krwawa_szubienica
10.07.19, 14:42
Czemu życie jest chó*nią? Czemu ludzie niszczą nas od środka, dają załamania psychiczne i depresję? Czemu patrzą tylko i wyłącznie na twoje ręce, a na swoje to już nie? Chcą z tobą spędzać czas, ale to ciebie niszczy jeszcze bardziej niż zwykła rozmowa z sąsiadem. Jesteś aspołecznym gnomem, który uwielbia tylko "wybrane" towarzystwo, więc czemu starają się ci towarzystwo wybierać i narzucać swoje? Nie widzą że to ciebie niszczy...? Uważają że masz problem, lecz nie są skorzy do pomocy w rozwiązaniu go. Widzą że jesteś smutny, lecz po pierwszym "Daj mi spokój" odchodzą. Czemu ludzie są debilami nieczułymi na uczucia drugiej osoby? Poco oferują pomoc, skoro po paru dniach stwierdzają że to tylko okres dojrzewania? Jakim prawem oceniają drugą osobę, tylko z racji rzeczy, którą usłyszeli? Czemu nie dają drugiej szansy i nadziei? A gdy nadzieja się pojawi to ją tylko niszczą, dokładnie jak ciebie... Przez dwa lata dawałeś rade, nic sobie nie robiłeś, po prostu sobie istniałeś -bo twoje życie to nie życie, tylko istnienie- z dnia na dzień. Lecz, postanowiłeś zaufać. Co ta decyzja zrobiła? Pogorszyła twoją sytuację psychiczną, zacząłeś po cichu robić jedną, drugą, trzecią, ...trzynastą, czternastą kreskę. Żeby nikogo nie martwić swoim marnym i nic nie wartym życiem, zasłaniasz rany na nadgarstku. Czym? Plastrem, rękawem. Poco? Po to by umrzeć z wiedzą iż nikt się tobą nie interesuje...
"Pozytywne nastawienie to podstawa! Czyli nawet nie znam podstaw..."