smutna

24.11.07, 19:28
a ja juz stracilam nadzieje na milosc, bliskosc, dom...
czuje, ze mnie ta samotnosc (trwajaca cale lata) powoli zabija:
sukcesy, porazki, dawno stracily znaczenie, bo nie mam sie z kim tym
podzielic. Próbowalam róznie sobie pomagac (terapia), ale jak na
razie nic sie nie zmienilo.
caly czas czuje sie wyobcowana: zwlaszcza, ze mam wrazenie, ze
wszyscy wokol maja kogos bliskiego, przyjacióŁ.
wszystko jakby sie dla mnie skonczylo ,życie zrobilo koszmarna
podróżą do nikąd....

czy jest tu ktos komu udalo sie cos odmienic po latach samotnego
życia? a jesli tak, to jak tego dokonal?
    • kruz7 Re: smutna 24.11.07, 23:43
      Ciężko mi tutaj coś doradzić. Nie byłem nigdy dłużej niż pół roku bez kontaktu z
      kobietą. Nauczyłem się jednego mimo wielu potknięć. Poddanie się, zatracenie
      samego siebie powoduje największego doła. Bardzo ciężko żyje się bez kogoś
      bliskiego, wiem doskonale o tym. Ja tęskniłem za kimś kogo kochałem oraz za kimś
      kogo chciałem pokochać. Byłem rozbity na dwie częśći. Przyszedł jednak dzień
      kiedy miałem tego dość. Podniosłem się z ziemi i zacząłem żyć od nowa, patrzeć
      na świat bardziej kolorowo. Nie można podchodzić do ludzi z posępną miną,
      ponieważ tyle samo dostaniemy. Kolejna nauczka moja. Nie wchodzić w żaden
      związek z obawy przed samotością, przed zimnymi wieczorami i brakiem ciepłego
      ciała w łóżku obok. To potęguje mszcząc się na nas. Ciężko potem odnaleźć się,
      nawiązać normalny związek.
      Nie piszę tutaj na forum żadnej teorii. Piszę co przeżyłem.
      • justawoman1 Re: smutna 25.11.07, 18:37
        Dzieki;
      • justawoman1 Re: smutna 25.11.07, 19:35
        a moge spytac, gdzie spotykasz swoje kobiety? skad je bierzesz? ja
        srednio moge sobie wyobrazic znalezienie faceta poza internetem...
        • kruz7 Re: smutna 25.11.07, 23:40
          Poznaję kobiety na studiach, nawiązałem kilka znajomości właśnie poprzez ten
          portal. Nastawiam się otwarcie do ludzi i samo jakoś przychodzi. Plusem i
          magnesem może jest chęć zrobienia czegoś dla kobiet, bez wzajemności. Nie
          oczekuję tego. Skoro ja coś zrobiłem dla niej, niech ona zrobi dla kogoś innego.
          W ten sposób może poznać chłopaka. Staram się ustawiać spotkania ludzi, którzy
          chcą być razem, lecz brak im dwojgu odwagi do pierwszego kroku. Zresztą mnie
          samemu bardzo często jej brak.
          • boszka5 Re: smutna 26.11.07, 11:04
            KRUZ7 napisał- chcą być razem,lecz brak im dwojgu odwagi do pierwszego
            kroku.Zresztą mnie samemu bardzo często jej brak- Sama zadaje sobie takie
            pytanie,czego Ja się tak naprawdę obawiam.Jestem już po pewnych
            przeżyciach,wdowa,dzieci,choroba,rozczarowania.Mimo,że nie brakuje mi
            przyjaciół(prawdziwych ,przetestowanych)zainteresowań,odwagi,radości.To prawdą
            jest fakt,że wszystko kończy się tak samo szybko jak się zaczęło -Tylko
            znajomość,nic więcej.DLACZEGO TAK SIĘ DZIEJE.Im dłużej czekamy,tym bardziej się
            oddalamy.
          • justawoman1 Re: smutna 26.11.07, 22:21
            jeszcze raz dzieki - widze ze jestes ekspertem od
            niesmialosci/samotnosci- mógŁbys chyba udzielac rad zawodowo:_)
            oczywiscie samotnosc mam z domu (alkoholowego) - tak to teraz
            rozumie; tylu sie tam zachowan wyuczylam, ktore mnie od ludzi
            oddalaja: bardzo mnie to na co dzien boli, bo pracuje caly czas z
            ludzmi ( i dobrze sobie radze), mam sporo znajomych z pracy, i nikt
            z nich raczej by niepowiedzial, ze jestem osoba 'dziwna', z ktorej
            lepiej sie trzymac z daleka, a ja w srodku sie czuje martwa i troche
            przerażona, bo boje sie ze mi sie nigdy nie uda....tyle czasu.
            Byc moze sie myle, ale wydaje mi sie,ze tyle bym osiągnela, gdybym
            miala kogos.
            dzieki za wsparcie kruz
            • kruz7 Re: smutna 27.11.07, 22:00
              Nie jestem psychologiem, nie cierpiałem tego przedmiotu w żadnej szkole.
              Podchodziłem do tego 3 razy "z" - zakuć, zaliczyć, zapomnieć. W życiu o czym
              wiesz jest dużo trudniej. Nie można liczyć tutaj na pomoc innych. Będąc z kimś
              na pewno można osiągnąć więcej. Spójrz jednak na to z boku. Czas leci
              nieubłaganie. Chcesz coś zrobić i co? Czekasz aż będziesz z kimś? Jak długo to
              jeszcze potrwa? Spełnią się Twoje plany, zrealizujesz swoje marzenia? Po kilku
              latach założysz rodzinę, urodzisz dzieci. W zimowy wieczór usiądziesz w fotelu i
              zdasz sobie sprawę, że wszystko osiągnęłaś dzięki komuś. Co będziesz mogła
              przypisać sobie samej? Jak zmobilizujesz swoje dzieci do działania?
              Chciałem wyjechać z Polski na stałe dla kobiety i do kobiety. Po kilku latach
              okazało się, że nie warto było myśleć nawet o tym. Z tęsknoty za nią wpadłem w
              doła bardzo poważnego. Przez kilka miesięcy nie widziałem sensu życia w kraju,
              chodziłem codziennie na jedno piwko lub dwa. Wcześniej nigdy nie miałem takich
              pobudek. Było to moje lekarstwo na samotność i tęsknotę. Siedziałem sam i
              rozmyślałem lub znalazłem kogoś, komu mogłem postawić i porozmawiać. W między
              czasie miałem dziewczynę, z którą też tam chodziłem. Nadszedł w końcu dzień
              kiedy już miałem dość. Powiedziałem sobie DOŚĆ! Od tamtego dnia minęło ponad 2,5
              roku. Nie piję żadnego alkoholu. Robię coś dla samego siebie, sprawiam innym
              radość. Miałem plany, które zaczynam powoli realizować. Musiałem upaść, aby
              wreszcie zacząć coś osiągać. Nie żałuję. Przez tego doła mam nauczkę, że liczyć
              można tylko na siebie. Mogę śmiało powiedzieć, że osiągam coś tam tylko dzięki
              sobie.
              • kwiaaatek1 Re: smutna 27.11.07, 23:02
                justawoman1, może to Cię pocieszy, że ja też jestem w podobnej do Ciebie
                sytuacji. Jedyne co nam pozostaje to pokora i nadzieja, że życie odmieni się na
                lepsze, no i działanie, spotykanie się z ludźmi, rozmowy, może kiedyś będzie nam
                dane spotkać bratnią duszęsmile Do mnie też czasem przychodzą gorsze chwile, wtedy
                znika moja nadzieja na lepszą przyszłość i myślę, że jak moje życie ma być cały
                czas tak samotne jak do tej pory, to się wypalę, ale potem przychodzą dni, że
                mam nadzieję i Tobie też życzę jej jak najwięcej.
                • samotne_miau_miau Re: smutna 28.11.07, 07:09
                  Kwiatku, życie nie odmieni się na lepszy. Ty, tylko Ty możesz
                  odmienić je na lepsze. Ty sama!!!
              • boszka5 Re: smutna 28.11.07, 10:04
                KRUZ7-piszesz,że nie lubisz psychologi,ale to o czym piszesz ma podłoże
                psychologiczne.Gdybyś nie miał tej wiedzy,SAM nie poradziłbyś sobie.Wiem coś na
                ten temat.Pewien rodzaj wewnętrznej siły do walki z przeciwnościami losu.Ja
                życie porównuję do KIEROWNICY SAMOCHODU-jak jedziesz po drodze życia i dokąd
                zależy tylko od CIEBIE.
    • markpol_2004 Re: smutna 28.11.07, 10:36
      Witam serdecznie mam na imię Marek i również jestem samotny chetnie poznam miłe
      dziewczyny więc piszcie : markpol1@wp.pl lub sms pod : 606 322 081 na pewno
      odpisze i oddzwonie pozdrawiam i zycze miłego dnia Marek
      • kwiaaatek1 Re: smutna 28.11.07, 22:05
        samotne_miau_miau, tak, dlatego w dalszej części wypowiedzi napisałam o
        działaniusmile
        • justawoman1 Re: smutna 06.12.07, 22:02
          chce wam wszystkim podziekowac za sŁowa wspracia....to bradzo
          ciekawe i mądre, co piszecie...ja tez miewam gorsze i lepsze dni,
          ale na co dzien nosze w sobie taki ogromny smuteki i poczucie
          straty - to chyba jest nawet dosc zabawne bo mi najbardzej zal
          chwil, krote sie nigdy nie wydarzyŁY, a na które caŁe życie
          czekaŁam... chyba typowe dla osób samotnych... ciezko mi jakos
          zapomniec o tym wszystkim na co dzien, bo zeby wychodzic do ludzi
          trzeba troche wiecej pogody, a nie ciaglej apatii, a ja dobry
          nastrój to chyba raz na rok mam:_)
          Zaczne niedŁugo nową terapię, ale boje sie, ze moze mi znowu nie
          wyjsc.

          pozdrawiam was wszystkich cieplo i jeszcze raz dzieki
          • boszka5 Re: smutna 07.12.07, 11:38
            Czy te terapie są Tobie pomocne ?Jeśli tak to dobrze,jeśli nie-to sama wyciągnij
            WNIOSEK,co musisz zmienić w sobie,aby dokonała się zmiana.Psycholog Cię
            pokieruje,ale to TY musisz wlewać paliwo do mózgu.Jestem w pełni świadoma
            tego,że łatwo się radzi,gorzej wprowadzić to w życie,ale wszystko jest
            możliwe............
            • kruz7 Re: smutna 07.12.07, 17:28
              Brałem środki na uspokojenie a wystarczyło napisać wymówienie z pracy i od razu
              nie potrzebuję ich. Sam poradziłem sobie. Urwałem łeb sprawie, która mnie
              męczyła i gnębiła. Poszukaj czegoś podobnego u siebie i zrób coś z tym, aby
              psycholog nie był Ci potrzebny. Musisz nauczyć się samemu radzić sobie w życiu.
              • szamanka24 Re: smutna 07.12.07, 21:15
                samotnosc jest straszna, wiem cos o tym...długo byłam sama, ąz poznałam kogoś
                kogo bardzo mocno pokochałam, a teraz po roku czasu wiem tylko że ta moja
                samotność wrzuciła mnie w ten związek, chory zwiazek, który już sie zakończył, a
                ja cierpie w mojej samotności jak nigdy nie cierpiałam. i żałuje tego całego
                roku jak niczego na świecie!!!!
              • justawoman1 Re: smutna 08.12.07, 20:17
                ja wiem, ze terapia nie jest gotowym rozwiązaniem, ale wiem tez, ze
                tkwie w tym stanie bardzo dlugo: i bardzo srednio wychodzi mi
                wychodzenie z tego, czuje sie caly czas przygnębiona , smutna i
                jakbym cale zycie zyla tak obok ludzi a nie z nikim:moja rodzina sie
                mna za bardzo nie interesuje, zreszta od lat praktycznie nie
                rozmawiamy ze soba.
                Szczerze mowiac, to nie wiem , czy bedzie jeszcze inaczej,dla mnie
                sie tak jakby kiedys wszystko skonczylo....
                wiem, ze sama musze cos zrobic, zreszta nie oczekuje, ze ktos mi
                powie jak mam zyc: ale che sie po prostu p[ozbyc tego bólu na co
                dzien i otrzymac jakies wsparcie.

                dlatego tez bardzo wam dziekuje:_)

                • kruz7 Re: smutna 08.12.07, 20:28
                  Doskonale rozumiem Cię. Przez ładnych kilkanaście żyłem uzależniony niemalże od
                  proszków przeciwbólowych. Zacząłem walczyć z tym i jak na razie udało mi się.
                  Kilka nocy z rzędu nieprzespanych, ale naprawdę było warto. Sam poradziłem sobie
                  z tym, nie miałem tak samo jak Ty rodziny do pomocy. Pamiętaj "umiesz liczyć, to
                  licz na siebie".
                  • justawoman1 Re: smutna 14.12.07, 22:54
                    DZIEKI , kruz. Naprawde bardzo mily jestes:_) Mam nadzieje, ze
                    bedziesz miec fajne swietaxxx
                    • aaannniiiaaa333 Re: smutna 03.01.08, 22:23
                      justawoman skąd jesteś? Ja z Bydgoszczy. Moja rodzina też się mną nie
                      intersuje. Nie mam nikogo. Rozumiem cię. Nawet popisanie na forum
                      pomaga, choc lepiej porozmawiać w realu.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja