kulinka3 26.10.06, 17:36 Czy konstytucja powinna chronić życie od poczęcia? Jakie jest Wasze zdanie i argumenty za i przeciw. Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mader1 Re: Zapis w konstytucji 26.10.06, 23:45 innego dnia, nie dziś już... niech zbiorę trochę czasu na raz i siły... Odpowiedz Link
mama_kasia Re: Zapis w konstytucji 27.10.06, 09:52 Według mnie tak. Argument jeden, niepolityczny, nieprzekonujący, ale innego nie widzę. Człowiek jest człowiekiem od momentu poczęcia. Człowiek nie powinien zabijać człowieka. Odpowiedz Link
samboraga Re: Zapis w konstytucji 27.10.06, 10:09 > Czy konstytucja powinna chronić życie od poczęcia? > Jakie jest Wasze zdanie i argumenty za i przeciw. dla mnie człowiek zaczyna się od poczęcia, więc powinna chronić od poczęcia, ale... problem jest nie w zapisie takiego stwierdzenia, ale w przełożeniu na praktykę pogodzenia dóbr dwóch istot, matki i dziecka, czego doświadczyłwm w obu ciążach od różnych lekarzy... nie chodzi mi tylko o 'możliwość' aborcji (jeżeli chronimy od poczęcia to nie powinno być dopuszczona żadna możliwość aborcji), ale o to, że w praktyce jest tak, że kobieta w ciązy staje się najmniej chronionym członkiem społeczeństwa, wszystkie badania, działąnia medyczne zostają podporządkowane dobru dziecka, (np. zwleka się z decyzją o wcześniejszym rozwiązaniu, nawet jeżeli nie zagrażałaby dziecku, a pomogłaby matce) - a przecież jeszcze nie mamy krańcowo restrykcyjnego prawa! niestety, w medycynie jest tak, że 'wszysko się może zdarzyć' i decyzję lekarza zawsze można obalić (np. że mógł zaczekać a może by się polepszyło itp.) i podciągnąć pod jakiś karny paragraf, więc lepiej nie wychodzić przed orkiestrę więc to nowopoczęte życie jest chronione, a to już istniejące nie bardzo((( i jak to zapisać w konstytucji, aby równowagę przywrócić?;-((( Odpowiedz Link
maadzik3 Re: Zapis w konstytucji 27.10.06, 11:03 Wg mnie nie. Juz teraz zdarza sie ze odmawia sie np leczenia kobiecie chorej na nowotwor bo jest w ciazy a leki dla plodu toksyczne. A przeciez jezeli w wyniku choroby umrze wraz z nia umrze dziecko. Wiec jest to paranoja. Ja w ogole w kwestii tych przepisow mam specyficzne stanowisko ale teraz nie mam czasu sie rozpisywac. M. Odpowiedz Link
agrescik75 Re: Zapis w konstytucji 27.10.06, 11:21 Ja uważam, że obecna sytuacja powinna zostać niezmieniona (aborcja tylko w bardzo uzasadnionych przypadkach np. zagrożenie zdrowia czy życia matki). Nie rozumiem w ogóle po co nagle wywołuje się taką dyzkusję. Tym bardziej, że ci którzy chcą bezwzględnego zakazu aborcji równoczesnie wysyłają naszych zołnierzy do Afganistanu na pewną smierć oraz są zwolennikami kary smierci. Nie rozumiem: jedno zycie lepsze od drugiego? Chyba za głupia jestem żeby to pojąć (( Odpowiedz Link
a_weasley Re: Zapis w konstytucji 30.10.06, 16:20 agrescik75 napisała: > Ja uważam, że obecna sytuacja powinna zostać niezmieniona (aborcja tylko w > bardzo uzasadnionych przypadkach np. zagrożenie zdrowia czy życia matki). Zagrożenie życia zostanie z bardzo prostego powodu: prawo całego świata, polskie również, zna konstrukcję stanu wyższej konieczności. W polskim prawie opisuje ją art. 26 kk, który pozwolę sobie przypomnieć: "§ 1. Nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia wartość niższą od dobra ratowanego. § 2. Nie popełnia przestępstwa także ten, kto, ratując dobro chronione prawem w warunkach określonych w § 1, poświęca dobro, które nie przedstawia wartości oczywiście wyższej od dobra ratowanego". > Nie rozumiem w ogóle po co nagle wywołuje się taką dyzkusję. Z tego samego powodu, z którego ĸiedyś wśród lamentów Jasnogrodu wywołano temat ochrony prawnej życia poczętego w ogóle: ponieważ obecne układy dają szansę uchwalenia takich przepisów. > ci którzy chcą bezwzględnego zakazu aborcji równoczesnie wysyłają naszych > zołnierzy do Afganistanu na pewną smierć Po pierwsze do Afganistanu jadą tylko ochotnicy, a po drugie pierwsze słyszę, żeby NATO miało na stanie kamikadze. Coś przeoczyłem? > oraz są zwolennikami kary smierci. Mniej mnie to dziwi niż to, że bezwzględni przeciwnicy kary śmierci często bywają bardzo tolerancyjni, jeśli chodzi o zabijanie dzieci poczętych. > jedno zycie lepsze od drugiego? Myślę, że mając wybór między zabiciem osoby niewinnej i zbrodniarza nie namyślałbym się długo. Na razie to życie dziecka poczętego jest mniej warte od życia osoby narodzonej. Każde rozwiązanie prawne nie umożliwiające orzeczenia dożywocia za aborcję jest kompromisem. Odpowiedz Link
addria Re: Zapis w konstytucji 27.10.06, 11:59 Nie wiem, naprawdę, to tak trudne, że nie chciałabym nidgy o czymś takim współdecydować. Osobiście uważam, że życie zaczyna się w momencie poczęcia i jestem zdecydowanie przeciwna aborcji, ale biorąc pod uwagę to, co napisały Samboraga i Maadzik, jestem przeciwna jakimś super restrykcyjnym rozwiązaniom. Życie nie zawsze jest takie proste, jakby to niektórzy chcieli widzieć... Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Zapis w konstytucji 27.10.06, 21:12 Tak, są trudne sytuacje. Ale jak usłyszałam w telewizji, że taki zapis "zrównałby prawa płodu z prawami kobiety", to się zdenerwowałam. Odpowiedz Link
rycerzowa Re: Zapis w konstytucji 02.11.06, 12:48 Moim zdaniem Konstytucja to nie jest spis moralnych zasad, które powinny być wyznawane przez Obywateli, ale jest to zbiór praw, gwarantowanych przez Państwo. Czyli powinny się w niej znaleźć tylko takie przepisy, które Państwo jest w stanie wyegzekwować. W przeciwnym wypadku staje się Zbiorem Pobożnych Życzeń. Przykładowo, najwspanialszą konstytucją świata była konstytucja stalinowska. Dawała prawo "do wszystkiego". Zastanówmy się, czy Państwo ma możliwość zapewnienia każdemu człowiekowi ochrony życia od poczęcia. Czy jest w stanie obronić Go przed własną matką? Czy ma na to środki prawne? Np. kontrola kobiet wyjeżdżających za granicę? Czy ma na to środki materialne? Czy może upilnować, by nie były dostępne środki poronne? Czy jest w stanie upilnować, by młode kobiety nie robiły "sztuczek" z czerwonym winem ,kąpielą i gorczycą? Jak udowodnić podobne przestępstwa? Co innego odpowiednia ustawa. W niej można drastycznie ograniczyć prawo do aborcji, albo nawet zabronić jej w absolutnie każdym przypadku. Bo wtedy chodzi o to, by nie dokonywać aborcji w majestacie prawa. Czyli niepopieranie odpowiedniego zapisu w Konstytucji nie wynika z braku szacunku dla poczętego życia, ale też z pragmatyzmu. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Zapis w konstytucji 02.11.06, 20:08 rycerzowa napisała: > Czy ma na to środki prawne? Np. kontrola kobiet wyjeżdżających za granicę? Zatem zezwólmy na posiadanie i obrót narkotykami. > Czy może upilnować, by nie były dostępne środki poronne? Patrz wyżej. > Czy jest w stanie upilnować, by młode kobiety nie robiły "sztuczek" z > czerwonym winem ,kąpielą i gorczycą? I na eutanazję też zezwólmy, i tak czasem do niej dochodzi. > Jak udowodnić podobne przestępstwa? Z udowodnieniem korupcji też są problemy. Przed karami fizycznymi też nie da się w stu procentach obywateli uchronić, a jednak konstytucja ich zakazuje (odrębna sprawa, czy słusznie). > Co innego odpowiednia ustawa. W niej można drastycznie ograniczyć prawo do > aborcji, albo nawet zabronić jej w absolutnie każdym przypadku. A owszem. Ale na gruncie dzisiejszej Konstytucji można zwykłą większością głosów przy 231 posłach na sali uchwalić aborcję na życzenie albo zaskarżyć ustawę antyaborcyjną w Strasburgu, gdzie mieści się najwyższa władza sądownicza naszego suwerennego państwa. A tak - ustawa byłaby niekonstytucyjna. A zmienić Konstytucję z powrotem nieprosta sprawa. > Czyli niepopieranie odpowiedniego zapisu w Konstytucji nie wynika z braku > szacunku dla poczętego życia, ale też z pragmatyzmu. Czyli jeżeli chce się wzmocnić ochronę życia poczętego, to pomysł zapisu w Konstytucji nie jest głupi. Odpowiedz Link
direta Po co jest konstytucja? (rycerzowej) 12.11.06, 20:32 rycerzowa napisała: > Moim zdaniem Konstytucja to nie jest spis moralnych zasad, które powinny być > wyznawane przez Obywateli, ale jest to zbiór praw, gwarantowanych przez Państwo > . > Czyli powinny się w niej znaleźć tylko takie przepisy, które Państwo jest w > stanie wyegzekwować. Konstytucja jest tym, na co obywatel ma prawo się powołać w razie wątpliwości. Na jakiej zasadzie uważasz, ze prawo do ochrony życia od poczęcia nie będzie szanowane? Owszem są przypadki, ze nie jest szanowane prawo do ochrony zycia powiedzmy w wieku 25 lat, albo prawo do własności, albo prawo do wolności, a jednak jest to nasze konstytucyjne i niezbywalne prawo i ten, który to prawo łamie to znaczy zabija 25 latka, kradnie cudzą własność, lub przetrzymuje cię w zamknięciu bez twojej zgody, popełnia przestępstwo. I można - powołując się na konstytucję - o to prawo się upomnieć. Dużo gorzej będzie, jeśli nie ma do czego się odwołać. Wtedy mozna pytac "a gdzie to jest napisane, że mi nie wolno wyrzucić rycerzowej z mieszkania, bo mi się spodobała lokalizacja?" Po to właśnie jest konstytucja, aby obywatel wiedział co dane państwo przynajmniej chciałoby mu zagwarantować, a gdzie zdany jest tylko na siebie i swój spryt, zęby i pazury. A tych, którzy jeszcze sprytu, zebow i pazurów nie mają, cywilizowane państwo powinno chronic w sposób szczególny. Bo po to państwo jest. Jeśli państwo nie ujmuje się za obywatelem, to nie jest to już państwo, tylko mafia a podatki, które płacimy, to zwyczajny haracz. Odpowiedz Link
rycerzowa Re: Po co jest konstytucja? (rycerzowej) 12.11.06, 20:56 Wydaje mi się, że w kolejnych postach wystarczająco jasno uzasadniłam swoje zdanie. Odpowiedz Link
direta Re: Po co jest konstytucja? (rycerzowej) 12.11.06, 21:23 Najpierw muszę się przez nie przekopać Już w tej chwili postów jest ponad 100. Brrr... i po co mi to było! Odpowiedz Link
svistak Re: Zapis w konstytucji 02.11.06, 22:15 1. obecny zapis DOPUSZCZA ( a nie nakazuje) aborcje w szczegolnych, scisle okreslonych przypadkach.podejmuje decyzje:ewentualna matka i ewentualnie lekarz (e). 2. czy beda scigani za morderstwo a) matka,ktora w ciazy pobiegla w kierunku nadjezdzajacego autobusu w wyniku czego poronila? b) kierowca, ktory spowodowal wypadek i koieta poronila choc jej samej nic powaznego sie nie stalo? c) nieletni uczniwoie ktorzy tak zdenerwowali albo glupim zartem wystraszyli nauczycielke w ciazy...? etc.etc. 3.czy mam po kazdym krwawieniu menstrualnym,ktore sie nieco opoznilo sprawdzac pod mikroskopem podpaski i ewentualnie urzadzac im rytualny pochowek? (to nieco zlosliwe,wybaczcie) 4. czy zycie kobiety jest mniej warte od kilkudniowej/kilkutygodniowej...hmmm... "istoty" wiec nie ma ona 9kobieta) walczyc o swoje zagrozone zycie? ma osierocic zyjace juz potomstwo? albo umrzec w czasie rodzenia dziecka o ktorym wspolczesna medycyna wie ze nie potrafi mu w zaden sposob poprawic "zdeformowanego do granic mozliwosci" zycia i wg istniejacej medycznej wiedzy to dziecko na pewno bedzie zylo krtotko lub wcale? czy jest ktos w stanie zrozumiec jesienna desperacje matki z piatka dzieci (z czego dwoje niepelnosprawnych lub chorowitych),mezem pijakiem lub na zasilku czy pracujacego zaledwie dorywczo? zycie jest czasem wielka czarna dziura. czasem zabic, czasem oddac/porzucic najmniejsze/najslabsze...by reszta ukochanych mogla prztrwac. nie oznacza to lekkomyslnych decyzji.nie oznacza to braku bolu czy bezsennych nocy, o nie... ale jetsem w stanie wyobrazic sobie ze czasem tak trzeba. s. PS. sama wolalabym nigdy nie stawac przed takimi wyborami,a wy? Odpowiedz Link
a_weasley Re: Zapis w konstytucji 02.11.06, 22:42 svistak napisała: > 2. czy beda scigani za morderstwo a) matka,ktora w ciazy pobiegla w kierunku > nadjezdzajacego autobusu w wyniku czego poronila? b) kierowca, ktory spowodowal > wypadek i koieta poronila choc jej samej nic powaznego sie nie stalo? c) > nieletni uczniwoie ktorzy tak zdenerwowali albo glupim zartem wystraszyli > nauczycielke w ciazy...? etc.etc. Może zadaj jeszcze jakieś pytanie? Dla odmiany z sensem? > 3.czy mam po kazdym krwawieniu menstrualnym,ktore sie nieco opoznilo sprawdzac > pod mikroskopem podpaski i ewentualnie urzadzac im rytualny pochowek? (to nieco > > zlosliwe,wybaczcie) Nie wybaczam. SKoro uważasz, że coś jest nie w porządku, to nie pisz. Z takimi odzywkami to na forum "Mężatki i kawalerowie (znudzeni)". > wiec nie ma ona 9kobieta) walczyc o swoje zagrozone zycie? ma osierocic > zyjace juz potomstwo? Przeczytaj moje wcześniejsze wypowiedzi w tym wątku, a potem porozmawiamy. Nie będę się powtarzał. > albo umrzec w czasie rodzenia dziecka Patrz wyżej. > czy jest ktos w stanie zrozumiec jesienna desperacje matki z piatka dzieci (z > czego dwoje niepelnosprawnych lub chorowitych),mezem pijakiem lub na zasilku > czy pracujacego zaledwie dorywczo? Mniej więcej w takim stopniu, w jakim jestem w stanie zrozumieć desperację matki w tym stanie ducha zabijającego któreś/wszystkie dzieci i/lub siebie. > PS. sama wolalabym nigdy nie stawac przed takimi wyborami,a wy? Stawali ludzie przed trudniejszymi. Także i takimi, czy mogąc uratować żonę czy dziecko zostawić na pastwę wroga/płomieni żonę czy dziecko. Że już nie wspomnę o tym, przed jakimi dylematami stawiał ludzi Holokaust. Ale w wyjątkowych sytuacjach stosuje się wyjątkowe sposoby postępowania i każdy system prawny, tyleż w ustawach co w doktrynie i orzecznictwie, stwarza rozmaite wentyle bezpieczeństwa do wyjątkowego stosowania w przypadkach skrajnych. Natomiast uogólnianie przypadków skrajnych prowadzi w bardzo niesympatyczne maliny. Daj mi dwie setki wódki, a opiszę w następnej notce pięć przypadków, po których zgodzisz się bez zastrzeżeń na eutanazję. Wymyśliłbym i bez wódki, tylko pisać o tym ze szczegółami nie byłbym w stanie na trzeźwo. Odpowiedz Link
svistak Re: Zapis w konstytucji 03.11.06, 23:56 a_weasley napisał: > Może zadaj jeszcze jakieś pytanie? Dla odmiany z sensem? wroc do domu,wez kulture osobista i wroc. > Z takimi odzywkami to na forum "Mężatki i kawalerowie (znudzeni)". ???!!! > Przeczytaj moje wcześniejsze wypowiedzi w tym wątku, a potem porozmawiamy. Nie > będę się powtarzał. nie chcesz odpowiadac-milcz.ton twojej wypowiedzi wskazuje na zbyt wysokie mniemanie o sobie,panie w.! > Mniej więcej w takim stopniu, w jakim jestem w stanie zrozumieć desperację matki w tym stanie ducha zabijającego któreś/wszystkie dzieci i/lub siebie. mysle,ze malo wiesz o takich matkach skoro juz je wszystkie potepiles. > > PS. sama wolalabym nigdy nie stawac przed takimi wyborami,a wy? > Stawali ludzie przed trudniejszymi. Także i takimi, czy mogąc uratować żonę czy dziecko zostawić na pastwę wroga/płomieni żonę czy dziecko. Że już nie wspomnę o tym, przed jakimi dylematami stawiał ludzi Holokaust. owszem.nadal nie chcialabym stawac przed takimi wyborami. > Ale w wyjątkowych sytuacjach stosuje się wyjątkowe sposoby postępowania i każdy system prawny, tyleż w ustawach co w doktrynie i orzecznictwie, stwarza rozmaite wentyle bezpieczeństwa do wyjątkowego stosowania w przypadkach skrajnych. zgadza sie.sa to wyjatkowe sytuacje.istniejacy zapis w konstytucji takowe uwzglednia. >Natomiast uogólnianie przypadków skrajnych prowadzi w bardzo niesympatyczne > maliny. faktem jest ze ludzie czesto korzystaja z furtek przeznaczonych dla sytuacji wyjatkowych.pewnie uwazaja ze ich konkretna sytuacja jest wyjatkowa i pod takowe przepisy podlega. Daj mi dwie setki wódki, a opiszę w następnej notce pięć przypadków, po > których zgodzisz się bez zastrzeżeń na eutanazję. > Wymyśliłbym i bez wódki, tylko pisać o tym ze szczegółami nie byłbym w stanie na trzeźwo. /nie na temat.poza tym ten ton!nie chcesz-nie pisz!/ s. Odpowiedz Link
direta tony, półtony i świsty 12.11.06, 19:14 svistak napisała: > a_weasley napisał: > > > Może zadaj jeszcze jakieś pytanie? Dla odmiany z sensem? > wroc do domu,wez kulture osobista i wroc. > > Z takimi odzywkami to na forum "Mężatki i kawalerowie (znudzeni)". > ???!!! > > Przeczytaj moje wcześniejsze wypowiedzi w tym wątku, a potem porozmawiamy > . Nie > > będę się powtarzał. > nie chcesz odpowiadac-milcz.ton twojej wypowiedzi wskazuje na zbyt wysokie > mniemanie o sobie,panie w.! Ton Twojej wypowiedzi, svistak, wcale nie jest lepszy. A do tego powtarzasz wydumane przykłady, ktore bardziej pasowałyby na forum Federy niz tu. Odpowiedz Link
rycerzowa Re: Zapis w konstytucji 02.11.06, 22:50 Wątek nie jest o dopuszczalności lub nie aborcji. Zakładam, że w tej materii panuje między nami zgoda: człowiek jest człowiekiem od poczęcia, i należy mu się szacunek. Chodzi o to, czy Państwo jest w stanie zagwarantować ochronę życia każdej poczętej istocie ludzkiej. Czy ma na to środki, prawne i materialne. Tylko wtedy można wprowadzić odpowiedni zapis do Konstytucji. Bo nie w tym problem, że dane prawo jest czasem łamane - każde jest łamane - ale czy jest łamane powszechnie i nagminnie. Weasley przyznaje, że chodzi o to, by zapobiec zmianie prawa na dopuszczające aborcję na życzenie. Ale taki zapis wymagałby automatycznie zmiany istniejącego prawa, tzn. wprowadzenia absolutnego zakazu aborcji. Istniejąca, tzw. kompromisowa ustawa byłaby wszak niezgodna z Konstytucją. O ile rozumiem, chodzi więc o to, by by zagwarantować prawną, "na papierze", nie rzeczywistą ochronę życia nienarodzonych. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Zapis w konstytucji 02.11.06, 23:34 rycerzowa napisała: > Wątek nie jest o dopuszczalności lub nie aborcji. > Zakładam, że w tej materii panuje między nami zgoda: człowiek jest człowiekiem > od poczęcia, i należy mu się szacunek. Ja mam pewne wątpliwości co do owego początku, jednakże ich znaczenie praktyczne sprowadza się do dopuszczalności bądź niedopuszczalności środków wczesnoporonnych. > Chodzi o to, czy Państwo jest w stanie zagwarantować ochronę życia każdej > poczętej istocie ludzkiej. > Czy ma na to środki, prawne i materialne. > Tylko wtedy można wprowadzić odpowiedni zapis do Konstytucji. Podtrzymuję: państwo nie jest również w stanie zagwarantować ochrony życia każdej narodzonej istocie ludzkiej, ani pełnej praktycznej możliwości korzystania z innych praw gwarantowanych przez Konstytucję. > Weasley przyznaje, że chodzi o to, by zapobiec zmianie prawa na dopuszczające > aborcję na życzenie. Weasley nic nie ma do przyznawania, bo nie jest posłem czy innym politykiem, nie ma i nigdy nie miał takich ambicji. Weasley nie wie, jakie są intencje twórców projektu, bo żaden z nich z nim o tym nie rozmawiał, co skądinąd jest prawdziwym skandalem. Po prostu dla mnie taka niemożliwość jest dość oczywistą konsekwencją ewentualnego uchwalenia zmiany, jako też poważnym argumentem za. > Ale taki zapis wymagałby automatycznie zmiany istniejącego prawa, tzn. > wprowadzenia absolutnego zakazu aborcji. Absolutnego jak absolutnego. Zagrożenie życia by zostało (stan wyższej konieczności - kolizja dóbr współmiernych). Pozostaje też wątpliwość, czy istotą ludzką jest płód np. bezgłowy. Osobiście jestem za tym, żeby po gwałcie z automatu podawać Postinor. Ale ja nie jestem katolikiem, więc mogę być za tym. > tzw. kompromisowa ustawa byłaby wszak niezgodna z Konstytucją. I, jak przypuszczam, o to właśnie chodzi. Żeby ją nie tylko zmienić, ale wykluczyć odkręcenie tej zmiany w przyszłej czy zaprzyszłej kadencji. > O ile rozumiem, chodzi więc o to, by by zagwarantować prawną, "na papierze", > nie rzeczywistą ochronę życia nienarodzonych. A ja nie rozumiem, dlaczego ochrona prawna ma się nie przekładać na ochronę rzeczywistą. Ja się, zauważmy, nie wypowiadam na temat zapisu w Konstytucji, bo widzę argumenty na tak i na nie. Ja tylko domagam się rzetelności Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Zapis w konstytucji 03.11.06, 07:25 rycerzowa napisała: > Zakładam, że w tej materii panuje między nami zgoda: człowiek jest człowiekiem > od poczęcia, i należy mu się szacunek. Wiele osób odmawia nie tylko szacunku, ale również prawa do życia dziecku w łonie matki.Stąd próba zapisu, która by ów stan miała zagwarantować. > Chodzi o to, czy Państwo jest w stanie zagwarantować ochronę życia każdej > poczętej istocie ludzkiej. > Czy ma na to środki, prawne i materialne. > Tylko wtedy można wprowadzić odpowiedni zapis do Konstytucji. Państwo nie jest w stanie nic zagwarantować na 100%. Jeśli by było, tak jak piszesz, zapis o ochronie życia jaki jest dotychczas w Konstytucji, też nie powinien istnieć , bo przecież w społeczeństwie zdarzają się zabójcy. > Bo nie w tym problem, że dane prawo jest czasem łamane - każde jest łamane - > ale czy jest łamane powszechnie i nagminnie. Kradzieże i włamania też są powszechne i nagminne czy to znaczy,że mamy na nie przymknąć oko? > > Weasley przyznaje, że chodzi o to, by zapobiec zmianie prawa na dopuszczające > aborcję na życzenie. > Ale taki zapis wymagałby automatycznie zmiany istniejącego prawa, tzn. > wprowadzenia absolutnego zakazu aborcji. Istniejąca, tzw. kompromisowa ustawa > byłaby wszak niezgodna z Konstytucją. Ta kompromisowa ustawa nie ostanie się na pewno zbyt długo.Gdy usłyszałam ostatnie wypowiedzi niektórych posłów, przestałam mieć wątpliwości i złudzenia, co do owego kompromisu. Odpowiedz Link
mader1 Re: Zapis w konstytucji 03.11.06, 09:45 człowiek jest człowiekiem od momentu poczęcia do śmierci. To poważny i rozsądny, pozapolityczny powód. Czasem w życiu są trudne sytuacje, czasem rozgrywają się tragedie. Część tych sytuacji jest już regulowana prawem ( obrona konieczna, stan wyższej konieczności, problem zależności kary od winy omawiany szeroko w karnistyce). Niektóre roztrzyga się we własnym sumieniu. Niekiedy te sytuacje są tak trudne, że czlowiek podjmując decyzję nie kieruje się dobrowolnością czy nie używa w pełni wladz umysłowych. Jego możliwości rozumowania są wtedy mocno ograniczone.To też biorą pod uwagę istniejące instytucje prawne. Żadna ustawa nie odsunie moralnych wyborow na bok. Sama stanęłam przed takimi wyborami. Nie żyję też w polukrowanym świecie i widzę, jakie dylematy mają ludzie wokół. Kobiety wokół. Czasem nie dba się o życie i zdrowie matki nadinterpretujac ustawy i rozporządzenia. Wcześniej sama ( i moje maleństwo) padłam ofiarą wręcz przeciwnej tendencji - lekarzy, którzy ciążą 3-4 miesięczną absolutnie się nie przejmowali. Ruszali się ze swoich miejsc dopiero po uiszczeniu sowitej łapówki. W ten sposób przyszło na świat dziecko naszego kolegi, podczas gdy nasze zostało skazane na kubeł z pomyjami. Niestety, pod rządami każdej ustawy będą ludzie bez sumienia i bez zasad. Albo po prostu nadgorliwi i głupi. Bywają lekarzami, prawnikami i politykami. Rezygnowanie " pod nich" z oczywistej prawdy... Nie są tego warci. Konstytucja jest tak zwaną ustawą zasadniczą , a więc także aktem prawnym - to dla kogoś ,kto w to wątpił. Odpowiedz Link
rycerzowa Re: Zapis w konstytucji 03.11.06, 11:30 Konstytucja JEST W STANIE zagwarantować prawną i rzeczywistą ochronę życia już narodzonych obywateli. Dziecko narodzone jest z a p i s a n e , prawnie istnieje; Państwo, czyli społeczeństwo, ma nad nim kontrolę. Przypomnę, że - jak mnie uczono - taka była w dawnych czasach doczesna funkcja chrztu. Nad człowiekiem, o którym wiadomo, że jest, można sprawować opiekę. Można rodzicom nakazać wytłumaczyć się, co się dzieje z dzieckiem. Można dziecko rodzicom odebrać. Jeśli obywatel znika, zawsze prowadzi się dochodzenie. Jeśli udowodni się mordercy winę - ponosi karę. Nie ma takich możliwości w odniesieniu do dziecka nienarodzonego. Zauważmy, że zgodnie z obecnie obowiązującą ustawą matka zabije swoje nienarodzone dziecko, nie ponosi żadnej kary. Karany ma być tylko ktoś "pomagający". Nie wynika to wyłącznie ze specjalnego współczucia, ale i z niemożliwości udowodnienia takiego czynu. W prawie, jak w wychowaniu dzieci, powinna obowiązywać zasada - zabraniaj tylko tego, czego zabronić możesz, gwarantuj tylko to, co możesz (choćby z grubsza) zagwarantować. Przykładowo, nie ma w Konstytucji prawa do pracy. W wolnorynkowej gospodarce Państwo nie jest w stanie zapewnić każdemu etatu. Ale może prowadzić taką politykę gospodarczą, by każdy pracę znalazł. Za to jest prawo do obrony. Każdy, nawet najokrutniejszy morderca, ma adwokata. Każdy, nawet najbiedniejszy, ma zagwarantowanego adwokata z urzędu. I tak się dzieje, nie jest to martwy przepis. W niedawnej, socjalistycznej konstytucji było prawo do pracy, do mieszkania, do zdrowia, do zrzeszania się, do manifestowania, do wolnych wyborów - jednym słowem do wszystkiego. Tak naprawdę tych praw było niewiele. Jeśli traktuje się Konstytucję poważnie, powinny tam być tylko takie zapisy, na które można się powołać, domagając się realnych działań. Przecież gwarancja ochrony życia dla każdego płodu powinna oznaczać kontrolę wszystkich gabinetów ginekologicznych w kraju, bo wszak ciągle jest tam oferowany "full service". Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Zapis w konstytucji 03.11.06, 12:16 rycerzowa napisała: > Jeśli traktuje się Konstytucję poważnie, powinny tam być tylko takie zapisy, n > a > które można się powołać, domagając się realnych działań. > Przecież gwarancja ochrony życia dla każdego płodu powinna oznaczać kontrolę > wszystkich gabinetów ginekologicznych w kraju, bo wszak ciągle jest tam > oferowany "full service". A gwarancja ochrony życia dorosłego człowieka powinna oznaczac kontrolę wszystkich melin w kraju,bo wszak ciągle jest tam oferowany full service, by kogos zgładzić. Odpowiedz Link
rycerzowa Re: Zapis w konstytucji 03.11.06, 14:26 > A gwarancja ochrony życia dorosłego człowieka powinna oznaczac kontrolę > wszystkich melin w kraju,bo wszak ciągle jest tam oferowany full service, by > kogos zgładzić. Nie, w full service meliny nie ma opcji zgładzenia. To po pierwsze. Po drugie, gdy widzimy, że do meliny ludzie wchodzą a nie wychodzą z niej, powiadamiamy policję ,a ta ma obowiązek sprawę wyjaśnić. Po trzecie, gdy się w melinie kogoś już zgładzi, trudno się pozbyć ciała, kanalizacją nie spłynie. A po czwarte, policja rzeczywiście "ma oko" na meliny. Odpowiedz Link
direta Re: Zapis w konstytucji 12.11.06, 21:21 ycerzowa napisała: > > A gwarancja ochrony życia dorosłego człowieka powinna oznaczac kontrolę > > wszystkich melin w kraju,bo wszak ciągle jest tam oferowany full service, > by > > kogos zgładzić. > > Nie, w full service meliny nie ma opcji zgładzenia. Dokładnie tak samo jak w gabinetach. Oficjalnie nie ma, a de facto jest. Są "meliny" i "meliny" i są "gabinety" i "gabinety" W jednych melinach tylko się pije lub pędzi a w innych się (takze lub tylko) gładzi albo dostarcza srodkow do zgładzenia. W jednych gabinetach jest opieka nad matką i dzieckiem a w innych jest pomoc matce w zgładzeniu dziecka. To po pierwsze. > Po drugie, gdy widzimy, że do meliny ludzie wchodzą a nie wychodzą z niej, > powiadamiamy policję ,a ta ma obowiązek sprawę wyjaśnić. I na dobrą sprawę jesli zobaczymy, ze w kobiecie jest człowiek a nie wyszedł.... > Po trzecie, gdy się w melinie kogoś już zgładzi, trudno się pozbyć ciała, > kanalizacją nie spłynie. Jak najłatwiej włożyc dziecko do butelki po coca coli? Przez maszynkę do mięsa. > A po czwarte, policja rzeczywiście "ma oko" na meliny. A gdyby nie było przyzwolenia społecznego miałaby oko i na meliny ginekologiczne. A gdyby państwo gwarantowało ochronę życia to byłoby zobowiązane do jej zapewnienia. Problem w tym, ze wielu straciłoby wtedy źrodła dochodu. I to wielu bardzo wysoko stojących. (Wliczam tu tez tych, którzy czerpią ogromne zyski z pornografii, rozpusty i handlu zywym towarem. Ochrona człowieka od począcia mogłaby nieco uszczuplic ich zyski) Z drugiej strony, czy fakt, że panśtwo nie jest w stanie ochronić nas przed złodziejami, mordercami, bandziorami, albo chociaż przed takimi typami jak owi młodociani gwałciciele w gimnazjum nr 2 i ich stuknięci tatusiowie oznacza, ze nalezy z konstytucji wykreślić prawo do ochrony zycia, do godności osobistej i do własności? Odpowiedz Link
otryt Nadgorliwość Giertycha. 06.11.06, 08:59 Dla mnie życie rozpoczyna się od momentu poczęcia. Akceptuję jednak aktualnie obowiązującą ustawę, dopuszczającą nieliczne wyjątki: zagrożone życie matki, ciąża będąca wynikiem gwałtu lub poważne uszkodzenie płodu. Ta ustawa powstała w wyniku trudnego kompromisu przed kilkunastu laty, po długich i ciężkich bojach ze zwolennikami przerywania ciąży na każde żądanie. Położono tamę masowemu przerywaniu ciąży. Uważam, że nie należy naruszać istniejącego status quo. Popieram stanowisko prezydenta i premiera w tej kwestii. Dziś Giertych mówi, że zmiana w konstytucji nie musi oznaczać zmiany obowiązującej od lat ustawy. Nie musi, ale może. I pewno taki ma zamiar, aby w dalszej kolejności zmienić ustawę na bardziej restrykcyjną. Nie mam zaufania do tego człowieka. Uważam bowiem, że takie działania mogą jedynie obudzić i zmobilizować do walki środowiska dążące do zniesienia zakazu aborcji. Nadgorliwość bywa narzędziem szatana, przynosi ona często odwrotne skutki do zamierzonych. A w lukach prawnych czyli istniejących wyjątkach może i tak działać Bóg. Nikt nie zakazuje rodzić dzieci pochodzących z tych trudnych ciąży. Nie należy ludzi zmuszać do heroizmu. Bohaterowie i święci i tak się pojawią. Niedawno Jan Paweł II wyniósł na ołtarze włoską lekarkę Joannę Beretta-Molla. Zdecydowała się urodzić czwarte dziecko, mając pełność świadomość zagrożenia jej własnego życia. Mogła usunąć ciążę, wybrała jednak swoją śmierć, a życie dziecka. Popatrzcie do czego doprowadziła nadgorliwość w Hiszpanii. To dziś najbardziej antykatolicki kraj w Europie. Liczne, ale puste kościoły, zalegalizowane związki homo, najwięcej teologów sprzeciwiających się beatyfikacji Jana Pawła II, dokonywanie aborcji 8-miesięcznych ciąży. Nawet dla liberalnych Duńczyków to szok! Hiszpania to przestroga dla Polski! Pozdrawiam Odpowiedz Link
samboraga e, to kiełbasa 06.11.06, 09:17 wyborcza, termin przydatności - jeszcze tylko tydzień wytrwajmy wszytko będzie po staremu, na szczęście... Odpowiedz Link
otryt Re: e, to kiełbasa 06.11.06, 09:26 Masz rację Samborago, to kiełbasa wyborcza. Niestety świadczy to jak najgorzej o moralności Giertycha, że sprawę tak wielkiej wagi, jaką jest ochrona życia, wykorzystuje jako narzędzie do osiągnięcia swoich politycznych celów. Pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link
samboraga Re: e, to kiełbasa 06.11.06, 09:40 > moralności Giertycha, że sprawę tak wielkiej wagi, jaką jest ochrona życia, > wykorzystuje jako narzędzie do osiągnięcia swoich politycznych celów wykorzystuje wiele takich spraw(( ja też pozdrawiam! Odpowiedz Link
mary_ann Re: Zapis w konstytucji 06.11.06, 10:18 Zgadzam sie w pełni z Otrytem i Samboragą. Temat wraca jak bumerang w okolicy kazdych wyborów i bardzo trudno uwierzyć, że pomysłodawcom zmian chodzi o coś więcej niż autopromocję. Równiez dla mnie p. Giertych nie jest osobą godną zaufania; obawiam się, że - skadinąd sympatycznie brzmiący - pomysł zapisu o ochronie zycia od poczęcia mógłby być wstępem do wprowadzenia rozwiązań, których ja osobiście bym już nie akceptowała. Rzecz nie w samym zapisie, ale w praktyce orzeczniczej, która się na tym zapisie oprze - a w niezawisłość polskich sądów i ich niepodatność na naciski polityczne wierzę .... hmmm...w ograniczonym stopniu( Po wielu sporach opracowano i przegłosowano parę lat temu ustawę w kształcie kompromisowym i - moim zdaniem - rozsądnym. Zasadniczo przerywanie ciazy jest niedozwolone, natomiast prawo przewiduje od tej zasady pewne odstępstwa. Taki wariant popieram, gdyż - jakkolwiek szanuję i podziwiam postawy heroiczne - uważam, że państwo nie powinno takowych wymuszac na swoich ubywatelach. (Oczywiście osobną kwestią jest sprawą pozostawiającej wiele do zyczenia realizacji istniejącej ustawy - ale ten problem wystąpi zawsze, przy dowolnym kształcie rozwiązań legislacyjnych). Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Zapis w konstytucji 06.11.06, 11:56 Kochani,będę trochę w poprzek. Niezależnie od tego jakie są intencje Giertycha, prezentuje on również mi. stanowisko KK i o tym w przypadku katolików bym nie zapominała.Te poglądy nie wzięły się z programu LPR i nie są jego autorskim pomysłem. Co do kompromisu już pisałam. Nie wierzę w utrzymanie tego kompromisu po dojściu do władzy lewicy.Kierunek będzie jeden -aborcja ze względów społecznych czyli na życzenie. Jakimś rozwiązaniem mogło by być wpisanie zapisu obecnej ustawy do kostytucji, czyli ochrona życia od poczęcia z dotychczasowymi wyjątkami. A o jakiej nadgorliwości hiszpańskiej mówi Otryt nie wiem? Odpowiedz Link
otryt Re: Zapis w konstytucji 06.11.06, 12:39 W Hiszpanii przez całe dziesięciolecia za rządów generała Franco katolicyzm był religią państwową. Państwo było mocno zrośnięte z Kościołem. Taki układ nigdy nie wychodzi na zdrowie Kościołowi. Co prawda zyskuje przywileje majątkowe i ma duży wpływ na władzę i kształt prawa, ale traci wpływ na kształtowanie sumień wiernych. Pragnę przypomnieć, że lewica rządziła wielokrotnie w czasie obowiązywania obecnej ustawy antyaborcyjnej. Prezydent Kwaśniewski (1995-2005), rządy SLD (1993-1997 i 2001-2005) i kompromis w sprawie ustawy cały czas się utrzymywał. Jeśli jedna strona może zmienić konstytucję, druga też to może zrobić. Jaki problem? I znieść np. definicję małżeństwa zapisaną w konstytucji. Być może lewica zacznie tę walkę, wtedy (jeśli ją wygramy) należy wpisać do konstytucji słowa o ochronie życia od poczęcia. Wyniku tej walki jednak nie sposób przewidzieć. Nawet, gdy będzie zwycięstwo, to po kilku latach lewica odbije to sobie z nawiązką. Kompromis jest bardzo niestabilny. Czy potrzebny jest nam w tej chwili spór światopoglądowy na wielką skalę? Pozdrawiam. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Zapis w konstytucji 06.11.06, 13:16 Nie jestem za związaniem państwa z kościołem,żeby to było jasne. Obecna sytuacja Hiszpanii to nie tylko sprawa rządów Franco, ale bardzo silnych prądów lewicowych i antyklerykalnych które mi. wywołały tam wojnę domową.Franco zmarł ponad 30 lat temu, i kościół katolicki od ponadd 30 lat zachowuje dużą wstrzemieźliwość w ingerowaniu w sprawy społeczne,a więc sytuacja jest trochę bardziej złożona niż piszesz. Co do Polski. Lewica próbowała już zmienić ów nietyklany kompromis. "Postkomuniści po swoim wyborczym zwycięstwie parlamentarnym (1993) i prezydenckim (1995) próbowali zmienić ustawę, dążąc do wprowadzenia aborcji na życzenie. Już w pierwszym roku swojego urzędowania prezydent Aleksander Kwaśniewski podpisał, uchwaloną wspólnie przez postkomunistów i liberałów, nowelizację ustawy. Marek Borowski oświadczył wówczas triumfalnie przed kamerami telewizyjnymi: „Nareszcie wróciliśmy do Europy” (G.Górny) Za liberalizacją ustawy o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży opowiedziały się w sobotę uczestniczki II Kongresu Kobiet Lewicy. Projekt złagodzenia ustawy aborcyjnej przygotowała posłanka SLD Joanna Sosnowska. Prace nad drugim projektem być może już wkrótce rozpocznie Senat (www.wp.pl). Jeśli rzeczywiście wszyscy są za tym kompromisem, rozumiem że nie powinno być problemu z poparciem wpisu w kształcie obecnej ustawy? Oczywiście nasze dywagacje forumowe są bez znaczenia, a jeśli byliśmy w parlamencie i ciążyła by na nas odpowiedzialność za kształt prawa? Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Zapis w konstytucji 06.11.06, 14:11 I jeszcze ciekawa opinia Terlikowskiego: www.rzeczpospolita.pl/dodatki/opinie_061106/opinie_a_1.html Odpowiedz Link
sion2 Re: Zapis w konstytucji 06.11.06, 15:17 Pare dni temu nasza telewizja a propos skandalu z dzecmi z ciaz terminowanych rodzacych sie zywe i odkladanych na szafke aby umarly wiadomosci.onet.pl/1427640,11,item.html podala ze np.w Hiszpanii ciaze mozna przerywac nawet w 8 mcu, zreszta tak samo jest w USA dla mnie ten skandal, to barbarzynskie zlo jakie sie dzieje - dziecko zywo urodzone bo sie termincja ciazy nie udala do konca, z 4-6 mca zycia ktore odklada sie do zimnych nerek lekarskich aby sobie chwile poumieraly duszac sie bo maja niedojrzale pluca - jest to tak cos potwornego ze nawet slow mi brakuje, jacy ludzie (czy to w ogole są ludzie???) musza brac w tym udzial... Odpowiedz Link
nulleczka Re: Zapis w konstytucji 06.11.06, 17:26 kulinko, zgadzam się z tym, co piszesz, w pełni. Odpowiedz Link
samboraga Re: Zapis w konstytucji 06.11.06, 22:01 > Niezależnie od tego jakie są intencje Giertycha, hmmm.... cel uświęca środki?...czy chrześcijański wyborca nie powinien i na to zważać?... prezentuje on również mi. > stanowisko KK i o tym w przypadku katolików bym nie zapominała. szczęściem Kościół już nie wskazuje paluszkiem 'na tego pana prosimy' a prywatnie hierarchowie, kapłani są podzieleni w poglądach politycznych jak reszta społeczeństwa - czyżby niektórzy cierpieli na rozdwojenie jaźni?) Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Zapis w konstytucji 07.11.06, 00:05 samboraga napisała: > > hmmm.... cel uświęca środki?...czy chrześcijański wyborca nie powinien i na to > zważać?... Projekt, o którym mówimy został poparty przez 156 posłów. Nie mam uprzedzeń i nie patrzę na to, kto mówi tylko , co mówi. Czy Gierych o aborcji mówi coś innego niż obowiązująca katolika- nauka? > prezentuje on również mi. > > stanowisko KK i o tym w przypadku katolików bym nie zapominała. > > szczęściem Kościół już nie wskazuje paluszkiem 'na tego pana prosimy' > a prywatnie hierarchowie, kapłani są podzieleni w poglądach politycznych jak > reszta społeczeństwa - czyżby niektórzy cierpieli na rozdwojenie jaźni?; Kościół niczego wskazywać nie musi, bo jego nauka o aborcji jest jednoznaczna. A ja mam własny rozum, którym się posługuję. A aborcja nie jest sprawą polityczną! Odpowiedz Link
otryt Polityka 07.11.06, 10:18 "Umiłowani Bracia i Siostry, bądźcie solidarni z życiem. Wołanie to kieruję do wszystkich moich rodaków bez względu na przekonania religijne. Do wszystkich ludzi, nie wyłączając nikogo. Z tego miejsca jeszcze raz powtarzam to, co powiedziałem w październiku ubiegłego roku: „naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości”. [Wierzcie, że nie było mi łatwo to powiedzieć. Nie było mi łatwo powiedzieć to z myślą o moim narodzie, bo ja pragnę dla niego przyszłości, wspaniałej przyszłości]. Potrzebna jest więc powszechna mobilizacja sumień i wspólny wysiłek etyczny, aby wprowadzić w czyn wielką strategię obrony życia. Dzisiaj świat stał się areną bitwy o życie. Trwa walka między cywilizacją życia a cywilizacją śmierci. Dlatego tak ważne jest budowanie „kultury życia”: tworzenie dzieł i wzorców kulturowych, które będą podkreślały wielkość i godność ludzkiego życia; zakładanie instytucji naukowych i oświatowych, które będą promowały prawdziwą wizję osoby ludzkiej, życia małżeńskiego i rodzinnego; tworzenie środowisk wcielających w praktykę codziennego życia miłość miłosierną, którą Bóg obdarza każdego człowieka, zwłaszcza cierpiącego, słabego i ubogiego, [nie narodzonego]." Oto fragment z homilii papieskiej z Kalisza 1997, o której pisze Terlikowski. Link prowadzi do całej homilii. www.jozefologia.pl/Akta/JanPawelII.htm Czytam i czytam, nie mogę nic znaleźć o zmianie konstytucji. Wielka strategia obrony życia, o której mówi papież to bardzo szerokie pojęcie, choćby fundusz stypendialny dla biednych dzieci, który ustanowił. To setki i tysiące przeróżnych działań i inicjatyw wielu ludzi dobrej woli, organizacji, Kościoła oraz państwa. To solidarność z chorymi i biednymi, wspieranie rodzin, to właściwa aktywność dla dzieci i młodzieży. To wszystko to, co tworzy cywilizację życia a oddala nas od cywilizacji śmierci. Mówisz Kulinko, że aborcja nie jest sprawą polityczną. A ja uważam, że śmierdzi ona polityką na kilometr. Nie wątpię w to, że każdy z nas na tym forum chce obrony życia i uważa, że zaczyna się ono od poczęcia. Różnimy się jedynie strategią, jak to osiągnąć, aby aborcji było jak najmniej? Pragnę zwrócić Waszą uwagę, że w artykule Terlikowskiego jest napisane, że Trybunał Konstytucyjny obronił aktualnie obowiązującą, kompromisową ustawę, którą lewica próbowała w 1997 roku zmienić. A więc aktualna konstytucja wystarczyła na to, aby obronić ustawę broniącą życie dzieci nienarodzonych. Głos Papieża w tej sprawie w 1997 roku wpisuje się w obronę zagrożonej wówczas, aktualnie istniejącej ustawy, nie jest jej krytyką. Słowa Terlikowskiego manipulują tą sprawą, gdy twierdzi, że Papież krytykuje kompromisową ustawę. Jego rozważania o niedawno ujawnionym skandalicznych traktowaniu sztucznie poronionych, żywych dzieci zmierzają moim zdaniem w stronę zniesienia wyjątku dotyczącego nieodwracalnie uszkodzonych płodów, a więc dążą do zmiany aktualnie obowiązującej ustawy na bardziej restrykcyjną. Sprawa aborcji, którą w tym roku wywołał Roman Giertych jest na wskroś polityczna. Giertychowi i LPR grozi polityczne unicestwienie. W sondażach około 2 %. Giertych szantażuje co rusz premiera, że wyjdzie z koalicji. Najpierw żądał ministerstwa edukacji, teraz żąda zmiany konstytucji a w dalszej kolejności ustawy. Środowiska skupione wokół Radia Maryja pisały do niego tysiące listów, aby w duchu odpowiedzialności za państwo nie destabilizował swoimi szantażami powstałego rok temu rządu. To wszystko na nic. Giertych jeszcze raz zaszantażował Kaczyńskiego, żądając usunięcia z list wyborczych PiSu zwolenników Radia Maryja, którzy kiedyś od niego odeszli. Trwa bezpardonowa walka o elektorat konserwatywno narodowy. Ludzi z RM jako konkurencję Giertych niszczy. Za to na stanowiskach ustawia ludzi z Młodzieży Wszechpolskiej. Byłem kiedyś na spotkaniu wspólnoty, z którą byłem związany. Ksiądz zachwycony pisemkiem, jakie dostał w Warszawie w czasie wizyty Benedykta XVI. Puścił je wśród ludzi. Nikt jednak nie był w stanie określić z jaką opcją polityczną pisemko jest związane. Spojrzałem na nazwiska Wierzejski, Wiechecki. To czołowe nazwiska LPR. Jednak ani razu w całym numerze nie pada nazwa LPR. Zwykli ludzie tego nie wiedzą, nawet ksiądz nie zna tych nazwisk. Takie są ich metody. To Giertych uaktywnił feministki i spowodował list abp Michalika. Na plecach Kościoła chce uratować swoją słabnącą pozycję w polityce. Ten człowiek, który nie reprezentuje już prawie nikogo chwyta się jak tonący brzytwy. A scenariusz może być taki. Giertych żąda od PiSu więcej podpisów aby zmienić konstytucję, bo 156 to za mało. Kaczyński się nie zgadza. Giertych wychodzi z koalicji. Upada rząd. Przedterminowe wybory. Zwyciężają PO, PiS, SLD i SO. Powstaje nowa koalicja rządowa PO-SLD z premierem Olejniczakiem (taka jak dziś na Węgrzech). Feministki skutecznie zmieniają ustawę chroniącą życie, usuwają z konstytucji definicję małżeństwa, że jest to związek kobiety i mężczyzny. Wprowadzają małżeństwa homoseksualistów, tak jak zrobił to premier Zapatero w Hiszpanii. Nieprawdopodobne? Pozdrawiam. Odpowiedz Link
a_weasley Kto tu politykuje 07.11.06, 18:21 W tej dyskusji w ogóle nie powinno paść nazwisko Giertycha. W tej dyskusji nie powinno się liczyć, kto lubi albo nie lubi tę albo inną partię i co o niej myśli. Jeżeli uważamy, że człowiek jest istotą ludzką od chwili poczęcia, a równocześnie wiadomo, że są siły, które tego poglądu nie popierają i są skłonne odmówić człowiekowi na pewnych etapach rozwoju prawa do życia, to należy popierać wzmocnienie ochrony tego prawa. I doprowadzenie do stanu, w którym pozbawienie życia poczętego tej ochrony, którą obecnie ma, będzie wymagało zmiany Konstytucji, a nie prostej zmiany ustawy zwykłej, takim wzmocnieniem będzie. Albo uważamy, że człowiek jest - obiektywnie- człowiekiem od poczęcia i należy go skutecznie chronić, albo nie uważamy, że człowiek jest człowiekiem od poczęcia (pytanie, od kiedy w takim razie, nasuwa się natarczywie i nurtuje w szczególności mnie, ale ja nie jestem katolikiem), albo uważamy, że człowiek jest człowiekiem od poczęcia, ale z jakichś tajemniczych powodów nie ma potrzeby go skutecznie chronić. Reszta jest zaciemnianiem problemu. Odpowiedz Link
mary_ann Re: Kto tu politykuje 07.11.06, 18:41 a_weasley napisał: > W tej dyskusji w ogóle nie powinno paść nazwisko Giertycha. > W tej dyskusji nie powinno się liczyć, kto lubi albo nie lubi tę albo inną > partię i co o niej myśli. > Jeżeli uważamy, że człowiek jest istotą ludzką od chwili poczęcia, a > równocześnie wiadomo, że są siły, które tego poglądu nie popierają i są skłonne > odmówić człowiekowi na pewnych etapach rozwoju prawa do życia, to należy > popierać wzmocnienie ochrony tego prawa. (...). > Reszta jest zaciemnianiem problemu. Upewnię się, czy dobrze Cie rozumiem, Arturze_W: Twoje zalecenie jest nastepujące - jako przeciwnicy aborcji (bo chyba innych osób tu nie ma), powinniśmy być do bólu bezkompromisowi, polityką (=realiami) się nie przejmować, i w imię czystości moralnej zignorowac fakt, że uchwalenie restrykcyjnej ustawy w dłuższej perspektywie może spowodowac sytuację dokladnie odwrotną, tj. brak jakiejkolwiek ochrony prawnej dziecka poczetego ( pztrz np. wariant opisywanym przez Otryta)? Jakiś czas temu zaatakowałes Lolinkę (i nawet się z Toba zgadzałam za obronę zasady zabraniającej Świadkom Jehowy angazowania się w jakąkolwiek politykę (z udziałem w samorządzie szkolnym włącznie). Uzyłes, jesli dobrze pamiętam, argumentu, że łatwo być pryncypialnym, kiedy inni się za Ciebie "brudzą", za Ciebie odwalają robotę. Teraz zapytam, czy nie jest tak, że łatwo jest być bezkompromisowym i "czystym" i nie zważać na to, że nasza pryncypialnośc przynosi dokładnie odwrotny skutek? Pozdrawiam, Mary_ann Odpowiedz Link
a_weasley Re: Kto tu politykuje 08.11.06, 08:52 mary_ann napisała: > odwrotną, tj. brak jakiejkolwiek ochrony prawnej dziecka poczetego ( pztrz np. > wariant opisywanym przez Otryta)? "Wariant Otryta" jest naiwną i dowolnie wymyśloną rzeczą. Sprowadza się do twierdzenia, że jeżeli zostawimy tak, jak jest, to lewicowcy, powodowani uprzejmością wobec nas, zostawią w spokoju to, co próbowali zmienić przy pierwszej okazji (i co w tej sytuacji będą mogli zmienić ustawą zwykłą); jeżeli natomiast wpiszemy to do Konstytucji, to oni się pogniewają i przy pierwszej okazji zmienią Konstytucję. W to nie wątpię, tylko taka okazja może nigdy nie nastąpić. > Teraz zapytam, czy nie jest tak, że łatwo jest być bezkompromisowym i > "czystym" i nie zważać na to, że nasza pryncypialnośc przynosi dokładnie > odwrotny skutek? Możemy sobie porozważać ogólnie w wolnej chwili, w tej dyskusji wolę się jednak skupić na konkretnej sprawie. Przełóż to na język konkretu, pokaż te odwrotne skutki, to pogadamy. - Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Kto tu politykuje 08.11.06, 09:13 Właściwie mogłabym się podpisać obiema rękami pod stanowiskiem Artura!! Wariant Otryta jest dla mnie, przepraszam Cię bardzo Otrycie, ale naiwnością. Więcej po południu, bo jestem w strasznym niedoczasie. Miłego dnia wszystkim. Odpowiedz Link
otryt Re: Kto tu politykuje 08.11.06, 10:25 Arturze! Nie mogę się zgodzić z Tobą, że nazwisko RG nie powinno pojawić się w dyskusji. Przyznasz, że w życiu prywatnym, gdy ktoś Cię namawia do wspólnego działania, ważny jest nie tylko cel tych działań, ale również motywy, jakimi kieruje się inicjator oraz dotychczasowa jego postawa . W sądach, działania zmierzające do podważenia wiarygodności osób, biorących udział w procesie są normalną praktyką. Nie widzę powodu, aby u nas miało być inaczej. Dorzucę tutaj jeszcze nazwisko ojca wspomnianej osoby: MG - posła europarlamentu, który w imię religijnych pryncypiów, chce wprowadzić do szkół całej UE nauczanie kreacjonizmu. To zaiste bardzo religijna rodzina. W tej chwili dokonuje się rocznie w Polsce około kilkuset legalnych aborcji. Przed wejściem w życie tej ustawy - kilkaset tysięcy. Problemem są nadal nielegalne aborcje, których liczbę trudno oszacować. Moim zdaniem tych nielegalnych jest znacznie więcej niż legalnych. Czy nas, jako ludzi przejętych losem dzieci nienarodzonych powinna interesować tylko to, aby liczbę legalnych aborcji sprowadzić do zera? A może warto się przyjrzeć bezczelnym ogłoszeniom w prasie, że nawet człowiek o najniższym IQ, domyśli się w czym rzecz? Może warto się przyjrzeć tym gabinetom i lekarzom? Niech nie śmieją się drwiąco uczciwym ludziom w oczy. Gdyby tylko choć trochę ograniczyć tę jawną obłudę, liczba uratowanych istnień poszłaby w tysiące. Po wtóre, bardzo dużo można popracować nad klimatem ekonomiczno-społeczno-kulturowym, jaki otacza rodziny lub kobiety, posiadające dzieci. Np. w pracy, ale nie tylko. Mówisz Arturze, że nie wiesz, kiedy zaczyna się człowiek, bo nie jesteś katolikiem. W związku z tym nie obowiązują Cię konsekwencje moralne poglądu, że życie zaczyna się od poczęcia. Masz do tego prawo. Jednak od katolików oczekujesz żelaznej konsekwencji, pełnej bezkompromisowości i pryncypialności, bez oglądania się na całą złożoność problemu. Myślę, że nie można od innych wymagać wyższych standardów od standardów, które uznaje się za własne. Tylko w imię bycia konsekwentnym. Bo tym argumentem się posługujesz. Oczywiście, nie wierzę w uprzejmość lewicy, co sugerujesz. Łatwo rzucić epitet naiwności, Szkoda, że brakuje innych argumentów. Wiem, że przy pierwszej nadarzającej się okazji będą chcieli zmienić ustawę chroniącą życie. Chodzi o to, aby ta okazja nie nadarzyła się już teraz. Bo akcja rodzi reakcję. Znam aż za dobrze poglądy pani Jarugi, Środy i ich wszystkich. Jest bardzo duża grupa ludzi środka, neutralnych, choć formalnie katolików. Gdy zaistnieje groźba zaostrzenia ustawy, liczba neutralnych mocno zmaleje, powiększając grono popierające lewicę. Mówisz: "jeżeli natomiast wpiszemy to do Konstytucji", Myślę, że w aktualnym układzie politycznym nie jest to możliwe. Do zmiany konstytucji potrzeba znacznie więcej głosów niż do większości rządowej. Mam na myśli nie tylko arytmetykę sejmową, ale również wielką niechęć do siebie głównych sił politycznych. Wiem, że chodzi o zdobycie ważnego przyczółka w tej walce. Myślę, że jest on w tej chwili nie do zdobycia, a walkę o życie należy prowadzić wieloma innymi sposobami. Może jestem naiwny? Nie wiem, życie pokaże kto miał rację. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Kto tu politykuje 08.11.06, 12:16 otryt napisał: > Arturze! Nie mogę się zgodzić z Tobą, że nazwisko RG nie powinno pojawić się w > dyskusji. Przyznasz, że w życiu prywatnym, gdy ktoś Cię namawia do wspólnego > działania, ważny jest nie tylko cel tych działań, ale również motywy, jakimi > kieruje się inicjator oraz dotychczasowa jego postawa. Jak kiedy. Jeżeli zakopię się samochodem w zaspie, jacyś goście się zatrzymają i mnie wypchną, jest mi idealnie obojętne, czy zrobili to dla zgrywu, z życzliwości czy dlatego, że chcieli przejechać. Efekt jest ten sam: jadę dalej. W konkretnej zaś sprawie bez względu na motywy efekt tych zabiegów, jeśliby one przyniosły skutek, będzie ten sam: zmiana Konstytucji. > jeszcze nazwisko ojca wspomnianej osoby: MG - posła europarlamentu, który w > imię religijnych pryncypiów, chce wprowadzić do szkół całej UE nauczanie > kreacjonizmu. To zaiste bardzo religijna rodzina. Chcesz o Giertychu, to masz. Z tym, że proszę pamiętać, że ja byłem przeciwko wprowadzaniu tego motywu do dyskusji. Przedstawiciel rodziny ortodoksyjnie religijnej występuje z inicjatywą opartą na poglądach wynikających z danej religii. Syn katolika-fundamentalisty występuje z inicjatywą katolicką jeśli nie fundamentalną, to przynajmniej ortodoksyjną. Lider jednej z partii występuje z inicjatywą wprowadzenia czegoś, czego ta partia domaga się od chwili swego powstania. Tyle co do wiarygodności Giertycha, przynajmniej w tej sprawie. > W tej chwili dokonuje się rocznie w Polsce około kilkuset legalnych aborcji. > Przed wejściem w życie tej ustawy - kilkaset tysięcy. Problemem są nadal > nielegalne aborcje, których liczbę trudno oszacować. Moim zdaniem tych > nielegalnych jest znacznie więcej niż legalnych. Czy nas, jako ludzi przejętych > losem dzieci nienarodzonych powinna interesować tylko to, aby liczbę legalnych > aborcji sprowadzić do zera? A może warto się przyjrzeć bezczelnym ogłoszeniom > w > prasie, że nawet człowiek o najniższym IQ, domyśli się w czym rzecz? Może warto > się przyjrzeć tym gabinetom i lekarzom? Bez względu na stan prawny przyglądać się można i należy. > ludziom w oczy. Gdyby tylko choć trochę ograniczyć tę jawną obłudę, liczba > uratowanych istnień poszłaby w tysiące. Jest to prawdą. Czy zmiana Konstytucji to utrudni? > Po wtóre, bardzo dużo można popracować nad klimatem > ekonomiczno-społeczno-kulturowym, jaki otacza rodziny lub kobiety, > posiadające dzieci. Np. w pracy, ale nie tylko. Jest to prawdą. Czy będzie to trudniejsze po zmianie Konstytucji? > Mówisz Arturze, że nie wiesz, kiedy zaczyna się człowiek, bo nie jesteś > katolikiem. W związku z tym nie obowiązują Cię konsekwencje moralne poglądu, że > życie zaczyna się od poczęcia. Masz do tego prawo. Jednak od katolików > oczekujesz żelaznej konsekwencji, Ja w ogóle oczekuję od ludzi konsekwencji w poglądach, jakiekolwiek by one były, bo upierdliwy jestem z natury. > bez oglądania się na całą złożoność problemu. Myślę, że nie można od innych > wymagać wyższych standardów od standardów, które uznaje się za własne. Problem polega na tym, że ja nie robię i nie zamierzam robić nic, co by owe wyższe standardy naruszało. Moje wątpliwości dotyczą okresu bardzowczesnopłodowego. > Oczywiście, nie wierzę w uprzejmość lewicy, co sugerujesz. Uff, już się zdążyłem przestraszyć. > Wiem, że przy pierwszej nadarzającej się okazji będą chcieli zmienić > ustawę chroniącą życie. Cieszę się, że jesteśmy jednego zdania. > Chodzi o to, aby ta okazja nie nadarzyła się już teraz. W tym sejmie tego nie przepchną, a jeśli w przyszłej, zaprzyszłej czy której tam kadencji będą widzieli szansę, to spróbują. > Mówisz: "jeżeli natomiast wpiszemy to do Konstytucji", > Myślę, że w aktualnym układzie politycznym nie jest to możliwe. Pożyjemy, zobaczymy. Rozpoznanie, OIR, trwa. > Mam na myśli nie tylko arytmetykę sejmową, ale również wielką > niechęć do siebie głównych sił politycznych. Naczalstwo Platformy musiało wiedzieć, co robi, sygnalizując, że w tej sprawie nie będzie dyscypliny partyjnej. > Wiem, że chodzi o zdobycie ważnego przyczółka w tej walce. Dokładnie. > Myślę, że jest on w tej chwili nie do zdobycia, Jak będzie nie do zdobycia, to się go nie będzie atakować. > a walkę o życie należy prowadzić wieloma innymi sposobami. Walkę o życie należy prowadzić różnymi sposobami. Ten, który jest głównym przedmiotem tej dyskusji, i te, o których wspominasz, zdają mi się niesprzecznymi. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Kto tu politykuje 08.11.06, 19:34 otryt napisał: Nie mogę się zgodzić z Tobą, że nazwisko RG nie powinno pojawić się w > dyskusji. Powinno nie powinno - dla mnie osobiście najistotniejsze jest to czy ktoś ma rację w tym, co mówi czy nie. Stanowisko Giertycha jest równiez stanowiskiem KK, więc prawdę mówiąc jego osoba jest dla mnie drugorzędna.Poza tym nie zasłanijamy się Giertychem. Projekt poprarło 156 posłów.Rozumiem,że wszyscy są z bandy jego i jego ojca? Nawet osoba Gierycha nie zwalnia parlamentarzystów z osobistej odpowiedzialności za kształ prawa. Z dokumentów kościoła jasno wynika,iż należy dążyć do rozwiązań, które gwarantowałby podstawowe prawo do życia.Dopiero w sytuacji gdy pełna ochrona nie jest możliwa , należy udzielić poparcia innym rozwiązaniom. > > W tej chwili dokonuje się rocznie w Polsce około kilkuset legalnych aborcji. > Przed wejściem w życie tej ustawy - kilkaset tysięcy. Problemem są nadal > nielegalne aborcje, których liczbę trudno oszacować. Moim zdaniem tych > nielegalnych jest znacznie więcej niż legalnych. Czy nas, jako ludzi przejętych > losem dzieci nienarodzonych powinna interesować tylko to, aby liczbę legalnych > aborcji sprowadzić do zera? To są dwie różne sprawy. Jedna sprawa to konstytucyjne gwarancje dla życia, a druga to dążenie do egzekowowania prawa. Oczywiście prawo nieegzekwowane demoralizuje.Sprawę jednak można sprowadzić do absurdu,bo skoro nie możemy zapobiec wszystkim pijanym kierowcom nie uchwalajmy,że jeżdzenie po pijaku jest przestępstwem. > Oczywiście, nie wierzę w uprzejmość lewicy, co sugerujesz. Łatwo rzucić epitet > naiwności, Szkoda, że brakuje innych argumentów. Wyjaśnienie jest nie do mnie, ale drogi Otrycie sam dałeś wyraz swojej naiwności pisząc ,że "pragnę przypomnieć, że lewica rządziła wielokrotnie w czasie obowiązywania obecnej ustawy antyaborcyjnej. Prezydent Kwaśniewski (1995-2005), rządy SLD (1993-1997 i 2001-2005) i kompromis w sprawie ustawy cały czas się utrzymywał." Zaprzeczyłam Twoim słowom. Żadnego kompromisu z lewicą nie było.Rozwiązanie zostało utrzymane tylko dzięki temu,że owa lewica nie miała możlwiości przegłosowania zmian, i sprawa nie przebrnęła przez TK. Wiem, że przy pierwszej > nadarzającej się okazji będą chcieli zmienić ustawę chroniącą życie. Chodzi o > to, aby ta okazja nie nadarzyła się już teraz. Bo akcja rodzi reakcję. Znam aż > za dobrze poglądy pani Jarugi, Środy i ich wszystkich. Jest bardzo duża grupa > ludzi środka, neutralnych, choć formalnie katolików. Gdy zaistnieje groźba > zaostrzenia ustawy, liczba neutralnych mocno zmaleje, powiększając grono > popierające lewicę. Mówisz: "jeżeli natomiast wpiszemy to do Konstytucji", Dlatego jakimś niedoskonałym wyjściem z sytuacji byłoby wpisanie dotychczasowego rozwiązania do konstytucji. Skoro popieramy go teraz i jest ono uznane społecznie, to dlaczego nie miałaby się w niej znaleźć? Może jestem naiwny? Nie wiem, życie pokaże > kto miał rację. Rzeczywiscie życie okaże. W Hiszpanii premier Aznar nie zaostrzał prawa, w Holandii też nie szalało katolickie ustawodastwo, a z czym mamy tam doczynienia ? Odpowiedz Link
otryt Re: Kto tu politykuje 08.11.06, 23:09 kulinka3 napisała: "Wyjaśnienie jest nie do mnie, ale drogi Otrycie sam dałeś wyraz swojej naiwności pisząc ,że "pragnę przypomnieć, że lewica rządziła wielokrotnie w czasie obowiązywania obecnej ustawy antyaborcyjnej. Prezydent Kwaśniewski (1995- 2005), rządy SLD(1993-1997 i 2001-2005) i kompromis w sprawie ustawy cały czas się utrzymywał."Zaprzeczyłam Twoim słowom. Żadnego kompromisu z lewicą nie było.Rozwiązanie zostało utrzymane tylko dzięki temu,że owa lewica nie miała możlwiości przegłosowania zmian, i sprawa nieprzebrnęła przez TK." To nie naiwność, lecz słaba pamięć. Zapomniałem o próbie zmiany ustawy przez komunistów, bo nic się wtedy nie zmieniło. Ustawę obronił TK. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Kto tu politykuje 09.11.06, 00:22 To między kim a kim ten kompromis? Bo lewica nigdy w nim nie uczestniczyła i uczestniczyła nie będzie, bo już są zapowiedzi o zmianie w jej środowiskach? Odpowiedz Link
otryt To między kim a kim ten kompromis? 09.11.06, 11:45 Od kilkunastu lat obowiązuje ustawa chroniąca życie. Komunistom jest ona bardzo niewygodna, bo chcieliby, aby aborcja była na każde żądanie. Ortodoksom katolickim jest również niewygodna, bo chcieliby, aby życie dzieci nienarodzonych chronione było bez żadnych wyjątków. Te wyjątki w ustawie to zagrożone życie lub zdrowie matki, ciąża z gwałtu i poważne wady rozwojowe dziecka w łonie matki. I lewicy i ortodoksom katolickim ustawa w tym kompromisowym kształcie się nie podoba i chcą jej zmiany. Komuniści próbowali tego w 1997 roku, na szczęście nieskutecznie. Teraz mamy próbę zmiany w drugą stronę. Nie wierzę bowiem w to, aby po dokonaniu nowego zapisu w Konstytucji, nie przyszła kolej na uchwalenie nowej ustawy w wersji bez żadnych wyjątków. Osobiście uważam ustawę aktualnie obowiązującą za dobrą i nie chcę jej zmiany. Problemem jest nagminne i bezczelne jej łamanie. Gdyby choć w części egzekwować istniejące prawo, uratowanych zostałoby znacznie więcej dzieci. A na tym nam chyba najbardziej powinno zależeć, aby aborcji w liczbach bezwzględnych, legalnych i nielegalnych było jak najmniej. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: To między kim a kim ten kompromis? 09.11.06, 18:05 Tak naprawdę nie odpowiedziałeś na pytanie o słynny kompromis, tylko opisałeś sytuację. Dla katolika obecny stan nie jest stanem doskonałym, ale lepszego być nie mogło. Teraz można to zmienić i katolik ma taki obowiązek. I nie wiem, kogo masz na myśli mówiąc o ortodoksie katolickim? Wydawało mi się,że albo się jest katolikiem albo nie, bez stopniowania na orodoksów i resztę. Odpowiedz Link
otryt Obowiązek katolika w czasach krucjaty 10.11.06, 10:38 Kulinko! W naszej dyskusji powoli ujawnia się Twoje stanowisko. Jeśli dobrze rozumiem, uważasz, że katolik ma moralny obowiązek (nie wiem czy pod sankcją grzechu, czy też nie?) wspierać zmianę w Konstytucji, zmierzającą do umieszczenia tam zapisu o ochronie ludzkiego życia od chwili poczęcia. Jest to jedynie etap, zdobycie przyczółka w walce o wprowadzenie prawa chroniącego życie nienarodzonych bez żadnych wyjątków. A więc prawa dla Ciebie idealnego, jeśli chodzi o ochronę życia. Ma rację Artur gdy mówi, że w przypadku kolizji dwóch dóbr tej samej wagi, a więc życia matki i dziecka, można wybrać życie matki bez żadnych konsekwencji prawnych. Ale co z sytuacją, gdy na szalach jest życie dziecka i zdrowie matki? Co z ciążami z gwałtu i dziećmi z poważnymi wadami rozwojowymi? Ja nie mówię, że to są proste przypadki, że należy tak lub siak. Za nimi kryją się zawsze wielkie dramaty ludzkie, niesłychanie trudne wybory. Rozumiem, że w tych przypadkach nie będzie zmiłuj się. Twarde prawo wkroczy z pełną mocą. Katolik ma obowiązek tę konkretną sprawę w ten sposób wspierać, bo inaczej nie jest katolikiem - tak zdajesz się mówić między wierszami. Taką argumentację znamy z historii. Mówiono, że obowiązkiem katolika jest jechać do Ziemi Świętej, aby bronić grobu Chrystusa przed Saracenami. Wysyłano na barykady, gdy katolicki władca państwa walczył z władcą protestanckim. Gdy chodziło o restytucję dóbr kościelnych albo wprowadzenie religii do szkół - znów mobilizowano do walki w obronie, rzekomo zagrożonej wiary. Język krucjaty rozróżnia tylko dwie sytuacje: albo ktoś jest z nami albo przeciwko nam. Następuje radykalizacja postaw i polaryzacja społeczeństwa. Z jednej skrajności gwałtownie wchodzimy w drugą. Pała odbija mocno w drugą stronę - jak to obrazowo pokazała Mary Ann. Taka jest logika każdej rewolucji lub wojny tzw. "religijnej". A tak naprawdę katolik ma obowiązek przestrzegać Dekalogu, słuchać swojego sumienia i kształtować je przez całe swoje życie. Nie mamy obowiązku być strażnikami czyichś sumień. Sumienia oraz rozum wielu z nas pokazują, że więcej istnień się ocali, gdy ustawa pozostanie w niezmienionym kształcie. Padają liczne na to argumenty, jednak ich nie dostrzegasz. Nie próbujesz udowodnić ich nieprawdziwości. Widzisz tylko idealne rozwiązania. Faryzeusze oskarżali Chrystusa o brak radykalizmu w przestrzeganiu prawa żydowskiego. Prawo kazało ukamienować cudzołożnicę. Czy nie mamy tu analogii, że nie w zaostrzaniu prawa należy szukać rozwiązania, gdy chcemy, aby zła wokół nas było mniej? Piszesz: "Dla katolika obecny stan nie jest stanem doskonałym, ale lepszego być nie mogło. Teraz można to zmienić i katolik ma taki obowiązek." Moim zdaniem, tu na ziemi nie osiągniemy nigdy stanu doskonałości, ani idealnych rozwiązań. Tak było w Raju, tak będzie w Niebie. Gdy człowiek próbuje wprowadzać w życie utopie, zawsze wynika z tego więcej nieszczęść niż pożytku. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Obowiązek katolika w czasach krucjaty 11.11.06, 00:43 otryt napisał: Jeśli dobrze > rozumiem, uważasz, że katolik ma moralny obowiązek (nie wiem czy pod sankcją > grzechu, czy też nie?) wspierać zmianę w Konstytucji, zmierzającą do > umieszczenia tam zapisu o ochronie ludzkiego życia od chwili poczęcia. Każdy katolik winien podzielać naukę swojego kościoła,prawda ?, a więc mamy moralny obowiązek wspierać ochronę życia od poczęcia,a posłowie katoliccy mją taki obowiązek przejawiać poprzez odpowiednie głosowanie.Więcej możesz doczytać w poście do Marry Ann. A o sankcję grzechu zapytaj księdza,bo to on jest od tego specjalistą. > > Ma rację Artur gdy mówi, że w przypadku kolizji dwóch dóbr tej samej wagi, a > więc życia matki i dziecka, można wybrać życie matki bez żadnych konsekwencji > prawnych. Ale co z sytuacją, gdy na szalach jest życie dziecka i zdrowie matki? > Co z ciążami z gwałtu i dziećmi z poważnymi wadami rozwojowymi? Ja nie mówię, ż > e > to są proste przypadki, że należy tak lub siak. Ty nie mówisz, a Kościół mówi, jak należy czynić. Za nimi kryją się zawsze > wielkie dramaty ludzkie, niesłychanie trudne wybory. Rozumiem, że w tych > przypadkach nie będzie zmiłuj się. Twarde prawo wkroczy z pełną mocą. .......I nie dojdzie do zabójstwa niewinnego dziecka. > Katolik ma obowiązek tę konkretną sprawę w ten sposób wspierać, bo inaczej nie > jest katolikiem - tak zdajesz się mówić między wierszami. Nie ma obowiązku bycia katolikiem, ale jeśli ktoś nim już jest, dla własnej wiarygodności, winien prezentować katolickie poglądy. Język krucjaty > rozróżnia tylko dwie sytuacje: albo ktoś jest z nami albo przeciwko nam. > Następuje radykalizacja postaw i polaryzacja społeczeństwa. Z jednej skrajności > gwałtownie wchodzimy w drugą. Pała odbija mocno w drugą stronę - jak to > obrazowo pokazała Mary Ann. Taka jest logika każdej rewolucji lub wojny tzw. > "religijnej". Bycie wiernym nauce Chrystusa zawsze niosło za sobą niezrozumienie,taki los uczniów Chrystusa. "Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz". A tak naprawdę katolik ma obowiązek przestrzegać Dekalogu, > słuchać swojego sumienia i kształtować je przez całe swoje życie. Przypominam o przykazaniu tegoż Dekalogu - Nie zabijaj! Nie mamy > obowiązku być strażnikami czyichś sumień. Zabójstwo innego człowieka nie jest prywatną sprawą. Sumienia oraz rozum wielu z nas > pokazują, że więcej istnień się ocali, gdy ustawa pozostanie w niezmienionym > kształcie. Skąd masz taką pewność? Jeśli użyć argumentów rozumowych to- skoro nie będzie możliwości aborcji więcej istnień się ocali, czyż nie? Jeśli nawet kobiety z tych samych przyczyn, co teraz oficjalnie,nielegalnie dokonają aborcji, stan pozostanie bez zmian. Padają liczne na to argumenty, jednak ich nie dostrzegasz. Nie > próbujesz udowodnić ich nieprawdziwości. Widzisz tylko idealne rozwiązania. ??? A o które argumenty dokładnie chodzi? Gdy człowiek próbuje wprowadza > ć > w życie utopie, zawsze wynika z tego więcej nieszczęść niż pożytku. Masz rację.Człowiecze rozwiązania często przypomninają utopię, dlatego trzeba nam nieustannie wpatrywać się w Chrystusa i Jego Ewangelię życia. Odpowiedz Link
mary_ann Re: Kto tu politykuje 08.11.06, 15:24 a_weasley napisał: >> "Wariant Otryta" jest naiwną i dowolnie wymyśloną rzeczą. No, zazdroszczę Ci tej pewności. Ale może zaproponuje wariant nieco zmodyfikowany - moim skromnym zdaniem na pewno nie mało realny. Byc może obracamy sie w innych środowiskach, ja mam dużo do czynienia ze studentami, i widzę, jak - wprost proporcjonalnie do kolejnych suoperzręcznych posunieć naszych władz (wszystkiego tego, co okresla się coraz częsciej lapidarnie mianem "kaczyzmu") nasilają się nastroje buntu, dryfowanie na pozycje nie tyle lewicowe, co wręcz lewackie. Politycy osmieszyli pewien wariant wartości narodowo-konserwatywnych, ale nie wszyscy wyborcy czynią subtelne rozróznienia i w oczach sporej częsci młodziezy skompromitował się nie ten konkretny rząd, ale raczej abstrakcyjny konglomerat utożsamiany z "czarnymi" Nawet jesli władza pozostanie w tych samych (z grubsza) rekach do końca kadencji, dla mnie jest więcej niż prawdopodobne, że następne wybory wygra lewica. A wtedy pała przegieta w jedna stronę odbije w drugą - i to z tym większą siła, im bardziej była przegięta. Ze szkodą dla sprawy. Regulacja prawna kwestii aborcji jest sferą w większym stopniu angazującą w naszym kraju emocje niż rozum - po obu stronach sporu. Wielu ludzi po prostu przez swój stosunek do niej wyraża przynależnośc do okreslonej opcji światopogladowo-politycznej. Nie warto tych emocji rozbudzac na nowo, bo ryzykujemy wylanie dziecka z kapielą. Lepiej moim zdaniem skoncentrowac się na egzekwowaniu juz istniejącej ustawy. Ale tym nikt nie wykazuje zainteresowania... > . Przełóż to na język konkretu, pokaż te odwrotne > skutki, to pogadamy. Patrz wyżej. Odwrotne skutki = np. ustawa z aborcją na życzenie, refundowaną przez Kasy Chorych (jak we Francji). Odpowiedz Link
a_weasley Re: Kto tu politykuje 08.11.06, 23:36 mary_ann napisała: > > . Przełóż to na język konkretu, pokaż te odwrotne > > skutki, to pogadamy. > > Patrz wyżej. Odwrotne skutki = np. ustawa z aborcją na życzenie, refundowaną > przez Kasy Chorych (jak we Francji). Przypomnij mi, kiedy to ostatnio we Francji rządzili ludzie przejmujący się religią katolicką? Był ktoś przez ostatnie ćwierć wieku? Odpowiedz Link
mary_ann Re: Kto tu politykuje 09.11.06, 18:35 _weasley napisał: > Przypomnij mi, kiedy to ostatnio we Francji rządzili ludzie przejmujący się > religią katolicką? Był ktoś przez ostatnie ćwierć wieku? Nie zrozumiałes mnie. Aborcję na zyczenie wprowadzi w POlsce lewicowy rząd, który wg mnie z duzym prawdopodobieństwem przyjdzie po tym. Bo obecny na zwycięstwo opozycji mocno pracuje. > Odpowiedz Link
direta Re: Kto tu politykuje 12.11.06, 21:52 a_weasley napisał: > "Wariant Otryta" jest naiwną i dowolnie wymyśloną rzeczą. Sprowadza się do > twierdzenia, że jeżeli zostawimy tak, jak jest, to lewicowcy, powodowani > uprzejmością wobec nas, zostawią w spokoju to, co próbowali zmienić przy > pierwszej okazji (i co w tej sytuacji będą mogli zmienić ustawą zwykłą); jeżeli > natomiast wpiszemy to do Konstytucji, to oni się pogniewają i przy pierwszej > okazji zmienią Konstytucję. W to nie wątpię, tylko taka okazja może nigdy nie > nastąpić. Pragnę tu dorzucić swoje 3gr i przypomnieć, ze przerabialiśmy już podobny wariant w Polsce przedrozbiorowej, kiedy większość uważała że "Polska nierządem stoi" to znaczy "dopóki w Polsce ścierają się wpływy obcych mocarstw i jest jaka taka równowaga między sąsiadami - dopóty Polska jest bezpieczna i moze na tym ścieraniu coś dla siebie wygrać" (a przynajmniej co poniektore osoby moga wygrać gratyfikacje majątkowe na popieraniu tego albo innego "lobbysty" Uwazano tez, ze dopoki Polska jest słaba, nie ma silnej armii itd dopoty sasiedzi przez uprzejmosc zostawią nas w spokoju, bo im nie zagrażamy ani nie stanowimy na tyle łakomego kąska by chciało się im o niego bić. Jak to się skonczyło - wszyscy wiemy. Wczoraj obchodziliśmy rocznicę 123letniego finału. To tak ku pamięci. Wszak "historia magistra vitae" Odpowiedz Link
mader1 Re: Kto tu politykuje 08.11.06, 10:59 Czytam te wszystkie wypowiedzi... rozumiem wiele argumentów, wiem czym może się skończyć debata, wiem czym może skończyć się wymiana składu TK, czym może skończyć się przejęcie władzy przez lewicę, potem prawicę. W dodatku wiem, że co jakiś czas lewica zastępuje prawicę przy sterach władzy i odwrotnie... Kluczową jest dla mnie prawda. A uważam, że życie zaczyna się w chwili poczęcia i kończy naturalną śmiecią. I zabijać nie wolno. To nie oznacza, ze nie rozumiem racji maltretowanych, gwałconych kobiet,czy rozsądnych polityków, którzy MUSZĄ w wypracować pewien kompromis. Demokracja polega na tym, że grupy społeczne mają pewne poglądy, pewne koncepcje, pewien system wartości, jak to w jednym państwie - musi się on choć trochę róznić między poszczególnymi grupami.Nie oznacza to, że mają te różnice w najważniejszych dla nich sprawach zacierać same, rezygnować z dyskusji. Te grupy wybierają sobie reprezentantów i ci reprezentanci - nazwijmy ich politykami - dochodzą między sobą do porozumienia. Nie jestem politykiem. Mój pogląd jest taki, jaki jest. Nie uważam, że powinnam go zamazywać. Skoro uważam to za prawdę. Częśc polityków także uważa podobnie. Niekoniecznie muszę utożsamiać się z Giertychem. Nie on jeden bowiem uważa , że "życie ludzkie ..." itd. Natomiast są politycy, którzy mają bardziej zbliżone do moich poglądy w innych sprawach. Jeżeli na kilka jego poglądów, akurat ten jeden jest zbieżny z moim ( dwa, trzy czy dowolnie) nie zamierzam go zmieniać tylko z tego powodu. Domyślając się nieczystych intencji mogę się bacznie przypatrywać i odesłać go swoim głosem w polityczny niebyt - razem z jego partią. Nie ma to nic wspólnego z życiem nienarodzonych. Pytanie było konkretne i dotyczyło mojego poglądu. Odpowiedz Link
mary_ann Re: Kto tu politykuje 08.11.06, 15:05 mader1 napisała: > > Nie jestem politykiem. Mój pogląd jest taki, jaki jest. Nie uważam, że powinnam > > go zamazywać. Skoro uważam to za prawdę. Częśc polityków także uważa podobnie. Mader, ale kto mowi o zacieraniu własnego poglądu na kwestię aborcji? Problem w tym, że "stosunek do aborcji" nie równa się "stosunek do konkretnego rozwiązania prawnego. Mozna być bezwzględnym przeciwnikiem aborcji,a mimo to uważać obecny kształt ustawy za lepszy od tego, który mógłby powstac, gdyby kompromis zostal naruszony. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Kto tu politykuje 09.11.06, 00:46 mary_ann napisała: Mozna być bezwzględnym przeciwnikiem aborcji,a mimo to > uważać obecny kształt ustawy za lepszy od tego, który mógłby powstac, gdyby > kompromis zostal naruszony. Marry droga, tylko poseł katolik ma w pierwszej kolejności obowiązek dążyć do zniesienia prawa dopuszczającego aborcję, a jeśli nie ma możliwości przegłosowania takiego prawa, dopiero wtedy może zgodzić się na prawo mniej doskonałe.To nie jest, jak więc widzisz, kwestia uważania. Powstaje więc pytanie czy w sytuacji kiedy jest możliwość zniesienia prawa do aborcji katolik może za tym nie głosować? Wydaje się,że ma obowiązek głosowania za zakazem aborcji. To tylko gwoli dopowiedzenia. Odpowiedz Link
mary_ann Re: Kto tu politykuje 09.11.06, 18:41 kulinka3 napisała: > Marry droga, > tylko poseł katolik ma w pierwszej kolejności obowiązek dążyć do zniesienia > prawa dopuszczającego aborcję, a jeśli nie ma możliwości przegłosowania takiego > prawa, dopiero wtedy może zgodzić się na prawo mniej doskonałe.To nie jest, jak > więc widzisz, kwestia uważania. > Powstaje więc pytanie czy w sytuacji kiedy jest możliwość zniesienia prawa do > aborcji katolik może za tym nie głosować? > Wydaje się,że ma obowiązek głosowania za zakazem aborcji. > To tylko gwoli dopowiedzenia. Otóż nie zgodzę się. Rozmawiamy o rozwiązaniach prawnych, nie o tym, czy dla chrześcijanina aborcja zawsze jest złem. A na płaszczyżnie prawa poseł-katolik nie powinien moim zdaniem popierać rozwiązania wymuszającego zachowania heroiczne (ofiara z zycia) - bo to sprzeczne z nauką Chrustusa. > Agora SA informuje, że nie ponosi odpowiedzialności Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Kto tu politykuje 09.11.06, 19:01 mary_ann napisała: > Otóż nie zgodzę się. Rozmawiamy o rozwiązaniach prawnych, nie o tym, czy dla > chrześcijanina aborcja zawsze jest złem. Ależ moje dopowedzenie dotyczyło właśnie rozwiązania prawnego dla posła-katolika. A na płaszczyżnie prawa poseł-katolik > nie powinien moim zdaniem popierać rozwiązania wymuszającego zachowania > heroiczne (ofiara z zycia) - bo to sprzeczne z nauką Chrustusa. Poseł katolik winien stosować w swojej działalności parlamentarnej naukę swojego kościoła. A nauka KK w omawianej kwestii jest taka, jak dopowiedziałam. Ciekawa jestem, w którym miejscu nauka kościoła w sprawie posła-katolka jest sprzeczna z nauką Chrystusa? I wreszcie jak słyszę o zachowaniach heroicznych to zastanawiam się czy to nie kolejne słowo wytrych, za którym nie stoi zgoda na grzech. A może warto mówic po prostu o zachowaniach człowieczych? > > > > > Agora SA informuje, że nie ponosi odpowiedzialności Odpowiedz Link
mary_ann Re: Kto tu politykuje 09.11.06, 23:56 kulinka3 napisała: >> Ależ moje dopowedzenie dotyczyło właśnie rozwiązania prawnego dla posła- katolik No, to się po prostu nie zgadzamy co do obowiązków posła-katolika. > Poseł katolik winien stosować w swojej działalności parlamentarnej naukę swojeg > o > kościoła. A nauka KK w omawianej kwestii jest taka, jak dopowiedziałam. Kosciół Katolicki twierdzi, że aborcja jest złem. Z tego, co wiem, nie glosi jednak, by katolik miał obowiązek popierac wyłącznie skrajnie restrykcyjny wariant ustawy antyaborcyjnej. > Ciekawa jestem, w którym miejscu nauka kościoła w sprawie posła-katolka jest > sprzeczna z nauką Chrystusa? Prosty przykład - wybór: ratowac życie matki czy nienarodzonego dziecka. Uważasz, że to po chrześcijańsku powiedziec kobiecie w tej sytuacji "Tak, masz OBOWIĄZEK urodzić? Przykro nam, że umrzesz, ale sama rozumiesz, że to wpisane w Twoją rolę,a poza tym prawo nie przewiduje wyjątków " (no, chyba że chodzi o postrzelanie do obcych, wtedy już życie nie jest aż takie święte...) Chrystus nie zmuszał, ale dawał szansę wyboru dobra. I nigdy nie głosił, że na straży przykazań ma stać prawo państwowe. > I wreszcie jak słyszę o zachowaniach heroicznych to zastanawiam się czy to nie > kolejne słowo wytrych, za którym nie stoi zgoda na grzech. A ja myślę raczejn o takich sytuacjach jak ta, którą opisałam powyżej.... Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Kto tu politykuje 10.11.06, 22:46 mary_ann napisała: > > Kosciół Katolicki twierdzi, że aborcja jest złem. Z tego, co wiem, nie glosi > jednak, by katolik miał obowiązek popierac wyłącznie skrajnie restrykcyjny > wariant ustawy antyaborcyjnej. Poniżej fragmenty Evangelium vitae i Noty doktrynalnej dotyczących pewnych kwestii związanych z udziałem i postawą katolików w życiu politycznym, które formułują powinności posłów katolików w sprawie aborcji. 73. Przerywanie ciąży i eutanazja są zatem zbrodniami, których żadna ludzka ustawa nie może uznać za dopuszczalne. Ustawy, które to czynią, nie tylko nie są w żaden sposób wiążące dla sumienia, ale stawiają wręcz człowieka wobec poważnej i konkretnej powinności przeciwstawienia się im poprzez sprzeciw sumienia. Tak więc w przypadku prawa wewnętrznie niesprawiedliwego, jakim jest prawo dopuszczające przerywanie ciąży i eutanazję, nie wolno się nigdy do niego stosować „ani uczestniczyć w kształtowaniu opinii publicznej przychylnej takiemu prawu, ani też okazywać mu poparcia w głosowaniu” Jan Paweł II, kontynuując niezmienne nauczanie Kościoła, wiele razy stwierdzał, że wszyscy, którzy na mocy wyboru zasiadają w gremiach prawodawczych, mają „konkretną powinność przeciwstawienia się” wszelkiemu prawu, które okazywałoby się zamachem na ludzkie życie. Parlamentarzystom, podobnie jak żadnemu katolikowi, nie wolno uczestniczyć w kształtowaniu opinii publicznej przychylnej takiemu prawu, ani też okazywać mu poparcia w głosowaniu19. Nie przeszkadza to, jak uczy Jan Paweł II w encyklice Evangelium vitae w związku z sytuacją, w której nie byłoby możliwe odrzucenie lub całkowite zniesienie ustawy o przerywaniu ciąży, gdyby już weszła w życie lub została poddana pod głosowanie, że „parlamentarzysta, którego osobisty absolutny sprzeciw wobec przerywania ciąży byłby jasny i znany wszystkim ludziom, postąpiłby słusznie, udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy i zmierzających w ten sposób do zmniejszenia jej negatywnych skutków na płaszczyźnie kultury i moralności publicznej”20. Kiedy działalność polityczna prowadzi do konfrontacji z zasadami moralnymi, które nie dopuszczają odstępstw, wyjątków ani żadnego kompromisu, wówczas zaangażowanie katolików staje się bardziej oczywiste i nabrzmiałe odpowiedzialnością. W obliczu tych fundamentalnych i niepodważalnych wymagań etycznych wierzący powinni wiedzieć, że w grę wchodzi istota moralnego ładu, dotyczącego integralnego dobra ludzkiej osoby. Jest to dziedzina ustaw cywilnych dotyczących aborcji i eutanazji (tej ostatniej nie należy mylić z moralnie dopuszczalną rezygnacją z terapeutycznego uporu), które winny chronić podstawowe prawo do życia od chwili poczęcia człowieka do jego naturalnej śmierci. > Prosty przykład - wybór: ratowac życie matki czy nienarodzonego dziecka. Myślę,że tu należałoby zapytać o zdanie lekarzy czy przy obecnym rozwoju medycyny stoją na codzień przed takimi dylematami. Jeśli dojdzie już do takiej wyjątkowej sytuacji lekarze próbują ratować matkę i dziecko lub to życie, które ma (przepraszam za sformułowanie) "większe szanse".Oni to oceniają na podstawie wiedzy medycznej, a nie w drodze konsultacji. A jeśli nawet staną przed takim dylematem to wiadomo przecież że nie można mowić o zamierzonej aborcji,gdy śmierć dziecka miała miejsce w wyniku działań, których celem było ratowanie życia matki. I jeszcze cytat osoby, która o aborcji wie, jak mało kto: „Stan obecnej wiedzy i techniki medycznej jest tak zaawansowany, że każdą kobietę, niezależnie od tego, jak bardzo jest chora, możemy bezpiecznie przeprowadzić przez czas ciąży. A jeśli w rzeczywistości taka kobieta jest aż tak chora, to aborcja tym bardziej może ją zabić”, por. B. Nathanson, Świadek życia, Warszawa 1997, s 71-72. Odpowiedz Link
samboraga Re: Kto tu politykuje 11.11.06, 16:24 Kulinka nas obficie raczy „E.V.” więc i ja sięgnęłam W punkcie 73 jest mowa o obowiązku głosowania dla parlamentarzystów (to przytacza Kulinka), w tym również o takim przypadku, gdy zamierzamy zmieniać prawo na bardziej restrykcyjne. „Szczególny problem sumienia mógłby powstać w przypadku, w którym głosowanie w parlamencie miałoby zadecydować o wprowadzeniu prawa bardziej restryktywnego , to znaczy zmierzającego do ograniczenia liczby legalnych aborcji, a stanowiącego alternatywę dla prawa bardziej permisywnego, już obowiązującego lub poddanego głosowaniu. (...) W omawianej sytuacji, jeśli nie byłoby możliwe odrzucenie lub całkowiete zniesienie ustawy o przerywaniu ciąży, parlamentarzysta, którego osobisty absolutny sprzeciw wobec przerywania ciąży byłby jasny i znany wszystkim, postąpiłby słusznie, udzielając swego poparcia propozycjom, których celem jest ograniczenie szkodliwości takiej ustawy i zmierzających w ten sposób do zmniejszenia jej skutków na płaszczyźnie kultury imoralności publicznej. Tak postępując, bowiem, NIE WSPÓŁDZIAŁA SIĘ W SPOSÓB NIEDOZWOLONY W UCHWALANIU NIESPRAWIEDLIWEGO PRAWA, ALE RACZEJ PODEJMUJE SŁUSZNĄ I GODZIWĄ PRÓBĘ OGRANICZENIA JEGO SZKODLIWYCH ASPEKTÓW.”73) ‘Evangelium Vitae’ Ja to rozumiem tak - poseł nie ma obowiązku parcia do ustanowienia zakazu całkowitego, powinien uwzględniać złożoność sytuacji politycznej, społecznej. Ponieważ sytuacja polityczna w Polsce jest mniej więcej taka jak przedstawia Otryt, więc chwilowe zwycięstwo zakazu całkowitego mogłoby się odbić za kilka lat dążeniem do całkowitego przywrócenia aborcji na życzenie. Działąć należy z sensem. Dalekowzrocznie. Po tym poznać dobrego polityka. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Kto tu politykuje 11.11.06, 17:14 Wskazania w cytowanym fragmencie są następujące: jeśli nie byłoby możliwe odrzucenie lub całkowite zniesienie ustawy - parlamentarzysta może poprzeć mniej doskonałe rozwiązania. Obecnie mamy taką możliwość, by wpisać do konstytucji gwarancję życia od poczęcia. Zamiana konstytucji skutecznie uniemożliwi lewicy uchwalenie aborcji na życzenie,ani w postaci ustawy, ani jak sądzę zamianę konstytucji. Jeśli natomiast zostawimy obecny stan, aborcję nan życzenie mamy jak w banku i do tego nie trzeba jakiejś starszliwej przenikliwości ( wystarczy śledzić doniesienia feministek, zielonych i młodej lewicy, która wejdzie do parlamentu). Poza tym jak już pisałam lewica żadnego kompromisu w sprawie aborcji nie podpisywała i nie ma obowiązku nic dotrzymaywać, a nawet obecny stan jej nie na rękę, tylko nie miała możliwości przegłosowania swoich zmian. Jeśli natomiast wersja LPR nie mogła by zostać zapisana w konstytucji, mogłaby się tam znaleźć wersja dotychczasowa.I takie stanowisko jest wg mnie odbiciem słów zawartych w EV. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: no to różnimy się w ocenie sceny politycznej 12.11.06, 00:16 W ocenie politycznej można się różnić. Arytmetyka sejmowa wskazuje jednak na to,iż nadszedł moment, kiedy gwarancja życia dzieci nienarodzonych może znaleźć się w konstytucji. Stąd ta dyskusja. Odpowiedz Link
otryt Arytmetyka sejmowa 12.11.06, 12:53 kulinka3 napisała: >Arytmetyka sejmowa wskazuje jednak na to,iż nadszedł moment, kiedy gwarancja >życia dzieci nienarodzonych może znaleźć się w konstytucji. Arytmetyka sejmowa to za mało. Teoretycznie LPR, SO, PiS, PSL i PO mogliby się pod tym podpisać. Nie będzie to jednak możliwe w warunkach trwającej już od roku wojny pomiędzy PO i PiS. Każde głosowanie w Sejmie PO przegłosowuje dokładnie odwrotnie niż chciałby rząd PiS. Musi najpierw zakończyć się ta absurdalna wojna. Jeszcze kilka dni temu wydawało się to niemożliwe. Teraz jakby na moment walki przycichły, wszyscy wstrzymali oddech. Na coś czekają. Chodzi o podpis bądź zawetowanie ustawy lustracyjnej przez prezydenta. Termin mija jutro. Gdy podpisze - wojna wybuchnie ze zdwojoną siłą, gdy zawetuje - pojawi się szansa na kompromis i zgodę. Ten kompromis niektórzy nazywają Rzeczpospolitą Trzecią i Pół. Kościół Katolicki nie chce lustracji i chętnie wystąpi w roli mediatora pomiędzy do tej pory zwaśnionymi głównymi siłami. Społeczeństwo jest bardzo zmęczone tą wojną, chce pokoju. Jednak za ten pokój trzeba będzie zapłacić cenę: zgodnie przegłosować zmianę Konstytucji w wersji przedstawianej przez Kulinkę. Na krótką metę może to się nawet udać. Jeśli chodzi o dłuższą perspektywę, podtrzymuję wszystkie swoje dotychczasowe wypowiedzi. Bardzo szybko pojawi się silna reakcja, aby na powrót zmienić Konstytucję i zliberalizować ustawę chroniącą życie. Gdy to się już stanie, powrót do sytuacji, jaką mamy dzisiaj, gdy częściowo jest chronione życie, będzie niemożliwy albo bardzo trudny. Ten układ jest bardzo niestabilny. Jutro wiele się wyjaśni. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Arytmetyka sejmowa 12.11.06, 16:50 otryt napisał: > > Arytmetyka sejmowa to za mało. Teoretycznie LPR, SO, PiS, PSL i PO mogliby się > pod tym podpisać. Nie będzie to jednak możliwe w warunkach trwającej już od > roku wojny pomiędzy PO i PiS. Każde głosowanie w Sejmie PO przegłosowuje > dokładnie odwrotnie niż chciałby rząd PiS. No to zobaczymy za 2 miesiące) Liczę na głosy PO jeśli nawet nie w wersji projektu LPR, to być może w wersji dzisiejszej ustawy. A jeśli sprawa upadnie to przynajmniej pozostanie sumienie czyste ,że zrobiono wszystko, co było możliwe na ten czas. CBŚ i rozwiązanie WSI oraz lustarcję PO poprła, a więc nie jest tak, że każde głosowanie zaproponowane przez Pis- Platforma kontruje. Na krótką metę może to się nawet udać. Bardzo szybko pojawi się silna reakcja, aby na powrót zmienić > Konstytucję i zliberalizować ustawę chroniącą życie. Ta reakcja i tak się pojawi, to tylko kwestia liczebności lewicy! Gdy to się już stanie, > powrót do sytuacji, jaką mamy dzisiaj, gdy częściowo jest chronione życie, > będzie niemożliwy albo bardzo trudny. Powtarzam to z uporem maniaka,ale powtórzę raz jeszcze, to własnie pozostawienie obecnego stanu prawnego jest zgodą na aborcję ze względów społecznych. Zmienić dotychczasową ustawę przy silniejszej lewicy to pestka, zmienić konstytucję już nie tak prosto ( do rostzrygnięcia przez posłów pozostaje czy zapis w konstytucji ma być w wersji LPR czy w wersji dotychczasowej ustawy). Jutro wiele się wyjaśni. Ja stawiam,że podpisze,A Ty? Odpowiedz Link
otryt Re: Arytmetyka sejmowa 12.11.06, 20:32 kulinka3 napisała: >Ja stawiam,że podpisze,A Ty? Fifty - fifty. Naprawdę nie wiem. Wydaje mi się jednak, że lustracja i zapis w Konstytucji, o którym rozmawiamy wzajemnie się wykluczają. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Arytmetyka sejmowa 12.11.06, 20:47 otryt napisał: Wydaje mi się jednak, że lustracja i zapis w > Konstytucji, o którym rozmawiamy wzajemnie się wykluczają. W sprawie lustracji nie ma wg mnie zasadniczego sporu, a tym bardziej jeszcze w powiązaniu z naszym tematem. Bardziej ciekawe wydaje mi się natomiast jak na głosowanie wpłynie zwycięswto PO i porażka LPR ( wg stanu na godz.20). Odpowiedz Link
samboraga dylematy medyczne 13.11.06, 11:53 > Prosty przykład - wybór: ratowac życie matki czy nienarodzonego dziecka. >Myślę,że tu należałoby zapytać o zdanie lekarzy czy przy obecnym rozwoju medycyny stoją na codzień przed takimi dylematami. a muszą na codzień? sporadycznie nie wystarczy? >A jeśli nawet staną przed takim dylematem to wiadomo przecież że nie można mowić o zamierzonej aborcji,gdy śmierć dziecka miała miejsce w wyniku działań, których celem było ratowanie życia matki. to też jest ‘zabójstwo nienarodzonego’ >„Stan obecnej wiedzy i techniki medycznej jest tak zaawansowany, że każdą kobietę, niezależnie od tego, jak bardzo jest chora, możemy bezpiecznie przeprowadzić przez czas ciąży. A jeśli w rzeczywistości taka kobieta jest aż >tak chora, to aborcja tym bardziej może ją zabić” co za bzdury! to jest równoznaczne ze stwierdzeniem, nieprawdziwym, ‘medycyna leczy każdą chorobę’. ale nawet rozmawiając o uleczalnych – szanse na leczenie choroby nowotworowej spadają z upływem czasu i aborcja nic do tego nie ma I jeszcze przykład a propos stwierdzenia „jeśli nawet staną przed takim dylematem”: w zeszłym roku wstrząsnął mną taki ‘przypadek medyczny’ – kobieta w 3-4 miesiącu ciąży zapadła na zapalenie otrzewnej, wystarczyło wykonać standardowy zabieg chirurgiczny, jednak żaden z lekarzy nie podjął się odpowiedzialności (ciekawe dlaczego? ten przypadek był ewidentny nawet dla gorliwych prolifowców) by zadecydować o leczeniu i jednocześnie przerwaniu ciąży, odesłano ją do domu z ostrymi bólami brzucha, zmarła (więc siłą rzeczy dziecko też), rodzina złożyła sprawę do sądu. Odpowiedz Link
mader1 Re: dylematy medyczne 14.11.06, 17:00 I jeszcze przykład a propos stwierdzenia „jeśli nawet staną przed takim dylematem”: w zeszłym roku wstrząsnął mną taki ‘przypadek medyczny’ – kobieta w 3-4 miesiącu ciąży zapadła na zapalenie otrzewnej, wystarczyło wykonać standardowy zabieg chirurgiczny, jednak żaden z lekarzy nie podjął się odpowiedzialności (ciekawe dlaczego? ten przypadek był ewidentny nawet dla gorliwych prolifowców) by zadecydować o leczeniu i jednocześnie przerwaniu ciąży, odesłano ją do domu z ostrymi bólami brzucha, zmarła (więc siłą rzeczy dziecko też), rodzina złożyła sprawę do sądu. No to nie jest ani postawa pro ani anty aborcyjna. To jest straszliwa i śmiertelna w skutkach niekompetencja ! Ona nie ma nic wspólnego z realizowaniem jakiejkolwiek ustawy. Odpowiedz Link
samboraga Re: dylematy medyczne 14.11.06, 21:40 > No to nie jest ani postawa pro ani anty aborcyjna. To jest straszliwa i > śmiertelna w skutkach niekompetencja ! > Ona nie ma nic wspólnego z realizowaniem jakiejkolwiek ustawy. to jednak, najprawdopodobniej, nie był ten przypadek, przynajmniej z dłuższego opisu prasowwego... wiem, wiem, pogoń za sensacją to mogła być, ale...mader, napatrzyłam się jak lekarze gimnastykowali się nad uzasadnianiem różnych moich ciążowych problemów, (a i tak miałam b. dobrą opiekę) naprawdę w razie problemów w ciąży nikt nie chce podpisac papierka, że coś było konieczne(( u mnie kardiolog patrzył na ginekologa i vive versa, w cztery oczy do mnie k. mówił, że już powinno się przerwać ciążę, ja na to, że 'właśnie', on pytał 'kiedy ginekolodzy zdecydują', więc prosiłam o wpisanie tej sugestii w kartę pacjenta, potem pytam prowadzącego ciążę, a on mi na to, że jest podana niewydolność, ale nie ma czarno na białym, że już przerwać ciążę (to tak pobieżnie, żeby nie rozwlekać, konsultacji było kilka!)...a mówiliśmy o narodzeniu dziecka!, wcześniaka, nie o aborcji!, wiadomo jak jest z sercem, mogło wytrzymać, ale nie musiało wiem, że to brzmi nieprawdopodobnie, ale... myślę po prostu, że atmosfera polityczno-społeczna wokół ciąży jest gęsta i ma to wpływ na oddziały położnicze (zwłaszcza gdy z dzieckiem nic się nie dzieje złego, a trzeba uzasadnić przerwanie ciąży)...na forach 'ciążowych' kobiety wprost wymieniają się uwagami, w ktróym szpitalu jaki jest 'kurs' ordynatora i personelu (i nie chodzi im o aborcje, ale o prowadzenie ciąży właśnie), sama mogę (na priv oczywiście) opisać ogólną sytuację w szpitalach warszawskich (no, z początku roku, więc może nieaktualne...to jest FAKT, chociaż rzeczywiście trudno kogoś złapać za rękę... dlatego uważam, że rację ma mary-ann, i to nawet nie chodzi o rozwiązania sporów w sądach, ale to się dzieje już w szpitalach Odpowiedz Link
mader1 Re: dylematy medyczne 14.11.06, 22:13 ale zwróć uwagę, że dzieje się to pod obecną ustawą. Czyli nie wynika z ustawy. Wynika ogólnej atmosfery, a tę atmosferę kreuje przecież nie LPR ? Niedawno Kwaśniewski był panującym prezydentem i to bardzo długo. Z czego ta atmosfera wynika ? Przecież w Twoim wypadku nie chodziło o usunięcie ciąży, a jedynie o wcześniejszy poród. Chęć bycia świętszym od papieża ? Chęć przypodobania się - ale komu ? Dla mnie jest to ogromna niekompetencja, tchórzostwo, kompletne braki w wiedzy dotyczące ustawy... A w dodatku opór w podejmowaniu decyzji. To przerażające. Może im szkolenia robić - prawne ? Odpowiedz Link
samboraga Re: dylematy medyczne 15.11.06, 11:56 > Może im szkolenia robić - prawne ? może akurat do kompetencji tych lekarzy nie miałąm zastrzeżeń, naprawdę nie umiem wytłumaczyć innego powodu, dla którego tak się to odbywało Odpowiedz Link
direta Re: Polityka 12.11.06, 21:44 otryt napisał: > Giertych szantażuje co rusz premiera, że wyjdzie z koalicji. Najpierw żąda > ł > ministerstwa edukacji, teraz żąda zmiany konstytucji a w dalszej kolejności > ustawy. Środowiska skupione wokół Radia Maryja pisały do niego tysiące listów, > aby w duchu odpowiedzialności za państwo nie destabilizował swoimi szantażami > powstałego rok temu rządu. To wszystko na nic. Giertych jeszcze raz > zaszantażował Kaczyńskiego, żądając usunięcia z list wyborczych PiSu zwolennikó > w > Radia Maryja, którzy kiedyś od niego odeszli. Skąd wiesz o takich rzeczach? Ja o tym nie słyszałam. W jakiejś gazecie napisali czy masz kogoś znajomego w gabinecie Kaczyńskiego albo Giertycha? No bo w końcu ktos musiał widzieć jak Giertych szantażuje, albo czytać listy pisane przez środowiska skupione wokół RM. Kto podaje takie informacje i na jakich łamach? Pozdrawiam zaciekawiona Odpowiedz Link
otryt Re: Polityka 13.11.06, 01:33 Direto! O tym, że miesiąc temu Giertych postawił ultimatum premierowi pisze "Express Bydgoski" za "Naszym Dziennikiem": jeśli PiS nie skreśli ze swoich list wyborczych około 100 osób, które kiedyś odeszły z LPR do Ruchu Samorządowego LPR wraz z SO poprą konstruktywne wotum nieufności. www.express.bydgoski.pl/look/article.tpl?IdLanguage=17&IdPublication=2&NrIssue=425&NrSection=10&NrArticle=45726&IdTag=10 List do Giertycha wzywający do odpowiedzialności za państwo nie tylko czytałem, ale sam się pod nim podpisałem. Wiele takich listów wysłały Koła Przyjaciół Radia Maryja w całej Polsce. Ja nie należę do KPRM, ale byłem na wykładzie o prawie naturalnym, organizowanym w mojej parafii przez KPRM. Czytam bardzo wiele różnych tytułów prasowych. Odrzucam tylko skrajności z prawa i z lewa, jak sędziowie w jeżdzie figurowej na lodzie odrzucają skrajne noty do obliczenia średniej. Jeśli to możliwe uczestniczę w bezpośrednich spotkaniach z politykami, ludźmi nauki, kultury, Kościoła. Informacja wzięta z wielu źródeł i poddana krytycznej analizie pozwala bardziej przybliżyć się do prawdy niż wtedy gdy przywiązani jesteśmy tylko do jednej gazety. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
rycerzowa Re: Zapis w konstytucji 08.11.06, 11:24 >Albo uważamy, że człowiek jest - obiektywnie- człowiekiem od poczęcia i należy go skutecznie chronić,< Nie (tylko) z katolickiego, ale z biologicznego punktu widzenia jest to prawda niepodważalna. Tysiące lat praktyki społecznej uczą, że warto to życie chronić. I że trzeba to robić mądrze - s k u t e c z n i e. Powołam się na słowa Jana Pawła II, z encykliki "Ewangelium vitae": "władza państwowa może się niekiedy powstrzymać od zakazania czegoś, co - gdyby zostało zabronione - spowodowałoby jeszcze poważniejsze szkody". Pamiętamy,ze już raz próbowano zmienić obowiązującą Ustawę i że Prezydent zmianę podpisał. I co? Trybunał Konstytucyjny orzekł,że nowelizacja jest sprzeczna z Konstytucją. Czyli obecna Konstytucja chroni życie od poczęcia. Po co więc jeść tę żabę, czyli po co dodatkowy zapis? Teoretycznie po to, by następni parlamentarzyści nie doprowadzili do zmiany Konstytucji. Bo już wiadomo, że tylko przez zmianę Konstytucji można uprawnić aborcję na życzenie. No to pomyślmy, kiedy można łatwo zmienić Konstytucję. Po pierwsze, kiedy się utrwali zwyczaj zbyt częstego majstrowania przy ustawie zasadniczej. Po drugie, gdy będzie wyraźne poparcie społeczne dla zmian. Kiedy może być to parcie? Oczywiste, że istniejąca Ustawa natychmiast będzie uchylona, jako niezgodna z Konstytucją. To jest logiczne. Czyli będzie bezwzględny, absolutny zakaz aborcji w jakichkolwiek sytuacjach, łącznie z zagrożeniem życia matki. Czy w takich warunkach prawnych trudno będzie zdobyć poparcie dla zmian w Konstytucji, czy trudno będzie manipulować opinią publiczną? Pamiętajmy zatem, by "nie powodować jeszcze większych szkód". Odpowiedz Link
addria Re: Zapis w konstytucji 08.11.06, 13:19 > Oczywiste, że istniejąca Ustawa natychmiast będzie uchylona, jako niezgodna z > Konstytucją. To jest logiczne. Czyli będzie bezwzględny, absolutny zakaz aborcj > i > w jakichkolwiek sytuacjach, łącznie z zagrożeniem życia matki. Właśnie tego obawiam się najbardziej I też jestem zdania, że pomysł ten, jak i kolejne przyniosą więcej szkody niż pożytku. Niczyich poglądów siłą zmienić się nie da. Jeśli jakaś ciężarna kobieta nie chce urodzić dziecka, to usunie ciążę bez względu na konstytucję i obowiązujące ustawy. A lekarz zarobi. I wszyscy będą zadowoleni A jak nie będzie ją stac na lekarza, to załatwi to inaczej. Dlatego, jest to moim zdaniem branie się za problem od końca. Pomijając już nawet aspekt interesów politycznych. Wiecie, kiedyś, dawno temu, nie zdawałam sobie sprawy, że 12 tygodniowy zarodek to też dziecko. Po części podzielałam pogląd wielu o "zlepku komórek". Przed planowanym zajściem w pierwszą ciążę, zaczęłam interesowac się rozwojem płodu ludzkiego, czytać książki, czasopisma. A kiedy zobaczyłam na USG w 6 tyg. bijące serduszko, zaś w 12 tyg. miniaturę człowieka, ze wszystkim kończynami i nrządami, nie miałam już żadnych wątpliwości, że to jest żywa istota ludzka - moje dziecko. Ciekawe ile z tych kobiet, kyóre nawołują do aborcji zdaje sobie z tego sprawę? Ile z nich ma swoje dzieci? Ile z tgych kobiet, które dokonały aborcji, zdaje sobie sprawę co zrobiły dopiero po fakcie i muszą z tym żyć już zawsze? Myślę, że na tyle dużo, by próbować najpierw dotrzeć do nich z kluczowymi informacjami, które mają szansę wpłynąć na ich decyzje. Drugie najpierw, to to oczym pisał Otryt, że pozwolę sobie zacytować: "bardzo dużo można popracować nad klimatem ekonomiczno-społeczno-kulturowym, jaki otacza rodziny lub kobiety, posiadające dzieci. Np. w pracy, ale nie tylko". Kolejny świetny pomysł, to: wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3724492.html Ręce po prostu opadają. Czy naprawdę ktoś aż tak naiwnie twierdzi, że taka atmosfera sprzyjać będzie tzw. "ochronie życia poczętego"? Śmiem w to baaaardzo mocno wątpić. Odpowiedz Link
mader1 Re: Zapis w konstytucji 08.11.06, 13:46 Wczoraj w Rzepie zaś był artykuł o propozycji eutanowania niepełnosprawnych noworodków - jeżeli już licytujemy się pomysłami polityków Odpowiedz Link
addria Re: Zapis w konstytucji 09.11.06, 10:37 Przepraszam Cię Mader, ale kto się licytuje? Bo nie zauważyłam. O eutanowaniu nie czytałam, zapewnie to pomysł kogoś z opozycji, co? Nie mniej nie ma aż tyle wspólnego z poruszanym tu tematem, co pomysł z ograniczeniem dostępu do antykoncepcji. Ja widzę tu silny związek i jak wcześniej napisałam, nie służy to zdecydowanie budowaniu atmosfery sprzyjającej ochronie dzieci nienarodzonych, no a przecież o to, chcącym zmienić Konstytucję, chyba chodzi...? Odpowiedz Link
minerwamcg Dobrze, ale co teraz? 08.11.06, 13:46 Znowu jest tak, że kiedy pojawia się możliwość zrobienia czegoś tu i teraz, ludzie, skądinąd bardzo za tym, żeby to zrobiono, zaczynają kręcić nosem i mówić o "półśrodkach", "braku gwarancji", "kiełbasie wyborczej", oraz oczywiście o konieczności "stworzenia klimatu moralnego", co oczywiście wiązałoby się z pracą u podstaw nad przemianą społeczeństwa i w najlepszym razie przyniosło efekty za trzydzieści lat. Cudnie, za dwa pokolenia niech sobie będzie wspaniałe, zdrowe moralnie społeczeństwo - ale co teraz? Odpowiedz Link
rycerzowa Re: Dobrze, ale co teraz? 08.11.06, 14:22 Teraz należałoby się zająć przestrzeganiem prawa już obowiązującego. Wrócę do spawy full service w gabinetach, które ogłaszają się jawnie i bez skrępowania. To jest kpina z prawa! Obywatel może mieć zdanie odrębne na taki czy inny temat, ale państwo ma obowiązek stać na straży przepisów, które uchwala. Dura lex sed lex! Ta jawność ogłaszania się świadczy tylko o tym, że nikt ich nie niepokoi,że nie ma potrzeby niczego się obawiać. Czyli skutek uchwalenia Ustawy jest tylko taki,że nie można ciąży usunąć za darmo, w państwowym szpitalu. A jak zapłacisz - full service, praktycznie legalnie. Czyli państwo nie ma nie tylko możliwości, ale pewnie i ochoty, by chronić życie. Odpowiedz Link
otryt Re: Dobrze, ale co teraz? 08.11.06, 14:32 minerwamcg napisała: >Cudnie, za dwa pokolenia niech sobie będzie wspaniałe, zdrowe >moralnie społeczeństwo - ale co teraz? Minerwo! Ścigać wszystkie nielegalne aborcje zgodnie z obowiązującym dziś prawem, z którego przestrzegania robi się kpinę. Przypomnę, że legalnych aborcji jest kilkaset, tych nielegalnych o rząd albo dwa rzędy więcej. Skończyć ze stanem obłudy ze strony państwa, prywatnych ginekologów i ich klientów, że od jednych będzie się wymagać heroizmu, a inni będą mieli na każde życzenia. Można oczywiście ilość legalnych aborcji sprowadzić do zera, a nielegalnych pozostawić kilkadziesiąt tysięcy rocznie. Nożyce społecznej schizofrenii się jeszcze bardziej rozewrą. Prawo będzie wspaniałe. Ale czy o to chodzi? Kiedy uratujemy więcej istnień ludzkich? A młodzież i dzieci będą się uczyły dwulicowości. Za trzydzieści lat, gdy przejmą konkretną władzę, smutna będzie nasza starość. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
samboraga Re: Dobrze, ale co teraz? 08.11.06, 16:04 > Znowu jest tak, że kiedy pojawia się możliwość zrobienia czegoś tu i teraz, ależ nie ma takiej okazji, na tym polega wic((( jest właśnie kiełbasa(( >za dwa pokolenia niech sobie będzie wspaniałe, zdrowe > moralnie społeczeństwo - ale co teraz? wspaniałą cywilizację moralności to ma Iran( prawo całkowicie oparte na religii, już od dwóch (chyba) pokoleń - z tego co czytam o przemycie zakazanego alkoholu, koedukacyjnych imprezach młodzieży za szczelnie zamkniętymi drzwiami, to paragrafy raczej nie wpłynęły na rozwój morale społeczeństwa;-((( chyba nie tędy droga albo chodzi nam o to, aby realnie aborcji było mniej w konkretnych, polskich warunkach, w związku z konkretną polską historią (podział po PRL-owy itp.), albo chcemy zmieniać paragraf dla samej zmiany, bo realnie nic on nie zmieni w 'moralności', o któej tak tu szumnie Odpowiedz Link
mary_ann otóż to... 08.11.06, 17:03 samboraga napisała: >> wspaniałą cywilizację moralności to ma Iran( > prawo całkowicie oparte na religii, już od dwóch (chyba) pokoleń - z tego co > czytam o przemycie zakazanego alkoholu, koedukacyjnych imprezach młodzieży za > szczelnie zamkniętymi drzwiami, to paragrafy raczej nie wpłynęły na rozwój > morale społeczeństwa;-((( > chyba nie tędy droga > > albo chodzi nam o to, aby realnie aborcji było mniej w konkretnych, polskich > warunkach, w związku z konkretną polską historią (podział po PRL-owy itp.), alb > o > chcemy zmieniać paragraf dla samej zmiany, bo realnie nic on nie zmieni w > 'moralności', o któej tak tu szumnie Święte słowa, Samborago! Odpowiedz Link
nulleczka Re: zapis w konstystucji. 08.11.06, 17:51 mam przed sobą broszurę grupy terapeutycznej zajmującej się kobietami po aborcji. Okazuje się, że przy ustawie pro - aborcyjnej przeprowadzono 125 000 aborcji, natomiast przy antyaborcyjnej 782 aborcje. Róznica więc jest kolosalna. Autorzy broszury twierdzą też, prawo wywiera duży wpływ na myślenie kobiety: "Niejedna kobieta mówi:"Skoro aborcja była kiedyś dozwolona przez państwo, to nie mogło byc w tym nic złego". Tragizm polega na tym,że kobieta obdarzając zaufaniem system prawny w kwestii aborcji, a później doswiadczywszy następstw tego kroku, traci często szacunek do państwa i prawa." Odpowiedz Link
samboraga Re: zapis w konstystucji. 08.11.06, 21:57 przy ustawie pro - aborcyjnej przeprowadzono 125 000 > aborcji, natomiast przy antyaborcyjnej 782 aborcje Nulleczko, to dane aborcji oficjalnych – bardzo piękne. A statystyki podziemia aborcyjnego, czy autorzy podają? wpływ na myślenie > kobiety: "Niejedna kobieta mówi:"Skoro aborcja była kiedyś dozwolona przez > państwo, to nie mogło byc w tym nic złego" tak, też uważam, że dyskusja nad aborcją z lat 90-tych podniosła świadomość kobiet, mężczyzn zreszta też Nulleczko, moja prababcia była akuszerką, przedwojenną, nie dokonywała aborcji z przyczyn religijnych (nawet nie wiem czy w międzywojniu była dozwolona...), kobiety, które nie chciały dziecka namawiała do urodzenia ‘po kryjomu’ i oddania rodzinom bezdzietnym, (sama takie rodziny wyszukiwała!, kojarzyła ‘dawczynie’ z ‘biorcami’, wiem o co najmniej dwóch takich sprawach – odmawiała skrobanek, ale oferowała konkretną pomoc, nie potrzebowała do tego ‘majestatu prawa’... Odpowiedz Link
svistak i o to mi wlasnie chodzi... 08.11.06, 23:07 ... ze niezaleznie od zapisu "zerowego" dotyczacego dopuszczalnosci aborcji czy taki jaki jest obecnie(hmmm nazywany przez niektorych kompromisowym) i tak kazdy musi podjac SAM w swoim sumieniu decyzje. czy poniesie konsekwencje prawne to juz inna bajka... ...a swoja droga, dobrze byloby poprawic byt dzieci juz narodzonych, nie sadzicie? s. Odpowiedz Link
a_weasley Re: i o to mi wlasnie chodzi... 08.11.06, 23:29 svistak napisała: > ... ze niezaleznie od zapisu "zerowego" dotyczacego dopuszczalnosci aborcji czy > > taki jaki jest obecnie(hmmm nazywany przez niektorych kompromisowym) i tak > kazdy musi podjac SAM w swoim sumieniu decyzje. czy poniesie konsekwencje > prawne to juz inna bajka... A niezależnie od zapisu "zerowego" dotyczącego pedofilii każdy musi w swoim sumieniu podjąć decyzję, czy, mając okazję, trzynastolatkę przeleci czy nie. Wnioski niech każdy wyciągnie sam. W swoim sumieniu. > ...a swoja droga, dobrze byloby poprawic byt dzieci juz narodzonych, nie > sadzicie? A także emerytów, rencistów, bezrobotnych i głodujących w Etiopii. Odpowiedz Link
svistak Re: i o to mi wlasnie chodzi... 09.11.06, 13:03 czytaliscie? Pozwólcie nam na heroizm Hanna Samson / Archiwum Obecnie w Polsce aborcja dopuszczalna jest w trzech przypadkach. Jeżeli ciąża zagraża życiu lub zdrowiu kobiety, jeżeli istnieje duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu lub nieodwracalnej choroby zagrażającej jego życiu oraz jeżeli ciąża jest wynikiem przestępstwa: gwałtu lub kazirodztwa. LPR chce wprowadzić do konstytucji zapis o ochronie życia od momentu poczęcia, dążąc w ten sposób do całkowitego zakazu aborcji. Nawet jeśli inicjatywa ta wynika nie tylko z chęci zdobycia wyborców z kręgu Radia Maryja, lecz również z pobudek moralnych, to w swej istocie jest ona niemoralna. Bo jak mierzy się wartość życia? Dlaczego życie poczęte ma być ważniejsze niż życie kobiety? I kto ma prawo o tym decydować? Kobiety poświęcały się przez wieki i robią to nadal. To one zajmują się dziećmi, ludźmi starymi, pielęgnują chorych. To one rezygnują z własnych aspiracji na rzecz rodziny. Lecz zdaniem posłów to za mało. Kobiety powinny się poświęcać nie tylko dla żyjących, ale także dla nienarodzonych dzieci. Przypomniano nam o tym już w marcu, podczas uroczystych obchodów II Narodowego Dnia Życia w Sejmie. Całe posiedzenie Komisji Rodziny i Praw Kobiet dotyczyło kultu św. Joanny Beretty Molli, włoskiej lekarki, która mimo świadomości, że poród zagraża jej życiu, nie zdecydowała się na aborcję. Tydzień po porodzie zmarła. czytaj dalej Przewodnicząca komisji Anna Sobecka dokonała wnikliwej analizy jej osobowości: "Była atrakcyjną kobietą, malowała paznokcie. Kupowała katalogi mody w Paryżu. I czwórkę swoich dzieci kochała nad życie". Chyba jednak najbardziej kochała piąte dziecko, bo dla niego osierociła pozostałe. Relikwie św. Joanny: figurkę i medal za zasługi w obronie życia, umieszczono w kaplicy sejmowej, by wybór św. Joanny przyświecał posłom, którzy będą uchwalać nam prawa. I przyświeca, szczególnie posłom z LPR-u. Słyszałam, jak poseł Wierzejski, ze znaczkiem przedstawiającym stópki nienarodzonego dziecka w klapie, oburzał się, że lekarze dopuszczają przerywanie ciąży ze względu na możliwość pogorszenia się wzroku kobiety. Tyle że "pogorszenie" to eufemizm, chodzi o zagrożenie ślepotą. Spróbujmy choć przez chwilę stanąć na miejscu kobiety. Załóżmy, że ma już dwoje dzieci, które musi karmić i wychować. Jak to zrobi, gdy utraci wzrok? Jak zmieni się jakość jej życia? Jak zmieni się los jej pozostałych dzieci? To łatwe wymagać od innych wyborów, których sami nie musimy dokonywać. Ale Anna Pakuła-Sacharczuk dokonała słusznego wyboru, o czym mówiła w Sejmie. Po zajściu w ciążę porzuciła leczenie, chociaż groziła jej utrata wzroku. Ale właśnie wtedy zaczęła dobrze widzieć. "W organizmie kobiety ciężarnej krążą komórki, które przeprowadzają procesy naprawcze" - tłumaczyła fachowo, choć ja jej uzdrowienie byłabym skłonna dopisać do listy cudów. Lecz jeśli w organizmie innej kobiety te cudowne procesy nie zajdą? Kto pomoże jej wychować dzieci? Troska posłów kończy się w momencie narodzin. A gwałty, kazirodztwo? Argument, że dziecko w ten sposób poczęte jest niewinne, ma wszystkim zamknąć usta. Ale cóż winne są zgwałcone kobiety? Dziewczynki wykorzystane przez własnych ojców i braci? Dlaczego mają ponosić konsekwencje cudzych przestępstw, których są ofiarą? Tak, wiem, że mogą oddać dziecko do adopcji, nikt im nie każe go wychowywać. Ale nie wierzę, żeby ten argument przyszedł do głowy kobietom, które mają za sobą ciążę i poród. Bo ciąża to niezwykle ważny czas w życiu kobiety. Czas oczekiwania. Czas nadziei. Czas miłości. Jak przeżywa się ciążę, gdy nie chce się dziecka? Gdy przez dziewięć miesięcy nosi się w sobie dowód i wspomnienie przestępstwa? Dramat, który rujnuje psychikę? Jak się oddaje własne dziecko do adopcji? Kobieta nie jest inkubatorem, który nic nie czuje, i nie może być tak traktowana. Czy mężczyźni, którym obce jest współczucie i empatia, mogą stanowić dla niej prawa? A chore dzieci? Wiele kobiet poświęca życie swoim chorym dzieciom. Opiekują się nimi przez całą dobę. Z determinacją szukają pieniędzy na leczenie, na rehabilitację. Ich życie bywa heroiczną walką, w której najczęściej są osamotnione. Bo posłów chore dzieci interesują tylko do momentu narodzin. Potem matki muszą sobie radzić same, bo ojciec zwykle źle znosi takie obciążenie i odchodzi. Obowiązująca ustawa nie zaleca przerywania ciąży w żadnym z tych przypadków. Dopuszcza jedynie możliwość jej przerwania. Z pewnością są kobiety i jest ich niemało, które w każdej z tych trzech sytuacji będą chciały urodzić dziecko. Ale są to akty heroizmu, do których nie można nikogo zmuszać. Całkowity zakaz aborcji uderzy nie tylko w te kobiety, które chciałyby jej dokonać. Uderzy też w te, które chcą urodzić swoje dzieci, choć to zagraża ich zdrowiu i życiu. Które chcą urodzić swoje dziecko, wiedząc, że będzie ono wymagać szczególnej troski przez całe życie. Które decydują się urodzić dziecko poczęte w wyniku gwałtu. Zakaz aborcji odbiera heroiczny wymiar ich życiu. Bo czy można mówić o heroizmie, gdy nie ma wolności wyboru? Czy Beretta Molli zostałaby świętą, gdyby nie wolno jej było dokonać aborcji? Świętość i heroizm rodzą się wtedy, gdy jest wolny wybór, inaczej jest tylko cierpienie. Każdy człowiek ma prawo do ratowania własnego życia i nie wolno go odbierać kobietom. Bo życie kobiety nie jest mniej warte niż życie nienarodzonego dziecka. A jeśli jest inaczej, to wnoszę o poprawkę do konstytucji, że chodzi jedynie o ochronę życia od momentu poczęcia do narodzin. Napiszmy jasno, że po narodzinach życie znacznie traci na wartości. Zwłaszcza życie kobiety. Hanna Samson s. Odpowiedz Link
nulleczka Re: zapis w konstystucji. 09.11.06, 11:09 "To dane aborcji oficjalnych -bardzo piękne. A statystyki podziemia aborcyjnego, czy autorzy podają?" Samborago, te statystyki powstają też w oparciu o relacje kobiet,które poddają się terapii (m.in.), więc dotyczą one także tych z "podziemia". Tu została podana liczba wszystkich aborcji (legalnych i nielegalnych),o których autorzy tych statystyk wiedzieli. Prawo powinno być opoką, nie może byc relatywne, zwłaszcza w kwestii tak istotnej, jak ochrona życia. Przecież dostaliśmy dziesięć przykazań, chociaż Pan Bóg wiedział, że większość z nas nie będzie ich przestrzegać. Czy w związku z tym należało je nieco zrelatywizować? Odpowiedz Link
samboraga Re: zapis w konstystucji. 09.11.06, 11:18 > Samborago, te statystyki powstają też w oparciu o relacje kobiet,które poddają > się terapii (m.in.), więc dotyczą one także tych z "podziemia". Tu została > podana liczba wszystkich aborcji (legalnych i nielegalnych),o których autorzy > tych statystyk wiedzieli. czyli, z zcałym szacukniem dla pracy tych osób, nie są to dane miarodajne dla całej Polski, nie każdas kobieta po aborcjki poddaje się psychoterapii > Prawo powinno być opoką, nie może byc relatywne, zwłaszcza w kwestii tak > istotnej, jak ochrona życia. Przecież dostaliśmy dziesięć przykazań, chociaż > Pan Bóg wiedział, że większość z nas nie będzie ich przestrzegać. Czy w związku > > z tym należało je nieco zrelatywizować? oczywiście, że prawo ma być opoką, ale...Chrystus nie przyszedł założyć Królestwa na ziemi, nie mamy zadania zbudowania państwa religijnego...myśle, że nie bądźmy "świętsi od papieża", nawet Kościół nie domaga się od polityków stałego wracania do tematu aborcji, patzry realnie na zawarty juz kompromis (bo oczywiście dla Kościoła to tez kompromis) - to jest kompromis 'społeczny', a nie kompromis 'dla sumień'! Odpowiedz Link
samboraga Re: zapis w konstystucji. 09.11.06, 11:19 przepraszam za literówki, dużo ich tym razem Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Dobrze, ale co teraz? 09.11.06, 00:53 samboraga napisała: > chcemy zmieniać paragraf dla samej zmiany, bo realnie nic on nie zmieni w > 'moralności', o któej tak tu szumnie Proponuję zniesienie penalizacji gwałtów, zabójstw,kradzieży itp. ponieważ mają od zawsze miejsce w społeczeństwie i paragrafy do tej pory nic tu nie zmieniły, a wręcz jest tendencja zwyżkowa. Odpowiedz Link
samboraga Re: Dobrze, ale co teraz? 09.11.06, 10:11 > Proponuję zniesienie penalizacji gwałtów, zabójstw,kradzieży itp. ponieważ mają > od zawsze miejsce w społeczeństwie i paragrafy do tej pory nic tu nie >zmieniły, a wręcz jest tendencja zwyżkowa. KUlinko, miło mi, że mnie cytujesz, szkoda tylko, że nierzetelnie(( Przypomnę całą moją wypowiedź: "albo chodzi nam o to, aby realnie aborcji było mniej w konkretnych, polskich warunkach, w związku z konkretną polską historią (podział po PRL-owy itp.), albo chcemy zmieniać paragraf dla samej zmiany, bo realnie nic on nie zmieni w 'moralności', o któej tak tu szumnie" Jeżęli to co napisałam nie było czytelne, mogę prościej) Aborcja jest zabójstwem specyficznym, jedynym w swoim rodzaju, bo poza wygodnickimi argumentami ‘mój brzuch, moja sprawa’ istnieją poważniejsze sytuacje życiowe, dobra dwóch matki i dziecka są nierozerwalne i ZDARZA SIĘ że pomiędzy nimi trzeba wybierać – dlatego tyle tu emocji. Czemu nie zapisać w ustawie, w konstytucji – ‘nawet w przypadku zagrożenia życia/zdrowia matki ratować dziecko’ (w 6-8 miesiącu już może przeżyć poza brzuchem), czy to nie brzmi jak zabójstwo? matki? A wbrew temu co napisał wcześniej Weasley dziecko nienarodzone już jest bardziej chronione niż matka (żeby była jasność – dzieci z ciąż już zarejestrowanych u lekarza!). Zabójstwa, kradzieże, gwałty, pedofilia są uważane za zło przez wszystkich (obywateli, partie polityczne itd.) – zwykły obywatel nie zabija sąsiada, bo tamten nie powiedział mu dzień dobry . Aborcja – nie jest uznawana za zło przez część obywateli, jest to konkretny fakt nie tylko ‘moralny’ (jak wiele osób to widzi) ale też ‘historyczny’ (zamęt mentalny po komunizmie). Jest paragraf o zakazie aborcji na życzenie, również dla tych, którzy nie uznają aborcji za zło – i dobrze, niech on będzie, nawet jeśli i tak jest omijany. Ale zamiana tego paragrafu na ostrzejszy, na całkowity zakaz: 1. ani nie zmieni podziemia aborcyjnego (a niby o też chodzi - bo będą się bardziej bali) 2. ani nie zaprowadzi ładu moralnego w społeczeństwie. I tu Kulinkko chciałam zwrócić Twoją uwagę na punkt drugi. Bo mój poprzedni post odnosił się do konkretnego stwierdzenia Minerwy, że paragrafy mają wpływ na moralnośc społeczną – więc moim zdaniem nie mają. Da się karać za złamanie Dekalogu, ale nie da się zmusić do miłości bliźniego. I na koniec - zapewne są społeczeństwa, w których też inne zabójstwa mają przyzwolenie społeczne (nawet jeśli prawodawstwo zakazuje) – np. pod hasłem ‘bij Żyda, Hutu/Tutsi, niewiernego...’ i wynika to z historii tych krajów, może religii. W Polsce przyzwolenie społeczne jest tylko na aborcję – dlatego ludzie omijają ten paragraf. Przepraszam za łopatologię Odpowiedz Link
nulleczka Re: Dobrze, ale co teraz? 09.11.06, 11:12 Samborago, odpisałam Ci wyżej, w złym miejscu się wkleiło... Odpowiedz Link
a_weasley Re: Dobrze, ale co teraz? 09.11.06, 13:00 samboraga napisała: > > Proponuję zniesienie penalizacji gwałtów, zabójstw,kradzieży itp. poniewa > ż mają > > od zawsze miejsce w społeczeństwie i paragrafy do tej pory nic tu nie > >zmieniły, a wręcz jest tendencja zwyżkowa. No, nie przesadzajmy. Bogu dzięki jest coraz mniej. > Aborcja jest zabójstwem specyficznym, jedynym w swoim rodzaju, bo poza > wygodnickimi argumentami ‘mój brzuch, moja sprawa’ istnieją poważni > ejsze > sytuacje życiowe, To tak jak w przypadku zabójstwa lub porzucenia niemowlęcia ze względów społecznych. > Czemu nie zapisać w ustawie, w konstytucji – ‘nawet w przypadku > zagrożenia życia/zdrowia matki ratować dziecko’ (w 6-8 miesiącu już > może przeżyć poza brzuchem), czy to nie brzmi jak zabójstwo? matki? Po co zapisywać? Jak ktoś ma problem > nienarodzone już jest bardziej chronione niż matka (żeby była jasność – > dzieci z ciąż już zarejestrowanych u lekarza!). Opatentuj szybko ten wynalazek, zanim Ci go burżuazja ukradnie, a potem zdradź nam, na czym ta ochrona polega. > Zabójstwa, kradzieże, gwałty, pedofilia są uważane za zło przez wszystkich Akurat z pedofilią i niektórymi odmianami gwałtu tobym uważał. Co więcej, całkiem sporo osób uważa, że nie było niczym złym mordowanie Żydów. Trzeba się zastanowić poważnie, czy prawo karne powinno penalizować te czyny. Człowieczeństwo Żyda jest przecież kwestią wiary. > Jest paragraf o zakazie aborcji na życzenie, również dla tych, którzy > nie uznają aborcji za zło – i dobrze, niech on będzie, No i między innymi, będę powtarzał do chrypki, o to chodzi - żeby on był i żeby nie dało się go przy pierwszej okazji odkręcić zwykłą większością głosów. > zamiana tego paragrafu na ostrzejszy, na całkowity zakaz: 1. ani nie zmieni > podziemia aborcyjnego (a niby o też chodzi - bo będą się bardziej bali) 2. ani > nie zaprowadzi ładu moralnego w społeczeństwie. Nie wiem jak innym, ale mnie tu nie chodzi o zaprowadzanie ładu moralnego. Jak to bywa tylko czasem z dzieckiem, ale z reguły z dorosłym człowiekiem, któremu się uniemożliwia robienie czegoś złego - nie chodzi o to, żeby zrozumiał, tylko żeby przestał. > I na koniec - zapewne są społeczeństwa, w których też inne zabójstwa mają > przyzwolenie społeczne (nawet jeśli prawodawstwo zakazuje) – np. pod hasł > em ‘bij Żyda, Hutu/Tutsi, niewiernego...’ ...spal wdowę wraz z ciałem męża. Czego tym niemniej prawo tych krajów na ogół zakazuje. Niezależnie od tego, że dla znacznej części, może i większości społeczeństwa Tutsi, Żyd, Murzyn, Filistyn, Madianita, córka moabska, niewierny, kobieta... nie jest w pełni człowiekiem, ale jest pośredniczym jestestwem, posiadającym oprócz ciała pewne przymioty duszy. Odpowiedz Link
samboraga Re: Dobrze, ale co teraz? 09.11.06, 16:46 > Opatentuj szybko ten wynalazek, zanim Ci go burżuazja ukradnie, a potem zdradź > nam, na czym ta ochrona polega. a ta burżuazja tutaj to na co?... co do reszty - staram się nie być gołosłowna, ale z drugiej strony nie lubię się powtarzać, liczę na to że uczestnicy dyskusji czytają kolejne posty, inaczej ciężko o dyskusję, jest dopisywanie się do luźnych wypowiedzi ale najwyraźniej się przeliczyłam - więc podaję przykład 'ochrony dziecka kosztem matki': jest w moim pierwszym poście w tym wątku Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Dobrze, ale co teraz? 09.11.06, 19:16 samboraga napisała: > > KUlinko, miło mi, że mnie cytujesz, szkoda tylko, że nierzetelnie(( > Przypomnę całą moją wypowiedź: > > "albo chodzi nam o to, aby realnie aborcji było mniej w konkretnych, polskich > warunkach, w związku z konkretną polską historią (podział po PRL-owy itp.), alb > o > chcemy zmieniać paragraf dla samej zmiany, bo realnie nic on nie zmieni w > 'moralności', o któej tak tu szumnie" > Odniosłam się tylko do framentu Twojej wypowiedzi i zacytowałam ją wiernie, choć fragmentarycznie, a nie nierzetelnie. Odpowiedz Link
samboraga Re: Dobrze, ale co teraz? 09.11.06, 20:07 > Odniosłam się tylko do framentu Twojej wypowiedzi i zacytowałam ją wiernie, choć > fragmentarycznie, a nie nierzetelnie. szkoda, że cytując fragment tekstu nie zacytowałąś CAłEGO mojego sensu o co mam pretensje, ale cytując 'fragment' chyba się nie da( jeśli to masz na myśli pisząc o rzetelności to chyba mamy różne jej miary (teraz już łopatologia pełna) Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Dobrze, ale co teraz? 09.11.06, 20:29 Jeśli cały sens Twojej wypowiedzi zamieszczony w wyjaśnieniu miałam odnaleźć w tych dwóch zdaniach, to zaiste dokonałaś sporego skrótu myślowego. A do osobistych wycieczek mnie nie sprowokujesz. Odpowiedz Link
rycerzowa Re: Zapis w konstytucji 09.11.06, 17:43 Tam gdzie dwóch Polaków, tam trzy partie polityczne. Nic dziwnego, skoro nawet wśród dyskutantów, wśród których wszyscy są zwolennikami prawnej ochrony życia dziecka nienarodzonego, dochodzi do takich różnic zdań. O co nam właściwie chodzi? O opinię, czy zmiana Konstytucji lepiej ochroni życie nienarodzone ? Czy o aborcję w ogóle? Jeśli o to pierwsze, to wykazanie, że zapis będzie albo martwym przepisem, albo - paradoksalnie - przyczyni się do szybkiej zmiany prawa na gorsze (aborcja na życzenie), jest kwestią logicznego myślenia na podstawie faktów. ONI też mogą zmienić konstytucję, skoro to żadna świętość. Jeśli to drugie, to znaczy znów dyskutujemy nad aborcją jako taką. Czyli - jest możliwa zmiana prawa na chroniące nienarodzone życie w sposób absolutny, bez żadnych wyjątków. I obowiązkiem katolika jest takie zmiany poprzeć. O to chodzi? Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Zapis w konstytucji 09.11.06, 18:26 O co nam właściwie chodzi? Pewnie każdemu z dyskutantów o co innego ). Należałoby więc wrócić do pytania postawionego na samym początku. Czy konstytucja powinna chronić życie od poczęcia. Życie człowieka (najbardziej bezbronnego) winno mieć gwarancje konstytucyjne. Czy dopuścić wyjątki? Katolik w sejmie ma obowiązek głosownia za pełną ochroną. Jeśli nie jest możliwa pełna ochrona, konieczny jest kompromis np w formie dzisiejszej ustawy. Nadarza się teraz wyjątkowa okazja, by móc jedno bądź drugie rozwiązanie przegłosować. Odpowiedz Link
svistak Re: Zapis w konstytucji 09.11.06, 20:21 moj maz (dla przypomnienia:ph) uwaza,ze powinien zostac obecny zapis,a Kosciol, Koscioly itp. powinny sie zajac nauczaniem nt. sumienia itd.Wtedy tzw.wierzacy nie popelnia tego czy owego, a reszta ... coz,nie nam sadzic ich sumienia,ale co niektorzy zrobia wszystko aby zastosowac "wyjatki" lub po prostu omina zupelnie zakaz wyjezdzajac z kraju,wiec prawo ziemskie ich raczej nie siegnie. moja znajoma zas powiada:Konstytucja powinna brac pod uwage,ze w kraju sa uznajacy plod za obywatela ze wszystkimi prawami(nalezaloby je wtedy precyzyjnie okreslic) i tacy,ktorzy absolutnie w to nie wierza... s. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Zapis w konstytucji 09.11.06, 20:36 svistak napisała: > moj maz (dla przypomnienia:ph) uwaza,ze powinien zostac obecny zapis,a Kosciol, > > Koscioly itp. powinny sie zajac nauczaniem nt. sumienia itd. Tego nigdy dość! > moja znajoma zas powiada:Konstytucja powinna brac pod uwage,ze w kraju sa > uznajacy plod za obywatela ze wszystkimi prawami(nalezaloby je wtedy > precyzyjnie okreslic) i tacy,ktorzy absolutnie w to nie wierza... A czy Twoja znajoma ma propozycje zapisu, który uzwględniałby dwie prawdy sprzeczne ze sobą,że ktoś człowiekiem jest i jednocześnie nim nie jest? Sprawa człowieczeństwa płodu to nie jest przecież tylko kwestia wiary, ale nauki. Odpowiedz Link
kulinka3 Re: Zapis w konstytucji 09.11.06, 21:19 Przepraszam nie dwie prawdy sprzeczne ze sobą, ale dwie teorie sprzeczne ze sobą, miało być. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: Zapis w konstytucji 10.11.06, 09:27 Tylko jeszcze się zastanawiam, nie wnikając w politykę, czy zapis ochrony życia od momentu poczęcia nie znaczy również tego, że zarówno dziecko jak i matka są w tym samym stopniu chronione? W sytuacji, gdy matka może stracić życie, do kogo miałby należeć wybór, kogo poświęcić: matkę czy dziecko? Jak by to było, ale patrząc tak z punktu prawnego, a nie jak to prawo byłoby używane? Odpowiedz Link
ea-szarri Re: Zapis w konstytucji 10.11.06, 12:27 Tiaaa... Czytam sobie i czytam, i ... kilka lat temu może i bym się nawet w tą dyskusję zaangażowała. Łatwo jest mówić o sytuacjach, których się nigdy nie doświadczyło. Nie sądzę, by ktokolwiek z was stanął kiedykolwiek przed dylematem usunąć/urodzić. Czasami nawet bez gwałtu, ryzyka utraty zdrowia, czy ciężkiej wady płodu, jest to decyzja bardzo trudna. Bez dumy przyznaję, że byłam w sytuacji, kiedy przyszło mi taką decyzję podejmować. I fakt, że byłaby to aborcja nielegalna i niezgodna z prawem, nie miał żadnego znaczenia w procesie decyzyjnym. Nienajlepiej to świadczy o edukacyjnej roli prawa... I jeszcze jedno – zanim zaczniecie czuć się dobrze z pomysłem, by zgwałconą kobietę zmuszać do urodzenia dziecka, popatrzcie najpierw co ona i bez ciąży przeżywa. Drażni mnie taka jednostronna dyskusja, gdzie chce się nałożyć na kobietę jakiś przymus a jednocześnie nikt nawet nie próbuje zastanowić się, jakie kroki należałoby podjąć, żeby pomóc jej przez to piekło przejść... A co z kobietą, która urodziwszy dziecko poniesie tak duży uszczerbek na zdrowiu, że się nie będzie w stanie tymże dzieckiem opiekować? Czy w ramach pomocy państwo po prostu odbierze jej dziecko i umieści w Domu Dziecka? Jak dla mnie od d..py strony ta dyskusja. Odpowiedz Link
mader1 Re: Zapis w konstytucji 10.11.06, 16:52 Zastanowiły mnie dwa momenty : zanim zaczniecie czuć się dobrze z pomysłem, by zgwałco > ną > kobietę zmuszać do urodzenia dziecka > Jak dla mnie od d..py strony ta dyskusja. No dziękujemy. Pewnie jak wiele tutaj. Nie komentuję tego. Cenne w tej dyskusji było, że mimo wielości argumentów nie statano się przywoływać porozrywanych rączek, nóżek, kobiet leżących w rowie czy na salach operacyjnych - tylko rozmawiać o samym wpisie. Mam nadzieję, ze ta wypowiedź nie przyczyni się do niepotrzebnego wzrostu temperatury dyskusji. Odpowiedz Link
ea-szarri Re: Zapis w konstytucji 10.11.06, 17:49 Jeżeli uraziłam, to przepraszam. Nie było to moim zamiarem, tak jak nie było nim podgrzewanie temperatury dyskusji. Ja tylko chciałam zwrócić uwagę (może zbyt emocjonalnie i nieudolnie) na fakt, że „życie poczęte” nie jest samoistnym abstrakcyjnym bytem. Jest ono nierozerwalnie związane z kobietą, w której się rozwija. Wydaje mi się rzeczą bezduszną dążyć do ochrony jednego i jednocześnie zupełnie zaniechać troski o drugie. I nie mam tu na myśli rozwoju organizacji pozarządowych, a szukanie sensownych rozwiązań systemowych. Bo na razie takie nie istnieją. Nic więcej. I żeby nie było nieporozumień – nie jestem zwolenniczką aborcji. Zbyt wiele zła przez nią wyrządzonego widziałam. I właśnie wiedza, a nie ustawa sprawiła, że moje dziecko jest teraz obok mnie. Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam. Odpowiedz Link
mader1 Re: Zapis w konstytucji 10.11.06, 18:09 Rozumiem. Zastanawiamy się wspólnie. Tym bardziej, że chyba nikt nie ośmieliłby się oceniać konkretnego człowieka. Każdy z nas ma ważne argumenty, dlatego dyskusja trwa i trwa. Wspólnie myślimy. Problem chyba sprowadza się do tego - jak dać wyraz PRAWDZIE nie krzywdząc niewinnych - a po stronie niewinnych uważam, że są zarówno dzieci, dzieci nienarodzone, zdeformowane, jak i matki będące w ciężkim stanie zdrowia, umierające, zgwałcone czy chore na tyle, że "nie wiedzą co czynią". Odpowiedz Link
a_weasley Ku czemu Unia idzie? 10.11.06, 17:12 Może by tak aborcja po urodzeniu? > John Harris, profesor bioetyki na uniwersytecie w Manchester oraz > członek rządowej Komisji ds. Genetyki Ludzkiej zauważa: > „Dziś możemy usunąć zaawansowaną ciążę w przypadku poważnych uszkodzeń płodu, > nie możemy jednak zabić noworodka”. Popierając debatę wokół dziecięcej > eutanazji, Harris stawia dodatkowe pytanie z zakresu etyki: jaka jest różnica > między aborcją tuż przez narodzinami dziecka a zakończeniem życia noworodka? > Co takiego zmienia się po opuszczeniu przez dziecko kanału rodnego? Dobre pytanie. Pełny tekst: wiadomosci.onet.pl/1371031,242,kioskart.html Odpowiedz Link
mader1 Re: Zapis w konstytucji 10.11.06, 18:02 Znamy już swoje stanowiska Czytam sobie i nie żeby mi się " oczy otwierały", bo nie oszukujmy się, chyba wszyscy z nas przeczytali już wiele głosów o aborcji, oglądali wiele badań, zdjęć, słyszeli różne historie, a nawet pomimo iż niektórzy podejrzewają nas o życie proste i usłane różami - wiele z nas owe trudne, dziwne, odpowiedzialne lub nie wybory podejmowało. Najpierw to, co poruszyła mama_kasia... Zapis o prawie do życia od poczęcia do naturalnej śmierci nie wyklucza spod tego prawa matki. Zaznacza on , że równe prawo do życia ma dziecko w łonie matki, matka i sikający pod siebie dziadek w drugim pokoju. Wiem, jak to wygląda w praktyce. W praktyce lekarze sugerują czy nawet postępują różnie - według swojego przekonania, a czasem nie rozumiejąc różnych niuansów, starają się byc nadgorliwi. Prawdopodobnie to ci sami, lub ten sam rodzaj, którzy w PRL-u odmawiali pomocy kobietom we wczesnych ciążach, teraz odmawiają pomocy matkom "w imię ustawy". Stawiają się wyżej i wiedzą lepiej Natomiast już teraz , choć zgadzamy się, że PO URODZENIU życie dziecka jest w pełni chronione prawem, jeżeli matka pod wpływem porodu lub w wyniku jego przebiegu zabije dziecko, nie jest traktowana jak zwykły morderca. Jest traktowana łagodniej nie tylko poprzez " dobrą wolę " i miłosierdzie, którym kieruje się sędzia. Odrębny przepis Kodeksu Karnego traktuje to jako specyficzny rodzaj zabójstwa dużo, dużo łagodniej. Jak więc widać ogólne prawo, uznane nawet przez instytucje międzynarodowe, nie oznacza , że w poszczególnych przepisach doprowadzamy respektowanie tego prawa do absurdu. Określenie ogólnego kierunku i wartości, którymi kieruje się państwo ( prawodawca) nie musi oznaczać zmian poszczególnych przepisów wewnątrz kodeksów. Może za to określać priorytety, którymi kierować się będzie państwo w rozdzielaniu pieniędzy np. dla pomocy społecznej, przyznawaniu środków na opiekę nad dziećmi czy ustanawianie nowych instytucji w celu wypełnienia danego prawa. Któs wyżej odniósł się do heroizmu pewnej szczególnej matki cytuję przytoczony artykuł : jej osobowości: "Była atrakcyjną kobietą, malowała paznokcie. Kupowała katalogi mody w Paryżu. I czwórkę swoich dzieci kochała nad życie". Chyba jednak najbardziej kochała piąte dziecko, bo dla niego osierociła pozostałe. Relikwie św. Joanny: figurkę i medal za zasługi w obronie życia, umieszczono w kaplicy sejmowej, by wybór św. Joanny przyświecał posłom, którzy będą uchwalać nam prawa. I przyświeca, szczególnie posłom z LPR-u. Szczególnie uderzyły mnie słowa " najbardziej kochała piąte dziecko, bo... itd". Otóż takie ujęcie sprawy jest według mnie manipulacją Są ludzie, a może ujmę to tak : są matki, dla których dziecko w nich jest nie tygodniowym zarodkiem, 12 tygodniowym płodem. Uważają, ze jest to dziecko. Pierwsze czy następne, ale po prostu dziecko. Które ISTNIEJE realnie, nie należy do wirtualnej rzeczywistości, nie jest myślą. Możnaby powiedzieć , że św. Joanna kochałaby bardziej swoje piąte dziecko, gdyby wiedząc, że ciąża może przyczynić się do jej śmierci, specjalnie się o nią starała. Ona uważała, niezależnie od poglądów innych, że żyjące w niej dziecko jest jednym z jej pięciorga dzieci. To,że jest małe, nie wszyscy je widzą, niedużo waży, może umrzeć, nie stanowiło dla niej jakiejś gorszej jakości. Jakby to napisać... Siedzisz uwięziona w piwnicy, są resztki jedzenia. Masz pięcioro dzieci. Wiesz, że jeżeli bedziesz im wszystkim dawała jedzenie, zanim ktoś was wydobędzie, nie będziesz żyła. Zostaną tylko one. I co z tego, ze jedno jest nowe, małe, może chorowite ? Ona nie kochała jednych bardziej niż drugie. Ona po prostu myślała o tym, że jest cała piątka. Nie zazdroszczę jej. Miałam zaledwie " przedsmak" takiego wyboru. Odpowiedz Link
rycerzowa A propos świętej 10.11.06, 21:12 > Szczególnie uderzyły mnie słowa " najbardziej kochała piąte dziecko, bo... itd" Może kochała najbardziej, może nie, nie znamy jej myśli ani uczuć. Ale też mogło to być tak: Joanna była lekarką - wiedziała, na co choruje, jakie ma szanse. Nie miała złudzeń. Ile życia mogło jej zostać? Kilka miesięcy? Nie zapominajmy, ile to było lat temu, jak się wtedy leczyło nowotwory, na ile mogła pomóc operacja. Może oceniła, że kilka miesięcy cierpienia nie jest warte życia maleństwa? Nie chce bynajmniej umniejszać heroizmu Joanny, ale każda matka kalkuluje, co jest najlepsze dla dzieci. Również dla tych starszych. Odpowiedz Link
otryt Re: Zapis w konstytucji 10.11.06, 22:26 mader1 napisała: >Określenie ogólnego kierunku i wartości, którymi kieruje się państwo ( >prawodawca) nie musi oznaczać zmian poszczególnych przepisów wewnątrz >kodeksów. Gdyby politycy zapewnili, że: Określenie ogólnego kierunku i wartości, którymi kieruje się państwo ( prawodawca) NIE BĘDZIE oznaczać zmian poszczególnych przepisów wewnątrz kodeksów. poparłym taki zapis w Kontytucji. Jednak jest wielka różnica pomiędzy sformułowaniami: NIE MUSI OZNACZAĆ i NIE BĘDZIE OZNACZAĆ. Odpowiedz Link
warszawianka51 Re: Zapis w konstytucji 11.11.06, 11:13 > Natomiast już teraz , choć zgadzamy się, że PO URODZENIU życie dziecka jest w > pełni chronione prawem, jeżeli matka pod wpływem porodu lub w wyniku jego > przebiegu zabije dziecko, nie jest traktowana jak zwykły morderca. Jest > traktowana łagodniej nie tylko poprzez " dobrą wolę " i miłosierdzie, którym > kieruje się sędzia. Odrębny przepis Kodeksu Karnego traktuje to jako > specyficzny rodzaj zabójstwa dużo, dużo łagodniej. Matka, która zabije swoje dziecko jest traktowana dużo łagodniej nie dlatego, że dziecko to "gorszy człowiek" ale dlatego, że mogła to uczynić pod wpływem hormonów, które wydzielają się po porodzie i które mogą spowodować to, że matka nie postępuje świadomie. Ten zapis ma swoją medyczną przyczynę. Odpowiedz Link
mader1 Re: Zapis w konstytucji 11.11.06, 11:23 no owszem. Ja go nie krytykuję, ja może niezbyt czytelnie starałam się pokazać, że prawo do życia dziecka ( traktowane na równi z prawem matki), nie oznacza bezwzględnego potępienia matki w każdej sytuacji. Odpowiedz Link
a_weasley Dzieciobójstwo 11.11.06, 14:07 warszawianka51 napisała: > > kieruje się sędzia. Odrębny przepis Kodeksu Karnego traktuje to jako > > specyficzny rodzaj zabójstwa dużo, dużo łagodniej. > Matka, która zabije swoje dziecko jest traktowana dużo łagodniej nie dlatego, > że dziecko to "gorszy człowiek" ale dlatego, że mogła to uczynić pod wpływem > hormonów, które wydzielają się po porodzie i które mogą spowodować to, > że matka nie postępuje świadomie. Ten zapis ma swoją medyczną przyczynę. Co zresztą wyraźnie jest w kodeksie napisane: "pod wpływem przebiegu porodu". Tak samo zabójstwo w afekcie jest karane łagodniej od zwyczajnego, co atoli nie znaczy, że życie niewiernej żony i jej kochanka jest mniej warte od życia wiernego męża i troskliwego ojca. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: Zapis w konstytucji 12.11.06, 12:13 Wiem, że to nie na temat, ale choć jestem zdecydowaną przeciwniczką aborcji, uważam, że wiele jest racji w tym, co mówią jej zwolennicy - że rząd wrzeszczy o dzieciach poczętych, a o narodzonych nie pamięta. Oczywiście MY możemy coś zrobić, możemy pomóc jednej czy drugiej osobie, ale całej chorej sytuacji nie naprawimy. Bo wyrażenie "polityka prorodzinna" jest z matematycznego punktu widzenia zbiorem pustym. A może mogłoby to wiele zmienić. Wierzę, ze są rodziny, które decydowałyby się na kolejne dziecko, gdyby je było na to stać. Marzy mi się rozliczanie podatków z dziećmi, tzn. dzielenie dochodu na ilość członków rodziny. wiem, ze to kosztowne dla państwa (choć nie aż tak bardzo jak się na pierwszy rzut oka wydaje, bo i tak pieniądze byłyby wydane w większości na dzieci, czyli byłyby duże wpływy z VATu). I jasne, że łatwiej jest mówić o ochronie życia poczętego i o ideologii, machać plastikowymi płodami przed kamerą niż pomóc rodzinom. Tylko, ze nie wiem, po co to piszę Odpowiedz Link
a_weasley "Co nadto, od Złego jest" 12.11.06, 13:38 Mamalgosia napisała: > Wiem, że to nie na temat, ale choć jestem zdecydowaną przeciwniczką aborcji, > uważam, że wiele jest racji w tym, co mówią jej zwolennicy - że rząd wrzeszczy Wolałbym mniej agresywne sformułowania. To ułatwia dyskusję. > o dzieciach poczętych, a o narodzonych nie pamięta. Niechby to i była prawda, cóż stąd? > Marzy mi się rozliczanie podatków z dziećmi, tzn. dzielenie dochodu na ilość > członków rodziny. To znaczy co? Ci, dla których problem dzieci jest problemem ekonomicznym, i tak płacą najniższą stawkę PIT i żadne dzielenie dochodu i podwyższanie progów nic tu nie zmieni. Rozumiem więc, że chodzi Ci o jakieś inne rozwiązanie, którego efektem byłoby radykalne zmniejszenie podatków płaconych przez ludzi z dziećmi. Zauważmy mimochodem, że jeżeli ktoś płaci 20% (czyli efektywnie mniej, biorąc pod uwagę choćby kwotę wolną), to choćbyś mu obniżyła stawkę do zera, nie przybędzie mu od tego więcej niż 1/4. > wiem, ze to kosztowne dla państwa A wiesz również, jakie wydatki państwa chciałabyś obciąć? > (choć nie aż tak bardzo jak > się na pierwszy rzut oka wydaje, bo i tak pieniądze byłyby wydane w większości > na dzieci, czyli byłyby duże wpływy z VATu). W związku z czym z każdej złotówki, która dzięki temu pomysłowi nie wpłynęłaby do budżetu, w ramach VATu wróciłoby średnio 10 groszy (6 w przypadku towarów oVATowanych na 7%, a w tej grupie takich jest większość, i 19 przy stawce 22%). > I jasne, że łatwiej jest mówić o ochronie życia poczętego i o ideologii, > machać plastikowymi płodami przed kamerą niż pomóc rodzinom. A najłatwiej na konkretne propozycje odpowiadać sloganami. > Tylko, ze nie wiem, po co to piszę Warto się zastanowić. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: "Co nadto, od Złego jest" 12.11.06, 14:04 Widzę, ze zareagowałeś agresywnie, zupełnie niepotrzebnie. No trudno. Jak widać i tu są przeciwnicy polityki prorodzinnej Odpowiedz Link
warszawianka51 Re: "Co nadto, od Złego jest" 12.11.06, 18:39 Zgadzam się z Mamałgosią. Taki system jest np. we Francji. Każde dziecko w rodzinie to o jakiś procent mniejszy podatek. Zdarza się (np. jeśli w rodzinie jest 3 dzieci niepełnosprawbych), że rodzina płaci podatek ujemny czyli, że państwo dopłaca jej do dodochodów. Ale nie jest to na takich zasadach jak u nas pomoc społeczna. System jest przejrzysty i nikt tu sie o nic nie musi "prosić", bo wszyscy rozumieją, że rodzina z dziećmi wydaje dużo więcej pieniędzy na podstawowe utrzymanie. Poza tym inwestowanie w dzieci to inwestowanie w przyszłość kraju. Taki system chyba nawet miał PiS w swoim programie wyborczym no ale... Odpowiedz Link
rycerzowa Re: Zapis w konstytucji 13.11.06, 11:24 Najważniejsze jest zdefiniować problem - czyli temat dyskusji - aby nie było tak, że każdy pisze o czym innym. Na ogólne pytanie Kulinki "czy konstytucja powinna chronić..." teoretycznie odpowiedź powinna być jedna: tak, powinna. Pozostaje problem, jak chronić. Ale to już inny temat. Kulinka tak naprawdę pyta nas, jakie jest nasze zdanie w sprawie dodania do odpowiedniego paragrafu w Konstytucji słów: "od poczęcia". Czyli problem jest taki: dodać te słowa, czy nie dodać? Kulinka uważa, że obecna arytmetyka sejmowa umożliwia zmianę Konstytucji, aby można było dodać te słowa. Czy naprawdę? Wszak nawet "PiS za bardzo ręki do tego przykładać nie chce" ( to cytat ze słów premiera). Głosy LPR, Samoobrony i PSL nie wystarczą. Ale to też nie jest specjalnie temat do dyskusji, bo sprawa sama się rozwiąże, gdy się posłowie policzą. Kulinka uważa, że wpisanie tych słów zapobiegłoby przyszłej zmianie Ustawy, na dopuszczającą usunięcie ciąży na żądanie. Zdanie innych jest wprost przeciwne, że wahadło wychylili się za bardzo w drugą stronę. Dywagować sobie można, gdy ktoś ma czas; za kilka lat wszystko będzie wiadomo. Kulinki nie interesują prawdziwe intencje polityków, którzy sprawę zainicjowali. Kulince po drodze z wszystkimi, którzy chcą tę konkretną sprawę załatwić. (Po drodze na tym konkretnym odcinku). Sceptycy przyglądają się podejrzliwie, bo jeśli facetom o co innego chodzi, to inny cel mają na względzie, i mogą zrobić więcej złego niż dobrego. Ale i tu prawda wkrótce wyjdzie na jaw. Prawdziwy problem, który stawia przed nami Kulinka jest inny. Otóż Kulinka jest zdania, że niezależnie od ewentualnych negatywnych skutków proponowanej zmiany, jako katolicy mamy obowiązek poprzeć projekt, bo tak nam nakazuje nasz Kościół. Choćby po to, by - jak się wyraziła - mieć "czyste sumienie". I to jest prawdziwy temat do dyskusji. Odpowiedz Link
samboraga prawdziwe pytanie w tym wątku 13.11.06, 11:46 > Prawdziwy problem, który stawia przed nami Kulinka jest inny. > Otóż Kulinka jest zdania, że niezależnie od ewentualnych negatywnych skutków > proponowanej zmiany, jako katolicy mamy obowiązek poprzeć projekt, bo tak nam > nakazuje nasz Kościół. Choćby po to, by - jak się wyraziła - mieć "czyste > sumienie". > I to jest prawdziwy temat do dyskusji. masz rację Rycerzowo rozmawiamy o kilku rzeczach naraz, ale dawno już wyszło, że pytanie zostało źle postawione nie potrafię być za pełnym zakazem aborcji. cieszę się, że nie przejdzie, mam taką nadzieję chcę by od strony prawnjej trudne przypadki pozostały dziedziną sumienia, mimo, że to wbrew KK (swoją drogą nie znam tak dobrze dokumentów Kościoła aby stwierdzić, że faktycznie porządek moralny KK ma być podstawą prawodawstwa w państwie zamieszkiwanym również przez innych wierzacyh chrześcijan, o innych religiach nie wspominając) ale buńczuczne upominanie, że nikt nie zmusza do wstąpienia do KK uważam w tym przypadku nie na miejscu ja nie zdecydowałabym się na aborcję – raczej... tylko nie uważam, że to jest sytuacja na wymóg prawny, raczej jest to wymóg moralny bo o czym tu mówimy mówiąc o dramatycznych wyborach? - z zagrożeniem zdrowia/życia –to najłatwiej mi przyłożyć do siebie, byłam z tym poczuciem w drugiej ciąży – to naprawdę było trudne - gwałt – nawet nie chcę myśleć... - dziecko z poważnymi wadami – wyobrażam sobie opiekę nad dzieckiem z zespołem Downa – będzie się wolniej rozwijało, nigdy nie będzie samodzielne, ale jest wiele form pomocy rodzicom, terapii, specjalistyczne kolonie, wczasy, w dużych miastach przedszkola, szkoły, placówki pobytu dziennego dla starszych, ale opieka nad dzieckiem niesłyszącym, niewidomomym i jednocześnie sparaliżowanym to coś zupełnie innego, dopóki będzie małe to pół biedy, ale później, dźwiganie 18 latka, aby nie miał odleżyn, finansowanie tony leków, materaców przeciwodleżynowych, pampersów...stała obecnośc, czujność psychiczna, przecież nikt nie zastąpi w tej opiece, wyjazd na jakiś mały odpoczynek nie wchodzi w grę...to ponad siły jednej osoby, jednej rodziny, to heroizm do kwadratu wyobrażam sobie wizję tego ciężaru gdy kobieta dowiaduje się o ciąży... wyobrażam sobie decyzję na ‘nie’ – i nie potrafię powiedzieć, że to zgoda na grzech, a zachowania matki nie są człowiecze... nie uważam, że potrzebne jest usankcjonowanie prawne kary, poczucie winy jest już spora karą... bo – jesteśmy grzesznikami, wszyscy jako ludzie 'porządni': upadamy w rzeczach błahych – jakieś przykre słowo, małe kłamstewko trzymamy się w poważniejszych – kradzież, napad a w rzeczach najwyższej wagi, gdy chodzi o zdrowei czy życie kogoś z naszej rodziny, nas samych – znów to przestaje być proste, znów jest polaryzacja, rozmawialiśmy o łapówkach za leczenie, teraz aborcja – w sytuacjach tych ‘poważnych’, ‘heroicznych’ – upadamy mimo że wiemy, że to źle, nawet pod sankcją prawną, prawo nie ma tu znaczenia, tak jak nie ma znaczenia gdy bronimy się przed napadem w domu myślę, że nazwanie zła złem (wskazanie moralne) zupełnie wystarczy, że tak jak w depresji poporodowej szaleją hormony i one są okolicznościami łagodzącymi, tak w podejmowaniu takiej decyzji jest wiele emocji i przypomina to zabójstwo w afekcie, Kościół ma prawo i powinien nazywać zło, wskazywac dobro, ale nie wymaga od każdego świętości, godzi się na upadki, nawet upadki z wysoka nie potrafię skwitować aborcji podjętej w takich trudnych okolicznościach stwierdzeniem, że nie dojdzie do zabójstwa niewinnego dziecka i to jest JEDYNA OKOLICZNOŚĆ brana pod uwagę, nie potrafię tak patrzeć zero-jedynkowo... Odpowiedz Link
samboraga godzenie dóbr równych - niekonsekwencja w EV? 13.11.06, 12:10 Przejrzałam wcześniej jeszcze raz Evangelium Vitae (swoją drogą kiedyś rozmawialiśmy o randze pism w KK i warto o niej pamiętać...) – aborcja jest zawsze złem i nigdy nie jest dozwolona, ani z powodów ‘wygodnickich’, ani z powodów ‘heroicznych’ (zdrowie matki, uszkodzenia płodu, gwałt)... - KK nazywa zło złem i nie zezwala na żadne dziiałania kompromisowe. Jednocześnie w analogicznej sytuacji godzenia dwóch dóbr – zezwala na zabójstwo w obronie własnej. To fragment EV pkt55: „Zdarzają się bowiem sytuacje , w których wartości zawarte w Prawie Bożym przybierają formę prawdziwego paradoksu. Na przykład jest tak w przypadku uprawnionej obrony, kiedy prawo do ochrony własnego życia oraz obowiązek nieuszkodzenia życiu drugiego człowieka okazują się w konkretnych przypadkach trudne do pogodzenia. Nie ulega wątpliwości, że wewnętrzna wartość życia oraz obowiązek miłości samego siebie w takiej samej mierze jak innych są podstawą do autentycznego prawa do obrony własnej.(...) Nikt zatem nie może wyrzec się prawa do obrony własnej tylko dlatego, że nie dość miłuje życie lub samego siebie, ale jedynie na mocy heroicznej miłości, ktróra pogłębia i przemienia miłosć samego siebie (...) w radykalną gotowość do ofiary, której najwyższym wzorem jest sam Chrystus Pan.” Powtórzę – w przypadku obrony własnej KK nazywa zło złem, ale zezwala na działania kompromisowe: można zabić (nawet trzeba - jak zrozumiałam), można nie zabijać (złożyć z siebie ofiarę na wzór Chrystusa) i ta druga postawa określana jest mianem heroizmu. W przypadku zagrożenia życia matki – no właśnie, nie ma jasnej odpowiedzi w EV na ten temat (może przeoczyłam?) – nie pada przykład gdy życie a nie zdrowie kobiety jest zagrożone... Przykład taki pada w „Deklaracji o nie przerywaniu ciąży”: „Nie możemy nie uznać tak poważnych trudności, jak na przykład, że naraża się na niebezpieczeństwo zdrowie matki, a nawet jej życie (...) nigdy żaden z tych motywów nie może obiektywnie przyznać prawa do decydowania o życiu drugiego człowieka, nawet w fazie początkowej”. Tak więc do końca nie wieim jakie jest stanowisko KK w tej kwestii, może na forum pojawi się Kann i będzie mógł pomóc? Tak czy inaczej,idąc, póki co, za wskazaniami ‘Deklaracji’ uznajmy, że nawet zagrożenie życia matki ‘nie jest ważne’. Czym różni się sytuacja matki, która wie, że czeka ją śmierć, a ‘nie stać’ jej na heroizm? czemu wymaga się więcej niż przy obronie własnej gdzie dana jest możliwość wyboru? Ja - nie rozumiem. Widzę tu niekonsekwencję. ps. link do Deklaracji ekai.pl/bib.php/dokumenty/questio_de_abortu/questio_de_abortu.html Odpowiedz Link
a_weasley Re: Zapis w konstytucji 13.11.06, 21:26 rycerzowa napisała: > Na ogólne pytanie Kulinki "czy konstytucja powinna chronić..." teoretycznie > odpowiedź powinna być jedna: tak, powinna. Pozostaje problem, jak chronić. > Ale to już inny temat. Wcale nie. Albowiem jeśli tak, to znaczy, że powinno to być w niej zapisane. I pytanie o to, czy powinna chronić, sprowadza się w zarysie właśnie do > dodać te słowa, czy nie dodać? i cała reszta jest rozmywaniem problemu. > Kulinka uważa, że obecna arytmetyka sejmowa umożliwia zmianę Konstytucji, aby > można było dodać te słowa. To są dwie różne sprawy: czy taki zapis w Konstytucji być powinien - to jedno, a czy hic et nunc jest szansa go wprowadzić - to drugie. > Kulinka uważa, że wpisanie tych słów zapobiegłoby przyszłej zmianie Ustawy, na > dopuszczającą usunięcie ciąży na żądanie. Szczerze mówiąc, w prostocie ducha uważam, że łatwiej zmienić ustawę zwykłą niż Konstytucję, ale dopuszczam możliwość, że mogę się mylić. Prosiłbym tylko, żeby ktoś mi logicznie ten błąd wykazał. > Kulinki nie interesują prawdziwe intencje polityków, którzy sprawę > zainicjowali. > Kulince po drodze z wszystkimi, którzy chcą tę konkretną sprawę załatwić. (Po > drodze na tym konkretnym odcinku). Hm. Kto to powiedział "kto nie jest przeciw wam, jest z wami?" Na Mao mi to nie wygląda. > Sceptycy przyglądają się podejrzliwie, bo jeśli facetom o co innego chodzi, to > inny cel mają na względzie, i mogą zrobić więcej złego niż dobrego. Gdybym pozwolił sobie na podobną generalizację na temat kobiet, usłyszałbym zbiorowy protest przeciwko męskiemu szowinizmowi. Kto i kiedy powiedział "nie będziesz miał dwojakiej miary"? > Otóż Kulinka jest zdania, że niezależnie od ewentualnych negatywnych skutków > proponowanej zmiany, jako katolicy mamy obowiązek poprzeć projekt, bo tak nam > nakazuje nasz Kościół. Choćby po to, by - jak się wyraziła - mieć "czyste > sumienie". Wolałbym, żeby w tej sprawie wypowiadała się Kulinka. Dotąd w jej wypowiedziach nic takiego nie spotkałem. Lepiej niech każdy mówi za siebie. Odpowiedz Link
kulinka3 Moim szanownym interlocutorkom.... 13.11.06, 18:15 bardzo dziekuję za (nie wiem czym zasłużoną) wyjatkową uwagę z jaką śledziły moje odpowiedzi, szczególnie Rycerzowej za podsumowanie. Jestem wdzięczna za to,że wiecie lepiej co powinno być prawdziwym tematem naszej dyskusji i jak winien on brzmieć już od samego początku ( bo ja rzecz jasna od razu wiedziałam, w która stronę ta dyskusja się potoczy), pytanie też zostało źle postawione, co jednak niektórym przez sto parę postów nie przeszkadzało dyskutować, oraz za inne smaczki, których nie chcę komentować. Życzę udanej właściwej dyskusji. Odpowiedz Link
mary_ann Re: Moim szanownym interlocutorkom.... 13.11.06, 20:41 A ja tu sobie wracam po chorobie, a Wy tu tyle napisaliście, niecnoty) Kiedy to czytać?! W przeciwieństwie do Kulinki, ja naprawdę i szczerze dziękuję Rycerzowej za bardzo zgrabne, logiczne podsumowanie. I zgadzam się, że troszkę odeszliśmy od głównego pytania - no, ale w sprawie angazującej tak wiele czynników to chyba nieuniknione? Wybaczcie, że dopiero teraz odpowiem na zadane w wątku pytanie wprost. Czysto teoretycznie nie miałabym nic przeciwko dodaniu cytowanych slów do konstytucji. Byłoby to co najwyżej sprzeczne nieco z klasyczna logiką, no, bo skoro konstytucja chroni życie ludzkie jako takie, to mozna w oparciu o ten paragraf i tak bronić racji racji swojego dziecka. Jesli jednak jestem przeciw, to głównie dlatego, że nie tylko mam obawy, ale w gruncie rzeczy prawie pewność, do czego taki zapis mógłby posłużyć. Do calkowitego, bezwyjątkowego zakazu aborcji. A takowego nie popieram. I to własnie dlatego, ze chciałabym móc uważać się za chrześcijankę - w imię wyznawanych wartości nie potrafiłabym skazac kobiety na pewna śmierć WBREW jej woli (chyląc jednocześnie czoła przed wyborem tych, które gotowe sa swoje zycie poświęcić). Dziękuję za cytaty z encykliki, dla mnie jest to opinia typu "jestem za, a nawet przeciw". Jesli rzeczywiście Kościół Kat. domaga się od swoich członków głosowania za restrykcyjnym projektem ustawy, jesli tylko jest taka mozliwość, to po prostu jest to sprzeczne z moim sumieniem. A co do reprezentujących mnie posłów - równiez oczekuję od nich kierowania się własnym sumieniem, a nie partyjną dyscypliną. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Moim szanownym interlocutorkom.... 13.11.06, 21:30 mary_ann napisała: > uważać się za chrześcijankę - w imię wyznawanych wartości nie potrafiłabym > skazac kobiety na pewna śmierć WBREW jej woli (chyląc jednocześnie czoła przed > wyborem tych, które gotowe sa swoje zycie poświęcić). Całkowity zakaz aborcji tego nie oznacza, to jest wymysł aborcjonistów. Już o tym w tym wątku pisałem, chyba dwa razy nawet. Odpowiedz Link
mary_ann Re: Moim szanownym interlocutorkom.... 13.11.06, 21:35 Całkowity zakaz aborcji tego nie oznacza, to jest wymysł aborcjonistów. Już o > tym w tym wątku pisałem, chyba dwa razy nawet. > Ło matko, ale ja w dobrą wolę politycznie sterowanych sądów nie wierzę. I jesli skład siędziowski bedzie chciał zaklasyfikowac dany przypadek aborcji jako zabójstwo, a nie dzialanie w obronie własnej, to w polskich realiach zaklasyfikuje. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Moim szanownym interlocutorkom.... 14.11.06, 17:12 mary_ann napisała: > > Całkowity zakaz aborcji tego nie oznacza, to jest wymysł aborcjonistów. > > Już o tym w tym wątku pisałem, chyba dwa razy nawet. > Ło matko, ale ja w dobrą wolę politycznie sterowanych sądów Sądy w Polsce są politycznie sterowane. Każdy o tym wie. Taka sama ludowa mądrość jak ta, że w rządzie sami Żydzi, Pepiki to wredny naród, wszystkie kobiety to [---], a wszystkim facetom chodzi tylko o [---]. > nie wierzę. - Panie Rozenkranc, dlaczego wy Żydzi nie wierzycie w narodzenie z dziewicy, a wierzycie, że wasz rabin przepłynął Bałtyk w kubełku? - Bo to prawda. > skład siędziowski bedzie chciał zaklasyfikowac dany przypadek aborcji jako > zabójstwo, a nie dzialanie w obronie własnej, Nie w obronie własnej, tylko w stanie wyższej konieczności. Naprawdę uważasz, że wiesz, o czym piszesz? > to w polskich realiach zaklasyfikuje. Dlaczego zatem nie robią tego obecnie? Odpowiedz Link
warszawianka51 Re: Moim szanownym interlocutorkom.... 14.11.06, 17:36 Obecnie nie ściga się za bardzo kobiet, które usuwają nielegalnie ciąże. Więc sądy nie skazują, bo nie mają kogo. Ale wiadomym jest fakt, że lekarze odmawiają aborcji tym, które w myśl dzisiejszej ustawy powinny mieć prawo jej się poddać. A więc nie respektuje się OBECNEJ ustawy - ani nie pilnuje się aby kobiety nie usuwały ciąż w prywatnych gabinetach, ani nie umożliwia się przeprowadzenia aborcji w sytuacjach o których mówi ustawa. Na jakiej więc podstawie mamy wierzyć, że nowy zapis (gdziekolwiek by on się nie znalazł) zmieni cokolwiek? Poza tym wiara w to, że prawo potrafi zmienić zwyczaje społeczne jest dość naiwna... Odpowiedz Link
a_weasley Re: Moim szanownym interlocutorkom.... 14.11.06, 17:46 warszawianka51 napisała: > Na jakiej więc podstawie mamy wierzyć, że nowy zapis (gdziekolwiek by on > się nie znalazł) Nie gdziekolwiek, tylko w Konstytucji. To jest różnica i było tu dokładnie wyjaśnione, jaka. > zmieni cokolwiek? Przeczytaj wcześniejsze wypowiedzi w kwestii tego, co on ma bądź zmienić, bądź zabezpieczyć przed zmianami. > Poza tym wiara w to, że prawo potrafi zmienić zwyczaje społeczne jest dość > naiwna... Aha. Zwłaszcza w dziedzinie związków niesakramentalnych i rozwodów kompletnie niczego nie zmieniło. Odpowiedz Link
warszawianka51 Re: Moim szanownym interlocutorkom.... 14.11.06, 19:40 > Nie gdziekolwiek, tylko w Konstytucji. To jest różnica i było tu dokładnie > wyjaśnione, jaka. > Przeczytaj wcześniejsze wypowiedzi w kwestii tego, co on ma bądź zmienić, bądź > zabezpieczyć przed zmianami. No tak, ja to wszystko co było wcześniej napisane rozumiem. Tylko skąd my wiemy, jak zapis w Konstytucji będzie wykorzystany. Są dwie drogi - 1) uniemożliwienie późniejszej zmiany kodeksu 2) uchwalenie całkowitego zakazu aborcji w Polsce. Kto wie do czego posuną się posłowie przed kolejnymi wyborami... Tak więc krytykowanie propozycji tego zapisu można tak samo argumentować jak akceptację dla tego zapisu - poprzez lęk przed jego konsekwencjami lub poprzez lęk przed konsekwencjami zostawienia sprawy aborcji tak jak jest ona rozwiązana w tej chwili. Niestety ja bardziej się boję Giertycha i spółki, bo to oni tracą poparcie społeczne i jestem przekonana, że zrobią wszystko by pokazać, że są bardziej papiescy niż sam Papież i będą próbować przeforsować pomysł całkowitego zakzu aborcji a temu jestem zdecydowanie przeciwna. > Aha. Zwłaszcza w dziedzinie związków niesakramentalnych i rozwodów kompletnie > niczego nie zmieniło. Możesz rozwinąć? Odpowiedz Link
a_weasley Re: Moim szanownym interlocutorkom.... 14.11.06, 20:35 warszawianka51 napisała: > > Nie gdziekolwiek, tylko w Konstytucji. To jest różnica i było tu dokładni > e > > wyjaśnione, jaka. > > Przeczytaj wcześniejsze wypowiedzi w kwestii tego, co on ma bądź zmienić, > bądź > > zabezpieczyć przed zmianami. > > No tak, ja to wszystko co było wcześniej napisane rozumiem. Tylko skąd my > wiemy, jak zapis w Konstytucji będzie wykorzystany. Są dwie drogi - > 1) uniemożliwienie późniejszej zmiany kodeksu To nie jest droga, to prosta i oczywista konsekwencja. > 2) uchwalenie całkowitego zakazu aborcji w Polsce. Ależ to można zrobić i bez zmian w Konstytucji. > > Aha. Zwłaszcza w dziedzinie związków niesakramentalnych i rozwodów komple > tnie > > niczego nie zmieniło. > Możesz rozwinąć? Mogę. Ironia to taki owoc. Moja żona robi z niej nalewkę. Odpowiedz Link
warszawianka51 Re: Moim szanownym interlocutorkom.... 15.11.06, 16:24 > > > Aha. Zwłaszcza w dziedzinie związków niesakramentalnych i rozwodów > komple > > tnie > > > niczego nie zmieniło. > > > Możesz rozwinąć? > > Mogę. Ironia to taki owoc. Moja żona robi z niej nalewkę. Liczyłam jednak na bardziej konkretną dyskusję. Ja, jako zdecydowana przeciwniczka jakichkolwiek zakazów i nakazów regulujących życie społeczne w tych wszystkich dziedzinach, gdzie ludzie nie robią sobie krzywdy chciałam abyś mi wytłumaczył, na jakich zasadach w tych dwóch konkretnych przypadkach (rozwody, zw. niesakramentalne) prawo cokolwiek zmieniło. Następnym razem traktuj poważniej swoich rozmówców, bo calkiem możliwe, że oni rozumieją zastosowane przez Ciebie środki stylistyczne. Odpowiedz Link
mary_ann Re: Moim szanownym interlocutorkom.... 14.11.06, 18:20 a_weasley napisał: > Sądy w Polsce są politycznie sterowane. Każdy o tym wie. Taka sama ludowa > mądrość jak ta, że w rządzie sami Żydzi, Pepiki to wredny naród, wszystkie > kobiety to [---], a wszystkim facetom chodzi tylko o [---]. > > > nie wierzę. Kpina moze byc zabawna, ale nie jest polemiką. Moge tylko zapewnić, że nie wierzę w masonów i cyklistów jeżdżacych na rowerkach z kielnią po macę z chrześcijańskich dzieci, ale w niezawisłość polskich sądów (podobnie jak np. w pion moralny policjantów z drogówki) Z OGROMNA PRZYKROŚCIĄ nie wierzę. Moje prawo. > > > skład siędziowski bedzie chciał zaklasyfikowac dany przypadek aborcji jak > o > > zabójstwo, a nie dzialanie w obronie własnej, > > Nie w obronie własnej, tylko w stanie wyższej konieczności. Naprawdę uważasz, ż > e > wiesz, o czym piszesz? > Sądziłam, że obrona własna jest właśnie jednym ze stanów wyższej konieczności. Jesli nie, to popraw mnie, zamiast sugerować, że nie nadaję się do dyskusji. Bardzo nie podoba mi się Twój ton. > Dlaczego zatem nie robią tego obecnie? > Jak ktoś słusznie zauważył, na razie sprawy tego typu rzadko trafiają do sądów. Odpowiedz Link
a_weasley Re: Moim szanownym interlocutorkom.... 14.11.06, 20:32 mary_ann napisała: > Moge tylko zapewnić, że nie wierzę w masonów i cyklistów jeżdżacych na > rowerkach z kielnią po macę z chrześcijańskich dzieci, ale w niezawisłość > polskich sądów (podobnie jak np. w pion moralny policjantów z drogówki) Z > OGROMNA PRZYKROŚCIĄ nie wierzę. Moje prawo. Ależ oczywiście, tyle że Twój argument jest tyle wart co argument Franca Fiszera, który w dyskusji na temat istnienia bądź nieistnienia Boga dał słowo honoru, że Boga nie ma. W przypadku policjantów z drogówki jest dostateczna liczba przykładów, że dostatecznie wielu z nich łatwo skorumpować. W przypadku dyspozycyjności politycznej sądów jest to Twój akt wiary. A już wyrok wydany kompletnie contra legem, Bogu dzięki, w Polsce nie ma szans. > Sądziłam, że obrona własna jest właśnie jednym ze stanów wyższej konieczności. Proponowałem, żebyś przeczytała wątek od początku, i tę propozycję podtrzymuję. Wtedy dowiesz się, co to jest stan wyższej konieczności. Obrona konieczna zaś polega na tym, że (art. 25 kk): Nie popełnia przestępstwa, kto odpiera bezpośredni bezprawny zamach na jakiekolwiek dobro chronione prawem. Odpiera. Czyli działa przeciwko temu, kto dokonuje tego bezpośredniego zamachu. Siłą rzeczy żadne działania przeciwko płodowi czy noworodkowi nie mogą być obroną konieczną. > Jesli nie, to popraw mnie, zamiast sugerować, że nie nadaję się do dyskusji. Cóż, może jestem staroświecki, ale uważam, że jeżeli ktoś zabiera głos z dużą pewnością siebie, to powinien dobrze wiedzieć, o czym mówi. > > Dlaczego zatem nie robią tego obecnie? > Jak ktoś słusznie zauważył, na razie sprawy tego typu rzadko trafiają do sądów. Dlaczego zatem sądzisz, że będą trafiały w przyszłości i że sędziowie na pewno będą wtedy orzekali niezgodnie z obowiązującym prawem? Odpowiedz Link
mary_ann Re: Moim szanownym interlocutorkom.... 14.11.06, 21:50 a_weasley napisał: > W przypadku policjantów z drogówki jest dostateczna liczba przykładów, że > dostatecznie wielu z nich łatwo skorumpować. W przypadku dyspozycyjności > politycznej sądów jest to Twój akt wiary. Hmmm. Jakby to rzec - pamiętasz chociażby sprawę pewnego prezydenckiego potomka, co to jadąc po pijanemu (bez prawa jazdy) potracił kobietę, mając za to samo wyrok w zawieszeniu? > A już wyrok wydany kompletnie contra legem, Bogu dzięki, w Polsce nie ma szansy. To też kwestia wiary, niestety. W tym wypadku (aborcja ze wzgledu na zagrożenie życia matki)nie mozna by zresztą mówic tak naprawdę o wyroku contra legem. Do sądu nalezy wszak ocena, czy zachodził, czy też nie stan wyższej konieczności. A to mozna naciągać w każdą stronę. > > Sądziłam, że obrona własna jest właśnie jednym ze stanów wyższej konieczn > ości. > > Proponowałem, żebyś przeczytała wątek od początku, i tę propozycję podtrzymuję. > Wtedy dowiesz się, co to jest stan wyższej konieczności. > Obrona konieczna zaś polega na tym, że (art. 25 kk): > > Nie popełnia przestępstwa, kto odpiera bezpośredni bezprawny zamach na > jakiekolwiek dobro chronione prawem. > > Odpiera. Czyli działa przeciwko temu, kto dokonuje tego bezpośredniego zamachu. > Siłą rzeczy żadne działania przeciwko płodowi czy noworodkowi nie mogą być > obroną konieczną. Jesli obecność płodu w organiźmie kobiety zagraża jej zyciu, to silą rzeczy ten pierwszy -staje się - choc to straszne slowo - czyms w rodzaju agresora. Chyba, że agresor musi dzialac świadomie. Jesli uzyłam tego okreslenia niezgodnie z uzusem prawniczym, to i tak sens wypowiedzi był chyba jasny. Weasley, nie oszukujmy się, doskonale wiesz, o co mi chodziło - niezaleznie, czy do mojej wypowiedzi wstawiłabym"obronę konieczną" czy "stan wyższej konieczności", jej sens byłby taki sam, a mianowicie: "bałabym się sytuacji, w której w gruncie rzeczy od dobrej woli sądu zależałoby, czy odstąpi od wymierzenia kary". Więc po co ta mało sensowna dyskusja prawnicza? > Cóż, może jestem staroświecki, ale uważam, że jeżeli ktoś zabiera głos z dużą > pewnością siebie, to powinien dobrze wiedzieć, o czym mówi. jw. Nie wiem, co oznacza dla Ciebie zwrot "z dużą pewnością siebie", ale trudno, żebym kazdą wypowiedź poprzedzała formułką "być może się mylę, ale śmiem sądzić, że..." > > Jak ktoś słusznie zauważył, na razie sprawy tego typu rzadko trafiają do > sądów. > > Dlaczego zatem sądzisz, że będą trafiały w przyszłości i że sędziowie na pewno > będą wtedy orzekali niezgodnie z obowiązującym prawem? > Nie wiem, czy będą. Nigdzie nie napisałam, że na pewno. Napisałam, że się tego obawiam. Na pewno nie chciałabym tego sądom ułatwiać konstytucyjnym zapisem. Odpowiedz Link
mader1 Re: Moim szanownym interlocutorkom.... 14.11.06, 17:25 A ja uważam zupełnie tak jak Ty, z jednym wyjątkiem: "mam obawy, ale w gruncie rzeczy prawie pewność, do czego taki zapis mógłby posłużyć. Do calkowitego, bezwyjątkowego zakazu aborcji." ja nie mam takich obaw. Wiem oczywiście, że zawsze znajdą się takie siły w parlamencie i poza parlamentem, które będą podnosić najprzeróżniejsze, nieludzkie pomysły, ale uważam i mam prawie pewność, że nie zyskają one nigdy na tyle dużego poparcia, by wcielić je w życie. Mam wrażenie, że bardziej prawicowych rządów i parlamentu w Polsce nie będzie. Nie będzie też nigdy poparcia społecznego dla karania kobiet dokonujących aborcji. I zmuszania ich do heroicznych czynów. Mam prawo tak twierdzić na podstawie przytoczonego przeze mnie odrębnego, łagodniejszego potraktowania dzieciobójczyń - uwzględnienia przez odrębny przepis prawny szczególnej sytuacji rodzącej matki. I nie wpłynie na to jeden, pojedynczy pomysł jakiejś politykującej grupki. Natomiast zapis powinien się pojawić, ponieważ wyraża pewien stan obiektywny. Jest prawdziwy. Ukierunkowuje sposób myślenia. Wyznacza priorytety. Ma wartość edukacyjną. Wyraża kierunki w polityce państwa. Ale włąściwie od pewnego czasu powtarzamy się Natomiast... jeżeli kiedykolwiek zapanują w Polsce rządy totalitarne... zapis czy brak zapisu , nie będzie miał znaczenia. Odpowiedz Link
rycerzowa Re: Zapis w konstytucji 14.11.06, 11:48 kulinka3 napisała: > bardzo dziekuję za (nie wiem czym zasłużoną) wyjatkową uwagę z jaką śledziły > moje odpowiedzi, szczególnie Rycerzowej za podsumowanie. > Jestem wdzięczna za to,że wiecie lepiej co powinno być prawdziwym tematem nasze > j > dyskusji i jak winien on brzmieć już od samego początku ( bo ja rzecz jasna od > razu wiedziałam, w która stronę ta dyskusja się potoczy), pytanie też zostało > źle postawione, co jednak niektórym przez sto parę postów nie przeszkadzało > dyskutować, oraz za inne smaczki, których nie chcę komentować. > Życzę udanej właściwej dyskusji. > > Zaiste, nie jest trudno przewidzieć, w jakich kierunkach potoczy się dyskusja, gdy wywoływany jest temat aborcji. Skoro post napisała Kulinka, zatem jest niejako "właścicielem" tego tematu na tym forum i jest sprawą pewnej dyscypliny podążać nurtem przez Kulinkę wytyczonym, ustosunkowywać się do stawianych przez nią problemów. Niepotrzebna jest przy tym umiejętność odgadywania, co autor chciał powiedzieć, bo Kulinka swoje poglądy wyraża jasno. Cytat: "Katolik w sejmie ma obowiązek głosowania za pełną ochroną". Natomiast mój wniosek, że to jest postawienie przed nami pewnego moralnego problemu, Kulinka uważa za nadużycie semantyczne. Rzeczywiście, to jest skrót myślowy. Ktoś, prezentując pewne stanowisko, stawia kogoś wobec konkretnego problemu, nawet gdy takiego konkretnego zamiaru nie miał. Miał czy nie miał, ale postawił. Ale mnie wcale nie chodzi o moralne problemy, jakie mogą wyniknąć gdy restrykcyjne prawo stanie wobec dramatycznej sytuacji kobiety. To jest temat-rzeka, ale na inną książkę. Ja się zastanawiam, jak powinien zachować się w Sejmie poseł, przeciwnik aborcji, katolik, który zna problem i potrafi przewidzieć skutki swojej decyzji. Czy powinien okazać posłuszeństwo i głosować za absolutnym zakazem aborcji, gdy tylko nadarza się możliwość uchwalenia takiego prawa? Mając przy tym świadomość, że w krótkim czasie sytuacja może się odwrócić przeciwko nienarodzonym? Czy celem takiego posła katolika jest uchwalenie zakazu, czy ochrona jak największej liczby nienarodzonych? Przy założeniu, że poseł jest pewny, że te dwie sprawy się wzajemnie wykluczają? Odpowiedz Link