ogon, to by się wściekli, a nie pytali innych czy to
        jest OK
    • piesica Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 15:09
      oczywiscie po drodze-zgodzę się ale to wygląda tak,że brat mówi załatwiłas juz/
      jedziemy.wiec w zasadzie nigdy nie załątwiam praktycznie nic a mój wyjazd jest
      pod dyktando owej sytuacji.Auta nie mają jednak to nie tłumaczy faktu,że gdy
      mieli ja z nimi ani raz nie jechałam.
      • sueellen Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 15:14
        > oczywiscie po drodze-zgodzę się ale to wygląda tak,że brat mówi załatwiłas juz/
        > jedziemy.wiec w zasadzie nigdy nie załątwiam

        Jezu kobieto, to językiem mielić potrafisz tylko na forum???

        Odpowiadasz, że nie załatwiłaś i jak chcą niech idą na kawe i poczekają
        na ciebie albo idą z Tobą kupować znaczki, wybierać kwiaty, mydło czy co tam
        chcesz. No, chyba, że jeździsz po wibrator czy inne "wstydliwe" rzeczy których
        nie chcesz im pokazywać...? Robisz z igły widły.
        • 83kimi Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 15:18
          Mnie się zdarzało, że jak szłam na przystanek i spotykałam sąsiada, który akurat
          jechał do centrum, to zawsze pytał, czy mnie nie podrzucić. Zwykła, ludzka
          uprzejmość. Nie oczekiwał, że w zamian będę mu lizać stopy.

          Inną kwestią jest to, że nie masz czasu, żeby załatwić to, co potrzebujesz.
          Jeśli bratowej wystarcza pół godziny na zakupy, a Ty potrzebujesz 2 -
          informujesz ją, że jeszcze nie wracacie i ona albo czeka na Ciebie, albo wraca
          autobusem, logiczne?
        • piesica Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 15:20
          dzis powiedziałąm przeciez ale bratu bo ona wsiadała i jechała z nią na ten
          temat nie pogadasz-i o to poszło,bardziej chodziło mi żeby ona sama sie zapytała.
          • 83kimi Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 15:26
            Chyba nie lubisz bratowej. Mieszkacie razem, prawda?
          • sueellen Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 15:37
            Dalej nie rozumiem. Wydaje mi się, że zwyczajnie jej nie lubisz i tyle. W
            przeciwnym wypadku problem całkowicie wydumany.

            Jeśli ona robi zakupy w trymiga a Tobie zajmuje to znacznie dłużej, daj jej
            kluczyki, powiedz żeby władowała swoje zakupy do bagażnika, odniosła Ci kluczyki
            i wróciła do domu atobusem a ty przywieziesz wszystko jak skończysz załatwiać
            swoje sprawy. No naprawdę, tak trudno się dogadać???
            • zawszezabulinka Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 15:40
              ja tobie wspolczuje, szkoda ze dopiero teraz to jej powiedzialas.

              autorke rozumiem - trzeba zawsze czekac az druga osoba, cos wybierze, cos kupi,
              wszystko zajmuje o wiele dluzej. poza tym ilez mozna? rozumiem raz na jakis
              czas, a nie codziennie, czy w kazdy weekend
    • kitek_maly Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 15:43

      Wyprowadzić się. Usamodzielnić się wreszcie.
      Takie są uroki mieszkania z rodziną. :)
    • matka.frustratka Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 15:44
      ja cie doskonale rozumiem,
      kocham zakupy, w supermarketach na widok pólek dostaję orgazmu i nie
      cierpie jak mi ktos przeszkadza w uprawianiu mojej pasji
      • piesica Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 16:00
        ale nie chodzi mi o zakupy w marketach-tylko ogólnie o wyjazd żeby pobyc między
        ludżmi,samemu coś pozałatwiać a nie miec na karku wspaniałą rodzinkę i myśl,że
        trzeba się spieszyć bo ona czeka.
        • lima Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 16:25
          To mówisz przed zabraniem ich "ja tak ze 3,4 godziny chcę sobie po sklepach
          spokojnie pochodzić, wy sobie załatwiajcie swoje sprawy a ja wracać będę nie
          wcześniej niż godz x a może nawet później, więc nastawcie się, że czekacie aż
          skończę albo wróccie sobie autobusem".
          Prosta sprawa a Ty sie niepotrzebnie nakręcasz i tworzysz konflikt, pała z
          asertywności.
          • 83kimi Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 16:27
            Popieram, ewentualnie jedziecie razem do punktu X, rozstajecie się, każdy idzie
            załatwiać swoje sprawy i umawiacie się na telefon. Jeśli bratowa po godzinie
            będzie chciała wracać, a Ty za 5, niech wraca autobusem.
    • wanilinowa Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 18:12
      zastanów się dlaczego jej nie lubisz i jak to rozwiązać, bo wybuchanie z takich
      błahych powodów sprawia, że wychodzisz na histeryczkę.
      • sootball Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 19:00
        Co tak wsiadłyście na dziewczynę?
        Taki "plecaczek" to nie jest problem raz, kilka razy, ale nie stale.
        Załatwianie czegoś gdy trzeba dopasowywać plany do innej osoby jest zawsze
        bardziej kłopotliwe i bratowa powinna mieć tego świadomość. Zabieranie kogoś ze
        sobą, zwłaszcza za friko, to uprzejmość, a nie obowiązek, więc postawa
        roszczeniowa w tym przypadku jest najzwyczajniej nie na miejscu, a rekompensata
        w jakiejś formie za benzynę byłaby przejawem dobrego wychowania - bo niby czemu
        dwie osoby korzystają, ale płaci tylko jedna?
        • wanilinowa Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 19:28
          nie wsiadam na nią, tylko stwierdziłam coś oczywistego - nikt nie wkurza się w
          ten sposób na kogoś kogo darzy się pozytywnymi uczuciami. a jeśli chodzi o
          kwestię dostosowania się, to nie ma takiej konieczności - może wracać kiedy
          chce, nie robiąc afery o to że nielubiana bratowa będzie musiała czekać. jeśli
          bratowa chce się z nią zabrać, to chyba nie wymusza na niej zmiany planów? a
          jeśli wymusza to można ją skutecznie schłodzić. trzeba tylko grać asertywnie, a
          nie agresywnie.
          • sootball Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 19:42
            Być może to nie skutek, tylko przyczyna właśnie.
            Znaczy, że nie lubi bratowej za takie wykorzystywanie, jeśli sytuacja sie
            powtarza, niechęć się pogłębia.
            Czytaja posty autorki odniosłam inne wrażenie odnośnie dostsowywania się, ale to
            dość oczywiste, że jeśli kogoś ze sobą zabierasz, musisz się z nim liczyć.
            Zgadzam się, że "można ją skutecznie schłodzić". "Taa, już załatwiłam co
            chciałam, ale mam jeszcze ochotę pochodzić po butikach, nie chce wam się,
            możecie zawsze wrócić autobusem" Uznają to oczywiście za niegrzeczne i obsmarują
            Ci tyłek, ale drugi raz się zastanowią.;)
      • vandikia Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 19:43
        ciągnący się na każdym kroku ogon w postaci dorosłej, tez niby
        samodzielnej kobiety może doprowadzić do histerii, a nawet szału i
        morderstwa w afekcie :>
    • jane-bond007 Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 19:09
      masakra, przeciez nie wymaga od ciebie zbys ja wozila tylko zabiera
      sie z toba wtedy gdy ty masz czas i jedziesz, dostosowuje sie do
      ciebie... fajna z ciebie bratanica tym bardziej ze mowisz wczesniej
      iz wybierasz sie
      • jane-bond007 Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 19:48
        cos pochrzanilam ... kim jestes dla zony brata?
        • enith Re: Wozić i nie mowic nic? 14.08.09, 00:58
          > cos pochrzanilam ... kim jestes dla zony brata?

          Szwagierką? Bratanica to córka brata, bratowa to żona brata.
    • asdfcxz Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 19:32
      Ja tam wożę, przyjaciół, znajomych, jak wiem że ktoś jest w trudnej
      sytuacji materialnej to nie wspominam że benzyna jest droga, więcej
      altruizmu kobieto.
      • vandikia Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 19:44
        oo następna
        może w ramach altruizmy zgódź się powozić bratową autorki 3 razy w
        miesiącu , hm? w ramach ludzkiej pomocy, skoro ona nie wyrabia...
        nie takie już proste, nie?
        • asdfcxz Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 19:52
          To nie jest moja bratowa. Z reguły rodzinie nie odmawiam.
          • vandikia Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 19:59
            mogłabym się założyć o taką odpowiedź :)
            z reguły nie odmawiasz, to ciekawe czy dorosłej, zdrowej kobiecie
            być nie odmawiała przez dłuuugi czas, podczas gdy ona
            wykorzystywałaby Twoją dobroć.. tyle, że widzisz, tu nie ma mowy o
            odmawianiu, musiałabyś ją wywalić z samochodu czyli uzyć siły, bo
            nikt by się Ciebie nie pytał o cokolwiek, tylko uznawał że zrobisz
            to, co jest po Twojej myśli

            ja nie rozumiem takich wrednych, prostych wykorzystywaczy, nie
            miałabym bankowo dla takich jakiegoś sentymentu.. można i trzeba
            pomagać ale ze względu na szacunek do samego siebie nie można się
            pozwalać notorycznie wykorzystywać
            • asdfcxz Re: Wozić i nie mowic nic? 14.08.09, 02:03
              Jaka ty jesteś przewidująca ;)
              U mnie w rodzinie wozimy się nawzajem, bratowa mnie, ja bratową,
              szwagier ciocię, ciocia dziadka a dziadek szwagra. Pijawki nie
              wystepują, więc trudno mi było się wczuć w tragiczne problemy
              autorki.

              Ups :)
    • vandikia Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 19:39
      z jednej strony, skoro jedziesz w to samo miejsce, to niewielka
      sprawa
      z drugiej, ja bym sie za takie zachowanie wqrwiala i to bankowo
      szczegolnie, ze jestes potraktowana jako osobisty kierowca, druga
      osoba to jednak dodatkowy czas/stres/cokolwiek skoro chce tez
      zalatwic swoje sprawy i Ty jestes juz lekko uwiazana
      ja bym bratowej powiedziala zwyczajnie, ze masz ochotę sama połazić
      po sklepie i ze pozniej jeszcze gdzies jedziesz, wiec tym razem jej
      nie zabierzesz i tak co 2 raz jej odmawiac, moze sie nauczy chociaz
      pytac czy Ci to nie przeszkadza
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 19:46
      Jak ci to nie pasuje to podwoź a na miejscu pytaj "gdzie cię wysadzić?".
      Po wysadzeniu zniknij z pola widzenia i po problemie. Jak zadzwonią żeby zabrać
      ich spowrotem powiedz że jeszcze masz parę spraw.
      Albo przywykną, częściowo się uniezależnią i nie będą tak uciążliwi albo nie
      będą już chcieli z tobą jeździć i nie będą wtedy uciążliwi.
    • piesica Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 21:09
      bardzo trafne stwierdzenie z tym altruizmem-niby wiekszości by nie przeszkadzało
      takie wożenie niby również po drodze-przeciez to nie problem powie większośc.Ale
      napisałam ten post bo chciałam doradzić się innych,bo byc może to ja jestem ta
      zła co wymysla sobie.Dziś jednak doszłam do wniosku,że to ja byłam uznawan za
      tego jelenia lub łosia co to nic nie mówi tylko dusi w sobie złość ale wiezie
      kosztem własnego czsu no i benzyna-nigdy ale to ngdy nie usłyszałam dziekuje a o
      jakiejs rekompensacie to nie ma nawet mowy-im się zyje biednie-podczas gdy za
      kasę pozostałą z biletu ok 10 zł łącznie to możn sobie coś kupić a dodając
      gratisowe przejazdy niezła sumka się uzbiera przecież.Więc dziwi mnie to,że
      piszecie ze Wam to by nie przeszkadzało-to czemu nie dajeecie wszystkim biednym
      pieniędzy na chleb,i nie kupujecie zakupów jak ktoś mówi,że go nie stać.Swoja
      drogą fakt niezbyt dobrze lubie bratową bo ja o dziwo już naprawdę swoją dobroć
      do niej wykorzystałam a to prezenty dziecku a to jej na urodziny czy tp a ona
      nic-wnioskując ona nigdy na nic niema bo jak ma to pomaga swojej mamie i
      rodzeństwu bo im jest ciężej zyc i koło się zamyka.Pomyslicie że jestem
      materialistką,ale kto nie jest...?/??w końcu ja z nimi nie mogłam jeżdzić jak
      mieli samochód bo nigdy miejsca nie mięli a jesli juz to słono płaciłam,no i
      napewno nie byłabym tak bezczelna żeby mój mąż pytła kogoś czy mogę jechać a ja
      bym jak świnia przysłowiowa wsiadała i jechała.Troszkę kultury chyba jednak
      trzeba miec
      • lesialesia Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 21:28
        skoro i tak jedziesz to w czym problem? gdyby on Cie ciągle prosiła żebyś
        specjalnie ją gdzies podrzucała to by było przegięcie, ale skoro i tak jedziesz
        to czemu mialabys jej nie zabierac? jesli lubisz sama robic zakupy to rozstancie
        sie na parkingu i umowcie o jakiejstam godzinie pod autem- kazda zrobi zakupy sama.
        • amuga Re: Wozić i nie mowic nic? 14.08.09, 00:47
          lesialesia napisała:

          > skoro i tak jedziesz to w czym problem?

          Ona swoje a ty swoje.
          Czy wy ludzie nie umiecie czytac. Dziewczyna chce sama pojezdzic na
          zakupy a brat ciagle pcha jej zonke na doczepke i pytacie sie w czym
          problem.
          Chyba wyraza sie jasno. Ona chce sama pojezdzic na zakupy! Ma do
          tego prawo bo to jest jej czas i jej samochod. Zwlaszcza ze nie
          uslyszy nawet slowa, dziekuje.
          Od czasu do czasu mozna komus zrobic grzecznosc ale nie ciagle
          zwlaszcza ze nikt nie zapyta sie jej czy sie zgadza tylko pcha sie
          do samochodu.
          I tak wykazala duzo cierpliwosci jak na moj gust.
    • lacido Re: Wozić i nie mowic nic? 13.08.09, 21:26
      Póki jedzie przy okazji Twoich zakupów to nie wiedzę w tym nic złego, gorzej
      jakby sama życzyła sobie żebyś akurat w danym momencie jechała.
      Zawsze możesz powiedzieć, że potem nie wracasz prosto do dom albo wcześniej masz
      coś do załatwienia, w sumie to nie widze powodu żeby ściemniać wymagałabym tyko
      żeby się dostosować do mojego czasu zakupów i tyle
    • bertrada Re: Wozić i nie mowic nic? 14.08.09, 01:04
      Na drugi raz najedz się grochówki przed planowanym wyjazdem. Będziesz mieć 100%
      gwarancję, że więcej nikt do Twojego samochodu nie wsiądzie.

      Poza tym moi przedmówcy mają trochę racji. Podrzucenie kogoś do hipermarketu czy
      urzędu jeszcze nie oznacza uwiązania do tamtej osoby. W końcu to ona korzysta z
      przysługi i to ona musi się dostosować. Wychodzicie z auta i każdy idzie w swoja
      stronę. Jakby bratowa chciała zabrać się przy okazji z powrotem to informujesz
      ją, że będziesz wracać o tej i tej godzinie i robisz swoje. Jak jej nie pasuje,
      to niech wraca do domu autobusem. I oficjalnie zażądaj zwrotu części kosztów
      benzyny. W końcu im samochód bardziej załadowany, tym więcej spala i bardziej
      się eksploatuje.
      • piesica Re: Wozić i nie mowic nic? 14.08.09, 13:19
        z tymze to jes tak,ze niestety ona raczej domyslnie oczekuje ze róci ze mna jk
        najszybciej.Jeśli dla niektórych tkie branie nie jest problemem to czemu ludzie
        jeżdza autobusami lub metrem-przeciez po drodze zawsze ktos jedzie. chyba mam
        problem z asertywnością,bo wreszcie teraz odważyłam sie powiedziec to co
        myślę,no i kwestia,że zawsze ma wyjazd jak jak jadę.Jak juz ktos tu napisał
        czasem poprostu albo AŻ chodzi mi o to żeby zupełnie samemu być,więc o to mi
        chodzi,że niema wogóle honoru czy nie zauwaza moich oznak niechęci i
        niezadowolenia.A sami bylibyście szczęśliwi wioząc za friko i mając kogos na
        głowie bo tu raczej nie wchodzi w grę pójscie osobną drogą..Przecież nawet kwoka
        potrafi gdakać a ona nic siada i juz i czsem głupio mi wyprosić.No i grzecznośc
        chyba nakazuje czsem kogoś wynagrodzić no bo ja to mam a jej brakuje?
        • 83kimi Re: Wozić i nie mowic nic? 14.08.09, 13:28
          piesica napisała:

          > z tymze to jes tak,ze niestety ona raczej domyslnie oczekuje ze róci ze mna jk
          > najszybciej.

          To Ty domyślnie oczekuj, że tak nie będzie.
    • yannika Re: Wozić i nie mowic nic? 14.08.09, 13:20
      Załatw sprawę jak najszybciej, bo frustracja narasta jak widzę. W końcu
      wybuchniesz i będzie awantura na wielką skalę.

      Ja bym po prostu powiedziała: nie, nie wiozę, mam inne plany i nie uzgodniliście
      ze mną wcześniej. Koniec.

      I wyszła bez tłumaczenia się. Rodzina rodziną, ale na głowę też nie ma co
      pozwalać sobie wchodzić.
    • and-a Re: Wozić i nie mowic nic? 14.08.09, 13:35
      Wiesz ja nawet bym Cię i rozumiała, gdyby nie to ciągłe podnoszenie
      kwestii finansowej. W życiu od nikogo kogo podrzucam przy okazji,
      nieważne rodzina czy sąsiad nie wzięłabym pieniędzy za benzynę, w
      tym przypadku to bliska rodzina i to biedna na dodatek.
      A wracając do problemu-mieszkacie pewnie razem i widzą kiedy i gdzie
      wyjeżdżasz? Ja bym mówiła ok, mogę Cię CZASAMI (!!!) podrzucać, ale
      uzgadniajmy to wcześniej, bo nie zawsze mogę. Jak nie pomoże to
      wprost mów:dzisiaj Cię zostawiam w centrum, wracasz sama, bo ja mam
      swoje plany. Jak będziesz planowała ciężkie zakupy pomogę, ale
      uprzedź mnie z wyprzedzeniem to zgramy nasze plany.Proste?
      Czyli wozisz, bo uwazżam, że czasami trzeba, ale na własnych
      warunkach. Jak jej nie lubisz to rozumiem,że taki "balast" w pdoróży
      jest średnio miły, więc to ogranicz, wyeliminować moim zdaniem się
      tego nie da.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja