Czy widzą poprawę ?

16.10.06, 09:24
Zapewne pracujecie nad swoimi wadami, swoim charakterem ? Staracie się
wyplenić grzech z własnego życia. Ale czy oni - znajomi, rodzina widzą
poprawę ? Czy ta walka wewnętrzna jest widoczna i odczuwalna ?
I czy oni nie przyzwyczaili się już czasem do jakiegoś Waszego wizerunku,
może nie zwracają uwagi na zmiany ?
A nasze dzieciaki ? Czy zauważacie u nich jakąś walkę ze sobą ?
    • addria Re: Czy widzą poprawę ? 16.10.06, 11:17
      Ja pracuję. Z różnym skutkiem niestety, ale staram się. Na kilku gruntach nawet
      i na szczęście jestem świadoma pewnych swoich wad. Czasem to JA widzę pewne
      efekty po reakcjach innych, nie ma tak, że ktoś nagle mi mówi: ależ się
      zmieniłaś!, bo taka wredna to chyba (?) nie jestem, by zmiany były aż tak
      diametralne, że mocno zauważalne wink Ale pracuję też nad innymi wadami, które
      grzechem (moim zdaniem) nie są, np. brak asertywności wobec niektórych osób lub
      w niektórych sytuacjach. Ciekawy temat, ale muszę lecieć, jak zwykle, piszę w
      biegu. Może następnym razem wink
    • kulinka3 Re: Czy widzą poprawę ? 16.10.06, 13:19
      Pracuję, walczę z chropowatością mojego niełatwego charakterku i z wadami, które
      zahaczają o grzechy.
      Czy widzą to inni? Chyba trzeba by ich zapytać.Mam nadzieję,że choć odrobinę,
      ale chyba tylko najbliżsi.
      Wiele z tych rzeczy to walka na lata. Pycha np. ma taką łatwość,że leczona w
      jednym miejscu wychodzi w drugim.O niektórych sprawach wiem tylko ja i inni nie
      mają możliwości dostrzec zmian, bo są to sprawy stricte wewnętrzne np. myśli
      krytyczne.
      Dzieciakom pomagamy walczyć.Widzę, jak z niektórymi sprawami starają sobie
      radzić np. z utrzymaniem porządku, z przezwyciężaniem lenistwa, z zazdrością.
    • mader1 Re: Czy widzą poprawę ? 16.10.06, 13:36
      Wazne jest też chyba, żeby " zauważać".
      Moja córka nie ścieliła po sobie rano łóżka. Katechetka, potem ksiądz w
      kościele prosił, żey zastanowili się nad tym, co chcą poprawić w sobie w
      Adwencie. Zachwyciło mnie, bo zaczęła się nad tym zastanawiać. Przywędrowała do
      mnie i zapytała czy jak napisze " będę pomagać mamie" to będzie dobrze.
      Poradziłam jej, żeby nie pisała tak ogólnie, bo trudno będzie jej ocenić.
      Adwent to długi czas, pracy jest dużo, może to być trudne do zrealizowania.
      Zaproponowałam - " może spróbujesz ścielić rano łóżko, dla mnie byłaby to duża
      pomoc, bo jakoś wścieka mnie " rozbabrany" pokój..." Postanowiła sobie i...
      dotrzymała. Przyzwyczaiła się i łóżko jest pościelone aż do dziś.
      Ale co mnie zdziwiło... Ścieliła już z miesiąc, a mój mąż czyniąc jej wyrzuty o
      co innego, hurtem dodał " A łóżko zostawiasz rozbabrane !" Żebyście widzieli
      jej wzrok... Była taka zawiedziona...
      A przecież z takie drobne elementy składają się na dużą zmianę...
      Czy inni mają czas, by je dostrzec ?
      Czasem mamy etykietki bałaganiarzy, spóźnialskich, zapominalskich, egoistów i
      tak trudno się wyzwolić...
      • kulinka3 Re: Czy widzą poprawę ? 16.10.06, 14:08
        Mniejszym dzieciom pomagamy "zauważać".
        Dla większych to już mix tego, co słyszą od nas i tego, co podpowiada im
        sumienie, jak spostrzegają siebie.
        Ale masz rację,kolosalna sprawa, to wiedzić i potrafić nazwać swoją
        słabość,sięgać do korzeni tego, co powierzchowne.
      • addria Re: Czy widzą poprawę ? 17.10.06, 12:48
        Tak, tak. Masz rację! Faktycznie czasem trzeba (zwłaszcza jeśli chodzi o
        dzieci) umieć zauważać. Mam małe dzieci, ale już widzę po starszym jak ważne
        dla niego jest żebyśmy z mężem zauważali jego drobne (dla nas) - wielkie (dla
        niego) zmagania z samym sobą, kiedy np. posprząta swój pokój z tony
        zalegających zabawek.
        Jeśli chodzi o mnie, to miałam na myśli takie bardziej subtelne zmiany, nie
        zawsze (choć nie nigdy) widziane "gołym okiem" dla innych, dokonujące się
        bardziej w moim wnętrzu.

Pełna wersja