samolot a implant?

IP: *.lubzel.com.pl 14.07.10, 08:43
Witajcie,
Dawno się nie odzywałam, chociaż zaglądam do Was codzienniesmile Mam
prośbę do rodziców dzieciaczków zaiplantowanych. Napiszcie jak
przebiegają podróże samolotowe dzieci z implantem? Jakie są
procedury na lotnisku, czy trzeba mieć jakieś zaświadczenia, jakie
są reakcje maluchów w czasie lotu, a szczególnie przy starcie i
lądowaniu. Tym razem zamieniamy turnus rehabilitacyjny na wczasy nad
ciepłym morzem tureckimsmile Mam co prawda obawy co do wilgotności
i "zachowywania" się implantu, ale z nadzieją że nic się złego nie
wydarzy planujemy jednak tę podróż.
Pozdrawiam
Dorota mama Julki /Lublin/
    • sylwia11022000 Re: samolot a implant? 14.07.10, 21:16
      moja córka ma za sobą 4 loty samolotem tak około 2-3 godzinnych

      lotnisko

      trzeba pamiętać o bramkach do wykrywania metalu,
      procesory trzeba zdjąć i razem z zegarkami, komórkami itp sprzętem
      włożyć do koszyka tak aby dziecko przeszło "bez sprzętu"
      sama część wewnętrzna w naszym przypadku nie spowodowała nigdy
      włączenia czujników.

      za to jedna zagubiona bateria w moich spodniach-bojwkach i owszem,
      co zaowocowało staniem na boso w rozkroku na lotnisku
      i "skanowaniem" ręcznym.crying

      samolot

      co do startu i lądowania - córka miała włączone procesory, nie
      skarżyła się więcej niż syn więc wszystko chyba w normie, na co mam
      jeszcze jeden dowód- mówi że lubi latać.

      dokumenty

      mam zawsze przy sobie tą składaną informację wydaną w kilku językach
      ( o tym że córka jest użytkownikiem implantu ślimakowego)którą
      otrzymałam wraz z implantem w kajetanach- choć nie miałam potrzeby
      okazywania tego dokumentu, ale chyba lepiej mieć.
    • fankinet Re: samolot a implant? 14.07.10, 22:02
      Witam.
      U nas było nieco inaczej. Trzeba oczywiście zabrać ze sobą kartę informacyjną o wszczepie implantu. Nasza córeczka przechodziła przez przejście dla niepełnosprawnych i z uwagi na implant została sprawdzana dedektorem indywidualnym z pominięciem głowy oczywiście. Jeśli chodzi o start i lądowanie to za pierwszym razem ściągnęliśmy i wyłączyliśmy procesor jednak pytałam dokładnie obsługi samolotu i powiedziano mi, że nie jest to konieczne, tak więc następne starty i lodowania odbywały się z włączonym procesorem co w naszym przypadku było z korzyścią dla nas wszystkich. Jeśli chodzi o wilgotność powietrza to proponuję, tak na wszelki wypadek zabrać ze sobą kapsułę osuszająca lub poduszkę osuszającą do aparatów słuchowych. Miłego urlopu.


      Pozdrawiam serdecznie

      Mama Poli - UP Nucleus Freedom.
Pełna wersja