verdana
17.05.06, 13:34
Tak myślę, ze te wszystkie dyskusje - o posłuszenstwie, przeprosinach,
klapsach maja jedną wspólną podstawę.
Co zrobić, aby mieć u własnych dzieci autorytet, który nie zniknie
całkowicie? Aby nasze poglady - nie zawsze przez dzieci podzielane - stały
się jednak jakimś "punktem odniesienia" w momencie, gdy dziecko będzie na
tyle duże i dorosłe, ze wymusić na nim żadnych zachowań już się nie da...
Wtedy albo będzie korzystało się z tego, że jest się dla dziecka jakiś jednak
wzorem - albo nic wiecej już nie da sie wlasciwie zrobić, oprocz doraźnych
działań.
Kazdy chcialby, aby dziecko akceptowalo jego wybory moralne na zasadzie "nie
zrobię tak, bo uważam, ze to nie jest dobre", a nie na zasadzie "nie zrobię
tak, bo boję się, ze rodzice sie dowiedzą". Podobnie - ja przynajmniej -
chcialabym aby moje dzieci myslały "zrobie tak, bo jestem w tym wypadku
przekonany, ze rodzice sie mylili", a nie "zrobię tak, bo starzy nie maja o
niczym pojęcia i zawsze trują".
Jak mieć autorytet, a nie zdominowac dziecka i jego wyborów? Co zrobić by
nas szanowało, a nie balo się zrobić czegoś, co wydaje mu się słuszne, choć
sprzeczne z rodzicielskimi nakazami?
To chyba najtrudniejsze zadanie w wychowaniu.