Duchowość wydarzeń

22.03.07, 09:44
Sion, napisałaś w innym wątku :
"w mojej wspolnocie
sie to nazywa duchowosc wydarzen, w duchowosci wydarzen najwazniejsze jest
kierowanie ostrza krytyki i zapytan do siebie samego a nie do innych"
Chciałabym, żebyś opowiedziała coś jeszcze o duchowości wydarzeń smile
    • sion2 Re: Duchowość wydarzeń 22.03.07, 22:19
      Mnie sie wydaje ze gdzies na forum juz byl taki wątek...

      Dcuhowosc wydarzen to trudna sprawa bo wymaga pokory duszy i rozumu. Ona kaze
      patrzec na caly swiat w relacji do mnie, jak na nieustanny dialog Boga ze mną,
      Boga ktory posluguje sie "przypadkiem" "losem" "prawem natury" kazdym
      napotkanym czlowiekiem i kazdym wydarzeniem z codziennosci. Gdy czlowiek daje
      sie porwac takiemu postrzeganiu, zmienia sie caly: w swoich reakcjach, w
      przezyciach, w oglądzie rzeczywistosci. Przede wszystkim widzi ze absolutnie
      ponad wszystkim jest Bóg. Mielismy w naszej wspolnocie kaplana, ktory umieral w
      opinii swietosci na raka żołądka. Umieral w ostatnim stadium w domu wśród
      przyjaciół. NIe byl w stanie brac samodzielnie lekartsw wiec ktos mu podawal,
      ale on nie chcial nic przyjac dopoki osoba podajaca nie uklękneła choc na
      minute i nie pomodlila sie do Boga aby zadzialal przez te leki, zeby zwiazal
      swoja moc z ich dzialaniem, bo Bóg jest silniejszy od medycyny i tak naprawde
      od Niego zalezy czy ona pomaga czy nie. Medycyna nie jest bogiem nie bedzie
      nigdy...

      Podobnie u nas czesto gdy ktos sie skarzy ze ma wrednego sąsiada/matke/siostre
      itd, mowi sie mu "nie ma zlych ludzi, nie szukaj winy wokol siebie ale uwierz
      ze Bog posluguje sie charakterem tego czlowieka aby tobie cos pokazac, na cos
      zwrocic uwage". Przy czym to nie jest tak ze uwazamy ze obiektywnie nie ma zla,
      ale podam przyklad: s. Faustyna byla za zycia przesladowana w zakonie, wyzywana
      od dziwaczek i histeryczek itd. Ona to przyjmowala pokornie, nie buntowala się.
      Jezus jej mowil ze zezwala na takie jej traktowanie aby ona mogla sie
      doskonalic w cnotach. Ale kazda siostra ktora ja np. wymsmiala popelniła grzech
      obiektywnie, ktorego Bog nie chcial.

      To takie tez zastanawianie sie dlaczego w moim zyciu wydarzylo sie to i to,
      szukanie przyczyn, na co Bóg chcial zwrocic uwage mi? ja wiem po co
      zachorowalam ale zwierzyc sie z tego byloby zbyt osobiste
      duchowosc wydarzen uczy tez pokory, mamy taka wspolnotowa piosenke "wszystko
      jest łaską, wszystko jest od Ciebie, każde zdarzenie jest Twoim darem..."
      duchowosc ta w zasadzie kłóci sie z narzekaniem, z marudzeniem a bardzo otwiera
      na prostote dziecka i ufnosc

      na przyklad jak ktos ma wrednego szefa to moze kombinowac jakby zmienic tę
      sytuacje zewnetrznie
      tymczasem Bog moze przez te osobę pokazywam nam jakies nasze wady ktorych
      inaczej bysmy nie dostrzegli, a skoro je dostrzegamy to uznajemy swoje zlo i ze
      nie jestesmy lepsi od szefa a moze nawet gorsi.... a jesli ktos pojdzie tą
      droga to Bóg zmienia i wrednego szefa smile

      jesli domagam sie czegos od Boga a On mi odmawia to ma swoje powody, to nie
      tylko moze to niedobre dla mnie ale moze oczekuje proszenia z wieksza
      żarliwością, moze mam postawe roszceniową a nie pokornej prosby? itd itd

      jutro moze cos dopisze, ide spac smile
      • mader1 Re: Duchowość wydarzeń 23.03.07, 22:20
        mam wrażenie, że ten temat przewija się przez wiele wątków.
        Szukamy przecież tych " znaków", odpowiedzi na pytania - co ze sobą robić, jaką
        drogą iść.
        Jest mi bliskie, co piszesz.
        Zastanawiam się , jak uchronić się przed niebezpieczeństwem bierności ?
        • mamalgosia Re: Duchowość wydarzeń 24.03.07, 14:57
          Zupełnie nie rozumiem cytatu słów sionki, ale rozumiem, co ona ponizej napisała.
          No i tak właśnie jest - po to chyba całe to forum - żeby przepoić rzeczywistość
          Duchem. Tak myślę.
          Mader, rozwiń o bierności
          • mader1 Re: Duchowość wydarzeń 26.03.07, 10:56
            > Mader, rozwiń o bierności

            Hmmm... kiedyś uważałam, że trzeba realizować konsekwentnie swoje cele. O ile
            nie są złe. Czasem trzeba wiele razy próbować, nie wszystko od razu się udaje.
            Próbować pomimo niepowodzeń i przeciwności. Potem spotkałam ludzi, którzy
            mówili : " Jezeli to się kilka razy nie udało, może należy to zostawić, może
            Jezus ma dla mnie inną drogę ?" Sama też tak teraz czasem myślę. Ale
            zastanawiam się, czy nie usprawiedliwiam czasem swojej bierności ?
Pełna wersja