Dodaj do ulubionych

rozwodnicy

12.09.18, 17:01
Było o rozwódkach, więc może trochę o rozwodnikach
Czy warto brać pod uwagę rozwodnika? Skoro już jakaś go nie chciała, to jednak musiał mieć jakieś bardzo poważne defekty. Kobiety z reguły nie działają pochopnie, szczególnie jeśli są też dzieci. Więc może lepiej uważać na faceta z odzysku. Niby czasem w sklepie z używanymi ciuchami można znaleźć coś fajnego, ale jednak najczęściej jest to albo znoszone, albo ma ukryte wady, albo jest pdróbą z przeszytą metką, albo zupełnie de mode.
wink
Obserwuj wątek
    • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 17:05
      Ale perfidna zemsta ! wink
      • po-ranna-kawa Re: rozwodnicy 12.09.18, 18:29
        A tam zaraz zemsta smile
        • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 18:34
          No dobra, to krakowskim targiem: vendetta albo omerta. Niby to samo, ale ładniej brzmi wink
          • po-ranna-kawa Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:07
            Zdecydowanie ładnej, a to jest ważne smile Nawet lepiej niż dintojra
          • heniek.8 Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:18
            omerta to zmowa milczenia smile
            • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:38
              Tak ? Dzięki Heniu, pamięć już nie ta smile
    • heniek.8 Re: rozwodnicy 12.09.18, 17:10
      to wszystko przypadki indywidualne oczywiście, ale podobnie jak w tamtym wątku zależy to z jakimi kartami siadasz do stołu
      jeżeli nie masz swoich dzieci i chcesz założyć pierwszą rodzinę, to po co ci jakiś patałach z alimentami na karku? jak możesz mieć Alvaro na białym koniu?
      z drugiej strony, podobno 40% małżeństw kończy się rozwodem, więc rynek surowców wtórnych będzie rósł - zatem dla rozwódek może nie wystarczyć tych koni i staną przed wyborem - albo sama albo z takim z ukrytymi wadami, nie wiadomo co gorsze smile
    • dolores2222 Re: rozwodnicy 12.09.18, 17:16
      Z doświadczenia rozwódki i byłej bywalczyni portalu randkowego:
      nie kupuję w sklepach z używaną odzieżą bo już na wejściu odrzuca mnie zapach. suspicious
      Zapewne to samo mógłby powiedzieć facet, który miał ze mną do czynienia i zamiast nabrać się na jego "jestem super facetem, ale sprawdź sama", zaczęłam sprawdzać... wink
      • heniek.8 Re: rozwodnicy 12.09.18, 17:19
        dolores2222 napisała:

        > nie kupuję w sklepach z używaną odzieżą bo już na wejściu odrzuca mnie zapach.
        > suspicious
        > Zapewne to samo mógłby powiedzieć facet, który miał ze mną do czynienia i

        ale że co?? odrzucił go zapach? wink
        • dolores2222 Re: rozwodnicy 12.09.18, 17:51
          Dobre big_grin
          A o tym nie pomyślałam, trza inwestycję poczynić tongue_out
          • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:44
            Też tak jak Heniek to odczytałem wink W szponach składni, co ? wink
            • dolores2222 Re: rozwodnicy 12.09.18, 21:29
              Wolałabym być w innych, ale jak się nie ma co się lubi... wink
    • baenzai Re: rozwodnicy 12.09.18, 17:42
      Dzisiaj małżeństwo praktycznie nic nie znaczy. Niedługo pewnie będzie można wziąć rozwód online. wink

      Rozwodnik to praktycznie to samo co koleś, który niedawno zakończył związek nieformalny. Jedyna różnica tkwi w tym, że ten drugi nie robił imprezy z disco polo i wodzirejem.
      • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 18:25
        I bardzo dobrze, bo to kompletna fikcja jest.

        Kto przy zdrowych zmysłach, miałby w sposób odpowiedzialny przysiąc, że przez kilkadziesiąt lat nie zakocha,
        lub tylko nie zauroczy się na tyle, by z kimś innym pójść do łóżka ? Amisze ?

        Nie mówiąc o tym, że śluby to przyczyna #1 rozwodów. Normalni ludzie powinni chcieć być ze sobą i sobie ufać.
        I to powinno im wystarczyć. Po co jeszcze biurokracja ? A potem jest bek, że rozwód się ciągnął 3 lata i jedyni którzy sie z tego cieszyli to prawnicy.

        No chyba, że damie zależy na przyssaniu się do dutków amanta, albo rzecz się dzieje w jakimś islamie, gdzie inaczej zostałaby ukamieniowana

        O ile nie, to ślub to dla mnie to kompletnie od czapy pomysł. No chyba, że się mylę
        • kevinjohnmalcolm Re: rozwodnicy 12.09.18, 18:41
          Oj, mam inne zdanie.
          Ślub jest jak najbardziej w porządku i przysięganie "nie opuszczę cię aż do śmierci". Jeden szczegół: ta impreza jest przeznaczona wyłącznie dla dojrzałych osób które podchodzą poważnie do tematu i wypowiadają swoje słowa z PEŁNĄ ŚWIADOMOŚCIĄ.
          Fakt że takich osób jest bardzo mało to już zupełnie inna sprawa.
          • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 18:52
            Kevin, litości. Pokaż mi jakiegokolwiek szaraka (nie mówię o joginach, czy mistrzach zen), kto jest w stanie zapanować
            w dystansie parudziesięciu lat nad jakąś znaczącą częścią swego życia. W te kiciarskie mantry spod znaku NLP wiskane frajerni od lat, że każdy może wszystko pod warunkiem że zechce, bo jest w stanie w pełni kierować swym życiem, nie uwierzy średnio rozgarnięty 6-latek

            Na moje, ludzkim życiem w zdecydowanym stopniu rządzi przypadek. Człowiek może jakoś tam optymalizować jego skutki, ale fundamentalnych założeń nie zmieni. Prosty przykład. Gdybyś urodził się w jakimś koszmarnym zadupiu typu większość Afryki, Azji czy Ameryki Płd, czyli tam gdzie 90% populacji, jakie miałbyś szanse znaleźć się tu gdzie jesteś dziś ?

            Z całym szacunkiem dla Ciebie, obawiam się, że - eufemistycznie rzecz ujmując - mizerne

            Tak że ten
            • kevinjohnmalcolm Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:42
              No dobrze, użyję przykładu z życia.
              Pamiętam jak byłem młodym chłopakiem, bardzo mnie rajcowała jazda samochodem, nie mogłem się doczekać kiedy wreszcie uzyskam odpowiedni wiek i będę mógł zapisać się na kurs. Pamiętam jak wujkowie, sąsiedzi i inni dorośli wtedy mi tłumaczyli: nie podniecaj się, bo zobaczysz, że najdalej po kilkunastu latach jeżdżenie samochodem ci się znudzi. Wiecie co? Jeżdżę już od ponad 20 lat i ani trochę mi się to nie znudziło! Codziennie jak wsiadam do mojego wozu przeżywam dokładnie tę samą ekstazę co w wieku 17 lat. Nic a nic się nie zmieniło.
              Podobnie miałem z wieloma innymi rzeczami, ludzie wręcz krzyczeli że coś za parę miesięcy lub lat mi się znudzi, a mi to jak się podobało, tak dalej się podoba i nie podejrzewam żeby kiedykolwiek miało się to zmienić.
              O tym właśnie piszę - ogromna większość ludzi co chwila zmienia zdanie. Najpierw im się coś podoba, potem ich to nudzi. Najpierw kogoś kochają, potem nienawidzą. Osoba która wie czego chce i nie zmienia zdania uznawana jest za dziwadło. Nie zmienia to faktu że takie osoby istnieją.
              • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 20:04
                Ok, w takim ujęciu się z Tobą zgadzam, ale na moje, podobnie jak Autoś bardzo grubo ostajesz od średniej.
                Żeby nie było, na plus, oczywiście. A ponieważ, jak dotąd z podobnymi ludźmi się nie zetknąłem, stąd ich udział szacowałem na pojedyńcze procenty.

                > Osoba która wie czego chce i nie zmienia zdania uznawana jest za dziwadło.

                Wiesz co, po namyśle, nie jestem na 100% pewien czy taka stałość to jednoznacznie dobra cecha.
                Cenne jest znać kierunek i iść nim pewnie cały czas na krechę, ale błądzenie, padanie i wstawanie, też ma swoja wartość. Różnie bywa


                • kevinjohnmalcolm Re: rozwodnicy 12.09.18, 23:28
                  gyubal_wahazar napisał:
                  > Cenne jest znać kierunek i iść nim pewnie cały czas na krechę, ale błądzenie, p
                  > adanie i wstawanie, też ma swoja wartość. Różnie bywa

                  A to już inna inszość wink
        • heniek.8 Re: rozwodnicy 12.09.18, 18:43
          gyubal_wahazar napisał:

          > O ile nie, to ślub to dla mnie to kompletnie od czapy pomysł. No chyba, że się
          > mylę

          ostatnimi czasy wygląda na to że najbardziej modne i pożądane są śluby jednopłciowe, więc pewnie jakąś funkcję to spełnia i całkiem od czapy nie jest,

          ale dla nas nieboraków rzeczywiście to już może być za wiele smile
          • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 18:54
            Co prawda, to prawda. Ze swego egoistycznego punktu widzenia (hetero) podszedłem, stąd luki w analizie wink
            • po-ranna-kawa Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:32
              Co wy z tymi gejami macie za problem? Roumiałabym gdyby kobiety miały. Bo geje to zazwyczaj fajni faceci i szkoda ich. Ale że faceci się tak oburzają? Przecież to zawsze zmniejsza konkurencję dla hetero wink
              I nie przesadzajmy z tą popularnością ślubów. Na razie jest tak, że jak dwóch gosci weźmie ślub, to zaraz jst sensacja aż w TV o tym mówią.
              • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:43
                Kwestia estetyki. Podglądanie 2 figlujących pań jest chyba dla większości facetów miłe (a co najmniej neutralne).
                ale 2 facetów - obrzydliwe.

                > Przecież to zawsze zmniejsza konkurencję dla hetero wink

                Co prawda, to prawda smile A żeby nie było, że mam coś przeciw homoseksualistom, to najbystrzejszy gość którego znałem był homo i do dziś mi imponuje
                • po-ranna-kawa Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:53
                  Podglądanie 2 figlujących pań jest chyba dla większości facet
                  > ów miłe (a co najmniej neutralne).
                  > ale 2 facetów - obrzydliwe.

                  Ale po cholerę miałbyś podgladać? smilesmile
                  • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 20:08
                    Ehhh i jak Ci to wytłumaczyć jako dziewczynie ? Mission impossible wink
                    Poza tym podglądanie jest dużo fajniejsze od oglądania. Dreszczyk emocji, krztynka perwersji i takie tam wink
                    • po-ranna-kawa Re: rozwodnicy 12.09.18, 20:12
                      pytałam o podgladanie facetów wink
                      • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 20:19
                        Aa ok, ale cytat tego nie precyzował. Pytałaś 'Co wy z tymi gejami macie za problem?' A ponieważ akurat na ten temat gadałem z wieloma facetami, przy różnych okazjach, ośmieliłem sie stwierdzić, że najważniejsza jest kwestia estetyczna (wspomniane obrzydzenie). Kwestie fundamentalne (religia, szowinizm) mają dużo mniejsze znaczenie
                        • po-ranna-kawa Re: rozwodnicy 12.09.18, 21:16
                          gyubal_wahazar napisał:
                          A ponieważ akurat na ten temat gadałem z wieloma facetami, przy różnych
                          > okazjach, ośmieliłem sie stwierdzić, że najważniejsza jest kwestia estetyczna (
                          > wspomniane obrzydzenie). Kwestie fundamentalne (religia, szowinizm) mają dużo m
                          > niejsze znaczenie

                          smile Ha, ha. Esteci smile
                • baenzai Re: rozwodnicy 12.09.18, 20:07
                  A seks hetero ludzi otyłych jest przyjemny do oglądania? Albo seks hetero 60-latków? smile
                  • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 20:09
                    No dla mnie nie, ale do cze zmierzasz ? smile O ile to do mnie pytanie, a nie do Kawy
                    • baenzai Re: rozwodnicy 12.09.18, 20:18
                      Zwracam tylko uwagę na niesłuszność argumentu estetyki przeciwko gejom. Seks niektórych hetero (np. starych i otyłych) też jest w sumie obrzydliwy, ale nikt nie używa tego argumentu przeciwko ich związkom.
                      • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 20:26
                        Fakt, ciekawa obserwacja i bardzo a'propos
              • heniek.8 Re: rozwodnicy 12.09.18, 21:50
                > Co wy z tymi gejami macie za problem?

                halo tu ziemia! ja nie mam problemu, podałem tylko przykład że obecnie główni zainteresowani małżeństwem należą do tych środowisk, a wśród heteryków następuje odwrót
                • po-ranna-kawa Re: rozwodnicy 12.09.18, 22:10
                  źle zrozumialam. sorry
        • po-ranna-kawa Re: rozwodnicy 12.09.18, 18:53
          Generalnie - zgoda. I patrząc na przemiany obyczajowe, to świat (przynajmniej ten europejski) zmierza w kierunku związków bez ślubu.
          Ale jednak wciąż są zwolennicy bo:
          1. Ślub to jednak nie tylko symboliczne ale też formalne zobowiazanie. W związku partnerskim można wziąć w każdej chwili szczoteczkę do zębów i laptopa i sobie pojść na zawsze. Łatwo to zrobić np. w afekcie. Zeby wziąć rozwód, trzeba przejść jakąś procedurę pojednawczą, która jednak w wielu przypadkach jest skuteczna. Bo czasem są np. jakieś niedostatki komunikacyjne. Bywa tak, że dzieki tej procedurze ludzie przemyśliwują, coś tam sobie odpuszczają, wyjasniają, a potem żyją dalej w miarę szczęśliwi - z pożytkiem np. dla małych dzieci. Nie jestem zwolenniczką utrzymywania małżeństw na siłe, ale jednak czasem taki czas na przemyślenie pomaga i małżeństwo wychodzi z tego w miarę obronną ręką. Inaczej się mówi, gdy się ma np. 40 lat, jest się zdrowym, silnym itp. Inaczej jest np. w przypadku powiedzmy np. faceta 60-letniego, z cukrzycą lub innym świństwem, którego żona zauroczyła się innym i stwierdziła, że kończy zabawę w malzeństwo.
          2. Ślub to też obowiązek alimentacyjny. Nie tylko dla dzieci, ale też dla byłego współmałżonka. I nie chodzi tylko o przysądzone lub nie alimenty przy rozwodzie. Nie wszyscy wiedzą, że do 5 lat po rozwodzie na byłyej współmałzonce/małżonku (nawet w przypadku rozwodu bez orzekania o winie i alimentach) spoczywa obowiazek alimentacyjny w przypadku np. znaczego pogorszenia się sytuacji życiowej byłej partnerki/partnera (jeśli ta/ten nie jest w nowym związku małżeńskim). Mam koleżanke, którą mąż zostawił z dzieckiem, bo zakochał się w pieknej lasce. Po dwóch latach laska go spławiła, a on sam podupadł na zdrowiu i wtedy zażądał od byłej żony opieki. I w sądzie wygrał. To oczywiście dla mnie argument przeciwko braniu ślubu, ale nie dla wszystkich też.
          • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:09
            Kawa,

            1. Nie gniewaj się proszę, ale z tego punktu bije wiara w magiczną moc papierka: jak nie ma papierka to amant zabierze laptoka i wyjdzie, a jak jest papierek, to nie wyjdzie, bo przerazi go użeranie się z sądami. Umiarkowanie mnie to przekonuje, ale nawet jeśli, to chciałabyś ślubu by takimi - daruj - żenującymi w gruncie rzeczy motywami - zniechęcić Romea to zostawienia Cię ?

            2. Strzelam, że co najmniej 95% alimentów dotyczy dzieci, a w ich przypadku ślub nie ma najmniejszego znaczenia
            Przypadek który opisujesz jest fajny, ale zgodzisz się chyba, że jest argumentem przeciwko temu paragrafowi, bo chyba każdy, kto choć odrobinę myśli przyzna, że typ nie powinien dostać złamanego grosza
            • po-ranna-kawa Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:14
              Ja nic nie pisałam o magicznej mocy papierka. Chodziło mi o czas do refleksji, zastanowienia się. Są przypadki, że to zadziałało
              • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:34
                A jak brak papierka wpłynął na brak tego czasu ? Przecież tak na głowę, Romeo ten sam czas na namysł ma niezależnie od faktu jego posiadania ?

                > Są przypadki, że to zadziałało

                Ok, ale sugerujesz że Romeo nie mając papierka, tego czasu by nie znalazł ? Przepraszam, jeśli to zabrzmi bardzo cynicznie, ale na moje przeważyły względy praktyczne, raczej niż refleksje natury romantycznej
                • po-ranna-kawa Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:42
                  Niekoniecznie Romeo. Julia teżwink
                  Jedna znajdzie, inna nie, bo jest np. zacieta. W przypadku rozwodu musi.
                  • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:50
                    Ok, Julia też, pojechałem stereotypem wink

                    Eee nie wierzę, że ktoś komu się wali związek nie myśli o tym dużo. Więcej, może znów sądzę po sobie, ale chyba większość ludzi myśli o tym na okrągło, a jakaś część nie sypia nawet po nocach. Może się Kohelja nawąchałem, ale tak bym obstawiał wink
                    • po-ranna-kawa Re: rozwodnicy 12.09.18, 20:09
                      > Eee nie wierzę, że ktoś komu się wali związek nie myśli o tym dużo.

                      Pewnie tak. Ale nie mówimy o myśleniu tylko o działaniu wink To dwie różne sprawy.
                      Chyba popełniasz błąd, myśląc, że wszyscy ludzie są w zasadzie tacy jak Ty. Nie idź tą drogą smile
                      Ludzie czasem działają kompletnie nieoczekiwanie i nieracjonalnie, bo mają jakieś zahamowania, kompleksy i inne ułomności. Nie mówiąc o tym, że wiele osób ma iloraz inteligencji ok. 50 (po śniadaniu) wink
                      • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 20:14
                        > Chyba popełniasz błąd, myśląc, że wszyscy ludzie są w zasadzie tacy jak Ty. Nie idź tą drogą smile

                        Chyba każdy w jakimś stopniu ten błąd popełnia, bo mało komu się chce szukać statystyk, o ankietowaniu znajomych nie wspominając. Ale ok, może za bardzo wierzę w siebie jako modelowego szaraka

                        > Ludzie czasem działają kompletnie nieoczekiwanie i nieracjonalnie, bo mają jakieś zahamowania, kompleksy i inne ułomności. Nie mówiąc o tym, że wiele osób ma iloraz inteligencji ok. 50 (po śniadaniu) wink

                        Czyli myślisz, że rozrzut jest na tyle duży, że nie ma szans znaleźć jakichś prawidłowości czy tendencji ?
                        Dyskusyjna sprawa
          • po-ranna-kawa Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:12
            No i jednak trzeba pamietać o przysiędze przed Bogiem, co Bóg złączył itp. Wiem, że to często fikcja, pusty obyczaj, ale są ludzie (znacznie mniej niż deklaruje), dla których ma to znaczenie.
            • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:23
              Ok, znaczenie ma, tylko nadal jaką ich część siła ich wiary powstrzyma przed pokusą ? W dystansie kilkudziesięciu lat,
              zaznaczam. Strzał z biodra, ale myślę że intuicyjnie do przyjęcia: 5% facetów i może 15% babek (i to głównie dlatego, że bardziej lubię babki wink

              A jeśli tak, to umówmy się, że to nie wina ludzi, tylko opresji systemu (czytaj: ślubu), który narzuca niewykonalne dla zdecydowanej większości ludzi ograniczenia. Dlatego gdyby mi ktoś przystawił kałacha do łba, mówiąc że muszę się ożenić, ale mogę zmodyfikować treść przysięgi, to ująłbym ja na zasadzie best effort - zrobię wszystko, by ...

              Jasne, że byłoby to pole do nadużyć, bo best effort jest zdecydownie gorzej mierzalny od faktu zdrady, ale na moje, byłoby to uczciwsze. Sie rozpisałem wink
              • autoteliczna Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:37
                Dlatego gdyby mi ktoś przystawił kałacha do łba, mówiąc że muszę się ożen
                > ić, ale mogę zmodyfikować treść przysięgi, to ująłbym ja na zasadzie best effor
                > t - zrobię wszystko, by .

                Wychodzi na to samo. Ludzie sa tylko ludzmi.
                >
                > Jasne, że byłoby to pole do nadużyć, bo best effort jest zdecydownie gorzej mie
                > rzalny od faktu zdrady, ale na moje, byłoby to uczciwsze.

                Jak wyzej
                Welcome to life
                • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:57
                  > Wychodzi na to samo. Ludzie sa tylko ludzmi.

                  No jak ? W przypadku tradycyjnej przysięgi, gdybym popełnił zdradę, kogo (prócz mnie) by interesowało, że bardzo się starałem tego uniknąć ? Zdrada to zdrada, a więc jestem podłym zdrajcą, 'bum i neeeeeeeeext !'

                  W przypadku best effort, by nazwać mnie zdrajcą trzeba by udowodnić że nie było wspomnianego starania.

                  Jasne, że są to tylko teoretyczne rozważania, ale od strony moralnej, po mojemu mają duże znaczenie.
                  A jak Ty na to patrzysz ?
                  • autoteliczna Re: rozwodnicy 12.09.18, 20:25
                    gyubal_wahazar napisał:

                    > > Wychodzi na to samo. Ludzie sa tylko ludzmi.
                    >
                    > No jak ? W przypadku tradycyjnej przysięgi, gdybym popełnił zdradę, kogo (prócz
                    > mnie) by interesowało, że bardzo się starałem tego uniknąć ? Zdrada to zdrada,
                    > a więc jestem podłym zdrajcą, 'bum i neeeeeeeeext !'
                    >
                    > W przypadku best effort, by nazwać mnie zdrajcą trzeba by udowodnić że nie było
                    > wspomnianego starania.
                    >
                    > Jasne, że są to tylko teoretyczne rozważania, ale od strony moralnej, po mojemu
                    > mają duże znaczenie.
                    > A jak Ty na to patrzysz ?

                    Patrzę na to tak:
                    Czy się nie tłumaczysz, bo i tak nic nie pomoże (przysięga) czy też może tłumaczysz, bo coś pomoże (best effort - a nuż nie udowodnią) kwestia moralności określona może być jedynie dwoma pytaniami: zdradził czy nie zdradził? Skrzywdził czy nie skrzywdził?

                    Potem jest pytanie:
                    Szansa czy "neeeeeext"?
                    Jedno i drugie uprawnione.
                    Tyle że w parze powinni stać po tej samej stronie.



                    • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 20:54
                      > kwestia moralności określona może być jedynie dwoma pytaniami: zdradził czy nie zdradził?

                      No właśnie w tym moim całym best efforcie, chodzi o to, by to nie było zerojedynkowe. Bo taką jest właśnie tradycyjna przysięga, więc po co byłoby mnożyć byty ? A jeśli nie, to już uczciwiej nie brać w ogóle ślubu,
                      mając świadomość, że przy najszczerszych chęciach nie umie się zagwarantować drugiej stronie wierności (przy najszczerszych chęciach, zaznaczam, więc nie mówimy o jakimś lowelasie)

                      A poza tym jest jeszcze jeden aspekt - wieku w którym się ta deklarację składa. O ile składałby ją dzieciak 15-letni, uważałbym go albo za naiwnego, albo cynicznego ('a co mi tam'), czyli w obu przypadkach nie wierzyłbym za grosz że im sie uda.

                      Jeśli jednak mówiłby to gość powiedzmy 40+, dałbym mu już jakieś 40-50% szans
                      • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 20:55
                        ups, 25-letni miało tam być, nie 15-letni, oczywiście
                      • autoteliczna Re: rozwodnicy 12.09.18, 21:21
                        gyubal_wahazar napisał:

                        > > kwestia moralności określona może być jedynie dwoma pytaniami: zdradził c
                        > zy nie zdradził?
                        >
                        > No właśnie w tym moim całym best efforcie, chodzi o to, by to nie było zerojedy
                        > nkowe. Bo taką jest właśnie tradycyjna przysięga, więc po co byłoby mnożyć byty
                        > ?

                        Nie wiem, co masz na myśli pisząc o mnożeniu bytów. Natomiast odpowiem tak:
                        tradycyjna przysięga to zerojedynkowy konstrukt teoretyczny. W praktyce występuje tylko effort.

                        > A poza tym jest jeszcze jeden aspekt - wieku w którym się ta deklarację składa.

                        Tak - tu zgoda.
          • baenzai Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:36
            Jeżeli nie ma dzieci to rozwód zapada najczęściej na pierwszej rozprawie (zwłaszcza w przypadku długotrwałej separacji faktycznej).
            Z drugiej strony jeżeli ludzie w związku nieformalnym mają np. wspólny kredyt na mieszkanie albo dzieci to też nie jest tak łatwo po prostu wyjść z laptopem i szczoteczką. Zresztą nawet jeżeli nie ma tych wspólnych zobowiązań to rzadko kiedy decyzja o zakończeniu długoletniego związku zapada pod wpływem chwili. Tak z dnia na dzień to można zerwać co najwyżej kilkutygodniową znajomość.

            Ślub oczywiście pomaga w niektórych kwestiach (wspólne rozliczanie podatków, ustawowe dziedziczenie po małżonku, możliwość odwiedzania żony czy męża w szpitalu bez dodatkowych papierków itp). Nie ma jednak większego sensu uważanie rozwodników za gorszych od innych ludzi w kontekście związkowym. Wiele kobiet uważa rozwodników za jakichś wybrakowanych i z góry takich odrzuca szukając partnera, ale jednocześnie nie przeszkadzają im mężczyźni, który mają za sobą poważny i kilkuletni związek nieformalny. Gdzie tu logika? Przecież i jeden i drugi wyznawał miłość swojej byłej partnerce, uprawiał z nią seks i planował z nią wspólną przyszłość. W innych przypadkach jeszcze jakoś tam rozumiem logikę kobiet (doświadczony > prawiczek, bogaty > biedny, bezdzietny > dzieciaty), w tym nie.
            • autoteliczna Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:41
              baenzai napisał:

              > Wiele kobiet uważa r
              > ozwodników za jakichś wybrakowanych i z góry takich odrzuca szukając partnera,
              > ale jednocześnie nie przeszkadzają im mężczyźni, który mają za sobą poważny i k
              > ilkuletni związek nieformalny. Gdzie tu logika? Przecież i jeden i drugi wyznaw
              > ał miłość swojej byłej partnerce, uprawiał z nią seks i planował z nią wspólną
              > przyszłość.

              Dokladnie tak.
        • autoteliczna Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:13
          gyubal_wahazar napisał:
          >
          > Kto przy zdrowych zmysłach, miałby w sposób odpowiedzialny przysiąc, że przez k
          > ilkadziesiąt lat nie zakocha,
          > lub tylko nie zauroczy się na tyle, by z kimś innym pójść do łóżka ?

          Ja.

          >
          > O ile nie, to ślub to dla mnie to kompletnie od czapy pomysł. No chyba, że się
          > mylę

          Wg siebie sie nie mylisz. Wg innych mozesz.
          • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:37
            O cholera. No to szacunek, Autoś. Poważnie, bez żartów. Jak nigdy

            > Wg siebie sie nie mylisz. Wg innych mozesz.

            true. Ale zauważ proszę, że nie twierdziłem, że nikt, tylko że prawie nikt. Subtelna różnica, ale jednak
            • autoteliczna Re: rozwodnicy 12.09.18, 20:05
              Ok smile
              Dla jednych wiernosc jest w cenie. Dla innych nie jest zbyt wazna.
              Jedni i drudzy moga zyc. Tyle, ze nie razem. smile
              • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 20:23
                Dla mnie jest jak najbardziej, ale że sam nawywijałem odrobinę w swoim czasie, to trudno bym tu teraz strugał Matkę Joannę od aniołów wink W każdym razie, szczególnie biorąc pod uwagę dzisiejsze czasy rui i poróbstwa, Twój wynik uważam za niebotyczny. Chapeau bas smile
                • autoteliczna Re: rozwodnicy 12.09.18, 20:32
                  gyubal_wahazar napisał:

                  Twój wynik uważam za
                  > niebotyczny.

                  Nie pisałam o żadnym wyniku.
                  • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 20:57
                    Ok, nadinterpreatcja, sorry
                    • autoteliczna Re: rozwodnicy 12.09.18, 21:12
                      gyubal_wahazar napisał:

                      > Ok, nadinterpreatcja, sorry

                      ok, jarzę
    • autoteliczna Re: rozwodnicy 12.09.18, 19:32
      W temacie:
      Nie zawsze jest tak, ze ten rozwodnik czy rozwodka to taki beznadziejny. Nie wierze w twierdzenie: gdyby byl dobry, to by dalej byl czyims mezem. To nie zawsze sie sprawdza. Ten ktos mogl po prostu pechowo trafic na kogos, kto nie kochal, lub kochal niedojrzale.
      • dolores2222 Re: rozwodnicy 12.09.18, 21:33
        Niestety jak już raz tak trafił, to często postrzega kolejną kandydatkę przez pryzmat tego "trafienia".
        Jeśli ma wysoką samoocenę, podda testowi i jak wyjdzie, że jednak jest ok, nie popadnie w schematy.
        Gorzej, jeśli trafiał tak jak kulą w płot kilka razy. Wtedy lęk przed kolejną sztachetą spowoduje, że do płotu nawet nie podejdzie. No i mamy tzw. wybrakowanych.
        Nie wiem, czy to logicznie brzmi. Ciężki tydzień mam, jakby co. wink
        • heniek.8 Re: rozwodnicy 12.09.18, 21:46
          ja nie bardzo wierzę w takie przypadki że "zawsze mi się trafia pijak / przemocowiec / bawidamek"
          zwykle wtedy przydałoby się kopać głębiej
          • autoteliczna Re: rozwodnicy 12.09.18, 22:33
            heniek.8 napisał:

            > zwykle wtedy przydałoby się kopać głębiej

            Dokładnie tak. W sobie.
            • dolores2222 Re: rozwodnicy 13.09.18, 16:20
              Ło matko, nie dość, że w robocie ciężki tydzień, to jeszcze kopać każą... wink sad
              Zero miłosierdzia.
        • autoteliczna Re: rozwodnicy 12.09.18, 21:48
          Logicznie. Kobiet też dotyczy oczywiście. Słuszna uwaga.
          No właśnie grunt nie popaść w schematy smile
        • gyubal_wahazar Re: rozwodnicy 12.09.18, 23:40
          Trzyma się kupy, luz smile
    • searam Re: rozwodnicy 12.09.18, 20:23
      Warto brac rozwodnika pod uwage.Jest w cenie, skoro nie ma zobowiazan i dba o siebie.Powazne defekty bylyby widoczne przed slubem. Wizja marzacej o bialym welonie i wyrwaniu sie z domu oslepia kobiete. Tort weselny dobija..smile
      Teraz zrozumialem dlaczego kobiety tlumnie buszuja w sklepach z uzywana odzieza...smile Dzialanie zastepcze...?wink
      • heniek.8 Re: rozwodnicy 12.09.18, 21:17
        searam napisał:

        > Wizja marzacej o bialym wel
        > onie i wyrwaniu sie z domu oslepia kobiete.

        no tak średnio bym powiedział,
        w XXI wieku kobieta może sobie skończyć studia, znaleźć pracę, jeżeli rodzice nie kupią to wziąć kredyt na mieszkanie - i żyć sobie na niezłej stopie, nie potrzebuje do tego faceta, żeby się plątał po chałupie smile

        kiedyś to był "obrońca", "żywiciel", "głowa rodziny" a teraz właściwie taki stary podzial ról już się skończył (i dobrze w sumie)
    • abrakadabra123123123 Re: rozwodnicy 18.10.23, 21:52
      Trochę mnie zaintrygowało to stwierdzenie więc się odzywam. Widzę że temat z przed kilku lat więc raczej nikt nie odpisze ale powiem coś o sobie. Mam 50 lat i ponad 20 lat małżeństwa za sobą. Dwójkę dorosłych dzieci i jedno 13 letnie. Jestem w trakcie rozwodu i nie uważam że stwierdzenie że rozwodnik to facet którego żona nie chciała jest trafne. W moim przypadku było tak że to ja złożyłem pozew. Dlaczego? Dlatego że zaczęło jej odbijać. Ma utajoną chorobę psychiczną o której nie powiedziała przed ślubem. Przez te lata jakoś to znosiłem dla dobra dzieci które były małe ale teraz jak się wyprowadziły z domu to powiedziałem dojść. Czas zadbać o siebie a nie tylko o nią, bo jej oczekiwania względem mnie zaczęły być tak wielkie że nie dałem rady już z tym. Ciągle chciała tylko sprzątać, sprzątać i sprzątać. Ciągle mi powtarzała że lepiej jej będzie beze mnie, że da sobie radę. Że powinna założyć błękitną kartę (nigdy nie było w domu przemocy. Nawet nie pomyślałem żeby rękę na nią podnieść). Tak jak by celowo chciała zniszczyć nasze małżeństwo. W końcu jak powiedziała że lepiej przemyśleć czy nie zamieszkać oddzielnie to się wyprowadziłem. Pewnie nie myślała że wniosę pozew o rozwód bo teraz widzę że bardzo ją to przybiło. Ale ja już do niej nie wróce. Nie mam siły. Mam dość straszenia i ciągłego mówienia jaki to ze mnie egoista gdy na ironię wszystko robiłem z myślą o tym żeby spełnić jej pragnienia. Teraz próbuję jakoś się pozbierać bo samotność mi nie służy i okazuje się że znaleźć kogoś jest bardzo trudne. Wbrew wcześniejszym doświadczeniom dalej uważam że małżeństwo to wspaniała instytucja. Nie mam żalu i nienawiści do kobiet chociaż czuję się skrzywdzony. Nie mam nałogów, trupów w szafie i długów. A pomimo tego czuję że łatwo nie będzie bo nawet nie wiem gdzie mogę znaleźć kobietę.
      • tapatik Re: rozwodnicy 18.10.23, 22:13
        A mój kumpel mówi, że w naszym (czyli mojego i kumpla) otoczeniu jest od groma rozwódek, które kogoś szukają.
        • po-ranna-kawa Re: rozwodnicy 24.10.23, 16:12
          tapatik napisał:

          > A mój kumpel mówi, że w naszym (czyli mojego i kumpla) otoczeniu jest od groma
          > rozwódek, które kogoś szukają.
          >
          Kumpel ma rację. Jest od groma szukających rozwódek. Tyle, że znaczna ich część z różnych powodów z ostrożnością podchodzi do perspektywy nowego związku na stałe. Musi być jakiś ważny powód, by się w coś takiego wkręciła.
          Spróbuj popatrzeć na to z punktu widzenia dojrzałej (skoro już po rozwodzie) kobiety.
        • baenzai Re: rozwodnicy 29.10.23, 13:03
          tapatik napisał:

          > A mój kumpel mówi, że w naszym (czyli mojego i kumpla) otoczeniu jest od groma
          > rozwódek, które kogoś szukają.

          Rozumiem, że tobą żadna nie jest zainteresowana? wink
          • tapatik Re: rozwodnicy 29.10.23, 21:01
            baenzai napisał:

            > tapatik napisał:
            >
            > > A mój kumpel mówi, że w naszym (czyli mojego i kumpla) otoczeniu jest od
            > groma
            > > rozwódek, które kogoś szukają.
            >
            > Rozumiem, że tobą żadna nie jest zainteresowana? wink

            Szczerze powiedziawszy to są koleżanki mojego kolegi.
            Ja sam ich nie znam.
        • kevinjohnmalcolm Re: rozwodnicy 29.10.23, 13:48
          tapatik napisał:
          > jest od groma rozwódek, które kogoś szukają.

          Rozwódek z dziećmi.
          • baenzai Re: rozwodnicy 29.10.23, 14:02
            kevinjohnmalcolm napisał:

            > tapatik napisał:
            > > jest od groma rozwódek, które kogoś szukają.
            >
            > Rozwódek z dziećmi.

            Bezdzietnych też trochę jest.

            Inna sprawa czy rzeczywiście kogoś szukają czy po prostu tylko wybrzydzają i czekają na księcia z bajki.

            Swoją drogą polecam najnowszy sezon ,,Rolnik szuka żony'' i wątek 40-letniej właścicielki stadniny. To akurat nie jest rozwódka, ale jednak idealnie pokazuje, że kobiety są zazwyczaj same na własne życzenie.
      • morojka Re: rozwodnicy 19.10.23, 14:55
        abrakadabra123123123 napisał:

        > A pomimo tego czuję że łatwo nie będzie bo nawet nie wiem gdzie mogę znaleźć kobietę.


        W dzisiejszych czasach to najprędzej w internecie.
    • obrotowy rozwodnicy maja wymagania. 18.10.23, 23:14
      po-ranna-kawa napisała:

      > Było o rozwódkach, więc może trochę o rozwodnikach
      > Czy warto brać pod uwagę rozwodnika? Skoro już jakaś go nie chciała,


      albo... on jej nie chcial i powiedzial - adieu...
      • po-ranna-kawa Re: rozwodnicy maja wymagania. 24.10.23, 15:59
        obrotowy napisał:

        > albo... on jej nie chcial i powiedzial - adieu...

        Słuszna uwaga. Tak też może być. Ale to nie zmienia zasadniczo sensu pytania,

        • obrotowy Re: rozwodnicy maja wymagania. 29.10.23, 15:48
          po-ranna-kawa napisała:
          > Słuszna uwaga. Tak też może być. Ale to nie zmienia zasadniczo sensu pytania,


          masz racje. - nie zmienia.

          ale biorac jakiegos rozwodnika/rozwodke stajesz przed poodobnym dylematem - jak wtedy, gdy bierzesz kogos wolnego...

          jakim jest czlowiekiem, czego chce od zycia i ode mnie ?

          ERGO: - rozwodnicy nie sa ani lepszym , ani gorszym "materialem" na partnera.

          zawsze liczy sie konkretny czlowiek...
          • 999karolina Re: rozwodnicy maja wymagania. 31.10.23, 13:07
            obrotowy napisał:


            > ale biorac jakiegos rozwodnika/rozwodke stajesz przed poodobnym dylematem - jak
            > wtedy, gdy bierzesz kogos wolnego...
            >
            > jakim jest czlowiekiem, czego chce od zycia i ode mnie ?
            >
            > ERGO: - rozwodnicy nie sa ani lepszym , ani gorszym "materialem" na partnera.
            >
            > zawsze liczy sie konkretny czlowiek...

            To chyba trochę teoria. Jeśli ktoś miał np. 2 żony lub mężów i zawsze to się kończyło źle, to wzrasta prawdopodobieństwo (a szczególnie uzasadnione są obawy), że może jest coś z nim nie halo pod tym względem. Oczywiście te obawy mogą się okazać zupełnie nieuzasadnione, ale jednak ich pojawienie się jest racjonalne.
            Jeśli ktoś wciąż ma wypadki samochodowe, to nie dziwią obawy przed wyruszeniem z taką osobą w podróż.

            • kevinjohnmalcolm Re: rozwodnicy maja wymagania. 01.11.23, 19:51
              999karolina napisała:
              > Jeśli ktoś miał np. 2 żony lub mężów i zawsze to się kończyło źle,
              > to wzrasta prawdopodobieństwo (a szczególnie uzasadnione są obawy),
              > że może jest coś z nim nie halo pod tym względem.

              > Jeśli ktoś wciąż ma wypadki samochodowe, to nie dziwią obawy
              > przed wyruszeniem z taką osobą w podróż.


              W samo sedno.
              Niestety niektórym nie przeszkadza, że alarm wyje i wszystkie lampki ostrzegawcze migają jak szalone. Lecą jak ćma do świecy.
            • baenzai Re: rozwodnicy maja wymagania. 01.11.23, 19:59
              999karolina napisała:

              > To chyba trochę teoria. Jeśli ktoś miał np. 2 żony lub mężów i zawsze to się ko
              > ńczyło źle, to wzrasta prawdopodobieństwo (a szczególnie uzasadnione są obawy),
              > że może jest coś z nim nie halo pod tym względem. Oczywiście te obawy mogą się
              > okazać zupełnie nieuzasadnione, ale jednak ich pojawienie się jest racjonalne.
              > Jeśli ktoś wciąż ma wypadki samochodowe, to nie dziwią obawy przed wyruszeniem
              > z taką osobą w podróż.

              A jeżeli ktoś ma za sobą kilka nieformalnych związków to zmienia to postać rzeczy? smile
              • tapatik Re: rozwodnicy maja wymagania. 01.11.23, 20:04
                baenzai napisał:

                > A jeżeli ktoś ma za sobą kilka nieformalnych związków to zmienia
                > to postać rzeczy? smile

                Gdzieś czytałem radę, aby najpierw wejść w 12 związków uczuciowych, a potem znaleźć osobę, która będzie lepsza niż te 12. Uzasadnienie było takie, że po 12 związkach będzie się około 30-tki, a ideału i tak nie znajdziesz, więc osoba lepsza niż te dotychczasowe 12 będzie wystarczająco dobra.
                • kevinjohnmalcolm Re: rozwodnicy maja wymagania. 01.11.23, 23:08
                  tapatik napisał:
                  > po 12 związkach będzie się około 30-tki

                  Hmmm.... Pisał to jakiś podrywacz lub niesamowity optymista. Wejście w 12 związków zajęłoby mi jakieś 400 lat.
                  • tapatik Re: rozwodnicy maja wymagania. 02.11.23, 00:02
                    Piszący te słowa zakładał, że jeden związek to jest mniej więcej jeden rok, czyli wejście w związek, bycie w nim, rozstanie i odchorowanie na tyle, aby wejść w następny.
                    Nie mógł wiedzieć, że ktoś może mieć takie problemy związkowe, jakie są teraz.

                    Niestety teraz nie wiem, czy znajdę źródło.
              • 999karolina Re: rozwodnicy maja wymagania. 02.11.23, 01:13
                baenzai napisał:

                > 999karolina napisała:
                >

                >
                > A jeżeli ktoś ma za sobą kilka nieformalnych związków to zmienia to postać rzec
                > zy? smile

                Generalnie to chyba nie ma. Chociaż małżeństwo to jednak z reguły coś więcej niż nieformalnuy związek. Ale w tym sensie, że za nieformalny związek można uważać, że ktoś się z kimś np. tydzień spotykał. Mimo wszystko małżeństwo ma jednak wciąż wyższą range "organizacyjną". Ale nie upieram się. Bo przeciez czasem nieformalny związek jest czasem silnym związkiem.
                • baenzai Re: rozwodnicy maja wymagania. 02.11.23, 21:40
                  999karolina napisała:

                  > Generalnie to chyba nie ma. Chociaż małżeństwo to jednak z reguły coś więcej ni
                  > ż nieformalnuy związek. Ale w tym sensie, że za nieformalny związek można uważa
                  > ć, że ktoś się z kimś np. tydzień spotykał. Mimo wszystko małżeństwo ma jednak
                  > wciąż wyższą range "organizacyjną". Ale nie upieram się. Bo przeciez czasem nie
                  > formalny związek jest czasem silnym związkiem.

                  Kiedyś w związkach nieformalnych byli głównie ludzie z patologii (stąd pejoratywny wydźwięk słowa ,,konkubent'') oraz ludzie ze środowiska artystycznego (czy po prostu ludzie mający mniej konserwatywny stosunek do związków).

                  Teraz ta różnica się w sumie zaciera.

                  Tygodniowe znajomości nie uznawałbym za związki, bez przesady.
    • searam Re: rozwodnicy 15.11.23, 22:57
      "Uwazac na faceta z odzysku..." A co to jest ? Jarmark ? W przyrodzie nie wystepuje cos takiego jak malzenstwo. To wynalazek sluzacy kwestiom majatkowym i tyle.
      • baenzai Re: rozwodnicy 16.11.23, 08:34
        searam napisał:

        > W przyrodzie nie wyste
        > puje cos takiego jak malzenstwo. To wynalazek sluzacy kwestiom majatkowym i tyl
        > e.

        Komputery też nie więc zmykaj do budy. smile
      • po-ranna-kawa Re: rozwodnicy 16.11.23, 11:37
        searam napisał:

        W przyrodzie nie wystepuje cos takiego jak malzenstwo. To wynalazek sluzacy kwestiom majatkowym i tyl
        > e.

        W przyrodzie monogamia w ogóle jest rzadkością - w zasadzie związki zawiązują się tylko na czas zapłodnienia (niekiedy na czas wstępnego odchowania młodych), p[o czym każde idzie w swoją stronę. Ale ludziom na pewnym etapie się to nie spodobało, uznali, że nie jest to dobre rozwiązanie. Więc nie ma co powoływać się na przyrodę wink
        • j-k monogamia nie jest rzadkoscia 16.11.23, 15:07
          po-ranna-kawa napisała:

          > searam napisał:
          >
          > W przyrodzie nie wystepuje cos takiego jak malzenstwo. To wynalazek sluzacy kw
          > estiom majatkowym i tyl
          > > e.
          >
          > W przyrodzie monogamia w ogóle jest rzadkością

          Jakie zwierzęta łączą się na całe życie?
          Oto one.
          Wilki. Wilki to zwierzęta stadne. ...
          Bobry. Typowa rodzina bobrów składa się z rodziców, 2-4 małych dzieci i 2-3 większych. ...
          Łabędzie nieme. Łabędzie nieme pozostają sobie wierne albo przez kilka sezonów rozrodczych, albo do śmierci. ...
          Papużki nierozłączki. ...
          Kruki. ...
          Sępy płowe. ...
          Pingwiny. ...
          Gibbony.
          • searam Re: monogamia nie jest rzadkoscia 17.11.23, 12:49

            > W przyrodzie monogamia w ogóle jest rzadkością
            >
            > Jakie zwierzęta łączą się na całe życie?
            > Oto one.
            > Wilki. Wilki to zwierzęta stadne. ...
            > Bobry. Typowa rodzina bobrów składa się z rodziców, 2-4 małych dzieci i 2-3 wię
            > kszych. ...
            > Łabędzie nieme. Łabędzie nieme pozostają sobie wierne albo przez kilka sezonów
            > rozrodczych, albo do śmierci. ...
            > Papużki nierozłączki. ...
            > Kruki. ...
            > Sępy płowe. ...
            > Pingwiny. ...
            > Gibbony

            To wymaga powtorzenia..: W przyrodzie nie wystepuje cos takiego jak m a l z e n s t w o...
            • po-ranna-kawa Re: monogamia nie jest rzadkoscia 17.11.23, 15:41
              searam napisał:


              > To wymaga powtorzenia..: W przyrodzie nie wystepuje cos takiego jak m a l z e n
              > s t w o...

              OK. Ale to trochę jakbyś powtarzał, że w przyrodzie nie istnieje np. kodeks drogowy, regulamin mieszkańców czy prawo łowieckie. Małżeństwo to czynność prawna. Więc to oczywiste, że w przyrodzie nie istnieje.

              Natomiast jeśli chcemy przyjąć, że odpowiednikiem małżeństwa jest monogamia (co jednak byłoby trochę bez sensu) to w przyrodzie coś takiego jak monogamia istnieje ale bardzo rzadko.
              Stąd można wysnuć wniosek, że poligamia jest zjawiskiem bardziej powszechnym smile
            • baenzai Re: monogamia nie jest rzadkoscia 18.11.23, 09:09
              searam napisał:

              > To wymaga powtorzenia..: W przyrodzie nie wystepuje cos takiego jak m a l z e n
              > s t w o...

              My to przecież wiemy. Podobnie jak nie występuje antykoncepcja, smażenie potraw, hokej na lodzie, niedziele niehandlowe i klasówki z matematyki.

              Nadal nie wiemy jednak do czego właściwie zmierzasz. wink
      • tapatik Re: rozwodnicy 25.11.23, 22:23
        searam napisał:

        > "Uwazac na faceta z odzysku..." A co to jest ? Jarmark ?
        > W przyrodzie nie wystepuje cos takiego jak malzenstwo.
        > To wynalazek sluzacy kwestiom majatkowym i tyle.

        Zgoda, to wynalazek ludzi i w naszym społeczeństwie jak najbardziej istnieje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka