Dodaj do ulubionych

A może wyjazd gdzieś dalej?

01.02.25, 23:31
Zastanawiam się nad wyprowadzką - tak na właściwie stałe - do Włoch lub Hiszpanii.

Za jedną kawalerkę w Warszawie kupię tam bez problemu jakieś mieszkanie (nawet trochę większe), pracę mam taką, że miejsce zamieszkania nie ma większego znaczenia. Koszty utrzymania niewiele większe.

Jakie korzyści ? - znacznie lepszy klimat, odcięcie się od tutejszego zaduchu (chodzi o ogólną atmosferę) i wprowadzenie czegoś nowego do życia.

Myślał ktoś o takiej opcji?
Obserwuj wątek
    • stasi1 Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 03.02.25, 06:44
      To chcesz się na prowincje tam wyprowadzić skoro masz mieć niby większe mieszkanie?
      • po-ranna-kawa Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 03.02.25, 16:38
        Fakt, raczej nie do jakiegoś wielkiego miasta typu Rzym, Mediolan, Neapol. Wolałabym coś bardzie kameralnego. Ważniejsze jest położenie i taki ogólny klimat miejsca.

        Ceny nieruchomości we Włoszech (poza oczywiście miejscami bardzo turystycznymi) są niższe niż w Polsce
        • stasi1 Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 05.02.25, 17:59
          Jak są niższe to jedź, zawsze kiedys możesz wrócić
        • okruchlodu Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 07.02.25, 19:40
          Ceny mieszkań, pogoda to istotne plusy.

          Kolejnym wartym rozważenia argumentem jest istotny wzrost atrakcyjności po przekroczeniu włoskiej granicy przez Polki.

          I to ich podejście do życia!
          • stasi1 Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 09.02.25, 07:55
            Latem to chyba pogoda nie za bardzo tam jest. A co maja w sobie te Polki że tak ich wartość wzrasta tam?
    • obrotowy Samej ? 03.02.25, 17:34
      - bo tak to zrozumialem...

      to jest loteria.
      tu w kraju masz przyjaciol i znajomych
      - tam na poczatku bedziesz kompletnie sama...

      2. A jezeli z partnerem - to zupelnie inna historia...
      • po-ranna-kawa Re: Samej ? 03.02.25, 23:23
        obrotowy napisał:


        > to jest loteria.
        > tu w kraju masz przyjaciol i znajomych
        > - tam na poczatku bedziesz kompletnie sama...

        Biorę to pod uwagę. Trochę lubię być sama, ale myślę, że dzięki tanim liniom będzie dużo chętnych do odwiedzin.
        >
        > 2. A jezeli z partnerem - to zupelnie inna historia...
        Partner na przychodne (przyjezdne)
      • hana2 Re: Samej ? 08.02.25, 09:25
        Jeżeli ktoś bardzo potrzebuje kontaktów międzyludzkich to znaczy, że jest otwartą osobą i bez problemu nawiąże nowe znajomości, w nowym miejscu. Jeżeli jest ktoś typem samotnika, to bez różnicy gdzie będzie praktykował swoją samotność.

        Mnie byłoby szkoda relacji, przyjaźni obecnych, ale fajni ludzie są wszędzie i wszędzie można poznać nowych znajomych. W dobie internetu, tanich linii, dostępności aut drugi koniec Europy nie jest końcem świata dla starych znajomości. Z resztą moje najtrwalsze przyjaźnie to nie te, które praktykuję na co dzień, ale takie które się porozjeżdżały i i tak widujemy się rzadko.

        Jestem na tak wszelkim zmianom, które nam bardzo chodzą po głowie. Jestem przeciwniczką takich słów jak: no co ty, to szaleństwo, jesteś za stara, już za późno na zamiany, to się nie uda w twoim wieku, trzeba było działać, gdy się było młodym. Nawet, gdy coś się nie uda, nie wypali to warto potraktować to jako doświadczenie życiowe.
        • baenzai Re: Samej ? 08.02.25, 11:24
          hana2 napisała:

          > Jeżeli ktoś bardzo potrzebuje kontaktów międzyludzkich to znaczy, że jest otwar
          > tą osobą i bez problemu nawiąże nowe znajomości, w nowym miejscu.

          Fałszywa implikacja.

          Można przecież potrzebować kontaktów międzyludzkich i jednocześnie mieć słabe social skille albo inne ograniczenia.
          • hana2 Re: Samej ? 08.02.25, 12:22
            Uogólniłam. Można potrzebować kontaktów międzyludzkich, ale można nadawać na innej fali niż osoby w otoczeniu. Chociaż prawie zawsze choć jedna wspólna fala się znajdzie.

            Akceptacja przez otoczenie, bycie zasymilowanym wpływa na nasze poczucie wartości. Można się zapytać, czy ktoś kto nie potrafi wejść w towarzystwo, faktycznie potrzebuje tego towarzystwa, czy może będą poza nim czuje się mniej wartościowy i dlatego cierpi, a w rzeczywistości w cale mu tak nie jest dobrze w tłumie. Poza i w nim czuje dyskomfort.

            Są ludzie, którzy czerpią energię z kontaktów międzyludzkich, a są ludzie, którzy ładują się energią w samotności, a kontakty towarzyskie ich wyczerpują.

            Ja potrzebuję kontaktów międzyludzkich, ale w niezbyt wysokiej dawce. Kiedyś miałam kompleks z tego powodu, że nie potrafię żyć jak w komunie, gdzie bez przerwy spotyka się kilka par, w każdy weekend, razem spędzają wakacje. Az zrozumiałam, że to nie dla mnie. Że za bardzo cenię sobie niezależność, samotność, różnorodne towarzystwo.

            Na znajomych bym się nie patrzyła wyjeżdżając z kraju, ale na dzieci. Bo może fajnie móc wpaść czasem do matki na obiad. No chyba że starsze dziecko pierwsze wyemigruje. Bo młodsze być może już zawsze będzie potrzebowalo mojego wsparcia.

            • baenzai Re: Samej ? 08.02.25, 13:29
              Dla mnie jakieś 80% ludzi jest męcząca, irytująca albo w najlepszym razie całkowicie obojętna.

              Na tych wartościowych dość ciężko jest gdzieś trafić (zwłaszcza będąc w wieku 30+ albo 40+) a nawet jak się trafi to ta osoba może zwyczajnie nie być zainteresowana rozwijaniem znajomości (z wielu różnych względów).
    • tapatik Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 03.02.25, 18:29
      Co się będziesz ograniczać - jedź w Bieszczady.
      • po-ranna-kawa Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 03.02.25, 23:32
        tapatik napisał:

        > Co się będziesz ograniczać - jedź w Bieszczady.

        Byłam nie raz. Kiedyś nawet kilka miesięcy. Bardzo lubię, ale tak na co dzień to jestem jednak mieszczuchem, który lubi połazić po ulicach, wyjść na koncert, pozwiedzać, posiedzieć w kawiarni itp.
        Co robić w Bieszczadach od października do kwietnia? Nie umiem malować ani strugać świątków, staram się pić alkohol z umiarem...
        • tapatik Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 04.02.25, 11:23
          A może Czechy? Blisko, powinno być taniej, język tak jakby łatwiejszy.
          • baenzai Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 04.02.25, 11:26
            A co w tych Czechach takiego fajnego?
            • tapatik Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 04.02.25, 11:59
              Może Czeszki? tongue_out
              • baenzai Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 04.02.25, 12:12
                Baby z Pragi są pewnie podobne do tych z Warszawy. Poza tym kawa nie pisała, że celem przeprowadzki jest poznanie nowych psiapsiół.
                • tapatik Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 04.02.25, 18:30
                  To Czechów, nie muszą być z Pragi.
                  • baenzai Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 04.02.25, 19:33
                    tapatik napisał:

                    > nie muszą być z Pragi.
                    >

                    W Czechach jedyne miasto godne uwagi to właśnie Praga. Kilka pozostałych to jest pewnie level takiej Bydgoszczy.
                    • j-k Nie masz pojecia o Czechach 05.02.25, 15:52
                      pieknych miejsc jest tam sporo a takie np. miasto Brno - to bardziej przypomina maly Wieden, niz nasza polska Bydgoszcz...


                      a ja osobiscie b. lubie Olomouc (Olomuniec) - tez czeska perelka.

                      i litry piva juz tam wyypilem smile
                      .
                      www.gospodarek.pl/olomuniec/
                  • po-ranna-kawa Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 04.02.25, 22:26
                    tapatik napisał:

                    > To Czechów, nie muszą być z Pragi.
                    >
                    Widziałeś wielu fajnych Czechow? wink
                    Ja nie.
                    • tapatik Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 05.02.25, 21:00
                      po-ranna-kawa napisała:

                      > Widziałeś wielu fajnych Czechow? wink
                      > Ja nie.

                      Jeszcze tego brakowało, abym się za Czechami rozglądał.
                      Co innego Czeszki.
                      • baenzai Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 06.02.25, 05:18
                        tapatik napisał:

                        > po-ranna-kawa napisała:
                        >
                        > > Widziałeś wielu fajnych Czechow? wink
                        > > Ja nie.
                        >
                        > Jeszcze tego brakowało, abym się za Czechami rozglądał.
                        > Co innego Czeszki.
                        >

                        Owszem, Czeszki w porno dają radę (tak przynajmniej koledzy mówili). Jednak to nie są kobiety o jakiejś innej mentalności albo o innych wymaganiach niż Polki. Pod względem ekonomicznym to również bardzo podobny level. Skoro zatem w Polsce nie jesteś w stanie nikogo wyrwać to w Czechach też miałbyś problemy.
            • obrotowy piwiarnie - po czesku "pivnice" :) 04.02.25, 15:30
              baenzai napisał:

              > A co w tych Czechach takiego fajnego?


              piwiarnie - po czesku "pivnice" smile

              tylko w Czechach zachowaly one swoj dawny - towarzyski charakter
              .
              www.tripadvisor.com/LocationPhotoDirectLink-g274707-d3742676-i204742004-Pivnice_U_Jary-Prague_Bohemia.html
              • baenzai Re: piwiarnie - po czesku "pivnice" :) 04.02.25, 17:35
                Czy ja wiem czy to taka duża zachęta. Jak już zmieniać kraj to raczej na bardziej różniący się od Polski niż Czechy.
                • obrotowy bez sensu. 04.02.25, 19:07
                  baenzai napisał:
                  > Czy ja wiem czy to taka duża zachęta.
                  Jak już zmieniać kraj to raczej na bardziej różniący się od Polski niż Czechy.


                  bez sensu.

                  objechalem 20 krajow Europy.

                  najlepiej czulbym sie w Czechach.
                  • baenzai Re: bez sensu. 05.02.25, 08:17
                    obrotowy napisał:

                    > baenzai napisał:
                    > > Czy ja wiem czy to taka duża zachęta.
                    > Jak już zmieniać kraj to raczej na bardziej różniący się od Polski niż Czechy.
                    >
                    >
                    > bez sensu.
                    >
                    > objechalem 20 krajow Europy.
                    >
                    > najlepiej czulbym sie w Czechach.

                    Rozumiem zamieszkanie w Czechach np. z powodu zapoznania partnera z tego kraju. Ale jeżeli ktoś ma po prostu trochę dość Warszawy i potrzebuje odmiany to po co miałby wyprowadzać się do Czech mając w samej Polsce sporo ciekawych alternatyw?

                    Ani tam nie jest specjalnie taniej ani ładniej ani ludzi nie są jacyś bardziej otwarci.
                    • baenzai Re: bez sensu. 05.02.25, 14:00
                      Swoją drogą Czechy mają jednak ten plus, że można tam bez większego przypału jarać zioło. Nawet jak to zrobisz w jakimś ogródku piwnym to co najwyżej dostaniesz pouczenie a nie jak u nas rewizja i dołek. smile
                      • tapatik Re: bez sensu. 09.02.25, 09:33
                        baenzai napisał:

                        > Swoją drogą Czechy mają jednak ten plus, że można tam bez większego
                        > przypału jarać zioło. Nawet jak to zrobisz w jakimś ogródku piwnym to
                        > co najwyżej dostaniesz pouczenie a nie jak u nas rewizja i dołek. smile

                        Do mojego znajomego przyjechał kurier z paczką za pobraniem. Miał problemy z ogarnięciem pieniędzy, bo był pod wpływem maryśki. Kilka tygodni później smerfy kontrolowali kurierów jeżdżących po mieście. Zatrzymali kilka dowodów rejestracyjny za zły stan pojazdu i trzech kurierów, bo byli pod wpływem narkotyków.
                        Więc nie wiem czy to taki plus.
                • po-ranna-kawa Re: piwiarnie - po czesku "pivnice" :) 04.02.25, 22:32
                  baenzai napisał:

                  > Czy ja wiem czy to taka duża zachęta. Jak już zmieniać kraj to raczej na bardzi
                  > ej różniący się od Polski niż Czechy.

                  No właśnie. W dodatku na gorszy smile
              • po-ranna-kawa Re: piwiarnie - po czesku "pivnice" :) 04.02.25, 22:30
                obrotowy napisał:

                > baenzai napisał:
                >
                > > A co w tych Czechach takiego fajnego?
                >
                >
                > piwiarnie - po czesku "pivnice" smile
                >
                > tylko w Czechach zachowaly one swoj dawny - towarzyski charakter
                > .
                Czeskie piwiarnie mają swój urok. Na kilka wieczorów. Ale tak na dłużej ? Nie wiem, czy patrzenie na ludzi uwalających się piwem byłoby takie fajne. Szczególnie jeśli się nie jest szczególnym fanem tego napoju
          • po-ranna-kawa Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 04.02.25, 22:23
            tapatik napisał:

            > A może Czechy? Blisko, powinno być taniej, język tak jakby łatwiejszy.

            Czechy??? Nigdy bym na to nie wpadła. To chyba jedno z ostatnich miejsce w Europie, które na takie przenosiny bym wybrała. Dlaczego ktoś miałby opuszczać Polskę dla Czech? Ja nie muszę stąd wyjeżdżać. Co na co dzień w Czechach może być fajnego? Bez sensu. Klimat podobny, nie ma morza, ludzie jacyś dziwni. Tak na tydzień, żeby pozwiedzać są OK, ale dłużej...?
            >
            • obrotowy A może wyjazd gdzieś dalej - ale po co ? 05.02.25, 16:59
              po-ranna-kawa napisała:
              Ja nie muszę stąd wyjeżdżać.


              Jak nie musisz to nie wyjezdzaj.

              Kiedys wyjezdzalo sie za lepszymi pieniedzmi...

              A Jezeli Twoj rozwazany wyjazd nie bylby z tym zwiazany
              - to nie widze w tym wiekszego sensu.

              a do takich Wloch - to sie jezdzi na wycieczki
              - bo zapewniam, ze np. opieka zdrowotna - rownie kiepska - jak w PL.
    • okruchlodu Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 07.02.25, 17:47
      Mój przyjaciel wyjechał na wymianę studencką (przed 40-stką) na Majorkę. W międzyczasie skończył studia ale dalej tam mieszka. Pogoda go rozpieszcza ale tęskni za znajomymi i... lekarzami.
      • j-k po cco ? 07.02.25, 22:25
        okruchlodu napisała:
        Pogoda go rozpieszcza ale tęskni za znajomymi i... lekarzami.


        popacz, co napisalem powyzej.

        - prawie dokladnie - to samo.
        • okruchlodu Re: po cco ? 07.02.25, 22:35
          Tak, Hiszpania to fatalne miejsce dla hipochondryka. Bez skierowania, nie pójdziesz do specjalisty nawet prywatnie. Mój przyjaciel przyjeżdżając do Polski ma umówione przynajmniej kilka wizyt.
          • tapatik Re: po cco ? 08.02.25, 00:27
            A co z ludźmi, którzy rzeczywiście na coś chorują?
            • okruchlodu Re: po cco ? 08.02.25, 05:20
              Ci raczej nie mają problemu ze zdobyciem skierowania. A hipochondrycy nie blokują im terminów.
          • tomekzgor Re: po cco ? 08.02.25, 17:26
            okruchlodu napisała:

            > Tak, Hiszpania to fatalne miejsce dla hipochondryka. Bez skierowania, nie pójdz
            > iesz do specjalisty nawet prywatnie. Mój przyjaciel przyjeżdżając do Polski ma
            > umówione przynajmniej kilka wizyt.

            No nie przesadzajmy z tą hiszpańską katastrofą służby zdrowia. A najśmieszniejsze jest stwierdzenie że do specjalisty nawet prywatnie nie można pójść. Tamtejsza publiczna służba zdrowia działa podobnie jak ta w Polsce. Do specjalistów sie trochę czeka w przypadkach nagłych bez problemu można iść na tzw. SOR, lekarze przyjmują prywatnie bez problemu. Koszt wizyty to ok. 100 euro

            Być może przyjaciel (podobnie jak wielu Polaków pomieszkujących za granicą) woli się leczyć w Polsce. Może mu tu łatwiej wkręcić się do specjalisty może woli polskiego lekarza (np. ze względów językowych) a może chodzi po prostu o kasę (bo tu jednak taniej - np. leczenie zębów)

            • okruchlodu Re: po cco ? 08.02.25, 17:54

              > No nie przesadzajmy z tą hiszpańską katastrofą służby zdrowia. A najśmieszniej
              > sze jest stwierdzenie że do specjalisty nawet prywatnie nie można pójść. Tamtej
              > sza publiczna służba zdrowia działa podobnie jak ta w Polsce. Do specjalistów s
              > ie trochę czeka w przypadkach nagłych bez problemu można iść na tzw. SOR, lekar
              > ze przyjmują prywatnie bez problemu. Koszt wizyty to ok. 100 euro


              > Być może przyjaciel (podobnie jak wielu Polaków pomieszkujących za granicą) wol
              > i się leczyć w Polsce. Może mu tu łatwiej wkręcić się do specjalisty może woli
              > polskiego lekarza (np. ze względów językowych) a może chodzi po prostu o kasę (
              > bo tu jednak taniej - np. leczenie zębów)

              Wiedzę czerpię z jego opowiadań. Według niego trzeba mieć skierowanie do specjalisty a żeby mieć skierowanie, ktoś musi ci je wypisać.

              W Polsce po prostu zapisywał się na wizytę przez znanylekarz, gdy miał taką potrzebę. Nie musiał konsultować z lekarzem rodzinnym, czy jest potrzeba wizyty u specjalisty czy nie ma. Przyjaciel nigdy nie żałował kasy na tą sferę życia, jest rasowym hipochondrykiem. Jest zresztą w trakcie terapii z tego powodu. Tak płaci za to i nie ma problemów z barierą językową. Skończył filologię hiszpańską, zna też angielski na poziomie C1/C2. To nie kwestia bariery językowej.
              • obrotowy owszem 08.02.25, 22:37
                okruchlodu napisała:
                To nie kwestia bariery językowej.


                nie mam takich - bo z obcymi jezykami sobie radze.


                to kwestia bariery duchowej.

                Pisze w uproszczeniu:

                istnieja:
                Germanie
                Romanie
                i
                Slowianie.

                bariere jezykowa da sie poprzez cwiczenia pokonac

                bariere duchowa i kulturowa - trudniej.






              • tomekzgor Re: po cco ? 09.02.25, 00:46
                W Polsce też gdy chcesz się leczyć na NFZ i chcesz iść do specjalisty to musisz mieć skierowanie od lekarza rodzinnego (może są przy jakichś chorobach wyjątki ale zasada jest taka jak wyżej). Czyli tak samo jak w Hiszpanii. Gdy chcesz iść do specjalisty szybciej i masz kasę to idziesz prywatnie.
                Jednak w Polsce wizyta u specjalisty kosztuje o ok 50% więcej niż w Hiszpanii. Więc nie ma się co dziwić że hipochondrycy gdy przyjeżdżają do Polski to hurtowo odwiedzają lekarzy.
                A znajomym mówią że robią tak bo w Hiszpanii się nie da wink
                • baenzai Re: po cco ? 09.02.25, 02:38
                  tomekzgor napisał:

                  > Jednak w Polsce wizyta u specjalisty kosztuje o ok 50% więcej niż w Hiszpanii.
                  > Więc nie ma się co dziwić że hipochondrycy gdy przyjeżdżają do Polski to hurt
                  > owo odwiedzają lekarzy.

                  Co? smile
                  • tomekzgor Re: po cco ? 09.02.25, 20:48
                    baenzai napisał:

                    > tomekzgor napisał:
                    >
                    > > Jednak w Polsce wizyta u specjalisty kosztuje o ok 50% więcej niż w Hisz
                    > panii.
                    > > Więc nie ma się co dziwić że hipochondrycy gdy przyjeżdżają do Polski t
                    > o hurt
                    > > owo odwiedzają lekarzy.
                    >
                    > Co? smile

                    Pomyłka. Oczywiście miało być o 50% mniej a nie więcej
                • okruchlodu Re: po cco ? 09.02.25, 08:02
                  On twierdzi, że tam trzeba miec skierowanie nawet jak idziesz prywatnie. Na tym polega ta subtelna acz istotna różnica.

                  Przyjaciel wydawał w PL gruby hajs na specjalistów z prof przed nazwiskiem, nie sądzę żeby tam zrobił się oszczędny w tej kwestii
    • permet Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 02.03.25, 10:01
      za kawalerke w wawie kupisz w hiszpanii calkiem niezly dom w jakims uroczym miejscu, jezeli oczywiscie nie chcesz i nie musisz mieszkac w ktoryms z wiekszych miast.
      tylko zanim zdecydujesz sie na przeprowadzke na stale, zamieszkaj tam na probe na 2-3 miesiace. co innego wakacyjny wyjazd, a co innego mieszkanie na codzien. :d
      o opcji na stale myslalam, ale mam dwa ukochane miejsca (jedno w pl, drugie w es) i tesknie za nimi jednakowo, nie umialabym zrezygnowac calkowicie z zadnego z nich.
      • summerland Re: A może wyjazd gdzieś dalej? 05.03.25, 15:45
        Czyli mieszkasz trochę tu, trochę tam?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka