A gdyby tak posłać w świat projekt "mężczyzna do wynajęcia" albo "mężczyzna na godziny", (bez żadnych skojarzeń proszę, bo to bardzo czysta idea

)
Już tłumaczę o czym myślę.
Chodzi o możliwość wynajęcia pana do czasami śmiesznych i prostych rzeczy, do których nie wzywa się fachowca, bo zajmują się nimi "etatowi" partnerzy, a w przypadku ich braku... właśnie tu zaczyna się problem, oczywiście można prosić sąsiada, kolegę z pracy, ale czasami jest to niemożliwe.
Przykładem i inspiracją był mój kolejny problem z serii problemów technicznych, z którymi sobie nie radzę, dziś był to problem z baterią prysznicową, przecież ja nawet nie potrafię nazwać tego co się stało, dla mnie (pewnie jak dla większości kobiet) ważne jest tylko to, ze coś nie działa, a co nie działa, dlaczego i jak to naprawić jest wiedzą tajemną. Po konsultacji telefonicznej okazało się, że trzeba pojechać do sklepu, znaleźć, kupić i wymienić. Proste...
Niedziela, trochę nie na miejscu zawracać po raz kolejny głowę kolegom z pracy, chętnie służą pomocą, ale nie czuję się zbyt komfortowo nadużywając tej pomocy, jednak samej ciężko znaleźć w sklepie potrzebną rzecz, a jeszcze należy ją zamontować.
Dziś po raz kolejny pomógł kolega, ale sytuacji typu powieszenie półki, zamontowanie żyrandola czy chociażby kupienie czegoś jest u mnie naprawdę sporo i czasami wolałabym zadzwonić i zapłacić komuś obcemu niż wykorzystywać dobre serca i tak nielicznych znajomych.
Jak uważacie, dobra idea? Dla równowagi samotni mężczyźni mogliby korzystać z pomocy w... prasowaniu

.