justawoman1
24.11.07, 19:28
a ja juz stracilam nadzieje na milosc, bliskosc, dom...
czuje, ze mnie ta samotnosc (trwajaca cale lata) powoli zabija:
sukcesy, porazki, dawno stracily znaczenie, bo nie mam sie z kim tym
podzielic. Próbowalam róznie sobie pomagac (terapia), ale jak na
razie nic sie nie zmienilo.
caly czas czuje sie wyobcowana: zwlaszcza, ze mam wrazenie, ze
wszyscy wokol maja kogos bliskiego, przyjacióŁ.
wszystko jakby sie dla mnie skonczylo ,życie zrobilo koszmarna
podróżą do nikąd....
czy jest tu ktos komu udalo sie cos odmienic po latach samotnego
życia? a jesli tak, to jak tego dokonal?