jogo2
05.01.08, 00:21
Witam,
Wiem, że przed Świętami BN, jedna z osób próbowała poruszyć ten temat. Isma
dała jej linki do 5 lub 6 wątków. Próbowałam przeczytać te wątki przed
napisaniem tego posta, ale na przeczytanie 5 x od 100 do 500 postów nie mam
siły ani czasu. Moje przemyślenia na ten temat, które chciałabym skonfrontować
z Waszym zdaniem też oczywiście krążą dookoła tych samych kwestii, ale w inny
sposób (tak jak pewne dokumenty - wszystkie podobne, na ten sam temat, a
skopiować z jednego do drugiego całe kawałki - nie idzie). Mam nadzieję, że
nie macie mi za złe i kto ma siłę i cierpliwość - niech przeczyta.
Trudno jest mi pogodzić się ze stanowiskiem KK w tej sprawie, po prostu. Moim
zdaniem, zakaz innych środków antykoncepcyjnych niż NPR bierze się z obawy,
aby ludzie (wierni) nie mieli zbyt dużej swobody w decydowaniu, ile chcą mieć
dzieci (a i tak mają ile chcą, czyli nie za wiele). Nie widzę innej przyczyny
kładzenia takiego nacisku na metodę "naturalną" kontra "nienaturalne". Cała
medycyna jest dziś "nienaturalna", stosowanie większości leków powoduje mniej
lub bardziej poważne skutki uboczne, są one mniej lub bardziej skuteczne,
jednak żadne z tych zagadnień nie jest przedmiotem rozważań KK. Tak samo dla
mnie to nic dziwnego, że skoro ludzie doszli do tego, że wymyślili stacje
kosmiczne, laptopa, potrafią przeszczepiać wiele narządów, rozdzielać
bliźnięta syjamskie, to też i potrafili wymyślić taką pigułkę, która pozwala
nie mieć dzieci, kiedy tego nie chcą. I tak samo w tym fakcie kryje się wiele
zagrożeń jak i w całej reszcie postępu cywilizacyjnego (do takiego zresztą
wniosku doszli amisze, którzy budzą moją ogromną sympatię - ale to przecież
sekta, więc do nich nie przystąpię) W czym jest pigułka gorsza od NPR? Bo ma
skutki uboczne - antybiotyki też mają, siedzenie przed telewizorem,
komputerem, stosowanie plastiku, fast foodów, elektrowni jądrowych, przemysłu,
fabryk, itp. to wszystko ma znaczące skutki uboczne - i wydawałoby się wolna
droga temu kto chce stosować pigułkę tak jak i wolna droga temu, kto chce się
leczyć samymi antybiotykami - i jedno i drugie trochę szkodzi, poza tym, że
wywołuje zamierzony rezultat. Gdzie tu miejsce na ideologię? Podobnie,
dlaczego okresowa wstrzemięźliwość ma mieć takie dobroczynne cechy dla
związku, przecież przez całe tysiąclecia tego elementu w małżeństwie nie było
- w każdym razie nie tak rygorystycznie określonego, nie tak często
pojawiającego się i nie z tych przyczyn. Dla potencjalnych polemistów od razu
dodam, iż jestem świadoma, że w dawnych czasach z małżeństwem wiązało się
wiele innych wyrzeczeń, których nie ma teraz - rozłąki z powodu podróży,
zaginięcie z powodu wojny, choroby - obecnie łatwo uleczalne, ale czy to ma
być argument za wyłącznym stosowaniem NPR? Zmierzam do tego, że w każdym
razie, jak już się było małżeństwem to nie trzeba było sobie sztucznie stawiać
żadnych dodatkowych ograniczeń, żeby być w zgodzie z KK, czy nie tak? Kolejne
moje przypuszczenie - KK chodzi o to, żeby seks nie był taki łatwy, tak?
Wszystkie inne dobrodziejstwa cywilizacji są KK obojętne, ale antykoncepcja go
żywo obchodzi - właśnie tego nie rozumiem do końca - dlaczego. Że nasza
współczesna cywilizacja nas psuje pod każdym możliwym cielesnym względem -
jeżeli ktoś chce i nie będzie się ograniczał, może upaść się do 100 kg -
jedzenia mu raczej nie zabraknie (stąd ludzie świadomi zagrożeń i dbający o
swoją kondycję fizyczną - ćwiczą i stosują racjonalną dietę żyjąc w krainie
wszelkiej obfitości - no, ale KK nie wytacza krucjaty grubasom (mimo, iż nawet
jest to jeden z grzechów głównych - kto poświęca temu w kazaniach, w nauczaniu
w mediach choć 1% tej uwagi co antykoncepcji), jak ktoś chce - jego jedyną
aktywnością fizyczną może być przyciskanie guzików i przeczłapywanie się z
kanapy do samochodu (stąd ludzie świadomi - skaczą, biegają, itp.. ale - j.w.
No więc jakie to zagrożenie tak ogromne czai się w sztucznej regulacji poczęć
(w małżeństwie - zaznaczam), którego nie ma w innych zdobyczach cywilizacji -
bo tego nie rozumiem. Rozumiem szkodliwość pigułek w niektórych sytuacjach i
tak samo rozumiem, iż stosując NPR można po prostu zranić współmałżonka w
niektórych sytuacjach. Dla mnie to taka kwestia czy zaziębienie należy leczyć
rutinoscrobinem, aspiryną, czy wyłącznie balneoterapią i naparem z kwiatu lipy
- co komu odpowiada.
Tymczasem stanowisko KK jest jednoznaczne.
Z jednej więc strony wychodzi na to, że jestem sceptykiem.
Z drugiej zaś strony - Chrystus wyraźnie powiedział, iż zależy Mu na tym, aby
ludzie wierzący w niego raczej wyznawali tę wiarę na łonie Kościoła. Podobnie
przychodzi mi na myśl przykład Abrahama, który nie zawahał się spełnić
zupełnie dla niego niezrozumiałego rozkazu Boga. No tak, ale z trzeciej strony
Bóg wypróbował wiarę Abrahama jeden raz a nie kazał mu być mężem, a
jednocześnie stosować element potencjalnie rozkładający jego pożycie z drugą
osobą. Nie wiem, reasumując może nie powinnam pisać tego posta, a modlić się o
zdolność zrozumienia wskazań Kościoła w tej sferze. W każdym razie na chwilę
obecną nie mogę uwierzyć, że wyłącznie i dla wszystkich NPR, oraz w jakim celu
tak naprawdę.