mamalgosia
02.09.08, 18:44
Ponieważ w szkole łebki powiedziały mi, że znowu mam to samo
ubranie, poczułam się źle jako kobieta i postanowiłam nabyć nowy
ciuch. Pomimo trudności finansowych uznaliśmy z Mężem, że początek
miesiąca, że nowy rok szkolny, że rzadko kupuję... No dobra. Po
przedszkolu ruszyliśmy do C&A. Mamo, mamo, ale gorąco, chodźmy do
cienia. Mamo, pić. Mamo, sikać. No pić, przecież mówiłem. Jupik może
być? Może. Ale nie taki!!! Bananowy! Nie ma bananowych. To inny,
byle bananowy. Ale nie inny sok. Inny jupik. Bananowy. Albo nie,
woda jednak. Sikać. Jakoś mi się zimno zrobiło w tym cieniu. Ten
strupek odpadł i krew leci. I z nosa krew leci. Ja też chcę sikać.
W C&A już po przecenach letnich, no to może coś jesiennego. Ładna
morska bluzeczka, cena do przyjęcia. Ale rozmiaru nie ma. W 40 tonę,
w 34 się nie wbiję. A może się wbiję? Chodźmy do przymierzalni.
Przymierzalnia, hurrraaaa! Ja tu jestem w lustrze! I ja w lustrze!
Pełno ja w lustrach, ale nas duzo, mama, mama, ile nas! Mama, teraz
ja chce sikać Już!!!
No pewnie, że nie zaraz, a już. Wyparzyłam więc z przymierzalni,
wciśnięta w to 34, metka powiewa, chyba nie spodziewałam się, że
mnie bramki nie zatrzymają? Alarm włączony, dziecko sika przy
bramkach. Umiejętnie sika, bo mokry włącznie z koszulką.
No i kupiłam ciuch. Taki wojskowy, rozmiar 92.
U Was też nudno? Napiszcie...