Tak dzis rano wstalem sobie elegancko o 6 bo mialem zbyt mily sen to wolalem
sie obudzic

i zaczalem sobie rozmyslac co by to sie nie nudzic przed
wyjsciem z pracy. I tak uswiadomilem sobie ze ja to chyba jestem samotny z
wyboru losu. Ile bym nie zrobil, ile bym sie nie postaral aby pokazac jaka to
jestem osoba to zawsze ale to zawsze ktos mi rzuci klody pod nogi. A ze szybko
nigdy nie rezygnuje a rzuca ich duzo to pozniej chodze w takim zaiste dziwnym
stanie

.
I tak sobie myslac dalej zauwazylem ze to jednak brednie sa aby byc
usmiechnietym, pogodnym i wtedy wszystko bedzie latwiejsze. To sa brednie! Nic
nie jest latwiej....