whenisnow
09.01.11, 11:47
Chciałabym zwrócić uwagę na pewną istotną rzecz - nasze nastawienie do życia, do swoich "problemów". Wiele piszących tu osób wypowiada się w negatywnym tonie, uważa się za przegranych, za poszkodowanych. Ciągle czekają na ten wielki moment, kiedy naprawdę zaczną żyć, mnożą powody i okoliczności swojego nieszczęścia. A przecież sposób postrzegania świata zależy tylko od nas samych. To my sprawiamy, że jesteśmy nieszczęśliwi, czujemy się jak ofiary i uzależniamy nasze samopoczucie od jakichś zewnętrznych czynników. Prawdziwe szczęście można znaleźć tylko w sobie samym, niezależnie od tego, czy nasze plany i marzenia zostają zrealizowane.
Zastanówcie się szczerze: czy naprawdę uważacie, że bez drugiej połowy jesteście kimś gorszym, że waszemu życiu czegoś brakuje? Czy może tylko to sobie wmawiacie patrząc na innych ludzi, powtarzając utrwalone poglądy? Czy w waszym życiu nie ma małych rzeczy, małych chwil, które dają wam radość i szczęście choć "obiektywnie" nie mają znaczenia?
Można gorączkowo podążać za swoimi życzeniami i pragnieniami i czynić z siebie nieszczęśnika, któremu czegoś brakuje, który miota się w swoim życiu nie mogąc znaleźć szczęścia i wolności. Można też powiedzieć "dość" i zaakceptować swoje życie i samego siebie takim, jakim się jest, nie uzależniać swojego spokoju od pomyślności swoich zamierzeń. Każda z tych postaw jest naszą decyzją i zależy tylko od nas. Nie można zwalać swojego nieszczęścia na los, na okoliczności itp. Jeśli chcesz uzależnić swoje szczęście od tego, czy z kimś się zwiążesz to twoja własna decyzja i sam skazujesz się na bycie nieszczęśliwym.
Może to, co napisałam, jest oczywiste, ale wydaje mi się, że to jedna z takich rzeczy, o których niby wiemy, ale tak naprawdę w głębi duszy ich nie przyjmujemy i nie rozumiemy.