01.08.06, 12:20
Całe życie na coś czekamy. Przeważnie, codziennie na rzeczy drobniejsze (choć
czasem bardzo ważne): spotkanie, wiadomość, powrót, wyjazd, zamówioną książkę
itd..

Czekamy też na rzeczy wielkie: na Mesjasza akurat już niesmile, ale na Jego
powtórne przyjście tak.

Dzieciom tysiąc razy dziennie powtarzamy "poczekaj" i widzimy, że tego nie
umieją.

Czy umiecie czekać? Zarówno na te rzeczy drobne, jak i na te wielkie? Jak
nauczyć czekania siebie i dzieci?

Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: Czekanie 01.08.06, 12:32
      We mnie jest bunt, gdy nagle okazuje się, że mam czekać, np.
      na męża, który musi dłużej pobyć w pracy. Inaczej ma się sprawa,
      gdy wiem wcześniej, że będę musiała czekać. Wtedy jakoś sobie to
      oczekiwanie organizuję smile
      Nie lubię, bardzo nie lubię, czekać na rozwiązanie konfliktu międzyosobowego.
      Muszę już, natychmiast wiedzieć, co i jak.

      Myślę, że czekanie związane jest z pokorą. Trzeba pokory, aby czekać
      mądrze: z pokojem w sercu, bez strachu. Potrzebna jest też nadzieja.
      I miłość, aby czasu oczekiwania nie zmarnować, aby dać z siebie jak
      nawięcej smile - to już w tej sprawie największej smile
      • glupiakazia Re: Czekanie 01.08.06, 14:26
        > Nie lubię, bardzo nie lubię, czekać na rozwiązanie konfliktu międzyosobowego.
        > Muszę już, natychmiast wiedzieć, co i jak.

        O, właśnie, ja też. A mój mąż może czekać i tydzień. Ciekawe, czy to tylko
        róznica między Marsem a Wenus, czy umiejętność czekania?

        Czekać z pokojem w sercu... o tę umiejętność właśnie chodzi i w tych sprawach
        drobnych, i wielkich.
      • madzioreczek Re: Czekanie 01.08.06, 16:53
        > Myślę, że czekanie związane jest z pokorą. Trzeba pokory, aby czekać
        > mądrze: z pokojem w sercu, bez strachu. Potrzebna jest też nadzieja.

        Witam zasadniczo po raz pierwszy na tym forum jeśli nie liczyć przedstawienia
        się smile ale do rzeczy.
        Bardzo zgadzam się z tym co napisała mama kasia. Mnie niewątpliwie czekanie
        nauczyło pokory. Czekanie na dziecko, bo o tym chcę napisać. Dla jednych może
        mało dla innych dużo - 5 lat. Ale to był błogosławiony czas, który zbliżył nas
        do siebie i do Pana Boga i teraz kiedy Staś jest z nami ten stan nadal trwa.
        Potrzeba było tego czasu, potrzebna była pokora, potrzebna była wiara i
        nadzieja, potrzebne i jakże uzasadnione i cenne dlam nas było to czekanie.

        Tak więc myślę, że warto czekać moze niekoniecznie jak mąż spóźnia się z pracy,
        bo mnie też dopada wtedy czasem bunt, ale może i to czekanie jest potrzebne.
        Poza tym myślę, że czekanie na coś czego akurat teraz nie mamy np. własnego
        domu, samochodu, fajnych wakacji i czego nie dostaniemy ot tak, za dotknięciem
        czarodziejskiej różdżki co póki co pozostaje w sferze marzeń, powoduje potem
        większą radość w człowieku.
      • direta Podpisuję się pod mamą Kasią.... 01.08.06, 18:49
        ...Zarówno w kwestii czekania bez uprzedzenia (niektorzy mieli próbkę mojej
        umiejętności czekania na meża) jak i w kwestii czekania na rozwiązanie
        konfliktu.
        Trochę trzeba odczekać, zeby emocje opadły ale potem trzeba to jak najszybciej
        rozwiązać. A przynajmniej ja nie widzę sensu w czekaniu aż rozwiąże się samo
    • mamalgosia Re: Czekanie 01.08.06, 12:43
      Małgorzata Hillar

      Miłość

      Jest czekaniem
      na niebieski mrok
      na zieloność traw
      na pieszczotę rzęs

      Czekaniem
      na kroki
      szelesty
      listy
      na pukanie do drzwi

      Czekaniem
      na spełnienie
      trwanie
      zrozumienie

      Czekaniem
      na potwierdzenie
      na krzyk protestu

      Czekaniem
      na sen
      na świt
      na koniec świata
    • mamalgosia Re: Czekanie 01.08.06, 12:48
      Wyznam bardzo nie po chrześcijańsku, że na powtórne przyjście Mesjasza to ja
      tak bardzo wcale nie czekam...smile

      Paradoksalnie: na dobre rzeczy czekac potrafię (i nawet lubię masochistycznie),
      na złe nie potrafię, chciałabym, żeby co się ma stać, już się stało. Trudno.
      Gdy czekam na coś, co mnie przeraża (a wiem, że i tak musi nastąpić), marnuję
      ten czas, który jest mi dany tu i teraz. Nie jestem myślą w teraźniejszości,
      tylko w tej złej przyszłości, która mnie czeka. Banalny przykład: wizyta u
      dentysty - jakoś sobie nie wyobrażam, żebym w poczekalni, przy dźwiękach
      borowania mogła spokojnie czytać książkę, rozmawiać z kimś przez telefon, itp
      • glupiakazia Re: Czekanie 01.08.06, 14:27
        > Paradoksalnie: na dobre rzeczy czekac potrafię (i nawet lubię
        masochistycznie),

        wiesz, że mi nawet na dobre rzeczy czekać jest ciężkosad
    • mader1 Re: Czekanie 01.08.06, 13:19
      Najtrudniej czeka mi się na ludzi. Zwłaszcza kochanych.
      Może podobnie trudno spokój, gdy wokół burza.
      Cała reszta jest trudna, ale do opanowania.
      Patrząc jednakże na ilość kredytów, widać, że czekać jest trudno.
      Kiedyś na jednym z wykładów proszono, byśmy uczyli dzieci czekać. Nie dawać
      prezentów z byle okazji tylko pozwolić cieszyć się czekaniem. Nie ukrywać, że
      rower możemy kupić po następnej wypłacie i pozwolić odliczać dni...
      • glupiakazia Re: Czekanie 01.08.06, 14:37
        > pozwolić cieszyć się czekaniem.

        Ja bym chciała umieć i robiłabym to, nawet gdyby mi ktoś nie pozwalałsmile

        Uczyć kogoś czekać - to właśnie jest bardzo trudne. Małemu dziecku trudno jest
        zrozumieć, że żeby dostać herbatę musi poczekać, aż zagotuje się woda.
        Tłumaczę, pokazuję, ok, ale nie kryję, że są sytuacje, w których mnie to
        irytuje. A sama jestem nie lepsza: jak na kogoś czekam, trudno mi zrozumieć, że
        po wtorku nie może być piątek, musi jeszcze być środa i czwartek. Mader, jak
        zwykle masz rację, najtrudniej się czeka na ludzi. Tylko, czy można nauczyć
        się "cieszyć czekaniem" inaczej jak tylko przez częstą praktykę? Inaczej niż
        przez ćwiczenie, które czyni mistrza?

        Tak sobie tylko pomyślałam, że czekanie to kolejna rzecz, której wymagam od
        dzieci, a sama nie umiemsad

        > Patrząc jednakże na ilość kredytów, widać, że czekać jest trudno.

        smile

    • kulinka3 Re: Czekanie 01.08.06, 18:42
      Ja też nie umiem. Uczę się, życie mnie uczy.
      Tak sobie po cichu myślę,że nam kobietom chyba trudniej jest czekać wink).
      Trwam teraz w oczekiwaniu, a myślami już jestem w lutym ;-0 i nic na to nie
      potrafię poradzić.
      Pozdrawiam wszelkich niecierpliwców.
    • direta Re: Czekanie 01.08.06, 18:46
      he,he... powinnaś to wstawić do wątku "nie poszlam w niedziele..."
      Czekanie na dni niepłodne,hi,hi...
      • direta Re: Czekanie 01.08.06, 18:53
        Te chichoty powyżej były w odpowiedzi na otwierający post kazi, anie na list
        kulinki. tak sobie pomyślałam o tym nie zawsze łatwym a jednak potrzebnym
        czekaniu w małżeństwie. Zwlaszcza, ze zajrzałam tu prosto z dyskusji o NPR
      • mamalgosia skoro hi hi 01.08.06, 21:03
        to może jeszcze dołożymy czekanie na okresw niepewnych przypadkach?smile
        • direta Re: skoro hi hi 01.08.06, 23:32
          mamalgosia napisała:

          > to może jeszcze dołożymy czekanie na okres w niepewnych przypadkach?smile

          Dla tych, którzy czekają to raczej nie hi,hi wink
          Ale nie wiem jak to jest, bo powiem szczerze, że z powodu NPR nigdy nie
          doświadczyłam żeby mi się "okres spóźniał". No bo jak ma się spóźniać skoro
          jest zawsze te 14 plus minus dwa dni po owu?
          Natomiast czekanie na owu znam bardzo dobrze.
          A jesli liczymy się z dzidzią to też emocje żadne, bo zanim człowiek się zdąży
          rozemocjonować to juz 16 dni przeszło i "ciocia przyjechała". No a jesli nie
          przyjechała, to dlatego, ze dzidzia była zaproszona, więc też niespodzianka
          żadna.
          No owszem jak czekaliśmy na dzidzie to było trochę emocji "czy to juz, czy
          jeszcze trza się starać"
          Natomiast emocji w rodzaju "okres mi się spóźnia, co to znaczy?!" osobiście w
          swoim zyciu nigdy nie doświadczyłam.
          Dziwne - ja taka niepunktualna, a tu zero spóźnień.
          Czyzby NPR pozbawił mnie pewnego rodzaju czekania?
          he,he...
          • mamalgosia Re: skoro hi hi 02.08.06, 09:22
            Czekanie na okres niekoniecznie oznacza, że na "spóźniający się".
            I mam też inne zdanie co do mijania 16 dni - potrafią się ciągnąć strasznie i
            to nie 16, a na przykład 3 (np. pobyt w szpitalu)
            • 30i Re: skoro hi hi 02.08.06, 10:00
              Uwielbiam czekać na przyjemności typu: wesele kuzynki, wakacje, wyjazd.To tak
              jak któraś z mam napisała z czekaniem na prezent przez dzieci. Najgorzej jak ja
              tak sobie czekam , czekam , a tu małzonek mówi,że on jednak na to wesele nie
              chce iść. Tragedia w moim wypadku.
              Trudniej mi czekać na modlitwie, na rozwiązanie jakiegoś problemu, na
              wyzdrowienie dzieci, na telefon, na maila od przyjacióki(a czasem t i z 3 dni
              musze poczekać)
    • dorotkak Re: Czekanie 02.08.06, 22:08
      u mnie wszytsko przychodzi z wiekiem i umiejetnosc czekania tez, pokora wobec
      swiata, ktorego przeciez nie jestem pepkiem, choc kiedys tak sobie uroilam...
      co Pan Bog dla mnie zaplanowal to bedzie ani poznej ani wczesniej
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka