Dodaj do ulubionych

Mój czas.

27.09.04, 00:07
Przepraszam wszystkich, którzy napisali listy do mnie. Nie mam siły, żeby
skrobnąć odpowiedź. Trudno mi bardzo, chociaż obiecałam sobie, że nie będę
marudzić to niestety do tego zmierzam. Jak wiecie sama jestem, mieszkam,
żyję. Mam tylko Julię, siostrę i mamę. To dużo, któś by powiedział, ale
smucić się z powodu straty ukochanego taty (rym nie wiem skąd) trudniej
samej.
Brakuje mi go bardzo, jego mądrości.
Wyć mi się chce, ze ktoś kto obiecał mi być u boku mego(mąż) mieszka obok i
ma nas gdzieś. Zła jestem i pytam co jeszcze mnie trafi, co mnie dotknie,
buntuję się znowu. Miłość wypięła się na mnie. Moja miłość.
Kasia.
Obserwuj wątek
    • carla7 Re: Mój czas. 27.09.04, 11:48
      Kasieńko.
      Tak trudno pocieszać. Mogę sobie tylko wyobrazić jak cierpisz. Z boku patrzyłam
      na cierpienie, ból, złość i rozpacz mojej koleżanki, która przeżyła chorobę,
      śmierć ojca i odejście męża. Podobnie jak u Ciebie zbiegło się to w jednym
      czasie. Sytuacje, które do tego doprowadziły pewnie różne, ale ból podobny.
      Masz prawo do złości, do "wylania" z siebie całej goryczy. Jeśli to tylko
      możliwe, spróbuj nie ranić przy tym swoich bliskich, również męża. Jakkolwiek
      się między Wami ułoży, macie Julię - obydwoje.

      Po tym wszystkim, koleżanka rzuciła się w wir pracy, mieszka z synem. Wydaje
      się, że on powoli wybacza ojcu, jednak trochę się odsunął od matki. Zbyt dużo od
      niej usłyszał... Chłopak ma teraz dwie rodziny - codzienną z mamą i weekendową z
      tatą, jego żoną i małym braciszkiem. Tak niestety jest, że codzienność jest
      zwykle szara, monotonna, za to święta kolorowe.
      Ona już się wyciszyła, pewnych rzeczy żałuje, ale czasu nie da się cofnąć. Teraz
      ma "swój czas" dba o siebie, syna, budują na nowo stosunki między sobą. Zostali
      przy niej najwierniejsi przyjaciele. Jeszcze cierpi, jeszcze targają nią emocje,
      ale uczy się z tym żyć.
      Kasiu, jak nie dasz rady sama, to szukaj pomocy.
      Widziałam, jak bardzo ciężko to unieść.
      Pozdrawiam, będę pamiętać o Was w modlitwie.
    • mader1 Re: Mój czas. 27.09.04, 13:17
      Bardzo mi przykro. Moj Ojciec tez juz nie zyje. Wcale nie mielismy idealnych
      stosunkow, a gleboko to przezylam. I w dodatku byl wtedy przy mnie i przy mojej
      Mamie moj maz.Przykro mi, ze u Ciebie tak sie stalo.
      Slysze o rozwodach, ale w kazdym przypadku do konca mam nadzieje na pogodzenie.
      Moze u Ciebie tez sie uda jeszcze wszystko naprawic ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka