regata7 06.06.06, 14:21 czy ktoś wie, skąd wzięła się nazwa tej ulicy? od Bazylego? zakonu Bazylianów? bazylii? ma jakąś swoją historię, czy po prostu nie było innego pomysłu? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
queen_innuendo Re: Bazyliańska 06.06.06, 16:04 Z tego co wiem jej nazwa wywodzi się od zakonu bazylianów. Nie wiem jednak czemu, nazwa ta nie posiada swego uzasadnienia w terenie - ani żadnego kościoła tu nie ma, ani żadnej instytucji. Jej nazwę nadano po przyłączniu Nowego Bródna do Warszawy. Były to zatem lata 1916 - 1923, bo wówczas nadawano nowe nazwy świeżo włączonym do stolicy przedmieściom. Pierwotnie była to ulica Mylna. Wiodła wśród drewnianych domków i niezabudowanych pól, które często były wykorzystywane pod uprawę. Ta dawna Bazyliańska biegła trochę inaczej niż dziś. Jej tor znajduje się mniej - więcej na linii obecnego chodnika pod klubem "Junona" i domem handlowym "Pelcowizna". Jej jedynymi przedwojennymi reliktami są willa nr 3A (róg starej Wysockiego), dwupiętrowa kamienica Kazimierczaków (Wysockiego 32A), gdzie wzdłuż północnej ściany biegła dawna ulica (na tej ścianie zachowała się nawet stara tabliczka "Bazyliańska"). Nic z ulicą wspólnego nie ma za to willowa kamieniczka nr 12 (charakteryzujaca się pięknym ogrodem). Jej pierwotny adres to Jarosławska 13, a sama posesja znajdowała się bodaj trzy parcele od starej Bazyliańskiej. Pozdrawiam Odpowiedz Link
queen_innuendo Re: Bazyliańska 06.06.06, 16:52 Znaczy kościół jest, nawet dwa (św. Włodzimierza i Matki Bożej Różańcowej), ale gdy nadawano nazwę, żadnej świątyni tu nie było, z wyjątkiem drewnianej kapliczki pw. MBR. Ale gdzie "Różańcowa" a gdzie Bazyliańska? Odpowiedz Link
regata7 Re: Bazyliańska 06.06.06, 20:24 bardzo dziękuję za odpowiedź. Co prawda wychowałam się niedaleko tej ulicy (niewielkie bloczki między Skrajną, a Toruńską), historię Bródna z grubsza znam (także dzięki temu forum :- ), ale dziejów poszczególnych fragmentów nie znam. Odpowiedz Link
queen_innuendo Annopol 08.06.06, 14:45 „Baraki dla bezdomnych na Annopolu, wzniesione w latach trzydziestych, nie były przedsięwzięciem filantropijnym. Warszawski Zarząd Miejski spełniał po prostu swój ustawowy obowiązek, zapewnienia ‘minimum’ egzystencji tym, których nazywano ‘najbardziej potrzebującymi’. Jeszcze w 1939 roku w 113 barakach Annopola gnieździło się 11 – 12 tysięcy osób’- tak pisał w 1973 roku na łamach „Życia Warszawy” znany varsavianista Jerzy Kasprzycki. Dziś zapomnieliśmy już o istnieniu jakiegoś tam Annopola, a na samo wspomnienie słowa „bieda” przechodzą nas ciarki. Nic dziwnego. Baraki annopolskie zmiecione zostały z powierzchni ziemi pod koniec lat 80. XX wieku, gdy w ich miejscu zaplanowano wzniesienie budynków przemysłowych. Nie ocalały, niestety, żadne chyba zdjęcia dokumentujące egzystencję tej ultrabiednej, brudnej, i nade wszystko zapomnianej osady. Przeglądając niegdyś wraz z panią Reginą Głuchowską archiwalne artykuły o Warszawie, zgromadzone o obszernej szafie pancernej Oddziału Bródno Towarzystwa Przyjaciół Warszawy, znalazłem ten właśnie artykuł Kasprzyckiego. Nie byłoby w tym nic interesującego (opowieści o Annopolu słyszałem w domu), gdyby nie rysunek baraków, wykonany piórkiem przez Mariana Stępnia. Obrazek jest niezwykły. Drewniane budynki, podłużne baraczki, ogrodzone sztachetkami, kojarzą mi się raczej z ogródkami działkowymi, a nie z osiedlem dla najbiedniejszej części warszawskiego proletariatu. Tym bardziej, że w tle widać wzniesiony nowy blok, zapewne jeden z pierwszych na Nowym Bródnie. Kilkadziesiąt baraków dla najuboższych przedstawicieli plebsu wzniósł magistrat warszawski w latach 1925 – 1933. W dobie Dwudziestolecia Międzywojennego Annopol zyskał sobie nadzwyczaj złą sławę. Znany felietonista, Stefan Wiech – Wiechecki, jako adres ciemnych charakterów ze swych felietonów podawał właśnie meldunek w barakach. Budynki wzniesione były z drewna, jak i betonu. O dziwo, II wojnę światową przetrwały w większości „drewniaki” – jak pieszczotliwie nazywali je lokatorzy. „Pozostały 24 baraki, około 300 izb, 450 rodzin, ponad 200 osób; w tym około 400 dzieci w szkole nr 42. Każde mieszkanie składa się z jednej izby, w niektórych dobudowane są przybudówki na składziki lub kuchnie. Pokój ma wymiary 16m2, lub 18 m2.” – czytamy w tekście Haliny Michalikowskiej z 1985 r. zamieszczonym w książce „Bródno i okolice w pamiętnikach mieszkańców”. Mieszkania przerażały brudem i niechlujstwem. W barakach pierwotnie mieszkali „degeneraci”- jak sami mówili o swoich sąsiadach mieszkańcy Nowego Bródna, Aleksandrówka czy Pelcowizny. Byli więc bezrobotni i bezdomni, złodzieje i uliczni oszuści, tramwajowi kieszonkowcy. Z biegiem lat znaleźli się tu ludzie pracujący: „Annopol nie jest dziś kolonią bezrobotnych; każdy może dostać pracę, ale nie zawsze chce. Najstarsze pokolenie dziadków przeważnie na rencie, babki najczęściej analfabetki, zarabiają, jak mówią, ‘dorywczo’, to oznacza sezonowy handel na bazarze lub prywatne sprzątanie” – informowała ówczesna kierowniczka Poradni Społeczno – Wychowawczej Towarzystwa Przyjaciół Dzieci Halina Michalikowska. Dzieci annopolskie nie zawsze jadały w domu ciepły posiłek. Kąpane były bardzo rzadko – „Matki reklamują przed nami swoją czystość, podkreślając, że kąpią dzieci raz na tydzień w balii (prawdopodobnie kilkoro dzieci w tej samej wodzie). Wspólne ubikacje na dworze, rzadko sprzątane, zatruwają powietrze w najbliższym otoczeniu” – alarmowała Michalikowska. Dzieci z baraków były po prostu brudne. Nie miały w najbliższym otoczeniu wzorców do naśladowania, gdyż całą tę „dzielnicę” zamieszkiwał jednorodny typ mieszkańców. Brak możliwości rozwoju, tragiczne wprost warunki mieszkaniowe i mentalność rodziców hamowała ich ambicje naukowe. Uczniowie już od najmłodszych szkolnych lat uciekali z lekcji, trwoniąc czas na jałowe rozrywki. Młodzież grała w karty na pieniądze, wyłudzała gotówkę i paliła papierosy. Reakcją na nie zaliczenie klasy było bicie sznurkiem od żelazka bądź pasem. Ja sam kolonii dla bezdomnych nie pamiętam. Na szczęście rozebrano ją w końcu lat 80. W ich miejscu wznoszą się teraz mury Zakładów Mięsnych „Żerań”. Osiedle mogło służyć rodzicom z nowych bloków na Bródnie jako przykład dla swoich pociech: „Ucz się, bo skończysz jak ten z Annopola...” Odnośnie nazwy Annopol, istnieje wersja, że przed wieloma, wieloma laty, teren ten należał do jakiejś Anny. Stąd Annowe Pole, później przekształcone w Annopol. Warto też wiedzieć, że Annopol jest często mylony z Aleksandrówkiem - kolonią willową przy ul. Weneckiej, Pisankowej, Marii Magdaleny i Bałtyckiej. Jest to bowiem Aleksandrówek. Pozdrawiam Odpowiedz Link
queen_innuendo Re: Annopol 08.06.06, 14:52 c.d. - Jest to bowiem Aleksandrówek, wzniesiony w latach 20. dla pracowników kolei i tramwajów. Jednak plany miejskie jak i nazwa ulicy oraz pętli tramwajowej mówią co innego, i to jest karygodny błąd. Annopol historyczny - tez z barakami - był nieco na północ od obecnej ulicy Inowłodzkiej. Pozdrawiam Odpowiedz Link
regata7 Re: Annopol 08.06.06, 16:09 queen_innuendo napisał: > „Baraki dla bezdomnych na Annopolu, nie wiedziałam, że zbudowało je miasto... myślałam, że sami mieszkańcy. Wyglądały (w początkach lat 70-tych) jak budki pozlepiane z kawałków dykty, desek, blachy falistej... miałam kilka lat, a do dziś pamiętam pożar jednego z tych baraczków. Strażacy bosakami odrywali kolejne tlące się warstwy "ściany", a warstw z dykty i tektury było z 10... Pamiętam z wczesnego dzieciństwa te baraczki, moja siostra jeszcze chodziła przez 2 lata do podstawówki 42 (zanim otwarto 275 przy św.Hieronima). Baraki sięgały chyba aż do starej, brukowanej Toruńskiej, a niektóre dzieciaki stamtąd bawiły się z nami na podwórkach (trzypiętrowe bloki, jedne z najstarszych na Bródnie). Koleżanka, która mieszkała kiedyś w domku po drugiej stronie Wysockiego (blisko torów), pochodząca z rodziny kolejarskiej (ponoć kolej dawała tam działki swoim pracownikom), opowiadała, że przez Annopol można było przejść bezpiecznie tylko z wałkiem bielizny na ramieniu - do, albo z magla. I ponoć tylko dwie osoby mogły czuć się tam bezpiecznie o każdej porze - doktor Sobolewski (który leczył ich za darmo, mimo braku jakichkolwiek ubezpieczeń) i ksiądz Gawlik. (...) Dziś > zapomnieliśmy już o istnieniu jakiegoś tam Annopola, a na samo wspomnienie > słowa „bieda” przechodzą nas ciarki. Nic dziwnego. Baraki annopolsk > ie zmiecione > zostały z powierzchni ziemi pod koniec lat 80. według mnie zlikwidowano je wcześniej, w latach siedemdziesiątych - pod budowę trasy Toruńskiej, a pozostałe tereny oddano pod działki pracownicze (jeszcze przezd 80-tym rokiem). W latach osiemdziesiątych to tam już nic nie było, może jakieś pozostałości. Po wyburzeniu baraczków, większość ich lokatorów przesiedlono ponoć do "pekinu" - łamańca stojącego wzdłuż Rembielińskiej, i do innych, podobnych łamańców. Łatwo było potem kupić za niewielkie pieniądze krany, wanny, umywali, drzwi i inne cenne wtedy przedmioty... > Dzieci annopolskie nie zawsze jadały w domu ciepły posiłek. Kąpane były > bardzo rzadko – „Matki reklamują przed nami swoją czystość, podkreś > lając, że > kąpią dzieci raz na tydzień w balii (prawdopodobnie kilkoro dzieci w tej samej wodzie). moja mama widziała kiedyś (lata 60-te) taką rodzinną kąpiel w sobotnie, letnie popołudnie. Poszła tam, bo usłyszała płacz i straszne, rozpaczliwe krzyki dzieci, myślała, że coś się dzieje, a to było mycie w balii przed chałupą Nie miały w najbliższym otoczeniu wzorców do naśladowania, gdyż > całą tę „dzielnicę” zamieszkiwał jednorodny typ mieszkańców. trochę miały do tej samej szkoły chodziły przecież dzieci kolejarzy i tramwajarzy. Uczniowie już od najmłodszych szkolnych lat uciekali z > lekcji, trwoniąc czas na jałowe rozrywki. Młodzież grała w karty na pieniądze, > wyłudzała gotówkę i paliła papierosy. Reakcją na nie zaliczenie klasy było > bicie sznurkiem od żelazka bądź pasem. no to wiele się nie zmieniło, mimo braku slamsów na Annopolu > Ja sam kolonii dla bezdomnych nie pamiętam. Na szczęście rozebrano ją w > końcu lat 80. W ich miejscu wznoszą się teraz mury Zakładów Mięsnych „Żer > ań”. zakłady mięsne są starsze, wzniesiono je dużo wcześniej niż w latach 80-tych, W tych latach to się biegało z kartkami "na mięso" do sklepu firmowego w tych zakładach, a moja koleżanka znalazła tam swoją pierwszą pracę > Osiedle mogło służyć rodzicom z nowych bloków na Bródnie jako przykład dla > swoich pociech: „Ucz się, bo skończysz jak ten z Annopola...” u nas było "bo wylądujesz w takich barakach" ) > > Odnośnie nazwy Annopol, istnieje wersja, że przed wieloma, wieloma laty, teren > ten należał do jakiejś Anny. ciekawe, do jakiej? zwykle takie "żeńskie" nazwy pochodziły od imienia cóki, czy żony właściciela. Stąd Annowe Pole, później przekształcone w > Annopol. Warto też wiedzieć, że Annopol jest często mylony z Aleksandrówkiem - kolonią willową przy ul. Weneckiej, Pisankowej, Marii Magdaleny i Bałtyckiej. > Jest to bowiem Aleksandrówek. nie miałam pojęcia, że to Aleksandrówek! a na Pisankową chodziłam często > Odpowiedz Link
radiogaga Re: Annopol 09.06.06, 12:33 Cześć Nie ukrywam się, poprostu pan sloggi wpłynął na zablokowanie mojego adresu "przemyslaw.burkiewicz" Ale nikt nie zabroni mi pisać o dawnym Bródnie. Pozdrawiam Odpowiedz Link
regata7 Re: Annopol 09.06.06, 13:14 ollin1 napisał: > > cześć Przemku to widze ze sie teraz ukrywasz.... jeśli to do mnie (odpowiedź pod moim postem) to pomyłka - jestem kobietą i nie nazywam się Przemek Odpowiedz Link
queen_innuendo Re: Annopol 09.06.06, 14:57 He he Raz piszę z "quuen_innuendo", bo to mój npwy forumowy nick, czasem z "radiogaga" - to email dla znajomych, i czasem zaraz po sprawdzeniu poczty wchodzę na forum właśnie z tego maila. Jednakże obiecuję poprawę i będę klarownym "queen_innuendo" (ku czci piosenki "Innuendo" grupy Queen ) Pozdrawiam! Odpowiedz Link