Dodaj do ulubionych

realia a marzenia

08.05.12, 22:17
Bardzo łatwo tworzę we własnej głowie wyidealizowany wizerunek kogoś, a potem - jak już daną osobę poznam ... przeżywam SZOK. Czemu tak się dzieje? Ktoś wie???
Obserwuj wątek
    • noajdde Re: realia a marzenia 08.05.12, 23:08
      Bo jak każda kobieta marzysz o księciu z bajki a tacy nie tracą czasu na forach.
      • lonelyshe29 Re: realia a marzenia 08.05.12, 23:18
        nie mówię o tym forum, tylko o normalnym życiu lub realnych znajomościach z portali randkowych, poza tym nie szukam księcia w Twoim typie (brunet+kasa+wzrost), tylko kogoś z kim można się pośmiać i pogadać o głupotach i generalnie się nie nudzić
    • nom73 Re: realia a marzenia 08.05.12, 23:52
      lonelyshe29 napisała:

      > Bardzo łatwo tworzę we własnej głowie wyidealizowany wizerunek kogoś, a potem -
      > jak już daną osobę poznam ... przeżywam SZOK. Czemu tak się dzieje? Ktoś wie??
      > ?

      Pewnie każdy ma jakieś marzenia, pragnienia i chce, żeby się spełniły.
      Ty pragniesz mężczyzny o określonych cechach i jak spotykasz jakiegoś na swojej drodze to wyobrażasz go sobie takiego jak wymarzyłaś. Tak jest prościej, bo żeby kogoś poznać to trzeba sporo czasu, tym bardziej, że ludzie na pierwszych spotkaniach przeważnie nie są tacy sami jak na co dzień. Większość chce się pokazać z jak najlepszej strony, ale długo tak nie można, więc po jakimś czasie zaczynasz poznawać go takim, jaki jest na prawdę. Wtedy wydaje Ci się, że się zmienił, że jest inny niż na początku, inny niż sobie wyobrażałaś. smile
      • sam-motny Re: realia a marzenia 09.05.12, 02:34
        ludzie żyją ze sobą całe życie, a mogą się wcale nie znać, a poza tym zawsze mogą pojawić się niespodzianki, nawet jak ludzie znają się jak stare szkapy. Niektóre cechy osobowościowe wyłażą dopiero po wielu latach.....współ-istnienia, i tylko dzięki temu. A są jeszcze takie osobniki, które czekają, aż druga strona przestanie czuwać i całkowicie wpadnie w zachwyt absolutnego zawierzenia, co może trwać różnie, w zależności od indywidualnej konstytucji, etc., czasem nawet latami, zanim zaczną objawiać swoją ciemną stronę jasności, nad którą też trzeba trochę popracować, gdyż nic nie stoi w miejscu, nawet jeśli zmysłom się tak wydaje. Ale co do księcia z bajek, to czy nie jest on również wytworem wyobrazni? Einstein co prawda twierdził że wyobraźnia ważniejsza (i inteligientniejsza) jest od rozsądku i rozumu samego, więc może trzeba by szukać do skutku? Może w którymś momencie, .....życiu, wcieleniu pojawi się ni stąd ni z owąd? Tylko dlatego że zaistniała odpowiednia okoliczność czaso-przestrzenna, a my nie przestaliśmy pragnąć i poszukiwać? Ale przecież nic nie jest doskonałe? A 'Zmiana jes5 Wolnością' (jak mawiał pewien poeta, który nota bene szczęśliwie był ożeniony, choć wielkiego spełnienia materialnego nie zaznał na tym padole). Ja musze niepokornie przyznać iż jak dotąd spełniły się moje wszystkie marzenia i pragnienia. Tylko ten smak spełnienia jakoś...nie ten.....A może to roz-czarowanie z pryśnięcia wyobrażeń, to potrzeba życia w całym życiu, czyli w Wyobrazni? Może tzw. Real to ograniczająca nas iluzja? Niemniej kto nie spełnia swoich pragnień ponoć nie żyje ani w wyobrazni ani w realu tylko wewnątrz cienia...życia?
        • lonelyshe29 Re: realia a marzenia 09.05.12, 06:30
          Czyli wychodzi na to, że doznawany przeze mnie szok jest stanem naturalnym smile.W jakimś sensie to pocieszające smile.
          • sam-motny Re: realia a marzenia 09.05.12, 18:39
            naturalnym i nadnaturalnym, niemal... mistycznym.....albo...apokaliptycznym....smile ale życie to podobno bezustanna adaptacja. Natomiast akceptacja inności jako inności, a nie części nas samych, to najtruniejsza sztuczka magiczna, opanawana tylko przez nielicznych, i to nigdy na zawsze. hi,hi,hi,hi....


            lonelyshe29 napisała:

            > Czyli wychodzi na to, że doznawany przeze mnie szok jest stanem naturalnym smile.W
            > jakimś sensie to pocieszające smile.
    • aniouek1 sama odpowiadasz na własne pytanie 09.05.12, 08:08
      lonelyshe29 napisała:

      > Bardzo łatwo tworzę we własnej głowie wyidealizowany wizerunek kogoś, a potem -
      > jak już daną osobę poznam ... przeżywam SZOK. Czemu tak się dzieje? Ktoś wie??
      > ?

      Jak sama napisałaś: bardzo łatwo tworzysz w swojej głowie wyidealizowany wizerunek kogoś, a potem się dziwisz, że konkretny człowiek jest odmienny od Twojej wyidealizowanej wizji.

      Nie można mieć pretensji do ludzi,że są jacy są.
      Nie można też oczekiwać,że wymyślona postać - zgodnie z Twoim wymyśleniem - powstanie jako odpowiedź na Twoje wymyślone zapotrzebowanie.

      Każdy człowiek jest swoistym, oryginalnym, jedynym w swoim rodzaju koktajlem zalet i wad, smaków i aromatów i każdy oczekuje na akceptację zewnętrznego świata nawet jeśli sam przed sobą się tego zapiera pomniejszając, negując własną wartość poprzez koncentrowanie się na własnych cechach postrzeganych przez pryzmat wyidealizowanych oczekiwań.
      • wyszeptany-o-zmroku Re: sama odpowiadasz na własne pytanie 09.05.12, 09:00
        Może nie powinnaś poznając kogoś czegokolwiek oczekiwać,przynajmniej na początku,nie powinnaś tworzyć być może mylnego obrazu...Pozwól mu być autentycznym,sobą...Ludzie są różni i dzięki temu nie jest jednostajnie,daj czas jemu i sobie...przede wszystkim nie przekreślaj kogoś z marszu i nie oceniaj powierzchownie,bo możesz się kiedyś pomylić..smile
    • desper.atka Re: realia a marzenia 09.05.12, 22:55
      lonelyshe29 napisała:

      > Bardzo łatwo tworzę we własnej głowie wyidealizowany wizerunek kogoś, a potem -
      > jak już daną osobę poznam ... przeżywam SZOK. Czemu tak się dzieje? Ktoś wie??
      > ?

      a może jest to spowodowane naiwną wiarą w ludzi? Ja tak mam - dla mnie każdy na starcie ma nazwijmy to "100 pkt na +" i też często dostaję przez to po nosie.
      Aha i nie dzieliłabym tu ludzi pod względem płci jak moi przedmówcy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka