mamalgosia 12.09.08, 16:21 Jak oceniacie zakup rybek (żywych stworzeń, istot Bożych, zwierząt prawdziwych) gdy się wie, że zginą marnie? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
madziaq Re: moralny i etyczny wymiar kupna rybek 12.09.08, 16:33 A czemu zginą? Dzieci rybek raczej nie zagłaszczą a opieka nad nimi na codzień nie jest trudna, ogranicza się do wsypania jedzenia. Niemniej jednak zakup zwierząt, jeśli nie jest się w stanie zapewnić im odpowiednich warunków, oceniam negatywnie, niezależnie, czy to pies, chomik czy rybki Odpowiedz Link
mamalgosia Re: moralny i etyczny wymiar kupna rybek 12.09.08, 17:22 Ja też oceniam negatywnie, dlatego mam wątpliwości. Ale z drugiej strony: co to znaczy "odpowiednie warunki"? Akwarium z całym wypasem? Rybki nie będą maltretowane, ale najzwyczajniej w świecie nie znamy się na hodowli rybek. A Chłopcy chcieli mieć takich rybich przyjaciół. Jedzenia w każdym razie mamy dla całej ławicy Odpowiedz Link
mader1 Re: moralny i etyczny wymiar kupna rybek 12.09.08, 17:27 jakbyście mieli je zamęczyć, oceniam negatywnie. Ale kupcie sobie po prostu mniej wymagające egzemplarze, jakiś poradnik i... będzie dobrze Mądra kobieta jesteś to i rybki Ci nie zdechną Odpowiedz Link
mamalgosia Re: moralny i etyczny wymiar kupna rybek 12.09.08, 17:29 mader1 napisała: > jakbyście mieli je zamęczyć, oceniam negatywnie. No, ja myślę, że je zamęczymy. > Ale kupcie sobie po prostu mniej wymagające egzemplarze, jakiś > poradnik i... będzie dobrze Już kupione. Kryterium stanowiła cena i żeby mogły być razem (nie zjadły się nawzajem) > Mądra kobieta jesteś to i rybki Ci nie zdechną Pierwsze primo: dobrze wiesz, że nie jestem, więc zdechną. Drugie primo: one nie są moje! Odcinam się całkowicie Odpowiedz Link
mader1 Re: moralny i etyczny wymiar kupna rybek 12.09.08, 18:21 > Pierwsze primo: dobrze wiesz, że nie jestem, więc zdechną. Drugie > primo: one nie są moje! Odcinam się całkowicie Nie wiem, że wiem ... nic takiego nie wiem. Wiem, że wiem, że jesteś Odpowiedz Link
isma Re: moralny i etyczny wymiar kupna rybek 12.09.08, 18:50 Yyyy, z tym rybim jedzeniem. Jestes pewna, ze na dafnie dzieci nie sa uczulone? Odpowiedz Link
mamalgosia Re: moralny i etyczny wymiar kupna rybek 12.09.08, 21:47 Nie wiedzieć czemu nie robiliśmy testów na dafnie To jakieś super jedzenie, nie są to zasuszone rozwielitki. Wygląda to jak pokruszone płatki, a w składzie napisano, że białko, popiół i jeszcze coś. I zamknięte szczelnie w pudełku Staram się wierzyć, że w naszym domu tylko alergia na brzozy, topole i żyto. Odpowiedz Link
madziaq Re: moralny i etyczny wymiar kupna rybek 13.09.08, 09:10 No to się poznacie Raczej mało kto przed kupnem, dajmy na to, chomika czyta tomy na temat jego hodowli. Wiadomo, trzeba toto karmić, sprzątać i nie pozwolić dziecku udusić z miłości Z rybkami podobnie, choć problem uduszenia odpada A odpowiednie warunki to znaczy takie, w których nie będą się męczyły. Nie można więc np królika zamknąć w klatce 40 cm i nie wypuszczać. W przypadku rybek - powinny mieć czystą odpowiednio ciepłą wodę, grzałkę, napowietrzanie i co tam jeszcze rybki potrzebują Nie musi być wypasione, ceramiczny zamek na dnie akwarium też zbędny Więc z tego co piszesz to aż tak źle tym rybkom nie będzie Odpowiedz Link
mamalgosia Re: moralny i etyczny wymiar kupna rybek 13.09.08, 09:30 ceramiczny zamek...hmm... kuszące Odpowiedz Link
nati1011 Re: moralny i etyczny wymiar kupna rybek 12.09.08, 17:12 nie rozumiem? Chodzi o karpia czy na eksperymenty? My may rybki od lat i jak dotąd nikt ich celowo nie uśmiercał, choć czasem padają. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: moralny i etyczny wymiar kupna rybek 12.09.08, 17:27 nati1011 napisała: > nie rozumiem? Chodzi o karpia czy na eksperymenty? nie, nie chodzi o karpia A w ogóle to kupujecie żywe karpie? Nie byłabym w stanie nie tylko zabić ryby, ale nawet potem myć się w łazience, w której ktoś zabił karpia > > My may rybki od lat i jak dotąd nikt ich celowo nie uśmiercał, choć > czasem padają. Nie no, cel nasz jest inny. Neonek i Patryk królują niepodzielnie. Ale wiem, że to słomiany zapał, nie znamy się na rybkach i nie mam zamiaru inwestować w sprzęt dla nich. Tak więc są skazane raczej na krótki żywot. Ale jaki barwny dziś już grały w scrabble (pokazywały - nie mam pojęcia jak, ale podobno pokazywały, które litery wybierają) i podziwiały sztukę ("Chłopcy Naparzają w Baletkach") Odpowiedz Link
mamalgosia eksperymenty na rybach 12.09.08, 17:31 Nie przyszłoby mi to do głowy Ale wiecie, co, chodziłam w liceum do klasy o profilu biologiczno- chemicznym. Obowiązkowo robiliśmy sekcję zwłok żaby. I obowiązkowo przynosiliśmy te żaby, zabijali i badali inside. Ważne dla nauki, czy brak humanitaryzmu? Odpowiedz Link
minerwamcg Re: eksperymenty na rybach 13.09.08, 12:27 > Ważne dla nauki, czy brak humanitaryzmu? Bardzo ważne dla nauki. Pomaga młodzieży oswoić się z myślą, że jeśli coś jest żywe, to wystarczy małe "ciach", żeby żyć przestało. Do tej pory ofiarami były jedynie owady, teraz pora na "coś większego". Duży krok w kierunku wykorzenienia empatii i pozbycia się skrupułów, przeszkadzających w pracy naukowca. Wiem, wiem, Mamałgosiu, że Tobie to nie zaszkodziło... ale po pierwsze komuś mogło, a po drugie - po co do jasnej cholery zabijaliśmy tę żabę? Nie chodziłam do klasy biol-chem, ale mam wrażenie, że anatomię żaby poznałam dość dogłębnie z preparatów. Zginęło dwadzieścia żab, na kórych uczyły się potem całe pokolenia - a nie dwadzieścia na klasę w każdym roku. Zabijania zwierząt nie da się uniknąć, ale mamy obowiązek nie robić tego niepotrzebnie. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: eksperymenty na rybach 13.09.08, 15:14 minerwamcg napisała: > > Ważne dla nauki, czy brak humanitaryzmu? > > Bardzo ważne dla nauki. Pomaga młodzieży oswoić się z myślą, że > jeśli coś jest żywe, to wystarczy małe "ciach", żeby żyć przestało. > Do tej pory ofiarami były jedynie owady, teraz pora na "coś > większego". Duży krok w kierunku wykorzenienia empatii i pozbycia > się skrupułów, przeszkadzających w pracy naukowca. Czyli potępienie. Ja też wtdey byłąm nastawiona na nie i dziś jestem. Ale z drugiej strony: w praktyce uczymy się najszybciej i najefektywniej. Inna sprawa: po kiego grzyba umieć układ krwionośny i nerwowy żaby? > > Wiem, wiem, Mamałgosiu, że Tobie to nie zaszkodziło... Nie wiem, co znaczy, że zaszkodziło, czy nie. Pamiętam tę lekcję bardzo i ten kitel biologicy zachlastany krwią (bo choć myśmy oglądali żabę w środku, to ona zażynała). W każdym razie uważam to za niepotrzebne Nie chodziłam do klasy biol-chem, ale mam > wrażenie, że anatomię żaby poznałam dość dogłębnie z preparatów. Ale preparat to jednak coś innego. jedna żaba na - powiedzmy - całą szkołę, no i na lata całe. > Zabijania zwierząt nie da się uniknąć, ale mamy obowiązek nie robić > tego niepotrzebnie. Tak, i dlatgeo pytanie moje brzmiało, cyz to było ważne. Bo ktoś jednak uznał, że to było potrzebnie, no nie? Odpowiedz Link
minerwamcg Re: eksperymenty na rybach 13.09.08, 16:38 > Ale preparat to jednak coś innego. jedna żaba na - powiedzmy - całą > szkołę, no i na lata całe. Jedna żaba na całą szkołę?? Nie byliśmy jakimś superliceum z ekstrapomocami naukowymi, ale preparatów z wypatroszoną żabą było po jednym na ucznia, wiem, bo porównywaliśmy, czyja większa. Ja tam wolę dobrze opracowany preparat, gdzie odsłonięte jest wszystko co trzeba, niż amatorską dłubaninę, gdzie tu sobie coś przetniesz, tam ci coś krew zaleje... nie widzę powodu, dla którego do tego układu krwionośnego żaby miałabym się dobierać sama, niefachowo i w dodatku kosztem tejże żaby. Chyba dla wywołania traumy - niektórzy twierdzą, że te żabie doświadczenia miały coś z mordu rytualnego. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: eksperymenty na rybach 13.09.08, 17:43 jeden preparat żaby na osobę? To chyab mieliście jakąś umowe z naszym liceum: my zabijamy i patroszymy, Wy oglądacie Odpowiedz Link
minerwamcg Re: eksperymenty na rybach 13.09.08, 19:15 Słowo daję, tych żabsiszonów w formalinie było ze dwadzieścia! Może gdzieś był jeden preparat na ławkę, ale pamiętam, że jak toto odstawialiśmy do szafy, było co nosić... W klasie nas było dwadzieścioro czworo. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: eksperymenty na rybach 13.09.08, 20:50 Nas w klasie było 35 A jak pani z biologii posłała po ławkach preparat z tasiemcem w formalinie, ktoś zakleił napis "tasiemiec" i zmienił na imię i nazwisko naszej pani profesor A ona się dziwiła, że kto wziął tego tasiemca w ręce, ten wybuchał chichotem Odpowiedz Link
mamalgosia a rzucanie chełbiami? 13.09.08, 15:16 Pewnego cieplejszego i spokojniejszego dnia w Zatoce Puckiej pojawiły się chełbie. Pojawiło się też sześcioro dzieci (w wieku +/- 10-12 lat), które rzucały w siebie tymi chebiami. Z piskiem, wrzaskiem, chlapaniem ludzi na plaży i sypaniem ich piachem. Dzieci były same, nie wiem skąd się wzięły - może miejscowe? Bo na kolonii to ktoś pilnuje. Zwróciłam uwagę, bo brzydzę się co prawda chełbiami, ale to jednak zwierzęta, a były rozrywane na strzępy! Usłyszałam od jednego z chłopców: "K..., nie rządzisz mną". No nie. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: moralny i etyczny wymiar kupna rybek 12.09.08, 19:30 Oceniam źle. Człowiek biorąc do domu żywe stworzenie jest za nie odpowiedzialny. Jeżli dzieci nie umieją być odpowiedzialne za zwierzęta, a samemu nie ma się ochoty w tej odpowiedzialności uczestniczyć - nie należy mieć zwierząt, właśnie dlatego, że w ten sposób skazuje sie je na śmierć. Zwierzę nie jest zabawką i pozwalanie go zamęczyć/zagłodzić/zacokolwiek bo dzieci chcą, jest niemoralne. Odpowiedz Link
verdana Re: moralny i etyczny wymiar kupna rybek 12.09.08, 19:53 Dla mnie wzięcie rybek z założeniem "nie biorę odpowiedzialnosci, nie zamierzam inwestowac, jak dzieci nie bedą się opiekować, nie nakarmią,to ja umywam rece" jest po prostu nie do przyjecia. Sama mysl, ze w moim domu zdycha zwierze w męczarniach, zeby dzieci miały przyjemnosć, albo aby nauczyły się odpowiedzialnosci ciążyłaby mi na sumieniu. Smierć zwierzat dla czyjejs rozrwywki nie miesci się w moim rozumieniu moralnosści. Mogę kupic rybki tylko z wyposażeniem (a nie "nie zamierzam inwestować, najwyzej sie uduszą) i ze świadomoscia, ze będę się starać, aby było im w miare dobrze, by nie glodowały. Zdechną - trudno, bywa, al dopuszczac to jako najprawdopodobniejsza opcję z powodu zaniedbania - nie, nigdy. Odpowiedz Link
mamalgosia Re: moralny i etyczny wymiar kupna rybek 12.09.08, 21:49 Właśnie pomyślałam, że pouczymy się odpowiedzialności. Nie da się zawsze teoretycznie. Zagłodzone nie będą ani zamęczone. Jedyne co, to może jakieś zaniedbanie sie zdarzyć. W każdym razie jutro idziemy po jakieś roślinki - zupełnie nie było tego w planie. Tak więc kto wie, co się jeszcze wydarzy... Odpowiedz Link
minerwamcg Re: moralny i etyczny wymiar kupna rybek 13.09.08, 10:17 Krótko mówiąc, szanse rybek rosną To dobrze. Odpowiedz Link