ada16 07.09.04, 09:24 Z jednej strony przykazania, zakaz antykoncepcji, " nastaw drugi policzek", "in vitro" z drugiej współczesny świat, ze swoimi pokusami. Jak sobie z tym radzicie? Czy latwo pogodzić się z nakazami Kościoła? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kubus_2004 Re: wiara a codzienne życie 07.09.04, 10:53 > Czy latwo pogodzić się z nakazami Kościoła? Z nakazami i zakazami. Czy łatwo? Moim zdaniem się nie da. Przynajmniej normalnemu, zdrowemu człowiekowi. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: wiara a codzienne życie 07.09.04, 12:17 Wiesz, dla mnie nakazy Kościoła nie są już nakazami. Są moją drogą. Nasz znajomy franciszkanin mówił, że 10 przykazań to nie zakazy, ale kierunkowskazy na drodze do życia wiecznego. Pytasz:"Jak sobie z tym radzicie?". Z Bożą pomocą radzę sobie; raz lepiej, raz gorzej (taka jest natura człowieka). Ale dobrze mi z moją wiarą Odpowiedz Link
barbie-torun wiara a codzienne życie 07.09.04, 12:39 wierzymy i kochamy i mamy nadzieję jak najlepiej wypełniać nakazy i zakazy Kościoła modlimy się za wszystkich a szczególnie za niewiezrących aby Światło Chrystusa na nich spłynęło Odpowiedz Link
ada16 Re: wiara a codzienne życie 07.09.04, 13:08 Moją intencją nie było podważanie, czy dyskusja z ograniczeniami wynikającymi z wiary. Zapytałam tylko ,czy nigdy nie macie wątpliwości. W swoim życiu spotkałam może kilka osób, które tak właśnie żyją - bez wątpliwości Odpowiedz Link
carla7 Re: wiara a codzienne życie 07.09.04, 13:50 Ostatnio usłyszałam zdanie (nie pamiętam autora): "Żyjcie tak jak wierzycie, bo inaczej zaczniecie wierzyć tak jak żyjecie". Każde "nagięcie zasad wiary" z początku budzi sprzeciw, potem przestaje go budzić, staje się czymś zwykłym normalnym a zasady wiary stają się nienormalne, dziwne. Parę razy (w ważnych sprawach) nagięłam zasady i niestety do tej pory odczuwam tego konsekwencje. Gdzieś "w głębi siebie" wiem, że jest ukryta jakaś mądrość w zasadach, które trudno wypełaniać i na pierwszy rzut wydają się bezsensowne. Chciałabym, żeby były dla mnie jasne i klarowne. Z drugiej strony znam ludzi "bez cienia wątpliwości", ale mam wrażenie, że ze swoją wiarą trochę stoją w miejscu. Oczywiście czym innym jest naginanie zasad wiary do siebie, a czym innym zasady budzące wątpliwość. Wydaje mi się, że te wątpliwości są wpisane w ludzką naturę i bez nich trudno byłoby się nam rozwijać. Również w kwestii wiary. To przecież wątpliwości sprawiają, że zagłębiamy się w wiedzę i weryfikujemy swoje poglądy. Gdybym nie miała wątpliwości nie sięgnęłabym po Biblię, a tak czytam ją i czegoś nowego się dowiaduję. Coś nowego przeżywam. Kiedyś wydawało mi się, że ją znam - myliłam się. Gdybyśmy nie mieli wątpliwości wierzylibyśmy po dziecinnemu, taką wiarą jak wpoili nam rodzice. A tak, szukamy swojej drogi. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: wiara a codzienne życie 07.09.04, 14:17 czasem bardzo niełątwo. Ale nikt nie obiecywał, ze łatwo będzie... Odpowiedz Link
mader1 Re: wiara a codzienne życie 07.09.04, 16:18 Nie jest latwo. Najtrudniej nie oddac, jak ktos uderzy - chodzi o jakies niesluszne zarzuty czy pomowienia. To bardzo bolesne. Wtedy wszystko mowi w Tobie - oddaj Mu, odwdziecz sie tym samym. Siedzisz, uspokajasz sie, myslisz, jak powinien postapic chrzescijanin. A potem jeszcze musisz, chcesz zapomniec i wybaczyc. Ale tak naprawde jest to dla nas korzystne jakby na to nie patrzec - zamiast wchodzic w retoryke zla, znizac sie do poziomu "oprawcow" - wyzwolic sie i isc naprzod, robic cos nowego, cos innego. Nie rozpamietywac. Wiec to, co takie trudne, robimy dla naszego dobra. Wiara w tym pomaga. Trudno jest tez w pracy. Wtedy, gdy ktos usiluje zmusic do dokonania zlego, watpliwego moralnie wyboru. Wtedy, gdy wydaje sie, ze juz ma sie pewien grzech czy sklonnosc za soba , a znow sie upada. Bardzo czesto, gdy mam watpliwosci, ale takie prawdziwe, odpowiedzi przychodza same.Pojawia sie sytuacja, w ktorej zyskuje inna optyke. Odpowiedz Link
mamastasia Re: wiara a codzienne życie 07.09.04, 21:07 Nie jest łatwo, ale da się... podobno. Ja kiedyś ułożyłam sobie swoje zasady i teraz trudno jest mi wrócić do tych "kościelnych". Wierzę jednak, że uda mi się. Nikt też nie obiecuje, że będzie łatwo. Odpowiedz Link
skrzynka3 Re: wiara a codzienne życie 07.09.04, 21:50 Nielatwo. Czasem pelno pytan, watpliwosci, nawet buntu. Ale z czasem okazuje sie ze jakas kolejna rzecz sie rozjasnia, staje sie oczywista i naturalna. Czasem niestety po fakcie jak juz dostane po glowie i to bolesnie przekonuje sie ze jakas -chyba lepiej norma niz zakaz- byly naprawde dla mojego dobra i pozytku a nie zeby mi utrudnic i uprzykrzyc zycie. Wiec czasem udaje mi sie juz zaufac "na wyrost" -no dobra teraz jeszcze tego nie rozumiem dlaczego tak ale zaufam ze tak bedzie prosciej i lepiej i ze to z dobrze pojetej milosci do mnie- moje dzieci tez czesto dopiero z czasem doceniaja sens roznych zakazow i nakazow. A czasem ciagle sie buntuje -troche pewnie jak one - i wydaje mi sie ze wiem lepiej. Skrzynka Odpowiedz Link
evee1 Re: wiara a codzienne życie 08.09.04, 04:40 mama-kasia napisala: > Wiesz, dla mnie nakazy Kościoła nie są już nakazami. > Są moją drogą. > Nasz znajomy franciszkanin mówił, > że 10 przykazań to nie zakazy, ale kierunkowskazy na drodze do życia > wiecznego. To fakt, ale zeby te droge przyjac trzeba w nia wierzyc i to bez zastrzezen. Ja nie moge tak po prostu obrac pewnej drogi nie bedac przekonana, ze ona jest sluszna. Moze inaczej, jest sluszniejsza od tej, ktora podazam obecnie. Ja musze wierzyc, ze to jest lepsze, ale nie tylko dlatego, ze Kosciol tak mowi. Ja to musze czuc. Cale szczescie Kosciol nie tylko mowi "robcie tak i tak", ale tez mowi dlaczego. Ja czasami jednak nie jestem w 100% przekonana (. Wydaje mi sie, ze wiele osob nie tyle kwestionuje 10 przykazan, ale to jaka bywa interpretacja przez Kosciol pewnych czynow w swietle tych przykazan, chocby pewnych form antykoncepcji. Odpowiedz Link
woy1 Re: wiara a codzienne życie 09.09.04, 02:11 Ktos z boku przygladajacy sie powie, ze zycie chrzescijanina to wieczna udreka bo nic nie wolno, jak cos milego i przyjemnego to grzech. A to wcale nie jest tak, dopoki stoi sie z boku moze tak to wyglada ale jak sie w to wejdzie to zmienia sie punkt widzenia. Zycie chrzescijanina to nie koncentrowanie sie na tym czego nie wolno, ale na rozwijaniu relacji z Bogiem i ludzmi, zycie w pelni szczescia, pelne satysfakci i spelnienia, a to, ze nie robie pewnych rzeczy to dla tego, ze nie chce stracic tego co mam, czesto jest tak, ze grzech nie jest dla mnie atrakcyjny bo wiem co mam naprawde wartosciowego w Bogu. Nie sa to puste slowa, nie chodzi mi o takie szczescie jakim dziela sie np. siostry zakonne w klasztorach zamknietych, to nie jest dla mnie zrozumiale, ja mowie o szczeciu w kazdym dniu, to sie widzi na twarzach ludzi, znajomi zastanawiaja sie i mowia, ze cos u was w domu tak jakos inaczej, czuje sie pokoj i radosc, a my jestesmy zwykla polska rodzina stykajaca sie z codziennymi problemami, jednak zawsze staramy sie miec wszystko poukladane wedlug wlasciwych wartosci. Dla mnie nie istnieje problem aborcji, alkoholizmu, in vitro, itp. Na koncu chcialbym zaznaczyc, ze poszczegolne problemy nie mozemy mierzyc ta sama miara, szukajcie a znajdziecie, w Bibli jest wiele odpowiedzi, mozna znalezc rozwiazania wielu spraw. Jezeli bedziemy budowac nasze zycie na Slowie Bozym to ono sie nie zachwieje a jezeli na ludzkim to bardzo bym sie tego obawial. Pozdrawiam Odpowiedz Link
evee1 Re: wiara a codzienne życie 09.09.04, 05:32 > my jestesmy zwykla polska rodzina stykajaca sie z codziennymi problemami, > jednak zawsze staramy sie miec wszystko poukladane wedlug wlasciwych wartosci. > Dla mnie nie istnieje problem aborcji, alkoholizmu, in vitro, itp. Pewne problemy moga dla nas nie istniec, dopoki nie stana sie naszymi ). Na przyklad to podane przez Ciebie "in vitro". Mnie to nie dotyczy i latwo moglabym zakaz tegoz wpisac w swoj system wartosci, ale jakbym bardzo chciala miec wlasne dziecko i nie moglabym zajsc w ciaze, to nie wiem czy nie probowalabym takze i ta droga. Napewno byloby to moim zyciowym problemem, czyli jednak troche by temu szczesciu i spelnieniu przeszkadzalo ). Odpowiedz Link
mader1 Re: wiara a codzienne życie 09.09.04, 09:07 Ja uwazam, ze jak przezwycieza sie jedne problemy, pojawiaja sie nastepne. W zyciu zdarza sie mnostwo dziwnych, zaskakujacych sytuacji. Ze swojego doswiadczenia wiem, ze czasem, jezeli mimo wszystko postapie " tak jak powinnam", pojawiaja sie tez zaskakujace rozwiazania. To tak, jakby Bog gdy zamyka drzwi otwieral okno - tak jak w tym wierszu. To rzeczywiscie sprawia, ze w wielu sytuacjach, gdy inni sa niezadowoleni,nieszczesliwi, my zachowujemy spokoj.Mozemy otoczeni Boza Opieka dzialac i myslec jasniej. Ale to nie oznacza,ze nie ma Krzyza. Krzyz jest.I nie do konca wszystko uklada sie po mojej, ludzkiej mysli. Odpowiedz Link
woy1 Re: wiara a codzienne życie 09.09.04, 23:43 evee1 napisała: > > > Dla mnie nie istnieje problem aborcji, alkoholizmu, in vitro, itp. > Pewne problemy moga dla nas nie istniec, dopoki nie stana sie naszymi ). > Na przyklad to podane przez Ciebie "in vitro". Mnie to nie dotyczy i latwo > moglabym zakaz tegoz wpisac w swoj system wartosci, ale jakbym bardzo chciala > miec wlasne dziecko i nie moglabym zajsc w ciaze, to nie wiem czy nie > probowalabym takze i ta droga. Napewno byloby to moim zyciowym problemem, > czyli jednak troche by temu szczesciu i spelnieniu przeszkadzalo ). > Widzisz moje podejscie jest takie, jezeli wiem, ze Bog chce mego szczescia i stoje przed Bogiem w postawie ufnosci to zaden problem nie jest dla mnie straszny, nie bede tu rozwazal problemu in vitro choc kiedys w telewizji ogladalem jedna pare chrzescijan ktorzy poddali sie in vitro i nic z tego nie wyszlo, ale potem ta kobieta naturalnie zaszla w ciaze, niezbadane sa wyroki Boze. Jednego mozemy byc pewni, jezeli jestesmy jego dziecmi i kroczymy jego drogami to nie pobladzimy, i to jest cale sedno chodzenia z Bogiem a nie koncentrowanie sie na tym co mi wolno a czego nie. Napisane jest, "ze wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pozyteczne. Wszystko mi wolno, lecz ja nie dam sie niczym zniewolic." 1 Kor. Pozdrawiam Odpowiedz Link