Całe życie na coś czekamy. Przeważnie, codziennie na rzeczy drobniejsze (choć
czasem bardzo ważne): spotkanie, wiadomość, powrót, wyjazd, zamówioną książkę
itd..
Czekamy też na rzeczy wielkie: na Mesjasza akurat już nie

, ale na Jego
powtórne przyjście tak.
Dzieciom tysiąc razy dziennie powtarzamy "poczekaj" i widzimy, że tego nie
umieją.
Czy umiecie czekać? Zarówno na te rzeczy drobne, jak i na te wielkie? Jak
nauczyć czekania siebie i dzieci?