Dodaj do ulubionych

24.IX. - czytania

23.09.07, 23:14
(Ezd 1,1-6)

Aby się spełniło słowo Pana przepowiedziane przez usta Jeremiasza, pobudził
Pan ducha Cyrusa, króla perskiego, w pierwszym roku [jego panowania], tak iż
obwieścił on, również na piśmie, w całym państwie swoim, co następuje: Tak
mówi Cyrus, król perski: Wszystkie państwa ziemi dał mi Pan, Bóg niebios. I On
mi rozkazał zbudować Mu dom w Jerozolimie w Judzie. Jeśli z całego ludu Jego
jest między wami jeszcze ktoś, to niech Bóg jego będzie z nim; a niech idzie
do Jerozolimy w Judzie i niech zbuduje dom Pana, Boga izraelskiego - ten to
Bóg, który jest w Jerozolimie. A co do każdego z pozostających jeszcze przy
życiu - to współmieszkańcy wszystkich miejscowości, gdzie taki przebywa, mają
go wesprzeć srebrem, złotem, sprzętem i bydłem - oprócz darów dobrowolnych dla
domu Bożego w Jerozolimie. Zatem naczelnicy rodów Judy i Beniamina, kapłani i
lewici, słowem każdy, którego ducha Bóg pobudził, wybrali się w drogę, aby
zbudować dom Pański w Jerozolimie. A wszyscy ich sąsiedzi poparli ich
wszystkim: srebrem, złotem, sprzętem, bydłem i kosztownościami - oprócz
wszystkich darów złożonych dobrowolnie.

(Ps 126,1-6)

REFREN: Pan Bóg uczynił wielkie rzeczy dla nas

Gdy Pan odmienił los Syjonu,
wydawało się nam, że śnimy.
Usta nasze były pełne śmiechu,
a język śpiewał z radości.

Mówiono wtedy między poganami:
„Wielkie rzeczy im Pan uczynił”.
Pan uczynił nam wielkie rzeczy
i ogarnęła nas radość.

Odmień znowu nasz los, Panie,
jak odmieniasz strumienie na Południu.
Ci, którzy we łzach sieją,
żąć będą w radości.

Idą i płaczą
niosąc ziarno na zasiew,
lecz powrócą z radością
niosąc swoje snopy.

(Mt 5,16)

Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki
i chwalili Ojca waszego.

(Łk 8,16-18)

Jezus powiedział do tłumów: Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem
ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku, aby widzieli światło
ci, którzy wchodzą. Nie ma bowiem nic ukrytego, co by nie miało być ujawnione,
ani nic tajemnego, co by nie było poznane i na jaw nie wyszło. Uważajcie więc,
jak słuchacie. Bo kto ma, temu będzie dane; a kto nie ma, temu zabiorą i to,
co mu się wydaje, że ma.
Obserwuj wątek
    • samboraga Re: 24.IX. - rozważania 23.09.07, 23:41
      >Nikt nie zapala lampy i nie przykrywa jej garncem
      > ani nie stawia pod łóżkiem; lecz stawia na świeczniku, aby widzieli >światło
      ci, którzy wchodzą.

      Co pewien czas wraca na forum dylemat, zwłaszcza po burzliwych wątkach, że może
      lepiej byłoby zmienić formułę forum na "ukryte".
      Ale zawsze, zawsze (jak dotądsmile zwyciężało zdanie, że niesmile Że nie należy się
      chować... Bardzo się z tego cieszęsmile Bo chociaż bywa, że dzielą nas wątki, to
      jednak łączy nas modlitwa. I to jest ważne.
      Nasze cykle rozważań adwentowych, wielkopostnych... I (a może przede wszystkim)
      codzienna forumowa modlitwa o 21.00. Modlitwa, podczas, której łączymy się - i
      dzięki, której z forum wymiany myśli, zdań, poglądów i pogaduszek staliśmy się
      wspólnotą. Wspólnotą chrześcijan.

      • otryt chowanie się 24.09.07, 09:44
        >Co pewien czas wraca na forum dylemat, zwłaszcza po burzliwych
        >wątkach, że może lepiej byłoby zmienić formułę forum na "ukryte".
        >Ale zawsze, zawsze (jak dotądsmile zwyciężało zdanie, że niesmile Że nie
        >należy się chować... Bardzo się z tego cieszęsmile Bo chociaż bywa, że
        >dzielą nas wątki, to jednak łączy nas modlitwa. I to jest ważne.

        To dobrze, że zwycięża opcja "nie chować". Ale...

        Uczestniczymy w różnych wspólnotach. Taką najbliższą jest nasza mała
        rodzina, są także inne wspólnoty, gdzie spotykamy bliźnich.
        Przychodząc na WwW zauważyłem, że wiele osób uczestniczy w życiu
        wspólnot religijnych, do których wstępują z własnej woli, podejmując
        świadomą decyzję o wejściu na drogę wspólną z innymi. Zadawałem
        sobie pytanie, czy to jest w życiu KONIECZNE? Kilka razy próbowałem
        wejść do takich wspólnot. Zawsze jednak było coś, co mnie od tego
        odstręczało. Albo zamknięcie na nowoprzybyłych i tworzenie grup
        wzajemnej adoracji, albo moja niezgoda na podstawy ideowe (my jedyni
        wybrani - inni strasznie błądzą), albo wytworzona wg dziwnych
        kryteriów hierarchia w grupie (analogia do wspólnoty apostołów i ich
        walka o pierwsze miejsce), ocenianie i stwierdzanie, kto osiągnął
        jakiś etap a kto jeszcze nie, albo próba kontrolowania i dosyć
        nachalnego wpływania na myślenie innych członków grupy.

        Zadając sobie to pytanie rozmawiałem dużo z małżeństwem przyjaciół,
        którzy kilkanaście lat byli na drodze neokatechumenalnej. W którymś
        momencie przyjaciółka stwierdziła "że najgorsi są ci, którzy się
        kryją ze swoimi myślami", którzy się chowają. Próbowałem jej
        tłumaczyć, że są ludzie poranieni, którzy boją się wyjść ze swojej
        skorupy, aby nie doznać kolejnej rany, choćby z powodu
        niezrozumienia. Aby źle zrozumiane przez większość lub wszystkich
        nie musiały w kółko tłumaczyć, że nie są wielbłądami. Na to padł
        argument, że grupa rzadko się myli. Ja byłem innego zdania, ze grupa
        myśli mniej więcej tak, jak ci, którzy grają w niej pierwsze
        skrzypce. W końcu powiedziałem jej, że ja sam jestem kimś takim, co
        się kryje z myślami, wyjaśniając jej powody tego. Mówiąc to
        jednocześnie przeczyłem sobie, bo w końcu mówiłem jej bardzo
        osobiste rzeczy. Jej mąż, mój przyjaciel chyba mnie lepiej rozumiał.
        Sam odszedł z drogi po kilkunastu latach.

        Niedawno w naszej wspólnocie WwW mówiłem o napięciu, jakie istnieje
        pomiędzy kobietami długo opiekującymi się w domu i tymi, które
        szybko wracają do pracy po urodzeniu dziecka. Muszę przyznać, że
        chyba nikt mnie nie zrozumiał tak jak trzeba, poza jedną osobą,
        która zrozumiała nawet więcej niż wynikałoby to ze słów napisanych
        przeze mnie. I pytanie: czy cierpliwie tłumaczyć swoje stanowisko
        narażając się na kolejne niezrozumienia, czy schować się i dać sobie
        spokój? Ja napisałem parę postów będących odpowiedziami, jednak nie
        wysłałem tego. Później wyciąłem z tekstu zdania, które mogły się
        podobać i wysłałem tylko je. Więc jak to jest z tym chowaniem? A
        może warto czasem zamilknąć i nie pozwolić dalej rozrastać się i tak
        zbyt mocno wybujałemu ego? Postawa milczenia i pokory koi emocje i
        myślenie sprowadza na właściwe tory.




        • mader1 Re: chowanie się 24.09.07, 11:35
          ja przynaję, że czasem milknę.
          Bywało tak, że byłam źle zrozumiana. Moje pytanie wzbudzało różne
          komentarze czy moja odpowiedź była wbrew mojej woli kontrowersyjna.
          Ja jednak wierzę, że nie do końca muszę " walczyć" o każde swoje
          zdanie. Nie do końca muszę mieć rację - jeżeli te słowa są
          potrzebne, Bóg utoruje im drogę. Jeżeli są jednymi z wielu słów,
          niech stanie się tak, jak z innymi moimi słowami.
          Za ten wpis w naianiach dziękuję, choć nianie miały być o czymś
          innym. Był mi bardzo potrzebny smile w tamtej chwili smile
          Ja , może naiwnie wierzę, że to miejsce w internecie, które
          zajmujemy jest o tyle inne, że nie jest się ocenianym poprzez jedną
          wypowiedź. Na szczęście. Bo niejeden z nas dał plamę. Niejeden się
          głupio zachował. Niejeden powiedział za dużo.
          Zdarza się, że kogoś niechcący ( choćby to wyglądało inaczej)
          urazimy.
          Możemy się starać, ale tu nie ma świętych.
          • isma Re: chowanie się 24.09.07, 12:23
            Otoz to. Co jest dobre, to sie i tak ostoi, i tak wyda plon:

            "Ci, którzy we łzach sieją,
            żąć będą w radości.

            Idą i płaczą
            niosąc ziarno na zasiew,
            lecz powrócą z radością
            niosąc swoje snopy."

            (zacytowala Isma, ktora z natury kasa do krwi ostatniej. Jak by nie
            Pan Bog, to by kiepsko z nia bylo wink))
    • mader1 Re: 24.IX. - czytania 24.09.07, 08:45
      Zatem naczelnicy rodów Judy i Beniamina, kapłani i
      > lewici, słowem każdy, którego ducha Bóg pobudził, wybrali się w
      drogę, aby
      > zbudować dom Pański w Jerozolimie. A wszyscy ich sąsiedzi poparli
      ich
      > wszystkim: srebrem, złotem, sprzętem, bydłem i kosztownościami -
      oprócz
      > wszystkich darów złożonych dobrowolnie.

      wszyscy sąsiedzi poparli ich. Wszyscy to nie zawsze bardzo dużo. To
      może być garstka, trochę ..... Ale razem...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka