Dodaj do ulubionych

Rodzicielski autorytet

17.05.06, 13:34
Tak myślę, ze te wszystkie dyskusje - o posłuszenstwie, przeprosinach,
klapsach maja jedną wspólną podstawę.
Co zrobić, aby mieć u własnych dzieci autorytet, który nie zniknie
całkowicie? Aby nasze poglady - nie zawsze przez dzieci podzielane - stały
się jednak jakimś "punktem odniesienia" w momencie, gdy dziecko będzie na
tyle duże i dorosłe, ze wymusić na nim żadnych zachowań już się nie da...
Wtedy albo będzie korzystało się z tego, że jest się dla dziecka jakiś jednak
wzorem - albo nic wiecej już nie da sie wlasciwie zrobić, oprocz doraźnych
działań.
Kazdy chcialby, aby dziecko akceptowalo jego wybory moralne na zasadzie "nie
zrobię tak, bo uważam, ze to nie jest dobre", a nie na zasadzie "nie zrobię
tak, bo boję się, ze rodzice sie dowiedzą". Podobnie - ja przynajmniej -
chcialabym aby moje dzieci myslały "zrobie tak, bo jestem w tym wypadku
przekonany, ze rodzice sie mylili", a nie "zrobię tak, bo starzy nie maja o
niczym pojęcia i zawsze trują".
Jak mieć autorytet, a nie zdominowac dziecka i jego wyborów? Co zrobić by
nas szanowało, a nie balo się zrobić czegoś, co wydaje mu się słuszne, choć
sprzeczne z rodzicielskimi nakazami?
To chyba najtrudniejsze zadanie w wychowaniu.
Obserwuj wątek
    • anndelumester Re: Rodzicielski autorytet 17.05.06, 13:39
      To jest strasznie ciezka sprawa,
      ja sama próbuje, tak jak napisałamw tamtym watku, z róznymi skutkami ...
      na szczescie, moja mama potrafiła takie coś sobie wypracować i zbudowac , a ja
      ją podziwiam i szanuje za to, i do dziś w wielu kwestiach
      rodzinnych/wychowawczych jest dla mnie autorytetem...
    • mama_kasia Re: Rodzicielski autorytet 17.05.06, 13:50
      Skojarzyło mi się to z pewnymi sytuacjami.
      Moje córki mają tendencję ukrywania przede mną, kiedy wydaje im się,
      że to coś, co chcą zrobić, byłoby według mnie niewłaściwe. Z reguły
      wiem, że takie coś się szykuje. Staram się w takich sytuacjach
      szybko zastanowić, czy to rzeczywiscie jest niewłaściwe. I jak tak
      przemykają (niby niezauważone) tym bardziej przekazuje im sygnał, że
      wszystko jest w porządku (usmiech, słowo).
      Rzeczywiście bardzo mi zależy, aby dzieci się nie ukrywały ze swoimi
      decyzjami.
    • mama_kasia Re: Rodzicielski autorytet 17.05.06, 13:58
      Jeszcze przy okazji.
      Jak uważacie, kiedy jest już ten wiek, gdy spadają szanse
      na przekazanie własnego stanowiska, tak by stał się on
      jakimś punktem odniesienia dla dzieci?
      • verdana Re: Rodzicielski autorytet 17.05.06, 14:03
        Wydaje mi się, ze nie ma takiego wieku...
        Gdy udało się jakos stać się rzeczywistym autorytetem, to autorytet może
        pozostać do końca życia. Ale jeśli przez pierwsze lata nie tyle sie
        jest "autorytetm" co "władzą", to już tak po 11, a na pewno 13 roku życia można
        sie spodziewać, ze będą kłopoty. Nie z zachowaniem może, nie z posłuszeństwem,
        ale z akceptowaniem naszych opinii.
      • ruda_kasia Re: Rodzicielski autorytet 17.05.06, 14:04
        Słyszałam, że 4 lata wink I potwierdzałby to kazus mojego męża i szwagra,
        których mama wolała zakupy do wieczora niż wychowywanie dzieci (do dziś jak
        czasem zostaje na pół godziny z którąś z moich dziewczyn, to nawet chleba nie
        ukroi, bo musi "pilnować" dziecka, jakby nigdy swoich nie miała i jej dom
        normalnie funkcjonował), a tymi zajmowała się ukochana niania. I oni to mówią,
        że ona ich wychowała, a nie mama i nawet tejże powtarzają, że już za późno na
        ich wychowywanie, jak się zapędza.
        Ale czy prawda... W każdym razie na pewno żadne z rodziców nie jest autorytetem
        dla mojego męża i jego brata, hmm...
    • glupiakazia Re: Rodzicielski autorytet 17.05.06, 14:58
      Powiedziałabym, że nie zaszkodzi jeśli dzieci mogą podziwiać swoich rodziców i
      być z nich dumne. Tak było z moimi rodzicami, ale jak zrobić, żeby być takimi
      rodzicami dla swoich dzieci?

      Mamo-Kasiu, też mnie ten problem ukrywania nurtuje. Na razie wymyśliłam sobie,
      że jak się do czegoś same przyznają, unikną kary, ale mam wątpliwości.
      Druga sprawa: zauważam, że ponieważ oczywiście nie zawsze wiedzą, co zyskałoby
      akceptację a co nie, to ukrywają się trochę na wyrost, czyli z
      rzeczami/sprawami, które są ok. Trochę mnie to martwi, bo nie wiem, czy nie
      jestem dla nich zbyt surowa.
      • poprzezknieje Re: Rodzicielski autorytet 18.05.06, 20:10
        > Druga sprawa: zauważam, że ponieważ oczywiście nie zawsze wiedzą, co zyskałoby
        > akceptację a co nie, to ukrywają się trochę na wyrost, czyli z
        > rzeczami/sprawami, które są ok. Trochę mnie to martwi, bo nie wiem, czy nie
        > jestem dla nich zbyt surowa.

        Nie, to nie jest problem surowości ale problem systemu wychowawczego który
        stosujesz.
        Zastanawiałaś sie dlaczego twoje dzieci tak postępują ?

        Takie są właśnie efekty karania dzieci.
        To zupełnie naturalne.
        Wiec nie ma sie czemu dziwići i musisz sie z tym podogdzić.
        Karanie jest odbierane przez dzieci jako brak zrozumienia dla nich. Jeżeli
        dzieci widzą ze ich nierozumiesz to po co mają tobie cokolwiek mówić ???

        Najlepszym sposobem aby zrozumiec zachowania dziecka jest postawic sie na jego
        miejcu ! Zastanow sie jak ty bys sie zachowywała wobec kogos kto narzuca tobie
        swoje zdanie i kto cię karze?

        Jeżeli chcesz tego uniknąć to musisz zrezygnować z karania i wprowadzić inny
        model wychowania.
    • addria Re: Rodzicielski autorytet 17.05.06, 15:40

      > Tak myślę, ze te wszystkie dyskusje - o posłuszenstwie, przeprosinach,
      > klapsach maja jedną wspólną podstawę.
      > Co zrobić, aby mieć u własnych dzieci autorytet, który nie zniknie
      > całkowicie?

      Na szybko: myślę, że warto korzystać z własnych doświadczeń i przemyśleń z
      okresu, kiedy to my bylismy tymi "wychowywanymi".
      I fakt, to baaaaaardzo trudne.
      A oprócz "co robić", dodałabym też: "i czego nie robić".
      • mmk9 Re: Rodzicielski autorytet 17.05.06, 16:31
        Nie kłamać
        Nie przedstawiać siebie jako nieskazitelnego wzoru bez żadnych slabości
        Temu co w domu glosimy dzieciom nie zaprzeczać poza domem /w domu: dzieci
        ksiądz to jest autorytet i świety czlowiek, bo jest blisko Boga i blebleble, za
        chwilę u cioci na imieninach : cha cha ci księża to wiecie, to i tamto/
        Nie zapominać że tez sie było dzieckiem/mlodzieżą, że tez się poszukiwalo oraz
        doznawalo emocji. Że się nie zawsze odzywało taktownie.
        Byż w miarę stabilnym emocjonalnie -/tego naprawdę boję się, nadciąga wiek
        premenopauzalny/
        Mieć zrozumienie dla ICH zainteresowań.... tylko jak to zrobić, żeby mnie znowu
        obchodziła piłka nożna, jak ja nie chce, żeby mnie obchodzila...
        My autorytet naturalny mamy od początku życia naszych dzieci, przeciez jesteśmy
        wtedy dla nich calym swiatem. Potem bywa różnie. Myślę, ze dzieci powinny
        widzieć, że istnieją wartości dla nas święte, od ktorych nie odstąpimy. To
        chyba one budują to, co nazywamy autorytetem, a nie setki wskazówek, "jak
        dzieci muszą postępować". Tylko jak to zrobić?
        A co do dalekiej przyszlości, kiedy oni będą już samodzielni, a ja staruszką,
        to nic mi wtedy po autorytecie. Czasy będą inne, fakty dokonane i nic się nie
        zmieni. Chciałabym, żeby czasem ze mną pogadali, dowcip opowiedzieli i takie tam
        • poprzezknieje Re: Rodzicielski autorytet 18.05.06, 20:17
          > To
          > chyba one budują to, co nazywamy autorytetem, a nie setki wskazówek, "jak
          > dzieci muszą postępować". Tylko jak to zrobić?

          Bardzo dobrze powiedziane.

          Podstawowy błąd rodziców w wychowaniu to udawanie ze są istotami boskimi i
          nieomylnymi ktore mają zawsze rację i władzę absolutną.

          Od początku rodzice mają duża przewage nad dzieckiem pod względem doswiadczenia
          i wiedzy ale mogą swoją pozycję spalić zupelnie poprzez niedopowiedzialne
          poslugiwanie się władzą i przemocą.
          Nikt nigdy w historii na swienie nie zbudowal autorytetu na przemocy i władzy.

          Zastanówcie sie kim są dla was autrytety i jak to sie stalo ze ci ludzie wlasnie
          to osiagnęli w waszych oczach.
      • addria Re: Rodzicielski autorytet 19.05.06, 00:24
        Nie wiem czy to, co napiszę, można określić jako budowanie autorytetu, ale dla
        mnie jest to bardzo ważne w wychowaniu i w ogóle w kształtowaniu prawidłowych
        relacji rodzica z dzieckiem. To umiejętność słuchania. Bez względu na wiek
        dziecka. Słuchania o jego problemach, uczuciach, odczuciach, marzeniach,
        wątpliwościach, porażkach, radościach. Jeśli oglądaliście "Dzień świra", to
        pewnie pamiętacie jak bohater zarzuca matce, że ona nigdy go nie słuchała,
        ignorowała jego rozterki, umniejszała jego problemy, bagatelizowała, zbywała
        go. Ważniejsze było dla mniej nakarmienie go zupą, w sytuacji kiedy on
        potzrebował jej uwagi i zrozumienia.
        Nie chciałabym, by kiedyś któreś dziecko zarzuciło mi, że byłam głucha na jego
        problemy, z którymi próbowało się ze mną podzielić. Bo czasem nawet
        nieświadomie można przegapić moment, kiedy dziecko chce samo zwierzyć się,
        pogadać, podzielić się swoimi uczuciami. Nawet jeśli nam jego problemy wydają
        się być błahe i łatwe do rozwiązania, trzeba zawsze podejśc do nich poważnie.
        Będę starała się być na to szczególnie wyczulona.
    • magdalaena1977 Re: Rodzicielski autorytet 21.05.06, 23:22
      Wiecie a z tym ukrywaniem pewnych spraw (nie zawsze negatywnych), to może Wasze
      dzieci po prostu pragną intymności i prywatności. Nie wiem w jakim wieku są te
      panny, ale dla mnie wartością byłoby samo nieinformowanie mamy o czymś,
      niepodawanie się ocenie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka