Dodaj do ulubionych

czy znajomi próbowali was "swatać"?

14.12.15, 20:20
Na przyjaciół rzekomo zawsze można liczyć. Kiedyś wydawało mi się, że bliscy znajomi o towarzyskim usposobieniu, widząc, że ciągle jestem sam, spróbują mi pomóc wyjść z tego stanu. Wciągną do nowego kręgu znajomych, "zeswatają" z kimś w podobnej sytuacji. Nikomu jednak nawet nie przyszło do głowy pomóc mniej obrotnemu w kontaktach z płcią przeciwną kumplowi. Wręcz odwrotnie - im dłużej byłem sam, tym bardziej odnoszący towarzyskie sukcesy przyjaciele się ode mnie odsuwali. Czy u was było podobnie?
Obserwuj wątek
    • lilith45 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 14.12.15, 20:35
      Nie. I nigdy tego nie oczekiwałam.
      Może jeżeli miałeś kogoś na oku a był problem z kontaktem z tą osobą, a wiedziałeś że ktoś ze znajomych mógłby pomóc, to mogłeś zwyczajnie poprosić o zainicjowanie jakiegoś spotkania czy zorganizowanie wspólnej imprezy.
      Od samotnych kobiet też się sparowani znajomi odsuwają bo są uważane przez inne kobiety za konkurencję. Takie zycie. Jednak nie wszystkie mają takie podejście wink I całe szczęście smile
    • yzek Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 14.12.15, 21:36
      Pewnie myślą, że jesteś gejem.

      U mnie było o tyle różnie, że znajomych ze studiów miałem niewielu i niemal wszystkich w podobnej sytuacji, a kręgu towarzyskiego typu "paczka znajomych" nie zanotowano.

      Znajoma poznana na randkach internetowych "zeswatała" mnie ze swoją koleżanką z tego samego portalu, jeśli to się liczy.

      Y.
      • monty007 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 14.12.15, 22:44
        Pewnie myślą, że jesteś gejem.

        Hmmm, może niektórzy... Akurat kumpel, na którego wsparcie najbardziej liczyłem, wie, że jestem hetero, bo jeszcze w szkole często rozmawialiśmy o dziewczynach, które nam się podobają, a potem wysłuchiwał opowieści o moich perypetiach uczuciowych z koleżankami ze studiów. Dlatego trochę się rozczarowałem jego obojętnością.
      • monty007 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 14.12.15, 22:47
        nigdy tego nie oczekiwałam.

        Ten wątek nie jest o tym, że ktoś miałby za mnie odwalić całą "robotę" ze znalezieniem sobie partnerki, ale o braku pewnej dozy zainteresowania i chęci pomocy ze strony osób, które uznaliśmy za przyjaciół. Kiedy inny kumpel dłuższy czas szukał pracy, sam z siebie zaproponowałem mu, że popytam w rodzinie i wśród znajomych o jakąś posadę dla niego. Jeszcze innemu pomogłem (na miarę swoich możliwości) w sporze prawnym z nieuczciwym zleceniodawcą. Takie gesty bezinteresownego zainteresowania i wsparcia wydają mi się naturalne w bliskich relacjach przyjacielskich i dlatego dziwi mnie, że nie pojawiły się w kontekście towarzyskim. Jedynym wytłumaczeniem tego stanu rzeczy wydaje mi się to, że osoby, którym nawiązywanie znajomości z innymi ludźmi, w tym płcią przeciwną, przychodzi bez trudu, uważają, że jak ktoś przez długie lata jest singlem, to znaczy tak chce/tak mu wygodnie. No bo jakby nie chciał być sam, to by sobie w końcu kogoś znalazł, to przecież takie proste, samo przychodzi...
        • lilith45 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 14.12.15, 23:46
          Rozumiem ale może nie chcieli Ci ładować się z butami w życie. Niektórzy nie lubią swatania i nie byliby uszczesliwieni, ze ktoś na siłę ich poznaje, aranzuje cos, np. ja. Czułabym się w takiej sytuacji strasznie zmieszana i mogłabym odczuwać wręcz presję otoczenia...a ja nie lubię gdy mi ktoś coś narzuca, nawet w takiej formie swatania hmmm. Dlatego sama tez nie odwazyłabym sie kogos swatac, bałabym się ze może to ta druga osoba źle przyjąć. Co innego gdyby znajomy czy znajoma sama mi oznajmiła, że ktoś konkretny kogo znam jej/mu się podoba. Wówczas coś bym zaaranżowała.
          Może za słabo dawales do zrozumienia znajomym, że rzeczywiście kogoś szukasz, ale masz pecha i dlatego jesteś sam. Byłeś zbyt skryty.
          A czasem jest tak że inni myślą, ze skoro ktoś jest długo sam, to zapewne ma wysokie wymagania czy oczekiwania...

          W innych sprawach pomoc jest bardziej oczywista, gdyż wiedziałeś że ktoś szuka tego wsparcia.
          • monty007 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 15.12.15, 01:08
            Rozumiem ale może nie chcieli Ci ładować się z butami w życie.

            Trochę na wyrost użyłem słowa "swatać". Bardziej niż o takie klasyczne znajdywanie komuś partnera chodziło mi o wciągnięcie przez przyjaciół długoterminowego singla w nowy krąg znajomych, żeby miał szansę samemu kogoś poznać, na zasadzie: "Monty, dziś idę na koncert z ludźmi z mojej pracy, nie znasz ich, ale może masz ochotę wybrać się z nami".
            • lilith45 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 15.12.15, 15:48
              No wiesz to czasem jest trudne, bo sa grupy mniej lub bardziej zamknięte gdzie rytuałem jest stały krąg znajomych, a dlatego tak jest żeby każdy czuł się na luzie, a gdy wkracza osoba nowa powoduje to pewna sztywność.
              No ale faktem jest ze nie non stop ale choć niekiedy mogliby.
              I pytanie...a Ty kolegów zapraszasz gdy wychodzisz z innymi znajomymi? We wszystkim wskazana jest wzajemnosc.
              • monty007 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 15.12.15, 16:41
                a Ty kolegów zapraszasz gdy wychodzisz z innymi znajomymi?

                Tak, w czasach, kiedy miałem jakieś życie towarzyskie, zdarzało mi się zapraszać w jedno miejsce znajomych z różnych kręgów (np. kumpel ze szkoły + koleżanki ze studiów). I właśnie tenże kumpel nigdy nie odwzajemnił się tym samym, mimo że jest towarzyskim człowiekiem mającym wielu znajomych.

                We wszystkim wskazana jest wzajemnosc.

                Pisałem wyżej, że chętnie pomagałem bliskim znajomym w innych dziedzinach niż życie towarzyskie smile .
                • lilith45 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 15.12.15, 18:03
                  no to rzeczywiście nieładnie...
                • m.a.l.a_syrenka Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 28.01.16, 21:06
                  Jezeli autostrada ma tylko jedną nitkę - od ciebie do kogoś to źle. Bo o czym świadczy brak wzajemności? Jeżeli po paru razach inicjatywy z mojej strony słyszę znowu: to kiedy przyjedziesz, zrobisz itp., odpowiadam, że tym razem inwencję pozostawiam tobie, wam...kontakty weryfikują się same. Przynajmniej wyklarowało się parę takich osób, którym też zależy.
    • 36spriing Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 14.12.15, 22:15
      Nie masz czego żałować, swatanie jest niefajne smile A ci co się odsunęli ,przyjaciółmi nazwać nie można ...
    • kevinjohnmalcolm Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 14.12.15, 22:48
      Nie, bliscy znajomi nigdy nie pomogą.
      Jedyne przypadki swatania jakie doświadczyłem to następująca sytuacje:

      a) Poznana kilka tygodni lub miesięcy wcześniej znajoma (taka co dwa razy jej dom odwiedziłem razem z innymi osobami) ma samotną koleżankę która jest już po 40-tce i nie może w żaden sposób znaleźć faceta, bo albo ma paskudny charakter, albo jest taką gadułą, że żaden facet na świecie z nią nie wytrzyma. Znajoma wpada więc na pomysł zaaranżowania spotkań, wymusza wręcz sytuacje żebym został sam na sam z jej koleżanką. Kompletnie się nie przejmuje faktem, że ta dziewczyna kompletnie do mnie nie pasuje (ani wiekiem, ani tym bardziej charakterem).

      b) Świeżo poznana pani po 50-tce jak dowiaduje się że nie mam dziewczyny, to przy każdej możliwej okazji pokazuje jakąś swoją znajomą dziewczynę publicznie wobec wszystkich ogłaszając że ja jestem kawalerem, a tu jest samotna dziewczyna. Po raz kolejny nie przejmuje się faktem że dziewczyna jest kompletnie z innej planety niż ja.

      Reasumując - tak, czasem dalsi znajomi swatają, ale robią to zupełnie na ślepo, nie przejmując się w ogóle czymś takim jak choćby orientacyjne zapoznanie się z gustem kawalera.
      • kevinjohnmalcolm Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 14.12.15, 23:38
        Aha, dodam jeszcze, że w przypadku bliższych znajomych sprawa wygląda jeszcze gorzej. Kilka razy prosiłem kilka-kilkanaście lat młodsze ode mnie dobre koleżanki prowadzące intensywne życie towarzyskie i posiadające bardzo szeroki krąg znajomych o poznanie z jakąś fajną dziewczyną. Koleżanki zapalały się od razu, były bardzo chętne do pomocy, opowiadały z kim to mnie nie poznają. I to by było na tyle. Potem następowała kompletna cisza, miesiącami nie mogłem się doprosić i w końcu dałem sobie spokój. Na dodatek o mojej prośbie rozpowiedziały wszystkim dookoła, a szczególnie osobom o które prosiłem żeby im nic nie mówić, bo już mam dość obrabiania przez nie tyłka za plecami i przykrych komentarzy. Tacy są znajomi, nie można na nich zupełnie polegać.
        • lilith45 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 14.12.15, 23:52
          No właśnie i ten ferment wokół osoby swatanej staje się jakimś koszmarem. Niekiedy wręcz dla niej (tej osoby) żenujący.
        • monty007 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 15.12.15, 01:10
          Na dodatek o mojej prośbie rozpowiedziały wszystkim dookoła

          Zostanę nazwany mizoginem, ale z moich obserwacji wynika, że większość kobiet nie potrafi zachować dyskrecji smile . Dlatego, jeśli by mi na niej zależało, z taką prośbą zwróciłbym się tylko do kolegów.
          • kevinjohnmalcolm Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 15.12.15, 01:36
            monty007 napisał:
            > Zostanę nazwany mizoginem, ale z moich obserwacji wynika, że większość kobiet
            > nie potrafi zachować dyskrecji smile . Dlatego, jeśli by mi na niej zależało,
            > z taką prośbą zwróciłbym się tylko do kolegów.

            Teraz mam nauczkę. A ja głupi myślałem że dziewczynom które znam od 7-9 lat mogę zaufać...
            Jeden problem - nie mam żadnych sensownych facetów mających szerokie grono przyjaciół, akurat wszyscy moi koledzy to albo spokojni nieimprezowi ludzie, albo wręcz totalne odludki.
            • lilith45 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 15.12.15, 15:44
              Noooo! Kobiety plotkują ale mężczyźni wcale nie mniej. Mam na codzień kilka facetów i czasem az głową puchnie.
              Zresztą to też widać na forum jak dużo i rozległe lubią o sobie i innych opowiadać wink
              Choć opowiadanie o pierdoletach na forum jeszcze ewentualnie można usprawiedliwić chęcią dyskusji tongue_out
              • kevinjohnmalcolm Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 15.12.15, 18:42
                Wiesz, czym innym jest zwykłe plotkowanie, a czym innym zdradzanie sekretu osobie, o którą się bardzo WYRAŹNIE prosiło żeby w żadnym przypadku się nie dowiedziała.
                • lilith45 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 15.12.15, 20:21
                  Zdradzanie sekretu to również plotkowanie, takie samo jak gadanie i stawianie w negatywnym świetle sąsiadów, znajomych, partnerów - byłych i obecnych, itd. Bo w jakim celu to robią? Żeby wzbudzić sensację, przypiąć łatkę.
                  No chyba że ktoś zdradza sekret bo ma zwyczajnie rozwiązły język, bo mu się coś wymsknie, nie potrafi dotrzymać tajemnicy. Dlatego ten kto powierza sekret, powinien wiedzieć komu go powierza.
                  Jest takie powiedzenie "ludzie mądrzy dzielą się z innymi swoimi pomysłami, przeciętni dyskutują o zdarzeniach, a mało inteligentni o innych ludziach".
                  • kevinjohnmalcolm Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 15.12.15, 21:37
                    lilith45 napisała:
                    > "ludzie mądrzy dzielą się z innymi swoimi pomysłami, przeciętni dyskutują o zdarzeniach,
                    > a mało inteligentni o innych ludziach".

                    Wow, nie znałem tego powiedzenia (no tak, nie zaliczyłbym testu z "Amelii"...). Trafia ono w punkt.
                • lilith45 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 15.12.15, 20:25
                  Dodam, ze plotkujący niekiedy robia to bo zwyczajnie chcą na siebie zwrócić uwagę, chcą być w centrum zainteresowania.
    • noajdde Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 15.12.15, 19:56
      Nader często jestem obiektem drwin.
    • prospero69 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 15.12.15, 23:02
      Moja rodzina tez probowala mnie kilkakrotnie swatac. Oczywiscie bez zadnego rezultatu. Bylo to jeszcze bardziej rozczarowujace od randek internetowych bo panienki nawet raz nie zechcialy sie ze mna spotkac. Spotkan w towarzystwie rodzinnym nie licze za normalne randki tak wiec prawdopodobnie na pierwszej randce w zyciu bylem w wieku 42 lat. Nie potrafilem sobie tego wytlumaczyc jednak teraz juz wiem. Wiekszosc z tych panienek byly to superwybredne, atrakcyjne 30-latki.
      • noajdde Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 26.12.15, 13:01
        "Wiekszosc z tych panienek byly to superwybredne, atrakcyjne 30-latki." - Z czystej ciekawości zastanawiam się czasem, czy takie znajdą kiedyś swojego księcia z bajki. Trudno uwierzyć w to, że taki jest jeszcze wolny.
        • prospero69 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 26.12.15, 14:32
          noajdde napisał:

          > "Wiekszosc z tych panienek byly to superwybredne, atrakcyjne 30-latki." - Z czy
          > stej ciekawości zastanawiam się czasem, czy takie znajdą kiedyś swojego księcia
          > z bajki. Trudno uwierzyć w to, że taki jest jeszcze wolny.

          Od czasu spotkania z panienka, ktora mi swatala rodzina uplynelo 5 lat. Byla to zupelna porazka a rodzina oczywiscie zwalila cala wine na mnie bo rzekomo za malo sie staralem. Panienka z gatunku tych najwybredniejszych, jedynaczka na utrzymaniu tatusia, wychowywana w przeswiadczeniu, ze jest ksiezniczka. Niedawno sprobowalem ustalic co sie z nia dzieje i bez trudu znalazlem kilka kont na portalach. W tej chwili ma 35 lat, otrzezwienie przychodzi duzo pozniej, zwykle kolo 45 gdy niekonczacy sie tlum adoratorow nagle znika.
          Mnie to zreszta juz coraz mniej interesuje. Jezeli juz loguje sie na portal to tylko zeby sie ponabijac z panienek i dac im do zrozumienia ze to one nie spelniaja moich wymagan. Profil zostal tak przerobiony, ze u kazdej ktora go czyta wywola kompleksy. Tak wiec mam skrzynke wypelniona mailami w ktorych dominuje oburzenie. Tylko nieliczne potrafia sie do niego odniesc z humorem.
          Nigdy nie wierzylem w psychoanalize ale gdy spisalem na moim blogu ostatnia przygode portalowa poczulem sie wolny i rozliczony. Dodatkowo dluga podroz pelna wrazen nowego typu uwolnila mnie od obsesji. Po raz pierwszy od 4 lat nie planuje zadnych nowych spotkan, choc pare chetnych by sie znalazlo jednak zrobilem sie bardziej wybredny.
          Mysle, ze koledzy z tego forum rowniez powinni sprobowac podobnej terapii.
          • monty007 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 26.12.15, 16:09
            rodzina oczywiscie zwalila cala wine na mnie bo rzekomo za malo sie staralem.

            No jasne, bo to tylko facet ma się starać. Kobieta nie musi, przecież jej się wszystko należy tongue_out .
          • noajdde Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 26.12.15, 21:37
            "Po raz pierwszy od 4 lat nie planuje zadnych nowych spotkan, choc pare chetnych by sie znalazlo jednak zrobilem sie bardziej wybredny." Bardzo bym chciał znać tych parę chętnych. Pisałem już do każdej, samotne matki, bez wykształcenia, bez żadnych celów i ambicji, nawet takie, które mi się fizycznie w ogóle nie podobają. Nie odpisują, po prostu. Spotkałem jedną samotną matkę dwójki dzieci. Nie sprawiała jednak wrażenia zainteresowanej, a jeszcze nie wiedziała o moich problemach z kręgosłupem. Skąd wiesz, że u kobiet otrzeźwienie przychodzi w wieku 45 lat? Ja nawet nie planuję żyć jeszcze tak długo. Moim zdaniem otrzeźwienie u kobiet przychodzi w momencie gdy nie mają już adoratorów. Kiedy staną się bardzo brzydkie, bardzo grube, w wyniku jakiegoś ciężkiego wypadku lub operacji, która przyczynia się do ciężkiego kalectwa lub szpetoty, ewentualnie urodzą ciężko upośledzone dziecko, którego ojciec zwieje.
            • prospero69 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 26.12.15, 22:50
              Nie planuje zadnych spotkan bo gdy przeczytalem ponownie wlasnego bloga stwierdzilem, ze panienki sa tylko zrodlem klopotow i frustracji. Po tym co przszedlem musialbym byc jakims szalencem zeby sie dalej z nimi zadawac. Oczywiscie bedzie mnie kusilo tak jak alkoholika na odwyku ale wkrotce znowu lece do Stanow z dala od wszystkich panienek. Na blogu bede informowal jak przebiega moj odwyk.
              • kevinjohnmalcolm Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 26.12.15, 22:59
                Czytając Twojego bloga (swoją drogą ciekawa lektura) stwierdziłem że z bardzo dziwnymi kobietami się umawiasz. Naprawdę, nigdy w życiu nie poszedłbym na drugą randkę z żadną z opisywanych dziewczyn, a Ty brnąłeś w to głęboko i potem były problemy. Nawet jeżeli były to najlepsze okazy z tego co udało Ci się "upolować" na portalu randkowym, to i tak nie warto na siłę pchać się w związek, który będzie jedynie źródłem frustracji. Lepiej być samemu niż z byle kim.
                • prospero69 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 26.12.15, 23:10
                  Byla to cena, ktora musialem zaplacic zeby wyjsc poza etap pisania na portalach. Jezeli kiedykolwiek mialem cos takiego zrobic to byl ostatni moment. Przynajmniej na emeryturze nie bede sobie zarzucal, ze nie probowalem. Niestety takie sa nieuchronne skutki poruszania sie po ogonie rozkladu normalnego. Kobiety w miare normalne zawsze mnie ignorowaly.
                  Mam szalony pomysl zeby poinformowac jedna z bohaterek mojego bloga o tym ze zostala gwiazda i umozliwic jej napisanie wlasnej wersji wydarzen.
                  • p.andi Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 26.12.15, 23:36
                    Poinformuj bohaterkę bloga, że jest gwiazdą. Ciekawe, co z tego wyjdzie? A swoją drogą trafiłam tu rozważając właśnie skorzystanie z portalu jakiegoś i ... chyba mi się odechciało. Może naprawdę lepiej zająć się zwiedzaniem świata, niż szukaniem na siłę "drugiej połówki"? A wracając do sedna - znajomi mnie nie swatają jeszcze, bo temat mojej wolności jest nieco zbyt świeży, ale już wiem, że nie lubię i nie chcę. I niech się nie wysilają (choć wcale ie wiem, czy mieliby zamiar) bo to bez sensu. Już to ktoś tu napisał - lepiej być samemu, niż z byle kim.
                    • noajdde Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 28.12.15, 00:40
                      Rozbrajaja mnie takie panienki jak Ty. Pobadz z 10 lat w samotnosci i wtedy wyglaszaj madrosci w stylu "lepiej byc samemu, bla, bla, bla". Ale Tobie to nie grozi, tak jak zadnej kobiecie.
                      • p.andi Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 28.12.15, 18:17
                        A niby dlaczego nie grozi kobiecie, a facetom niby owszem? Rozwiń się jak możesz, bo zupełnie nie rozumiem, dokąd myśl Twoja zmierza. Póki co ja mam dokładnie odwrotne obserwacje, a jednak staram się nie generalizować, że dotyczy to całej płci.
                        • noajdde Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 10.01.16, 23:05
                          Z obserwacji. Dostałem już bardzo wiele koszy od kobiet. Brzydkich i brzydszych. Każda z nich jest sama bo tego chce. Każda z nich jest sama bo szuka księcia z bajki. Każdy inny jest dla was byle kim, a jak głosi wasze słynne powiedzenie "lepiej być samemu niż z byle kim". Ten byle kto odnosi się rzecz jasna najczęściej do urody i/lub stanu posiadania. Inne wasze słynne powiedzenie "facet jest jak kibel, wolny lub zasrany". Załóż konto na byle portalu randkowym. Dostaniesz minimum po pięć wiadomości dziennie. Ja na swój profil nie wchodzę już od miesiąca. Nie cieszy się absolutnie żadnym zainteresowaniem.
                          • pannanikt8 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 11.01.16, 14:28
                            "facet jest jak kibel, wolny lub zasrany"
                            a kobieta to niby co? też jest traktowana niczym toaleta, skoro wolna to nie trzeba zbędnych pytań aby ją zająć, skorzystać i opcjonalnie pozostawić ślady hamowania.
                            • noajdde Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 17.01.16, 19:27
                              Co to za bzdury? Może powinnaś się cieszyć, że ktoś "chce Cię zająć". Samotnego brzydkiego faceta nikt nie chce.
              • noajdde Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 28.12.15, 00:46
                Nawet sobie nie wyobrazasz jak wiele bym dal, by nie czuc potrzeby bycia z kims. Jak wiele bym dal by uwolnic sie z samotnosci. Ale to jest niemozliwe, chyba, ze przez odebranie sobie zycia. To nie jest nalog. To pieprzona natura, ta sama, ktora skazala mnie na samotnosc.
      • fripooo Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 09.01.16, 00:11
        a ty stary pierdzielu młodych dup ci się zachciało, a bierz się za swój przedział wiekowy!
    • m.a.l.a_syrenka Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 16.12.15, 12:10
      Mnie też próbowano swatać, chociaż towarzystwo dobrze wiedziało, że jestem na nie do tego tematu. Później, gdy mi się przekręciło i wyszłam...obstawiali, że brzuch rośnie B-)
      Teraz mam spokój, bo na papierze jeszcze mężatka.
    • midnight_lightning Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 19.12.15, 00:54
      Swatanie jest nieskuteczne w starciu z zamiłowaniem kobiet do grupki popularnych, zajętych facetów, a jawną pogardą do tych wolnych, samotnych, nie mówiąc już o prawiczkach z definicji traktowanych jak śmiecie. Hipergamia.

      Rzadko, bo rzadko, ale swatanie mi się zdarzało.

      - raz jedna paniusia, samotna mamusia, jak się później okazało, typowo robiąca za kochanicę dużo starszego pana, zachwalała mnie pewnej kobiecie, że super fajny, inteligentny, porządny, nie łajdak, no i wolnysmile
      Kobietka natychmiast po tym się ulotniła, no przecież nie takich one cenią.

      Wolny to samotny, a samotny to taki, którego nie chciała żadna inna, jak prawiczka. I potem one się dziwią, że faceci nie chcą używanego towaru, używanego przez tych samych, przez 20% facetów.

      - ze dwa razy byłem swatany przez facetów, popularnych i zajętych, jak się okazywało, chcieli się pozbyć zbrukanych przez siebie i ciężarnych, zbędnych już materacyków do seksiku bez zobowiązań

      I tu nieodzowna rada dla miłych, inteligentnych, spokojnych, nieagresywnych i nieśmiałych. Jeśli po wielu latach gnojenia i odrzucania jakaś kobieta nagle na ciebie zwraca uwagę i jest miła, to nie ma się co cieszyć. Na bank jest w ciąży.
      • mmiimmii40 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 19.12.15, 01:50
        Czytając twoje wypowiedzi midnight mam jedno przemyślenie - nie życzę żadnej kobiecie, najgłupszej, najbrzydszej i najwredniejszej żeby trafiła w twoje ręce. Nawet taka nie zasługuje na to co sobą reprezentujesz
        • midnight_lightning Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 19.12.15, 06:38
          Nie rozumiem, o co ci chodzismile

          Macie przecież swoich super fajnych osiedlowych watażków, macie ulubionych troglodytów o IQ ameby, macie super extra wystrzałowych, 2-4 razy starszych od was dziadków z własną firmą, no i można wyjechać za granicę, by się na skinięcie palcem oddać byle obcokrajowcowi z ciemną karnacją... tak fajnie bawicie się z nimi w seksik


          Przecież my nie jesteśmy waszym targetem

          _________________________________________________


          Oj, ja też mam dosyć tej żałośnej farsy, gdy to paniusie po 30-40 niby szczerze rozpływają się, jakim to ja jestem super facetem, idealnym wprost, ba takim, na którego niby to "czekały całe życie". Na szczęście dobrze wiem, że łżą jak suki, że mając 20 lat nigdy by na mnie nawet nie spojrzały, woląc tępych, umięsnionych debili.








          • mmiimmii40 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 19.12.15, 17:55
            Widzisz rzecz w tym że ty obrażasz kobiety. Nie chodzi tu o mnie, mam głęboko gdzieś co myslisz , albo raczej jaką historię dorobiłeś sobie do mojej osoby, ale są kobiety (również na tym forum) które po śmierci partnera w wieku lat 30-40 i więcej szukają szansy na jeszcze trochę szczęścia w życiu. Nie mieszczą się w twoich ramach i jeszcze raz podkreślę - obrażasz je swoimi paszkwilami. Druga sprawa że jesteś nudny, piszesz wciąż to samo ( stosujesz kopiuj wklej w różnych miejscach na tym forum ?) bez przemyślenia, pogłębienia, spojrzenia z boku tylko wciąż to samo bla bla bla.
            Nie jestem przeciwna krytyce, jeśli jest ona konstruktywna i dotyczy jednostek, a nie ogółu. To jest tak jak gdybym ja głosiła teorie że rudzi są fałszywi, a blondyni zdradzają- tylko dlatego że kiedyś jakiś rudy nie był dla mnie miły, a inny blondyn puścił mnie kantem - coż takie poglądy świadczą tylko o umysłowości twierdzącego więc wystrzegam się takiego kategoryzowania. Ale cóż twój stan umysłowy, lub zdrowie psychiczne nie są moim problemem. Poniewąz uważam ponad wszystko to co napisałam że twoje poglądy są szkodliwe dla samego głoszącego mam nadzieję że nikt z tego forum ich nie przejmie jako własnych.
            Ps Jakaś kobieta uznała cię za miłego i uroczego ????? chcę poznać takie kuriozum.
          • prospero69 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 19.12.15, 20:48
            midnight_lightning napisał:

            > Oj, ja też mam dosyć tej żałośnej farsy, gdy to paniusie po 30-40 niby szczerze
            > rozpływają się, jakim to ja jestem super facetem, idealnym wprost, ba takim, n
            > a którego niby to "czekały całe życie". Na szczęście dobrze wiem, że łżą jak su
            > ki, że mając 20 lat nigdy by na mnie nawet nie spojrzały, woląc tępych, umięsni
            > onych debili.
            >
            Uwazam, ze jestes zbyt wybredny. Mnie starsze kobiety w ogole nie zaczepiaja. Uwazaja mnie chyba za nienormalnego lub oszusta gdy informuje, ze nie bylem w zadnym zwiazku. Jednak gdy chcesz miec naprawde duze powodzenie to proponuje profil zawodowego striptizera lub aktora wystepujacego w filmach dla doroslych. To bylo moje ostatnie doswiadczenie na portalach w USA bo juz jestem w kraju.
            • monty007 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 21.12.15, 19:20
              Uwazaja mnie chyba za nienormalnego lub oszusta gdy informuje, ze nie bylem w zadnym zwiazku.

              Po co im o tym mówisz? Moim zdaniem do braku stażu związkowego nie należy się przyznawać, zwłaszcza na początku znajomości. Informowanie o tym to szkodzenie samemu sobie.

              To bylo moje ostatnie doswiadczenie na portalach w USA bo juz jestem w kraju.

              Co się stało, że wróciłeś? Miałeś tam być przez kilka miesięcy?
              • prospero69 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 22.12.15, 22:18
                Pytanie o przeszlosc zwiazkowa zawsze sie pojawia w kontaktach ze starszymi kobietami, nie moge klamac ani krecic bo to tylko rodzi podejrzenia. Zreszta coraz rzadziej korzystam z portali bo nie mam czasu i mnie juz to nudzi. Wrocilem do kraju tylko na Swieta, zeby odpoczac i zaplanowac dalsze wycieczki krajoznawcze w Stanach. Chyba sie starzeje bo mnie to zaczyna bardziej krecic niz panienki.
                • monty007 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 23.12.15, 01:53
                  Możesz powiedzieć, że kiedyś, w młodości, miałeś dziewczynę, ale po rozstaniu z nią zająłeś się karierą zawodową i nie miałeś głowy ani czasu do kolejnego związku. Nikt tego przecież nie sprawdzi, a brzmi to dużo lepiej niż przyznawanie się do braku doświadczenia. To nieszkodliwe małe kłamstwo, zupełnie innego kalibru niż ukrywanie, że ma się żonę, dziecko albo HIV wink .
                  • yzek Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 23.12.15, 10:40
                    Oj, beznadziejni z was kłamcy ;> W kolejnym kroku będziesz musiał zmyślać jej: imię, kolor oczu, włosów etc.

                    Moim optymalnym wymijającym wykrętem było "nic poważnego, nie warto mówić"
                    • monty007 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 25.12.15, 22:46
                      W kolejnym kroku będziesz musiał zmyślać jej: imię, kolor oczu, włosów etc.

                      A czy to jakiś wielki problem? Byle pamiętać, co się zmyśliło, i nie pogubić się w zeznaniach wink .

                      Dla mnie w razie nawiązania obiecującej znajomości damsko-męskiej większym problemem niż brak doświadczenia związkowego byłby praktyczny brak przyjaciół i życia towarzyskiego w miejscu mojego zamieszkania. To pierwsze można zamaskować, zmyślając spójną, a nieweryfikowalną historyjkę o przeszłości; braku bliskich znajomych na dłuższą metę nie da się ukryć ani przekonująco usprawiedliwić. Zaczynacie się spotykać, ona stopniowo poznaje cię ze swoimi znajomymi, ty nigdy nie przedstawiasz jej swoich, bo ich nie masz (w każdym razie nie na miejscu). W końcu zapala się jej czerwona lampka: z tym gościem jest coś nie tak, nie ma przyjaciół, nie należy do żadnego grona towarzyskiego - jakiś niedorobiony, pewnie zaburzony emocjonalnie socjopata. I urywa znajomość, bo przecież nie zwiąże się z facetem z TAKIM brakiem.
                    • baenzai Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 06.01.16, 16:50
                      Mniej więcej 1/3 poznanych przeze mnie dziewczyn chciała wiedzieć w ilu byłem związkach. Nie było jednak wnikania w szczegóły, żadnej nie interesowało np. imię czy kolor włosów mojej byłej dziewczyny. Inna sprawa, że ja faktycznie miałem kiedyś dziewczynę, więc na takim ewentualnym ,,przesłuchaniu" nie musiałbym niczego wymyślać. Przyznaję jednak, że zdarzyło mi się skłamać, że byłem z tą dziewczyną dłużej niż faktycznie byłem, bo jednak jeden roczny związek w moim wieku to trochę obciach. wink

                      Jednocześnie wiedziałem, że prawda nigdy nie wyjdzie na jaw, bo moja była zamieszkuje w innym mieście niż ja obecnie i nie mamy teraz żadnych wspólnych znajomych.

                      Z drugiej strony kilka dziewczyn (w wieku 22-25 lat) przyznało mi się, że nie miało nigdy żadnego partnera, więc kobietom zdecydowanie łatwiej przychodzi przyznanie się do braku doświadczenia.
                      • monty007 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 06.01.16, 17:09
                        Z drugiej strony kilka dziewczyn (w wieku 22-25 lat) przyznało mi się, że nie miało nigdy żadnego partnera, więc kobietom zdecydowanie łatwiej przychodzi przyznanie się do braku doświadczenia.

                        One z kolei mogły kłamać, żeby sprawić wrażenie świeżych i nienaruszonych wink .
                        • baenzai Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 06.01.16, 20:27
                          monty007 napisał:

                          > One z kolei mogły kłamać, żeby sprawić wrażenie świeżych i nienaruszonych wink .

                          Wątpię. Która dziewczyna wstydziła by się przyznać, że w tym wieku miała np. jednego czy dwóch partnerów? Tym bardziej, że ja żadnej nie mówiłem, że szukam ,,świeżej i nienaruszonej", więc żadna nie miała motywu by mi się przypodobać taką deklaracją.

                          Zresztą jedna po prostu przyznała, że przez długi czas była bardzo nieśmiała i dopiero niedawno otworzyła się na ludzi i ma za sobą tylko dwie randki.
                          • monty007 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 06.01.16, 20:59
                            OK, pewnie masz rację. Faktem jest jednak, wykazanym w badaniach psychologicznych, że przed innymi ludźmi kobiety generalnie zaniżają liczbę partnerów seksualnych, a mężczyźni zawyżają liczbę partnerek...
          • tapatik Udowodnij to 27.12.15, 20:46
            midnight_lightning napisał:

            > Nie rozumiem, o co ci chodzismile
            >
            > Macie przecież swoich super fajnych osiedlowych watażków, macie ulubionych trog
            > lodytów o IQ ameby,

            Udowodnij to.

            Cały czas sugerujesz, że kobiety wybierają na partnerów tylko bandytów.
            W moim otoczeniu bandytów nie ma.
            O ile mi wiadomo tylko jeden z moich kolegów z podstawówki miał problemy z prawem.
            Jakim cudem mężczyźni z mojego otoczenia znajdują sobie dziewczyny albo nawet żony?
            Przecież oni mają pokończone studia, czasem nawet robią drugi fakultet, czyli nie są głupi.

            Twoja teoria upada w zderzeniu z rzeczywistością.
            • kevinjohnmalcolm Re: Udowodnij to 28.12.15, 00:05
              Uwaga, będzie długo. Siedzę sam w domu i akurat mam czas.

              Obydwaj idziecie w skrajności.
              Midnight_lightning zauważył kilka faktów, tylko wyciągnął z nich błędne wnioski.
              Tapatik uważa, że wszystko co pisze Midnight_lightning jest kłamstwem, co też jest błędnym wnioskiem.

              Midnight_lightning prawidłowo zauważył, że kobiet wcale nie pociąga bycie miłym, kulturalnym, wykształconym, posiadanie szerokich zainteresowań, czy ciekawych hobby. Owszem, fajnie, a nawet bardzo fajnie jest jak facet te cechy posiada, ale dla kobiet (zwłaszcza młodych) ważniejsze jest to, żeby z wybrankiem dobrze się bawiły, miło spędzały czas, czuły się komfortowo i po prostu cały czas coś się działo.

              Zacytuję krótki tekst który kiedyś przypadkiem znalazłem gdzieś w otchłani internetu:
              "Powiem wam czym się różni atrakcyjny facet od przeciętniaka. Jak atrakcyjny, "prawdziwy" facet dostanie pismo od komornika, czy z windykacji to otworzy, przeczyta, ciśnie kartką z wezwaniem o ścianę i krzyknie tubalnym głosem: "A w dupę sobie wsadźcie to wezwanie!". Potem zasiądzie sobie przed meczykiem z piwkiem, a poziom jego neurotransmiterów w mózgownicy nawet się nie zmieni, będzie wyluzowany. Taki facet jak ja, po zobaczeniu, że ma do zapłaty np. 50 kafli natychmiast dostanie przysłowiowej guli w gardle i poziom kortyzolu się podniesie. Potem ja będę się starał z tego wywinąć, a facetowi atrakcyjnemu jakimś fartem się uda, bo kryminał ma we krwi. Facet ma być MĘSKI- czyli mającym wszystko w d*pie olewatorem, który myśli tylko o kilku rzeczach: zaroochać, nażreć się, zarobić na dilerce, napadach, pójść na siłkę, obejrzeć mecz i na piwo z kumplami."

              To podejście to też pójście po bandzie jak Midnight_lightning, ale niestety dużo w tym jest prawdy. Jak patrzę na moje otoczenie, to rzeczywiście tacy faceci cieszą się największym powodzeniem i to nawet u zdawałoby się przyzwoitych kobiet. Po prostu instynkt wygrywa nad rozumem.

              Przejdźmy do konkretów.

              Zarozumiałe typy i inne buce mają powodzenie u kobiet nie dlatego że są bucami, tylko dlatego że są zdecydowani, nie mają zahamowań, robią to co chcą i nie przejmują się niczym, są na luzie. Bycie bucem to tylko efekt uboczny, koszt, który dla jednych kobiet jest akceptowalny, a dla innych absolutnie nie. To, że buce cieszą się ogromnym powodzeniem kobiet to fakt. Widział kto kiedy buca, który byłby latami sam? Przecież oni zmieniają kobiety jak rękawiczki! Problem z niektórymi wykształconymi sensownymi facetami polega na tym, że czasem oferują wszystko OPRÓCZ tej dzikiej prymitywnej męskości, którą mają buce, dlatego często z nimi przegrywają - dla kobiet są NUDNI! Kobiety potrzebują emocji, a te prędzej dostarczy buc niż opanowany doktor z uniwersytetu.

              A teraz spróbuję wytłumaczyć Tapatikowi dlaczego w jego otoczeniu wielu normalnych facetów jednak znalazło dziewczyny. Oprócz tego że są wykształceni i na poziomie mają "to coś", ten "błysk w oku", który przyciąga dziewczyny. Tacy faceci przyciągają te, które unikają buców, bo albo się sparzyły, albo od razu wiedziały że z takimi nie warto się zadawać. Kobiety się garną do takich sensownych facetów nie dlatego, że mają oni kilka literek przed nazwiskiem, ani że mają ciekawe hobby, tylko dlatego że są po prostu fajnymi facetami, ciekawie się z nimi spędza czas, istnieje jakiś "magnetyzm". Mają oni wiele zalet buców nie posiadając w ogóle ich wad, czyli czyste zwycięstwo dla kobiety. Wykształcony kulturalny facet, który nie ma "tego czegoś", tego "błysku w oku" ma marne szanse znalezienia dziewczyny. Jest nudny. Sam doktorat nie wystarczy.

              Tapatik, czy takie moje, może trochę nieudolne, tłumaczenie wystarczy?


              Na deser świetna lektura napisana przez kobietę:
              foch.pl/foch/1,134878,19250822,dlaczego-warto-choc-raz-w-zyciu-byc-z-dupkiem.html

              • kevinjohnmalcolm Re: Udowodnij to 28.12.15, 00:24
                Aha, dodam jeszcze, że wszystko zależy od środowiska.

                Gdy mieszkałem w dużym mieście w Polsce, największym zainteresowaniem dziewczyn które możnaby uznać za sensowne cieszyli się fajni wykształceni faceci na poziomie. Blachary i inne imprezowiczki wybierały buców, a sensowne dziewczyny szukały sensownych facetów. Serce rosło jak się patrzyło na taki świat. Sam znalazłem fenomenalną dziewczynę, ona się cieszyła że ma sensownego faceta i było wszystko dobrze (to co ona później zrobiła to już zupełnie inna historia wykraczająca poza ramy tego tekstu).

                Trochę lat temu wyjechałem do Anglii i tutaj wpadłem w środowisko polskich imigrantów. Mocne to było zderzenie, muszę szczerze przyznać...
                Co mnie zszokowało, to fakt, że tyle sensownych, mądrych, inteligentnych i przesympatycznych dziewczyn wybierało na partnerów życiowych takich buców i prymitywów, że ręce opadały mi do ziemi i do tej pory nie mogę ich podnieść. Kompletnie, ale to KOMPLETNIE nie pojmuję co one w tych facetach widziały! Między nimi była wręcz przepaść!

                Dlaczego to wszystko piszę?
                Pierwszy to świat opisany przez Tapatika, a drugi to świat opisany przez Midnight_lightning. Możliwe że obydwaj mają rację i opisują po prostu środowisko w którym się obracają. Świat nie jest czarno-biały, ludzie nie są jednakowi, bywają środowiska o zupełnie innym stylu życia i jeżeli w takie środowisko się przypadkiem nie wpadnie, to można do końca życia być przekonanym że ono nie istnieje.
              • noajdde Re: Udowodnij to 28.12.15, 00:37
                Gdybym mial dziewczyne, zabralbym ja na koniec Swiata. W skaly, w gory, nad ocean. Ale one wola interesujacy wieczor z facetem i jego meczykiem. Zgadza sie?
              • z-e-u-s Re: Udowodnij to 28.12.15, 00:52
                Ja bym określił tylko jedną cechę, z której żadna z kobiet nie zrezygnuje dobrowolnie, a mianowicie: pewność siebie
                Maja ją buce, mają ją kasiaści faceci po 50-tce, mają ja wysocy przystojniacy. Każdy facet ma ją mniej lub bardziej. Zakompleksieni, czyli ci, którzy mają jej najmniej, nie zdobędą nigdy żadnej kobiety. Nawet jeżeli są wysocy, wysportowani, przystojni ,inteligentni, przy kasie, z dobrą pracą, a są nieśmiali, niepewni siebie wtedy wyprzedzi ich byle buc, bo nie będzie bał się zagadać, zadzwonić, pocałować, włożyć rękę w majtki, przelecieć. Pewność siebie daje luz w życiu, podejście, że jak nie ta, to inna, uwalnia od desperacji no i jest bardzo zgodna ze stereotypem mężczyzny. Męskość to siła, jakkolwiek rozumiana, a zatem przekonanie o swojej wartości. To cecha uniwersalnie pożądana w oczach wszystkich kobiet i jeżeli któraś decyduje się na faceta niepewnego siebie, to tylko jako zamiennik. Czy powodem braku pewności jest wzrost, waga, brzydota, kiepska praca, kiepska kasa, kiepski samochód, mieszkanie, niewykształcenie, to już nie ma znaczenia. Ważny jest sam brak pewności.
                • prospero69 Re: Udowodnij to 28.12.15, 13:16
                  Tlumaczenie wszystkich niepowodzen niesmialoscia jest czesto naduzywane. W moim przypadku tez uwazano, ze jestem zbyt niesmialy. Okazalo sie jednak, ze to nie jest glowny problem. Potrafie zbudowac wokol siebie atmosfere pewnego siebie faceta majacego ciekawa, dobrze platna prace oraz swiatowego bywalca. Powoduje to calkiem spory wzrost zainteresowania jednak raczej wsrod mlodych kompletnie nie radzacych sobie w zyciu kobiet. Tym wyksztalconym i atrakcyjnym to juz nie zaimponuje, one uwazaja, ze to im sie z definicji nalezy natomiast glownym czynnikiem jest wyglad. I nie zmienie zdania bo mam na to dowody. Gdy posiadalem profil superprzytojniaka na portalu pisalo do mnie sporo naprawde atrakcyjnych kobiet z ktorymi chetnie bym sie spotkal. Na prawdziwym profilu moge liczyc tylko na przygody opisane w moim blogu. Jedna z kobiet poznanych na portalu zarzucila mi nawet zbytnia pewnosc siebie.
                  Tak wiec pewnosc siebie jest pozadana ale nie krytyczna. Mit ten stworzyli prawdopodobnie autorzy roznych pseudoporadnikow podrywania, bo w tylko w ten sposob moga uzasadnic ich uzytecznosc. A ich skutecznosc jest taka sama jak poradnikow jak zostac w tydzien milionerem. Taki mit jest tez wygodny dla kobiet bo moga wciskac facetom kit, ze jak popracuja nad swoim charakterem i pewnoscia siebie to moze beda miec jakies szanse, przy okazji beda sie niezle bawic. BTW czy ktos slyszal zeby jakis mezczyzna zalecal kobiecie prace nad swoim charakterem ?
                  Facet ktory doznal setki niepowodzen i tak straci resztki pewnosci siebie wtedy stanie sie jeszcze mniej atrakcyjny i tak w kolko. Brak pewnosci siebie jest raczej efektem, przyczyny sa zwykle o wiele bardziej zlozone.
                  • noajdde Re: Udowodnij to 28.12.15, 13:44
                    Nieodpowiedni wygląd, nieodpowiednie geny, to nie są złożone przyczyny ale prosta prawidłowość. Nawet najgłupsze dziecko to zrozumie a co dopiero ktoś narażony na tak wiele niepowodzeń. Tak czy inaczej nieustannie poszukuję tej zdesperowanej wyzbywszy się niemalże jakichkolwiek wymagań. Z poszukiwań tych uczyniłem cel swojego życia i wszystko mam zamiar mu podporządkować.
                    • z-e-u-s Re: Udowodnij to 28.12.15, 22:25
                      Są oczywiście kobiety o podobnym poziomie atrakcyjności ogólnej, jak Ty i na pewno na takie trafisz. Wątpię tylko, czy przy Twoim poziomie zaburzeń i desperacji będziesz w stanie stworzyć cokolwiek, co nawet przy dużej dawce dobrej woli przypominałoby związek uczuciowy.
                  • z-e-u-s Re: Udowodnij to 28.12.15, 22:13
                    Pewność siebie to według mnie warunek konieczny, ale niewystarczający aby mieć powodzenie. Tzn mając pewność siebie, zawsze jakąś poderwiesz, jesteś aktywny, próbujesz i w końcu Ci się uda. Sam piszesz, że jakieś tam powodzenie masz, tylko nie takie, jakiego byś oczekiwał. I tutaj wchodzą pozostałe przydatne cechy: wygląd, pozycja społeczna, charakter, kasa. Celując w wykształcone i atrakcyjne, mogące mieć każdego, powinieneś dysponować kompletem zalet, nie tylko pewnością siebie i wykształceniem. Portale randkowe to specyficzne miejsca, poza wyglądem i formalnym opisem statusu trudno tam czymś zabłysnąć, zatem wszyscy skupiają się głównie na zdjęciach.
                    Nie znam w każdym razie pewnych siebie kolegów, którzy latami byliby samotni, znam natomiast nieśmiałych, którzy tacy są. Kobiety zwyczajnie wymagają aktywności, inicjatywy, "starania się", do czego wysoka samoocena i przekonanie o atrakcyjności jest niezbędne.
                    A spadek pewności siebie jest oczywiście także efektem wielokrotnych odrzuceń, natomiast z jakiegoś powodu te odrzucenia miały miejsce. Czasem z powodu bycia grubym w szkole, czasem bycia kujonem, czasem chorym, czasem wrażliwym.
                  • pawelg17 Re: Udowodnij to 29.12.15, 00:27
                    Może takie po prostu jest przeznaczenie niektórych,że nie którzy nie trafią na kogoś z kim by chcieli być do końca życia...Bo z doświadczenia jak już się umawiam na jakieś randki ileś tam razy to można coś z nich wynieść (nie piszę o sztućcach z restauracji wink) Ale ja zawsze trafiałem po krótszym czy dłuższym poznaniu na specyficzne typy kobiece, i maja rację ci co tu piszą ze po iluś randkach nawet jak ma się o sobie wysokie mniemanie to ono spada no bo ilęż można i za każdym razem albo prędzej abo później tylko porażki...
                    • p.andi Re: Udowodnij to 29.12.15, 01:45
                      Ileż można?Pytasz.Nikt tego nie wie. Zależy, czego szukasz i czy to jest tutaj do znalezienia. Ja chcę pogadać i tutaj to mam, a jak chcesz miłość na zawsze to już nie wiadomo, czy to da się. O przeznaczeniu piszesz. Może to racja jest, ale równie dobrze możesz się mylić. I co wtedy? A ileż razy można, pytasz? A kto to wie? A może tyle razy, aż sam uwierzysz? Aż jakaś potencjalna ona uwierzy? Az w końcu się trafi taka co wierzy i przy niej jesteś wart więcej, niż sam siebie cenisz? Któż może to wiedzieć??? Może jednak próbować warto?
                • kevinjohnmalcolm Re: Udowodnij to 28.12.15, 22:43
                  z-e-u-s napisał:
                  > wyprzedzi ich byle buc, bo nie będzie bał się zagadać, zadzwonić, pocałować,
                  > włożyć rękę w majtki, przelecieć.


                  He, he, przypomniał mi się obrazek na temat:


                  https://img2.demotywatoryfb.pl//uploads/201512/1451146561_d3qs2v_600.jpg
                  • p.andi Re: Udowodnij to 29.12.15, 01:52
                    Przeczytałam i się wkurzyłam, ale hm... chyba masz rację. Tak to zwykle chyba jest. Nawet jak kac jest nie tylko poalkoholowy, ale też moralny, to często te bucowate prostackie łapska w majtkach są codziennością...Ehh świat jest jednak niefajny...
              • midnight_lightning Re: Udowodnij to 31.12.15, 02:06
                @kevinjohnmalcolm

                "zarozumiałe typy i inne buce mają powodzenie u kobiet nie dlatego że są bucami...."

                Tego typu tłumaczenie, dlaczego to kobiety wolą buraków, chamów, przygłupów, bandytów, (bo są pewni siebie jak to kanalie), jest niczym innym, jak szukaniem wytłumaczeń przez bitych kijem przez degeneratów, dlaczego to ci degeneraci znęcają się nad dobrymi, spokojnymi ludźmi. Zawsze można się doszukiwać czegoś głębszego, a tak naprawdę, po prostu oni biją, bo są z natury podli, i jak mają możliwość, to biją.

                Szukanie przyczyn takich jak np, pewność siebie jest bezsensowne. Bandyterka z patologii wychowana na ulicy zawsze będzie dla kobiet, bandytek pociągająca, a mili, dobrzy, inteligentni faceci będą poprzez notoryczne odrzucenia pozbawiani tej pewności siebie.

                Po co szukać u kobiet jakichkolwiek intencji? przecież, gdy są młode i radośnie szmacą się z garstką najgorszych osobników, nikt nie każe im wtedy znęcać się i kpić z takich np. kujonów i prawiczków, których to przecież same uparcie wykluczają. Robią to same z nieprzymuszanej woli, kierowane typową dla kobiet podłością.

                To prawa Natury każą im gnoić facetów, których potem, jak będą już totalnie zeszmacone i nieatrakcyjne, będą chciały wrobić w rolę tatusia dla bękartów i wyśnionego partnera "na całe życie"?

                Nie, to wrodzona podłość, poczucie bezkarności wyrobione podczas młodości, gdy czują się boginiami, bo pan Prezes raczył zrobić sobie z nich szmatkę do seksu na weekend.

                Nie ma co doszukiwać się w ich puszczalstwie z bandytami jakiegoś głębszego dna, bo jeszcze dojdzie się do błędnych wniosków, że to biologia, że muszą się wyszaleć, że muszą dojrzeć do porządnych, miłych nice guyów i warto się się z takimi popapranymi wiązać.

                To błędna ścieżka, one po tak długim jak obecnie okresie łajdaczenia się są tak zdemoralizowane, jak nigdy dotąd.

                _________________________________


                Co do Tapatika, to sprawa jest prosta. On wyraźnie myli role, role tak super fajnych bandytów, że kobiety same oferują im seks bez zobowiązań (i bez zabezpieczeń), a role tzw. frajerów mężów, często prawiczków, którzy mają harować na cudze, zużyte dupy i na ich potomstwo.


                Tak, dupy, tak mówią ci oceniani przez kobiety jako atrakcyjni, dupy, suki, foki, ponoć i świnie. I większość kobiet takich prostaków uważa za lepszych od nudnych kujonów, inteligentnych, szanujących, kochających. A potem na maxa kłamią.

                Tapatik przejmuje narracje kobiet, które to bredzą, że np. niscy faceci (50% populacji) nie są wykluczani, bo "koleżanka ma męża,który jest niski". Bankomat nie musi być wysoki, ważne, że kasa jest, a żonka seksić się będzie z wysokimi bandytami, bo jest masochistką smile


                I banalne wyznanie dla mających jeszcze złudzenia co do podłości nowoczesnych kobiet (Noa !):
                __________________________________________

                "Ja przed moim mężem miałam z 70 partnerów, w tym kilkanaście kobiet. Zaliczyłam seks w klubach, w centrach handlowych, przez chwilę spotykałam się również w klimacie BDSM. Uwielbiałam poniżenie i brutalność. Gdy poznałam mojego męża, wiedziałam że będzie "na poważnie". Powiedziałam mu, że miałam jednego partnera- stałego chłopaka, był bardzo zadowolony usmiech.gif Teraz jesteśmy 2 lata po ślubie, seks bez udziwnień raz czy dwa w tygodniu i mąż nie nalega na nic więcej usmiech.gif To mnie zaczyna nosić...
                Tak czy owak, bezpieczniej jest przyznać się facetowi (o którym myślicie powaznie, kandydat na męża i ojca dzieci) do maks. 3 partnerów seksualnych i oczywiście zero przygód, seks tylko w związku. I tak tego nie sprawdzi, a będzie mu się lepiej żyło (i wam przy okazji) usmiech.gif"

                cytat z
                f.kafeteria.pl/temat/f1/dziewica-czy-niedziewica-ankieta-dla-facetow-p_6422822/2
                • noajdde Re: Udowodnij to 02.01.16, 15:24
                  "To prawa Natury każą im gnoić facetów, których potem, jak będą już totalnie zeszmacone i nieatrakcyjne, będą chciały wrobić w rolę tatusia dla bękartów i wyśnionego partnera >>na całe życie<<"

                  Niestety ja nawet dla takich nie jestem atrakcyjny. Może gdybym był bogaty sad
                  • tapatik Re: Udowodnij to 02.01.16, 19:38
                    noajdde napisał:

                    > Niestety ja nawet dla takich nie jestem atrakcyjny. Może gdybym był bogaty sad

                    To byłbyś atrakcyjny tylko dla materialistek.
                    I to pod warunkiem, że pozwoliłbyś ssać ze swojego portfela.

                    Na pewno takich kobiet szukasz?
                    • noajdde Re: Udowodnij to 05.01.16, 18:26
                      Ale przynajmniej byłbym dla kogoś atrakcyjny. Inni są atrakcyjni dlatego, że są wysocy, mają ciemną karnację, są przystojni. Ja swoich genów już nie zmienię. Nie mam jednak żadnych wątpliwości, że gdybym stał się bogaty, moja samotność zniknęłaby z dnia na dzień. Bardzo bym tego chciał. Jedne kochają ciemne włosy, inne niski głos, inne wielkiego pytonga a jeszcze inne pieniądze. Jaka to różnica?
                  • midnight_lightning Re: Udowodnij to 03.01.16, 03:55
                    jak będziesz już stary i seks przestanie być ju z tak ważny, to pojawią się, chętne i młodesmile takie z nich przewrotne i sprzedajne zdziry. Tylko nie daj się okraść.
                    • noajdde Re: Udowodnij to 05.01.16, 18:22
                      Gdyby już teraz w moim życiu pojawiła się młoda, piękna i chętna nie wierzyłbym w ani jedno jej słowo. Dość już przeżyłem by wyrosnąć z bajek. Co nie znaczy, że nie chciałbym z taką być smile
                • tapatik Re: Udowodnij to 02.01.16, 19:33
                  nie jestem dziewica od 11 lat, miałam 3 partnerów za trzeciego wyszłam za mąż, jesteśmy razem 7 lat w tym 4 lata po ślubie i bardzo sie kochamy, mamy dom, dziecko, ja i on stałą nawet dobrze płatna pracę, znalazłam miłość swojego życia, a ty co masz? usmiech.gif
                  jak to jest że niedziewice znajdą mężczyzne na stałe który będzie je kochał, szanował i wyjda za niego za mąż a takie prawiki przez całe życie nawet kobiety nie dotkną? smiech.gif


                  To ten sam wątek na kafeterii, tylko wpis zrobiony 10 minut wcześniej.

                  > Po co szukać u kobiet jakichkolwiek intencji? przecież, gdy są młode i radośnie
                  > szmacą się z garstką najgorszych osobników, nikt nie każe im wtedy znęcać się
                  > i kpić z takich np. kujonów i prawiczków, których to przecież same uparcie
                  > wykluczają. Robią to same z nieprzymuszanej woli, kierowane typową dla kobiet
                  > podłością.

                  Moim zdaniem ten wpis, a szczególnie to co podkreśliłem, może wskazywać, że masz jakieś zaburzenia w spostrzeganiu kobiet.
                  Spotykałem się z różnymi kobietami.
                  Spotykałem się z kobietą, która starała się mnie ciągnąć za uszy do góry, spotykałem się z taką, która potrafiła codziennie użalać się nad swoim życiem i przy okazji ciągnąć mnie w dół, spotykałem się z taką, która miała wszystko w dupie (i ta była najgorsza).
                  Spotykałem się z kobietami, które miały skończone studia, ale spotykałem się też z kobietą, która miała zawodówkę.
                  Spotykałem się z kobietami, które chciały mieć dzieci jak i z kobietą, która dzieci nienawidziła.
                  Spotkałem kiedyś kobietę, która była bardzo religijna. Jak ją przytuliłem to nie wiedziała co ze sobą zrobić, a miała prawie 30 lat.

                  Kobiety mają RÓŻNE charaktery i wwalanie wszystkich do jednego worka jest niezgodne z prawdą i obraźliwe dla nich.

                  Takie kobiety, które opisujesz, owszem istnieją, ale - przynajmniej w moim otoczeniu - jest ich mniejszość.

                  Do pewnego grodu przybył kiedyś wędrowiec. Przy bramie spotkał strażnika, który przywitał go i spytał się skąd przybywa i czego szuka.
                  - Chcę rozpocząć nowe życie - odparł wędrowiec. - Tak, gdzie do tej pory mieszkałem ludzie byli podli i niemili.
                  - Wiesz przyjacielu - odpowiedział strażnik - nie wiem, czy będziesz dobrze się czuł w naszym grodzie. Powiem ci w zaufaniu, że tutaj ludzie też są podli i niemili.
                  Wędrowiec podziękował strażnikowi za radę i odszedł w kierunku innego grodu.
                  Kilka godzin później do grodu przyszedł drugi wędrowiec i spotkał przy bramie tego samego strażnika.
                  - Witaj przyjacielu, skąd przybywasz i czego szukasz w naszym grodzie?
                  - Chcę rozpocząć nowe życie, żal mi moich przyjaciół, których zostawiłem w swoim grodzie, byli bardzo serdeczni i oddani.
                  - Zapewniam cię, że w naszym grodzie jest mnóstwo serdecznych i oddanych ludzi, na pewno znajdziesz wśród nich przyjaciół.

                  Świat jest taki jakim sami go widzimy.
                  Skoro Ty widzisz kobiety jako złe istoty, to przyciągasz do siebie jakieś dziwne kobiety, które kompletnie nie nadają się do związku.
                  Sam zgadnij co trzeba zmienić w Twoim życiu, aby przyciągnąć inne kobiety.
                  • midnight_lightning Re: Udowodnij to 03.01.16, 04:26

                    Czemu tak z całej siły zachwalasz kobiety? Jeszcze pomyślę, żeś super ogier, chcący pozbyć się zaciążonych sztuk mięcha do bzykania bez zobowiązań smile Żartuję smile potrafisz pisać przecież

                    Ja swój okres dopatrywania się dobra w kobietach mam dawno za sobą. Okres porażek i kopniaków. Teraz patrzę na nie przez pryzmat doświadczeń i, o dziwo, nie mylę się. Kobiety są różne, ale dobrych kobiet nie ma. Zawsze coś chcą ugrać. I mam prawo do wykluczania szmat, sprzedajnych dziwek, koorewek, miłośniczek bandytów. Czyli wszystkich. One mogą wykluczać, więc my, grzeczni, dobrzy faceci też możemy.

                    20% najgorszych facetów posuwa 80% kobiet, ku ich radości. Niech się dalej razem kotłują, bo zasługują na siebie. I przy okazji pozdrawiam Lilith.

                    Osobiście boję się o Ciebie, drogi Tapatiku, przy takiej łatwowierności i Ty także możesz stać się ofiarą kobiecego cynizmu. Oczywiście stwierdzisz, że to jedna z tych złych... i trafisz na następną złą.
                    • kevinjohnmalcolm Re: Udowodnij to 03.01.16, 14:17
                      A ja jak zwykle stoję pośrodku. Obydwaj macie rację.
                      Jak już wcześniej pisałem, wszystko zależy od środowiska w którym się przebywa. W miejscu w którym teraz mieszkam, czyli w średniej wielkości mieście na południu Anglii, jest tak jak opisuje Midnight_lightning - całkiem sensowne dziewczyny, studentki, wybierają alkoholików, narkomanów i innych prymitywów kompletnie ignorując chłopaków na poziomie. Jest to wręcz przerażające! Nie przesadzam, obserwuję otoczenie i tak to właśnie wygląda - kulturalny ambitny chłopak nie ma szans, wybierane są typy spod ciemnej gwiazdy, macho i inne indywidua. Ja zupełnie nie pojmuję tej patologii!!!
                      Jaki to kontrast w stosunku do tego co obserwowałem gdy mieszkałem w wielkim mieście w Polsce, gdzie opisanymi wyżej typami interesowały się wyłącznie imprezowiczki na ich poziomie, a sensowni faceci spotykali się z sensownymi dziewczynami.

                      Rada dla Midnight_lightning: zmień środowisko. Skoro w Twojej okolicy jest aż tak źle (i ja Ci wierzę, bo w miejscu gdzie teraz mieszkam widzę to samo), to przeprowadź się tam gdzie jest dobrze! Nie wiem gdzie mieszkasz, ale polecam jakieś duże miasto, im większe tym lepiej.
                    • lilith45 Re: Udowodnij to 03.01.16, 17:22
                      Midus dziecko- ja Ci zalecam leczenie, bo twoja nienawisc do kobiet to kuriozum jakie spotkałam i nozi znamiona psychozy smile
                      • lilith45 Re: Udowodnij to 03.01.16, 17:24
                        *nosi - nie nozi
                      • fripooo Re: Udowodnij to 09.01.16, 00:39
                        lilusa ja ci zalecam botoks i lifitnig, kiepsko na fotce wyglądasz ,babcia się z ciebie robi
                        • lilith45 Re: Udowodnij to 09.01.16, 07:34
                          No wiesz latka lecą Fripooo, czeka to kazdego, jednak wolę pozostać pomarszczona i autentyczna smile
                          • fripooo Re: Udowodnij to 11.01.16, 10:58
                            co kto lubi
                        • torado Re: Udowodnij to 09.01.16, 16:22
                          fripooo napisał(a):

                          > lilusa ja ci zalecam botoks i lifitnig, kiepsko na fotce wyglądasz ,babcia się
                          > z ciebie robi

                          z takim podejściem mój drogi to nic dziwnego, żeś frustrowany i cyniczny big_grin
                          • fripooo Re: Udowodnij to 11.01.16, 10:58
                            no to srubig_grin
                            • torado Re: Udowodnij to 14.01.16, 21:15
                              nawet w tak lakonicznej odpowiedzi to widać big_grin
                              • fripooo Re: Udowodnij to 15.01.16, 02:02
                                radykalizuje siębig_grin
                                • torado Re: Udowodnij to 17.01.16, 14:15
                                  po czym wnosisz? wink
                                  • fripooo Re: Udowodnij to 19.01.16, 23:27
                                    no to sru......
                                    • torado Re: Udowodnij to 23.01.16, 12:53
                                      to troszku za mało leniuszku jeden big_grin
                        • atomowa.truskawka Re: Udowodnij to 18.01.16, 15:03
                          fripooo napisał(a):

                          > lilusa ja ci zalecam botoks i lifitnig, kiepsko na fotce wyglądasz ,babcia się
                          > z ciebie robi


                          Fripoo gamoniu, jak można pisać tak do kobietybig_grin
                          • fripooo Re: Udowodnij to 19.01.16, 23:29
                            no co źle bajeruje?big_grin
                    • tapatik Re: Udowodnij to 19.01.16, 11:14
                      midnight_lightning napisał:

                      > Czemu tak z całej siły zachwalasz kobiety?

                      Czemu tak z całej siły oczerniasz kobiety?

                      > Ja swój okres dopatrywania się dobra w kobietach mam dawno za sobą.
                      > Okres porażek i kopniaków. Teraz patrzę na nie przez pryzmat doświadczeń
                      > i, o dziwo, nie mylę się.

                      Udowodnij to, że masz rację.

                      > Kobiety są różne, ale dobrych kobiet nie ma. Zawsze coś chcą ugrać.

                      To tak jak faceci, też chcą coś ugrać. Najczęściej bzyknąć bez zobowiązań.

                      > I mam prawo do wykluczania szmat, sprzedajnych dziwek, koorewek,
                      > miłośniczek bandytów. Czyli wszystkich.

                      Czyli według Ciebie wszystkie kobiety są szmatami (cokolwiek by to znaczyło),
                      sprzedajnymi dziwkami (czyli rozumiem, że wszystkie kobiety są prostytutkami),
                      ***** - bez komentarza, miłośniczkami bandytów (wszystkie kobiety są miłośniczkami bandytów)?

                      Poproszę o dowody na to powyższe.

                      > One mogą wykluczać, więc my, grzeczni, dobrzy faceci też możemy.

                      Nie ma sprawy, więcej dla mnie.

                      > 20% najgorszych facetów posuwa 80% kobiet, ku ich radości.

                      Poproszę o badania naukowe, które to potwierdzają.
                      Poza tym w tym momencie sam sobie przeczysz, bo przed chwilą pisałeś o WSZYSTKICH kobietach, a teraz piszesz o 80%.
                      Skąd ta różnica?

                      > Niech się dalej razem kotłują, bo zasługują na siebie. I przy okazji pozdrawiam Lilith.
                      >
                      > Osobiście boję się o Ciebie, drogi Tapatiku, przy takiej łatwowierności
                      > i Ty także możesz stać się ofiarą kobiecego cynizmu.

                      Jakiego kobiecego cynizmu?

                      > Oczywiście stwierdzisz, że to jedna z tych złych... i trafisz na następną złą.

                      Albo następną dobrą.
                      • prospero69 Re: Udowodnij to 19.01.16, 22:08
                        Wybitny 80-letni przestepca, niejaki Charles Manson odsiadujacy wyrok dozytwotniego wiezienia ma 26-letnia narzeczona. Z naszego podworka tez mozna by podac wiele ciekawych przykladow. Pisze o tym znany przestepca a obecnie swiadek koronny niejaki "Masa" Ja osobiscie mialem przez pewien czas kontakt z pewna alkoholiczka z odebranymi prawami rodzicielskimi do trojki dzieci, ktore miala z przestepca odbywajacym wyrok.
                        • tapatik Re: Udowodnij to 24.01.16, 18:02
                          Dzięki Prospero za wypowiedź, choć moje pytanie jest skierowane do Midnight Light.
                          Rozumiem,że ma ona dowodzić, że kobiety są zainteresowane przestępcami, natomiast normalni mężczyźni w ogóle ich nie interesują.

                          Z mojej klasy ze szkoły średniej żaden kolegów nie jest przestępcą.
                          Największe przestępstwo jakie popełnili to kopcenie papierochów po szkole i picie wódy na studniówce.
                          Są wśród nich inżynierowie, lekarze, bankowcy a nawet prawnik.
                          Większość z nich jest żonata.
                          Wyjaśnij jak to jest możliwe.
                          • falkiewiczkarolina Re: Udowodnij to 24.01.16, 18:20
                            a ja mam inne pytanie

                            do jakiej kategorii kobiet zaliczycie szanowni panowie te, które zostały same z powodów niezależnych od nich samych, np wdowy?
                            czy też jesteśmy zepsutymi sukami, które bzykały się z bandytami, ćpunami itd i nie zasługują już w życiu na nic innego?
                            jedynym ich grzechem jest to, że mają najczęściej więcej niż czterdzieści lat i co tu dużo nie mówić mają też bachory (jak ta ładnie ujmujecie tutaj)
                            wsadziliście nas wszystkie do jednego worka....i co tutaj dużo mówić, niejeden budowlaniec ma więcej kultury osobistej i szacunku do kobiet niż wy pseudo naukowcy
                            macie wykształcenie wyższe ale zapomnieliście o wykształceniu podstawowym

                            bardzo to przykre
                            • falkiewiczkarolina Re: Udowodnij to 24.01.16, 18:23
                              czy ja będąc wdową po czterdziestce nie zasługuję już na miłość tylko dlatego, że mam jakąś przeszłość za sobą, dzieci i niestety taki a nie inny pesel?
                              • monty007 Re: Udowodnij to 25.01.16, 17:16
                                czy ja będąc wdową po czterdziestce nie zasługuję już na miłość tylko dlatego, że mam jakąś przeszłość za sobą, dzieci i niestety taki a nie inny pesel?

                                To jest źle postawione pytanie oparte na błędnych wyobrażeniach. Zakłada, że w życiu jest jakaś sprawiedliwość, a każdemu od innych ludzi "należy się" miłość/seks/akceptacja/co tam kto potrzebuje. Otóż nie ma sprawiedliwości i nic się nikomu nie należy - ani wykluczanym w młodości spokojnym facetom, jak chciałby Midnight, ani dzieciatym wdowom po czterdziestce, jak postulujesz Ty. Nie jesteś atrakcyjny/a dla przeciwnej płci - nie będziesz mieć miłości i innych frykasów. Nikt nie ma obowiązku Cię/mnie/nas kochać tylko dlatego, że żyjemy i mamy niezaspokojone potrzeby uczuciowe.
                            • prospero69 Re: Udowodnij to 24.01.16, 18:40
                              Nic nie pisalem o wdowach. Twierdze tylko, ze spora grupa mlodych kobiet interesuje sie przestepcami i podalem kilka przykladow. Nie tylko ja to dostrzegam bo powstalo juz kilka filmow dokumentalnych na ten temat, podobnie jak o Polkach zagranica. Wiec zjawisko istnieje i nadaje do dyskusji na tym forum. Natmomiast nie wiem dlaczego wszystkie kobiety traktuja to jako atak personalny. Nie znam zadnej osobiscie wiec nie oceniam.
                              • falkiewiczkarolina Re: Udowodnij to 24.01.16, 19:19
                                ja czytając tą i inne dyskusje na tym forum odniosłam inne wrażenie
                                wy - biedni, nieskazitelni panowie i my wredne, sprzedajne kobiety
                                w żadnym z wątków nie rozgraniczyliście typów kobiet, nie zastanowiliście się nad tym, że wasze słowa mogą kogoś krzywdzić i urazić
                                jak wcześniej napisałam wrzuciliście nas do jednego worka

                                do prospero - odpisałeś bo zabolały cię moje słowa?
                                obnosisz się na tym forum ze swoim wykształceniem i inteligencją, ale niestety wolałabym spotkać się i bzykać z facetem z dużo niższym IQ niż z kimś takim jak ty i tobie tutaj podobni
                                zero u ciebie i innych facetów na tym forum empatii, zrozumienia i niestety KULTURY i wykształcenia, nie wyższego ale PODSTAWOWEGO!!!!
                                • monty007 Re: Udowodnij to 25.01.16, 17:17
                                  wrzuciliście nas do jednego worka

                                  zero u ciebie i innych facetów na tym forum empatii, zrozumienia i niestety KULTURY i wykształcenia, nie wyższego ale PODSTAWOWEGO!!!!

                                  big_grin
                              • tapatik Re: Udowodnij to 25.01.16, 12:40
                                Kobiety to traktują jako atak personalny, bo dopiero teraz piszesz o "sporej grupie kobiet".
                                Poprzednio nie użyłeś tego zwrotu, więc można to interpretować,
                                że wszystkie kobiety są zainteresowane związkiem z przestępcami.

                                Co to znaczy "sporej"?
                          • monty007 Re: Udowodnij to 25.01.16, 17:15
                            Są wśród nich inżynierowie, lekarze, bankowcy a nawet prawnik.
                            Większość z nich jest żonata.
                            Wyjaśnij jak to jest możliwe.


                            Co w tym dziwnego? Faceci pracujący w wymienionych, dobrze płatnych zawodach zawsze byli cenną zdobyczą kobiet pragnących "życiowej stabilizacji", czytaj - wygodnego życia na koszt mężczyzny.
          • fripooo Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 09.01.16, 00:45
            mid co masz do umięśnionych?
      • pannanikt8 Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 15.01.16, 20:22
        "Wolny to samotny, a samotny to taki, którego nie chciała żadna inna, "
        Trudno się tutaj nie zgodzić.
        "jak się okazywało, chcieli się pozbyć zbrukanych przez siebie i ciężarnych, zbędnych już materacyków do seksiku bez zobowiązań "
        ha ha ha czyli przer*<3 i jak się popsuły to zostawili w spadku tobie?big_grin i jak tu nie kochać mężczyzn. Są tacy praktyczni, przy nich nic się nie zmarnujesmile
        "I tu nieodzowna rada dla miłych, inteligentnych, spokojnych, nieagresywnych i nieśmiałych. Jeśli po wielu latach gnojenia i odrzucania jakaś kobieta nagle na ciebie zwraca uwagę i jest miła, to nie ma się co cieszyć. Na bank jest w ciąży."
        No na banksmile
    • m.a.l.a_syrenka Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 28.12.15, 22:51
      Koledzy kolegom zgotowali ten los.
      Właśnie jestem pod ostrzałem wszystkiego niesparowanego płci męskiej w nowej firmie (zawsze tak robicie, nawet jeśli nowa ma trzy nogi) i co widzę. Koledzy serwują dwudziestolatkowi... czterdziestolatkę! Chyba kawał mu robią czy co? I wcale się nie zastanawiają, że oni mają ubaw, ale młodemu może być przykro, bo to nie jest typ zgrywusa.
      • fripooo Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 09.01.16, 00:40
        mamuśkabig_grin
        • m.a.l.a_syrenka Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 09.01.16, 09:37
          big_grin
          • m.a.l.a_syrenka Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 09.01.16, 09:41
            Dzieciaki mi już nie podskoczą, a kiedyś to różnie było.
    • midnight_lightning Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 23.01.16, 23:32
      Dodam kolejny, nietypowy przykład nieswatania. O dziwo, dotyczy to mnie, z czego można wysnuć wnioski o zbliżającym się końcu świata.

      Nie warto swatać, te porządne, nieliczne dziewczyny szybko znajdują swoje połówki, reszta kobiet nie zasługuje na związki
      • tapatik Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 24.01.16, 18:35
        Przeczysz sam sobie.
        Najpierw twierdzisz, że kobiety decydują się na przypadkowy seks z bandytami, a teraz wspominasz, że istnieją "nieliczne, porządne dziewczyny"
        Pomijając to, że moim otoczeniu tych "porządnych" jest chyba z 99%, więc nie rozumiem skąd bierzesz te nieliczne.
        • m.a.l.a_syrenka Re: czy znajomi próbowali was "swatać"? 27.01.16, 09:47
          To może jego mamusia, babcia itp. wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka