nuuuuuda

02.09.08, 18:44
Ponieważ w szkole łebki powiedziały mi, że znowu mam to samo
ubranie, poczułam się źle jako kobieta i postanowiłam nabyć nowy
ciuch. Pomimo trudności finansowych uznaliśmy z Mężem, że początek
miesiąca, że nowy rok szkolny, że rzadko kupuję... No dobra. Po
przedszkolu ruszyliśmy do C&A. Mamo, mamo, ale gorąco, chodźmy do
cienia. Mamo, pić. Mamo, sikać. No pić, przecież mówiłem. Jupik może
być? Może. Ale nie taki!!! Bananowy! Nie ma bananowych. To inny,
byle bananowy. Ale nie inny sok. Inny jupik. Bananowy. Albo nie,
woda jednak. Sikać. Jakoś mi się zimno zrobiło w tym cieniu. Ten
strupek odpadł i krew leci. I z nosa krew leci. Ja też chcę sikać.

W C&A już po przecenach letnich, no to może coś jesiennego. Ładna
morska bluzeczka, cena do przyjęcia. Ale rozmiaru nie ma. W 40 tonę,
w 34 się nie wbiję. A może się wbiję? Chodźmy do przymierzalni.
Przymierzalnia, hurrraaaa! Ja tu jestem w lustrze! I ja w lustrze!
Pełno ja w lustrach, ale nas duzo, mama, mama, ile nas! Mama, teraz
ja chce sikać Już!!!
No pewnie, że nie zaraz, a już. Wyparzyłam więc z przymierzalni,
wciśnięta w to 34, metka powiewa, chyba nie spodziewałam się, że
mnie bramki nie zatrzymają? Alarm włączony, dziecko sika przy
bramkach. Umiejętnie sika, bo mokry włącznie z koszulką.
No i kupiłam ciuch. Taki wojskowy, rozmiar 92.


U Was też nudno? Napiszcie...
    • nati1011 Re: nuuuuuda 02.09.08, 19:18
      u mnie tez nuuuda. Właśnie wróciłam z centrum handlowego, gdzie
      byliśmy na zakupach z siostrą i w sumie trójką dzieci:, 2, 4 i 11
      lat. Jetem mokra, brudna, poplamiona i zmęczona jakbym z tonę wegla
      przewaliła.... Oczywiście młoda w domu stwierdziła, zę czepek nie
      ten kupiłam, że nie pasuje do stroju, że .... Mam dość. Uratuje mnie
      tylko herbata z soczkiem malinowym wink))


      Nuuuda smile)))
      • mamalgosia Re: nuuuuuda 02.09.08, 21:42
        nati1011 napisała:

        > u mnie tez nuuuda. Właśnie wróciłam z centrum handlowego, gdzie
        > byliśmy na zakupach z siostrą i w sumie trójką dzieci:, 2, 4 i 11
        > lat. Jetem mokra, brudna, poplamiona i zmęczona jakbym z tonę
        wegla
        > przewaliła....
        Ja uważam, że prawidłowy stosunek ilości dorosłych opiekujących się
        do ilości dzieci-podopiecznych jest co najmniej 2:1 smile)

        Ale wiesz, co... Weszłam dzisiaj do sali maluchów. Sztuk około 23.
        Tam płacz, wrzaski, no horror. I do tego jedna pani wychowawczyni +
        pani tzw "pomoc". I ona to znosi przez 5 godzin! A moja
        Przyjaciółka - też pracuje w przedszkolu - w tym roku również ma
        maluchy, a jej zmienniczka jest na L-4 i Przyjaciółka z tymi
        maluchami rozpłakanymi, niesamodzielnymi jest 3 razy w tygodniu od
        6tej do 17tej!! (w pozostałe dni zwyczajne 5 godzin). Święta osoba


        Oczywiście młoda w domu stwierdziła, zę czepek nie
        > ten kupiłam, że nie pasuje do stroju, że .... Mam dość. Uratuje
        mnie
        > tylko herbata z soczkiem malinowym wink))
        A u nas sok malinowy spleśniał, tak nikt nie lubi
        >
        >
        > Nuuuda smile)))
        Tak jestsmile
    • maika7 Re: nuuuuuda 02.09.08, 19:33
      > U Was też nudno? Napiszcie...

      oj nuuudnooo smile)

      Jutro wyjazd, siedzę w pracy nad stertą "rzeczy do zrobienia na przedwczoraj".
      Udaje, ze mnie nie ma (bo spokój...). Kartka urlopowa, biuro. No widzi pani,
      takie nieszczęście.... Stoje i slucham, bo faktycznie nieszczescie i wobec niego
      moja "sterta" jest niewazna. Godzina. Siadam nad sterta. Kolezanka. Corka stoi
      na dworcu, jedzie na egzamin do miasta. Wazny egzamin, a tu pociagi odwolane bo
      tory uszkodzone. Nie dojedzie na czas. Ufff, w domu wolny kierowca, lece,
      kierowca zapakowany do auta, dziewczyna zdazy. Siadam - sterta czeka. Odwoluje
      wyjazd w teren, ktory mial byc dzisiaj, bo sterta o tej godzinie miala byc
      stertką. Obiad - ugotowalam wczoraj czujnie wiecej zupy, Młody pojechal po Młoda
      na przystanek (no tak, przeciez zaczął się rok szkolny - Młoda ma 5 km na PKS).
      Młody jeszcze miesiąc w domu, pomaga smile) Po drodze wpadl po spodnie do
      krawcowej, bo skracała, bo jak sie mieszcze w biodrach to powlocze nogawkami, a
      kupilam 2 pary na wyjazd, bo sie jakos przestalam miescic w stare.... Mloda
      opowiada o szkole - o jejku, no mecza tam dzieci od poczatku (w jej opinii). Sad
      (Mama dzwonila, ze jak bedę jechala przez miasto, w ktorym mieszka, to mam
      przywieźć jablka z sadu - bo najpyszniejsze). Nazrywac sie nie da, bo jablonki
      stare, kruche i rozpierzchle, zbieramy z Młodym co spadlo. Wracamy ze skrzynką,
      ogladamy sie pilnie, bo kleszcze. Młody znajduje jednego, mnie sie tym razem
      upieklo. Przygotowane skladniki na chleb - zostawie jeden rodzince, jeden
      zbiore, zeby przypominal mi dom smile Wracam do pracy, siadam do komputera. Sterta
      sie usmiecha, powoli maleje. Jeszcze tylko zgrac dane na dysk przenosny, jeszcze
      zapakowac sprzet, wyslac artykul koledze, bo pojutrze zatrzymamy sie w drodze i
      wpadniemy do jednego lasu i potrzebny nam dokladny opis miejsca. Zaraz 20-sta,
      trzeba bedzie skonczyc niezaleznie od wielkosci sterty, wstawic chleb do
      piekarnika. Jutro przed poludniem tylko drobna (mam nadzieje) wizyta lekarska,
      moze ze sterta sie tez jakos uporam, szybki obiad, samochod, (zorganizowalam
      popoludnie M., bedzie kierowca i podrzuci mnie 150 km do nastepnego samochodu).
      Wizyta u Mamy, herbatka, spanie u Tesciów, no, a pojutrze raniutko w gory z
      serpentynami, od ktorych mam mdłości smile))) "pani znowu bierze urlop"??? Ale
      fajnie ma pani, tyle wolnego smile)) no tak sama chcialam i tych serpentyn i
      bawienia sie w odkrywce w moim wolnym (???) czasie za moje prywatne pieniadze.
      W perspektywie po powrocie 3 dni przerwy i kolejny wyjazd, potem az 4 dni
      przerwy i kolejny. a potem? potem kolega napisal, ze odwolujemy planowana
      impreze edukacyjna, bo nie wyrobimy - moze ma racje smile)) pazdziernik bedzie
      nuuuudnnnyyyy. Bede spacerowac po parku i rozgarniac butami dywany lisci i
      nudzic jak mops. Jak kilka mopsow. OO!!
      • mamalgosia Re: nuuuuuda 02.09.08, 21:53
        1) To ja myślę, że Twoja Córka z powodu tego egzaminu i torów też
        się nieźle wynuuuudziłasmile

        2) spodnie często się kurczą

        3) Jak szukacie kleszczy i nie znaleźlibyście, to rozumiem. Ale
        skoro jednak był, to strasznie to nudnesmile
        BTW był już wkłuty?
        I czyż nie jest to wystarczający powód do zamartwiania się na zapas
        (na które mam nie mieć czasu, ale mimo najszczerszych chęci na to
        jakoś zawsze czas się wykroi - nawet kosztem innych rzeczy) - no bo
        borelioza czyha, a OZOM puka do drzwi>

        4) a gdzie konkretnie te serpentyny?
        • maika7 Re: nuuuuuda 03.09.08, 07:29
          Ad.1. Aj, to córka koleżanki z pracy, ja tylko lecialam po Mlodego, zeby dowiózł
          Dziewczyne na miejsce o czasie, żeby nie miala roku do tyłu wink)) No, miała
          troche nuudnyy ten wczorajszy dzien.

          Ad. 2. To dziwne, ale zaczeły sie kurczyć dopiero od jakiś 5 lat. Wczesniej były
          lepsze materiały - najwidoczniej wink

          Ad. 3. Kleszcze to dla nas nudna codziennośc. Co wieszamy pranie lub idziemy na
          spacer to sie potem oglądamy. Syn nawet twierdzi, ze jak nie znajdujemy na sobie
          kleszczy, to znaczy, ze za mało rzetenie szukaliśmy. Wczorajszy nie był wbity,
          więc nie było tak nudno, jak mogło byc... Nie, nie, czyhająca borelioza (tudzież
          jej towarzyszki przekazywane ochoczo przez kleszcze) nie są powodem do
          zamartwiania sie dla kogos, kto łapie kilkanaście - (czasem więcej) kleszczy w
          roku od kilkudzieisięciu lat. Po pewnym czasie juz to jest "stały element
          codzienności". Bez emocji. Jak się borelioza przyplącze, to się ją wyleczy. ("co
          ma byc to bedzie, a jak...")

          Ad 4. W Bieszczadach. Nie wyrosłam z choroby lokomocyjnej sad Jesli będzie padal
          deszcz przez tydzien, to będzie to najleniwszy mój wyjazd wakacyjny. Jesli
          będzie ładna pogoda - bede pracować po kilkanaście godzin, ale miło wink)))

          Ad. 5 (którego nie ma wink Wyobraziłam sobie scene sprzed bramki z powiewajacą
          metką i stoi mi to przed oczami do dzisiaj smile) Moze dzisiajszy dzień bedzie
          hm... mniej nuuudnnnyyy od wcozrajszego wink




    • mader1 Re: nuuuuuda 02.09.08, 21:19
      -Nie, nie mogę...
      - Mamo, ale to jest rehabilitantka, ona chce dobrze, zna się na tym.
      - Tak. Oczywiście , to bardzo przyjemna dziewczyna, tak, przejęła
      się.Ale nie.
      - Mamo... ale przecież...
      - Wiem, wiem... powiedziała, że mam się ruszać, że muszę się ruszać.
      Ale co ona wie...


      Jeszcze nie pora na bluzkę, może jutro wreszcie zrobię coś z
      włosami... nie miał mi kto zwrócić uwagi ...
      • mamalgosia Re: 02.09.08, 21:56
        >
        > Jeszcze nie pora na bluzkę, może jutro wreszcie zrobię coś z
        > włosami... nie miał mi kto zwrócić uwagi ...
        A co się robi z włosami?
        • mader1 Re: 02.09.08, 22:03
          strzyże i farbuje odrosty...
          • mamalgosia Re: 02.09.08, 22:05
            Ostatni raz byłam u fryzjera w ósmej klasie, to pewnie dlatego nie
            orientuję się w temaciesmile

            To powodzenia. A moze Ci przesłać gimnazjalistów? Wszystko Ci
            wytknąsmile
            • mader1 Re: 02.09.08, 22:15
              a... jak jesteś młoda i ładna, możesz chodzić raz na pięć lat (
              szesć ?) Ja kiedyś też tak miałam.
              Potem to same przyziemnie zabiegi smile)))) i niewiele się na tym
              zyskuje smile)))
              A... gimnazjalistów smile)))) ... no, może po fryzjerze już.
              (mama przed chwilą zadzwoniła, że ma coś pilnego, nie wiem czy się
              upierać ? czy znowu odłożyć ? Może poprawi Jej to humor, bo
              zaczęłyśmy wyglądać jak siostry smile))))
              • mamalgosia Re: 02.09.08, 22:20
                mader1 napisała:

                > a... jak jesteś młoda i ładna, możesz chodzić raz na pięć lat (
                > szesć ?) Ja kiedyś też tak miałam.
                Sugerujesz, że w ósmej klasie byłąm 6 lat temu? Mój Starszy Syn ma 6
                lat, dziękuję Ci mader za takie mniemanie o mojej moralnoścismile


                > Potem to same przyziemnie zabiegi smile)))) i niewiele się na tym
                > zyskuje smile)))
                Ja na razie byłam na etapie innych zabiegów - nie tylko nic nie
                zyskujesz, ale jeszcze tracisz


                > A... gimnazjalistów smile)))) ... no, może po fryzjerze już.
                > (mama przed chwilą zadzwoniła, że ma coś pilnego, nie wiem czy się
                > upierać ? czy znowu odłożyć ? Może poprawi Jej to humor, bo
                > zaczęłyśmy wyglądać jak siostry smile))))
                Jak siostry zakonne, rozumiem
                • mader1 Re: 02.09.08, 22:26
                  > Sugerujesz, że w ósmej klasie byłąm 6 lat temu? Mój Starszy Syn ma
                  6
                  > lat, dziękuję Ci mader za takie mniemanie o mojej moralnoścismile
                  smile))) to Ty już masz takiego dużego synka ? Nie do wiary... jak ten
                  czas leci, zobacz...

                  > Ja na razie byłam na etapie innych zabiegów - nie tylko nic nie
                  > zyskujesz, ale jeszcze tracisz

                  przykro mi.

                  > Jak siostry zakonne, rozumiem

                  jak siostry rodzone, miedzy którymi jest niewielka różnica wieku smile
                  mamie to poprawia humor, bo wydaje się jej, że to ona wygląda tak
                  młodo, a prawda taka jest, że to ja zaczęłam wyglądać tak
                  staro smile)))))))
          • isma Re: 03.09.08, 00:02
            Wez, przestan. Musisz takie rzeczy przypominac?
    • mamalgosia cd - teraz to już z nudów umrę 02.09.08, 21:46
      Mojemu Mężowi powiedzieli dziś w pracy, 15 minut przed jego
      wyjściem, że jutro wyjeżdża do Warszawy. Oczywiście "cieszę się" z
      jego wyjazdu, tym bardziej, że mam jednocześnie wywiadówkę w pracy i
      zebranie w przedszkolu, a następnego dnia spotkanie w zespole tańca.
      Mąż zasmarkany i z bolącym gardłęm - no, mam się czym zamartwiać na
      zapas, bo jak się Chłopcy zarażą, a niani już nie możemy mieć...

      I padł nam dysk, na którym były wszystkie dokumenty z 8 lat. I
      zdjęcia, i filmiki... Czy to się da odzyskać? Podobno są kopie
      zrobione na jakiejś partycji, cokolwiek to oznacza. Znacie sie na
      tym?
      Jutro mam planowaną wizytę lekarską, ale chyba nie jest możliwa
      trilokacjasad
      Tak więc jeśli jutro nie odezwę się na forum, to oznacza, że nuda
      mnie zabiła
      • dominikjandomin Re: cd - teraz to już z nudów umrę 02.09.08, 22:13
        Co do dysku - zależy jak "padł". Ale są firmy - specjaliści od odzyskiwania
        danych, wiele umieją.

        Co do reszty - zazdroszę wam NUUUUUUUUUDY. Też bym chciał takiej nudy...
        • mader1 Re: cd - teraz to już z nudów umrę 02.09.08, 22:15
          na to zawsze masz szansę, Dominiku smile)))) nawet większą niż
          mniejszą smile
          • mamalgosia Re: cd - teraz to już z nudów umrę 02.09.08, 22:18

            Wiesz, mader, to jest ciekawe: w jedną stronę to działa,a w drugą
            nei. Tzn: na kołowrót szansa większa niż mniejsza, a na wyciszenie
            kołowrota jakoś minimalna.
            Póki go nie ma, to nie ma. Ale jak się zacznie...
            miejsce na Ziemi,miejsce w sercu
        • mamalgosia Re: cd - teraz to już z nudów umrę 02.09.08, 22:17
          Nie wiem dokładnie czego zazdrościsz. Bo jeśli tego bezustannego
          młyna, to nie polecam. Można się wykończyć. A jeśli przyczyn tego
          młyna: pracy i dzieci, to w tym drugim przypadku jest czego
          zazdrościć, oj jestsmile))

          Tak, mój Mąż twierdzi, że można odzyskać nawet dane z dysku
          przebitego gwoździem i zalanego wodą. Nasz nie jest uszkodzony
          mechanicznie. Nie wiemy co mu się stało.
          Może mu sie nudziło?smile
          • dominikjandomin Re: cd - teraz to już z nudów umrę 03.09.08, 15:03
            mamalgosia napisała:

            > Nie wiem dokładnie czego zazdrościsz. Bo jeśli tego bezustannego
            > młyna, to nie polecam. Można się wykończyć. A jeśli przyczyn tego
            > młyna: pracy i dzieci, to w tym drugim przypadku jest czego
            > zazdrościć, oj jestsmile))

            I o tym drugim przypadku piszę.

            Pracę mam.
            • mamalgosia Re: cd - teraz to już z nudów umrę 04.09.08, 12:06
              Znam dwie fajne kandydatki na Sprawczynie Kołowrotu, ale za stare
              dla Ciebie (młodsza jest starsza o 4 lata od Ciebie). No nic, z nudą
              bywa tak, że dopada człowieka znienacka
              • dominikjandomin Re: cd - teraz to już z nudów umrę 04.09.08, 13:10
                mamalgosia napisała:

                > Znam dwie fajne kandydatki na Sprawczynie Kołowrotu, ale za stare
                > dla Ciebie (młodsza jest starsza o 4 lata od Ciebie). No nic, z nudą
                > bywa tak, że dopada człowieka znienacka

                Od razu "za stare". No, chyba, że one same tak twierdzą...

                Kto wie, może się uda
                I wkrótce dopadnie mnie nuda
                • mamalgosia dominik 04.09.08, 22:03
                  widzę, że bardzo poruszyłą Cię problem zmuszania żony do czytania
                  tego, co jej podsuwa mążsmile
                  • dominikjandomin Re: dominik 05.09.08, 12:48
                    mamalgosia napisała:

                    > widzę, że bardzo poruszyłą Cię problem zmuszania żony do czytania
                    > tego, co jej podsuwa mążsmile

                    No... zastanawiam się tylko, czy ten wątek założył troll, czy on tak na poważnie...
                    • mamalgosia Re: dominik 05.09.08, 21:36
                      Najpierw byłam na 101% pewna, że troll.
                      Ale teraz - po wątku o genitoris i Akuninie, to nie wiem.
                      A Ty masz "biurko do czytania"?smile
                      • dominikjandomin Re: dominik 05.09.08, 22:54
                        Biurko do czytania mam. Nieużywane od kilku lat. Właśnie szykuję się do likwidacji.

                        A czytam nieregulaminowo, w łóżku. I potrafię czytać więcej niż regulaminowe 4
                        godziny.

                        Ale jestem mu wdzięczny za Akunina - zastanawiałem się nad nim - po zacytowanym
                        fragmencie wiem, że to coś nie dla mnie.
    • mader1 7.25 04.09.08, 09:15
      wychodzimy o 7.30 żeby dojechać na czas... " Mamo, mamo... jestem
      już prawie gotowa" dobiega głos średniej myjącej zęby, mąż szarpie
      się z krawatem,prebiega mimo łapiąc po drodze jakieś papiery "
      Mamo ! Mamoooooo ! Poskarżę się mamie !"
      " Umyłeś zęby, M. ?"- odkrzykuję z dużego pokoju- " O niczym nie
      chcę słyszeć, dopóki zębów nie umyjesz...". " Poskarżę,
      poskarżę...." Średnia płucze zęby, a Najmłodszy przybiega ze łzami w
      oczętach i w opłakanym ( nieubrany) stanie. 7.28. " Mamo, mamo, bo
      ona ciągnie MNIE ZA DRZWI !"
      • nati1011 Re: 7.25 04.09.08, 09:25
        " Mamo, mamo, bo
        > ona ciągnie MNIE ZA DRZWI !"

        smile))))))))))

        skąd ja to znam smile

        Wczoraj usiłaowała dokończyć pracę mgr. Zamknełam nawet drzwi do
        pokoju. Reszty możecie się domyślić. Udało się parę linijek napisać,
        ale po godzinie się podddałam. To już wolę zarwać noc. Przynajmneij
        jest to bardziej efektywne smile
      • ruda_kasia Re: 7.25 04.09.08, 09:40
        ooo, jaka nuda.
        Rano się okazuje, że plan lekcji zginął. Dziecko pytane dzień
        wcześniej twierdziło, ze spakowane do szkoły, rano już bez tej
        pewności. A w sumie to jak czyta, to nie słyszy, co do niej mówię,
        więc nie mogła słyszeć, że ma się spakować. No cóż, wyraxnie całym
        zdaniem odpowiedziała, że jest spakowana. Więc na wszelki wypadek
        zabiera wszystko: podręczniki do nauczania integrowanego, angielski,
        religię, strój na w-gf i rytmikę. Okazuje się, że nie ma książki do
        kształcenia słuchu. No po prostu nie ma. Rodzice nie kupili.
        Rodzice, którzy pytali 10 razy, co potrzebuje (bo np. ksiązka do
        instrumentu jest jedna na 3 lata). No to trzeba odwołać basen i
        książkę do rytmiki kupić po południu w jedynym możłiwym sklepie na
        rynku. Samochód z klimatyzacją szwankuje, matka jeździ uno, upał,
        nie ma miejsc do parkowania, trzeba znaleźć, odebrać z przedszkola
        jedną, ze szkoły drugą z tornistrem, o którym mowa wyżej biec na
        rynek, po drodze zahaczając o Hotel,w którym nalezy ocenić miejsce
        wypadku, dzieci siedzą na zabytkowej kanapie w holu i pilnują
        tornistra, potem tylko księgarnia, samochód i po 2,5 godzinach od
        wyjścia z pracy... dom...
        A zapomniałabym, żeby nudno nie było: kiedy płaciłam kartą za
        osławiony podręcznik, moje dziecko rzuciło mimochodem... a może i
        religię tu mają. Warknęłam, masz na to tydzień i wywlokłam je ze
        sklepu.
        Oj nuuuda. Bo w domu to już tylko podgrzać dziecku zupę, zrobić
        kotlety dla wszystkich, umyć gary z 2 dni. O, mąż wrócił wcześnie,
        jest dopiero 18 nasta. Zagonić starszą do lekcji, nakazać mężowi
        umyć dzieci, zrobić zakupy. Ugotować zupę na jutro. I już można
        usiąść i obejrzeć kingsajz od połowy. Pranie nie rozwieszone. Musi
        pczekać.

        Nie wspomnę jak się nudziałam 1 wrzesnia na zebraniu z panią od
        instrumentu, gdzie musiałam też zabrać obie i 3 latka doprowadziła
        mnie prawie do łez. Jak i pani nauczycielka, która po 45 minutach
        przemowy do rodziców pierwszaków w 3 sekundy ustaliła godziny zajęc
        dla nas... grrr... Ja jestem matką pracującą dwójki dzieci. A ta
        szkoła mojego czasu nie szanuje wcale...
        • mamalgosia Re: 7.25 04.09.08, 12:08
          Zajęcia dodatkowe pozalekcyjne potrafią skutecznie upiększyć i tak
          już nudne życiesmile
      • aka21 Re: 7.25 04.09.08, 13:03
        Oj Mader, co Ty piszesz!, przecież wszyscy wiedzą, że poranki zawsze
        są baaaaardzo nuuuuudnewink Wszyscy tacy zaspanismile)
        Pzdrsmile
        Nuuuudne poranki to nasza specjalność od 4 latsmile
        • mamalgosia Re: 7.25 04.09.08, 17:57
          Masz racjęsmile Poranki takie powolne, ospałe, nic się nie dzieje -
          można na powrót zasnąć. I zawsze jest na wszystko za dużo czasu
    • mamalgosia na przerwie 04.09.08, 12:05
      Ledwo zyję. Z nudów oczywiście. Obowiązków jest naprawdę, naprawdę
      dużo. A jeszcze dziś w nocy musiałam powiedzieć Bogu jak Jedna z
      Forumianek: "Posyłasz to Boże pod zły adres" - problem z Młodszym.
      Znowu znany lęksad
    • mamalgosia brawo dla Anioła Stróża 04.09.08, 12:09
      za to arcyuniwersalne wyrażenie "nuuuuda"smile
      • twoj_aniol_stroz Re: brawo dla Anioła Stróża 05.09.08, 09:59
        Bo to JEST nuuudaaaa smile) To jest dzień jak codzień smile Też takie mam
        od 10 lat smile, od 6 bardziej urozmaicone, a już od 4 wzięłam sobie
        jeszcze jeden obowiązek i nuudaa stała się kompletna smile
        Brak nudy to są dni, tygodnie i miesiące z nieprzewidzianymi
        katastrofami, bo przecieknięcie dziecka w sklepie jest normalnym
        zdarzeniem (nie dalej jak tydzień temu właśnie w moim sklepie urocza
        roczna dziewczynka przesikała pampers, mocząc oprócz podłogi także
        buty i spodnie tatusia smile ) Nieprzewidziane katastrofy są pełne
        bólu, cierpienia i lęku, a to co przeżywamy codziennie z dziećmi,
        mężami, urzędnikami, nauczycielami, uczniami i klientami w sklepie
        to jest norma smile)))
        Wiem, wiem, ta nuda jest bardzo absorbująca, ale BARDZO DOBRZE, że
        tak jest smile)))
    • pawlinka Re: nuuuuuda 05.09.08, 17:41
      a u nas jak nuuuudzimy się... Przedwczoraj Linka była szczepiona, po
      6 godzinach: wymioty, spora gorączka, senność i brak apetytu. Dwa
      dni super nudne zatem: trzeba sprawdzic, czy to powikłania po
      szczepieniu, czy wirus dodany gratis w przedszkolu? Nuuude
      niemiłosiernie. Ja na pełnym etacie, maż - nowa praca. Nuuuude to
      wszystko.
      • mamalgosia pawlinko 05.09.08, 21:37
        A jak po pierwszym tygodniu?
        Ja jestem zmęczona niemiłosiernie. A muszę przyznać, że tydzień był
        w sumie ulgowy - lekcji trochę mniej, nie było w tym tyg
        konferencji, Starszy jeszcze nie ma zajęć popołudniowych.
        A ja taka zmęczona, że wstyd. To chyba niewyspanie
        • pawlinka Re: pawlinko 05.09.08, 21:47
          jeszczem pełna energii, ale zakładam, że nic nie zakładam. Łatwiej
          się zgodzić, kiedy wszystko, co zaplanowałam idzie w łeb. Ale też
          jestem zmęczona, wystraszona młodszym dziecięciem...
          • mamalgosia Re: pawlinko 05.09.08, 21:53
            Też próbuję zakładać, że nic nie zakładam. A na co ona była
            zaszczepiona?
            Dobra, przechodze na smsy
Pełna wersja