otryt
17.08.10, 13:09
To śródtytuł artykułu Igora Janke z Rzeczypospolitej. Gorąco polecam.
www.rp.pl/artykul/523322_Janke__Grozny_gniew__ulicy.html
Czy tez czujecie to gorące napięcie? Z każdym dniem temperatura
rośnie. Tak na pierwszy rzut oka nie widać tego na forum. Obumiera
ono raczej, temperatura dość chłodna, wynikająca chyba z tego, że
większość (poza paroma wyjątkami) myśli podobnie, pozostali gdzieś
wyemigrowali. Być może część z nich nie chciała uczestniczyć w
bratobójczych, wyniszczających kłótniach, jakie niechybnie musiałyby
powstać przy zderzeniu się dwóch (lub więcej) jakże skrajnych wizji.
Zauważyłem, że ludzie przestają ze sobą rozmawiać, stają się
nieufni, skrywają swoje myśli, emigrują wewnętrznie. Przypominają mi
się lata stanu wojennego. Wtedy lepiej było nie rozmawiać przy stole
o polityce, by nie zakłócać spotkania rodzinnego. Teraz jednak jest
trudniej. W latach stanu wojennego było mniej więcej wiadomo, kto po
której stronie stoi. Kto należy do PZPR, kto pracuje w milicji lub
ubecji. Kto jest politrukiem w wojsku. Dziś podziały są niezbyt
jasne. Z grubsza przebiegają według linii: młodzi, wykształceni, z
dużych miast z jednej strony, a ci pozostali z drugiej strony. Takie
kryterium podziału zostało wykreowane przez sondażownie. (Moim
zdaniem nie jest ono do końca prawdziwe, decydujące są inne cechy)
Było ono nieodłącznym załącznikiem do podawanych każdego dnia
wyników sondaży. Wiadomo, lepiej trzymać z tymi, którym się udało i
są na fali. Ich należy naśladować i mieć podobne aspiracje,
nadzieję, że choć w przyszłości nam się też uda wejść do tej grupy
młodych i wykształconych.
Media przestały mówić o tym, co ważne. Nie mówi się o gospodarce, o
zadłużeniu, o katastrofalnym stanie naszych instytucji państwowych.
Nie mówi się o tym, że straciliśmy stanowisko wiceprezesa
Europejskiego Banku Inwestycyjnego, na którym zasiadała przez
ostanie trzy lata Marta Gajęcka (a miała zasiadać 6 lat). Dzięki
posiadaniu swojego człowieka w EBI na polskie inwestycje poszło 7
razy więcej pieniędzy niż wcześniej. Teraz pójdą na budowę gazociągu
łączącego Niemcy i Rosję pod Bałtykiem. Tych spraw ważnych możnaby
wymieniać w nieskończoność. Tymczasem w kraju wciąż są podsycane
konflikty, odnoszę wrażenie, że z pełną świadomością, napuszcza się
jedne grupy na drugie. Palikot wciąż jest głównym aktorem mediów.
Wczoraj zapowiedział śmierć Jarosława Kaczyńskiego, jeszcze w tym
roku. Czeka na to z wielką nadzieją. Palikot jest czołowym
politykiem partii, na czele której stoi Tusk. Palikot jest
serdecznym przyjacielem nowego prezydenta. To są fakty. Czy tego
typu zwyczaje zna jakakolwiek demokracja na świecie? Media są od
tego by patrzeć władzy na ręce, a nie od tego, by zwalczać opozycję.
Opozycjonistów zwalczają wyłącznie totalitarne reżimy. Nie rozmawia
się na argumenty, lecz dominuje język inwektyw i insynuacji. Kościół
w tym wszystkim siedzi cicho, nie nawołuje do opamiętania, do zmiany
języka, do przywrócenia, zdrowych demokratycznych reguł działania
państwa. Jest mnóstwo kłamstw i dezinformacji w mediach. Niewielu
próbuje to weryfikować w wielu źródłach, przyjmując kłamstwo za
pewnik. Kłamstwo powtórzone sto razy staje się oczywistością dla
jego odbiorcy. Kanonem wiary. Dlatego jedynym "argumentem" po takim
praniu mózgów jest to, że PRZECIEŻ WSZYSCY TO WIEDZĄ. Gdy ktoś
twierdzi coś innego, to jest idiotą i oszołomem, ha ha ha ha. Nawet
na tym forum padały tego rodzaju "argumenty". Gdy spotkają się dwa
całkowicie sprzeczne ze sobą kanony wiary nie ma rozmowy. Co gorsza
nie ma nawet szacunku dla drugiego człowieka. Szacunku, który
nakazuje nam choćby nasza wiara. Choćby tylko kultura i obyczaj,
jeśli ktoś w Boga nie wierzy.
10 kwietnia wydarzyła się niewyobrażalna katastrofa. Państwo nasze
pokazało kompromitującą w oczach świata słabość. Straciliśmy głowę
państwa, głównych dowódców wojskowych, parlamentarzystów, duchownych
różnych wyznań, szlachetnych ludzi z rodzin katyńskich, którzy od
lat walczyli o prawdę o tej zbrodni i odpowiednie uhonorowanie
ofiar. Można powiedzieć, że zginęli ludzie ze wszystkich środowisk,
że wszystkich pokoleń, z kraju i z emigracji. W wymiarze
symbolicznym zginęła cała Polska. Myślałem, że przyjdzie
opamiętanie, że nie wrócą już lata 2005-2010. Dziś jestem pełen obaw
o Polskę, o naszą przyszłość. Nie może być dobrze w kraju, gdy tak
bardzo jest gwałcone prawo Boże, a także prawo ludzkie. Pozostaje
modlitwa, uczciwe i odważne poszukiwanie prawdy, odbudowa szacunku
dla drugiego człowieka, porzucenie pogardy i nienawiści.
Pozdrawiam serdecznie