looona
26.08.09, 08:55
... spotykać się z kimś bez "zobowiązań". Układ był czysty -
spotykamy się by wspólnie spędzać czas. On kilka miesięcy po
rozstaniu, ja niedawno po rozwodzie. Potrzebowaliśmy plastra, kogoś
z kim możnaby było pogadać, pójść na koncert czy do knajpy.
Dodatkowo podobaliśmy się sobie fizycznie i ciągnęło nas do siebie.
I tak przez miesiąc. WIem, wiem, krótko. Przedwczoraj odezwała się
do niego jego była. Dowiedziała się o "nas" i włączył się jej pies
ogrodnika. Efektem: koniec naszych spotkań. Niby mogłam się tego
spodziewać, ale to pierwszy facet po moim byłym mężu, w którym
mogłabym się zakochać. Nie cierpię jakoś nadzwyczajnie, tylko zła
jestem bo chciałabym umieć tak bez zobowiązań, ze świadomością że w
każdej chwili można się odwrócić na pięcie i zamknąć rozdział. A ja
jak "prawdziwa" baba jak zwykle nie potrafię powstrzymać emocji i
zaraz się angażuję. Ehh. Do dupy. Może następnym razem się uda. :)