monty007
14.12.15, 20:20
Na przyjaciół rzekomo zawsze można liczyć. Kiedyś wydawało mi się, że bliscy znajomi o towarzyskim usposobieniu, widząc, że ciągle jestem sam, spróbują mi pomóc wyjść z tego stanu. Wciągną do nowego kręgu znajomych, "zeswatają" z kimś w podobnej sytuacji. Nikomu jednak nawet nie przyszło do głowy pomóc mniej obrotnemu w kontaktach z płcią przeciwną kumplowi. Wręcz odwrotnie - im dłużej byłem sam, tym bardziej odnoszący towarzyskie sukcesy przyjaciele się ode mnie odsuwali. Czy u was było podobnie?