16.03.07, 11:13
Droga naszych dzieci...
Trochę mamy wpływ na to, jaką pójdą drogą. od małego mowi się im coś na ich
temat. I one to słyszą czy czują . Mówi się " to humanistka", "jakie Ty
piszesz świetne wypracowania - zostaniesz pisarką" albo " jesteś kłotliwa jak
babcia"... " weź się do nauki, bo rowy będziesz kopać".
Dokonują w pewnym momencie wyboru. Rodzicom często wydaje się, że jest on
zupełnie chybiony - " jaki z niego będzie ekonomista ?!"
Jak myślicie, na ile powinniśmy determinować te wybory naszych dzieci, na ile
pilnować się z głośnym ocenianiem, podpowiedziami... ?
Czy powinniśmy ?
Obserwuj wątek
    • imbirka Re: Ich Droga 16.03.07, 13:41
      Pierwszy post na tym forum, i od razu taki osobisty…ale uderzyłaś w moje czułe
      miejsce, Mader…Mam w pamięci czas, gdy zastanawiałam się nad studiami, i
      później, gdy już w trakcie chciałam je zmienić…Studiowałam nauki społeczne, i
      mogłam zająć się badaniem takiej dziedziny życia społecznego, jaka mnie
      fascynowała, i dzisiaj zawodowo to robię – więc jakaś część moich planów się
      spełniła. Ale wtedy poczułam, i dzisiaj nadal czuję, powołanie do tego, aby tego
      kawałka rzeczywistości nie badać, ale w nim pracować. Dziś żałuję, że nie
      przerwałam studiów, nie poszłam do tej innej szkoły…Kilka ważnych dla mnie osób,
      dorosłych, nie rozpoznało, że trzeba mnie wesprzeć, dodać otuchy, dać mi siłę,
      abym umiała podjąć taką decyzję, a wręcz przeciwnie, odwodziło mnie od niej,
      głównie ze względu na to, że ten zawód nie ma specjalnie dużego prestiżu. Byłam
      młodą dziewczyną, chwiejną, rozedrganą, taką zagubioną…Oczywiście, niby wciąż
      mogę to zmienić, pójść na nowe studia, ale skończyłam już 30 lat, mam swoje
      życie, różne zobowiązania, kredyt mieszkaniowy do spłacenia, razem z mężem nie
      wyżyjemy z jednej pensji, a taka decyzja oznacza stanie się znów na kilka lat
      studentką, potem konieczność zdobycia praktyki i doświadczenia, i pracę na
      własny rachunek, w niesprzyjających akurat dla tego zawodu okolicznościach…To
      jest trudne, płaci się w życiu za podjęte decyzje, ale za te niepodjęte także.
      Więc teraz, wracając do Twojego pytania, Mader, myślę sobie, że najważniejsze
      jest wspieranie w odnajdywaniu ścieżki, która dla młodej osoby jest mało
      wyraźna, ale gdzieś jest. Nie ocenianie, nie determinowanie wyborów, nie
      etykietowanie i definiowanie dziecka poprzez jakieś jego określone umiejętności.
      Warto też poznawać i czytać o bardzo różnych zawodach. Trzeba opowiadać dzieciom
      o miejscach, w których się pracuje, że czasami robi się rzeczy ciekawe, a czasem
      nudne, że są różni szefowie, różne formalności itd. Świat się bardzo zmienił,
      mnogość zawodów jakie można wykonywać jest nieograniczona. Ten „ekonomista” może
      pracować w banku, w organizacji pozarządowej, w szkole, mieć własną firmę i
      sprzedawać klamki do drzwi, i tysiąc innych opcji. Warto też mówić, że nasze
      wybory nie są ostateczne, że można przeczekać rok po maturze, jeśli potrzeba
      przestrzeni na decyzję, że studia można zmienić…A najważniejsze, to nie ukazywać
      pewnych ścieżek życia jako oczywistych – znów mój przykład smile byłam najstarszą
      siostrą, zaradną, opiekuńczą, byłam socjalizowana na matkę i żonę. Gdy miałam
      17, 18 lat dla mnie droga kobiety była oczywista i ograniczała się do wyjścia za
      mąż i urodzenia dużej liczby dzieci, nie sądziłam, ze może być inaczej. Potem
      odkryłam, że mam powołanie do innych rzeczy, a potem okazało się, że nie jestem
      mamą, i być może nigdy nią nie będę. I jeszcze jedno – myślę, że równie ważne
      jak umiejętności i talenty ważne jest odkrycie, co jest pewnego rodzaju siłą
      napędową naszych działań. Dla mnie na przykład to jest bunt, niezgoda na świat,
      to mną kieruje, bez względu na to, jaki zawód bym wykonywała.
      • mader1 Re: Ich Droga 16.03.07, 20:52
        Jak myślisz, czy Twoje otoczenie, Twoi rodzice nie byli świadomi, że nalezy
        Cię wesprzeć w Twoich pragnieniach ? Czy jedynie chodziło o prestiż ?
        Przyznam, że był taki moment, gdy wydawało mi się, że będę robić coś, co było
        bardzo mało płatne, ale byłoby jakimś spełnieniem moich marzeń - w dziedzinie
        zawodowej , ale i rozwoju. Okoliczności, a wśród nich brak wsparcia, a nawet
        pewne obciążenia związane z rodziną trochę zdecydowały " za mnie".
        Ale wtedy byłam przekonana, że będę miała jedynie jedno dziecko.
        Ku swojemu zaskoczeniu mam troje.
        Jezeli to była " zamiana", to godziwa wink
        O dzieciach bałam się myśleć - nie pozwalałam sobie mysleć, że mogłoby być ich
        więcej wink
        • imbirka Re: Ich Droga 16.03.07, 21:48
          mader1 napisała:
          > Jak myślisz, czy Twoje otoczenie, Twoi rodzice nie byli świadomi, że należy
          > Cię wesprzeć w Twoich pragnieniach ? Czy jedynie chodziło o prestiż ?

          Tamten zawód jest bardzo trudny, wiąże się często z balansowaniem między czyimś
          życiem i śmiercią, i dopiero od kilku lat ma jakieś perspektywy, wtedy to byłoby
          przejście ze studiów na UW do zawodowej, policealnej szkoły. Nikt wtedy nie
          wyobrażał sobie nawet, że w tym zawodzie będzie jakaś przyszłość, doktoraty itp,
          a teraz jest to możliwe. To były czasy, kiedy jeszcze nie przypuszczaliśmy jak
          bardzo niektóre sfery życia się zmienią, choćby z powodu dostosowania się do UE.
          Ale masz rację, nie byli do końca świadomi...mieliśmy w ogóle problem z
          komunikacją, ale to temat na inny wątek. Nadrabiamy to teraz, gdy jestem
          bardziej ich partnerem w różnych sprawach, a nie dzieckiem smile

          > Ale wtedy byłam przekonana, że będę miała jedynie jedno dziecko.
          > Ku swojemu zaskoczeniu mam troje.
          > Jezeli to była " zamiana", to godziwa wink
          No właśnie, to jest to Twoje szczęście smile U mnie kilka "tęsknot" jest
          niezaspokojonych, i z tym jest tak trudno żyć.
    • mama_kasia Re: Ich Droga 16.03.07, 15:15
      Dopiero co wczoraj, po kangurze matematycznym, powiedziałam o
      synu do męża: "matematyka to z niego nie będzie" smile Śmieję się,
      ale niestety mam sobie dużo do zarzucenia. Syn jest świetny
      z matematyki, szybko myśli, ale popełnia głupie błędy (też
      taka jestem), a ja mu - niby żartem - dowalam sad Staram się, pilnuję
      siebie... Przeciez nie chodzi o to, aby był w tym świetny.
      Liczy się , ze poszedł, że sprawiło mu to radość, że pomyślał,
      pomęczył szare komórki. on był zadowolony, a matka ...bezsensownie
      przeżywa crying
      Ważne jest, aby dzieciom się przyglądać, aby wyłapywać ich umiejętności,
      zdolności, talenty. Trzeba im o nich mówić. Ale przecież nie jest tak,
      że to dziecko ma tylko jedną umiejętność. To często jest wiele spraw.
      Nie mówię tu np. o konkretnych zdolnościach plastycznych, czy matematycznych,
      ale o takich pozytywnych cechach charakteru, o szczególnych cechach
      charakteru. Trzeba im to ukazywać i razem(!) zastanawiać się nad
      kolejnymi wyborami. To coraz bardziej będą ich wybory. I myślę, że
      właśnie do tego, do samodzielnych wyborów ich wychowujemy.
      • zuzanna56 Re: Ich Droga 16.03.07, 18:14
        A mój nie zapisał się na Kangura bo stwierdził że jest głupi!
        Jest bardzo dobrym uczniem (III klasa), wszystkie zadania robi na maxa lub
        prawie ale w siebie nie wierzy.
      • mader1 Re: Ich Droga 16.03.07, 20:58
        u mnie też były kangurki. Wcale nie przejmuję się wynikami . To była taka
        zabawa - trening.
        Moje dzieci są bardzo zdolne i niegłupie. ich gorsze wyniki głównie polegają na
        pomyłkach i to głupich pomyłkach. to jest kwestia nie inteligencji, a rozwoju
        emocjonalnego, rozproszenia. To wcale nie przeszkadza w rozwoju intelektualnym.
        Najważniejsze, żeby nie stacić kreatywności, świeżości spojrzenia. Z pomyłek
        tak czy inaczej się wyrasta. To im mowię, a one czekają szalenie
        zniecierpliwione, szczególnie starsza wink
        Ale potrafię coś palnąć, zupełnie niechcący crying
        • mama_kasia Re: Ich Droga 17.03.07, 10:00
          Syn ma bardzo fajną matematyczkę, która mówiła właśnie, że z
          pomyłek wyrośnie, że to kwestia dojrzałości emocjonalnej smile
          Także potwierdzam, co napisałaś smile
          • mamalgosia kangur 17.03.07, 12:44
            To już chyba jeden z nielicznych konkursów, który nie jest skorumpowanysad
            • zuzanna56 Re: kangur 17.03.07, 22:36
              A inne są???
              • mamalgosia Re: kangur 19.03.07, 16:00
                zuzanno, niestety bardzo.
                Np. konkursy w katowickim Pałacu Młodzieży - wygrywają grupy, które właśnie tam
                mają kółka przedmiotowe (raz nawet się chcwalili, że znali wcześniej pytania).
                Olimpiady: biologiczna i jęz. polskiego ponoć fatalne pod tym względem. Przykre
                to okropnie, czego te dzieci mają się uczyć widząc to wszystko (a widzą)
      • mamalgosia Re: Ich Droga 19.03.07, 16:01
        mama_kasia napisała:

        > Syn jest świetny
        > z matematyki, szybko myśli, ale popełnia głupie błędy (też
        > taka jestem)

        Jesteś świetna z matematyki i szybko myslisz? No, no, zaimponowałas mi
        • mama_kasia Re: Ich Droga 19.03.07, 22:04
          Aleś mnie tu przyłapała wink Do mnie odnosi się
          "popełniam głupie błędy" ! wink Ale lubię matematykę
          i lubię zadania typu "kangurowego", ale myślę coraz wolniej.
          Głupie błędy w matematyce to była moja pięta achillesowa.
          Miałam koleżankę, z którą rywalizowałam. Jak ona szybko
          myślała... Musiałam włożyć więcej pracy w to, co jej przychodziło
          tak łatwo. Ale praca opłacała się smile
          • mamalgosia Re: Ich Droga 20.03.07, 09:25
            czyli raczej "wolnomyślicielka" smile
            A kangura ja też lubię. Nie ma w nim przegięcia, bo w olimpiadach to czasem
            pytania dla studentów - nie wiem, po jakiego diabła
    • samboraga Re: Ich Droga 18.03.07, 21:20
      staram się w tym 'naznaczaniu' dziecka pilnować (ale i tak chlapię
      mimowolniesad), ale czasami trudno odróżnić, nie wpaść w pułapkę, czy to nasze
      słowa je zdeterminują, czy nasze słowa odkryją coś, czego nie wie o sobie, a co
      jest wartościowe
      zauważylam też, że mój syn czuje się podbudowany, gdy wyjdzie jakieś
      podobieństwo jego do kogoś z rodziny, i w sferze zainteresowań, talentów,
      skłonności - czuje się taki...wzmocnionysmile
      natomiast wytykanie wad czasami funkcjonuje w naszej rodzinie jak rodzinny żart
      'no tak, jak głodny to zły jak mamusia' i wszyscy, łącznie z wymienionymi
      głodomorami, mają powód do śmiechuwink
    • kasiamaga Re: Ich Droga 19.03.07, 14:12
      Miałam napisać już w piątek, ale czasu brakło... A potem była sobota i
      pojechaliśmy na narty. Akurat były zawody klubowe i moje dzieci zajęły w nich
      ostatnie miejsca w swoich grupach smile Były mocno nieszczęśliwe, mimo moich
      zapewnień, że i tak byli wspaniali - wielu w ogóle nie przyjechało na zawody,
      bo było paskudnie po prostu. A oni wstali dzielnie w sobotę, mimo deszczu, już
      o 6.30 rano i mieli odwagę zjechać na nartach po resztkach śniegu. Niewiele
      pomogło. A potem była niedziela i kazanie na mszy dla dzieci. Ksiądz powiedział
      mniej więcej coś takiego (w części "do rodziców"): "jeżeli Wasze dzieci
      wygrywają zawody, postawcie im lody. Jeżeli przegrywają - postawcie im lody tym
      bardziej. Jeżeli przynoszą ze szkoły piątki, gratulujcie im. Jeśli przynoszą
      jedynki, przytulcie je mocno" No i co... No i były lody, oczywiście i dzieciaki
      o wiele szczęśliwsze wink I myślę, że to właśnie o to chodzi. Żeby przy nich być
      ze swoją akceptacją. Znajdą własną drogę, a my musimy im w tym towarzyszyć. To
      strasznie trudne, wiem na pewno, ale jeśli będą mogły na nas liczyć, musi się
      udać.
    • mamalgosia Re: Ich Droga 19.03.07, 16:03
      Oczywiście, że nasze dzieci muszą iść własną drogą. Pod warunkiem, że będzie
      ona przebiegała wytyczonym przez rodziców szlakiemsmile

      A tak serio, to przeczytałam gdzieś, że dzieci są nam wypożyczone tylko na
      jakiś czas, a nie dane. Warto o tym pamiętać.
    • my-cha Re: Ich Droga 20.03.07, 14:36
      > Jak myślicie, na ile powinniśmy determinować te wybory naszych dzieci, na ile
      > pilnować się z głośnym ocenianiem, podpowiedziami... ?
      > Czy powinniśmy ?

      Z wiekiem to coraz trudniejsze.
      Jak pomagać rozeznać dziecku jego drogę, jak być przy wybieraniu kolejnej
      szkoły, kierunku studiów. Nie naciskać na to, co do mnie przemawia, ale odnaleźć
      to do czego ma najbliżej?

      Jeszcze te studia to jakoś klarują się pomału, wiadomo ze ściśle i technicznie,
      no nic tylko politechnika, a co konkretnie to już mniejszy ból głowy.
      Ale liceum? Co doradzić humanistce, artystce (muzyka i rysunek,
      wiersze),zainteresowanej może biologią a może chemią ale mocnej myśleniu
      matematycznym?

      I dzisiejsza odpowiedź:
      >Bóg jest dla nas ucieczką i mocą:
      >najpewniejszą pomocą w trudnościach.
      Ale tak trudno

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka