mama-zuzi
17.12.04, 22:11
Witam wszystkich rodziców dzieci niesłyszących. Na początku chciałam wyjaśnić, że trafiłam na to forum z pobudek "zawodowych"- chyba tak mogłabym to określić, ponieważ moja córcia (podobnie jak ja) świetnie słyszy, ale za to skończyłam surodpedagogikę i pracuję z dziećmi niesłyszącymi. W związku z powyższym wszyscy rodzice dzieci niesłyszących czy też osoby niesłyszące są na pewno bardziej kompetentne ode mnie.
Odezwałam się jednak tylko ze względu na moje zdziwienie dotyczące niechęci do nauki języka migowego. Przeglądając różne posty przeczytałam, że są osoby które nauczyły się świetnie mówić dzięki pobytowi w przedszkolu, a potem w szkole masowej, bo była presja a język migowy nie rozleniwił ich. Nie mogę się z nimi nie zgodzić, bo faktycznie brak możliwości komunikowania się z otoczeniem powoduje, że dziecko uczy się wymowy. Niestety moje własne odczucia, obserwacje dzieci niesłyszących oraz rozmowy z nimi i ich rodzicami wcale nie potwierdzają tego, że jest to jedyne słuszne rozwiązanie. Jest mnóstwo dzieci, które migają a zarazem świetnie mówią. Zdażają się też takie, które pomimo najszczerszych chęci ze strony otoczenia ("presji"- bo chodzą do szkoły masowej i nie znają migowego) nie potrafią się nauczyć wymowy, tzn. niby mówią, ale tak, że otoczenie ma olbrzymie trudności ze zrozumieniem ich. Wydaje mi się (co potwierdzają też badania psychologiczne), że dzieci niesłyszące lepiej się rozwijają, gdy mogą się swobodnie komunikować z otoczeniem, a najłatwiejszy dla nich jest język migowy. Oczywiście piszę tu o rozwoju emocjonalnym, o psychice dzieci.
Jakiś czas temu miałam okazję porozmawiać z mamą dziewczynki, która weszła w trudny okres dojrzewania. Dziewczyna jest niesłysząca, bardzo niewyraźnie mówi (głównie są to piski, zniekształcone wyrazy), a mama dopiero niedawno zakończyła kurs migowego. I wiecie co mi powiedziała?- że nie wyobraża sobie jakby to było gdyby nadal próbowała tylko mówić z córką. Język migowy pomógł jej w wielu sytuacjach, kiedy już zwykłe mówienie czy pisanie nie wystarczało, pomógł jej w dotarciu do własnego dziecka.
Dlatego też proszę wszystkich rodziców- zastanówcie się zanim zabronicie (często tak się zdarza) swojemu dziecku migania czy wybierzecie dla niego/niej przedszkole czy szkołę masową! Może się bowiem okazać, że dziecko psychicznie wcale nie będzie się tam czuło dobrze a potem już nie nadrobicie straconego czasu. Nawet popularna ostatnio integracja nie jest dla wszystkich dzieci. Znam dzieciaki z integracji, które twierdzą, że są tam, bo są gorsze od innych dzieci (choć nikt im tego nie daje do zrozumienia). Dodatkowo dla dzieci niesłyszących są też przedszkola (podobnie jak to jest w przedszkolach masowych chodzą tam dzieci od 3 roku życia). Nie jest prawdą, że dziecko niesłyszące jest za małe w wieku 3 lat. Przecież ono jest takie samo jak inne dzieci, tylko nie słyszy! Jedne dzieci będą się nadawały do przedszkola a inne nie, ale tak samo jest z dziećmi słyszącymi (a zarazem mają szansę wiele się nauczyć). Ponadto problem masowych przedszkoli i szkół to nie tylko psychika dzieci, ale też umiejętności nauczycieli. Moje koleżanki ze szkół masowych najczęściej nie wiedzą co mają robić z dziećmi mającymi różne problemy. One nie są do tego przygotowane, a chyba żaden rodzic nie chciałby, aby jego dziecko spędzało lekcje wyłączone, siedząc wtulone w kąt, bo pani nie wie jak mu coś wytłumaczyć i co z nim zrobić. Średnia przyjemność zrobić z dziecka kalekę- jakoś je przepchną do końca szkoły podstawowej czy gimnazjum (wiadomo- każdy uczeń się liczy, bo to praca dla nauczycieli danej placówki i nikt nie chce się pozbywać nawet tych "kłopotliwych"), ale co dalej? Potem nagle może się okazać, że dziecko niczego się nie nauczyło i nie potrafi nawet czytać, nie mówiąc już o poprawnym pisaniu zdań.
Nie chcę, aby mnie ktoś źle zrozumiał. Nie chciałam tutaj nikogo krytykować. Chodzi mi tylko o to, by wszyscy rodzice dobrze pomyśleli zanim podejmą jakieś decyzje, które będą miały wpływ na całe późniejsze życie ich ukochanych pociech. Wiem, że jest tutaj wielu rodziców maluszków, ale czas naprawdę szybko leci i wkrótce trzeba będzie dokonywać pewnych wyborów.
Pozdrawiam wszystkie mamy i tatusiów niesłyszących dzieciaczków. Życzę wam wytrwałości w walce o "lepsze życie" waszych pociech!