Dodaj do ulubionych

chrzest - mam dylemat...

25.05.04, 09:35
Witajcie!
Jestem mamą 6,5 miesięcznego bobaska. Wielkimi krokami zbliża się termin
chrztu, a ja w ogóle nie jestem na to gotowa. Z mojej wiary zostało tyle
tylko, że wierzę, że Bóg jest. Reszta to same wątpliwości. Jestem po bardzo
ciężkich przejściach, nie piszę o wszystkich bo nie wiem czy to ma sens. W
każdym razie to wszystko co przeszłam bardzo źle wpłynęło na moją wiarę w
m.in. dobroć i miłosierdzie Boskie. Poza tym mam w sobie bardzo mocne
przekonanie, że decydując się na dziecko wystąpiłam przeciwko woli Boga,
ponieważ po dwóch poronieniach okazało się, że mam wadę macicy, którą trzeba
było usunąć operacyjnie. Przeszłam szereg badań, dwie operacje, parę
zabiegów, w efekcie czego mam cudownego synka. Bardzo to jednak źle zniosłam
psychicznie (ciężka depresja), potem koszmarna ciąża ( pół ciąży w szpitalu
przywiązna do łóżka), w połowie ciąży stwierdzona bardzo ciężka wada wrodzona
( co okazało się nieprawdą, ale strasznie to przeżyłam), fatalny poród i
fatalny pobyt w szpitalu po porodzie. Po pojawieniu się synka - same
problemy. Z jego zdrowiem, z moim zdrowiem i w ogóle - wszystko jest nie
tak... I właśnie to rodzi przekonanie we mnie, że dzieje sie tak bo
sprzeciwiłam się woli Boga, bo On zdecydował, że nie będę mogła mieć dzieci,
bo przecież taka się urodziłam. Wiecie, moze to głupie co piszę, ale ja tak
naprawdę myślę... Zadręczam się tym i nie wiem co zrobić... Chcę, żeby synek
był ochrzczony, ale czy to, jakie ja mam obecnie podejście do wiary w Boga (a
wszystko pisze w wielkim skrócie, bo generalnie mam naprawdę same
wątpliwości) nie ma wpływu na jego chrzest? Mam wielkie opory przed pójściem
do spowiedzi, a przecież jako matka powinnam przed chrztem pójśc do
spowiedzi, żeby w pełni uczestniczyć w Mszy św. Miotam się i już od samego
urodzenia synka sprawa chrztu spędza mi sen z powiek.
Napiszcie, Drogie Mamy, co o tym sądzicie? Jakoś bardzo niepewnie się czuję
wysyłając ten post, ale naprawdę potrzebuję usłyszeć co inni na ten temat
myślą...
Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na odpowiedzi.
Obserwuj wątek
    • mika74 Re: chrzest - mam dylemat... 25.05.04, 09:58
      szoszonka napisała:

      > Witajcie!
      > Jestem mamą 6,5 miesięcznego bobaska. Wielkimi krokami zbliża się termin
      > chrztu, a ja w ogóle nie jestem na to gotowa. Z mojej wiary zostało tyle
      > tylko, że wierzę, że Bóg jest. Reszta to same wątpliwości. Jestem po bardzo
      > ciężkich przejściach, nie piszę o wszystkich bo nie wiem czy to ma sens. W
      > każdym razie to wszystko co przeszłam bardzo źle wpłynęło na moją wiarę w
      > m.in. dobroć i miłosierdzie Boskie. Poza tym mam w sobie bardzo mocne
      > przekonanie, że decydując się na dziecko wystąpiłam przeciwko woli Boga,
      > ponieważ po dwóch poronieniach okazało się, że mam wadę macicy, którą trzeba
      > było usunąć operacyjnie. Przeszłam szereg badań, dwie operacje, parę
      > zabiegów, w efekcie czego mam cudownego synka. Bardzo to jednak źle zniosłam
      > psychicznie (ciężka depresja), potem koszmarna ciąża ( pół ciąży w szpitalu
      > przywiązna do łóżka), w połowie ciąży stwierdzona bardzo ciężka wada wrodzona
      > ( co okazało się nieprawdą, ale strasznie to przeżyłam), fatalny poród i
      > fatalny pobyt w szpitalu po porodzie. Po pojawieniu się synka - same
      > problemy. Z jego zdrowiem, z moim zdrowiem i w ogóle - wszystko jest nie
      > tak... I właśnie to rodzi przekonanie we mnie, że dzieje sie tak bo
      > sprzeciwiłam się woli Boga, bo On zdecydował, że nie będę mogła mieć dzieci,
      > bo przecież taka się urodziłam. Wiecie, moze to głupie co piszę, ale ja tak
      > naprawdę myślę... Zadręczam się tym i nie wiem co zrobić... Chcę, żeby synek
      > był ochrzczony, ale czy to, jakie ja mam obecnie podejście do wiary w Boga (a
      > wszystko pisze w wielkim skrócie, bo generalnie mam naprawdę same
      > wątpliwości) nie ma wpływu na jego chrzest? Mam wielkie opory przed pójściem
      > do spowiedzi, a przecież jako matka powinnam przed chrztem pójśc do
      > spowiedzi, żeby w pełni uczestniczyć w Mszy św. Miotam się i już od samego
      > urodzenia synka sprawa chrztu spędza mi sen z powiek.
      > Napiszcie, Drogie Mamy, co o tym sądzicie? Jakoś bardzo niepewnie się czuję
      > wysyłając ten post, ale naprawdę potrzebuję usłyszeć co inni na ten temat
      > myślą...
      > Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na odpowiedzi.

      Soszonko! Ja nie "mama" wprawdzie,ale sprobuje cos napisac.
      Wiare posiadasz na pewno ,ale poza tym posiadasz mnóstwo skrupołow i
      watpliwości, które po prostu sa niepotrzebne. Ja bym Ci radziła poszukac
      jakiegoś miłego i dobrego ksiedzsa, może zakonnika(gdzie mieszkasz,może kogos
      poradzę?) idź do niego do spowiedzi ,a na pewno rozwikła Twoje niepotrzebne
      watpliwosci. Posiadanie dziecka, jak i ogólnie płodnośc sa bardzo Bogu bliskie,
      bo przeciez On jest źródłem ojcowstwa i macierzyństwa. To On dal Ci to
      dziecko,nie zrobilaś nic przeciwko Niemu!
      Pozdrowienia i całusy dla bobaskasmile))Mika
      • szoszonka Re: chrzest - mam dylemat... 25.05.04, 16:05
        Dziękuję Wam wszystkim za szybkie odpowiedzi! Dobrze, że tutaj jesteście i że
        można na Was liczyć! Nie mam teraz czasu na więcej, więc tylko jeszcze raz
        dziękuję!
    • isma Re: chrzest - mam dylemat... 25.05.04, 10:37
      Szoszonko,
      po pierwsze, tylko Bog zna Twoja wiare. I tylko Bog zna Swoj plan wobec Ciebie.
      Tak, to prawda, ze stanowisko Kosciola wobec niektorych metod stosowanych w
      przypadku nieplodnosci jest negatywne. Ale nawet jesli czlowiek, ktory uciekl
      sie do tych metod, zgrzeszyl, to nie jest to grzech, ktorego Bog w Swoim
      Milosierdziu nie odpuszcza. I Bog nie karze nas tu, na ziemi.

      A dla dziecka nie ma znaczenia, w jaki sposob zostalo poczete, jak przyszlo na
      swiat. Twoj synek jest takim samym dzieckiem, jak wszystkie inne (a dla Ciebie
      na pewno jest z nich najcudowniejszy). Jesli pragniesz dla niego chrztu, nawet
      sama nie bedac pewna sily swojej wiary (a watpliwosci sa chyba niedolaczna
      czescia wiary kazdego dojrzalego czlowieka wink)), jesli potrafisz znalezc
      godnych rodzicow chrzestnych, ktorzy w chrzescijanskim wychowaniu synka Cie
      wespra, takze wtedy, gdybys Ty nie czula sie na silach wiary w Boga mu
      przekazac, to daj szanse Lasce, dzialajacej w tym sakramencie.

      Mysle, ze jesli nie bedziesz czula sie na silach, do spowiedzi i komunii sw.
      isc z okazji tego chrztu nie musisz. To nie jest wymog konieczny, nie moga go
      przeciez np. spelnic rodzice zyjacy w zwiazkach niesakramentalnych. Ale moze
      warto - moze warto sprobowac umowic sie najpierw na rozmowe z sensownym
      kaplanem, ktora rozwieje przynajmniej czesc Twoich watpliwosci. I moze warto,
      po raz drugi, dac szanse Lasce, dzialajacej w sakramencie.

      PS. A stosownymi adresami i namiarami sluzymy, tu i na privie.
    • mama_kasia Re: chrzest - mam dylemat... 25.05.04, 11:51
      Podpisuję się pod powyższymi postami i jeszcze jedno;
      Twój synek jest także dzieckiem Boga i On kocha go.
    • mamalgosia Re: chrzest - mam dylemat... 25.05.04, 12:19
      MOim zdaniem jesteś bliżej Boga niż myślisz.
    • kasiagleb Re: chrzest - mam dylemat... 25.05.04, 14:06
      byłam w niedzielę na Komunii swojego Chrześniaka
      ksiądz powiedział piękne kazanie, raczej nie uda mi się go powtórzyć,
      ale sens był mniej więcej taki
      wielu z Was ma poważne problemy, wieloma targają wątpliwości
      czasem wydaje się, że życie traci sens
      wtedy przychodzi taki dzień jak dzisiejszy
      spójrzcie na te dzieci, uśmiechnięte, szczęśliwe, czyste
      to właśnie wy doprowadziliście je do Pana
      dziś, po tej uroczystości podejdźcie do nich i spójrzcie w ich oczy
      zobaczycie cud
      pozwólcie Panu przez te dzieci działać w Was

      pozdrawiam serdecznie i życzę podjęcia właściwej decyzji

      Kasia
    • mader1 Re: chrzest - mam dylemat... 25.05.04, 14:07
      Szoszonko,
      tak niestety czasem jest. Mamy swoje wyobrazenia na temat, jak wyglada
      macierzynstwo, jak wyglada zajscie w ciaze, jak wyglada ciaza, a
      potem... zycie bierze te nasze wyobrazenie w garsc i wyciska z nich
      radosc a zostawia zagubienie. W Twoim zyciu tyle rzeczy poszlo nie
      tak, jak sobie wyobrazalas, ze czujesz sie zdezorientowana i zagubiona,
      pewnie. Czlowiek ma przeciez swoje marzenia i wyobrazenia, aa tu wszystko
      wali sie na glowe. Juz sam pobyt w szpitalu moze byc dobijajacy, a
      tu tak wiele... za wiele jak na jedna slaba kobiete.
      Masz powody do zaagubienia, masz prawo do buntu, pretensji, zalu. Nie ma
      co sie porownywac - niektorzy ludzie przezywaja duzo gorsze rzeczy z
      piesnia na ustach, inni zalamuja sie kazdym glupstwem. Ty masz powody
      do rozgoryczenia. Wierz mi, szereg osob na tym forum tez przezywalo
      zalamania, nieszczescia,dni trwogi. I tez bylo zagubionych...
      Lzej byloby Ci, gdybys pomyslala sobie, ze Jezus jest po Twojej stronie.
      On nie jest tym karzacym Cie, niezadowolonym z Ciebie, zdenerwowaanym
      Toba. Siedzi sobie w tej chwili obok i jest, widzi, co sie z Toba
      dzieje. I chce pomoc. Jezeli sie rozplaczesz, zapytasz dlaczego, powiesz,
      ze juz nie wytrzymujesz, uslyszy to. On jest po Twojej stronie, na
      pewno nie karze Cie za dzidziusia, a Twojego dzidziusia nie karze za
      Ciebie. Kocha Was bardzo. Najwazniejsze, ze jestescie.
      Jeszcze wiele chorob przed Wami, wiele zmartwien, wiele razy serce
      bedzie Ci pekac... takie jest macierzynstwo. Krzykniesz na to swoje
      ukochane malenstwo, byc moze dasz mu klapa... trudno Ci bedzie to
      sobie wybaczyc. Nie jestes nadczlowiekiem, nie jestes Aniolem. Jestes
      Bogu potrzebna taka, jaka jestes, taka jestes dla Niego wazna. I
      Twoj Bobas tez. Pozwolcie sie przytulic, zawsze to troche razniej. I
      o dobre zakonczenie latwiej. Pisz. Na co choruje Malenstwo ?
    • ania.silenter_exunruzanka Re: chrzest - mam dylemat... 25.05.04, 14:45
      Nie myśl w ten sposób, nie zadręczaj się. Gdyby Bóg nie chciał abyś miała
      dziecko po prostu byś go nie miała. Kiedy moja córcia była bliska (bardzo
      bliska) śmierci modliłam się "Boże bądź wola Twoja" i naprawdę tak myślałam -
      jeżeli mi ją zabierzesz - serce mi pęknie, ale widocznie tak ma być. Ufałam i
      wierzyłam i Olcia jest z nami. I mogę pierwszy raz w życiu świętować Dzień
      Matkismile.
      pozdrawiam
    • pysio8 Re: chrzest - mam dylemat... 25.05.04, 21:24
      Kochana Szoszonko!
      Skoro twój synek jest teraz z Tobą, to Ktoś nieskończenie dobry i mądry o tym
      zadecydował.
      Zobacz jak Ty chciałaś tego dziecka, ile juz przeszłaś, ile razem przeszliście
      i Kto wam cały czas towarzyszy?
      Wiesz, czasami wydaje się , że wszystko idzie nie tak, jak sobie wyobrażamy, że
      powinno, mamy jakiś swój repertuar wydarzeń, który nie współgra z tym, co
      dzieje się w rzeczywistości.
      A że czujesz opory - przed każdą zmianą może pojawić się taki opór.
      Opór przed spowiedzią, przed rozmową z kapłanem - jak ja to znam i też tego
      doświadczam. Ostatnio rozmawiałam z księdzem i miałam wrażenie, że się
      kompromituję, nawet się przejęzyczyłam, zadałam tuzin głupich pytań, no ale
      trudno się mówi, następna rozmowa będzie pewnie wyglądała inaczej, może trochę
      bardziej"na luzie", a moze od razu będzie to spowiedź, do której właśnie się
      przygotowuję i zaczynam się cieszyć, bo wiem z Kim się spotkam podczas
      spowiedzi - z Ojcem, który wypatruje mnie z utęsknieniemsmile)))))
      Dla Ciebie krótki cytat " A jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy
      od naszego serca i zna wszystko".
      Pozdrawiam Was.
      Dobrej, spokojnej nocy życzę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka