Dodaj do ulubionych

Tak gorąco jeszcze nie było

17.08.10, 13:09
To śródtytuł artykułu Igora Janke z Rzeczypospolitej. Gorąco polecam.


www.rp.pl/artykul/523322_Janke__Grozny_gniew__ulicy.html

Czy tez czujecie to gorące napięcie? Z każdym dniem temperatura
rośnie. Tak na pierwszy rzut oka nie widać tego na forum. Obumiera
ono raczej, temperatura dość chłodna, wynikająca chyba z tego, że
większość (poza paroma wyjątkami) myśli podobnie, pozostali gdzieś
wyemigrowali. Być może część z nich nie chciała uczestniczyć w
bratobójczych, wyniszczających kłótniach, jakie niechybnie musiałyby
powstać przy zderzeniu się dwóch (lub więcej) jakże skrajnych wizji.
Zauważyłem, że ludzie przestają ze sobą rozmawiać, stają się
nieufni, skrywają swoje myśli, emigrują wewnętrznie. Przypominają mi
się lata stanu wojennego. Wtedy lepiej było nie rozmawiać przy stole
o polityce, by nie zakłócać spotkania rodzinnego. Teraz jednak jest
trudniej. W latach stanu wojennego było mniej więcej wiadomo, kto po
której stronie stoi. Kto należy do PZPR, kto pracuje w milicji lub
ubecji. Kto jest politrukiem w wojsku. Dziś podziały są niezbyt
jasne. Z grubsza przebiegają według linii: młodzi, wykształceni, z
dużych miast z jednej strony, a ci pozostali z drugiej strony. Takie
kryterium podziału zostało wykreowane przez sondażownie. (Moim
zdaniem nie jest ono do końca prawdziwe, decydujące są inne cechy)
Było ono nieodłącznym załącznikiem do podawanych każdego dnia
wyników sondaży. Wiadomo, lepiej trzymać z tymi, którym się udało i
są na fali. Ich należy naśladować i mieć podobne aspiracje,
nadzieję, że choć w przyszłości nam się też uda wejść do tej grupy
młodych i wykształconych.

Media przestały mówić o tym, co ważne. Nie mówi się o gospodarce, o
zadłużeniu, o katastrofalnym stanie naszych instytucji państwowych.
Nie mówi się o tym, że straciliśmy stanowisko wiceprezesa
Europejskiego Banku Inwestycyjnego, na którym zasiadała przez
ostanie trzy lata Marta Gajęcka (a miała zasiadać 6 lat). Dzięki
posiadaniu swojego człowieka w EBI na polskie inwestycje poszło 7
razy więcej pieniędzy niż wcześniej. Teraz pójdą na budowę gazociągu
łączącego Niemcy i Rosję pod Bałtykiem. Tych spraw ważnych możnaby
wymieniać w nieskończoność. Tymczasem w kraju wciąż są podsycane
konflikty, odnoszę wrażenie, że z pełną świadomością, napuszcza się
jedne grupy na drugie. Palikot wciąż jest głównym aktorem mediów.
Wczoraj zapowiedział śmierć Jarosława Kaczyńskiego, jeszcze w tym
roku. Czeka na to z wielką nadzieją. Palikot jest czołowym
politykiem partii, na czele której stoi Tusk. Palikot jest
serdecznym przyjacielem nowego prezydenta. To są fakty. Czy tego
typu zwyczaje zna jakakolwiek demokracja na świecie? Media są od
tego by patrzeć władzy na ręce, a nie od tego, by zwalczać opozycję.
Opozycjonistów zwalczają wyłącznie totalitarne reżimy. Nie rozmawia
się na argumenty, lecz dominuje język inwektyw i insynuacji. Kościół
w tym wszystkim siedzi cicho, nie nawołuje do opamiętania, do zmiany
języka, do przywrócenia, zdrowych demokratycznych reguł działania
państwa. Jest mnóstwo kłamstw i dezinformacji w mediach. Niewielu
próbuje to weryfikować w wielu źródłach, przyjmując kłamstwo za
pewnik. Kłamstwo powtórzone sto razy staje się oczywistością dla
jego odbiorcy. Kanonem wiary. Dlatego jedynym "argumentem" po takim
praniu mózgów jest to, że PRZECIEŻ WSZYSCY TO WIEDZĄ. Gdy ktoś
twierdzi coś innego, to jest idiotą i oszołomem, ha ha ha ha. Nawet
na tym forum padały tego rodzaju "argumenty". Gdy spotkają się dwa
całkowicie sprzeczne ze sobą kanony wiary nie ma rozmowy. Co gorsza
nie ma nawet szacunku dla drugiego człowieka. Szacunku, który
nakazuje nam choćby nasza wiara. Choćby tylko kultura i obyczaj,
jeśli ktoś w Boga nie wierzy.

10 kwietnia wydarzyła się niewyobrażalna katastrofa. Państwo nasze
pokazało kompromitującą w oczach świata słabość. Straciliśmy głowę
państwa, głównych dowódców wojskowych, parlamentarzystów, duchownych
różnych wyznań, szlachetnych ludzi z rodzin katyńskich, którzy od
lat walczyli o prawdę o tej zbrodni i odpowiednie uhonorowanie
ofiar. Można powiedzieć, że zginęli ludzie ze wszystkich środowisk,
że wszystkich pokoleń, z kraju i z emigracji. W wymiarze
symbolicznym zginęła cała Polska. Myślałem, że przyjdzie
opamiętanie, że nie wrócą już lata 2005-2010. Dziś jestem pełen obaw
o Polskę, o naszą przyszłość. Nie może być dobrze w kraju, gdy tak
bardzo jest gwałcone prawo Boże, a także prawo ludzkie. Pozostaje
modlitwa, uczciwe i odważne poszukiwanie prawdy, odbudowa szacunku
dla drugiego człowieka, porzucenie pogardy i nienawiści.

Pozdrawiam serdecznie

Obserwuj wątek
    • kim5 Re: Tak gorąco jeszcze nie było 17.08.10, 13:29
      Nie, nie mam takiego wrażenia.
      Mam wrażenie raczej, że niewiele się dzieje, wroga nie ma i
      niektórzy usilnie próbują tego wroga znaleźć.
      Polacy świetnie czują się w klimacie walki przeciwko, gorzej w walce
      o coś. Zwłaszcza wspólnej.
      Mam wrażenie, że nie jest źle, ale usiłuje się nam wmówić, że jest
      coraz gorzej.
      Takie same teksty powtarzali mi znajomi z innych krajów w
      odniesieniu do ich polityki.
    • wiesia140 Re: Tak gorąco jeszcze nie było 17.08.10, 13:37
      Wyrażę swoją opinię od dawna zaobserwowałam postawę ( można się z tym
      nie zgodzić , bo tu mój punkt widzenia)w pewnych grupach społecznych ( nie
      mam na myśli forumowiczów) ; kto nie z ami ten przeciw nam .
      Podejrzewam ,że tam to zawsze było , ale teraz ujrzało światło dzienne .

      Takie
      > kryterium podziału zostało wykreowane przez sondażownie

      Z tym się nie zgodzę , myślę ,że ośrodki badań robią to bardzo rzetelnie
      i ich celem nie jest dzielenie społeczeństwa. Ludzie młodzi ,
      wykształceni występują we wszystkich grupach sondażowych.

      a o gospodarce też media mówią

      Kościół
      > w tym wszystkim siedzi cicho, nie nawołuje do opamiętania, do zmiany
      > języka, do przywrócenia, zdrowych demokratycznych reguł działania
      > państwa.

      nawołuje
      był już apel ,żeby nie wykorzystywać krzyża do celów politycznych

      Gdy spotkają się dwa
      > całkowicie sprzeczne ze sobą kanony wiary nie ma rozmowy. Co gorsza
      > nie ma nawet szacunku dla drugiego człowieka.

      Myślę ,że to jest możliwe , bo w każdym jest cząstka dobra i to dobro należy
      wyciągnąć i na nim budować porozumienie,, a opozycji póki co nikt nie
      zwalcza, owszem są kłótni , spory , ale nikt nie próbuje zdelegalizować
      opozzycji , wsadzać do więzień jak to dawniej bywało , więc postęp już
      jest. wrócę to odpowiem , bo niestety muszę wyjść


      " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
      pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
      • wiesia140 Re: Tak gorąco jeszcze nie było 17.08.10, 13:43
        a artykuł przedstawia sposób widzenia jego autora , ja tego tak nie widzę,
        jeszcze tak źle nie jest
        • stukotek Re: Tak gorąco jeszcze nie było 17.08.10, 13:58
          wg mnie bardzo dobrze napisany artkuł.
          Czytając jakiś czas temu o nocnych rozróbach pod krzyżem byłam
          oburzona, że Gazeta nazywała to pokojowym happeningiem.
          Dla mnie widok krzyża zrobionego z puszek po piwie jest szokiem,
          obraża moje uczucia religijne. I uważam że jest znakiem strasznego
          upadku moralności.
          • kim5 Re: Tak gorąco jeszcze nie było 17.08.10, 14:10
            Mnie bardzo bolały transparenty rozpięte koło krzyża i awantura
            wokół odsłonięcia grobu w Ossowie.
            Słowa "hańba" i spekulacje o pochodzeniu członków rządu też nie są
            na miejscu.
            Ale to tylko margines.
          • wiesia140 Re: Tak gorąco jeszcze nie było 17.08.10, 14:14
            wiesz ja tam nie byłam i znam sprawę tylko z mediów, wiem ,że tam są prowokacje
            , ale nie możemy dać się im zwariować, jakoś trzeba zachować rozsądek
            " Przyjdźcie do mnie wszyscy, którzy utrudzeni jesteście , a ja was
            pokrzepię" www.jezuufamtobie.pl/
            • verdana Re: Tak gorąco jeszcze nie było 17.08.10, 16:33
              A ja patrzę i się cieszę. Może dlatego, ze jestem starsza.
              Cieszę się, ze można demonstrować na ulicy. Że można się bardzo
              ostro ze sobą nie zgadzać. Że państwo stara się załatwić pokojowo
              spory. Że najbardziej skrajne poglądy mają szansę zostać
              upublicznione, bo ludzie się nie boją.
              Wcale nie chcę spokoju i zgody narodowej. Zgoda jest podejrzana.
              Awantury i scieranie się bardzo różnych, czasem nie dających się
              nijak pogodzić pogłądów - to jest demokracja. O niczym innym nie
              marzyłam.
              • wiesia140 Re: Tak gorąco jeszcze nie było 17.08.10, 16:42
                widzisz , a ja wolę dyskusję w duchu szacunku niż wszystkie demonstracje
                ( choć nie przeczę , są one są potrzebne).
                • verdana Re: Tak gorąco jeszcze nie było 17.08.10, 16:47
                  Ja też wolę. Ale cieszę się, ze takie demonstracje są możliwe. Może
                  nawet cieszę się, ze są - bo co to oznacza? Oznacza, ze ludziom się
                  chce o coś walczyć, ze coś ich interesuje, że biorą udział w życiu
                  publicznym.
                  Raz demonstrują w sposob idiotyczny, a raz w obronie Rospudy. Tego
                  się nie da oddzielić, nie moze być tylko grzecznych, słusznych i
                  spokojnych rozmów, dyskusji. Umożliwienie ludziom pokazywania
                  złości, czy obrony albo protestu przeciw czemuś jest cenne ssamo w
                  sobie, choćbysmy się z ich postulatami absolutnie nie zgadzali.
                  • wiesia140 Re: Tak gorąco jeszcze nie było 17.08.10, 16:57
                    no jest to też pewnego rodzaju sposób rozładowania emocji, zawsze to
                    lepiej jak demonstrują niż od razu przechodzą do radykalniejszych środków
                    , poza tym władzy to też pokazu je ,ze lud nie wszystko przyjmie tak
                    pokornie jak by władza chciała, a to sprawia ,że władza czuje jakiś
                    dystans i respekt w swoich poczynaniach, całkowite ugrzecznienie też nie
                    jest dobre ( to była ogólna uwaga dotycząca wszystkich demonstracji i
                    rządów każdej opcji politycznej).
                    • verdana Re: Tak gorąco jeszcze nie było 17.08.10, 17:10
                      Nie tylko wladza, to moze jest i dobre dla wszystkich. Nie jest źle,
                      jak zwolennicy jakiegos pogladu, przekonani, ze wszysscy mysla
                      niemal tak samo, a pozostali to "wrogowie", albo "ozolomy" , nagle
                      przekonują się, jak wielu ludzi - i to różnych - mysli zupenie
                      inaczej. Nie chodzi tu o to, aby zmienić poglądy, ale żeby
                      zobaczyć,z ę spoleczeństwo to wcale nie monolit, ze za dużo jest
                      tych "innych", aby można ich było całkiem zmarginalizować.
                    • wiesia140 Re: Do otryta i stukotek 17.08.10, 17:10
                      choć rozumiem w pewnej części rozumiem ciebie i( otryta macie pełne
                      prawo widzieć to tak jak widzicie) niektóre tamtejsze działania naprawdę
                      mogły obrażać ( mnie najbardziej uraziło hasło : Jest krzyż jest impreza,
                      a z drugiej strony wypowiedź pewnej pani , sugerująca jakoby ci , co
                      myślą inaczej niż ona nie byli m Polakami , katolikami). Obiektywnie
                      rzecz biorąc oby dwie strony się tam nawzajem obrażają. Przykre , ale
                      prawdziwe.
                      • otryt Re: Do otryta i stukotek 17.08.10, 17:34
                        wiesia140 napisała:

                        > macie pełne prawo widzieć to tak jak widzicie

                        Dziękuję Ci bardzo. Myślisz, że wszyscy dadzą mi takie prawo?
                        • verdana Re: Do otryta i stukotek 17.08.10, 17:38
                          Na tym polega piękno demokracji, nikt Ci takiego prawa nie musi
                          dawać. Ty je masz i tak, chocby inni uwazali, że go nie maszsmile Twoje
                          prawo do opinii nie zalezy bowiem od innych, tylko i wyłącznie od
                          Ciebie.
                          • wiesia140 Re: Do otryta i stukotek 17.08.10, 17:43
                            i to jest właśnie najlepiej ujęta definicja demokracji
                            • wiesia140 Re: każdy ma takie prawo 17.08.10, 18:39
                              każdy z forumowiczów piszących i podczytujących, a w realu każdy człowiek
                              , ja tu nie mam nic do rzeczy
                              ( jeśli chodzi o to prawo). Przepraszam ,ze nie do precyzowałam do końca
                              swoją wypowiedź , mam nadzieję,że nikt nie poczuł się urażony jeśli tak
                              to przepraszam i proszę o wybaczenie.
                              • otryt Re: każdy ma takie prawo 17.08.10, 19:15
                                wiesia140 napisała:

                                >mam nadzieję,że nikt nie poczuł się urażony jeśli tak
                                >to przepraszam i proszę o wybaczenie.

                                Ja się nie gniewam, mam dużo szacunku do Ciebie, ale też rozumiem, że każdy z
                                nas żyje w jakiejś przestrzeni medialnej, w jakimś środowisku i chcąc nie chcąc
                                ulega poglądom tam wypowiadanym. Mówiąc prawo do wypowiedzi, mam na myśli nie
                                prawo cywilne lub karne, ale prawo do głoszenia swoich poglądów bez narażenia
                                się na utratę szacunku drugiego człowieka, tylko dlatego, że myśli się inaczej
                                niż chciałyby mainstreamowe media. W ostatnim czasie zrobiło furorę określenie
                                "teorie spiskowe". To jest pałka. którą wali się po łbie ludzi inaczej
                                myślących. Wielu z tych, którzy oberwali taką pałką więcej już się nie odezwą.
                                To taka nowoczesna forma cenzury. Cenzury nie ma, ale jest. Nie można na
                                przykład pytać o przyczyny katastrofy smoleńskiej. Już samo pytanie naraża jego
                                autora na pogardliwy epitet.
                                • wiesia140 Re: każdy ma takie prawo 17.08.10, 19:56
                                  dziekuję
                                  • wiesia140 Re: każdy ma takie prawo 17.08.10, 20:11
                                    za słowa szacunku
                                    • otryt Re: każdy ma takie prawo 17.08.10, 20:25
                                      smile))
                                      • wiesia140 Re: każdy ma takie prawo 17.08.10, 21:44
                                        Mówiąc prawo do wypowiedzi, mam na myśli nie
                                        prawo cywilne lub karne, ale prawo do głoszenia swoich poglądów bez narażenia
                                        się na utratę szacunku drugiego człowieka

                                        ja też
                                        • sulla Re: każdy ma takie prawo 17.08.10, 21:52
                                          "Mówiąc prawo do wypowiedzi, mam na myśli nie
                                          prawo cywilne lub karne, ale prawo do głoszenia swoich poglądów bez narażenia
                                          się na utratę szacunku drugiego człowieka"

                                          Takiego prawa nigdy w historii nie było i nie będzie w formie usankcjonowanej
                                          przez państwo i ustrój. Takie prawo są w stanie dać sobie tylko ludzie
                                          zaangażowani w dyskusję. Dojrzali na tyle, żeby być w stanie darzyć szacunkiem
                                          drugiego człowieka dla samego jego bycia człowiekiem, dla niczego więcej.
                                          • wiesia140 Re: każdy ma takie prawo 17.08.10, 21:57
                                            pozostaje mi się podpisać
                                          • otryt Re: każdy ma takie prawo 18.08.10, 01:25
                                            sulla napisała:

                                            >Takiego prawa nigdy w historii nie było
                                            >i nie będzie w formie usankcjonowanej
                                            >przez państwo i ustrój. Takie prawo są w stanie
                                            >dać sobie tylko ludzie zaangażowani w dyskusję.
                                            >Dojrzali na tyle, żeby być w stanie darzyć szacunkiem
                                            >drugiego człowieka dla samego jego bycia człowiekiem,
                                            >dla niczego więcej.

                                            To prawda. To jest kwestia osobistej kultury, obyczaju, religii. Byłem kiedyś
                                            świadkiem, jak na wykładzie, kobieta zadająca pytanie księdzu wykładowcy, mówiła
                                            rzeczy, z którymi trudno się było zgodzić. Wykładowca nie miał ochoty na
                                            polemikę, ale jego odpowiedź bardzo mi się podobała. To mniej więcej było tak:
                                            "Ja rozumiem i szanuję pani pogląd. Ma pani prawo tak uważać. Ja jednak mam inne
                                            zdanie." Czy coś podobnego słyszymy w mediach, które przecież mają uczyć sztuki
                                            kulturalnego dyskutowania. Mają być jakimś wzorcem. Wzorcem języka
                                            parlamentarnego. Z wakacji wróciłem pełen spokoju i harmonii, włączyłem
                                            telewizor i moim pierwszym odczuciem po długiej przerwie było wzajemne ujadanie,
                                            tak właśnie ujadanie, ludzi w telewizorze, bicie piany, nienawistne gesty i
                                            słowa. Wałkowanie na okrągło trzeciorzędnych spraw. To media uczą, nadają ton,
                                            że pewne poglądy i ich głosicieli trzeba stygmatyzować. I nie chodzi tu
                                            bynajmniej o głoszenie antysemityzmu, ale chwaląc śp Lecha Kaczyńskiego już
                                            narażamy się na nieprzyjazną opinię. Świetnie wyraziła to zjawisko w filmie
                                            "Solidarni 2010" aktorka Katarzyna Łaniewska: Nikt nie chce słuchać ani mówić
                                            żadnych argumentów, bo to przecież Kaczor ha ha ha ha.

                                            Dobranoc
                                            • kim5 Re: każdy ma takie prawo 18.08.10, 10:26
                                              A ja mam wrażenie, że nikogo nie wypada chwalić. I to jest przykre,
                                              bo zewsząd słychać same negatywne słowa.
                                              Prezydent Kaczyński nie był z mojej bajki, ale bardzo podobała mi
                                              sie jego działalność w sprawie bezdomnych zwierząt (miał nawet tytuł
                                              Kociarza Roku w 2007), co bardzo dobrze o nim świadczy. Ma u mnie za
                                              to duży plus.
    • wiesia140 Re: Tak gorąco jeszcze nie było 17.08.10, 18:24
      proszę mi wybaczyć,że nie zawsze wszystko od razu dopracowuję, nie
      chciałam i mam nadzieję ,że nikogo nie obraziłam.
      • kim5 Re: Tak gorąco jeszcze nie było 17.08.10, 22:08
        Chciałam jeszcze coś dodać. Nie dzielmy społeczeństwa na władzę i
        resztę. Jak czytam, że lud ma patrzeć władzy na ręce, to widzę
        właśnie taki podział jak w poprzedniej epoce: my i oni.
        A władza to przecież ludzie. W dużej mierze pośrednio lub
        bezpośrednio nie tylko wybrani przez nas, ale przede wszystkim
        wybrani wśród nas. Wiem i wierzę, że to ludzie, którzy też mają
        swoje cele, starają się, zależy im, żeby dobrze pracować. Nie da się
        rządzić ludźmi, którzy traktują władzę jak obcego, chyba, że
        metodami siłowymi. A przecież w relacjach z władzą też obowiązuje
        przykazanie miłości. Czy miłujemy naszych posłów, premiera, ale też
        i przywódcę nielubianej przez nas partii? Czy widzimy w nich ludzi
        czy tylko tabliczki na gabinetach?
        Ja zacznę od tego, żeby na tych nielubiabych nie patrzeć jak na
        wrogów.
        • wiesia140 Re: Tak gorąco jeszcze nie było 17.08.10, 22:19
          staram się patrzeć przyjaźnie , choć w moim środowisku to trudne
          niestety mam zacietrzewionych PiSowców i PO-owców , a pisząc w poście
          o demonstracjach hasła władza , lud, nie byłam tego w stanie inaczej
          ująć, wiem ,ze rząd wywodzi się z takich samych ludzi jak my ze swoimi
          marzeniami ,ideałami.
        • otryt Re: Tak gorąco jeszcze nie było 18.08.10, 00:50
          kim5 napisała:

          >Chciałam jeszcze coś dodać. Nie dzielmy społeczeństwa
          >na władzę i resztę. Jak czytam, że lud ma patrzeć
          >władzy na ręce, to widzę właśnie taki podział jak
          >w poprzedniej epoce: my i oni.

          To ja napisałem, żeby patrzeć na ręce. Konkretnie:

          >Media są od tego by patrzeć władzy na ręce,
          >a nie od tego, by zwalczać opozycję.

          Media są nazywane i słusznie czwartą władzą. Ich siła jest olbrzymia, dlatego
          mogą stanowić przeciwwagę dla władzy wykonawczej. Powinny pełnić wobec niej
          funkcję kontrolną, co dosyć kolokwialnie wyraziłem jako patrzenie na ręce. W
          krajach o ugruntowanej demokracji tak się dzieje. Prasa, radio i telewizja
          wykrywa wiele nadużyć czynionych przez władzę na każdym szczeblu, od szczebla
          lokalnego aż do premiera i prezydenta. Media służą także temu, by objaśniać
          złożoność świata i spraw, które wokół nas się dzieją, by edukować. Bez
          rozumienia tego, co się dzieje na scenie politycznej, w gospodarce nie można być
          dobrym czytaj świadomym wyborcą. Gdy media kłamią, dezinformują, manipulują,
          zaciemniają obraz rzeczywistości zamiast go rozjaśniać, gdy media w końcu
          współuczestniczą w okłamywaniu społeczeństwa razem z politykami powstaje
          sytuacja, taka sama, jaką mieliśmy w PRL, jaka jest w systemach totalitarnych.
          Tworzy się podział na my, którzy nie mamy nic do powiedzenia i oni, którzy nas
          okłamują, korzystają z nienależnych przywilejów, źle rządzą państwem. Tak było w
          poprzedniej epoce, jak słusznie zauważasz. Nie bądźmy naiwni, każda władza, w
          każdym kraju, jeśli nie będzie poddana kontroli społecznej (poprzez media i inne
          organy) bardzo szybko się degeneruje, okazuje się arogancka wobec ludzi, którzy
          ją wybrali. Czy uważasz, że nasze media dobrze wypełniają swoją funkcję
          kontrolną wobec władzy? Mam jeszcze jedno pytanie do Ciebie, bo tego nie wiem.
          Czy mieszkasz w Polsce, czy piszesz z zagranicy?

          Pozdrawiam
          • kim5 Re: Tak gorąco jeszcze nie było 18.08.10, 09:16
            Mieszkam w Polsce.
            Media powinny też patrzeć na ręce opozycji, bo w demokracji ludzie
            mają prawo wiedzieć, kogo wybierają. A opozycja jutro może być u
            władzy.
            Nie podoba mi się stwierdzenie, że media nie powinny walczyć z
            opozycją, bo to przypomina PRL. PRL byłby wówczas, gdyby media
            (globalnie) najeżdżały hurmem na jedną stronę, a inną wysławiały pod
            niebiosa. A tak u nas nie jest i jeszcze długo nie będzie. Mamy
            różne gazety, od "Faktów i mitów" po "Gazetę Polską" i można sobie
            wybierać, co kto chce.
            Oczekuję, że media będą mnie informować zarówno o tym, co robi rząd,
            jak i o tym, jak zachowuje się opozycja. Zresztą staram się
            regularnie zasięgać wiedzy u źródeł (choćby na portalach partii
            politycznych).
            • verdana Re: Tak gorąco jeszcze nie było 18.08.10, 10:30
              Media to nie szkola. Media nie powinny klamać, ale mają prawo być
              zwolennikami takiej, a nie innej opcji, przedstawiać rózne kwestie
              ze swojego punktu widzenia. Więcej - uznanie, ze media powinny się
              podporzadkować jakimś wytycznym, przedstawiać coś w taki, a nie inny
              sposób, a nawet żądanie, aby były "spokojne i wywazone" to koniec
              wolnosci słowa. Gazet jest dużo, można sobie wybrać taką, ktora nam
              odpowiada i dostawać szału czytając gazetę przeciwnego obozu. I tak
              powinno być, wszelkie dążenia do tego, aby gazety pisały w okreslony
              sposób, to wizja cenzury.
              Gazety w okresie miedzywojennym byly bez porownania ostrzejsze ,
              bardziej chamskie niż teraz, pisaly rzeczy, ktorych zadne
              współczesne media w Polsce nie ośmieliłyby się napisać. PRL-owskie
              gazety klamały, ale ich język, szczególnie od Gierka, był znacznie
              lagodniejszy. I co, dobrze nie było...
              • maadzik3 Re: Tak gorąco jeszcze nie było 18.08.10, 10:56
                Verdano, jak zwykle pozostaje mi sie z Toba zgodzicsmile Wolnosc i demokracja sa
                wartosciami dla spoleczenstwa bezcennymi. I oczywiscie ze czasem na to czy owo z
                wydarzen lub sposobow demonstrowania pogladow bedzie nas szlag trafial. I
                oczywiscie ze wiekszosc z ludzi na tym forum wolalaby dyskusje na argumenty a
                nie emocje, ale emocje sa ludzkie, a prawo ich wyrazania bezcenne (nawet jesli
                czasem w praktyce wkurzajace lub zawstydzajace). Nie bede wchodzila w meritum,
                ale opowiem Wam dowcip i podziele sie jedna refleksja:
                Dowcip: Pewien podrozny przebywajac jakis czas z dala od miejsc w ktorych mialby
                dostep do informacji ze swojego kraju i w zrozumialym przez siebie jezyku w
                koncu, w wiekszym miescie, kupil gazete ktora mogl zrozumiec i donosila o
                wydarzeniach z jego kraju. Kupil ja, pospiesznie otworzyl, przebiegl oczami i
                jeknal. Przechodzacy miejscowy popatrzyl z usmiechem: "A co, pan mysli ze my tu
                rzadu nie mamy?" zapytal.
                Refleksja: w ciagu ostatnich 7 lat mieszkalam w 3 krajach, bywalam w wielu
                innych i z przyczyn osobistych na biezaco sledze sytuacje polityczno-spoleczna
                jeszcze w czwartym kraju. Skandale, przepychanki, ostre (czasem chamskie)
                demonstracje, glupie publiczne wypowiedzi (niektore zachodzace na kretynizm
                absolutny lub lamanie prawa) nie sa domena polska. Sa zjawiskiem ogolnoludzkim
                wystepujacym we wszystkich krajach z wolnoscia slowa, a na pewno w tych niezle
                mi znanych czterech (jednym z nich jest oczywiscie Polska). Ale to ze mamy prawo
                wyrazania emocji, pogladow, brania udzialu (lub nie) w demonstracjach jest
                wspaniale. Niedawno (a ze trzy miesiace temu) bylam na demonstracji po
                20-letniej przerwie i w kraju ktorego nie jestem obywatelem. Bo uwazalam ze tak
                trzeba. I ciesze sie ze moglam. A ze inni demonstrowali dokladnie przeciwny,
                zupelnie obcy mi poglad? No coz, mogli... I tylko demonstracje domagajace sie
                ograniczenia/ likwidacji prawa do wyrazania pogladow (oczywiscie innych niz te
                prezentowane przez uczestnikow tych demonstracji) budza we mnie skojarzenia ze
                schizofrenia.
                • otryt Re: Tak gorąco jeszcze nie było 18.08.10, 11:47
                  maadzik3 napisała:

                  >Wolnosc i demokracja sa wartosciami
                  >dla spoleczenstwa bezcennymi.

                  To prawda. Ale w parze z wolnością musi iść odpowiedzialność. Jeśli
                  tego brakuje wolność wyradza się w totalitaryzm. Tego nauczał nas
                  Jan Paweł II. Nie po to dostaliśmy wolność od Boga by siać nienawiść
                  w mediach, by tworzyć podziały, które trudno będzie zasypać przez
                  całe dziesięciolecia. Widzę, że to forum stopniowo przekształca się
                  w forum ateistyczne. Matki założycielki muszą gryść paznokcie w
                  rozpaczy, gdy czytają co tu się wypisuje. Aby demokracja istniała
                  też muszą być spełnione pewne warunki. Ludzie muszą rozumieć za czym
                  głosują. Demokracja to nie jest ustrój dla idiotów i analfabetów. A
                  tak traktuje ludzi spora część mediów. Wkrótce demokracja stanie się
                  fikcją. Podobnie jak wolniość.

                  • sulla Re: Tak gorąco jeszcze nie było 18.08.10, 12:22
                    otryt napisał:

                    Widzę, że to forum stopniowo przekształca się
                    w forum ateistyczne. Matki założycielki muszą gryść paznokcie w
                    rozpaczy, gdy czytają co tu się wypisuje.

                    Oooo, a to ciekawe, co napisałeś. Po czym wnioskujesz, że forum ateistyczne? Co
                    tu się takiego wypisuje?
                    • otryt Jam Paweł II - Wolność i odpowiedzialność 18.08.10, 12:36
                      sulla napisała:

                      >Po czym wnioskujesz, że forum ateistyczne?

                      Choćby po tym, jak podchodzi sie do kwestii wolności, że wolność to
                      swawola. Przeciwników swawoli podejrzewa się o chęć wprowadzenia
                      cenzury. Pomieszanie z poplątaniem. Poglądy jaskrawo sprzeczne z
                      nauczaniem Kościoła i Jana Pawła II. Podobnie rzecz ma się w
                      kwestiach małżeństwa i rodziny, w innych problemach etycznych.

                      Proponuję lekturę książki Jana Pawła II "Pamieć i tożsamość", w
                      której rozdziały 7,8,9,10 dotyczą omawianej przez nas sprawy
                      wolności, ktora musi iść w parze z osdpowiedzialnością, jeżeli
                      wolnością chce pozostać. Link prowadzi do całej książki:


                      www.zaufaj.com/rozmowy-na-przelomie-tysiacleci.html

                      Pozdrawiam

                      • sulla Re: Jam Paweł II - Wolność i odpowiedzialność 18.08.10, 13:05
                        > Choćby po tym, jak podchodzi sie do kwestii wolności, że wolność to
                        > swawola.

                        To jest tylko Twoja interpretacja, Otrycie. Verdana i Maadzik piszą o tym, ze
                        demokracja polega na tym, iż pozwala się swobodnie wyrażać poglądy nawet tym,
                        których nie lubimy. I tyle.

                        Poglądy jaskrawo sprzeczne z
                        > nauczaniem Kościoła i Jana Pawła II.

                        Jako protestantka powinnam się poczuć teraz znieważona, wiesz?

                        Podobnie rzecz ma się w
                        > kwestiach małżeństwa i rodziny, w innych problemach etycznych.

                        Poproszę o konkerty.
                        Gzie są te nasze ateistyczne poglądy w sprawach małżeństwa i rodziny?

                        Wysunąłeś bardzo poważne oskarżenie przeciwko nam.
                        • otryt Re: Jan Paweł II - Wolność i odpowiedzialność 18.08.10, 13:11
                          sulla napisała:

                          >Jako protestantka powinnam się poczuć teraz znieważona, wiesz?

                          Niepotrzebnie. Jestem pewien, że również kościoły protestanckie nie
                          utożsamiają wolności ze swawolą.

                          • sulla Re: Jan Paweł II - Wolność i odpowiedzialność 18.08.10, 13:18
                            Twierdzenie, że pogląd sprzeczny z nauczaniem Jana Pawła II czyni z człowieka
                            ateistę jest jak najbardziej obraźliwe dla protestantki.

                            Ale nie tylko - Twoja wypowiedź jest obraźliwa dla wszystkich uczestników forum.
                            Tylko dlatego, że nie patrzymy na świat Twoimi oczami, osądziłeś naszą wiarę - a
                            pamiętam jak sam uczestniczyłeś w dyskusji nad regulaminem, jak sam tworzyłeś
                            punkt o nie osądzaniu.

                            Poza tmy nikt nigdzie nie napisał, że utożsamia wolność ze swawolą. Dziewczyny
                            pisały o tym że politycznie lepsza jest sytuacja, gdy każdy może wyrażać swoje
                            poglądy, choćby nam się to nie podobało, niż gdy nie ma w ogóle swobody
                            wyrażania poglądów. Cała reszta to Twoja interpretacja - nie chcę Cię
                            podejrzewać o zła wolę, ale nie wiem, jak możesz tego nie dostrzegać.
                            • maadzik3 Re: Jan Paweł II - Wolność i odpowiedzialność 18.08.10, 13:38
                              Dokladnie jak napisala Sulla. Ponadto Otrycie mam wrazenie ze mieszasz dwie
                              rzeczy. Bedac goraca zwolenniczka ponoszenia odpowiedzialnosci za swe czyny,
                              zaniechania i wybory i tego ze wolnosc musi sie z odpowiedzialnoscia laczyc
                              mowie i mysle o sferze indywidualnej. Odpowiedzialnosc, z natury rzeczy, jest
                              indywidualna lub nie ma zadnej. Chyba ze chcemy wrocic do odpowiedzialnosci
                              wioski czy klanu rodowego - ja nie chce. Osoby, ktore biorac udzial w zyciu
                              publicznym lamia prawo powinny byc pociagniete do odpowiedzialnosci - te
                              konkretne osoby a nie wszyscy uczestnicy demokracji. Osoby lamiace jaskrawo
                              dobre obyczaje (acz nie prawo) moga sie np. narazic na ostracyzm pewnej czesci
                              adwersarzy lub neutralnych obserwatorow, ostre repliki, wysmianie lub publiczne
                              wyrazanie oburzenia i to sie miesci w mechanizmie spolecznym, ktory zwykle
                              dobrze funkcjonuje. Natomiast prawo do wyrazania wlasnych pogladow publicznie,
                              otwarcie i w sposob dopuszczalny przez mechanizmy demokratyczne jest czescia
                              mechanizmow spolecznych. Prawo do zorganizowania demonstracji/ wziecia (lub nie
                              wziecia) w niej udzilu i gloszenia dowolnych, niezakazanych przez prawo tresci,
                              jest wolnoscia ktorej rama odpowiedzialnosci jest to co wyzej napisalam. Jesli
                              na meczu ktos kogos napada z nozem w reku to powinien poniesc odpowiedzialnosc
                              za to, ale gloszenie ze w zwiazku z tym: zaprzestajemy grania, zamykamy stadiony
                              dla kibicow, wszystkich kibicow na tym meczu zbiorowo pociagamy do
                              odpowiedzialnosci jest naduzyciem (delikatnie mowiac) i antyteza wolnosci (oraz
                              kpina z odpowiedzialnosci). Osoby sposrod demonstrantow ktore zlamaly prawo
                              (pewnie takie sa, ale jestem bardzo daleko od Warszawy) powinny za to
                              odpowiedziec, a reszta niech demonstruje dalej jesli czuje taka potrzebe.

                              Co zas do kwestii stawania sie ateista przez nieuwzglednianie nauk jednego
                              kosciola i jednego (nawet bardzo zasluzonego) czlowieka - wybacz, ale jezeli
                              gleboko wierzacy chrzescijanin innej denominacji, Zyd czy buddysta powiedza z
                              czym i dlaczego sie nie zgadzaja lub po prostu ogranicza sie do stwierdzenia ze
                              nie zgadzaja sie i juz to czyni to z nich ateistow??? Ze o prawie ateistow do
                              wolnosci wyrazania pogladow (takiej jak wszystkich innych obywateli) nie
                              wspomne. I tak, szacunek dla adwersarzy rzecz cenna, ale ten tez jest roznie
                              rozumiany - po wszystkich stronach kazdego sporu - i to, co dla jednych bedzie
                              zupelnie dopuszczalna wymiana argumentow innych bedzie razic jako niewybredne a
                              trzeci beda zalowac ze jest zbyt spokojnie. Progami wrazliwosci na rozne rzeczy
                              tez sie roznimy.
                              Zeby nie bylo - kulture dyskusji cenie wysoko, ale jesli dwoch ludzi kloci sie
                              zazarcie, ale widac ze wciaz oni uwazaja to za dyskusje, to dlaczego ja mam byc
                              sedzia miedzy nimi co do tej formy? A demonstracje i happeningi nie sa objete
                              protokolem dyplomatycznymsmile
                            • otryt Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 14:13
                              sulla napisała:

                              >Poza tym nikt nigdzie nie napisał, że utożsamia wolność ze swawolą.

                              Napisały to innymi słowami. Patrz niżej:

                              >Dziewczyny pisały o tym że politycznie lepsza jest sytuacja,
                              >gdy każdy może wyrażać swoje poglądy, choćby nam się to nie
                              >podobało,

                              Choćby były nie wiem, jak głupie, podłe i nieodpowiedzialne,
                              raniące, niszczące, tworzące bolesne podziały, bezlitosne,
                              bezwzględne, chamskie

                              >niż gdy nie ma w ogóle swobody wyrażania poglądów.

                              Ja nigdzie nie napisałem, że lepszy jest brak swobody wyrażania
                              poglądów. Napisałem, że brak odpowiedzialności za słowo prowadzi do
                              utraty wolności.


                              weźmy cytat z Madzik:

                              >I oczywiscie ze wiekszosc z ludzi na tym forum
                              >wolalaby dyskusje na argumenty a nie emocje,
                              >ale emocje sa ludzkie, a prawo ich wyrazania bezcenne
                              >cryingnawet jeśli czasem w praktyce wkurzajace lub zawstydzajace).

                              Jan Paweł II pisze: by łagodzić popędliwość i pożądliwość potrzebna
                              jest cnota wstrzemięźliwości. Madzik uważa, ze prawo do wyrazania
                              każdej emocji jest bezcenne. Tymczasem JPII zaleca cnotę
                              wstrzemięźliwość.

                              Znów pewno kogoś obraziłem, bo na forum z nazwy chrześcijańskim,
                              przywołałem nauczanie Jana Pawla II. Gdybym powołał się na Palikota
                              zyskałbym pewno większe uznanie i zrozumienie. Filozof Potr
                              Bratkowski napisał niedawno w Rzepie, że Palikot to ożywczy powiew
                              demokracji, a więc mniej więcej to samo, co Verdana dziś mówi, lecz
                              trochę innymi słowami.


                              Jeszcze o emocjach. Pamiętam z telewizji emocje Kazimierza Kutza,
                              gdy ubliżał Elżbiecie Jakubiak od Mao Tse Tungów, gdy przyszła
                              ubrana na czarno. Pamiętam emocje Wałęsy, gdy wyzywał urzędującego
                              prezydenta od durniów. Pamiętam słowa vice-marszałka sejmu pełne
                              jadu i nienawiści, pamiętam słowa szefa dyplomacji o dożynaniu
                              watahy, pamiętam słowa Palikota. Mało? Tego nie powinno być w
                              przestrzeni publicznej. Czy chcecie by Wasze dzieci mówiły tym samym
                              językiem, wyrażając te same emocje? Jest duże przyzwolenie społeczne
                              na coś takiego. Nazywanie tego wolnością wypowiedzi jest szyderstwem
                              z daru wolności, jaki otrzymaliśmy. Będę zawsze przeciwny, tego typu
                              słowom, czy zachowaniom, niezależnie od tego, która ze stron sporu
                              politycznego to wypowiada. Tak samo będę zawsze przeciwny kłamstwom
                              i manipulacjom. To nie ma nic wspólnego z wolnością. Ciekawe jak by
                              zareagowała Verdana, gdyby tymi samymi słowami co Palikot lżył
                              Kaczyńskich, ktoś potraktował przedstawiciela mniejszości
                              żydowskiej? Już to widzę! Oj, działoby się! A tak? No cóż, radosny
                              happennig, wolność wypowiedzi, piękno demokracji. Powtarzam, nie
                              godzę się na żadne tego typu słowa, wyrażane przez kogokolwiek do
                              kogokolwiek. Takie słowa niszczą państwo i wspólnotę.
                              • kim5 Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 14:44
                                Otrycie,
                                ja tak nie chcę rozmawiać, więc się wyłączam.
                                Bo powinnam z drugiej strony dorzucić Rydzyka z "czarownicą",
                                Brudzińskiego z "ruską trumną" i Kaczyńskiego z "ZOMO".
                                A to nie ma sensu.
                                • mmk9 Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 15:13
                                  kim5 napisała:

                                  > Otrycie,
                                  > ja tak nie chcę rozmawiać, więc się wyłączam.
                                  > Bo powinnam z drugiej strony dorzucić Rydzyka z "czarownicą",
                                  > Brudzińskiego z "ruską trumną" i Kaczyńskiego z "ZOMO".
                                  > A to nie ma sensu.

                                  Otryt wyraźnie powiedział, że nie godzi sie na takie słowa "kogokolwiek do
                                  kogokolwiek", naprawdę nie widzę powodu obrażania sie akurat na niego.
                                • otryt Dobrze odróżniać twarde fakty od obraźliwych epite 18.08.10, 15:16
                                  Nie znam tej ruskiej trumny. Muszę poszukać. Czarownica – to było
                                  rzeczywiście paskudne. Z ZOMO jest pewien kłopot. Gdyby to zdanie
                                  brzmiało: „My jesteśmy ze stoczniowcami z doprowadzonego do ruiny
                                  zakładu, a oni waszym losem się nie interesują” – to nie byłoby tyle
                                  emocji. Myślę, że należy odróżniać obraźliwe epitety od twardych,
                                  ale bardzo przykrych faktów. W końcu Tusk, Komorowski, Jaruzelski i
                                  Urban w dniu 4 lipca 2010 (II tura wyborów) stali po tej samej
                                  stronie. Przypominam, ze to Jaruzelski wysyłał ZOMO na strajkujących
                                  stoczniowców. Na fakty nie należy się obrażać, a faktem były wyniki
                                  wyborów w zamkniętych obwodach zakładów karnych. Tutaj Komorowski
                                  wszędzie miał ponad 90 procent. Podobnie PO w roku 2007 i Tusk w
                                  roku 2005. Przypomnienie tych faktów Daniel Passent nazwał chamstwem.
                              • sulla Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 15:04
                                > weźmy cytat z Madzik:
                                >
                                > >I oczywiscie ze wiekszosc z ludzi na tym forum
                                > >wolalaby dyskusje na argumenty a nie emocje,
                                > >ale emocje sa ludzkie, a prawo ich wyrazania bezcenne
                                > >cryingnawet jeśli czasem w praktyce wkurzajace lub zawstydzajace).
                                >
                                > Jan Paweł II pisze: by łagodzić popędliwość i pożądliwość potrzebna
                                > jest cnota wstrzemięźliwości. Madzik uważa, ze prawo do wyrazania
                                > każdej emocji jest bezcenne. Tymczasem JPII zaleca cnotę
                                > wstrzemięźliwość.

                                Otrycie, ale my rozmawiamy o ustroju politycznym, a nie o indywidulanje
                                odpowiedzialności każdego mówiącego - tu jasno Maadzik wyaraziła swoje
                                stanowisko. Skoro tak skrajnie oburza Cię to, co pisze Maadzik, to co
                                proponujesz? Jaki miernik wstrzemięźliwości? Kto go ma ustalać? I co robić z
                                tymi, którzy wstrzemięźliwi nie są?

                                I co to znaczy wstrzemięźliwość? Czy zakwestionowanie czyjejś wiary bez ogródek
                                to jest wstrzemięźliwość Twoim zdaniem? Skoro Twoje wypowiedzi sprawiają mi
                                ogromną przykrość, czy mam prawo żądać, żebyś przestał się odzywać?

                                > Znów pewno kogoś obraziłem, bo na forum z nazwy chrześcijańskim,
                                > przywołałem nauczanie Jana Pawla II.

                                Teraz obrażasz już podwójnie. Najpierw nazywasz nas ateistami, a potem jeszcze
                                twierdzisz, że to my się obrażamy o przywoływanie nauczania Jana Pawła II, a nie
                                o nazywanie nas ateistami. Jestem ogromnie rozczarowana taką formą dyskusji sad
                                • otryt Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 15:30
                                  sulla napisała:

                                  >Najpierw nazywasz nas ateistami,

                                  Nieprawda. Ja napisałem, ze forum jest ateistyczne, nie ludzie. A to
                                  nie to samo. Każdej grupie ton nadają szczególnie aktywne i
                                  przebojowe jednostki. Ich poglądy zaczynają dominować. Inne poglądy
                                  z różnych powodów nie przebijają się. Być może ci wierzący chowają
                                  się w kącie i milczą, schodzą do katakumb, przytakują by się nie
                                  narażać. Powody mogą być bardzo różne. I tak charakter grupy
                                  ewoluuje. Każdej klasie szkolnej ton nadają nieliczne jednostki. Wie
                                  o tym każdy nauczyciel. Gdy ciągną w górę klasę to dobrze. Bywa
                                  jednak inaczej, wtedy klasa zyskuje opinię, na którą pracuje tych
                                  kilku aktywnych i większość biernych. Być może to opinia
                                  niesprawiedliwa. Być może.
                                  • sulla Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 15:42
                                    >Być może ci wierzący chowają
                                    >się w kącie i milczą, schodzą do katakumb, przytakują by się nie
                                    >narażać.

                                    Aha, czyli my tu taj dyskutujący jesteśmy niewierzący, a wierzący milczą. Super.

                                    Był taki czas, Otrycie, że się dogadywaliśmy w duchu szacunku i to było coś.
                                    Przez wzgląd na tamte czasy zatem zamilczę, co mogłabym napisać coś niedobrego.
                                    Muszę przyznać, że jestem bardzo bardzo zawiedziona.
                                  • maadzik3 Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 16:51
                                    Jezeli to do mnie to kula w plot. Jestem gleboko wierzaca a na forum udzielam
                                    sie od roku minimalnie i chyba juz sobie przypomnialam dlaczego
                                    • otryt Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 18:19
                                      maadzik3 napisała:

                                      >Jezeli to do mnie to kula w plot. Jestem gleboko wierzaca
                                      >a na forum udzielam sie od roku minimalnie i chyba
                                      >juz sobie przypomnialam dlaczego

                                      Nie, to nie do Ciebie Madzik. Zawsze lubiłem z Tobą dyskutować. Masz dużą
                                      wiedzą, rozmawiasz bardzo merytorycznie. Na Twój dłuższy wpis postaram się
                                      odpowiedzieć. Potrzebuję trochę czasu do namysłu.

                                      Pozdrawiam serdecznie
                              • sunday Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 16:42
                                > Ciekawe jak by zareagowała Verdana, gdyby tymi samymi słowami
                                > co Palikot lżył Kaczyńskich, ktoś potraktował przedstawiciela
                                > mniejszości żydowskiej? Już to widzę! Oj, działoby się!

                                Otrycie, podzielam Twoją niechęć do Palikota. Ciekawy jednak jestem, skąd tak
                                dobrze znasz Verdanę?
                                • verdana Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 16:56
                                  Cóż, to czysta demagogia. Palikot lżył Kaczyńskich, nie naród.
                                  Prosze bardzo, przeciwnicy polityczni mogą sobie lżyć prezydenta
                                  Izraela ile wlezie, samej wielokrotnie i prywatnie zdarzyło mi się
                                  lżyć Dorna. Natomiast na lżenie narodu - polskiego, żydowskiego,
                                  białoruskiego czy Zulu - reaguję niekontrolowaną agresją.
                                  Obawiam się, Otrycie, ze stosujesz typowa antysemiocka kliszę -
                                  uznajesz, ze osoba pochodzenia żydowskiego musi 100% cenić i
                                  popierać wszystkich Żydów, bo dziala jakaś wydumana solidarność
                                  żydowska. Otóż nie - są Żydzi, których spokojnie przy mnie mozna
                                  sobie lżyć, podobnie jak są Polacy, przy ktorych nie mam ochoty
                                  protestować, gdy slysze o nich nawet najostrzejsze słowa.
                                  • otryt Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 18:38
                                    verdana napisała:

                                    >Palikot lżył Kaczyńskich, nie naród. Prosze bardzo,
                                    >przeciwnicy polityczni mogą sobie lżyć prezydenta
                                    >Izraela ile wlezie,

                                    Prezydent jest uosobieniem Majestatu Rzeczypospolitej. Kto lży Prezydenta, lży
                                    cały naród! Nie mam w zwyczaju lżyć żadnego prezydenta, bo to tak jakbym obrażał
                                    cały naród. Nie wyzywałem Wałęsy, Kwaśniewskiego, Jaruzelskiego, gdy stali na
                                    czele państwa. Nie wyzywam prezydenta Izraela ani Putina.

                                    Jednak Putin potrafił wyrażać się wulgarnie o prezydencie Gruzji, że powiesi go
                                    za jaja. Widać szkołę, którą pobierają nasi politycy. Nie cieszyłem się, gdy
                                    Putin w Moskwie upokarzał Kwaśniewskiego w zemście za poparcie ukraińskiej
                                    rewolucji. Upokarzanie Kwaśniewskiego upokarzało nas wszystkich! Lżenie głów
                                    państwa to nie są nasze standardy.
                                    • verdana Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 18:44
                                      Jeśli nie lży w sposób, którego zabrania KK, ma prawo. Jeśli
                                      przekracza prawo, powinien stanąć przed sądem. Ja tam nie czuję się
                                      zelżona.
                                      No i prezydent nie stoi ponad prawem, jesli robi coś
                                      niedopuszczalnego (jak byly prezydent Izraela) , to nie dziwię się
                                      obywatelom tegoż kraju, ze zamiast patrzeć na Majestat, zelzyli go
                                      ile wlezie i doprowadzili do dymisji i postawienia przed sądem.
                                      No i zareczam Ci, ze trudno o lepsza szkołę lżenia, niż to, co
                                      pisała endecka prasa o Narutowiczu - przyklad nie płynie ze Wschodu,
                                      mamy go wystarczajaco dużo w naszej historii.
                                      • otryt Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 19:32
                                        verdana napisała:

                                        > No i zareczam Ci, ze trudno o lepsza szkołę lżenia, niż to, co
                                        > pisała endecka prasa o Narutowiczu

                                        To prawda. To równie paskudna historia. Zanim Eligiusz Niewiadomski zabił
                                        Prezydenta Narutowicza wcześniej rozpętana była kampania nienawiści, podobna do
                                        tej, jaką zgotowano Lechowi Kaczyńskiemu. Czy Narutowicz ma pomnik w Warszawie?
                                        Jeśli nie ma, to powinien mieć. Przez kilka dni urzędowania niewiele mógł
                                        zrobić, ale pomnik mu się należy. Jako memento dla narodu, by zrozumiał, jak się
                                        kończy kampania nienawiści!

                                        O ile sobie przypominam prezydent Izraela został oskarżony o gwałt. Są procedury
                                        na takie sytuacje. Impeachment, aresztowanie i kara. Policjant też nie ma prawa
                                        lżyć przestępcy, którego złapie. Są procedury, jest sąd, jest kara. Nie widzę
                                        powodu by porównywać Lecha Kaczyńskiego do prezydenta Izraela, który dopuścił
                                        się gwałtu. Przeciwko Kaczyńskiemu nie wysunięto żadnych formalnych zarzutów,
                                        nie podjęto procedury odwołania, bo wiadomo było, że cała sprawa jest dęta i nie
                                        ma najmniejszych szans. Za to nękanie nieustanne, lżenie i upokarzanie uchodziło
                                        bezkarnie. Kwaśniewski wygrał kilka procesów za znieważenie jego. Ale tego media
                                        nie mówiły.
                                        • verdana Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 20:18
                                          Nie, nieporównywalna. Kampania nienawisci wobec Narutowicza była -
                                          zaręczam Ci - absolutnie nieporownywalna z ty, co mowiono o
                                          prezydencie Kaczyńskim.
                                          Ja własnie bylabym nawet za wspólnym pomikiem - prezydentów, którzy
                                          zginęli "na posterunku", wykonujac obowiązki.
                                          Oczywiście, prezydent Izraela został oskarzony, ale własnie dzięki
                                          kampanii prasowej - w takim momencie nie ma mowy o żadnym
                                          majestacie. I przykro mi, ale kązdy kto ma podejrzenia,z e prezydent
                                          popełnia przestepstwo lub nadużycie ma prawo powiedzieć o tym
                                          głosno. Za to, jesli mówi to w złej wierze, albo się myli - może być
                                          pociągnięty do odpowiedzialności karnej. Ale po tym, jak powiedział,
                                          nie wczesniej. Prawo powinno wkraczać PO wypowiedzi, a nie jej
                                          zabraniać.
                                • otryt Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 18:24
                                  W pewnych sytuacjach reaguje nadwrażliwie. W innych wręcz przeciwnie. Gotowa
                                  nawet użyć siły wobec obrońców krzyża. Nawet Gierek się do tego nie posunął w
                                  sierpniu 1980. Moim zdaniem ten krzyż siłą lub podstępem jednak usuną.
                                  • verdana Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 18:27
                                    Nie bardzo zrozumiałam Twoją wypowiedź.
                                    Czy to było do mnie? A jesli tak, to o co chodzi?
                              • maadzik3 Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 16:47
                                Tak, uwazam prawo do wyrazania emocji (werbalnie) za bezcenne. Sposob
                                korzystania z tego prawa i fakt czy z niego skorzystamy to inna sprawa
                                podlegajaca ocenie (w tym ocenie kultury osobistej wyrazajacego). A jezeli jako
                                przyklady (po obu stronach) bedziemy rozpatrywac wypowiedzi najbardziej
                                agresywne i potraktujemy je jako miarodajne to ta dyskusja ma malo sensu.
                                Widzisz, mozna sie nie zgadzac z forma wypowiedzi przedstawicieli jednej lub
                                drugiej strony i dalej miec swoje zdecydowane zdanie w kwestii ktorej spor
                                dotyczy i - o zgrozo - wyrazac je! Jezeli uznamy ze w kazdej sytuacji gdy spor
                                przybiera ostra forme lepiej sie wycofac niz brac w nim udzial ryzykujemy
                                oddanie publicznych debat tym najbardziej skrajnym 3% z jednej i 3% z drugiej
                                strony - efekt jest fatalny (co nieraz historia udowodnila). I to ze potepiamy
                                forme czyjejs wypowiedzi i jej obrazliwe akcenty (co nie odbiera nikomu prawa do
                                wypowiedzi) jest nasza wolnoscia slowa, a ze zycie nie jest czarno-biale wiec
                                czasem osoba ktorej sposob prezentowania pogladow budzi w nas sprzeciw i lekkie
                                obrzydzenie (nasze prawo) jest osoba z ktora co do meritum sie zgadzamy w
                                kwestii spornej (nie mialam tu na mysli nikogo konkretnego, zeby mi nikt nic nie
                                imputowal). Nie mowiac o tym, ze patrzac na sposob spierania sie w sejmie i
                                argumenty ad personam tudziez przedszkolne zagrywki tam praktykowane moge tylko
                                podziwiac opanowanie wiekszosci demonstrantow w kraju, w ktorym prokurator
                                generalny w dniu aresztowania podejrzanego, przed postawieniem jakichkolwiek
                                zarzutow mowi ze ten czlowiek juz nigdy wiecej nikogo nie zabije.
                                • otryt Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 19:14
                                  maadzik3 napisała:

                                  >Tak, uwazam prawo do wyrazania emocji (werbalnie) za bezcenne

                                  A ja tak nie uważam. Rozumiem, że czasem emocje mogą się ujawniać, gdy sytuacja
                                  to usprawiedliwia. Maciej Łopiński z Kancelarii Prezydenta mówił autentycznie
                                  wzruszonym głosem na pogrzebie Lecha Kaczyńskiego. Można wyrażać gniew lub
                                  oburzenie, gdy jakieś draństwo miało miejsce. I wszyscy to zrozumieją. Ale
                                  atakować ni z gruszki ni z pietruszki, bo to się jakoś opłaci? Gdyby nasi
                                  dziennikarze nie latali jak muchy do kału na konferencje Palikota lub nie
                                  przeglądali jego bloga nasza polityka nie sięgnęłaby rynsztoka. Za te wszystkie
                                  słowa trzeba będzie kiedyś zapłacić (w sensie metafizycznym). Kto sieje wiatr
                                  musi zebrać burzę. Nie ma innej możliwości.

                                  >prokurator generalny w dniu aresztowania podejrzanego,
                                  >przed postawieniem jakichkolwiek zarzutow mowi ze ten
                                  >czlowiek juz nigdy wiecej nikogo nie zabije.

                                  Ten prokurator to Ziobro, który mówił o dr Mirosławie G. Większość zarzutów
                                  jednak potwierdziła się. Z tego lekarza zrobiono męczennika IV RP. Czy
                                  chciałabyś się u tego doktora leczyć?

                                  Znam ludzi, którzy pracują w sądach. To środowisko wręcz nienawidziło Ziobrę.
                                  Biedak niewiele mógł zrobić, bo podlegli mu pracownicy bojkotowali każdą jego
                                  decyzję. Niestety, musiał wspierać się mediami i konferencjami prasowymi.

                                  W Polsce miała miejsce aksamitna rewolucja. Inna niż ta francuska lub
                                  bolszewicka, gdzie wycinano wszystkich w pień, zastępując ministra kowalem.
                                  Zanim kowal się nauczył sporo szkód narobił. Tym razem postanowiono inaczej.
                                  Było pokojowe przekazanie władzy. Przynajmniej w teorii. W praktyce 90 procent
                                  dzisiejszych elit ma korzenie PRL-owskie, co oznacza, że w jakimś sensie
                                  kontynuujemy PRL. Może to lepsze niż doświadczenie hiszpańskie z lat 30-tych?
                                  Jednak za śmierdzący kompromis też trzeba zapłacić jakąś cenę. Ja to rozumiem.
                                  Nie będę jednak popierał lekarzy, którzy żądają od pacjenta łapówki. O nie! To
                                  nie są ludzie z mojej bajki.

                                  Pozdrawiam

                                  • verdana Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 20:19
                                    Prokurator, ktory przed procesem publicznie wyrokuje o winie - to
                                    skandal. Nawet, jeśli zarzuty potwierdzą się w 100%.
                                    • maadzik3 Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 20:28
                                      Dokladnie. W polskim prawie obowiazuje zasada domniemania niewinnosci. Nawet po
                                      formalnym oskarzeniu nie wolno mowic o czlowieku jako o winnym, a zarzut
                                      zabojstwa (a o tym mowimy) byl tak dalece nieprawdopodobny ze nawet nie doszlo
                                      do postawienia zarzutow a co dopiero mowic o oskarzeniu lub - tym bardziej -
                                      skazaniu. I szczerze mowiac funkcjonariusz panstwowy, funkcjonariusz wymiaru
                                      prawa, ferujacy wyroki publicznie przed procesem to najlepsza bolszewicka
                                      tradycja - szkola prokuratorow Wyszynskiego i Jagody.
                                      • otryt Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 21:08
                                        A co z leczeniem u dr Mirosława G? Zaufałabyś? Położyłabyś się na stole
                                        operacyjnym?
                                        • maadzik3 Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 21:27
                                          Tak. Podobno jest dobrym lekarzem i doswiadczonym chirurgiem. Lapowki sa naganne
                                          moralnie ale nie czynia z czlowieka zabojcy.
                                          • verdana Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 21:38
                                            Zaufałabym całkowicie jako lekarzowi.
                                            Natomiast jako człowiekowi - nie. Ale to nie ma nic wspólnego z tym,
                                            co zrobił Ziobro. Prokurator generalny nie ma prawa ferować wyrokow
                                            zamiast niezawislego sądu. A bycie sq... karalne nie jest....
                                            Łapówki - owszem, ale tego trzeba dowieść.
                                            • otryt Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 21:48
                                              verdana napisała:

                                              >A bycie sq... karalne nie jest....

                                              Ja na szczęście prawnikiem nie jestem i ani myślę w tym człowieku widzieć
                                              pokrzywdzonego męczennika. Łapówkarstwo jest plagą w naszym kraju. W tej
                                              dziedzinie jesteśmy w rankingach międzynarodowych za Burkina Faso. Inni podobni
                                              sq... po wyroku skazującym Ziobrę poczują się pewniej i częściej będą do nas
                                              wyciągać łapę, gdy nasze życie lub życie naszych bliskich będzie zagrożone.

                                              • kim5 Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 19.08.10, 09:39
                                                Jeśli spojrzeć na ranking Transparency Internation Polska jest na 49
                                                miescu, Burkina Faso na 79.
                                                A nami są Czechy, Słowacja, Litwa, Łotwa, Chorwacja, Włochy itp.

                                                Oczywiście nie muszę dodawać, że korupcja nie jest wyłącznie winą
                                                polityków...
                                                • otryt Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 19.08.10, 10:36
                                                  kim5 napisała:

                                                  >Polska jest na 49 miescu, Burkina Faso na 79.

                                                  Czy te dane są z 2010 roku? Wiem, że w tym rankingu w ostatnim roku
                                                  Polska spadła o kilkanaście pozycji.

                                                  • kim5 Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 19.08.10, 10:45
                                                    Z 2009. Nowszego nie ma, przynajmniej na oficjalnej stronie TI.
                                                    Oczywiście mówię o rankingu PERCEPCJI korupcji.
                                                  • mmk9 Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 19.08.10, 11:05
                                                    Nowy ranking Transparency International: Polska poprawiła wynik
                                                    autor(ka): Aleksandra Soboń-Smyk
                                                    2009-11-20, 12:16
                                                    W Corruption Perception Index 2009 czyli tegorocznym badaniu postrzegania
                                                    korupcji, które przedstawiła organizacja Transparency International, Polska
                                                    znalazła się na 49. miejscu na 180 państw.

                                                    Polska osiągnęła wynik 5,0 punktów, co oznacza, że poprawiła swoją pozycję w
                                                    stosunku do rankingu z roku ubiegłego, w którym uzyskała 4,6 punktów i 58. miejsce.

                                                    TI buduje ranking poziomu skorumpowania sektora publicznego w 180 krajach świata
                                                    na podstawie indeksu, który powstaje na podstawie wywiadów przeprowadzanych z
                                                    ekspertami i przedsiębiorcami. Wyniki indeksu mieszczą się na skali od 1
                                                    (państwo uznane za wysoko skorumpowane) do 10 (kraj uznany za skorumpowany w
                                                    niskim stopniu). Oceniając ranking TI należy więc pamiętać, że bada on
                                                    postrzeganie korupcji, a nie jej rzeczywisty poziom.

                                                    W zestawieniu regionalnym (gdzie brano pod uwagę kraje Unii Europejskiej oraz
                                                    Szwajcarię, Islandię i Norwegię; łącznie 28 krajów) nasz kraj znalazł się na 22
                                                    miejscu. Jak komentuje Transparency International, do postrzegania przez
                                                    badanych ekspertów i przedsiębiorców naszego kraju za mniej skorumpowany,
                                                    przyczyniło się ustanowienie stanowiska ministerialnego do spraw walki z
                                                    korupcją, wzrost liczby dochodzeń prowadzonych przez Centralne Biuro
                                                    Antykorupcyjne oraz plany ustanowienia narodowej strategii antykorupcyjnej
                                                    („tarczy antykorupcyjnej”wink. Według TI, działania te powinny być kontynuowane i
                                                    wzmacniane.

                                          • otryt Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 21:41
                                            A ja nie. Brak kwalifikacji moralnych rzutuje na kwalifikacje zawodowe.
                                            Mojej żonie pani ginekolog zaproponowała aborcję podczas pierwszej wizyty.
                                            Więcej tam nie poszła, bo naszym zdaniem nie gwarantowała odpowiedniej opieki
                                            nad kobietą w ciąży. Dobrze, że dziś nikt nie jest tak bezczelny, by wychodzić z
                                            podobnymi propozycjami.
                                            • verdana Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 18.08.10, 23:39
                                              Nie rzutuje. na pewno nie rzutuje na kwalifikacje lekarza,
                                              dokonujacego przeszczepów, ktory uratował dziesiątki ludzi.
                                              Na kwalifikacje pani ginekolog tez nie rzutuje - propozycja aborcji
                                              nie obniza jej kwalifikacji, to może Ci się nie podobać, ale nie
                                              oznacza, ze jest złym ginekologiem. Wy mogliście wybrac innego,
                                              rozumiem. Ale fakt, ze proponuje się aborcję nie świadczy o tym, ze
                                              nie będzie się troskliwie zajmowała ciążą.
                                              Ja, przeprowadzając wiele lat temu wywiad z dziewczyną, która byla
                                              ciężko chorą matką czworga malutkich dzieci i nie wiedziała, czy
                                              dożyje końca ciąży nie wypowiadałabym się o bezczelnosci takich
                                              propozycji tak beztrosko.
                                              • otryt Usuwamy czy rodzimy? 19.08.10, 09:00
                                                verdana napisała:

                                                >Na kwalifikacje pani ginekolog tez nie rzutuje
                                                >- propozycja aborcji nie obniza jej kwalifikacji,

                                                A moim zdaniem obniża i to bardzo. W sytuacjach trudnych, gdy
                                                potrzebna jest szczególna troska i zaangażowanie, tacy lekarze
                                                szybciej rezygnują z walki o życie. Wybierają drogę na skróty. Ale w
                                                tej ocenie poziomu zaufania do poszczególnych lekarzy możemy się
                                                różnić. Niech każde z nas pozostanie przy swoim zdaniu. Nie musimy
                                                się przekonywać, każdy wybiera sobie sam lekarza.

                                                Poprzez analogię można sobie wyobrazić inne sytuacje. Gdy nie chodzi
                                                o zagrożone życie, ale na przykład o zagrożone rozpadem małżeństwo.
                                                Tu również mogą być różne postawy. Jeden zrezygnuje z walki szybko,
                                                czasem wręcz bardzo szybko. Drugi będzie walczył heroicznie, prosząc
                                                o pomoc inne osoby, prosząc w modlitwie o pomoc Najwyższego.


                                                >nie wypowiadałabym się o bezczelnosci
                                                >takich propozycji tak beztrosko.

                                                Verdano, bronisz skrajnie nagannej postawy ginekolog, o której
                                                piszę. Mówię o naszym przypadku, gdy przychodzi młoda żona
                                                spodziewająca się pierwszego wymarzonego dziecka. Przychodzi, by
                                                potwierdzić radosne przypuszczenie. I co słyszy jeszcze przed
                                                rozpoczęciem jakiegokolwiek wywiadu czy badania? Usuwamy czy rodzimy?

                                                Słyszałem o wielu podobnych przypadkach. To był rok 1986, aborcja
                                                była dopuszczalna prawem. Lekarka ta była koszmarnie zdeprawowana w
                                                swoim sumieniu. Rutyna w której tkwiła sprawiła, że nawet przez myśl
                                                jej nie przyszło, jak bardzo po ludzku rzecz biorąc, niestosowna
                                                była taka propozycja. Ja rozumiem, że miała pewno wiele innych
                                                pacjentek, którym taki pytaniem zadawanym od progu drzwi gabinetu
                                                ułatwiała trudną rozmowę.

                                                Ty bronisz tej lekarki. Zaraz poprze Cię chór myślących podobnie do
                                                Ciebie. To zdanie, które wybrałem z Twojego tekstu najlepiej
                                                świadczy o tym, że znajdujemy się na forum ateistycznym. Pytałaś
                                                mnie, Sullo o konkrety. Oto jeden z nich.

                                                Pozdrawiam serdecznie obie miłe Panie

                                                • sulla Re: Usuwamy czy rodzimy? 19.08.10, 09:16
                                                  > Ty bronisz tej lekarki. Zaraz poprze Cię chór myślących podobnie do
                                                  > Ciebie. To zdanie, które wybrałem z Twojego tekstu najlepiej
                                                  > świadczy o tym, że znajdujemy się na forum ateistycznym. Pytałaś
                                                  > mnie, Sullo o konkrety. Oto jeden z nich.

                                                  Otrycie, Ty mi stawiasz bardzo trudne zadanie dzisiaj, naprawdę.

                                                  Verdana nie broniła postawy tej konkretnej lekarki, bo przecież nie znała
                                                  kontekstu. Ja akurat pamiętam posty Verdany z dyskusji na temat aborcji i
                                                  domyślam się, że nie jest zwolenniczką usuwania ciąży "ot tak sobie" - tak jak
                                                  Ty przestawiasz tę lekarkę.

                                                  Dwa - Verdana akurat jest ateistka, o czym Ty dobrze wiesz, więc posługiwanie
                                                  się jej wypowiedzią po to, żeby zdyskredytować wiarę innych forumowiczów
                                                  wszystkim forumowiczom jest ogromną manipulacją, stojącą w całkowitej
                                                  sprzeczności z postulowaną przez Ciebie odpowiedzialnością za słowo.
                                                • maadzik3 Re: Usuwamy czy rodzimy? 19.08.10, 09:36
                                                  Bez kontekstu (ktory przytoczyles teraz), w sytuacji gdy aborcja byla dozwolona
                                                  samo pytanie o wybor pacjentki nie bylo niczym niezwyklym. Obcesowosc pytania w
                                                  progu, przed wywiadem i badaniem - tak. Mozliwosc ze pacjentka nie zechce
                                                  kontynuowac ciazy - nie. I jezeli zajrzysz na forum o poronieniu, na watek o
                                                  slowach ktore nigdy nie powinny pasc znajdziesz wiele gorszych wypowiedzi
                                                  lekarzy, zupelnie wspolczesnych, wypowiedzianych przez lekarzy nie proponujacych
                                                  w progu aborcji (juz nielegalnej), a mowiacych w oczy kobiecie ktora stracila
                                                  ciaze "co sie martwisz, to juz na nic ale bedzie nowe" lub podobne rzeczy.
                                                  Chamstwo nie znika ze zmiana ustawy.
                                                  Fakt, ze sa na tym forum osoby - wierzace i niewierzace - ktore nie podzielaja
                                                  Twojej opinii i oceny pewnych wydarzen i osob na tyle na ile fakty przedstawione
                                                  pozwalaja na ocene nie upowaznia Cie do wytaczania ciezkich armat i personalnej,
                                                  globalnej oceny adwersarzy.
                                                  A co do tego czy taka lekarka nie walczylaby o zycie (lub walczyla z mniejszym
                                                  przekonaniem) - nie jestem pewna. Tej konkretnej osoby oczywiscie nie znam i nie
                                                  zamierzam tworzyc teorii, ale sa lekarze ktorzy po prostu serio traktuja
                                                  zyczenia pacjentow, rowniez trudne. Przypomniala mi sie historia pewnego
                                                  chirurga z Legnicy. W okresie gdy stacjonowaly tam znaczne oddzialy radzieckie
                                                  (nie tak wszak dawno) jeden z tych zolnierzy probowal popelnic samobojstwo i
                                                  postrzelil sie w brzuch. Przywieziono go z paskudna rana postrzalowa, ale szybka
                                                  interwencja chirurgiczna dawala szanse ratunku. Zolnierz byl przytomny. Wiedzial
                                                  tez ze odratowany odpowie przed sadem wojskowym i moze skonczyc w gulagu za
                                                  probe samobojstwa (to byly lata 60-te lub wczesne 70-te, nie pamietam). Zazadal
                                                  zeby go nie ratowano. Chirurg, czlowiek z pasja poswiecajacy sie ratowaniu
                                                  ludzkiego zycia, uszanowal wole pacjenta. Zolnierz zmarl. Dla mnie postawa tego
                                                  czlowieka zasluguje na ogromny szacunek choc dzialal wbrew zawodowym instynktom
                                                  i glebokiemu przekonaniu o wartosci kazdego zycia ludzkiego. Nie wiem czy byl
                                                  wierzacy, wiem ze byl wspanialym lekarzem i czlowiekiem.
                                                  • sunday Re: Usuwamy czy rodzimy? 19.08.10, 16:02
                                                    > Bez kontekstu (ktory przytoczyles teraz), w sytuacji gdy aborcja
                                                    > byla dozwolona samo pytanie o wybor pacjentki nie bylo niczym
                                                    > niezwyklym.

                                                    No cóż, moim zdaniem aborcja jest zła obiektywnie, tzn. niezależnie od
                                                    obowiązującego prawa i światopoglądu lekarza/matki. I też, jak Otryt, więcej nie
                                                    pojawiłbym się u lekarza, który podczas pierwszej wizyty starszego człowieka
                                                    proponuje mu eutanazję. Nawet gdyby był to lekarz holenderski.
                                                  • maadzik3 Re: Usuwamy czy rodzimy? 19.08.10, 16:13
                                                    Przeciez nie popieram aborcji, ale wtedy byla jeszcze jedna procedura medyczna.
                                                    I wiele kobiet, z roznych wzgledow ja wybieralo znajdujac sie w nieplanowanej ciazy.
                                                  • verdana Re: Usuwamy czy rodzimy? 19.08.10, 16:26
                                                    Mozna nie popierać - zdadzam się. Można nie iść do lekarza, co
                                                    więcej ja to rozumiem. natomiast nie ma podstaw do podwarzania
                                                    kompetencji tego lekarza, ani też oskarżania go, że nie dbałby o
                                                    zdrowie przyszlego dziecka.
                                                  • sunday Re: Usuwamy czy rodzimy? 19.08.10, 22:25
                                                    Rzeczywiście, na kompetencje takie zachowanie raczej nie rzutuje. Ale - jak
                                                    napisał Otryt - na determinację w podtrzymywaniu zagrożonej ciąży w wypadku
                                                    ewentualnych komplikacji już raczej tak. Po prostu bałbym się powierzać dziecko
                                                    lekarzowi, który opiekę nad dzieckiem rozpoczyna od pytania, czy go zabić.
                                                  • verdana Re: Usuwamy czy rodzimy? 19.08.10, 22:53
                                                    Nie, naprawdę nie. Są lekarze, którzy będą stawac na głowie, by
                                                    uratować dziecko, bo matka chce tego dziecka, będą je ratować nawet
                                                    kosztem matki - a jednoczesnie robia aborcję na życzenie. Oni po
                                                    prostu inaczej (nie dyskutuję dobrze czy źle) widza swoje zadanie -
                                                    respektują przede wszystkim wolę kobiety.
                                                    Cóż, ja prowadziłam ciążę u lekarki, ktora odmowila mi skierowania
                                                    na badania prenatalne ze względu na 1% zagrożenie ciąży. Skierowanie
                                                    wzięłam od innego lekarza, ale nie stracilam zaufania, ze w razie
                                                    konieczności, lekarka będzie mnie ratować, nawet gdyby to mialo być
                                                    dla dziecka zagrozeniem. To nie są tożsame sprawy, choć zgodnie z
                                                    logiką - powinny być.
                                                  • sunday Re: Usuwamy czy rodzimy? 20.08.10, 08:40
                                                    Pewnie masz rację i rzeczywiście są tacy lekarze. Jednak w konkretnym takim
                                                    wypadku, wiedząc niewiele więcej o lekarzu, bałbym się mu powierzyć moje
                                                    dziecko: po prostu potencjalna motywacja "spełniam czyjąś wolę" to zupełnie co
                                                    innego niż standartowa, domyślna lekarska motywacja "ratuję życie".
                                                  • kim5 Re: Usuwamy czy rodzimy? 20.08.10, 09:11
                                                    A czy odwrotnie - wysokie kwalifikacje moralne - sprawiają, że
                                                    fachowiec jest bardziej kompetentny?
                                                  • verdana Re: Usuwamy czy rodzimy? 20.08.10, 09:43
                                                    Ależ ja to rozumiem i się zgadzam - lekarz ma prawo nam nie
                                                    odpowiadać. Teraz przypominam sobie, ze ja pogonilam położną, ktora
                                                    wyraziła wyrazy współczucia z powodu narodzin trzeciego dziecka.
                                                    Może to była wspaniała polozna, ale mnie to jedno zdanie
                                                    wystarczyło, aby nigdy więcej jej do domu nie wpuścić.
                                                  • sunday Re: Usuwamy czy rodzimy? 20.08.10, 15:03
                                                    No właśnie. A gdyby jeszcze, po wyrażeniu współczucia, spytała: "To jak, badamy
                                                    czy usypiamy?"
                                              • mmk9 Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 19.08.10, 09:24
                                                verdana napisała:

                                                Ja, przeprowadzając wiele lat temu wywiad z dziewczyną, która byla
                                                > ciężko chorą matką czworga malutkich dzieci i nie wiedziała, czy
                                                > dożyje końca ciąży nie wypowiadałabym się o bezczelnosci takich
                                                > propozycji tak beztrosko.

                                                Verdano, Otryt nic nie wspominal, jakoby jego żona idąc do lekarki
                                                była ciężko chora i w 5-tej ciąży. Powszechnie znane są jednak
                                                opowieści kobiet, ktore w PRL-u po 1-szym badaniu "ciążowym"
                                                pytano "rodzimy czy usuwamy".

                                                propozycja aborcji
                                                > nie obniza jej kwalifikacji, to może Ci się nie podobać, ale nie
                                                > oznacza, ze jest złym ginekologiem.

                                                Taka propozycja oznaczala bezczelność, chamstwo i pazerność, a to
                                                wszystko szkodzi fachowości. Nie mozna mieć zaufania do kogoś
                                                takiego, owszem, bałabym się leczyc czy prowadzić ciązę u
                                                najlepszego fachowca, gdyby był pazernym chamem. Owszem,
                                                korzystałam z usług mojego ginekologa , choć jeszcze w latach 90-
                                                tych publicznie deklarowal, że na prośbe kobiety aborcję wykona. Ale
                                                nie przywital mnie taka propozycją nawet gdy poszlam do niego w
                                                ciaży po 4 cesarskich cięciach , po 40-ce . i to jest ta roznica, bo
                                                jestem pewna, ze drugi ginekolog pani Otrytowej też "skrobał" jak
                                                wszyscy ginekolodzy w tym czasie, oprocz prof.Fijalkowskiego i
                                                jeszcze kilku staruszkow.



                                                • verdana Re: Wyrażanie niszczących słów i emocji 19.08.10, 10:30
                                                  Mylisz się - nie ma mowy, w czasach gdy aborcja była dozwolona, o
                                                  żadnej pazernosci. Lekarz w państwowej przychodni leczył za darmo i
                                                  tak samo za darmo robił aborcję. Czyli lekarce było wszystko jedno,
                                                  i tak raczej grosza by nie zarobila - jak łatwo oceniac ludzi.
                                                  Nie mamy pojecia, dlaczego lekarka zapytala - być może uważała, ze
                                                  pacjentka jest zmartowona i tego sobie życzy? Może uznała, ze stan
                                                  zrowia pacjentki nie jest najlepszy? Albo zapytaa z zupełnie innych,
                                                  neiznanych powodów. Bo aborcja nie byla dla lekarza ani łatwiejsza
                                                  (przeciwnie), ani bardziej oplacalna od prowadzenia ciąży.
                                                  A takie pytanie, cóż - w czasach, gdy aborcja jest legalna, jest
                                                  ptaniem zwyklym. Mnie o to samo zapytała moja bardzo wierząca
                                                  ginekolog, przy ciązy o której wiedziała, ze jest wpadką,
                                                  zaznaczając od razu, ze ona może tylko ciążę poprowadzić - aborcji
                                                  nie robi. Chamstwo? Pazerność? Przeciwnie, brak pazerności.
                      • otryt Wolność jest dla miłości 18.08.10, 13:06
                        Cytat z rozdziału 8:

                        "Czym jest ludzka wolność? Odpowiedź znajdujemy już u Arystotelesa.
                        Dla Arystotelesa wolność jest własnością woli, która urzeczywistnia
                        się przez prawdę. Jest zadana człowiekowi. Nie ma wolności bez
                        prawdy. Wolność jest kategorią etyczną. Tego uczy Arystoteles przede
                        wszystkim w swojej Etyce nikomachejskiej, zbudowanej jako system
                        etyki filozoficznej. Ta naturalna etyka została w całości
                        zaadoptowana przez św. Tomasza w jego Sumie teologicznej. W ten
                        sposób Etyka nikomachejska trwa w dziejach moralności, jednak już z
                        cechami etyki chrześcijańskiej, tomistycznej.
                        Św. Tomasz zaakceptował w całej pełni arystotelesowski system cnót.
                        Dobro, które staje przed ludzką wolnością jako zadanie do
                        spełnienia, to jest właśnie dobro cnoty. Chodzi przede wszystkim o
                        tak zwane cztery cnoty kardynalne: roztropność, sprawiedliwość,
                        męstwo i wstrzemięźliwość. Roztropność ma znaczenie kierownicze.
                        Sprawiedliwość warunkuje ład społeczny. Wstrzemięźliwość i męstwo
                        determinują natomiast ład wewnętrzny w człowieku, określają bowiem
                        to dobro, które pozostaje w relacji do ludzkiej popędliwości i
                        pożądliwości: vis irascibilis - vis concupiscibilis. Tak więc u
                        podstaw Etyki nikomachejskiej stoi wyraźnie ściśle określona
                        antropologia.
                        Do tego systemu cnót kardynalnych włączają się cnoty, które są im na
                        różne sposoby przyporządkowane. Można powiedzieć, że system cnót
                        warunkujących spełnianie się ludzkiej wolności w prawdzie jest
                        systemem kompletnym. Nie jest to system abstrakcyjny i aprioryczny.
                        Arystoteles wychodzi od doświadczenia podmiotu moralnego. Św. Tomasz
                        również wychodzi od doświadczenia moralności, ale szuka dla niego
                        także świateł zawartych w Piśmie Świętym. Największym światłem jest
                        przykazanie miłości Boga i bliźniego. W nim wolność ludzka znajduje
                        najpełniejsze urzeczywistnienie. Wolność jest dla miłości.
                        Spełnianie jej przez miłość może osiągać również stopień heroiczny
                        Chrystus mówi o ?dawaniu życia? za brata, za drugą istotę ludzką. W
                        dziejach chrześcijaństwa nie brakowało tych, którzy na różne
                        sposoby ?dawali życie? za bliźnich, a dawali je, aby naśladować
                        Chrystusa. Było tak szczególnie w przypadku męczenników, których
                        świadectwo towarzyszy chrześcijaństwu od czasów apostolskich aż po
                        nasze czasy. XX stulecie było wielkim wiekiem męczenników
                        chrześcijańskich, i to zarówno w Kościele katolickim, jak i w innych
                        Kościołach i Wspólnotach kościelnych.[...]


                        Z tej pobieżnej analizy historii myśli na ten temat widać, jak
                        bardzo podstawowe jest pytanie o ludzką wolność. Wolność jest sobą,
                        jest wolnością w takiej mierze, w jakiej jest urzeczywistniana przez
                        prawdę o dobru. Tylko wtedy ona sama jest dobrem. Jeżeli wolność
                        przestaje być związana z prawdą, a uzależnia prawdę od siebie,
                        tworzy logiczne przesłanki, które mają szkodliwe konsekwencje
                        moralne. Ich rozmiary są czasami nieobliczalne. W tym przypadku
                        nadużycie wolności wywołuje reakcję, która przyjmuje postać takiego
                        czy innego systemu totalitarnego. Jest to jedna z form zniszczenia
                        wolności, której skutków doświadczyliśmy w wieku XX i nie tylko."


                        • kim5 Re: Wolność jest dla miłości 18.08.10, 14:15
                          Głęboko wierzę, że większości uczestników sceny politycznej chodzi o
                          prawdę.
                          Różnimy się jedynie tej prawdy pojmowaniem.
                          Pod krzyżem chodzi o godne upamiętnienie ofiar.
                          Moim zdaniem takie godne upamietnienie jest w kościele polowym, na
                          Wawelu, będzie na Powązkach.
                          Zdaniem obrońców - jedynie pod Pałacem Prezydenckim.
                          Gdzie jest prawda?
                          • otryt Re: Wolność jest dla miłości 18.08.10, 14:48
                            kim5 napisała:

                            >Głęboko wierzę, że większości uczestników
                            >sceny politycznej chodzi o prawdę.

                            Obyś miała rację.

                            >Różnimy się jedynie tej prawdy pojmowaniem.

                            Tak to prawda. Nawet mąż i żona, a więc ludzie sobie najbliżsi,
                            prawdę różnie rozumieją. Muszą czasem długo rozmawiać, by poznać
                            swoje racje.

                            >Pod krzyżem chodzi o godne upamiętnienie ofiar.

                            Tak. To jeden z postulatów. Ale nie jedyny. W kwietniu pod tym
                            krzyżem były setki tysięcy ludzi. Dziś pozostali najwytrwalsi. O co
                            tym ludziom chodzi? Mówili o tym oni sami w filmie Ewy
                            Stankiewicz „Solidarni 2010”. Inne sprawy to wyjaśnienie przyczyny
                            katastrofy smoleńskiej, przywrócenie prawdy o zmarłym prezydencie,
                            którego karykaturalny obraz był przedstawiany od października 2005
                            do dnia dzisiejszego, z krótką przerwą podczas żałoby narodowej.
                            Dalej, zauważenie, że oprócz młodych, wykształconych i z dużych
                            miast są w Polsce obywatele równie wartościowi, których poglądów w
                            głównych mediach nie uświadczysz. Dalej, że jest w Polsce grupa
                            ludzi wykluczonych, bardzo liczna, najczęściej nie głosująca na
                            nikogo, nie mająca swojej reprezentacji we władzach. Tych ludzi pod
                            krzyżem przedstawia się jako garstkę fanatyków. To jest duże
                            kłamstwo. Oni stoją tam w imieniu znacznie większej grupy. Warto to
                            zauważyć. Często są to ludzie szlachetni, zatroskani o los Polski i
                            wbrew temu, co mówi propaganda, są tam też ludzie wykształceni,
                            mówiący pięknie i z sensem. Film Ewy Stankiewicz wywołał niesłychaną
                            histerię, bo ujawnił, że wbrew wbijaniu ludziom do głowy przez 5 lat
                            kłamstw o wstrętnych Kaczorach, sporo ludzi myśli jednak z
                            szacunkiem i uznaniem o byłym prezydencie. Ewę Stankiewicz dotknęły
                            represje i ostracyzm środowiskowy. Firma Gutek Film zatrzymała
                            dystrybucję w kinach jej innego filmu fabularnego.

                            Pozdrawiam


                            • mmk9 Re: Wolność jest dla miłości 18.08.10, 15:24
                              otryt napisał:

                              Dalej, zauważenie, że oprócz młodych, wykształconych i z dużych
                              > miast są w Polsce obywatele równie wartościowi, których poglądów w
                              > głównych mediach nie uświadczysz.

                              Albo jeszcze inaczej - że także istnieją w Polsce młodzi, wykształceni, bywali
                              w świecie, wartosciowi, aha, i z dużych miast smile obywatele, którzy nie potępiają
                              obrońców krzyża, głosowali na "Kaczora" i widzą zalety w radiu O.Rydzyka.
                              • otryt Re: Wolność jest dla miłości 18.08.10, 15:33
                                Ładnie to ujęłaś, Mmk smile
                            • andrzej585858 Re: Wolność jest dla miłości 18.08.10, 15:37
                              otryt napisał:

                              . Często są to ludzie szlachetni, zatroskani o los Polski i
                              > wbrew temu, co mówi propaganda, są tam też ludzie wykształceni,
                              > mówiący pięknie i z sensem. Film Ewy Stankiewicz wywołał niesłychaną
                              > histerię, bo ujawnił, że wbrew wbijaniu ludziom do głowy przez 5 lat
                              > kłamstw o wstrętnych Kaczorach, sporo ludzi myśli jednak z
                              > szacunkiem i uznaniem o byłym prezydencie. Ewę Stankiewicz dotknęły
                              > represje i ostracyzm środowiskowy. Firma Gutek Film zatrzymała
                              > dystrybucję w kinach jej innego filmu fabularnego.

                              Podpisuję się pod każdym zdaniem z tego postu, podobnie jak i pod postem tytułowym.
                              Poza tym poruszony został tutaj niesłychanie ciekawy temat ostracyzmu
                              środowiskowego. W pewien sposób przypomina to lata stanu wojennego - osoby
                              deklarujące lewicowe przekonania takze były narażone na ostracyzm - teraz
                              natomiast deklarowanie sympatii dla Kaczyńskich powoduje wykluczenie ze
                              środowiska ludzi inteligentnych, czego wyrazem są ciągle pojawiające się sondaże
                              - młodzi i wykształceni za PO , itd. Teraz dochodzi do tego zamiar tworzenia
                              nowej tzw. polityki historycznej - czyli następne podziały .
                              Gdzieś w tym wszystkim ginie pokora.

                              C.S. Lewis znany głównie z "Opowieści z Narnii" w swoim studium poświęconym
                              literaturze średniowiecznej - "Odrzucony obraz" wypowiedział takie, bardzo mądre
                              zdanie:

                              "Według myśli nowoczesnej tj. ewolucyjnej, człowiek stoi na szczycie schodów,
                              których początek ginie w mroku; według średniowiecznej, stoi on u podnóża
                              schodów, których szczyt niewidoczny jest w świetle".

                              Gdyby chociaż, ten człowiek stojący na szczycie dostrzegał kolo siebie bliźniego
                              i ustąpił mu trochę miejsca, ale przecież to on ma słuszność i to miejsce jest
                              dla niego.

                              • otryt Re: Wolność jest dla miłości 19.08.10, 09:41
                                andrzej585858 napisał:

                                >W pewien sposób przypomina to lata stanu wojennego - osoby
                                >deklarujące lewicowe przekonania takze były narażone na
                                >ostracyzm – teraz natomiast deklarowanie sympatii dla Kaczyńskich
                                >powoduje wykluczenie ze środowiska ludzi inteligentnych, czego
                                >wyrazem są ciągle pojawiające się sondaże - młodzi i wykształceni
                                >za PO , itd. Teraz dochodzi do tego zamiar tworzenia
                                >nowej tzw. polityki historycznej - czyli następne podziały .
                                >Gdzieś w tym wszystkim ginie pokora.


                                Dziękuję, Andrzeju. Są analogie do lat stanu wojennego. Są także
                                inne analogie. Podobne zjawiska miały miejsce, moim zdaniem, w
                                pierwszej połowie lat 50-tych. Pranie mózgów, szczególnie młodych
                                pokoleń. Wbijanie klina pomiędzy pokolenie starsze młodsze. Butna i
                                niezwykle pewna siebie ideologia, odrzucająca merytoryczny dyskurs.
                                Starsze pokolenia, uznane za niereformowalne, skazane na wegetację ,
                                jako nawóz historii. Przepustką do kariery jest prawdziwa lub
                                udawana wiara w nową ideologię. Wtedy szermowano epitetami typu
                                zapluty karzeł reakcji, kułak i prywaciarz. To oni byli kozłami
                                ofiarnymi, winnymi wszelkiego zła, jakie miało miejsce. Ich winiono
                                za gorsze plony, za barki w zaopatrzeniu i inne kłopoty zwykłych
                                ludzi. Dziś rolę kułaka przejął Jarosław Kaczyński. Kułaka trzeba po
                                prostu zniszczyć moralnie i fizycznie. Wdeptać go w ziemię, by już
                                nigdy nie mógł się odrodzić.

                                Ale są i inne analogie, ci młodzi wykształceni z nocnych pubów,
                                pijani i wulgarni atakujący słownie i fizycznie różańcowe babcie,
                                drwiący ze znaku krzyża. To przecież bojówki znane nam z roku 1933.
                                To „awangarda postępu” torująca drogę nowemu wspaniałemu światu.
                                Zastraszyć tych najbardziej wytrwałych pod krzyżem, zmęczyć,
                                upokorzyć. Inni nie będą nawet próbować się wychylać. Warto wrócić
                                do klasyki, poczytać o Pawliku Morozowie, który był nadzieją na
                                lepszy świat i stał się bohaterem komunizmu. Warto, jeszcze raz
                                obejrzeć filmy o tym jak rodził się faszyzm ze słynnym „Kabaretem”
                                na czele. Warto obejrzeć film Wojciecha Marczewskiego „Dreszcze”, o
                                tym jak urabiano najmłodsze pokolenie. Może warto
                                poczytać „Makbeta”, tak jak kiedy czytano i oglądano w
                                teatrze „Dziady”? Klasyka na pewno nikomu nie zaszkodzi.

                                Pozdrawiam serdecznie



                        • verdana Wolność dla czegoś - to nie wolność 18.08.10, 16:03
                          Tylko czym jest dobro? Dla każdego czym innym, jak sądzę.
                          Otrycie, nie ma obowiązku bycia zwolennikiem demokracji,. Można być
                          jej przeciwnikiem - jak Ty - nie należy jednak wówczas deklarować,
                          ze broni się demokracji, tylko ze się z nia nie zgadza. Nie ma
                          demokracji w kraju, gdzie nie można negować słów papieza. Nie ma
                          demokracji tam, gdzie nie prawo karne, ale opinia jakiegoś
                          środowiska, co jest dobre, a co zle ma przesadzać o tym co wolno, a
                          czego nie.
                          To, co proponujesz sprowadza się po prostu do wprowadzenia cenzury i
                          kontroli nad mediami, rozpedzania niewlasciwych demonstracji - tylko
                          kto ma je kontrolować, w jakim duchu i kogo rozpedzać - i czy to ma
                          cokolwiek wspólnego z wolnoscią - na to pytanie trudno będzie
                          odpowiedzeć.
                          To jest też mój kraj i kraj wielu osób do mnie podobnych - nie mam
                          obowiązku (choc mogę prywatnie) zgadzać sie ze slowami Jana Pawła -
                          a nadal powinnam mieć prawo wypowiedzi i demonstracji, chocby w
                          duchu calkowicie przeciwnym kosciolowi katolickiemu. Podobnie jak
                          prawo mają jego zwolennicy.
                          • maadzik3 Re: Wolność dla czegoś - to nie wolność 18.08.10, 16:58
                            Moge sie dolaczyc, Verdano? Doskonale to ujelas
                          • andrzej585858 Re: Wolność dla czegoś - to nie wolność 20.08.10, 19:01
                            verdana napisała:

                            > To jest też mój kraj i kraj wielu osób do mnie podobnych - nie mam
                            > obowiązku (choc mogę prywatnie) zgadzać sie ze slowami Jana Pawła -
                            > a nadal powinnam mieć prawo wypowiedzi i demonstracji, chocby w
                            > duchu calkowicie przeciwnym kosciolowi katolickiemu. Podobnie jak
                            > prawo mają jego zwolennicy.

                            Nie odebrałem wypowiedzi Oryta jako sprzeciwu wobec demokracji i jej prawom.
                            Dla mnie właśnie to, że istnieje swoboda wypowiedzi jest największą zdobyczą -
                            nikt już nie będzie przesłuchiwał nikogo za to że czyta w miejscu publicznym TP
                            - co akurat dla mnie zdarzyło się, ale także i za to że czyta "Nie" lub "Fakty i
                            mity".
                            Nikt nie ma obowiązku kochać JPII, przykładowo byłem przeciwny aby w mojej
                            mieścinie nastapiła zmiana nazwy ulicy na Jana Pawła II czym naraziłem się na
                            zarzut no , postawmy trzy kropki.

                            To, co pisze Otryt jest dla mnie odzwierciedleniem koncepcji Pseudo-Dionizego
                            Areopagity ktory tak pisze w jednym ze swoich dzieł:

                            "Hierarchia jest, jak ją rozumiem świętym porządkiem i wiedzą, i aktywnością
                            upodabniającą się, na ile to możliwe, do Boskości i wznoszącą się w odpowiedzi
                            na oświecenia, które są jej przekazywane od samego Boga, do nasladowania Boga
                            według własnej miary".

                            Porządek, czyli hierarchia, to także działalność, która dokonuje się w ramach
                            tego porządku. Celem tego porządku jest pragnienie przyjmowania "niebiamskiego
                            światła" jak to okreslają mistycy i przekazywanie tego dalej. Tym co możemy
                            osiągnąć, aby być najbliżej tego "niebiańskiego światła" jest właśnie miłość.
                            Właśnie miłość jako najwyższy stopień wolności jest wspólny dziedzictwem
                            wszystkich mistyków - nauka o miłości jako wolności znajdzie swoje najbardziej
                            pełne rozwinięcie w pismach św. Jana od Krzyża.
                            Wolność dla miłości - dla wierzącego jest właśnie najwyższym stopniem wolności.
                            Ona nie jest dla czegoś, jest dla kogoś - dla drugiego człowieka.

                            Z tego też powodu - tworzenie właśnie sztucznych podziałów, tworzenie kategorii
                            ludzi "odrzuconych" - i to w imię tolerancji która nie jest ukierunkowana ku
                            drugiemu człowiekowi jest czymś niedobrym. To nie jest wolność.

                            Dla ścisłości - nie jestem zwolennikiem postawy - pomnik musi tutaj powstać,
                            krzyż musi tutaj być. Bardzo żałuję, że ten krzyż-symbol nie został zaniesiony
                            na Jasną Górę, ale traktowanie ludzi którzy są wokół tego krzyża jako folklor,
                            jako coś wstydliwego - jest czymś co wzbudza mój najgłębszy sprzeciw.

                            To nie jest przejaw demokracji.
                            • verdana Re: Wolność dla czegoś - to nie wolność 20.08.10, 19:48
                              To moze przecfzytaj jeszcze raz, bez emocji?
                              Chcoćby to: "Ale w parze z wolnością musi iść odpowiedzialność.
                              Jeśli tego brakuje wolność wyradza się w totalitaryzm. Tego nauczał
                              nas Jan Paweł II. Nie po to dostaliśmy wolność od Boga by siać
                              nienawiść w mediach, by tworzyć podziały, które trudno będzie
                              zasypać przez całe dziesięciolecia."
                              Gdyby zamiast "musi" bylo "powinno" - zmienilo by to sens
                              wypowiedzi. Jeśli wolność jest ograniczona przez jakieś "musi" - i
                              to musi jest ograniczone nie przez demokratycsne prawo, ale przez
                              cokolwiek innego - nie ma żadnej wolnosci. A niechęć do podziałów,
                              nawet głębokich, jest niechecią do zaakceptowania niejednolitości
                              spoleczeństwa, mozliwości nawet bardzo głębokich podziałów. A
                              uznanie podziałów, a nawet wzajemnej wrogości zwolennikow róznych
                              opcji jest końcem demokracji, niestety.
                              Demokracja nie musi być spokojna i przyjemna, a nie wszyscy mają to
                              ochotę zaakceptować. Są tacy, którzy wolą spokój, niwelowanie różnic
                              (przynajmniej pozorne), łagodzenie publicznych kontrowersji. na
                              pozór to brzmi wyjątkowo atrakcyjnie i rozsądnie. Niestety, w życiu
                              publicznym oznacza zazwyczaj horror. Chocby dlatwego, ze w przypadku
                              obrzydliwych, gorszacych kłótni grup "odrzuconych" przez jedną
                              stronę, a akceptowanych przez drugą jest kilka - i większość gdzieś
                              jest akceptowana. W wypadku jednosci, zgody narodowej i dyskretnych
                              dyskusji - odrzuceni przez solidarne spoleczeństwo sa odrzuceni
                              przez wszystkich.
                  • verdana Re: Tak gorąco jeszcze nie było 18.08.10, 12:27
                    Odpowiedzialność nie oznacza ani łagodnosci, ani braku walki. Nie
                    oznacza też braku podziałó, zupełniw nie rozumiem, dlaczego podziały
                    są zle - jedność musi być sztuczna. wszyscy przeciwnicy demokracji
                    zawsze mówią to samo - ze się ona wymacza, ze się kończy - a prawda
                    jest taka, ze oni po prostu demokracji nie lubią. Ani wolnosci,
                    jesli jest to wolność wyrazania poglądów, ktorych nienawidzą.
                    Demokracja "z warunkami" to coś w rodzaju demokracji
                    socjalistycznej, niestety. Przekroczenie prawa powinno być karane -
                    i tak broni się wolości slowa przed wybrykami. I tylko tak.
              • sulla Re: Tak gorąco jeszcze nie było 18.08.10, 11:13
                > Gazety w okresie miedzywojennym byly bez porownania ostrzejsze ,
                > bardziej chamskie niż teraz, pisaly rzeczy, ktorych zadne
                > współczesne media w Polsce nie ośmieliłyby się napisać.

                A jakie rzeczy pisał Cyceron w swoich mowach sądowych! Uuuuu, teraz by za to
                siedział wink
                • verdana Re: Tak gorąco jeszcze nie było 18.08.10, 11:20
                  Otóż to własniesmile
                  Albo mamy kulturę, albo wolność. Ja wolę wolność.
                  • kim5 Re: Tak gorąco jeszcze nie było 18.08.10, 19:45
                    Czy ktoś może mi SPOKOJNIE wyjaśnić, na czym polegała kampania
                    nienawiści wobec zmarłego prezydenta?
                    Bom chyba ślepa i tego nie zauważyłam.
                    • verdana Re: Tak gorąco jeszcze nie było 18.08.10, 20:26
                      Na Palikocie.
                      I na tym, ze rzeczywiście, wiele rzeczy w Kaczyńskim ośmieszano.
                      Czasem (jak w przypadku słynnej kartoflanej afery) Kaczyński był sam
                      sobie winien. Czasem nie. W kazdym razie byl to prezydent, z ktorego
                      wiele środowisk się po prostu śmiało.
                      Jestem ostatnią osobą, która poparłaby braci Kaczyńskich. Uwazam, że
                      Kaczyński był prezydentem bardzo miernym. Ale mnie też, poza
                      wyjątkami (kartoflem nieszczęsnym), czasem raziło nabijanie się z
                      prezydenta - z jego wzrostu, z jego wyglądu, z jego kota - czyli z
                      tego, co nie bylo wypowiedziami politycznymi, ktore mają prawo
                      podlegać krytyce. Muszę zgodzić się z Otrytem, ze prezydent
                      urzedujacy reprezentuje Majestat Rzeczypospolitej - i bez wyraźnej
                      prowokacji z wlasnej strony może byc krytykowany, ale raczej nie
                      ośmieszany.
                      Znam pewną damę, ktora, jak twierdzi, nie wystąpiła niegdyś o
                      profesurę, by nie dostać jej z rąk Kwasniewskiego. tego nie
                      rozumiem. To zanegowanie demokracji - jak by nie bylo, otrzymanie
                      tytulu z rąk demokratycznie wybranego prezydenta nei powinno być
                      kontrowersyjne.
                      • sebalda Re: Tak gorąco jeszcze nie było 18.08.10, 21:56
                        Otryt napisał:
                        "Dalej, że jest w Polsce grupa
                        ludzi wykluczonych, bardzo liczna, najczęściej nie głosująca na
                        nikogo, nie mająca swojej reprezentacji we władzach. Tych ludzi pod
                        krzyżem przedstawia się jako garstkę fanatyków. To jest duże
                        kłamstwo. Oni stoją tam w imieniu znacznie większej grupy. Warto to
                        zauważyć. Często są to ludzie szlachetni, zatroskani o los Polski"
                        Czegoś tu nie rozumiem: ludzie zatroskani o los Polski, wykluczeni, niegłosujący
                        na nikogo? Zatroskani - niegłosujący, ja tu widzę jakiś nonsens.
                        Młodzi, wykształceni, z miast, głosujący za PO. Dlaczego? Są młodzi, zatem
                        nieobciążeni PRL-owską traumą, wykształceni, co z reguły (wiem, nie zawsze)
                        oznacza, że myślący. Co sprawia, że wybierają PO? Nagonka w mediach. Ale
                        ustaliliśmy, że media w Polsce są podzielone, że od kilku lat TVP sprzyja w
                        sposób wręcz nieprzyzwoity (w moim mniemaniu) PIS-owi, a to najczęściej oglądany
                        program informacyjny, gdzie żadnej nagonki nie było. Czy nikomu nie przyjdzie do
                        głowy, że coś może jest na rzeczy? A może ta duża jednak część społeczeństwa
                        ocenia krytycznie braci Kaczyńskich (w pewnym momencie rownocześnie sprawujących
                        władzę prezydenta i premiera, ale to nie było problemem, tak jak teraz wielkim
                        problemem jest wladza w rękach PO), bo nie byli i nie są godni aż takich
                        zachwytów i takiego czczenia, jak część (tu też przyznam, że duża), probuje ich
                        otaczać? Część osób pisze tutaj, że zwolennicy PO są zwolennikami, bo tak
                        wypada, bo nie chcą się narażać na śmieszność. Ale dlaczego? Jeśli PIS jest tak
                        dobrą partią, Kaczyński takim wspaniałym przywodcą (to chyba dobre miano, prezes
                        to stanowczo za mało) to skąd ta obawa o śmieszność? Bo media? Ale są przecież
                        też media sprzyjające PIS-owi, nikt nie narzuca nikomu sięgania po media
                        przeciwne. Media mają dużą siłę, nie przeczę, ale gdyby Kaczyńscy byli
                        kryształowi najlepszemu dziennikarzowi nie udałoby się ich przedstawić w tak
                        złym świetle, bo zwyczajnie nie daliby do tego pretekstu. Dlaczego Jana Pawła II
                        szanuje i chwali większość Polaków, łącznie z niewierzącymi? Może dlatego, że
                        nie dawal powodów, żeby się z niego wyśmiewać i za niego wstydzić? Prawdziwa
                        cnota krytyki się nie boi, a wszyscy znamy reakcje braci Kaczyńskich na wszelką
                        krytykę. To też między innymi świadczy o wartości czlowieka, dystans do wlasnej
                        osoby, brak przewrażliwienia na swoim punkcie.
                        Otrycie, dzielisz ludzi na ortodoksyjnych (takich jak Ty), katolikow i ateistów,
                        jak wynikało z jednej z Twoich dzisiejszych wypowiedzi. Andrzej zacytował w
                        innym wątku, że kiedyś zostaną tylko mistycy i niewierzący, to podobne, jak
                        mniemam zaliczasz się do tych pierwszych, wybranych. A to już zakrawa na
                        wywyższanie się i lekką pogardę wobec pozostałych ludzi. Jak zatem nazwać
                        katolików poszukujących? Jak nazwać wątpiących? Ja niektorych nazwałabym
                        samodzielnie myślącymi, kontestującymi nawet, ale wciąż kochającymi Boga. Kto
                        wie, czy czasami nie bardziej od tych wpatrzonych w Boga, ale przede wszystkim
                        siebie jako wybranych, mistyków.
                        Ostatnie pytanie. Jeśli wyrażanie negatywnych uczuć, złości, frustracji uważasz
                        za złe, jak wychowałeś (jeśli je posiadasz) dzieci? Dla mnie jednym z
                        najgorszych grzechów popełnianych przez rodziców, grzechów, ktore okaleczają
                        bezpowrotnie dzieci, jest wychowanie w żelaznej dyscyplinie, bez pozwalania
                        dziecku na złość, płacz, rozpacz, wyrażanie bólu i smutku, nawet jeśli są one z
                        pozoru bezpodstawne (nie płacz, przecież nic się nie stało!). Bardzo jestem
                        ciekawa, jak to jest z tym wychowaniem dzieci u Ciebie w kontekście przyzwolenia
                        na wyrażanie negatywnych emocji.
                        • otryt Re: Tak gorąco jeszcze nie było 18.08.10, 22:16
                          sebalda napisała:

                          > Otrycie, dzielisz ludzi na ortodoksyjnych (takich jak Ty)

                          Wycieczka osobista. Pozdrawiam.
                          • sebalda Re: Tak gorąco jeszcze nie było 18.08.10, 22:38
                            Otryt napisał:
                            "Widzę, że to forum stopniowo przekształca się
                            w forum ateistyczne. Matki założycielki muszą gryść paznokcie w
                            rozpaczy, gdy czytają co tu się wypisuje".
                            Jak mam nazwać taką wycieczkę?
                            Czyżby na tym forum byli równi i równiejsi?
                            Definicja słowa ortodoksyjny: sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2570049
                            Nie poczuwasz się do takiego określenia? Nie jesteś ściśle wierny zasadom?
                            Rozumiem, że za jedno wykroczenie, mój odbiór Twojej postawy, na podstawie
                            Twoich wypowiedzi, nie dostąpię już zaszczytu otrzymania odpowiedzi, ja
                            niegodna, pozwalająca sobie na wycieczki osobiste. No rzeczywiście, bardzo Ci
                            dogryzłam, nie wiem, co we mnie wstąpiło. A może pytania niewygodne?
                          • sunday Re: Tak gorąco jeszcze nie było 19.08.10, 08:18
                            Otrycie, w tym wątku to nie Sebalda rozpoczęła wycieczki osobiste...
                    • otryt Re: Tak gorąco jeszcze nie było 18.08.10, 21:53
                      kim5 napisała:

                      > Czy ktoś może mi SPOKOJNIE wyjaśnić, na czym polegała kampania
                      > nienawiści wobec zmarłego prezydenta?


                      Oto kilka linków z mową nienawiści:


                      www.youtube.com/watch?v=rGMQLZNW8W0
                      www.youtube.com/watch?v=vhtcvMJrUDY
                      www.youtube.com/watch?v=ufMcILtz-zE

                      • kim5 Re: Tak gorąco jeszcze nie było 18.08.10, 22:22
                        ???
                        Taka kampania dotyczy wszystkich środowisk.
                      • sebalda Re: Tak gorąco jeszcze nie było 18.08.10, 22:53
                        Ktoś już tutaj krytykował wyrywanie wypowiedzi z kontekstu. A dokładnie to
                        zostalo zrobione w ostatnim filmiku. Brzydkie to i w moim odczuciu niegodne.
                        Słyszalam kiedyś komentarz do tej wydpowiedzi rozszerzający ją, odkrywający jej
                        kontekst; okazało się, że w najmniejszym stopniu nie odzwierciedlał tego, co się
                        jej imputuje.

                        Obraźliwe piosenki. No cóż, a Ty, Otrycie, jesteś dumny absolutnie z wszystkich
                        okrzyków "obrońców" krzyża. Ani jeden Cię nie oburzył?
                        Znasz wszystkie wypowiedzi Palikota, ale zdania o ruskiej trumnie Brudzyńskiego
                        nie słyszałeś. To ciekawe, bo ja staram się słuchać większości wypowiedzi, i
                        tych, którzy mi odpowiadają, i tych, którzy niekoniecznie. Lubię sobie tak
                        porównać i przekonać się, ile z niektorych wypowiedzi jest reakcją na akcję,
                        ktore się prześcigają, ktore mówią otwarcie, a które niby grzecznie sączą jad.
                        Moim zdaniem.
                        • kim5 Re: Tak gorąco jeszcze nie było 19.08.10, 09:12
                          To jak można nazwać to, co się działo w Ameryce pod adresem Busha?
                          Polityka nienawiści to chyba za mocne słowa. Nie widzę nic złego w
                          krytykowaniu prezydenta, o ile krytyka jest konstruktywna. Chamstwo
                          pozostaje chamstwem bez względu, czy mówimy "kurdupel" czy "ryży
                          Donek". Takich tekstów w ogóle nie chce mi się komentować, natomiast
                          ja nie słyszałam w przestrzeni publicznej jakiegoś nasilenia
                          chamstwa. Skrajności są zawsze i ja nie mam nic przeciwko temu, bo
                          to jest też jakiś opis rzeczywistości.
                          Trochę mnie natomiast zdumiewa pisanie z jednej strony o polityce
                          nienawiści, a z drugiej branie w obronę (tak to odebrałam - może się
                          mylę?) filmu "Solidarni 2010"...

                          No i na koniec cytat z Jacka Żakowskiego z
                          wczorajszej "Polityki": "W dominujących narracjach polskiej polityki
                          nie ma lepszych i gorszych - są tylko dobrzy i źli. Podobnie jest w
                          debatach intelektualnych. Dla jednych Balcerowicz jest Bogiem, dla
                          drugich Antychrystem. Jedni wyznają Michnika, a drudzy Rydzyka.
                          (...) Kuliński musi być bohaterem lub zdrajcą. Podobnie Jaruzelski.
                          Wałęsa to agent albo wybawiciel. Z największą mocą wybuchło to w IV
                          RP, która podzieliła Polaków na agentów i resztę. To - wbrew
                          pozorom - trwa. Kto chwali Tuska, ten Kaczyńskiego musi mieć za
                          idiotę. Kto Kaczyńskiego poważa, ten pluje na Tuska. Nie da się
                          powiedzieć, że jakąś część racji ma ten, a jakąś tamten. Kto tego
                          próbuje, staje się wyrzutkiem".

                          Co niestety widać i w tej dyskusji...
    • sulla Moderator dyzurujący prosi 19.08.10, 09:49
      Na tym forum jesteśmy ludźmi, a nie jednorodnym organizmem. Różnorodność
      poglądów jest nie do uniknięcia, powiem więcej, jest pożądana, bo z rzetelnej,
      wyważonej dyskusji ludzi o różnych spojrzeniach może wyjść nowa jakość. Jednak
      żeby taka dyskusja mogła mieć miejsce, musimy jako chrześcijanie na pierwszym
      miejscu stawiać Chrystusa, a dopiero potem partie, na które głosujemy, politycy,
      których popieramy, nawet nasze poglądy.

      Chrystus każe dążyć do prawdy o drugim człowieku, każe miłować bliźniego, nawet
      nieprzyjaciela, każe napominać z miłością, a nie odrzucać ze wzgardą.

      O co nas wszystkich proszę w tej dyskusji, to żebyśmy o tym pamiętali. Ja sama
      zwłaszcza, bo mi moderować w ciężkiej sytuacji przystało smile
      • otryt Re: Moderator dyzurujący prosi 19.08.10, 10:29
        sulla napisała:

        >Na tym forum jesteśmy ludźmi, a nie jednorodnym organizmem.

        Ależ to oczywiste. Ludzie są rożni, jednak poglądy wygłaszane na tym
        forum w ostatnim czasie stały się bardzo jednorodne. Polityczna
        poprawność nie pozwala się wychylać. To normalne zjawisko, ja też
        temu ulegam, nie żyję w próżni lecz w społeczeństwie. Toniemy w
        Polsce w morzu kłamstwa, warto to zauważyć. A kłamstwo nie służy
        pokojowi, ani w państwie, ani w rodzinie. Sieje się nienawiść i
        podziały. Nie mówię, że na forum, ale w naszym kraju. Forum zaś jest
        emanacją tego co w Polsce.

        >Jednak żeby taka dyskusja mogła mieć miejsce,
        >musimy jako chrześcijanie na pierwszym miejscu stawiać Chrystusa,

        Nigdy dość przypominania o tym.

        >a dopiero potem partie, na które głosujemy, politycy,
        >których popieramy, nawet nasze poglądy.

        Partie mi zwisają i powiewają, Nigdy do żadnej nie należałem i
        należeć nie będę. Ślubu z żadną nie brałem, nie obiecuję żadnej z
        nich dozgonnej sympatii. Będę jednak zawsze występował przeciwko
        kłamstwu, manipulacji, agresji, nienawiści i pogardzie. A te
        zjawiska w Polsce przybrały, moim zdaniem niebezpieczne rozmiary.
        Jak tak dalej będzie dojdzie do jakiegoś kolejnego nieszczęścia.

        >Chrystus każe dążyć do prawdy o drugim człowieku,
        >każe miłować bliźniego, nawet nieprzyjaciela, każe
        >napominać z miłością, a nie odrzucać ze wzgardą.

        >O co nas wszystkich proszę w tej dyskusji,
        >to żebyśmy o tym pamiętali. Ja sama zwłaszcza,
        >bo mi moderować w ciężkiej sytuacji przystało smile

        Obiecuję Sullo przez wzgląd na sympatię do Ciebie i do wielu innych
        osób z forum.
        Ale zauważ jedną rzecz, wspólnota może się rozpaść na dwa sposoby.
        Jeden, gdy konflikt wymknie się spod kontroli i przybierze
        niebezpieczne rozmiary. Drugim sposobem, gdy zanikną różnice,
        wszyscy inaczej myślący odejdą lub będą siedzieć cicho. Gdy wszyscy
        myślą jednakowo rozmowa zanika. Ugrzęźniemy w politycznej
        poprawności, która uznaje jedyny słuszny pogląd, inne szyderczym
        śmiechem lub sądowym paragrafem eliminuje. Oczywiście aktualne jest
        kościelne wezwanie do wstrzemięźliwości, by nasza popędliwość nie
        zwyciężyła, by nie popaść z żadne ze skrajności, które wymieniłem.

        Pozdrawiam



        • sulla Re: Moderator dyzurujący prosi 19.08.10, 10:42
          Otrycie, nie chodzi o to, żeby siedzieć cicho, ale o to, żeby mówić, a nie
          krzyczeć. Bo krzycząc możną kogoś po prostu ogłuszyć, i on wtedy nie ma szans
          zrozumieć, co mu się chce powiedzieć.

          Na tym forum jest miejsce dal wszystkich. Ale to JEST forum chrześcijańskie i
          dlatego to chrześcijańskie zasady powinny na nim obowiązywać. Wszystkich, z mną
          na czele. Dlatego nie wtrącając się nikomu w prezentowane poglądy bardzo proszę
          o to, żebyśmy je prezentowali za szacunkiem dla innych.
          a najlepiej także z chęcią zrozumienia drugiej strony.
          • kim5 Re: Moderator dyzurujący prosi 19.08.10, 10:57
            Ja bym poprosiła o nienadużywanie stwierdzeń, że toniemy w morzu
            kłamstwa, że wokół pełno pogardy u nienawiści. Nie wiem, w jakim
            kraju żyje osoba, która tak to widzi. Ja staram się patrzeć
            przychylnie, szukać dobra, a nie złych stron.
            • verdana Re: Moderator dyzurujący prosi 19.08.10, 11:06
              Nie, to nie są stwierdzenia, ktorych używać nie można, skoro się tak
              widzi i czuje. Tylko mnie jest zal. Żal, że tak nisko wielu ludzi
              ocenia kraj, w ktorym się żyje, tak jedni Polacy oceniają drugich,
              swoich współobywateli - jako bezmyslny, klamliwy tłum, gdzie wszyscy
              wszystkich nienawidzą. Że się nie lubi ani ojczyzny, ani
              współrodaków. Dla mnie to jest wlasnie smutne - że dostrzeganie
              przede wszystkim zła część środowsk uznaje za postawę znacznie
              bardziej patriotyczną niż dostrzeganie dobra.
              Gdybym tak oceniała Polskę i Polaków, wyemigrowalabym już dawno do
              jakiegoś sympatyczniejszego kraju, z inteligentniejszymi, milszymi
              ludźmi. Tyle, że Polska nie różni się wcale od reszty swiata.... i
              jest całkiem fajnym miejscem, mimo tego, ze nie wszyscy jej
              obywatele są aniolami.
              • kim5 Re: Moderator dyzurujący prosi 19.08.10, 11:24
                Dziękuję Ci Verdano.
                Dokładnie to mnie boli.
                I powiem Wam szczerze, że gorąco współczuję władzom naszego kraju,
                że cokolwiek by nie zrobili, jakiekolwiek by nimi nie kierowały
                dobre intencje, to i tak napotkają na sporą rzeszę wiecznie
                niezadowolonych.
                Zresztą - żadna osoba, która tak postrzega rzeczywistość, nie widzi
                problemu w własnym pesymizmie, negatywnym stosunku do otoczenia.
                Nie, problem tkwi w świecie, który rzekomo tak wygląda...
                • sebalda Re: Moderator dyzurujący prosi 19.08.10, 11:48
                  Przepraszam, nieśmiało zapytam, czy jestem tak zakręcona, że wysłałam swojego
                  posta w kosmos, czy zostałam dziś zbanowana?
                  Jeśli to drugie, to przysięgam, nie było tam nic strasznego ani gorszącego.
                  Chciałbym w tej sytuacji wiedzieć, dlaczego moj post nie zostal zamieszczony.
                  Choć oczywiście nie wykluczam swojej pomyłki.
                  • sulla Re: Moderator dyzurujący prosi 19.08.10, 11:55
                    Chyba wysłałaś w kosmos smile

                    Nic nie usuwałam, a gdyby usuwała, to na pewno bym Cię poinformowała i
                    wyjaśniła, dlaczego smile
                    • sebalda Re: Moderator dyzurujący prosi 19.08.10, 12:05
                      Uff, jaka ulgasmile
                      Ja się tylko dopraszałam skromnie, mimo wszystko, uwagi Otryta i prosiłam go o
                      zwrocenie uwagi na belkęsmile
                      Czuję się okrutnie wzgardzona przez niego, nie wiem, jak mi przyjdzie z tym
                      dalej żyćwink
                      I podziękowałam też Sundayowismile
                      • sulla Re: Moderator dyzurujący prosi 19.08.10, 12:09
                        A to może kosmos Ci przejął tego posta specjalnie, żebyś mogła porzucić uczucie
                        bycia wzgardzoną? Wiesz, żeby emocje jednak ostygły smile
                        • sebalda Re: Moderator dyzurujący prosi 19.08.10, 12:44
                          Ale ja mam to odczucie od wczoraj, nieustającosmile Jak ma się czuć ktoś tak
                          zlekceważony jak ja? I żebym jeszcze naprawdę narozrabiała. Ortodoksyjny to
                          naprawdę nie jest i nie mial być przytyk. Na pewno nie większy niż imputowanie
                          Verdanie oburzenia, gdyby ktoś skrytykował naród żydowski.
            • otryt Morze kłamstwa i dysonans poznawczy 19.08.10, 12:40
              kim5 napisała:

              >Ja bym poprosiła o nienadużywanie stwierdzeń, że toniemy
              >w morzu kłamstwa, że wokół pełno pogardy u nienawiści.

              Aby się dobrze rozumieć. Mówię o debacie publicznej, którą mamy w
              mediach. W życiu prywatnym zwykli ludzi nie kłamią częściej niż
              zwykle. Potrafią jakoś bronić się przed narzucaną im z zewnątrz
              pogardą i nienawiścią, okazują sobie życzliwość i pomoc, pracują
              wspólnie, uprawiają ogródki i bawią się wesoło. Instynkt
              samozachowawczy każe im unikać pewnych tematów rozmów. Świat
              polityki i mediów stał się szambem. Polityka i media to nie jest
              jeszcze cała rzeczywistość społeczna. Na szczęście.


              >Nie wiem, w jakim kraju żyje osoba, która tak to widzi.


              Postrzeganie rzeczywistości bywa bardzo różne u różnych osób. To
              normalne zjawisko. Tak było zawsze. Taka na przykład Kasandra swoimi
              oczami widziała zupełnie inny obraz niż pozostali. Ludzie nie
              podzielali jej spostrzeżeń. To również normalne zjawisko. Instynkt
              samozachowawczy nie pozwala nam dopuścić do świadomości rzeczy
              naprawdę strasznych. Mechanizm wypierania jest potężny, potrafi
              wyprzeć nawet najbardziej oczywiste fakty, by zredukować ból
              psychiczny, jaki się wiąże z przyjęciem określonej prawdy. Dysonans
              poznawczy jest również bardzo przykry. Mechanizm redukcji tego
              dysonansu polega albo na odrzuceniu nowych faktów, które ktoś podaje
              z jednoczesnym przypisaniem mu złych cech (bo burzy nasz spokój)
              albo włączenie nowych faktów w swoją świadomość, poprzestawianie w
              niej cegiełek, tworząc w ten sposób nowy obraz rzeczywistości. Bywa,
              że nowe fakty tak bardzo nie pasują do naszej świadomości, że zwykłe
              poprzestawianie cegiełek nie wystarcza, gdyż fundament trzeba
              rozebrać i zbudować nowy, a całą konstrukcję budynku trzeba zburzyć.
              Oznacza to gdy zanegowanie całego swojego dotychczasowego życia i
              uznanie, że byliśmy w błędzie. To jest bardzo trudne, większość
              będzie szła w zaparte i wbrew faktom głosić będzie, że białe to
              czarne, a czarne to białe. Spotykam czasem takich ludzi. Z nimi o
              pogodzie nawet trudno się rozmawia, bo intuicyjnie każdy z nas
              wyczuwa, że nie będzie zgody. Każdy gest, każde słowo wzajemnie
              drażni. Ale to są skrajne przypadki. Tym się nie zajmujmy.

              W Piśmie świętym jest napisane, że nie można Boga oglądać, bo
              człowiek natychmiast by umarł, gdyby Boga zobaczył. To zdanie długo
              nie dawało mi spokoju. Nie rozumiałem tego. Teraz rozumiem, że
              oglądać Boga, to znaczy między innymi, wiedzieć to wszystko, co On
              wie. Tego nie zniósłby żaden człowiek, to ból tysiąckrotnie większy
              niż ból Kasandry, która jak wiemy popadła w obłęd. Czasem mając na
              uwadze los Kasandry chciałbym porzucić to pisanie, to badanie
              rzeczywistości, nałogowe poszukiwanie prawdy. Zająć się rzeźbieniem
              w drewnie, robieniem mebli albo uprawą ogródka. Możnaby słuchać
              łagodnej muzyki i śpiewu ptaków, napawać się pięknem i harmonią
              świata. I pewno kiedyś tak zrobię. Będą wtedy podziwiać meble, które
              zrobiłem i nie będą nazywać mnie wrogiem demokracji, oszołomem lub
              ortodoksem. Nie mam zamiaru nikogo przekonywać, że tak nie jest.
              Można powiedzieć, że to nie jest mój problem. Niech mówią sobie co
              chcą. To nie jest wyraz mojego lekceważenia dla kogoś. To jest po
              prostu tak mało ważne.


              >Ja staram się patrzeć przychylnie, szukać dobra, a nie złych stron.


              I tak trzymaj!

              Pozdrawiamsmile))
              • verdana Re: Morze kłamstwa i dysonans poznawczy 19.08.10, 12:54
                Debata w publicznych mediach nie jest wyłącznie kłamstwem, jest
                często po prostu wyrażaniem opinii, z ktorymi do tego stopnia się
                nie zgadfzamy, ze łatwiej je uznać za kłamstwo. Nie różni się też
                wcale od debat publicznych w innych krajach - poczytałam sobie
                ostatnio w Paryżu francuskie gazety - korupcja, przemoc, awantury -
                to samo. A obecna prasa, w porownaniu z międzywojenną prasą polską -
                to kultura, miód i prawienie sobie duserów.
                Mnie tam jakoś nikt nienawisci nie narzuca, większosci ludzi też
                nie.
                Mechanizm psychologiczny to nie tylko wypieranie niewygodnych
                faktów, to takze uogólnianie pojedynczych wydarzeń, uznanie, ze
                jesli o czym ś pisze prasa, to znaczy, ze jest to powszechne.
                Przykład, dawany studentom na wykladach - jesli harcerz zamorduje
                starusszkę napisze o tym cała prasa. Ludzie zaczną bać się wpuszczać
                harcerzy, a staruszki będą przestrzegane, by waliły laska po glowach
                harcerza, który chce je przeprowadzić przez jezdnię. Tymczasem w tym
                samym dniu tysiące harcerzy spełnilo dobre uczynki wobec staruszek,
                tylko to nie jest zadna informacja, bo tak harcerze zachowują się
                zazwyczaj.
                Weż pod uwagę,że jeśli prasa zaczyna pisać o biciu dzieci, pijanych
                rodzicach, agresji w szkole czy dreczeniu zwierząt - pisać w formie
                alarmistycznym i potepiającym - to oznacza, ze takie działania
                zasadnicza większość społeczeństwa potępia. Kiedyś takich wzmianek w
                prasie nie było - nie dlatego, ze nie było zjawiska, przeciwnie.
                Dlatego, ze nikogo nie oburzało bicuie dzieci (przeciwnie), ze
                opisywano pijanego ojca, jako kogoś , komu dziecko powinno pomoc
                (tak, czytam o tym bezustannie w prasie miedzywojennej), ze
                przywiązywaniu kotu puszek do ogona widziano niezłą zabawę, a
                przemoc w szkole opisywano wtedy, gdy uczeń zastrzelił całą komisję
                maturalną - o pobiciu nauczycieli donoszono petitem na stronie
                ósmej, a nie wielkimi literami na pierwszej. Taki tez bywa mechanizm
                psychologiczny - nie dostrzegamy tego, że media żyją wyłączne ze
                złych wiadomosci.
                Redukcja dysonansu nie jest jednokierunkowa zatem - można go
                zredukować na dwa różne sposoby. Za kazdym razem jednak dobrze jest
                zdawać sobie sprawę, ze tem dysonans się redukuje - nie tylko
                ignorując fakty, ale wyolbrzymiając je takze. Żli ludzie w zlym
                świecie - i juz dysonansu nie ma.
                • kim5 Re: Morze kłamstwa i dysonans poznawczy 19.08.10, 13:17
                  Świat polityki i mediów nie jest szambem, Otrycie. Chyba, że masz na
                  to jakieś dowody.

                  Nie wiem, oczywiście, jakie media czytasz i oglądasz, ale ja ani nie
                  mam takiego wrażenia, ani nie użyłabym takiego terminu.

                  Poza tym politycy to ludzie spośród nas. Nie ma takiej możliwości,
                  żeby rodacy byli OK, a politycy beznadziejni. To nielogiczne i
                  niekonsekwentne.
                  • otryt Re: Morze kłamstwa i dysonans poznawczy 19.08.10, 14:00
                    kim5 napisała:

                    >Świat polityki i mediów nie jest szambem,

                    Być może powinienem był użyć jakiegoś eufemizmu. A tak mój tekst
                    tylko budzi ostry sprzeciw u słuchaczy. Postaram się tak pisać w
                    kolejnych tekstach.

                    >Nie wiem, oczywiście, jakie media czytasz i oglądasz

                    Bardzo dużo, od prawa do lewa. Od siermiężnych wydawnictw do
                    luksusowych. Grupy społeczne w Polsce żyją w nieprzystawalnych w
                    żaden sposób do siebie światach, różni ich wszystko, nawet język.
                    Widziałaś film „Edi”. Tak widać jak te dwa światy są szczelnie
                    oddzielone. Nie mają ze sobą najmniejszego kontaktu. To taki
                    symboliczny obraz. Ta „lepsza” grupa wypchnęła na trwałe ze
                    świadomości, że żyje w Polsce ktoś jeszcze, kto myśli zupełnie
                    inaczej i żyje zupełnie inaczej. Wmówiłam sobie, ze ta gorsza grupa
                    sama jest sobie winna, że to alkoholicy, lenie, nieudacznicy,
                    patologia. Ostatnio nowym elementem tej patologii stała się
                    niezaradność życiowa. Gdy czasem ta wykluczona, zapomniana grupa
                    daje znać o swoim istnieniu pojawia się wściekłość, histeria i
                    krzątanina by tego trupa z powrotem do szafy zapakować.

                    >Poza tym politycy to ludzie spośród nas.

                    Czyżby? Może wyszli spośród nas, ale szybko im się zmienił punkt
                    widzenia. Nawet mieliśmy kiedyś takiego kolegę, co wystartował do
                    polityki. Dzięki wsparciu mojemu i wielu innych ludzi wygrał wybory,
                    a potem pokazał wszystkim figę z makiem! Jan Krzysztof Bielecki, gdy
                    został premierem w 1990 roku na etapie tworzenia gabinetu zadał
                    swoim najbliższym współpracownikom pytanie: wchodzimy w układ czy z
                    nim walczymy? I takie pytanie zawsze i na każdym szczeblu władzy
                    jest zadawane. Większość nie zamierza walczyć, bo marne są szanse na
                    zwycięstwo. Próbował Jan Olszewski, nawet pół roku nie porządził.
                    Próbował Jarosław Kaczyński. Porządził 2 lata. Nie bądźmy naiwni.
                    Postpolityka wmówiła nam, że nie ma już gry interesów, tak w kraju,
                    jak i na arenie międzynarodowej. A interesy są i to olbrzymie, a
                    małe ludki myślą, że decyduje kolor krawatu i garnituru w kampanii
                    wyborczej. To jedno z większych kłamstw, ze nie ma interesów, że UE
                    jest dobrym wujkiem, równie dobrym jest Rosja, Ameryka, etc. Tych
                    interesów się nie artykułuje, nie mówi się o tym. Lepiej codzienne
                    relacje z Krakowskiego Przedmieścia.

                    A kto powiedział, że ciemny lud to kupi? (I najczęściej kupuje!)



                    • verdana Re: Morze kłamstwa i dysonans poznawczy 19.08.10, 16:33
                      Otrycie - dlaczego Kaczyński porzadził dwa lata? czy był zamach
                      stanu? czy opozycja zmusila go podstępem do odejścia?
                      Czy może jednak polityka wiązania się z Lepperem I Giertychem
                      okazała się na tyle zla, że rząd upadł i trzeba było rozpisać
                      przedterminowe wybory?
                      • otryt Lepper i Giertych 19.08.10, 19:24
                        verdana napisała:

                        Oczywiście, prawdziwa jest odpowiedź ostatnia. To był główny zarzut stawiany
                        Jarosławowi Kaczyńskiemu, że wszedł w koalicję z Giertychem i Lepperem. Wtedy
                        Lepper i Giertych byli tymi diabłami. Jarosław Kaczyński jako przywódca
                        zwycięskiej partii w wyborach 2005 powinien był oddać władzę komu innemu. Wtedy
                        byłoby OK. (Ciekawe jak by na tym wyszła jego partia?)Należy pamiętać, że Lepper
                        i Giertych też mieli jakichś wyborców, którzy w procesie demokratycznym ich
                        wybrali. Powstanie tamtej koalicji nie łamało żadnego prawa. Media wmawiały
                        ludziom coś innego. Dziś takim diabłem jest sam Kaczyński.
                        Media mają tak wielką siłę, że potrafią wykreować rzeczywistość, której nie ma.
                        Potrafią wykreować Matrix. Ludzie, którzy świat oglądają tylko z telewizora i
                        nie mają styku z realnym życiem, żyją w Matriksie.

                        I co ciekawe, ten diabeł Giertych 3 dni temu udziela wywiadu Gazecie Wyborczej.
                        Nagle staje się kimś, kogo opinii warto słuchać, gdy dowala Kaczyńskiemu.
                        Leppera też niedawno pytano i też dał dobrą dla redakcji odpowiedź. Czy nie
                        śmieszy Cię to? Ale tym sposobem tych dwóch trupów politycznych znów się
                        wskrzesza i być może znów poczują swoją szansę próbując swoich sił w wyborach.
                        • verdana Re: Lepper i Giertych 19.08.10, 19:33
                          Wiesz, ze przestaję Cię rozumieć.
                          Kto mowi o oddaniu władzy komu innemu? proszę bardzo, można tworzyć,
                          zgodnie z zamyslem politycznym każdą koalicje, nie nalezy się jednak
                          dziwić, gdy stosunkowo egzotyczna (a czasem i całkiem rozsadna)
                          koalicja nie przetrwa, gdy po penym czasie okaże się błędem, za
                          ktory ponosi się własnie zwykłą, polityczna odpowiedzialność.
                          Zwycięska partia tworzy rzad i to jest b. dobrze. Jesli nie potrafi
                          jednak wladzy utrzymać - odchodzi - i to też jest dobrze. Nie trzeba
                          w tym doszukiwać sie wrogów politycznych, spiskow czy czegokolwiek
                          nagannego.
                          Nie jestem w stanie szanować pogłądow Giertycha, więc nie wierzyłam
                          mu wtedy, nie wierzę teraz. Ma jednak prawo wypowiadać się w
                          mediach, ma tym bardziej prawo wytoczyć proces - nikt jego
                          poltycznych trupa nie wskrzesza, jest dostatecznie dobrym adwokatem,
                          aby wskrzesil się bez niczyjej pomocy. A że GW go drukuje -
                          oczywiście, gazeta wydrukuje wywiad z politykiem, nawet takim,
                          ktorego nie popierała, gdy robi on coś sensacyjnego. Co w tym złego.
                          Znacznie bardziej śmieszyla mnie koalicja partii mającej w
                          nazwie "prawo" z Lepperem.
                          • otryt Re: Lepper i Giertych 19.08.10, 19:37
                            verdana napisała:

                            >gdy robi on coś sensacyjnego.

                            Aha, teraz rozumiem.
                • otryt Re: Morze kłamstwa i dysonans poznawczy 19.08.10, 13:22
                  verdana napisała:

                  > Debata w publicznych mediach nie jest wyłącznie kłamstwem, jest
                  > często po prostu wyrażaniem opinii, z ktorymi do tego stopnia się
                  > nie zgadfzamy, ze łatwiej je uznać za kłamstwo.

                  Mówiąc kłamstwo mam na myśli świdome podawanie nieprawdziwych
                  faktów. I taka jest chyba definicja słownikowa kłamstwa. Rozmywasz
                  wciąż znaczenie słów, które w swoich tekstach podaję. Tu ewdidentny
                  przykład.

                  Opinie można mieć różne, można się z nimi zgadzać, bądź nie. Opinia
                  nigdy nie jest kłamstwem a Ty Vedano, jako autorka książek i
                  wykładowca akademicki doskonale o tym wiesz. Stosujesz klasyczny
                  chwyt erystyczny wobec mnie. Najpierw zniekształcasz mój przekaz, by
                  następnie w ten zniekszłcony obraz uderzać. Nosi to znamiona
                  manipulacji.

                  Nie kłamie ktoś, kto sam został wcześniej wprowadzony w błąd i
                  jedynie nieświadomie powiela nieprawdziwe informacje. Ale to
                  przecież też wiesz.

                  • kim5 Re: Morze kłamstwa i dysonans poznawczy 19.08.10, 13:26
                    Przepraszam Otrycie, ale powyżej pisałeś o kłamstwie. Albo coś
                    pokręciłam.
                    A kłamstw musi zakładać złe intencje.
                    Czy na pewno je znasz?
                  • verdana Re: Morze kłamstwa i dysonans poznawczy 19.08.10, 13:34
                    W prasie ewidentne klamstwa zdarzają się rzadko, są stosowane przez
                    obie strony, i co wiecej - mozna za nie zostać pociągniętym do
                    odpowiedzialnosci karnej. Gdy piszesz o "klamstwach" w prasie, jako
                    normalnej, zwykłej metodzie, czymś co zdarza sie codziennie - albo
                    przesadzasz, albo wlaśnie interpretujesz opinię, jako kłamstwo. A to
                    jest łatwe - bo jeśli prasa pisze "Lech Kaczyński był złym
                    prezydentem" - to jednak strona uzna to za opinię, a druga za
                    kłamstwo - bo jest przekonana, ze z dobrą wola nie mozna
                    napisać "żły" o dobrym prezydencie. Takich przykladów przynosi wiele
                    kazde wydanie gazety.
                    W zyciu publicznym większość faktów podlega interpretacji, gazety
                    rzadko zajmują się wyłacznie podawaniem suchych informacji. Nawet
                    wskaźnik inflacji czy liczbę katolików w Polsce mozna wyliczyć
                    różnie - i żadenz nich nie jest koniecznie kłamstwem.
                    Podaj zatem, prosze Cie, kilka oczywistych, nie dajacych się
                    podważyć kłamstw. Skoro prasa jest ich pełna, nie powinno to
                    stanowić żadnego problemu.
                    Zwracam Ci też uwagę, ze po raz kolejny mnie obrazasz, przy okazji
                    głosząc nieprawdę. Dla Ciebie np. jest oczywistą oczywistoscią, ze
                    będę bronila kazdego Żyda, uwazasz, ze masz to prawo napisać.
                    Nie to, zebym się czuła szczególnie urazona, ale chciałam Ci, na tym
                    prostym przykladzie uswiadomić trudność w zdefiniowaniu "nieprawdy"
                    w publicznej dyskusji. Ty wygłosiłeś coś, co możesz określić, jako
                    swoją "opinię" - zgodnie z moim uczuciem jest to kłamstwo, mnie
                    dotyczace.
                    • otryt Lot do Gruzji w 2008 roku 19.08.10, 14:25
                      verdana napisała:

                      >"Lech Kaczyński był złym prezydentem" - to jednak strona
                      >uzna to za opinię, a druga za kłamstwo


                      Zdanie "Lech Kaczyński był złym prezydentem" jest oczywiście opinią.
                      Z tym można zgadzać się klub nie. Natomiast faktem podawanym do
                      wiadomości publicznej jest to, że "Lech Kaczyński w 2008 roku
                      podczas lotu do Gruzji zmuszał w powietrzu pilota do zmiany kursu".
                      Ta ostatnia informacja jest kłamstwem. Ilu z Was o tym wie? Proszę
                      odpowiedzcie szczerze. To kłamstwo było wykorzystywane wielokrotnie
                      do przekonania opinii publicznej, że skoro raz tak zrobił, to
                      najpewniej zrobił tak po raz kolejny nad Smoleńskiem. Na jednym
                      kłamstwie buduje się kolejne. Z pełną premedytacją.

                      • kim5 Re: Lot do Gruzji w 2008 roku 19.08.10, 14:47
                        To jest fałszywka?
                        "Zapytanie nr 2496
                        do ministra obrony narodowej
                        w sprawie odznaczenia pilota prezydenckiego samolotu, kpt. Grzegorza
                        Pietruczuka, srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności


                        Uzasadnienie


                        Według informacji prasowych i wywiadu, jakiego szef MON udzielił dla
                        Radia Zet 19 września br., kpt. Grzegorz Pietruczuk został
                        odznaczony srebrnym krzyżem za zasługi dla obronności. Wedle słów
                        szefa MON pilot otrzymał medal za ˝przestrzeganie procedur i
                        poczucie odpowiedzialności za bezpieczeństwo czterech prezydentów na
                        pokładzie˝. Ministrowi chodziło o lot, jaki wykonał prezydencki TU-
                        154 na Kaukaz 12 sierpnia br. Planowo samolot miał lądować w
                        Azerbejdżanie w Ganji, ale prezydent RP podjął decyzję o locie do
                        Tbilisi. Pilot odmówił zmiany kierunku lotu. Decyzja pilota
                        doprowadziła do licznych komplikacji w wizycie czterech prezydentów
                        w Gruzji. Przejazd drogą do Tbilisi był bardzo niebezpieczny i
                        sprowadzał realne zagrożenie dla osób w nim uczestniczących. Według
                        doniesień medialnych obawy pilota o stan techniczny lotniska w
                        Tbilisi były całkowicie nieuzasadnione i można było na nim
                        bezpiecznie wylądować.


                        Proszę wobec tego Pana Ministra o odpowiedzi na następujące pytania:


                        1. Czy pilot ma prawo odmówić wykonania rozkazu zwierzchnika Sił
                        Zbrojnych RP?
                        2. Czy odznaczenie pilota za de facto zaniechanie działania tak
                        wysokim odznaczeniem państwowym jest zgodne z obowiązującymi
                        procedurami?
                        3. Czy Minister, podejmując decyzję o odznaczeniu, chciał pokazać,
                        iż będzie premiował w przyszłości przypadki niesubordynacji,
                        tchórzostwa i odmawiania wykonywania rozkazów?
                        4. Czemu sprawa odznaczenia pilota została tak nagłośniona w mediach
                        przez szefa MON? Czy był to kolejny element prowokacyjnej polityki
                        rządu wobec prezydenta RP?
                        5. Czy zbadano przebieg wydarzeń w kabinie pilotów i zgodność
                        podejmowanych przez nich decyzji z obowiązującymi procedurami? Jakie
                        są wnioski z tej kontroli?
                        6. Czemu szef MON nie odznaczył innych członków załogi?
                        7. Jak MON zamierza reagować, jeśli w przyszłości będą powtarzać się
                        tego typu przypadki odmawiania zmiany kierunku lotu?


                        Z wyrazami szacunku
                        Poseł Przemysław Gosiewski
                        Kielce, dnia 23 września 2008 r. "
                        • otryt Re: Lot do Gruzji w 2008 roku 19.08.10, 15:04
                          kim5 napisała:

                          > To jest fałszywka?

                          Nie.

                          Dziękuję Ci Kim za interesującą i rzeczową dyskusję. Te dokumenty,
                          które przedstawiłaś są prawdziwe. A teraz Ty odpowiedz, czy zdanie
                          poniższe jest prawdziwe czy też nie?

                          >"Lech Kaczyński w 2008 roku podczas lotu do
                          >Gruzji zmuszał w powietrzu pilota do zmiany kursu".

                          Pozdrawiam serdeczniesmile
                          • kim5 Re: Lot do Gruzji w 2008 roku 19.08.10, 15:30
                            Jest tak samo prawdziwe jak to: "Smutny finał akcji zainicjowanej
                            przez Bronisława Komorowskiego, który 10 lipca na łamach "Gazety
                            Wyborczej" dał hasło do błyskawicznej rozprawy z harcerskim krzyżem
                            pod Pałacem Prezydenckim." (o próbie przeniesienia krzyża do św.
                            Anny, "Nasz Dziennik".
                            Można powiedzieć, że po katastrofie w Smoleńsku premier ścigał się z
                            Jarosławem Kaczyńskim, kto pierwszy będzie na miejscu, a można
                            powiedzieć, że premierowi zależało, żeby jak najszybciej dotrzeć do
                            celu. Można powiedzieć też tak:
                            www.youtube.com/watch?v=Ge03-6kYCqw
                            To wszystko są niby fakty...

                            • verdana Re: Lot do Gruzji w 2008 roku 19.08.10, 16:28
                              Jesli przez slowo "zmuszał" uznamy użycie siły - nie zmuszał. Jeśli
                              nacisku - zmuszał. Mój sef, ktory właśnie wymaga ode mnie zrobienia
                              rzeczy idiotycznej, na ktorej sie nie znam - też mnie w dosłownym
                              sensie nei zmusza - a przecież jestem zmuszona.
              • sebalda Re: Morze kłamstwa i dysonans poznawczy 19.08.10, 13:25
                Będą wtedy podziwiać meble, które
                > zrobiłem i nie będą nazywać mnie wrogiem demokracji, oszołomem lub
                > ortodoksem. Nie mam zamiaru nikogo przekonywać, że tak nie jest.
                > Można powiedzieć, że to nie jest mój problem. Niech mówią sobie co
                > chcą. To nie jest wyraz mojego lekceważenia dla kogoś. To jest po
                > prostu tak mało ważne.
                Mówiąc o czymś, że jest mało ważne, wyrażamy dla tego czegoś lekceważenie, nie
                bierzemy wtedy pod uwagę, że dla kogoś innego to może być ważne.
                ortodoks (p.gr. orthódoksos od gr. orthós ‘prosty’ + dóksa ‘opinia; sława’wink
                osoba ściśle przestrzegająca reguł wyznawanej wiary, ideologii - kolejna
                definicja słowa, za ktore uznaleś, że rozmowa ze mną nie jest ważna. Czy to Cię
                obraża? Czy uznanie Cię za osobę ściśle przestrzegającą reguł wyznawanej wiary,
                skoro inne osoby nazywasz ateistami (jak widzisz ja za to się nie obraziłam, a
                miałam dziwne wrażenie, że to głównie do mnie pijesz) jest dla Ciebie jakoś
                obraźliwe? Chyba nie rozumiesz jednak podstawowego znaczenia tego słowa albo
                udajesz, że nie rozumiesz, żeby mieć pretekst do potraktowanie rozmowy ze mną za
                rzecz mało ważną.
                Albo rozmowa ze mną jest dla Ciebie niewygodna, albo zwczajnie uznałeś, że nie
                jestem warta dostąpienia zaszczytu Twojej odpowiedzi, bo skoro innym
                odpowiadasz, WSZYSTKIM innym, a mi nie, uznaleś mnie za niegodną, ergo
                lekceważysz mnie i mną wzgardzasz. Bardzo po chrześcijańsku, bardzo.
                Udzielenie mi częściowej odpowiedzi ogródkiem w odpowiedzi komuś innemu też
                bardzo grzeczne i prostolinijne, wyjątkowo wprost.
                A może po prostu moje pytania były dla Ciebie niewygodne, boisz się czegoś, nie
                umiesz odpowiedzieć, dlatego wybrałeś najśmieszniejszy pretekst, uznałeś
                określenie ortodoksyjny za obraźliwe i wykorzystałeś ten argument? Hmmm?
                Nie, chyba jednak nie Ty.
                • sulla Re: Morze kłamstwa i dysonans poznawczy 19.08.10, 14:04
                  No już spokojnie, spokojnie. Mnie Otryt też nie odpowiada na wszystkie posty, ma
                  tych postów w tym wątku dużo do ogarnięcia, prawda? smile

                  Otrycie, zadziwiasz mnie coraz bardziej. Nikt cię tu nie nazwał oszołomem, a
                  uznanie stwierdzenia "ortodoksyjny katolik" za obelgę jest w ustach katolikach
                  czymś kuriozalnym. Zwracam ci jednak uwagę, że Ty w tym wątku robiłeś już
                  przytyki do pochodzenia Verdany oraz bezpardonowo kilkakrotnie odmówiłeś
                  dyskutantom miana osób wierzących. Szacunek obowiązuje obie strony. Nie może być
                  tak, że Ty lekceważysz zasady, które sam kiedyś ustalałeś i o które tak usilnie
                  postulujesz.
                  • sebalda Re: Morze kłamstwa i dysonans poznawczy 19.08.10, 14:54
                    Sullo kochana, niesposób odpowiedzieć na wszystkie posty wszystkich osób, ja
                    jednak nie doczekałam się ŻADNEJ odpowiedzi na ŻADEN mój post, oprocz wytknięcia
                    mi osobistej wycieczki, nota bene przez osobę, ktora wielokrotnie sama sobie na
                    nie pozwala.
                    W wątkach innych osób często nie odpowiada się na wiele postów, w wątkach
                    założonych przez autora, tenże autor z czystej przyzwoitości powinien jednak
                    odnieść się do większości wypowiedzi, zwłaszcza że jest o to dodatkowo proszony,
                    że wie, że tej drugiej stronie zależy. Ostracyzm, to czuję ze strony Otryta. Czy
                    to też obraźliwe słowo? Bo traktowanie kogoś w ten sposób, jeśli nie obraźliwe,
                    to jest z pewnością przykre. Choć teraz coraz bardziej się zastanawiam, czy
                    rzeczywiście mi w tej sytuacji aż tak zależy. Ja nie z tych, ktorych się wyrzuca
                    drzwiami, a oni przez okno wejdą, swoją godność też mam i serdecznie pozdrawiam
                    Otrytasmile
                    • sulla Re: Morze kłamstwa i dysonans poznawczy 19.08.10, 15:07
                      Ja mam taka oto refleksję, że w większości przypadków jesteśmy tu dla siebie
                      tylko nickami, pewnymi kreacjami internetowymi. Staramy się przecież traktować
                      się tak, jakbyśmy traktowali się w rozmowie w realu, postulujemy szacunek,
                      otwratość, no ale de facto każdy z nas ma tylko jakieś blade wyobrażenie o
                      innych, a i to nie wiadomo, czy w ogóle choć zbliżające się w kierunku
                      rzeczywistości. Tak często przecież mało wiemy o tych, których znamy osobiście.
                      No więc do czego zmierzam, to żeby zostając przy szacunku i dążeniu do
                      porozumienia, rzeczy absolutnie podstawowej nie tylko dla chrześcijan, jednak aż
                      tak osobiście spraw do siebie nie brać. Bo ostatecznie ja mam jakieś tam
                      wyobrażenie Twoje, Sebadlo, a Ty moje, a jakbyśmy się miały w realu spotkać, to
                      mogłoby być wiele zaskoczenia wink I z Otrytem tak samo przecież.
                    • otryt Re: Morze kłamstwa i dysonans poznawczy 19.08.10, 15:18
                      Sebaldo, my się przecież nie znamy. Nie rozmawialiśmy ze sobą
                      wcześniej ani razu. Ja po prostu nie wiem, jak z Tobą rozmawiać?
                      Intuicyjnie wyczuwam, że nie byłaby to łatwa rozmowa. Myślę o
                      rozmowie, która by coś wniosła. Bo inna nie ma sensu. Musiałbym choć
                      trochę Ciebie rozumieć, musiałbym znaleźć odpowiedni język, byś
                      właściwie mnie zrozumiała. Bym ja właściwie Ciebie rozumiał.
                      Chciałbym zadać Tobie to samo pytanie, co Kim i każdemu z Was.
                      Bardzo interesuje mnie odpowiedź. Czy zdanie poniżej jest prawdziwe
                      czy fałszywe?


                      >"Lech Kaczyński w 2008 roku podczas lotu do
                      >Gruzji zmuszał w powietrzu pilota do zmiany kursu".


                      Pozdrawiam serdeczniesmile
                      • sulla Re: Morze kłamstwa i dysonans poznawczy 19.08.10, 15:37
                        A co to znaczy zmuszał?

                        Wydał rozkaz. Jeżeli wydanie rozkazu uznajemy za formę przymusu, to tak. Jeżeli
                        za przymus uznajemy wytarganie za włosy i kopanie w kostki, to nie.
                        To naprawdę zależy od tego, kto czyta. Prosty przykład, Otrycie, czy prawdą jest
                        zdanie, że "Otryt obraził w tym wątku Sullę"? Odpowiedz proszę.
                      • sebalda Re: Morze kłamstwa i dysonans poznawczy 19.08.10, 15:49
                        I zobacz, jak od razu się miło zrobiłosmile Jak po chrześcijańsku, z troską o
                        drugiego człowieka. Pomyśl, jak Ty byś się czuł, jakby ktoś najwyraźniej celowo
                        unikal z Toba rozmowy. Bo my tu przecież rozmawiamy, nie znamy się, ale
                        rozmawiamy i to na bardzo ważne i poważne tematy. Bez internetu nie byłoby to w
                        ogole możliwe. A to forum ma tę przewagę nad innymi, że tu nikt nie pisze tak
                        zupełnie bezosobowo, bezkarnie, bez odpowiedzialności za własne słowo.
                        Otrycie, nie bardzo rozumiem Twoje zastrzeżenie, że nie znając mnie, nie wiesz,
                        jak ze mną rozmawiać. Ja bym chciala, żebyś mnie traktował jak każdego innego
                        rozmowcę. Żeby odpowiadać na konkretne pytania, nie trzeba dobrze znać
                        pytającego, na tej zasadzie wszelkie rozmowy na forach otwartych byłyby
                        pozbawione sensu. Gdy zawitałam tu pierwszy raz z pierwszym problemem, nikt nie
                        zastanawial się, czy mnie zna i jak ze mną rozmawiać. Porozmawiajmy normalnie,
                        mimo ewidentnych różnic, a może właśnie dla nich, bo tym się wszak między innymi
                        chlubimy na tym forum: umiemy się pięknie różnić.
                        A zdanie, ktore przytaczasz z pewnością nie jest prawdziwe. Z pewnością nie
                        zmuszał, to jest niedopuszczalne i bezprawne. Ale czy nie probował wywrzeć
                        pewnego nacisku, tego nie wiemy. Nie znam dobrze tej sprawy, ale pojawiły się
                        doniesienia, że jednak ten pilot miał potem jakieś nieprzyjemości służbowe. Nie,
                        doprawdy nie podejmuję się dyskusji, nie znam sprawy.
                        Polecam się jednak, jeśli chodzi o odpowiedzi na pytania z mojej pierwszej w tym
                        wątku wypowiedzi, tej okropnie długiejsmile
                        Pozdrawiamsmile
                      • verdana A Twoje zdanie o mnie? 19.08.10, 16:38
                        A zdanie, które wypowiedziałeś o mnie - jest klamstwem czy opinią?
                        Czy też po prostu prawdą?
                        Nie odpowiedziałeś na to, a bardzo bym chciała. I w kontekscie
                        Twojej odpowiedzi - czyli odpowiedzi autora kontrowersyjnej
                        wypowiedzi, ktora może być różnie rozumiana - nalezalo by
                        rozpatrywać także wypowiedzi innych osób, politykow, dziennikarzy.
                        • sebalda Re: A Twoje zdanie o mnie? 20.08.10, 09:41
                          wyborcza.pl/Polityka/1,103835,8272831,Smutny_Ossow_kreci_film_o__haniebnej_prowokacji_.html
                          Cóż, jeśli to wszystko jest prawda, a na razie nie ma podstaw, żeby myśleć, że
                          nie jest, to czy nadal niektorzy będą tutaj twierdzili, że to rząd i media
                          judzą, podsycają złe emocje, dolewają oliwy do ognia i aferami tudzież
                          awanturami odciągają uwagę od innych spraw?
                          Uwazam też pseudodokument "Solidarni 2010" za sterowany i w dużej części
                          spreparowany, już sam fakt wyemitowania go w najlepszym czasie antenowym w TVP
                          jest znamienny. Nie twierdzę, że całe PO jest kryształowe, ale w moim odbiorze
                          to PIS najwięcej robi, żeby ośmieszyć, skompromitować rząd i skłócić Polaków.
                          Jak można było stwierdzić, że za zajścia w Ossowie odpowiedzialni są tamtejsi
                          mieszkańcy? To oburzające i skandaliczne, w moim odczuciu, zaznaczam.
                          • kim5 Re: A Twoje zdanie o mnie? 20.08.10, 09:59
                            Podobnie jak wyemitowanie w TVP filmu "Gorycz i chwała" 18/06 (2 dni
                            przed wyborami)...

                            • sebalda Re: Zagadka 20.08.10, 19:50
                              Dlaczego nikt z obrońców PIS-u i osób, które czynią wciąż zarzuty PO za
                              jątrzenie i kłamstwa nie skomentował wydarzeń w Ossowie. Ot ciekawostka.
                              • kim5 Re: Zagadka 20.08.10, 21:12
                                Smutne jest to, co się stało w Ossowie. Bardzo źle o Polakach
                                świadczy jako o ludziach. Zwyczajnie mi wstyd. Co są dziś winne te
                                kości?
                                • sebalda Re: Zagadka 20.08.10, 21:23
                                  Smutne by było, gdyby było tak jak próbowano to przedstawić, gdyby to zwykli
                                  ludzie protestowali, gdyby prowokacja się udała, ale jeśli jest tak jak mówi
                                  tamtejszy burmistrz, a nie ma powodu mu nie wierzyć, to to nie jest smutne, ale
                                  obrzydliwe.
                                  Jak widać nie tylko PO stosuje dawne metody: prowokacje, skąd my to pamiętamy?
                                • otryt Re: Zagadka 20.08.10, 21:28
                                  Ta uroczystość lepiej, żeby się odbyła w Dzień Zaduszny. Czym, Twoim zdaniem,
                                  mogą być te 22 ostre, pochylone przedmioty, które wystają z ziemi?
                                  • kim5 Re: Zagadka 20.08.10, 21:36
                                    Nie wiem co to jest, a jakie to ma znaczenie?
                                    W Dzień Zaduszny nie byłoby awantury?
                                    • otryt Re: Zagadka 20.08.10, 21:54
                                      Skoro nie rozpoznajesz w tym nagrobków, jakie zwykle bywają na cmentarzach
                                      wojennych. to znaczy, że mamy pomnik. Tylko, co artysta miał na myśli z tymi 22
                                      ostrymi przedmiotami?

                                      Pomnik w czasie, gdy z jakimś uporem godnym lepszej sprawy, nie chce się
                                      postawić innego pomnika - ofiar katastrofy smoleńskiej.
                                      • sebalda Re: Zagadka 20.08.10, 22:13
                                        Dziś odsłonięto (po 42 latach) w Pradze pomnik Ryszarda Siwca. Tam to jest
                                        bohater narodowy, dla Czechów znaczy. A mimo to pomnik postawiono po tylu
                                        latach. Dlaczego pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej musi powstać natychmiast,
                                        już, teraz. Bo tak chcemy? My, Polacy? Jesteś pewien. Ja na przykład nie chcę
                                        przed Pałacem Prezydenckim, nie chcę na chybcika, nie chcę monumentu na 8
                                        metrów. Pomnik na Powążkach uważam za wystarczające upamiętnienie ofiar, bo to
                                        miejsce neutralne i tak powinno być. Tam zgineli bardzo różni ludzie, nie tylko
                                        związani z prezydentem.
                                      • kim5 Re: Zagadka 20.08.10, 22:38
                                        Kto nie chce pomnika ofiar katastrofy smoleńskiej? Rząd? Prezydent?
                                        Przecież pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej jest budowany od maja
                                        na Powązkach, wiesz o tym, prawda? Decyzja zapadła miesiąc po
                                        katastrofie, konkurs na pomnik rozpisała kancelaria premiera.
                                        Proszę nie wprowadzaj nas w błąd.

                                        Kości żołnierzy bolszewickich znaleziono 2 lata temu, chyba czas ich
                                        godnie pochować.
                                        • otryt Re: Zagadka 20.08.10, 22:51
                                          kim5 napisała:

                                          > Kości żołnierzy bolszewickich znaleziono 2 lata temu,
                                          > chyba czas ich godnie pochować.

                                          Każdemu należy się godny pochówek. Nawet żołnierz najeźdźcy ma do tego prawo.
                                          Barbarzyństwem jest komuś tego odmawiać. Proste żołnierskie groby byłyby
                                          najwłaściwsze. Pomnik buduje się za zasługi, by dobra pamięć jak najdłużej
                                          trwała. Jest wiele cmentarzy wojennych, nie tylko w Polsce, można pooglądać.
                                          Termin 15 sierpnia ma znamiona prowokacji. Forma pomnika jest prowokacją.

                                          • kim5 Re: Zagadka 20.08.10, 22:54
                                            Prowokacja to intencja. Znasz intencje organizatorów imprezy?
                                          • kim5 Re: Zagadka 20.08.10, 22:57
                                            Jeśli chodzi o wystające "coś" - masz odpowiedź:
                                            "To oryginalna bolszewicka kwatera wojenna 22 żołnierzy, którzy
                                            polegli na polach Ossowa w tym miejscu, gdzie mieściły się wrota
                                            Bitwy Warszawskiej. Jest to upamiętnienie w postaci jednej nieco
                                            większej symbolicznej mogiły w postaci wyłaniającego się z poziomej
                                            płyty prawosławnego krzyża. Z tyłu pomnika zostaną umieszczone 22
                                            symboliczne małe bagneciki. Oczywiście nie ma mowy o umieszczaniu
                                            tam jakiegokolwiek symbolu ideologicznego, w rodzaju czerwonej
                                            gwiazdy, a wszystko oczywiście było ustalone z władzami miejscowymi -
                                            powiedział sekretarz generalny Rady Ochrony Pamięci Walk i
                                            Męczeństwa Andrzej Kunert."
                                            • otryt Re: Zagadka 20.08.10, 23:08
                                              kim5 napisała:

                                              >Z tyłu pomnika zostaną umieszczone 22
                                              >symboliczne małe bagneciki.

                                              Bagneciki skierowane w Polskę. Czy widziałaś kiedyś bagnety na mogiłach
                                              żołnierskich?
                                              • kim5 Re: Zagadka 21.08.10, 11:52
                                                Bagneciki tych żołnierzy nie są skierowane w nikogo. Ci ludzie już
                                                nie żyją!
                                                • otryt Re: Zagadka 21.08.10, 13:17
                                                  Poruszamy się w sferze symbolicznej. A swoją drogą ciekawe jest, w jaką stronę
                                                  świata te bagnety są skierowane? Może na zachód? Tamta kampania 1920 miała
                                                  uszczęśliwić najlepszym ustrojem nie tylko Polskę, ale i całą Europę.

                                                  • sebalda Re: Zagadka 21.08.10, 19:23
                                                    otryt napisał:

                                                    > Poruszamy się w sferze symbolicznej. A swoją drogą ciekawe jest, w jaką stronę
                                                    > świata te bagnety są skierowane? Może na zachód? Tamta kampania 1920 miała
                                                    > uszczęśliwić najlepszym ustrojem nie tylko Polskę, ale i całą Europę.

                                                    Ale jaki to ma związek ze śmiercią tych ludzi, tak ludzi, nie bestii,
                                                    szeregowych żołnierzy wykonujących rozkazy? Czy myślisz, że oni mieli inne
                                                    wyjście? Czy myślisz, że wszyscy chcieli zabijać? Czy Polacy zawsze brali udział
                                                    tylko w chwalebnych wojnach i bitwach? I wszyscy oni robili to z własnej woli?
                                                  • mmk9 Spróbujcie zrozumieć, 21.08.10, 20:19
                                                    Kim, Sebaldo, że czym innym jest godny pochówek i upamiętnienie poleglych wrogów
                                                    /zgoda, czesto wysłanych na wojnę wbrew woli i przekonaniom/, a czym innym
                                                    stawianie pomnika ich uzbrojeniu. Tak, uzbrojeniu. Czy zgodziłybyście się na
                                                    rządek panzerfaustów na grobie zołnierzy Wehrmachtu ? Malutki bombowiec albo
                                                    czołg Tygrys, zależnie od rodzaju broni ? Dla mnie te bagnety to rzecz niepojęta
                                                    i obraza pamięci naszych z kolei poleglych. Krzyż prawosławny z kolei być może
                                                    jest obrazą dla niektórych z tych poleglych bolszewików, ale skoro nie mozna
                                                    dojść , jakiego wyznania byli lub nie byli, to niech tam, symbolizuje tradycję
                                                    imperium, z którego przyszli.
                                                  • kim5 Re: Spróbujcie zrozumieć, 21.08.10, 22:23
                                                    Mnie to nie oburza. Bagnet to część uzbrojenia żołnierza.
                                                    Niepotrzebnie roztrząsamy rzeczy nieistotne, mam wrażenie, że
                                                    zaczyna w grę wchodzić małostkowość.
                                                    Dlaczego dzielimy ludzi na naszych i cudzych? Ani to po ludzku, ani
                                                    po chrześcijańsku.
                                                  • otryt Re: Spróbujcie zrozumieć, 22.08.10, 01:05
                                                    Jest taki obraz Memlinga "Sąd Ostateczny". Ludzie przed obliczem Boga stają
                                                    nadzy. Wyobrażasz sobie, żeby do nieba szli z garścią granatów lub bagnetem,
                                                    które służą do zabijania. Już lepszy jest różaniec w ręku.
                                                  • wiesia140 Re: Spróbujcie zrozumieć, 22.08.10, 01:41
                                                    pomysł upamiętnienia i godnego pochówku - jak najbardziej jestem za

                                                    natomiast te bagnety mogą budzić negatywne skojarzenia, no niestety z
                                                    tymi bagnetami szła pewna ideologia i za pomocą tych bagnetów miała być
                                                    tu wdrożona , dlatego to ma prawo być negatywnie odebrane.
                                  • sebalda Re: Zagadka 20.08.10, 21:55
                                    Lepiej, żeby się odbyła z Dzień Zaduszny i dlatego trzeba było urządzić
                                    prowokację? Tak trudno przyznać: fakt, takie zachowanie nie uchodzi, tym razem
                                    PIS zachowal się niegodnie. Tak trudno? Nie przejdzie przez palce?
                                    • sebalda Re: Zagadka 20.08.10, 22:57
                                      Otrycie, metodycznie lekceważysz moje pytania i indagacje. Zaczynam sądzić, że
                                      albo są one dla Ciebie za trudne, albo, co pewniej, zbyt niewygodne. Wypowiadam
                                      się w Twoim wątku, grzeczność nakazywalaby podjęcie rozmowy z gościem.
                                      Nie chodzi już o to, kiedy i dlaczego pomnik żołnierzom radzieckim, większość
                                      osób wstydziła się za tych, ktorzy protestowali, ale o to, że wyszla na jaw
                                      prawda o prowokacji PIS-u przy wsparciu osób z Radia Maryja i telewizji Trwam.
                                      Dlaczego nie chcesz się na ten temat wypowiedzieć?
                                      • kim5 Re: Zagadka 21.08.10, 11:50
                                        Sebaldo, moje odpowiedzi też są przez Otryta traktowane wybiórczo.
                                        Piszę o pomniku na Powązkach i o Ossowie, a komentarz tylko o
                                        Ossowie.
                                        • otryt Re: Zagadka 21.08.10, 13:21
                                          Czasem traktuję temat wybiórczo, bo ten który pomijam wymaga czasem czasu, by
                                          się z nim zapoznać, by zrozumieć. Czasem by przemyśleć. Milczenie nie oznacza
                                          negowania.
                                          • verdana Re: Zagadka 21.08.10, 16:26
                                            Milszenie, w odpowiedzi na niektore pytania oznacza niechęć do
                                            udzielenia odpowiedzi. Nie wszystkie wymagały zapoznania się z
                                            czymkolwiek - na przykład moje.
                                            • sebalda Re: Media 22.08.10, 11:19
                                              Tutejszą dyskusję zdominowały uwagi na temat mediów. Że kreują, że przeinaczają,
                                              że judzą, że wpływają na opinię. Ale które gazety w tym przodują? Tak
                                              najbardziej i najwyraźniej? W moim odbiorze media ojca Rydzyka.
                                              Wkrótce po katastrofie pod Smoleńskiem w Gazecie Polskiej ukazały się niczym nie
                                              potwierdzone insynuacje na temat zamachu, spisku, zbrodni. I to właśnie dało
                                              asumpt do całej fali nienawiści. Jestem głęboko przekonana, że większości osób
                                              później popierających tę teorię, wcześniej nawet przez myśl by to nie przeszło.
                                              Rozmawiałam z pewną skądinąd bardzo miłą starszą panią wkrótce po ogloszeniu
                                              tych rewelacji także w Radiu Maryja, ktorego ta osoba jest stałą słuchaczką.
                                              Nigdy nie widziałam jej tak zapiekłej, tak zdenerwowanej, usłyszałam tyle słów
                                              nienawiści w stosunku do premiera Tuska i do PO, to było bardzo przykre,
                                              zobaczyłam co robi z ludźmi "katolicka" stacja.
                                              Gdyby nie te głoszone we wszystkich mediach ojca Rydzyka pomówienia, sistra
                                              zakonna, ktora zbierała przed hipermarketem podpisy pod listą Kaczyńskiego
                                              raczej też nie powiedziałaby osobie, ktora nie chciała podpisać: "życzę miłego
                                              życia pod zaborem rosyjskim", już o tym pisałam.
                                              W moim odczuciu najgorszymi, najbardziej judzącymi i pomawiającymi mediami są
                                              media ojca Rydzyka, to od nich wychodzi najwięcej spiskowych teorii dziejów, to
                                              one nie przebierają w słowach w określaniu partii rządzącej (z wyboru większości
                                              Polaków może przypomnę) i rządu, a głównie premiera Tuska. Czy to jest ok? Czy
                                              nikomu z krytykujących tu polskie media nie jest wstyd za Gazetę Polską, Radio
                                              Maryja i telewizję Trwam? Za ich antysemityzm i nawoływanie do nienawiści?
                                              A dlaczego tak wzburzył pomnik żołnierzy radzieckich? Czy gdyby nie katastrofa i
                                              insynuacje, że to sprawka Rosji, aż tak zły stosunek do Rosjan byłby okazywany?
                                              Nie wiem tego, ale myślę, że nagonka na Rosjan i na Tuska, ktory ściskał się z
                                              Putinem, który ma krew na rękach, w dużej mierze się do tego wszystkiego
                                              przyczyniły. Zresztą nie ma o czym mówić, to nie mieszkańcy Ossowa tam byli z
                                              transparentami, w zwykłych ludziach na szczęście aż tyle nienawiści chyba
                                              jeszcze nie ma.
                                              Otrycie, czy Ty jesteś czytelnikiem Gazety Polskiej i Naszego dziennika?
                                              Odpowiedz szczerze, jesteś wszak prawdomówny i prawy. Czyż nie?
                                              • wiesia140 Re: Media 22.08.10, 13:19
                                                Nie ma obiektywnych mediów , obiektywne media to fikcja informacja zawsze
                                                będzie podawana przez pryzmat podającego. I nie ma się powodu sprzeczać
                                                , które bardziej , bo to jest subiektywną oceną każdego z nas.
                                              • mmk9 Re: Media 22.08.10, 14:28
                                                Czy
                                                > nikomu z krytykujących tu polskie media nie jest wstyd za Gazetę
                                                Polską, Radio
                                                > Maryja i telewizję Trwam? Za ich antysemityzm i nawoływanie do
                                                nienawiści?
                                                Otrycie, czy Ty jesteś czytelnikiem Gazety Polskiej i Naszego
                                                dziennika?
                                                > Odpowiedz szczerze, jesteś wszak prawdomówny i prawy. Czyż nie

                                                Ha, jeśli sie przyzna, bedziecie mogli podyskutowac merytorycznie.
                                                Bo Ty też czytasz, skoro tak dokładnie wiesz, co tam jest ? A ja
                                                czytam to :
                                                goscniedzielny.wiara.pl/
                                                nawet dostali wyrok za mowę nienawiści. Z GW przegrali, dobrze im
                                                tak.
                                                • sebalda Re: Media 22.08.10, 16:17
                                                  Nie czytam, mam ugruntowaną opinię na ten temat, ale w niekórych portalach są
                                                  odnośniki, wtedy sięgam, sprawdzam, gdy coś mnie szczególnie zaboli. A czasami
                                                  wystarczy porozmawiać z osobami czytającymi, posłuchać ich zacietrzewienia i
                                                  argumentów, wtedy wstyd mi, że katolicy są tak przepełnieni nienawiścią, że
                                                  można ludźmi tak manipulować i tak obracać dobre w złe, że można by cały ten
                                                  potencjał wykorzystać do dobrych celów, a robi się dokładnie odwrotnie.
                                                  • kim5 Re: Media 22.08.10, 16:26
                                                    "Gazetę Polską" kupiłam raz, jak po wyborach był wywiad z Jarosławem Kaczyńskim.
                                                    Po tym wywiadzie wiem, że trudno byłoby mi na niego głosować.
                                                    "Nasz Dziennik" w internecie próbuję przeglądać regularnie, nie zawsze starcza
                                                    mi nerwów. Prawdopodobnie mam skrzywione sumienie, bo na moje oko są
                                                    nieobiektywni jak mało kto.
                                                    Czasem włączam "RM"... Nie będę komentować, bo to chrześcijańskie forum.
                                                    Natomiast boli mnie, że to radio nazywa się katolickim.
                                                  • kasiagleb Nie rozumiem 23.08.10, 10:22
                                                    sebalda napisała:

                                                    > Nie czytam, mam ugruntowaną opinię na ten temat, ale w niekórych
                                                    portalach są
                                                    > odnośniki, wtedy sięgam, sprawdzam, gdy coś mnie szczególnie
                                                    zaboli. A czasami
                                                    > wystarczy porozmawiać z osobami czytającymi, posłuchać ich
                                                    zacietrzewienia i
                                                    > argumentów, wtedy wstyd mi, że katolicy są tak przepełnieni
                                                    nienawiścią, że
                                                    > można ludźmi tak manipulować i tak obracać dobre w złe, że można
                                                    by cały ten
                                                    > potencjał wykorzystać do dobrych celów, a robi się dokładnie
                                                    odwrotnie.

                                                    Może jestem głupia ale ja tej wypowiedzi nijak w całość poskładać
                                                    nie potrafię. Bo owszem, można ten potencjał wykorzystać do dobrych
                                                    celów, ale żeby to się udało, trzeba zacząć od siebie. Tak właśnie
                                                    naprawia się świat, zaczynając od siebie. Tymczasem okazuje się, że
                                                    można mieć ugruntowaną wiedze na jakiś temat, choć sie do końca nie
                                                    wie, nie czyta. Wystarczy bazować na tym, że ktoś, coś, komuś, że
                                                    się nam wydawało. A jak już słusznie Isma niedawno zauważyła, żeby
                                                    o czymś rozmawiać, żeby domagać się odpowiedzi, żeby oceniać, trzeba
                                                    przede wszystkim mówić prawdę i opierać się na faktach. Bo jaki sens
                                                    rozważać to, że komuś się wydawało, że gdzieś przeczytał a tam chyba
                                                    powiedzieli...
                                                  • kim5 Czy, jest prawda? 23.08.10, 10:47
                                                    No i dotykamy fundamentalnego pytania: czym jest prawda. Bo wiele
                                                    stwierdzeń, które tu padło w kontekście prawdy, to nie są fakty, ale
                                                    opinie.
                                                    Weźmy pierwszą z brzegu sprawę: weto prezydenckie. Faktem jest
                                                    liczba wet i nazwy zawetowanych ustaw oraz to, czy prezydent wetuje
                                                    ustawy sejmu ze "swojego" obozu, czy też ustawy konkurentów.
                                                    I kropka. I z tych faktów wprost nic nie wynika. Ani to, czy ten
                                                    prezydent jest OK, czy nie jest OK. Mi osobiście weto w ogóle się
                                                    nie podoba, powinno być zniesione (podobnie jak powszechne wybory
                                                    prezydenckie), więc ja źle oceniam wetowanie ustaw "konkurentów", a
                                                    nie wetowanie "swoich". Ale to już nie jest w sferze prawdy, ale w
                                                    sferze opinii, ponieważ ja te fakty postrzegam przez pryzmat moich
                                                    wartości.
                                                    Podobnie jak prawdą (w znaczeniu faktów) nie jest (w mojej opinii)
                                                    rzekoma nagonka na prezydenta Kaczyńskiego, która podobno miała
                                                    miejsce przed śmiercią, a jedynie opinia osób, które tak widzą
                                                    ocenianie działań prezydenta przed dziennikarzy, polityków, opinię
                                                    publiczną itp.
                                                    Niestety tu się sprawdza stwierdzenie ks. Tischnera na temat
                                                    prawdy...
                                                  • kasiagleb Re: Czy, jest prawda? 23.08.10, 11:13
                                                    kim5 napisała:

                                                    Bo wiele stwierdzeń, które tu padło w kontekście prawdy,
                                                    to nie są fakty, ale opinie.

                                                    Odpowiedż na pytanie: czy jest prawda, jest oczywiście twierdząca.
                                                    jest. I jest tylko JEDNA.

                                                    Ale właśnie. To są opinie, moje, Twoje, Sebaldy, Otryta itd
                                                    I może właśnie dlatego czasem trzeba się zastanowić, po co są
                                                    zamieszczane.
                                                    Na pewno nie po to, żeby kogoś przekonać, żeby kogoś ośmieszyć,
                                                    żeby za wszelką cenę drążyć i udowadniać że błądzi.
                                                    Czasem dają inne spojrzenie, czasem zmuszą do myślenia,
                                                    do zmiany postępowania.
                                                    A czasem, dla zachowania równowagi, żeby każdy z nas, niezależnie
                                                    od sympatii politycznych mógł się tu poczuć dobrze.

                                                    Moja prywatna opinia jest np taka, że nie powinno się wypowiadać
                                                    negatywnie na jakiś temat jeśli się prezentuje tylko własne opinie
                                                    bez faktów, na podstawie tego że ktoś coś powiedział.
                                                    Bo to powoduje że rozmowa traci sens, że komuś nie chce się po raz
                                                    kolejny udowadniać że nie jest wielbłądem.
                                                    Nie na każde pytanie należy oczekiwać odpowiedzi.
                                                    Nie każdy temat trzeba uparcie drążyć do bólu.
                                                    Czasem trzeba umieć się zatrzymać i zastanowić. To wystarcza.
                                                    Jezus na krzyżu też nie wszystkich przekonał.

                                                  • sebalda Re: Nie rozumiem 23.08.10, 10:58
                                                    Kasiu, czy żeby coś ocenić, trzeba to poznać na wylot? Czy żebym mogła się
                                                    krytycznie wypowiedzieć na temat jakiegoś czasopisma, muszę je czytać od deski
                                                    do deski przez minimum miesiąc? Jeśli sięgnę po gazetę raz i drugi i za każdym
                                                    razem widzę, że sieje się w niej nienawiść, że zamieszcza się insynuacje i to
                                                    bardzo poważne, bo czym jest spekulowanie na temat zamachu pod Smoleńskiem, to
                                                    czy to nie może wystarczyć, żebym się skutecznie zraziła? Jak można bez
                                                    najmniejszych choćby dowodów pisac coś takiego? I właśnie te rewelacje Gazety
                                                    Polskiej, w moim odczuciu, rozpaliły nawięcej złych emocji w kraju. Sterowany
                                                    dokument "Solidarni 2010" nadany w najlepszym czasie antenowym w państwowej
                                                    stacji dodatkowo dolał oliwy do ognia.
                                                    Tygodnika "NIE" też nigdy w całości nie przeczytałam, ale po pobieżnym
                                                    przejrzeniu, po cytowanych niektórych artykułach, stwierdziłam, że mi to nie
                                                    odpowiada. Czasami wystarczy jednen artykuł, żeby wyrobić sobie zdanie na temat
                                                    profilu jakiegoś medium, dlaczego mam się katować czymś, co mi z gruntu nie
                                                    odpowiada, żeby potem mieć prawo to skrytykować? Litości.
                                                    . Bo jaki sens
                                                    > rozważać to, że komuś się wydawało, że gdzieś przeczytał a tam chyba
                                                    > powiedzieli...
                                                    Czy dyskutować można jedynie o faktach? A jeśli napisałabym tutaj tylko o
                                                    odczuciach (w wątku dla mnie specjalnie stworzonym, ktory przywołujesz),
                                                    zostałam wszak zachęcona do podzielenia się swoimi problemami. I przyjęłam to za
                                                    dobrą monetę, podzieliłam się, uzyskałam niektóre cenne informacje, zostałam też
                                                    przez niektórych oceniona (choć przecież nie jestem nikomu z oceniających znana
                                                    osobiście), tak to się kręci. Uważam, że odpowiedzi można się domagać (wolałabym
                                                    określenie prosić) nie tylko na pytania konkretne, udowodnione, jedynie
                                                    prawdziwe. Dlaczego nie można dyskutować o odczuciach, rzeczach, które nam się
                                                    wydają, nawet. Od tego jest dyskusja, nie tylko od udawadniania komuś błędów,
                                                    potknięć, niedopracowań. Szczególnie na forum katolickim, które powinno
                                                    podchodzić do rozmówców z większą wyrozumiałością, czyż nie?
                                                  • kasiagleb Re: Nie rozumiem 23.08.10, 11:27
                                                    sebalda napisała:

                                                    > Kasiu, czy żeby coś ocenić, trzeba to poznać na wylot?

                                                    Tak, w moim odczuciu, żeby coś źLE ocenić, trzeba to znać.
                                                    Inaczej można komuś zrobić krzywdę. Bo kłamstwo powtórzone wiele
                                                    razy może dla kogoś stać się prawdą.
                                                    Ja jestem bardzo ostrożna w wypowiadaniu swoich opinii w danym
                                                    temacie jeśli nie mam dowodów w garści. Bo właśnie...nie każdy
                                                    umie się w odpowiednim momencie zatrzymać. Mnie też ktoś może nagle
                                                    chcieć postawić pod ścianą i prosić o odpowiedź do bólu.
                                                    Dla Ciebie dokument Solidarni 2010 jest manipulacją, dla kogoś
                                                    innego jest prawdą pokazaną po wielu latach okłamywania milionów
                                                    ludzi.
                                                    O wszystkim mozna rozmawiać, oczywiście.
                                                    Tylko u podstaw każdej rozmowy powinna leżeć prawda. I w każdej
                                                    powinno się pamiętać o tym, że po drugiej stronie też jest człowiek.
                                                    Co do reszty wypowiedzi...odpowiedziałam w swoim poprzednim poście.

                                                    pozdrawiam
                                                  • sebalda Re: Nie rozumiem 23.08.10, 11:57
                                                    Kim najlepiej napisała o subiektywności opinii. Jeśli po włączzeniu Radia Maryja
                                                    usłyszę raz i drugi treści antysemickie i zacietrzewione w złości głosy, a potem
                                                    jeszcze posłucham wzburzonych słuchaczy na żywo, ktorzy jako prawdy objawione i
                                                    jedyne powtarzają, że to nie była katastrofa, ale zamach i że Tusk jest diabłem
                                                    wcielonym (ludzi skądinąd miłych i lagodnych w innych warunkach), to czy nie mam
                                                    prawa wyrobić sobie MOJEJ WŁASNEJ opinii na temat tej stacji? Jak długo
                                                    codziennie musialabym jej słucha, żebyś, Kasiu, dała mi prawo jej oceny?
                                                    Ja nie powiedziałam, że nie czytałam nigdy Gazety Polskiej, czytałam kilka razy
                                                    i treści tam zamieszczone były dla mnie oburzające, odrażające, odrzucające, w
                                                    całkowitej niezgodzie z moim pojmowaniem świata, to mi wystarczyło, dlaczego
                                                    każesz mi czytać więcej i dopiero potem się wypowiadać krytycznie? Przecież to
                                                    absurd.
                                                    Jaką prawdę jest dokument Solidarni 2010? Prawdą, że katastrofa była
                                                    najprawdopodobniej spowodowana przez Rosjan we wspólpracy z rządem PO? Czy są na
                                                    to najmniejsze choćby dowody?
                                                    U podstaw tego typu rozmowy nie może leżeć prawda, bo my zwyczajnie tej prawdy
                                                    jeszcze nie znamy. Możemy dyskutować jedynie o naszym odbiorze. Ani Ty nie
                                                    udowodnisz mi, że dokument (dla mnie pseudodokument) Solidarni 2010 był w pełni
                                                    autentyczny, nie manipulowany, ani ja nie udowodnię Tobie, że było inaczej.
                                                    Jedyną rzeczą, bez wątpienia prawdziwą, był fakt, że ten film był puszczany w
                                                    najlepszym czasie antenowym w TVP. Ale tu znów prawda nas nie wyzwoli i nie
                                                    pogodzi. Dla Ciebie ten fakt jest bez znaczenia, dla mnie jest znamienny i
                                                    znaczący. Możemy wcale nie rozmawiać, możemy rozmawiać i się nawzajem szanować.
                                                  • kim5 Re: Nie rozumiem 23.08.10, 12:10
                                                    Oglądałam cały dokument "Solidarni 2010" choć nie ukrywam, że sporo
                                                    nerwów i wyłączania w trakcie mnie to kosztowało.
                                                    Jest to taki sam poziom "prawdy" jak sprawozdanie z realizacji planu
                                                    pięcioletniego w poprzedniej epoce.
                                                    W każdym razie ja nie przyszłam pod Pałac, żeby oddać hołd
                                                    prezydentowi. Zapaliłam świeczkę dla wszystkich ofiar i trafia mnie
                                                    teraz, kiedy jestem traktowana jako część milionowych tłumów, które
                                                    chciały oddać hołd prezydentowi i pierwszej damie (bez wspominania
                                                    reszty ofiar).
                                                    Tak, jak innych oburza polityka nienawiści przed śmiercią Lecha
                                                    Kaczyńskiego, tak mnie irytuje po pierwsze polityka kneblowania ust
                                                    i zakazu krytycznego wypowiadania się o zmarłym prezydencie.
                                                    Niestety, śmierć ani jej rodzaj nie powinny mieć wpływu na ocenę
                                                    kogokolwiek. To zwyczajnie nic nie zmienia. Nie wiem, na czym
                                                    polegała polityka nienawiści wobec prezydenta Kaczyńskiego, ale
                                                    pamiętam moją irytację sposobem, w jaki reprezentował MNIE na
                                                    świecie, pamiętam sposób, w jaki potraktował Monikę Olejnik,
                                                    pamiętam niespotykany chyba w Europie układ prezydent i premier w
                                                    wersji braci Kaczyńskich, pamiętam słynne orędzie itp. To jest
                                                    oczywiście wyłącznie moje widzenie faktów.
                                                  • kasiagleb Re: Nie rozumiem 23.08.10, 12:36
                                                    sebalda napisała:

                                                    Sebaldo, z całym szacunkiem, odnoszę wrażenie, że czytasz moje
                                                    wypowiedzi wybiórczo i nie chcesz przyjąć do wiadomości, że jest
                                                    tam napisane tylko i wyłącznie to, co jest napisane.

                                                    Jeśli po włączzeniu Radia Maryja usłyszę raz i drugi treści
                                                    antysemickie i zacietrzewione w złości głosy, a potem
                                                    jeszcze posłucham wzburzonych słuchaczy na żywo, ktorzy jako
                                                    prawdy objawione i jedyne powtarzają, że to nie była katastrofa,
                                                    ale zamach i że Tusk jest diabłem wcielonym (ludzi skądinąd miłych
                                                    i lagodnych w innych warunkach), to czy nie mam
                                                    prawa wyrobić sobie MOJEJ WŁASNEJ opinii na temat tej stacji?
                                                    Jak długo codziennie musialabym jej słucha, żebyś, Kasiu, dała mi
                                                    prawo jej oceny?

                                                    ZNOWU jest to Twoja opinia na temat tego konkretnego medium,
                                                    oparta nie na faktach tylko na tym że ktoś kiedyś powiedział.
                                                    A jak pisałaś kilka postów wyżej tego radia nie słuchasz. Skoro nie
                                                    słuchasz to skąd ta pewność w Twoim głosie?
                                                    Opinia krzywdząca a to budzi mój sprzeciw, niezależnie od tego co na
                                                    temat tego radia myślę.

                                                    Jaką prawdę jest dokument Solidarni 2010? Prawdą, że katastrofa była
                                                    najprawdopodobniej spowodowana przez Rosjan we wspólpracy z rządem
                                                    PO? Czy są na to najmniejsze choćby dowody?
                                                    U podstaw tego typu rozmowy nie może leżeć prawda, bo my zwyczajnie
                                                    tej prawdy jeszcze nie znamy. Możemy dyskutować jedynie o naszym
                                                    odbiorze. Ani Ty nie udowodnisz mi, że dokument (dla mnie
                                                    pseudodokument) Solidarni 2010 był w pełni autentyczny, nie
                                                    manipulowany, ani ja nie udowodnię Tobie, że było inaczej.

                                                    Sebaldo a gdzie ja napisałam, że chcę Ci cokolwiek udowodnić?
                                                    Gdzie ja napisałam jak ten dokument odbieram? Przypisujesz mi
                                                    poglądy, w Towim odczuciu niewłaściwe, choć nie masz zielonego
                                                    pojęcia co ja na ten temat myślę. Teraz mogę napisać,
                                                    że treść, w moim odczuciu sprowadziłaś do wersji minimum, a było jej
                                                    tam znacznie więcej.
                                                    Napisałam jedynie, że Ty odbierasz to tak jak napisałaś, inni
                                                    odbierają to inaczej. Nic ponadto. A Ty już dorobiłaś teorię pt
                                                    Kasiagleb uwaza tak i tak i udowadnia mi to i tamto.
                                                    I to jest powód dla którego może nie chce się czasem rozmawiać.

                                                    Jedyną rzeczą, bez wątpienia prawdziwą, był fakt, że ten film był
                                                    puszczany w najlepszym czasie antenowym w TVP. Ale tu znów prawda
                                                    nas nie wyzwoli i nie pogodzi. Dla Ciebie ten fakt jest bez
                                                    znaczenia, dla mnie jest znamienny i znaczący.

                                                    Kolejna rzecz, której nie powiedziałam, a która podajesz jako
                                                    pewnik. Dla Kasigleb jest to fakt bez znaczenia.

                                                    I to jest właśnie to co od jakiegoś czasu próbuję Ci powiedzieć.
                                                    Rozmawiasz na wysokim poziomie emocji, jako fakty podając kłamstwo
                                                    badź własną wizję prawdy.
                                                    Więc PROSZĘ raz jeszcze. Jeśli oceniasz coś krytycznie, to zadaj
                                                    sobie trud poszukania na to dowodów. Bo zrobisz komuś krzywdę.

                                                    Ja np znam kogoś, do kogo kilka dni po katastrofie zadzwoniła pani
                                                    redaktor z TVN, człowiek z branży lotniczej, i próbowała go na różne
                                                    sposoby nakłonić do tego, aby publicznie wypowiedział się, że
                                                    WSZYSTKO WSKAZUJE NA TO ŻE TO BYŁ BŁĄD PILOTA.
                                                    I to jest fakt, prawdziwy, na podstawie którego mogę powiedzieć, że
                                                    działanie tej pani, jej przełożonego i całej stacji mi się nie
                                                    podoba. Nie odważyłabym się na wyrażenie takiej opinii tylko dlatego
                                                    że np w Naszym Dzienniku tak napisali.

                                                    Podam może jeszcze prosty przykład, żeby było jasne co chce
                                                    powiedzieć:
                                                    idą sobie 2 koleżanki i jedna do drugiej mówi:

                                                    poznałam wczoraj Ryśka
                                                    nie znam Go dobrze, ale wydaje się miły

                                                    albo

                                                    poznałam wczoraj Ryśka
                                                    nie znam Go dobrze ale kretyn po prostu

                                                    widzisz różnicę, bo ja zasadniczą

                                                    pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • verdana Re: Nie rozumiem 23.08.10, 12:52
                                                    No cóż, ja przez pewien czas słuchałam - wybiórczo oczywiscie, bo
                                                    trudno sluchać cały dzień - sluchałam parę razy własnie po tom, aby
                                                    sie przekonać, czy to, co o nim mowia jest prawdą czy nie.
                                                    W trakcie tych paru razy wyslychalam dwóch antysemickich wypowiedzi,
                                                    kilku nueutralnych, kilku z ktorymi się nie zgadzałam, ale nie muszę.
                                                    Dla mnie jednak te dwie wypowiedzi antysemickie, ktorych prowadzacy
                                                    nie skomentował w żaden sposób wystarczą do oceny. Nie zawsze trzeba
                                                    patrzeć na całoksztalt - czasem kilka wypowiedzi polityka, kilka
                                                    audycji czy artykułów wystarczy, aby moc powiedzieć "To skandal,
                                                    tego nie będę czytał/słuchał".
                                                  • kasiagleb Re: Nie rozumiem 23.08.10, 13:06
                                                    verdana napisała:

                                                    No cóż, ja przez pewien czas słuchałam - wybiórczo oczywiscie, bo
                                                    trudno sluchać cały dzień - sluchałam parę razy własnie po tom, aby
                                                    sie przekonać, czy to, co o nim mowia jest prawdą czy nie.

                                                    To jest ta zasadnicza różnica.
                                                    Słuchałam żeby się przekonać. Zadałam sobie trud poszukania dowodu
                                                    przed wydaniem opinii krzywdzącej.
                                                    Tego się właśnie domagam, wszak jesteśmy na forum chrześcijańskim.
                                                    Oraz tego, żeby zawsze pamiętać o tym, że są tu ludzie o różnych
                                                    przekonaniach i bardzo łatwo, wyrażając w nieodpowiedni sposób naszą
                                                    opinię na jakiś temat, można ich zranić.
                                                    To miałam na myśli piszać że w pewnym moemncie trzeba sobie umieć
                                                    powiedzieć stop i zamilknąć. Z szacunku dla drugiego człowieka

                                                    A mnie się ostatnio coraz częściej wydaje, że to ring bokserski.

                                                  • sebalda Re: Nie rozumiem 23.08.10, 14:10
                                                    Kasiu, najwyraźniej (nie wiem dlaczego) się nie rozumiemy zupełnie. Dlaczego
                                                    piszesz, że wnioskuję tylko na podstawie informacji z drugiej ręki, że nie
                                                    zadałam sobie trudu posłuchania bezpośrenio Radia Maryja czy przeczytania kilku
                                                    artykułów w Gazecie Polskiej?
                                                    Przeczytaj jeszcze raz uważnie ten fragment i powiedz, czy jasno z niego wynika,
                                                    że NIGDY nie słuchałam Radia Maryja:
                                                    "Jeśli po włączeniu Radia Maryja
                                                    usłyszę raz i drugi treści antysemickie i zacietrzewione w złości głosy, a potem
                                                    jeszcze posłucham wzburzonych słuchaczy na żywo, ktorzy jako prawdy objawione i
                                                    jedyne powtarzają, że to nie była katastrofa, ale zamach i że Tusk jest diabłem
                                                    wcielonym (ludzi skądinąd miłych i lagodnych w innych warunkach), to czy nie mam
                                                    prawa wyrobić sobie MOJEJ WŁASNEJ opinii na temat tej stacji?"
                                                    Napisałam też: "Ja nie powiedziałam, że nie czytałam nigdy Gazety Polskiej,
                                                    czytałam kilka razy". Kasiu, dlaczego cały czas z premedytacją ignorujesz te
                                                    moje informacje, co więcej, piszesz, że ja kłamię. Czy odróżniasz czas dokonany
                                                    od niedokonanego? Jeśli piszę, że nie słucham, to znaczy, że nie słucham
                                                    regularnie, stale, ale to nie oznacza, że nigdy nie słyszałam ani jednej
                                                    audycji, nieprawdaż? Analogicznie, nie czytam Gazety Polskiej, ale to nie
                                                    znaczy, że nigdy nic nie przeczytałam, w pierwszym poście temu poswięconym
                                                    napisała, że jeśli widzę jakieś doniesienia na ten temat, sięgam do źródła,
                                                    czyli, jeśli w jakimś potalu podają informację, że GP napisała to i to, to
                                                    staram się to sprawdzić. Z tego jasno wynika, że nie wypowiadam się na podstawie
                                                    informacji z trzeciej ręki, ale że czasami zaglądam. Ja to napisać, żebyś
                                                    odstąpiła od swojej teorii na temat mojej osoby (ktorej wszak nie znasz), że nie
                                                    przeczytałam i nie słuchałam, a ośmielam się krytykować.
                                                    Kasiu, dokonałam jednego nadużycia, z rozpędu i za to przepraszam, ale to w
                                                    ferworze dyskusji. Napisałam faktycznie, że dla Ciebie to nie było znaczące, że
                                                    dokument Solidarni 2010 był emitowany w nalepszym czasie antenowym. Tego nie
                                                    mogę wiedzieć.
                                                    Wszystko co pisałam na temat tego pseudodokumentu nie odnosiło się do Twojej na
                                                    ten temat opinii, ale do tego, co o tym pisałaś, niepotrzebnie zrozumialaś to
                                                    jako moją wypowiedź odnoszącą się do Ciebie i Twoich opinii bezpośrednio.
                                                  • kasiagleb Re: Nie rozumiem 23.08.10, 14:33
                                                    sebalda napisała:

                                                    > piszesz, że wnioskuję tylko na podstawie informacji z drugiej
                                                    ręki, że nie zadałam sobie trudu posłuchania bezpośrenio Radia
                                                    Maryja czy przeczytania kilku artykułów w Gazecie Polskiej?

                                                    Odpowiadając na posta mmk9, w którym napisała, że bedziesz mogła
                                                    porozmawiać z Otrytem merytorycznie bo jak widać czytasz, skoro tyle
                                                    wiesz, odpowiedziałaś, jak sądzę szczerze: Nie czytam, ale mam
                                                    ugruntowaną opienię itd...
                                                    Nie czytam jest w czasie teraźniejszym. Wnioskuję, że nie czytasz
                                                    teraz. A że chwilę poźniej piszesz o wypowiedziach na temat spraw
                                                    jak najbardziej aktualnych, wnioskuję, że przekaz na ten tamat jest
                                                    z drugiej ręki.

                                                    Jak widać warto pisać prosto i bez emocji, zwłaszcza jak się
                                                    ocenia źle, bo to rodzi nieporozumienia.

                                                    Reszty komentować nie będę bo dyskusja zaczyna się kręcić wokół
                                                    własnego ogona i do niczego nie prowadzi.
                                                    Proszę raz jeszcze, czytaj zanim naciśniesz "wyślij"
                                                    Nie jestem pierwszą osobą na tym forum, której nie odpowiada taka
                                                    forma rozmowy. Tu można rozmawiać o wątpliwościach, u podłoża
                                                    których są fakty a nie domysły.
                                                    Wtedy nie trzeba w kółko wyjaśniać i przepraszać.
                                                    Mój dziadek zwykł mawiać: nie gniewaj i nie przepraszaj.

                                                    I jeśli mogę o coś prosić, to proszę nie odpowiadaj.
                                                    Nie dlatego że zabraknie mi argumentów do rzeczowej dyskusji
                                                    Dlatego, że nie ma sensu wałkowania tego tematu dalej,
                                                    bo nikt z tego niczego dobrego nie wyniesie.
                                                    Jak już pisałam, trzeba wiedzieć kiedy powiedzieć STOP
                                                    z szacunku dla rozmówcy i siebie samego.

                                                    pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • sebalda Re: Nie rozumiem 23.08.10, 15:49
                                                    Wybacz, ale nie mogę nie odpowiedzieć, bo nie lubię być oskarżana na podstawie
                                                    czyjegoś subiektywnego odbioru, oskarżona mam potrzebę obrony. Czytam, to czas
                                                    teraźniejszy, ale też niedokonany. Nie czytam w sensie, nie czytam regularnie.
                                                    Nie mogłabym również napisać: czytuję, bo to też by nie oddało sensu. O może
                                                    tak: nie jestem czytelniczką. Ale napisałam w jednym poście wyraźnie:
                                                    przeczytałam kilka artykułów. To jest jednak dość jasne. Jeśli dowiadujesz się o
                                                    jakimś poczytnym autorze, z ciekawości sięgasz po jego książkę, ale ten rodzaj
                                                    literatury zupełnie Ci nie odpowiada, czy katujesz się i czytasz wszystkie jego
                                                    powieści? Czy dajesz sobie prawo do powiedzenia: nie lubię Janusza
                                                    Wiśniewskiego, przeczytałam jego jedną najbardziej znaną powieść i wiem, że to
                                                    literatura mdła, pretensjonalna i pusta. MOIM ZDANIEM. Czy Ty udajesz czy
                                                    rzeczywiscie nie widzisz, jak często stosuję ten zwrot?

                                                    >>Tu można rozmawiać o wątpliwościach, u podłoża
                                                    > których są fakty a nie domysły.
                                                    Says who? Dlaczego wypowiadasz się tak autorytarnie? A może ja, może nie tylko
                                                    ja, chcę się wypowiadać na temat wątplowości, u podłoza których są odczucia i
                                                    uczucia. Na forum katolickim chyba można rozmawiać o uczuciach? Otrytem targają
                                                    uczucia niepokoju o naszą narodową kondycję, chce być rycerzem walczącym o
                                                    poprawę nas wszystkich, dlaczego ja nie moge pisać o swoich odczuciach,
                                                    wrażeniach, opiniach wynikających z własnych przemysleń i subiektywnych ocen?
                                                    Nie liczę na odpowiedź, skoro apelujesz o zakończenie tej rozmowy, zatem
                                                    pozdrawiam serdeczniesmile
                                                    Sebalda
                                                  • kasiagleb Re: Nie rozumiem 23.08.10, 16:19
                                                    Nie oskarżam, zwracam uwagę, nie ja pierwsza, że forma jest
                                                    niewaściwa a treść wielokrotnie rozmyta i niezgodna z prawdą.
                                                    A to zasadnicza różnica.
                                                    Może właśnie z tego wynika brak odpowiedzi?
                                                    Może trzeba się zastanowić czy rzeczywiście każdą sprawę trzeba
                                                    rozłożyc na czynniki pierwsze i udowodnić inaczej myślącym że są
                                                    idiotami czy ignorantami?
                                                    Może trzeba się zastanowić co wnoszą moje pytania?
                                                    Bo chrześcijanin powinien pozostawiać po sobie dobry ślad.
                                                    Czy z Twoich wątków, z Twoich pytań wypływa dobro?

                                                    Odnośnie autorów książek. Nie lubię uogólnień bo one też są
                                                    krzywdzące. To że ktoś napisał jedną kiepską książkę nie znaczy,
                                                    że następna też taka będzie. Więc moja opinia będzie brzmiała, ta
                                                    książka w moim odczuciu jest kiepska, bo...
                                                    Autora i jego przyszłość zostawiam w spokoju. Bo przyszłość jest
                                                    nieznana. Tak jest prościej i uczciwiej.

                                                    A jeśli chodzi o wypowiedzi u podstaw których leżą tylko uczucia
                                                    i domysły to mieliśmy próbę w innym wątku, do czego to prowadzi.
                                                    Myślę, że Isma wyjaśniła to bardzo dobrze. Powtarzać nie będę.

                                                    To jest moja ostatnia wypowiedź. Jeśli wypowiadam się rzeczywiście
                                                    zbyt autorytarnie to moderacja może to wyciąć

                                                    pozdrawiam i żegnam
                                                    Kasia
                                                  • sulla Re: Nie rozumiem 23.08.10, 16:28
                                                    Moderacja jest na diecie. Uprasza się o oszczędzanie moderacji smile I nie
                                                    dokarmiać przez kratkę!
                                                  • sebalda Re: Nie rozumiem 23.08.10, 16:38
                                                    To doprawdy paradne. Nie oskarżam, ale treść jest rozmyta i niezgodna z prawdą.
                                                    Jeśli coś jest niezgodne z prawdą, jest kłamstwem. To nie zarzut? Dziwne.
                                                    Kasiu, patrzysz na mnie przez pryzmat moich wypowiedzi w innym wątku, który
                                                    tutaj przywołujesz, tam popelniłam błędy, niecelowo, a mimo to przepraszałam, i
                                                    to błedy związane z moja własną interpretacją, do której jednak mam prawo,
                                                    natomiast przyjęłam wykazane mi blędy merytoryczne. Uprzedziłaś się do mnie i
                                                    teraz wszystkie moje wypowiedzi odbierasz jednakowo, choć nie ma do tego
                                                    podstaw. Gdzie w tym wątku powiedzialam nieprawdę? W ktorym momencie, jak mi Bóg
                                                    miły, nie wiem. Podkreślam W TYM WĄTKU. Naprawdę nie dopuszczasz do siebie
                                                    myśli, że mogłaś mnie gdzieś źle zrozumieć? Choćby wyrażenie "nie czytam".
                                                    Nie wiem, czy z moich wypowiedzi wyniknęło dobro, bardzo bym chciala, żeby tak
                                                    było. Uważam, i bardzo wielu ludzi, których znam, a na tym forum tez się tacy
                                                    znajdują, że Radio Maryja i Gazeta Polska robią bardzo złą rzecz dla
                                                    postrzegania katolikow w ogole. To moje najgłębsze przeświadczenie i moim
                                                    wielkim marzeniem byłaby możliwość skierowania energii tych mediów w dobrą,
                                                    służącą dobrze sprawie stronę. I W MOIM ODCZUCIU z tego wypłynęłoby wielkie
                                                    dobro. Nie możesz, Kasiu, mi tego przeświadczenia odebrać. Z Twojej strony
                                                    ciągle czytam zarzuty, że piszę nieprawdę, wykaż mi proszę, gdzie to robię,
                                                    obroń swoje zdanie, skoro jest przeciwne, cały czas wałkujesz moją osobę, mój
                                                    styl wypowiedzi, łapiesz mnie za słówka, a nic konkretnego, nic o Twoich
                                                    opiniach, kótrych możesz wszak bronić, jako i ja bronię swoich.
                                                  • kasiagleb Re: Nie rozumiem 23.08.10, 17:05
                                                    sebalda napisała:

                                                    Jeśli coś jest niezgodne z prawdą, jest kłamstwem. To nie zarzut?

                                                    Owszem zarzut. Zamist wałkowac w kółko to samo, przyczytaj raz
                                                    jeszcze naszą dzisiejszą rozwowę, gdzie czarno na białym wykazałam,
                                                    gdzie piszesz kłamstwa na temat mojej osoby. To było w TYM WĄTKU.

                                                    Kasiu, patrzysz na mnie przez pryzmat moich wypowiedzi w innym
                                                    wątku, który tutaj przywołujesz, tam popelniłam błędy, niecelowo, a
                                                    mimo to przepraszałam, i to błedy związane z moja własną
                                                    interpretacją, do której jednak mam prawo,
                                                    natomiast przyjęłam wykazane mi blędy merytoryczne.

                                                    Na błędach trzeba się uczyć. Tymczasem nadal je powielasz.
                                                    Czego dowód jest powyżej.

                                                    Uprzedziłaś się do mnie.

                                                    Nie uprzedziłam się. Znowu wiesz lepiej ode mnie.
                                                    Pisze wprost co mi się nie podoba. Ja też jestem użytkownikiem
                                                    i tez mam do tego prawo.

                                                    Nie wiem, czy z moich wypowiedzi wyniknęło dobro, bardzo bym
                                                    chciala, żeby tak było.

                                                    Chcieć to mało. Trzeba coś jeszcze zrobić w tym kierunku

                                                    Uważam, i bardzo wielu ludzi, których znam, a na tym forum tez się
                                                    tacy znajdują, że Radio Maryja i Gazeta Polska robią bardzo złą
                                                    rzecz dla postrzegania katolikow w ogole.

                                                    I co z tego? Czy to znaczy że MUSISZ za wszelką cenę przekonać nas
                                                    wszystkich inaczej myślących, że masz rację? Powtarzam. W każdej
                                                    rozmowie trzeba sobie umieć powiedzieć STOP. Powiedziałaś i JUŻ.
                                                    Pozwól nam wnioski wyciągać samodzielnie. Swoim uporem ranisz ludzi,
                                                    nie widzisz tego?

                                                    To moje najgłębsze przeświadczenie i moim wielkim marzeniem byłaby
                                                    możliwość skierowania energii tych mediów w dobrą,
                                                    służącą dobrze sprawie stronę. I W MOIM ODCZUCIU z tego wypłynęłoby
                                                    wielkie dobro. Nie możesz, Kasiu, mi tego przeświadczenia odebrać.

                                                    Ja tez mam marzenia, co nie znaczy, że muszę nimi zamęczać
                                                    wszystkich dookoła.
                                                    Nie mogę Ci odebrać Twoich przeświadczeń, ale to jest nadał Twoje
                                                    subiektywne uczucie. I dopuśc do siebie, ze ono może być mylne.
                                                    Ktoś może myśleć inaczej i może nie miec ochoty czytać kilka dni pod
                                                    rząd że jest idiotą.
                                                    Jestem na tym forum od początku jego istnienia i czegoś takiego
                                                    jeszcze tu nie było.
                                                    Odpowiedzią Jezusa na kazde Twoje, również moje pytanie jest MIŁOŚĆ.
                                                    Przejrzyj swoje wypowiedzi i zobacz jakie wywołują reakcje.
                                                    I przestań proszę udowadniać samej sobie, że nic się nie stało i daj
                                                    ludziom odetchnąć.
                                                    Jak chcesz przyłożyc to pisz na priva, będzie mniej poranionych

                                                    pozdrawiam
                                                    Kasia
                                                  • capriglione Re: Nie rozumiem 23.08.10, 17:28
                                                    Kasiu, jak tak na szybko, bo w biegu jestemsmile
                                                    Trochę chyba przesadzasz z tym dokopywaniem Sebaldzie. Ja się tam poraniona
                                                    przez nia nie czuję, a dodatkowo rozumiem doskonale jej wątpliwości i jej prawo,
                                                    że może je tak odczuwać!
                                                    Zgadzam się z nią, że takie media jak RM itp, są po prostu "straszne" - i
                                                    przyznaję, że nie marnuję czasu aby wsłuchiwać się w ich mało wiarygodne treści,
                                                    ale to i owo dociera do uszu, chcąc nie chcąc (np. agitacja jakiejś rozjuszonej
                                                    staruszki w kolejce do lekarza, że jak nie zagłosuję na Jarka, to Polką nie
                                                    jestem - bo tak w Radio jej powiedzieli. Żenada. Rozumiem, że wielu katolików
                                                    oburza, że takie siejące nienawiść media sobie po prostu istnieją, sieją
                                                    zgorszenie i nic się z tym nie dziejesad
                                                  • kasiagleb Re: Nie rozumiem 23.08.10, 17:55
                                                    capriglione napisała:

                                                    Trochę chyba przesadzasz z tym dokopywaniem Sebaldzie.

                                                    Nie dokopuję tylko po wielu dniach czytania tych konkretnych postów
                                                    poczułam potrzebę wyrażenia swojej opinii na ich temat. Jako
                                                    użytkownik mam do tego prawo. Nie kopię, tylko pokazuję jasno i
                                                    klarownie co w moim odczuciu jest nie tak.

                                                    Ja się tam poraniona przez nia nie czuję, a dodatkowo rozumiem
                                                    doskonale jej wątpliwości i jej prawo że może je tak odczuwać!

                                                    Ty sie nie czujesz, ale są na tym forum tacy, którzy czują inaczej.
                                                    I od wielu dni są zmuszani do czytania że są idiotami.
                                                    Są tacy, którzy są stawiani pod ścianą bo nie odpowiedzieli.

                                                    Zgadzam się z nią, że takie media jak RM itp, są
                                                    poprostu "straszne" - i przyznaję, że nie marnuję czasu aby
                                                    wsłuchiwać się w ich mało wiarygodne treści
                                                    ale to i owo dociera do uszu, chcąc nie chcąc (np. agitacja jakiejś
                                                    rozjuszonej staruszki w kolejce do lekarza, że jak nie zagłosuję na
                                                    Jarka, to Polką nie jestem - bo tak w Radio jej powiedzieli. Żenada.

                                                    No i znowu, nie marnuje czasu żeby słuchać, ale opinię rozjuszonej
                                                    staruszki w kolejce do lekarza przyjmuję jako pewnik. I potem to
                                                    powtarzam jako pewnik i nie widzę w tym nic złego.
                                                    A JA nadal widzę.

                                                    Rozumiem, że wielu katolików oburza, że takie siejące nienawiść
                                                    media sobie po prostu istnieją, sieją
                                                    zgorszenie i nic się z tym nie dziejesad

                                                    Podobnie jak nic się nie dzieje z innymi mediami, które
                                                    mijają się z prawdą, co wiele osób widzi. Żyjemy w demokratycznym
                                                    kraju. Społeczeństwo jest podzielone na pół.
                                                    Więc po raz kolejny pytam jaki sens w tym żeby zadręczać innych
                                                    swoimi subiektywnymi odczuciami ?
                                                  • capriglione Re: Nie rozumiem 23.08.10, 19:03
                                                    >Nie dokopuję tylko po wielu dniach czytania tych konkretnych postów
                                                    poczułam potrzebę wyrażenia swojej opinii na ich temat. Jako
                                                    użytkownik mam do tego prawo. Nie kopię, tylko pokazuję jasno i
                                                    klarownie co w moim odczuciu jest nie tak.

                                                    Podobnie ja mam prawo zająć stanowisko wyrażające obawę, że chcesz pozbawiać
                                                    Sebaldzie prawa do
                                                    wyrażenia JEJ własnej opinii czy JEJ wątpliwości. W moim odczuciu jest to
                                                    również "nie tak".

                                                    > Ty sie nie czujesz, ale są na tym forum tacy, którzy czują inaczej.
                                                    I od wielu dni są zmuszani do czytania że są idiotami.
                                                    Są tacy, którzy są stawiani pod ścianą bo nie odpowiedzieli.

                                                    Po pierwsze jakos mało głosów tych "poranionych". Po drugie zmuszeni nie są, bo
                                                    nikt im czytać tego wątku nie każe.

                                                    >No i znowu, nie marnuje czasu żeby słuchać, ale opinię rozjuszonej
                                                    staruszki w kolejce do lekarza przyjmuję jako pewnik. I potem to
                                                    powtarzam jako pewnik i nie widzę w tym nic złego.
                                                    A JA nadal widzę.

                                                    Nie rozumiem Cię Kasiu, naprawdę. Przytoczone słowa staruszki słyszałam na
                                                    własne uszy, więc niby dlaczego nie mam przyjmować tego jako pewnik.
                                                    Że niby halucynacje w tej kolejce miałam, czy co? A powtarzać, powtarzałam i to
                                                    kilka razy. Głownie jako przykład w rozmowach przed wyborami,
                                                    gdy wielu z rozmówców nie mogło pojąc skąd tak nagle poparcie dla Jarka rośnie.

                                                    >Podobnie jak nic się nie dzieje z innymi mediami, które
                                                    mijają się z prawdą, co wiele osób widzi. Żyjemy w demokratycznym
                                                    kraju. Społeczeństwo jest podzielone na pół.

                                                    No tak. Zgoda.

                                                    >Więc po raz kolejny pytam jaki sens w tym żeby zadręczać innych
                                                    swoimi subiektywnymi odczuciami ?

                                                    Taki jak w dyskutowaniu ogólnie. Kto nie lubi samo-zadręczania, ten nie czyta!

                                                    Więcej już nie piszę, bo ja o polityce średnio lubię, tylko tu coś mnie wzięło,
                                                    jak Radia M. nie trawięsmile
                                                  • kasiagleb Caprioglione 23.08.10, 19:32
                                                    Nie odmawiam nikomu prawa do wyrażania własnych opinii. Proszę
                                                    jedynie żeby się zastanowić nad formą. Wiele osób zgłaszało tu swoje
                                                    problemy i wątpliwości. I wiele razy udało się tu bardzo
                                                    merytorycznie te wątpliwości rozwiać czy chociaż porozmawiać o tym
                                                    tak, że każda ze stron coś z tego wyniosła.
                                                    Ale trzeba pisać tak, żeby innym sie chciało. Tymczasem posty tej
                                                    konkretnej osoby wzbudzają tylko emocje i agresję. I czasem wydaje
                                                    mi się, że tu nie chodzi o rozwianie wątpliwości tylko o
                                                    udowodnienie samej sobie, że mam racje. I wykazanie myślącym
                                                    inaczej, że się mylą. Wykazanie do bólu.
                                                    Tych poranionych nie widać, bo jak już wcześniej zauważył Otryt,
                                                    to forum bardzo się zmieniło. Ja je określam używając innego
                                                    przymiotnika. Stało się liberalne. Dla osób o poglądach
                                                    konserwatywnych nie ma tu miejsca. Nie czują się tu mile widziani.
                                                    Taka jest prawda. Stąd tyle emocji wzbudzają posty Otryta.
                                                    Bo miał odwagę powiedzieć że mu się nie podoba.
                                                    Owszem potwierdzam, użył niewłaściwego słowa. Tu są ludzie wierzący,
                                                    nie ateiści. Co nie zmienia faktu, że jest jak jest.

                                                    A co do tej staruszki....no cóż, ja bym zdania staruszki nie użyla
                                                    jako pewnika w dyskusji. Wolę jednak sama poszukać dowodu na to że
                                                    jej słowa są prawdziwe. Bo to, że ona coś mówi, znaczy dla mnie
                                                    tylko tyle, że mówi.

                                                    Pozdrawiam
                                                  • sebalda Re: Caprioglione 23.08.10, 20:27
                                                    Kasiu, bardzo Cię przepraszam za poranienie, przysięgam, że gdybym przez
                                                    sekundę choć pomyślała, że kogoś tutaj poranię, nie dotknęłabym klawiatury.
                                                    Nie rozumiem jedynie dlaczego innym daje się prawo do krytykowania różnych
                                                    mediów, a mi się tego prawa odmawia, ale już jakiś czas temu zauważylam, że są
                                                    tu równi i równiejsi.
                                                    Piszę dużo odkąd postawiłaś mi zarzut, bo się zwyczajnie bronię przed tym
                                                    zarzutem, nie chcę udowodnić, że jestem nieomylna, ale że ocenilaś mnie zbyt
                                                    surowo i pokazać, że na aż takie reprymendy nie zaslużyłam. Policz ile postów
                                                    jest odpowiedzią na Twoje posty, już dawno przestałabym zamęczać wszystkich
                                                    swoimi wypowiedziami, gdybyś mi na to pozwoliła, mimo że w każdym kolejnym
                                                    poście to zapowiadałaś. Ja też chciałam już dawno skończyć, ale pojawiał się
                                                    kolejny Twój post i pojawiala się potrzeba odpowiedzi, czy u Ciebie tak też nie
                                                    było, myślisz, że wałkowanie przez Ciebie moich wypowiedzi było dla reszty
                                                    znacznie ciekawsze niż moje pisanie?

                                                    A tak a propos manipulowania, też mam ciekawostkę, moja znajoma przez pewien
                                                    czas była nękana telefonami slużb w sprawie doktora G. Była kiedyś jego
                                                    pacjentką i posuwano się niemal do gróźb, byle ją zmusić do zeznań przeciwko
                                                    lekarzowi. Różne rzeczy się zdarzają, jak widać.
                                                    A staruszka była przywołana nie jako znawczyni i najbardziej wiarygodna osoba w
                                                    kwestiach Radia Maryja, ale jako przyklad, co ta rozgłośnia robi ze starszymi na
                                                    ogół ludźmi, jakie złe emocje w nich rozbudza. I o to właśnie też mi chodzi.
                                                    Jeszcze raz przepraszam za ranienie wszystkich, tych ktorzy obawiają się wprost
                                                    mi to napisać, tych potencjalnych zranionych też. Choć muszę powiedzieć, że
                                                    słowa wsparcia od uczestnikow forum napływają do moje skrzynki mailowej, z czego
                                                    wnioskuję, ze nie tylko ranię, czasami mówię głośno to, co inni też myślą. Ale
                                                    wybaczcie tych wypowiedzi nie przytoczę, bo to prywatna korespondencja, musicie
                                                    mi wierzyć na słowo.
                                                    Pozdrawiam i na tym kończęsmile
                                                  • kasiagleb Re: Caprioglione 23.08.10, 21:25
                                                    sebalda napisała:
                                                    Nie rozumiem jedynie dlaczego innym daje się prawo do krytykowania
                                                    różnych mediów, a mi się tego prawa odmawia, ale już jakiś czas temu
                                                    zauważylam, że są tu równi i równiejsi.

                                                    Daje się prawo tym, którzy bazują na faktach.
                                                    I choć raz mogę się z Tobą zgodzić, owszem są tu równi i równiejsi.
                                                    To już dawno zauważyłam, zauważył to również Otryt.
                                                    I zauważyło wielu innych, którzy odeszli.

                                                    Piszesz o anonimowym wsparciu na priva. Żeby po raz kolejny
                                                    udowodnić kto ma rację, a kto jest idiotą. Jest mi niezmiernie miło.
                                                    Widać przy braku faktów można jedynie stworzyć towarzystwo wzajemnej
                                                    adoracji poza forum. Szerokiej drogi.
                                                    Dziwi tylko fakt, że przy takim wsparciu w ukryciu, jak sama
                                                    zauważyłaś, nikt nie ma ochoty rozmawiać w tym miejscu, pomimo tego,
                                                    że uparcie się tego domagasz.

                                                    Prosiłam pisz na priva, żeby nie męczyć tych którzy mają dość, ale
                                                    wolisz tak, musisz być w centrum uwagi.
                                                    Ja Ci w tym więcej pomagać nie będę. Żegnam się z Tobą i z tym
                                                    miejscem.
                                                  • sulla Re: Nie rozumiem 23.08.10, 16:20
                                                    > >>Tu można rozmawiać o wątpliwościach, u podłoża
                                                    > > których są fakty a nie domysły.
                                                    > Says who? Dlaczego wypowiadasz się tak autorytarnie? A może ja, może nie tylko
                                                    > ja, chcę się wypowiadać na temat wątplowości, u podłoza których są odczucia i
                                                    > uczucia. Na forum katolickim chyba można rozmawiać o uczuciach?

                                                    Och nie nie, muszę sprostować z kronikarskiego obowiązku. Na forum
                                                    chrześcijańskim (sprostowała nieśmiało moderatorka protestancka wink można
                                                    rozmawiać o uczuciach i o wątpliwościach, ale uczciwość wymaga, żeby to były
                                                    uczucia i wątpliwości oparte na faktach. Innymi słowy nie rozmawia się o
                                                    uczuciach, jakie we mnie wzbudza to , ze sąsiad zdradza żonę, jeśli sąsiad tej
                                                    żony nie zdradza. Albo jeśli ja mam taki domysł, ze ją zdradza, bo coś tam mi
                                                    się kiedyś o uszy obiło, ale pewności nie mam.

                                                    Ja mam takie wrażenie, ze my się tu wszyscy pogubiliśmy. Łącznie ze mną samą.
                                                    Ja serio nie wiem już, o co w tym wątku chodzi. Jak ktoś nadąża, to niechaj mnie
                                                    oświeci.
                                                  • sebalda Re: Nie rozumiem 23.08.10, 16:50
                                                    To co zrobic, gdy się uważa, że Radio Maryja, Gazeta Polska i Nasz dziennik
                                                    działają na szkodę postrzegania katolików w Polsce, że judzą, że przekazują
                                                    treści antysemickie, że podawały insynuacje na temat katastrofy i te insynuacje
                                                    bardzo źle wpłynęły na wiele osób. Czy to są fakty, domysły, odczucia? Czy taka
                                                    opinia jest oparta na faktach, czy mam prawo ją tutaj wygłosić? Czy mogę się tym
                                                    martwić, jako katoliczka, i tym zmartwieniem podzielić się na forum katolickim?
                                                    Zmierzam do tego, że wielu odczuć i subiektywnych opinii nie da się zmierzyć,
                                                    podeprzeć konkretnymi faktami, dowodami. Stąd czasami nieporozumienia, ale chyba
                                                    wszystkim zależy na dogadaniu się. A jeśli dogadanie nie jest możliwe, bo
                                                    różnice zbyt duże, to przynajmniej na szacunku wobec adwersarza. Ale o to chyba
                                                    najtrudniej, nawet tutajsad
                                                  • sulla Re: Nie rozumiem 23.08.10, 17:00
                                                    Ależ oczywiście, że najtrudniej jest o szacunek dla adwersarza, no bo żeby go
                                                    mieć, to trzeba w adwersarzu zobaczyć człowieka takiego samego jak my, prawda? A
                                                    o to ciężko, gdy sami najczęściej jesteśmy przekonani, że mamy rację, a strona
                                                    przeciwna ma tylko złą wolę. Sama miewam z tym poważne kłopoty, niemniej starać
                                                    się trzeba. Pierwszy krok to wyjście poza własne emocje, bo niestety, ale prawda
                                                    taka, ze emocje - choć same z siebie dobre - zaburzają pole widzenia. Jak mgła.

                                                    Co do Radia Maryja uczciwie się wypowiem, ze nie słucham i nigdy nie wsłuchałam,
                                                    więc po prostu nie wiem, jakie są fakty. Nasz Dziennik i Gazetę Polską też
                                                    omijam, ale tu jest jak sądzę prościej sprawdzić,toć są wersje internetowe, więc
                                                    można znaleźć stosowny ustęp, który wzbudza oburzenie, i przytoczyć, żeby nie
                                                    być gołosłownym. Ja to już pisałam kilka razy, ale naprawdę proces dochodzenia
                                                    do prawdy i do porozumienia jest po prostu bardzo trudny i wymaga opierania się
                                                    na twardych faktach, bo inaczej wszyscy topimy się w zalewie żółci.
                                                  • andrzej585858 Re: Nie rozumiem 23.08.10, 17:16
                                                    sebalda napisała:

                                                    Odpowiem na poniższy post słowami z odległej epoki, słowami papieża św.
                                                    Grzegorza Wielkiego który na podobne w treści zarzuty odpowiedział tak:

                                                    "W naszej epoce Kościół święty koryguje niektóre grzechy z żarliwości, niektóre
                                                    toleruje z wyrozumiałości, a niektóre przemilcza z mądrości. Ale jeśli znosi je
                                                    i przemilcza, to w taki sposób, aby czyniąc to, często powstrzymać zło, które
                                                    zwalcza".

                                                    Milczenie Kościoła czasem przynosi bardziej pozytywne skutki niż nam się wydaje.
                                                    Ale to mozna stwierdzić dopiero po upływie lat.

                                                    Poza tym, proponowałbym zakończyć jednak dyskusję w wątkach nazwijmy to
                                                    politycznych, gdyż zbyt wiele osób jest juz tym zmęczonych - no i cel i zadania
                                                    tego forum są jednak nieco inne.

                                                    > To co zrobic, gdy się uważa, że Radio Maryja, Gazeta Polska i Nasz dziennik
                                                    > działają na szkodę postrzegania katolików w Polsce, że judzą, że przekazują
                                                    > treści antysemickie, że podawały insynuacje na temat katastrofy i te insynuacje
                                                    > bardzo źle wpłynęły na wiele osób. Czy to są fakty, domysły, odczucia? Czy taka
                                                    > opinia jest oparta na faktach, czy mam prawo ją tutaj wygłosić? Czy mogę się ty
                                                    > m
                                                    > martwić, jako katoliczka, i tym zmartwieniem podzielić się na forum katolickim?
                                                    >
                                                    > Zmierzam do tego, że wielu odczuć i subiektywnych opinii nie da się zmierzyć,
                                                    > podeprzeć konkretnymi faktami, dowodami. Stąd czasami nieporozumienia, ale chyb
                                                    > a
                                                    > wszystkim zależy na dogadaniu się. A jeśli dogadanie nie jest możliwe, bo
                                                    > różnice zbyt duże, to przynajmniej na szacunku wobec adwersarza. Ale o to chyb
                                                    > a
                                                    > najtrudniej, nawet tutajsad


                                                  • otryt PORAŻAJĄCA INFORMACJA !!! 23.08.10, 17:54
                                                    "Ja np znam kogoś, do kogo kilka dni po katastrofie zadzwoniła pani
                                                    redaktor z TVN, człowiek z branży lotniczej, i próbowała go na różne
                                                    sposoby nakłonić do tego, aby publicznie wypowiedział się, że
                                                    WSZYSTKO WSKAZUJE NA TO ŻE TO BYŁ BŁĄD PILOTA."


                                                    Od kilku godzin wisi na forum PORAŻAJĄCA INFORMACJA. I co?

                                                    I nic. Pomyślcie tylko, co ta informacja w praktyce oznacza? Bezpośredni wniosek
                                                    jest taki, że TNN miast objaśniać lub szukać prawdy dotyczącej jednej z
                                                    najważniejszych polskich spraw KREUJE rzeczywistość, a więc KŁAMIE, bo nikt tak
                                                    naprawdę jeszcze nie zna przyczyny. Można pytać dalej, dlaczego to robią?
                                                    Wyciągać kolejne wnioski. Nie będę tego tutaj robił, niech każdy spróbuje we
                                                    własnym zakresie.

                                                    Taka informacja, powinna wywołać trzęsienie ziemi w całym państwie. Powinny
                                                    polecieć najważniejsze głowy w TVN. Stacja w rankingach wiarygodności powinna
                                                    spaść na samo dno. Wszystkie media powinny przez kilka dni tylko o tym huczeć.
                                                    Tak byłoby w wielu innych państwach.
                                                  • kasiagleb Re: PORAŻAJĄCA INFORMACJA !!! 23.08.10, 18:14
                                                    otryt napisał:

                                                    Od kilku godzin wisi na forum PORAŻAJĄCA INFORMACJA. I co?

                                                    I nic. Niestety nic. W tym miejscu zauważa się tylko że RM i Trwam
                                                    manipulują i sieją zgorszenie i nienawiść. Najlepiej wiedzą o tym
                                                    media z drugiej strony i staruszki w kolejce do lekarza
                                                    Reszta jest ok
                                                    Reszta może kreować rzeczywistość jak chce.
                                                  • verdana Re: PORAŻAJĄCA INFORMACJA !!! 23.08.10, 18:33
                                                    I co?
                                                    Nic, na forach pojwiają się przerózne informacje, ktore jednak - ab
                                                    cokolwiek z nimi zrobić - musiałyby byc zweryfikowane. Inaczej można
                                                    je traktować wyłącznie jako szum informacyjny.
                                                    Jeśli masz dowody, ze informacja jest prawdziwa - to proponuję, abys
                                                    sam zrobił coś, co uwazasz za stosowne. Zamiast załamywać ręce -
                                                    moęz zawiadomienie do prokuratury?
                                                  • kasiagleb Re: PORAŻAJĄCA INFORMACJA !!! 23.08.10, 18:56
                                                    verdana napisała:

                                                    Nic, na forach pojwiają się przerózne informacje, ktore jednak - ab
                                                    cokolwiek z nimi zrobić - musiałyby byc zweryfikowane. Inaczej można
                                                    je traktować wyłącznie jako szum informacyjny.

                                                    No właśnie. Ale dlaczego zauważamy to dopiero kiedy sprawa dotyczy
                                                    stacji TVN? A szum informacyjny z innych stacji rozkładamy na
                                                    czynniki pierwsze?

                                                    Jeśli masz dowody, ze informacja jest prawdziwa - to proponuję, abys
                                                    sam zrobił coś, co uwazasz za stosowne. Zamiast załamywać ręce -
                                                    moęz zawiadomienie do prokuratury?

                                                    To powinno być raczej do mnie, bo ja jestem autorką tej informacji.
                                                    Ja znam człowieka, który tę propozycję dostał, nie tylko z tej
                                                    jednej stacji. I oczywiście wiemy o tym wszyscy, nic z tym zrobić
                                                    nie mogę, bo nie udowodnię tej pani że taką propozyję złożyła.
                                                    Takie rzeczy robi się przecież po cichu. Ale takie rzeczy w tym
                                                    kraju też się dzieją i warto o tym pamiętać zanim się komuś spróbuje
                                                    udowodnić że się myli.
                                                    >
                                                  • verdana Re: PORAŻAJĄCA INFORMACJA !!! 23.08.10, 19:07
                                                    Ależ nie. Cżęść osób tutaj uważa, ze własnie TVN jest niewiarygodna,
                                                    zeby nie powiedzieć klamie - i smiało o tym pisze.
                                                    Nie ma co załamywać rąk, ze nikt z informacja niczego nie robi,
                                                    skoro nie można jej udowodnić, ani zferyfikować, a funkcjonuje na
                                                    zasadzie "jedna pani drugiej pani". A mowiąć "ja nic nie zrobie, bo
                                                    nie udowodnię" - skoro się wie na pewno,z e jakiś niewybaczalny fakt
                                                    miał miejsce, to oznaka, ze ludzie umywają ręce, wolą się nie
                                                    narazać, nie angazować. Ja to rozumiem, bo sama do szczególnie
                                                    odwaznych nie należę i nie oczekuję, ze wszyscy będą krysztalowi.
                                                    Jeśli ocenia się jednak "nicnierobienie" jako naganne i przerazające
                                                    to trzeba sobie szczerze powiedzieć - własne milczenie jest
                                                    niewybaczalne, jesli ocenia się innych.
    • otryt Moje intencje 23.08.10, 09:59
      Wiesiu! Zrobiłem sobie wczoraj dzień odpoczynku od internetu, więc
      nie znam treści tego usuniętego przez Ciebie wątku.


      forum.gazeta.pl/forum/w,16182,115611072,,watek.html?v=2

      Mogę się jedynie domyślać. Dobrze, że zmieniłaś decyzję. Domyślam
      się, że wiąże się to z wątkiem, który niedawno założyłem. Długo się
      zastanawiałem, czy w ogóle warto zaczynać. Nie było moją intencją
      obrażać, czy krzywdzić kogokolwiek, nie chciałem nikogo upokarzać
      ani ośmieszać, nie chciałem się wywyższać ani pouczać. Wątek
      sondażowy nie służył żadnej manipulacji. Był raczej ważnym pytaniem
      postawionym bez natychmiastowej odpowiedzi, by każdy sam mógł się
      przekonać, czy jego stan wiedzy, był zgodny ze stanem faktycznym?
      Nie zamierzałem nikogo ani ośmieszać, ani upokarzać, nawet gdyby
      właściwej wiedzy nie posiadał. Bo doskonale zdaję sobie sprawę z
      mechanizmów, jakie tymi sprawami rządzą. Wszyscy nim w większym lub
      mniejszym stopniu ulegamy. Jeśli ktokolwiek poczuł się urażony, to
      go serdecznie przepraszam.

      Moje intencje były dwie. Pierwsza to sprzeciw wobec częstemu mijaniu
      się z prawdą, budowaniu w mediach fałszywego wizerunku śp. Lecha
      Kaczyńskiego, sprzeciw przeciwko brutalizacji debaty publicznej,
      która dramatycznie pogłębia i tak istniejące już podziały w
      społeczeństwie. Sprzeciw wobec zła nie jest polityką, ale jest
      naszym moralnym obowiązkiem wynikających wprost z naszej religii.
      Sprzeciwiał się młodzieniec Daniel, gdy dwaj lubieżni starcy
      oskarżyli niewinną Zuzannę. Ci starcy, to byli sędziowie, a więc
      elita władzy w tamtym społeczeństwie. Sprzeciwiał się Jan
      Chrzciciel, sprzeciwiał się święty Stanisław, sprzeciwiał się
      błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko. Dominikanin o. Wojciech
      Jędrzejewski uczy, że to bardzo, pod wieloma względami trudna sztuka.

      Drugą moja intencją było pokazanie, że są w Polsce dwie, jakże
      odmienne narracje. Jedna z tych narracji jest szeroko reprezentowana
      w mediach głównego nurtu, dość dobrze ją znamy. Druga z tych
      narracji jest obecna w niszowych mediach, wyszydzanych często w
      głównym nurcie. Tą drugą narracją posługuje się garstka, tych ludzi,
      którzy najdłużej wytrwali pod krzyżem na Krakowskim Przedmieściu. Tą
      narracją posługują się bohaterowie filmu Ewy Stankiewicz „Solidarni
      2010”. Te dwie narracje dzielą Polskę mniej więcej na dwie prawie
      równe części. Chciałbym, aby uczciwie opisać te dwie narracje, bo
      każda z nich mówi coś ważnego. Można powiedzieć, że są od tego
      naukowcy. Zapytajmy, czy robią to dobrze i uczciwie? Uczciwy opis
      rzeczywistości jest konieczny, by rozpocząć jakikolwiek dialog, by
      znaleźć malutki przyczółek wspólnych spraw, które jednak łączą, a
      nie dzielą. Rozmowa jest konieczna! Zrozumiałe jest zniechęcenie,
      utrata nadziei, bo to idzie jak po grudzie. Dlatego, jeśli dwoje
      ludzi z przeciwnych sobie grup rozpoczyna trudną rozmowę i ją
      kontynuuje, nie należy im przerywać. Może uda im się coś wypracować?
      Na pewno konieczna jest modlitwa o jedność i wzajemne zrozumienie,
      wyrzeczenie się agresji w jakiejkolwiek formie.




Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka