Dodaj do ulubionych

Język migowy!!!

17.12.04, 22:11
Witam wszystkich rodziców dzieci niesłyszących. Na początku chciałam wyjaśnić, że trafiłam na to forum z pobudek "zawodowych"- chyba tak mogłabym to określić, ponieważ moja córcia (podobnie jak ja) świetnie słyszy, ale za to skończyłam surodpedagogikę i pracuję z dziećmi niesłyszącymi. W związku z powyższym wszyscy rodzice dzieci niesłyszących czy też osoby niesłyszące są na pewno bardziej kompetentne ode mnie.
Odezwałam się jednak tylko ze względu na moje zdziwienie dotyczące niechęci do nauki języka migowego. Przeglądając różne posty przeczytałam, że są osoby które nauczyły się świetnie mówić dzięki pobytowi w przedszkolu, a potem w szkole masowej, bo była presja a język migowy nie rozleniwił ich. Nie mogę się z nimi nie zgodzić, bo faktycznie brak możliwości komunikowania się z otoczeniem powoduje, że dziecko uczy się wymowy. Niestety moje własne odczucia, obserwacje dzieci niesłyszących oraz rozmowy z nimi i ich rodzicami wcale nie potwierdzają tego, że jest to jedyne słuszne rozwiązanie. Jest mnóstwo dzieci, które migają a zarazem świetnie mówią. Zdażają się też takie, które pomimo najszczerszych chęci ze strony otoczenia ("presji"- bo chodzą do szkoły masowej i nie znają migowego) nie potrafią się nauczyć wymowy, tzn. niby mówią, ale tak, że otoczenie ma olbrzymie trudności ze zrozumieniem ich. Wydaje mi się (co potwierdzają też badania psychologiczne), że dzieci niesłyszące lepiej się rozwijają, gdy mogą się swobodnie komunikować z otoczeniem, a najłatwiejszy dla nich jest język migowy. Oczywiście piszę tu o rozwoju emocjonalnym, o psychice dzieci.
Jakiś czas temu miałam okazję porozmawiać z mamą dziewczynki, która weszła w trudny okres dojrzewania. Dziewczyna jest niesłysząca, bardzo niewyraźnie mówi (głównie są to piski, zniekształcone wyrazy), a mama dopiero niedawno zakończyła kurs migowego. I wiecie co mi powiedziała?- że nie wyobraża sobie jakby to było gdyby nadal próbowała tylko mówić z córką. Język migowy pomógł jej w wielu sytuacjach, kiedy już zwykłe mówienie czy pisanie nie wystarczało, pomógł jej w dotarciu do własnego dziecka.
Dlatego też proszę wszystkich rodziców- zastanówcie się zanim zabronicie (często tak się zdarza) swojemu dziecku migania czy wybierzecie dla niego/niej przedszkole czy szkołę masową! Może się bowiem okazać, że dziecko psychicznie wcale nie będzie się tam czuło dobrze a potem już nie nadrobicie straconego czasu. Nawet popularna ostatnio integracja nie jest dla wszystkich dzieci. Znam dzieciaki z integracji, które twierdzą, że są tam, bo są gorsze od innych dzieci (choć nikt im tego nie daje do zrozumienia). Dodatkowo dla dzieci niesłyszących są też przedszkola (podobnie jak to jest w przedszkolach masowych chodzą tam dzieci od 3 roku życia). Nie jest prawdą, że dziecko niesłyszące jest za małe w wieku 3 lat. Przecież ono jest takie samo jak inne dzieci, tylko nie słyszy! Jedne dzieci będą się nadawały do przedszkola a inne nie, ale tak samo jest z dziećmi słyszącymi (a zarazem mają szansę wiele się nauczyć). Ponadto problem masowych przedszkoli i szkół to nie tylko psychika dzieci, ale też umiejętności nauczycieli. Moje koleżanki ze szkół masowych najczęściej nie wiedzą co mają robić z dziećmi mającymi różne problemy. One nie są do tego przygotowane, a chyba żaden rodzic nie chciałby, aby jego dziecko spędzało lekcje wyłączone, siedząc wtulone w kąt, bo pani nie wie jak mu coś wytłumaczyć i co z nim zrobić. Średnia przyjemność zrobić z dziecka kalekę- jakoś je przepchną do końca szkoły podstawowej czy gimnazjum (wiadomo- każdy uczeń się liczy, bo to praca dla nauczycieli danej placówki i nikt nie chce się pozbywać nawet tych "kłopotliwych"), ale co dalej? Potem nagle może się okazać, że dziecko niczego się nie nauczyło i nie potrafi nawet czytać, nie mówiąc już o poprawnym pisaniu zdań.
Nie chcę, aby mnie ktoś źle zrozumiał. Nie chciałam tutaj nikogo krytykować. Chodzi mi tylko o to, by wszyscy rodzice dobrze pomyśleli zanim podejmą jakieś decyzje, które będą miały wpływ na całe późniejsze życie ich ukochanych pociech. Wiem, że jest tutaj wielu rodziców maluszków, ale czas naprawdę szybko leci i wkrótce trzeba będzie dokonywać pewnych wyborów.
Pozdrawiam wszystkie mamy i tatusiów niesłyszących dzieciaczków. Życzę wam wytrwałości w walce o "lepsze życie" waszych pociech!
Obserwuj wątek
    • mamatrzech Re: Język migowy!!! 18.12.04, 13:50
      Bardzo dziękuję za ten post. Zgadzam się z nim całkowicie. Oczywiście pracujemy
      nad tym, żeby Maciek mówił, odkąd dowiedzieliśmy się, że taka możliwość
      istnieje - w końcu mowa foniczna jest jednak najbardziej powszechną formą
      porozumiewania się. Nie zamykam jednak drogi językowi migowemu - wręcz
      przeciwnie, nawet jeśli Maciek nauczy się mówić, dołożę wszelkich starań aby
      róznież migał. Nauczenie się mowy nie zmieni faktu, że jest osobą niesłyszącą -
      a językiem osób niesłyszących jest język migowy. Chciałabym, zeby miał
      możliwość aktywnego uczestniczenia w życiou społeczności głuchych, bo - nawet
      jeśli wszczepimy mu implant -jest i pzostanie głuchym.
      To jednen powód. Drugi jest podobny - w wakacje byliśmy na turnusie
      rehabilitacyjnym, gdzie poznaliśmy wiele fantastycznych osób. Był tam na
      przykład czteroletni zaimplantowany chłopiec, który mówił doskonale, słyszał
      wszystko i był obiektem podziwu dla wszystkich rodziców - a jednak jego mama
      płakała opowiadając, jak podczas przedszkolnego przedstawienia zagubił się, nie
      wiedział co dalej robić i nikt mu nie pomógł, nie wytłumaczył... Moją reakcją
      na tę historię była myśl, że sukcesy majego dziecka będą sukcesami dla mnie,
      ale nie dla otoczenia. Ja będę szczęśliwa, jeśli powie cokolwiek- otoczenie
      będzie narzekć, że mówi niewyraźnie. I tak dalej. A język migowy jest dla niego
      furtką do świata, w którym nie będzie INNY. Będzie akceptowany. Również na
      turnusie usłyszałam o 27 letnim obecnie mężczyźnie niesłyszącym i mówiącym,
      który również miga, który stwierdził, ze jednak w środowisku głuchych jest mu
      lepiej...
      Nie wiem, może to niezupełnie na temat, ale po prostu bardzo głęboko jestem
      przekonana, że język migowy jest mojemu dziecku potrzebny. Acha, różne są
      również opinie na temat wpływu migania na mowę: są przypadki, w których miganie
      pomaga a nie przeszkadza...
      Ja również uważam, że zabranianie naszym dzieciom migania byłoby niesłuszne.
      Szczególnie, jeśli rozwój mowy nie postępuje tak jak powinien, coteż się
      zdarza. Słyszałam też bowiem o siedmioletnim dziecku, które nie miało żadnej
      możliwości porozumiewania się, ponieważ rodzice zabraniali mu migać, a mowa
      okazała się zbyt trudna...
      Oj, trudny temat. Ale dobrze, że został poruszony.
      Pozdrawiam
      • e-tron Re: Język migowy!!! 20.12.04, 07:58
        mamatrzech napisała:

        > Bardzo dziękuję za ten post. Zgadzam się z nim całkowicie. Oczywiście
        pracujemy
        >
        > nad tym, żeby Maciek mówił, odkąd dowiedzieliśmy się, że taka możliwość
        > istnieje - w końcu mowa foniczna jest jednak najbardziej powszechną formą
        > porozumiewania się. Nie zamykam jednak drogi językowi migowemu - wręcz
        > przeciwnie, nawet jeśli Maciek nauczy się mówić, dołożę wszelkich starań aby
        > róznież migał. Nauczenie się mowy nie zmieni faktu, że jest osobą
        niesłyszącą -
        >
        > a językiem osób niesłyszących jest język migowy.

        Maciek nauczy sie mówic na pewno, po co ten tryb warunkowy? Myślę, że jak
        nauczy się mówić bedzie mógł sam podjąc decyzję czy migac czy nie. Czy ktos
        tego chce czy nie żyjemy w swiecie dźwwieków i jest to podstawowy sposób
        komunikowania się i jezykiem osób niesłyszacych wcale nie musi byc jezyk
        migowy. Mamy tego wiele przykładów, nawet na tym forum. Znajomość tylko jezyka
        migowego zamyka mozliwośc komunikowania się z ludźmi słyszącymi, kto z Twoich
        znajomych, z rodziny miga?

        > To jednen powód. Drugi jest podobny - w wakacje byliśmy na turnusie
        > rehabilitacyjnym, gdzie poznaliśmy wiele fantastycznych osób. Był tam na
        > przykład czteroletni zaimplantowany chłopiec, który mówił doskonale, słyszał
        > wszystko i był obiektem podziwu dla wszystkich rodziców - a jednak jego mama
        > płakała opowiadając, jak podczas przedszkolnego przedstawienia zagubił się,
        nie
        >
        > wiedział co dalej robić i nikt mu nie pomógł, nie wytłumaczył... Moją reakcją
        > na tę historię była myśl, że sukcesy majego dziecka będą sukcesami dla mnie,
        > ale nie dla otoczenia. Ja będę szczęśliwa, jeśli powie cokolwiek- otoczenie
        > będzie narzekć, że mówi niewyraźnie. I tak dalej. A język migowy jest dla
        niego
        >
        > furtką do świata, w którym nie będzie INNY. Będzie akceptowany
        Czy znajomość języka migowego pomogłaby cokolwiek w tej sytuacji? Czy to, ze
        sie chłopak zagubił na zabawie i że mu nikt nie pomógł stało sie dlatego, że
        nie znał języka migowego? Czy na zabawie z innymi dziećmi głuchymi do tego by
        nie doszło? Tam czułby sie jak ryba w wodzie? Nic z tego nie rozumiem.

        Również na
        > turnusie usłyszałam o 27 letnim obecnie mężczyźnie niesłyszącym i mówiącym,
        > który również miga, który stwierdził, ze jednak w środowisku głuchych jest mu
        > lepiej...

        No oczywiście, jeśli moze sie dogadać tylko w jezyku migowym....to chyba
        normalne, że wsród osób migających czuje sie najlepiej. Jaki to ma zwiazek z
        potrzeba nauki migania?
        • mamatrzech Re: Język migowy!!! 21.12.04, 14:46


          >
          > Maciek nauczy sie mówic na pewno, po co ten tryb warunkowy? Myślę, że jak
          > nauczy się mówić bedzie mógł sam podjąc decyzję czy migac czy nie. Czy ktos
          > tego chce czy nie żyjemy w swiecie dźwwieków i jest to podstawowy sposób
          > komunikowania się i jezykiem osób niesłyszacych wcale nie musi byc jezyk
          > migowy. Mamy tego wiele przykładów, nawet na tym forum. Znajomość tylko
          jezyka
          > migowego zamyka mozliwośc komunikowania się z ludźmi słyszącymi, kto z Twoich
          > znajomych, z rodziny miga?
          Widzisz, niestety wcale nie jest pewne, czy Maciek faktycznie się tego nauczy.
          Po pierwsze, ma poza niedosłuchem wiele innych problemów, a po drugie... cóż,
          są dzieci niesłyszące, którym sie to po prostu nie udaje - i nie jest to moja
          opinia, ale doświadczenie logopedy z wieloletnim doswiadczeniem. Oczywiście
          nikt z moich znajomych nie miga, oczywiście mowa foniczna jest
          najpopularniejsza form porozumiewania się - absolutnie tego nie neguję i będę
          szczęśliwa, jeśli moje dziecko będzie się nią posługiwać. Nie chcę jednak, aby
          moje ambicje zamknęły mu w ogóle drogę do skutecznej komunikacji - jeśli nie
          nauczy sie mówić, chcę aby miał coś swojego. Piszesz, że znajomość języka
          migowego zamyka drogę do komunikacji - czy sądzisz, ze jeśli dziecko nie nauczy
          się mówić, to po prostu powinniśmy postawić na nim krzyżyk? Ja chcę mu dać
          narzędzie porozumiewania się. Oczywiście wówczas będzie to wymagało wiele pracy
          z mojej strony - to JA będę się musiała nauczyć JEGO języka. Ale zrobię to
          chętnie..


          Wydaje mi się, że źle mnie zrozumiałeś. Próbowałam jedynie powiedzieć, że
          jakkolwiek spektakularne byłyby sukcesy mojego dziecka w nauce mowy, zawsze
          pozostanie on dzieckiem niesłyszącym. Innym. A język migowy pozwoi mu na
          kontakt ze światem, w którym inny nie będzie..

          > Czy znajomość języka migowego pomogłaby cokolwiek w tej sytuacji? Czy to, ze
          > sie chłopak zagubił na zabawie i że mu nikt nie pomógł stało sie dlatego, że
          > nie znał języka migowego? Czy na zabawie z innymi dziećmi głuchymi do tego by
          > nie doszło? Tam czułby sie jak ryba w wodzie? Nic z tego nie rozumiem.
          >
          > Również na
          > > turnusie usłyszałam o 27 letnim obecnie mężczyźnie niesłyszącym i mówiący
          > m,
          > > który również miga, który stwierdził, ze jednak w środowisku głuchych jes
          > t mu
          > > lepiej...
          >
          > No oczywiście, jeśli moze sie dogadać tylko w jezyku migowym....to chyba
          > normalne, że wsród osób migających czuje sie najlepiej. Jaki to ma zwiazek z
          > potrzeba nauki migania?
          I znów mnie nie zrozumiałeś. Chłopak o którym pisałam, mówi. Język polski jest
          jego pierwszym językiem, skończył masową szkołę podstawową i średnią, teraz
          studiuje. A mimo to wybiera środowisko głuchych.

          Nie próbuję tu twierdzić, ze nauka mowy jest zła.Sama nad tym pracuję. Mówie
          tylko, ze w mojej opinii złe jest kategoryczne zamykanie drogi alternatynej
          metodzie komunikacji, jaka jest dla niesłyszących miganie. Nie chcę za wszelka
          cene zmieniać Maćka w dziecko słyszące, którym nie jest. Chcę, aby wiedział, że
          akceptuję jego inność, i pozwalam mu się w niej odnaleźć.
          A co do tego, czy miganie przeszkadza w nauce mowy, jak juz pisałam, opinie są
          różne. Chodzi mi tylko o to, by nie być kategorycznym.

          Na koniec polecam serdecznie film dokumentalny pt. "Wściekłość i wrzask"
          (chyba, po angielsku "Sound and Fury"). Wydaje mi się, że pokazuje kwestie
          mowy, migania, implantowania i głuchoty w zupełnie nowym świetle. Polecam
          Pozdrawiam
          • evian66 Re: Język migowy!!! 21.12.04, 16:49
            mamatrzech napisała:
            > Na koniec polecam serdecznie film dokumentalny pt. "Wściekłość i wrzask"
            > (chyba, po angielsku "Sound and Fury"). Wydaje mi się, że pokazuje kwestie
            > mowy, migania, implantowania i głuchoty w zupełnie nowym świetle.

            Dla tych, którzy nie znają tego filmu - przedstawia on rodzinę obarczoną
            dziedziczną głuchotą, której spora część nie słyszy. Są to osoby migające,
            aktywni uczestnicy twz. deaf culture, czyli kultury/środowiska głuchych.
            Sześcioletnia córka niesłyszącego małżeństwa wywołuje burzę, gdyż oświadcza
            rodzicom, że chce słyszeć i prosi ich o implant. Dodatkowo słyszącemu bratu jej
            niesłyszącego ojca rodzi się głuche dziecko, które też ma otrzymać implant.
            Głucha część rodziny (rodzice dziewczynki, brat ojca) czuje się gorsza i
            odrzucona, część słysząca (drugi brat ojca, babcia dziewczynki) jest za
            implantem. Film przedstawia argumenty obu stron.

            Widziałam ten film już kilka lat temu, więc nie pamiętam dokładnie w którym
            miejscu się skończył. Wiem jednak na pewno, że dziewczynka otrzymała w końcu
            implant - nie pamiętam czy to pokazano w filmie. Na pewno nie ma w filmie
            dalszego ciągu, który jest interesujący - mama tej dziewczynki, mimo oporów
            pokazanych w filmie, również potem zdecydowała się na implant. Co jest ciekawym
            komentarzem do całej historii.

            Mnie uderzyła w tym filmie jedna rzecz - ci niesłyszący rodzice, którzy nie
            chcieli, aby ich córka odrzuciła swoje niesłyszące środowisko, za jedyną metodę
            uznali brak wyboru... Czyli nie wystarczy, że zna język migowy, oni dzielą
            świat na słyszących i niesłyszących. Czy gdyby ta rodzina była niewidoma, też
            nie chcieli, aby ich córka widziała? Do czego prowadzi takie myślenie?

            Ewa
            mama Natalii, 7 lat, Widex Senso P38 + implant
    • grino Re: Język migowy!!! 19.12.04, 02:21
      Witaj mama-zuzi smile temat trudny i potrzebny jak najbardziej ale cos mi sie
      zdaje ze wsadzilas kij w mrowisko tongue_out i to jest smutne ale sam dobrze rozumiem
      ze kazdy rodzic chcialby zeby jego dziecko w niczym sie roznilo od innych
      zdrowych dzieci sad To spotrzeganie ze nie jest zdrowe bo ma wade sluchu bez
      urazy sad rodzic slyszacy tak mysli i wszelkimi sposobami chca to ulepszyc co
      spapral Bog uncertain Ja to mialem dobrze z tego wzgledu, ze mialem rodzicow
      nieslyszacych i dla mnie to rzecza normalna, sam jestem niedoslyszacy smile mowie
      i uzywam jezyka migowego i nie czuje z tego powodu jakos uposledzony. Wiadoma
      sprawa, ze rodzic slyszacy jako tako nie ma stycznosci z jezykiem migowym i
      srodowiskiem nieslyszacych bo nie potrzebuje takiej potrzeby a co gorsza maja
      pewnie stereotypy co do osoby "gluchej" nieslyszacej a wraz z nim jezykiem
      migowym.Jesli kogos urazilem to przepraszam.Z gory wiadomo ze bedzie wychowywal
      jak jego/jej rodzice. Nie upieram, ze koniecznie trzeba na sile poznawac i
      uczyc jezyka migowego sobie i dziecku ale zawsze trzeba wiedziec ze jest
      alternatywa jakim jest jezyk migowy i takiej mozliwosci trzeba dac swemu
      dziecku. W swoim zyciu spotkalem z takimi osobami niedo-slaboslyszacymi osobami
      ktorzy rodzice wrecz odizolowali od takiego srodowiska, nie dosc ze fatalnie
      rozmawiali i na dodatek nie znali jez. migowego.To bylo smutne ze taka osoba
      slabo-niedoslyszaca na chama zostala przemianowana na osobe slyszaca o nizszej
      kategorii sad przez swoich ukochanych rodzicow ktorzy wiedza co dziecku jest
      najlepsze.Wiem ze takie przypadki sa sporadyczne ale praktykujace mniej czy
      wiecej z pozytkiem lub szkoda dla dziecka.To czy dziecko ktore ma wade sluchu
      bedzie mowilo poprawnie i normalnie bedzie zalezalo tylko od was, wczesna
      rehabilitacja i rewalidacja jest wskazana ale takze dodac cierpliwosc i ciezka
      praca to wlozyc i co najwazniejsze nie kierowac dosadnie wlasnymi ambicjami.
      Dzieko to tez czlowiek i to trzeba miec na uwadze. Sam jestem rodzicem
      slyszacego dziecka i wierzcie mi tez mi nie jest latwo jak wam smile Dla mnie
      najmilszym slowem od ktore slyszalem to, ze nie wstydzi, ze ma Tate ktory nie
      slyszy i tego wam zycze zeby wasze pociechy nigdy nie wstydzili ze nie slysza :-
      ) pozdrawiam grino&Darek
    • magracka Re: Język migowy!!! 19.12.04, 13:20
      Witam!
      To bardzo trudny temat, ale jak wychować dziecko z nauką języka mówionego czy
      miganego , a może jednego i gdrugiego zależy przede wszystkim od dziecka i jego
      możliwości. Mój siostrzeniec ma 27 lat ma głeboki ubytek słuchu i jest bardzo
      samotny i ma wielkie problemy ze sobą. Od 6 roku życia chodzil do szkoly dla
      dzieci głuchych i nauczył się tylko języka migowego. Dopoki chodził do szkoły
      było ok , miał kolegów i koleżanki, utrzymywał kontakty. Po szkole zawodowej w
      mieście którym mieszka jest niewiele osób niesłyszących posługujących się
      językiem migowym koledzy zalożyli własne rodziny on nie. Jest osobą skrytą,
      mało otwartą na kontakty ze słyszącymi, w wyniku braku kontaktu z językiem jego
      słownictwo jest bardzo ubogie, nie potrafi poprawnie napisać zdania, nie chce
      nosić aparatów słuchowych. Jest sam. Dlaczego? W tym wypadku , zawinił sytem
      kształcenia, rodzina, i on sam. Szkoła uczyła tylko kontaktu z ludzmi
      nieslyszacymi, brak bylo integracji, ktora jest potrzebna , nie mozna zbudowac
      wyspy dla nieslyszacych, nalezy nauczyc nasze dzieci zyc tak aby nie czuly sie
      gorsze w zadnym srodowisku i potrfily nawiazywac kontakt z kazdym czlowiekiem,
      tylko ludzie zakompleksieni i ktorzy sami nie akceptują niepelnosprawnoisci
      swojej lub dziecka moga tak myslec. Rodzina bo byc może nie nauczyla sie jezyka
      mogowego i nie objela go rehabilitacja od dziecinstawa, tylko ze 27 lat temu
      nie bylo takiej rehabilitacji i systemu opieki nad dzieckiem gluchym jak teraz,
      i on sam , gdyż z natury jest leniwy i nie wykazuje zadnej inicjatywy do pracy.
      Nawet teraz nie chce zrobić nic aby poprawic swoja sytuacje , potrfi wyrazac
      tylko zal i pretensje, ale to jest cecha jego osobowości. Kiedy nauczył się
      języka migowego zamknął się na wszelkie inne formy komunukacji z ludzmi i teraz
      cierpi. Jakie jest moje przesłanie ? jestem matką dziecka głuchoniewidomego i
      wcale nie czuję aby mój syn był gorszy od innych dzieci, będę robiła wszystko
      abym nie popełniła błędów mojej siostry, dlatego nauczę go żyć z ludzmi
      słyszącymi , będę starała się nauczyć go mówić, i widzeć ( a to czy mu będzie
      potrzebny język migowy i brail to pokarze czas i jego możliwości). Dlatego
      należy uczyć dziecko i języka migowego i mówionego, tylko koleność nauki
      powinna być starannie dobrana, aby czasami dużego potencjału nauki mowy nie
      zmarnować. Dziecko jest tylko dzieckiem i zawsze będzie wybieralo najłatwiejszą
      formę komunikacji. Nauka mowy dziecka nieslyszącego lub niedoslyszącego jest
      dluga i pełna poświęceń z każdej strony, ale warto!!! Byłam na spotkaniu ze
      studentką Kasią ubytek słuchu ok 80 db ale było warto , gdyż mówiła bardzo
      pięknie i ona nie żałowała, że jej rodzice włożyli w tą naukę tyle pracy i
      cierpliwośći mimi tego, że ona sama miała chwile załamania. Treraz jest
      studentką pedagogiki i dopiero zaczęła uczyć się języka migowego i to jest
      przykład , że na na wszystko przyjdzie czas i pora. Czasami efekty mogą być
      inne , ale tego nigdy się nie dowiemy, jeżeli nie podejmiemy wyzwania. To jak
      będą się czuly nasze dzieci w spoleczenstwie zalezy od nas rodzicow. Pozdrawiam
      --
      Mariola mama Gracjanka 18 miesięcy niedosłuch 45 db aparaty otikon atlas bte,
      retinopatia V, IV stopnia i Dominiki 8lat.
    • e-tron Re: Język migowy!!! 20.12.04, 07:41
      mama-zuzi napisała:

      > Witam wszystkich rodziców dzieci niesłyszących. Na początku chciałam
      wyjaśnić,
      > że trafiłam na to forum z pobudek "zawodowych"- chyba tak mogłabym to
      określić,
      > ponieważ moja córcia (podobnie jak ja) świetnie słyszy, ale za to skończyłam s
      > urodpedagogikę i pracuję z dziećmi niesłyszącymi. W związku z powyższym
      wszyscy
      > rodzice dzieci niesłyszących czy też osoby niesłyszące są na pewno bardziej ko
      > mpetentne ode mnie.
      > Odezwałam się jednak tylko ze względu na moje zdziwienie dotyczące niechęci
      do
      > nauki języka migowego. Przeglądając różne posty przeczytałam, że są osoby
      które
      > nauczyły się świetnie mówić dzięki pobytowi w przedszkolu, a potem w szkole ma
      > sowej, bo była presja a język migowy nie rozleniwił ich. Nie mogę się z nimi
      ni
      > e zgodzić, bo faktycznie brak możliwości komunikowania się z otoczeniem
      powoduj
      > e, że dziecko uczy się wymowy. Niestety moje własne odczucia, obserwacje
      dzieci
      > niesłyszących oraz rozmowy z nimi i ich rodzicami wcale nie potwierdzają tego,
      > że jest to jedyne słuszne rozwiązanie. Jest mnóstwo dzieci, które migają a zar
      > azem świetnie mówią.

      Migają i zarazem świetnie mówią? A czego nauczyły się najpierw? Migać? Uczyły
      sie z dziećmi mówiącymi czy migającymi?
      Uważam, że język migowy tak, ale dopiero po opanowaniu mowy i jej rozumienia.
      Pierwszy raz sie spotkałem, żeby osoba,która jest surdologopedą i powinna uczyć
      prawidłowego mówienia, stawiała język migowy nad mówionym. Uważam, po
      obserwacjach jakich dokonałem przez okres prawie 2 lat, że uczenie dziecka
      migania spowoduje (może z bardzo dużym prawdopodobieństwem spowodować), że
      dziecko zniechęci się do mówienia, pójdzie poprostu na łatwiznę i zacznie sie
      komunikować na migi. Mam to w domu, Marysia dość często próbuje na nas cos
      wymóc pokazując palcem i pomrukując zamiast powiedzieć "daj". Gdybysmy jej
      pozwolili tak robic dalej myslę, że zaczęłaby z czasem tylko tak się z nami
      komunikować.

      > Jakiś czas temu miałam okazję porozmawiać z mamą dziewczynki, która weszła w
      tr
      > udny okres dojrzewania. Dziewczyna jest niesłysząca, bardzo niewyraźnie mówi
      (g
      > łównie są to piski, zniekształcone wyrazy), a mama dopiero niedawno
      zakończyła
      > kurs migowego. I wiecie co mi powiedziała?- że nie wyobraża sobie jakby to
      było
      > gdyby nadal próbowała tylko mówić z córką. Język migowy pomógł jej w wielu syt
      > uacjach, kiedy już zwykłe mówienie czy pisanie nie wystarczało, pomógł jej w
      do
      > tarciu do własnego dziecka.
      > Dlatego też proszę wszystkich rodziców- zastanówcie się zanim zabronicie
      (częst
      > o tak się zdarza) swojemu dziecku migania czy wybierzecie dla niego/niej
      przeds
      > zkole czy szkołę masową! Może się bowiem okazać, że dziecko psychicznie wcale
      n
      > ie będzie się tam czuło dobrze a potem już nie nadrobicie straconego czasu.
      Naw
      > et popularna ostatnio integracja nie jest dla wszystkich dzieci. Znam
      dzieciaki
      > z integracji, które twierdzą, że są tam, bo są gorsze od innych dzieci (choć n
      > ikt im tego nie daje do zrozumienia). Dodatkowo dla dzieci niesłyszących są
      też
      > przedszkola (podobnie jak to jest w przedszkolach masowych chodzą tam dzieci o
      > d 3 roku życia). Nie jest prawdą, że dziecko niesłyszące jest za małe w wieku
      3
      > lat. Przecież ono jest takie samo jak inne dzieci, tylko nie słyszy!

      Takie samo jak inne, tylko nie słyszy ?!!. Rzeczywiście identyczne i dlatego
      najlepiej je posłać do przedszkola dla dzieci niesłyszących i nauczyć
      migać?!!!!. Pewnie po to zeby sobie pomigało ze swoim słyszacym kolegą z
      podwórka?

      • magracka Re: Język migowy!!! 20.12.04, 13:31
        Witam!
        Zgadzam się Adamie z Tobą w 300%. mój synek ma może nieduży ubytek sluchu,
        najpierw odkrył, że może komunikować się z nami za pomocą gestów pokazywał co
        chciał i to otrzymywał, gdybyśmy my w tym momencie nie wymagali od niego
        słownej artykulacji nie wykształciła by się u niego potrzeba mówienia, na
        początku i tak się bardzo denerwował, a teraz wie i sam się poprawia kiedy chcę
        aby powiedział daj, nie reaguję na d tylko kiedy powie da a następnym krokiem
        będzie pełne brzmienie słowa daj. Może to czasami jest okrutne na początku ,
        ale teraz kiedy praktycznie próbuje powtarzać każde słowo to jest piękne, a dla
        niego stało się rzeczą normalną mówienie. i sam się cieszy kiedyuda mu się coś
        powtorzyć. W życiu dorosłym mowa i jej rozumienie będzie mu potrzebne bo nikt z
        urzędników, lekarzy , i innych grup zawodowych nie nauczy się języka migowego
        aby moógł się porozumieć z ludzmi niesłyszącymi. Nauka języka migowego też jest
        ważna ale nie kosztem wykształcenia mowy w tych przypadkach kiedy to jest
        możliwe. Pozdrawiam
      • grino Re: Język migowy!!! 20.12.04, 22:57
        Witam smile
        Adam nie uprzedzaj faktow jak nam wiadomo ze kazdy rodzic chce dobrze dla
        swojego dziecka i o tym mowila mama-zuzi smile Moim zdaniem to naturalna reakcja
        dziecka ktore bys moze swiadomie lub instyktownie wie ze jest nie slyszy. Skoro
        nie moze wyrazic slownie, no ba, bo skad by mialo wiedziec ze slowo mleko moze
        sie kojarzyc slowem "jedznie", "byc glodnym", "mam pragnienie pic czy jesc"??
        To pokazuje palcem i sygnalizuje ze jest glodne smile tez taki bylem, niby
        slyszalem a nie potrafilem to jakos okreslic bo skad skoro moi rodzice nie
        slyszeli to pokazylem palcem hehe waszym przypadku jest latwiej smile Zawsze
        mozna podac dziecku i pokazac alternatywe ze mozna tez slownie wyrazic swoje
        pragnienie i to jest piekne, dopoki dziecko reaguje slyszac jesli nie slyszy
        choc nie rozumie to zawsze bedzie patrzylo na was i sie uczylo waszej mimiki
        twarzy przekladajac to na swoj sposob smileMozecie bys nie swiadom ile mozna duzo
        wyczytac z mimiki twarzy, ruchu warg i to bez waszej pomocy dojdzie do tego co
        wy chcecie przekazac. Ja kiedys bedac w szkole podstawej potrafilem czytac z
        profilu z ruchu zuchwy big_grin nie mowiac z przodu do osoby, nigdy nie mialem
        problemu zrozumieniem osoby ktora do mnie mowila z boku moglem nie slyszec co
        mowila ale zawsze wiedzialem co mowila ta osoba. Niestety ta moja umiejetnosc
        wygasla jak zaczalem uzywac sluchu odkad zgubilem swoj aparat sluchowy bedac w
        4 klasie podstawowej az do dzis. Dzis slysze i mowie normalnie, ze niektorzy
        nawet nie dowierza ze nie jako tako nie slysze tongue_out Tak samo jest malymi dziecmi
        lepiej sobie radza niz nam sie wydaje przykladem jest pokazanie palca ze jest
        glodne smile Ja wiem ze moze dla was byc jakims szokiem ale ja nie jestem jakims
        wyjatkiem, duzo jest takich przypadkow podobnych do mnie smile ale w roznych
        wersjach. Jedno jest pewne, zeby nam sie urodzilo drugie dziecko ktore by nie
        slyszalo to ja bym nie panikowal co dalej ale czulbym sie troszke zawiedziony
        bo mogl Los czy Bog mnie uszczesliwis drugi raz smile Rozmawialem duzo z moja
        zona prze pierwszym urodzeniem i byla na to przygotowana ze tak moze byc.Mojej
        zonie na tyle latwo bylo bo wczesniej poznala nasze srodowisko a ja jej smile
        teraz moge powoiedziec tylko tylko ze nastapila jakas pelna
        asymilacja.Zaczynajac szkole zawodowe staralem sie byc osoba slyszaca moze to
        dziwnie zabrzmi ale tak bylo i tylko mojemu uporowi i poznanych mi znajomych
        oraz przyjaciol jestem kim jestem i to przykre czytac ze jakas osoba maja 27
        lat sie zamknela w sobie.To smutne szczegolnie w tych czasach ze o "nas" jest
        bardzo glosno w mass-mediach i internecie nie abstrakujac ze akurat tra dana
        osoba nie ma dostepu. Jak widze dalej pokutuje swiadomosc w spoleczenstwie ze
        jak "gluchy to glupi" sad i z stad moze taki awers spoleczny. I tu bez urazy
        rodzic slyszacy zawsze bedzie dazy do tego aby jego dziecko bylo podobne do
        niego a jesli nie to nigdy nie pozwoli powiedziec swojemu dziecku ze nie slyszy
        tylko ze ma problemy jakies sad Jesli sie myle to prosilby o obiektywne
        odczucia i przemyslenia na ten temat.Jedno jest pewne bylo, jest i bedzie to
        goracy temat chociaz przemilczany dla wlasnego ego. A moze sie myle!!
        pozdrawiam grino&darek
        • e-tron Re: Język migowy!!! 21.12.04, 07:26
          Moje doświadczenia z głuchotą może nie są za długie, bo to zaledwie albo aż 2
          lata, ale nie spotkałem dotąd surdologopedy, który by mi powiedział: uczcie
          dziecko migać. Wszyscy powtarzają, że na miganie zawsze przyjdzie czas, można
          się tego nauczyć w każdej chwili, ale jeśli dziecko na tym etapie rozwoju nie
          nauczy sie pewnych rzeczy, nie wykształci pewnych umiejetności, to nigdy nie
          bedzie mówic poprawnie.
          Czytanie mimiki twarzy to nie jest domena dzieci niesłyszących, dziecko
          słyszace również doskonale czyta i rozumie mimikę twarzy. To jest naturalna
          forma komunikacji na pewnym etapie rozwoju.
          I jeszcze jedno,nigdy wśród moich bliskich, ani znajomych nie słyszałem
          określenia o osobie głuchej, że jest głupia (nawet wtedy gdy nie miałem
          głuchego dziecka). Ten stereotyp najczęściej teraz słyszę od osób głuchych (nie
          tylko na tym forum), to one ciagle powtarzają, że wszyscy myślą, że jak "głuchy
          to głupi". To oczywista bzdura, ale jak zapewne wiesz: kłamstwo, głupota
          powtarzana wielokrotnie z czasem staje się czyms tak naturalnym, że wszyscy
          myslą, że tak jest w rzeczywistości i pokutuje to potem w określonych
          środowiskach.
          Uważam, ze dużo lepiej jest mówić, że głuchy to słyszący inaczej. A przecież
          wszyscy słyszący są mądrzy smile).
          • mjtom Re: Język migowy!!! 07.01.05, 17:36
            Hej, niezgadzam sie z tym co mówisz,że "Ten stereotyp najczęściej teraz słyszę
            od osób głuchych (nie
            >
            > tylko na tym forum), to one ciagle powtarzają, że wszyscy myślą, że
            jak "głuchy
            >
            > to głupi". "
            O tóż, ja będąc dzieckiem zawsze to słyszałam od dzieci i dorosłych. Wszystko
            to zależy w jakim środowisku sie obraca i jaka jest mentalnośc ludzi w
            podejściu do takich jak ja. Mało tego, byłam prześladowana, bita, upokarzana i
            to nie był mój wymysł, tylko fakty. Tak samo te wszystkie egzaminy komisyjne w
            szkole podstawowej, które musiałam przejśc(na szczęście zdawałam je bradzo
            dobrze) miały za zadanie udowodnienie przede wszystkim moim rodzicom, że jak
            jestem głucha to głupia. Ale sie udało, skończyłam masowe szkoły,dzięki nim
            nauczyłam radzić sobie w trudnych sytuacja, czasem nawet lepiej niż słyszący.
            nauczyłam się mówić coraz lepiej, pisać dyktanta na piątki, startować w róznych
            konkursach i olipiadach. Nie znam języka migowego, aparat zaczęłam nosić jak
            miałam 8 lat, a słuch straciłam w weiku 2 lat. Mam rodziców słyszących, nie
            obracałam się w środowisku ludzi podobnych do mnie, byłam pierwszą osobą, która
            przełamała sterotyp i poszła do masowych szkół a nie dla głuchych z internatem.
            Było cięzko, ale się opłaciło. Mówię bardzo dobrze jak na mój spory ubytek
            słuchu(mam miesznay ubytek na obu uszach po paracentezie, czyli przebite błony
            bębenkowe i nerwy słuchowe), dzieki oczywiście silnej woli i cierpliwości w
            rehabilitacji moich rodziców, reszta zrobiła szkoła i logopedzi. Nie czuję sie
            pokrzywdzona, że nie miałam kontaktu z ludźmi podobnymi do mnie. Nie mam teraz
            problemu z kontaktowaniem się ludźmi głuchymi czy słabosłyszącymi. Oni też
            traktuja mnie normalnie, wręcz z podziwem. Teraz częściej w życiu codziennym na
            tykam się na ludzi z aparatami słuchowymi, niz kiedyś. Wróciłam właśnie z
            Europejskiego Spotkania Młodych Taize w Lizbonie. A tam dopiero jest trudniej
            porozumiewać się Portugalczykami. W tej chwili mam kłopoty z Polskim, bo
            jeszcze się nie przestawiłam na polski. Hihihi. Tam mówiłam głównie po
            angielsku, hiszpańsku i troche po portugaldzku. I wcale nie jest mi potrzebny
            do tego język migowy. Nie znam go, ale to ja teraz mogę zadecydować czy sie go
            nauczyć. Wolę jednak przeszkolić mój język angielski. W tym roku zaczynam nową
            pracę w firmie transportowej, gdzie język obcy jest na porządku dziennym. Nie
            mam problemu z rozmowami telefonicznymi, a nauka w pierwszej kolejności języka
            migowego na pewno nie wykształci umiejętności porozumiewania się przez telefon,
            czy w języku obycym. Oczywiście, są przypadki, kiedy nie ma szans by dana osoba
            nauczyła się języka mówionego, i wówczas dobrze jest zapoznac ta osobę z
            językiem migowym. Ja mam juz prawie 30 lat, jestem mgr ekonomii po AE w
            Poznaniu. Większośc nas wybiera "łatwiejsze" studia,np. pedagogikę. Ja niczego
            nie żałuję, a miałam o wiele trudniej niz większośc miała lub ma. Rozumiem
            rodziców, bo sama jestem mamą prawie 3 letniego synka, który uparcie nie chce
            mówić, a ma słuch doskonały. Z perspektywy czasu uważam,że dla takich jak ja
            najlepsze są masowe szkoły,ewentualnie integracyjne. A jak sie dziecko będzie
            czuło, gorsze czy lepsze od innych zależy tylko od nas rodziców, jak my je
            nastawimy, czy damy im odczuć,że są niepełnosprawne. Ja nie jestem
            niepełnosprawna, chociaż mam z powodu wielu schorzeń umiarkowana grupę. I nie
            pozwalam innym by tak o mnie myślelismile. Aha, jeszcze jedno u mnie nie zanikła
            umiejętnośc czytania z ust, a była to moja główna forma kontaktowania się, czy
            raczej rozumienia moich rodziców w wieku od 2 do 8 lat do otrzymania aparatu
            słuchowego. Oświada ma obowiązek uswiadamiania rodziców o róznych mozliwościach
            otrzymania pomocy, czy rehabilitacji dla chorego dziecka, czego tak nie było
            niestety w moim przypadku. Mam nadzieję, że to sie zmieni na dobre. Juz widzę
            postępy, bo są szkoły średnie dla niesłyszących, sa studenci słabosłyszący,
            coraz więcej ośrodków rehabilitacji mowy,itd. Naprawdę cieszcie się,że nie
            zyjecie w czasach, kiedy moi rodzice musieli sie sami smagać z moim ubytkiem
            słuchu. Życze powodzenia, i nie traćcie wiary, że kiedys wasze dzieci będą
            słyszeć, czy super mówić. Modliłam sie o to za was będąc teraz w Portugalii, w
            Fatimie. Magda
    • mama-zuzi Re: Język migowy!!! 23.12.04, 11:23
      Ojejku! Widzę, że chyba faktycznie wsadziłam kij w mrowisko smile
      Przede wszystkim jestem surdopedagogiem a nie surdologopedą a to dwie różne rzeczy. Ja uczę dzieci nie tylko mówienia. Dla mnie najważniejsze jest, aby umiały się odnaleźć w otaczającym świecie, aby zdobyły wiedzę podobną do tej jaką zdobywają od urodzenia dzieci słyszące.
      Poza tym chciałabym wyjaśnić wszystkim, którzy chyba źle mnie zrozumieli, że nie stawiam języka migowego nad mówiony. Dla mnie obydwa te języki są równorzędne. I tutaj właśnie jest ważne zadanie dla rodziców! To nie jest prawda, że dziecko ucząc się języka migowego i mówionego nagle przestanie mówić. Owszem, małe dzieci pomagają sobie gestami, bo mówienie jest trudną sztuką. Moja córka świetnie słyszy, nie miga a też wiele rzeczy pokazuje zamiast powiedzieć. Dlaczego? Przecież słyszy i mówi (a raczej dopiero się uczy mówić)? Po prostu małemu dziecku tak jest łatwiej. Gdybym jej pozwoliła posługiwać się tylko gestami, to ona nie wysilałaby się, aby mówić i może po jakimś czasie nawet gdyby zaczęła mówić, to jej mowa byłaby bardzo uboga.
      Chciałabym również wyjaśnić, że w większości przedszkoli i szkół dla dzieci niesłyszących i niedosłyszących uczy się nie tylko migania, ale również wymowy (nie mogę zapewnić, że wszędzie, chociaż np. są ośrodki gdzie podczas lekcji wymgana jest tylko wymowa, nie ma migania- chyba że między dziećmi). Nauczyciele mają za zadanie słowa migać i mówić, wymagają od dzieci wypowiadania każdego słowa, formułowania zdań. Prowadzi się ćwiczenia słuchowe, są zajęcia z języka migowego ale także ćwiczenia wymowy. Zgadzam się, że dzieci między sobą głównie migają, ale dzieje się tak tylko na przerwach. Dlatego też rodzice w domu powinni głównie mówić i wymagać mówienia.
      To bardzo trudna sztuka wypośrodkować to wszystko tak, aby dziecko mówiło i migało. Dla mnie pójściem na łatwiznę jest zarówno odrzucenie języka migowego jak i mówionego. Rodzicom łatwiej jest powiedzieć, że dziecko ma tylko mówić, bo żyje w świecie dźwięków, niż uczyć równorzędnie 2 języków. Proszę również pamiętać o tym, że nie chodzi mi tu konkretnie o roczne czy dwuletnie dzieci.Chociaż znam dziecko, które ma niesłyszących dziadków a słyszących rodziców i w wieku 2 lat potrafi wspaniale migać i mówić. Wie też z kim ma używać konkretnej formy komunikacji. Jak rozmawia z dziadkami to miga a do rodziców mówi. Cudownie łączy to w czasie jednej rozmowy. Owszem miało taki etap, że nagle zamilkło i tylko migało, ale konsekwencja rodziców spowodowała, że po kilku dniach wszystko minęło i maluszek ponownie zaczął mówić.
      Magracka napisała, że "Nauka języka migowego też jest
      ważna ale nie kosztem wykształcenia mowy w tych przypadkach kiedy to jest
      możliwe."
      Zgadzam się w 100%, ale proszę pamiętać, że trzeba bardzo uważać. Czasami odsunięcie dziecka od jego naturalnego środowiska jakim jest środowisko osób niesłyszących może spowodować fatalne skutki w przyszłości (podobnie jak izolowanie niesłyszących od słyszących). Osoby, które będą wychowywane jako słyszące mogą mieć kiedyś problem z "odnalezieniem się". Magracka napisała, że jej siostrzeniec nie umie się odnaleźć, bo znał tylko środowisko głuchych, zabrakło integracji. Podobnie może być z osobą niby zintergowaną tylko ze środowiskiem słyszących, która nagle skończy szkołę, pójdzie gdzieś do pracy. U mnie w pracy jest osoba niedosłysząca, która nauczyła się migać dopiero w wieku 26 lat. Całe życie rodzice uważali, że ma żyć w środowisku słyszących, bo przecież słyszy no i oczywiście musi się jakoś dogadać. Efekt jest podobny do sistrzeńcka magracki. Pomimo dość dobrej wymowy, jest to osoba zagubiona, ponieważ uważa się za słyszącą, ale nie potrafi się wystarczająco dobrze dogadać ze słyszącymi(i nie mówię tylko o wymowie, ale też o zrozumieniu pewnych spraw). Nie wszystkie rozrywki świata słyszących są dla niej. Nawet gdy wychodzimy gdzieś paczką z pracy, to jest problem, bo nie wszędzie można się umówić z osobą niedosłyszącą (tam gdzie jest gwar, głuchy nie będzie w stanie brać udziału w rozmowie). Często rozmawia się w towarzystwie a niedosłyszący nie nadąża ze zrozumieniem, zwłaszcza gdy mówi kilka osób naraz. Wśród niesłyszących też nie ma przyjaciół, bo nie zna wystarczająco języka migowego, no i najważniejsze nie uważa się za osobę niesłyszącą!
      Na zakończenie chciałabym dodać odnośnie krytyki systemu edukacji- dlaczego wszyscy zawsze obwiniają szkołę? A gdzie są rodzice? Nie ma co się dziwić, że dzieci niesłyszące są odizolowane od słyszących, często sami rodzice na takie kontakty nie pozwalają. Dzieci najczęściej dowozi się do szkoły i ze szkoły odwozi do domu. Dlaczego niesłyszącym nie powala się na samodzielność? Przecież dzieci słyszące same chodzą do szkoły. Dlaczego rodzice bardzo długo nie posyłają dziecka do sklepu czy nie pozwalają na spotkania ze znajomymi na mieście (w przypadku starszych pociech)? Wbrew pozorom niesłyszący świetnie sobie dają radę w takich sytuacjach. Najczęściej jednak rodzice w obawy o swoje niepełnosprawne dziecko na takie "wyczyny" nie pozwalają. Nie pamiętają jednak o tym, iż takie wyjścia na miasto, do ludzi najbardziej "zmuszają" dziecko do mówienia.
      Życzę wam, aby niezależnie od waszych dezycji, wasze dzieci umiały się odnaleźć w otaczającym je świecie, aby miały przyjaciół którzy je zrozumieją, bo tylko to jest najważniejsze niezależnie od języka jakim się posługujemy!!!
      Pozdrawiam.
      • magracka Re: Język migowy!!! 26.12.04, 22:42
        Witam przypadek , który opisałam jest bardzo złożony, ale faktem jest to iż ten
        chłopak przez 12 lat najważniejszych w swoim życiu był w szkole z internatem
        dla dzieci głuchych, szkołę zawodową miał w drugim końcu Polski, tak więc to
        ona po części ponosi odpowiedzialność za stan dzisiejszy, pochodzi z rodziny
        rozbitej to też mu nie pomogło, cała jego rodzina mieszka i innym krańcu
        Polski. Jest problem chciałam mu pomóc i co się okazalo, że w Polsce nie ma
        żadnego Ośrodka który leczy uzależnienia od alkoholu ludzi głuchych i
        niedosłyszących, w naszym mieście ok. 50 tysięcznym nie ma tłumacza języka
        migowego!!! Jak mu pomóc na to pytanie nawet Prezes związku głuchych w mieście
        wojewodzkim nie potrafił mi odpowiedzieć. Jesteś surdopegagogiem więc ciązy na
        Twoich Barkach ogromna odpowiedzialność bo to Ty kierujesz rodzicami ktorzy nie
        wiedzą co zrobić z dzieckiem niedosłyszącym. Na pewno Wiesz, że tych rodziców
        jest bardzo dużo i współpraca z nimi jest trudna, ludzie są różni i nie można
        oczekiwać od wszystkich, że będą Tacy jakby to sobie życzyli nauczyciele i
        lekarze np tacy co założyli to forum. Jestem pedagogiem specjalnym
        (oligofrenopedagogika) i znam ten problem z jednej i drugiej strony jako
        nauczyciel i matka. Może to smutne, ale dopiero po urodzeniu Gracjanka
        spojrzałam na swój zawód z zupełnie z innaczej. I jest mi łatwiej niż
        rodzicom , którzy zupełnie nie mają żadnego doświadczenia i momo to też jest mi
        ciężko, dlatego trzeba ich wspierać i rozumieć, mobilizować do działania aby
        ich dzieci radziły sobie w każdej sytuacji już jako ludzie dorośli. Trzeba to
        zrobić dla dzieci. pozdrawiam
        • mama-zuzi Re: Język migowy!!! 27.12.04, 20:47
          Witam serdecznie.
          Masz 100% rację zarówno w sprawie rodziców (bywają różni, ale zawsze trzeba im pomagać)jak i wykonywanego przez nas zawodu (ciąży na nas ogromna odpowiedzialność). Co do tłumaczy języka migowego oraz wszelkich form pomocy niesłyszącym, to w Polsce jest tragedia!!!! Tyle się mówi o niepełnosprawnych, ale tak na dobrą sprawę to większości ludzi osoba niepełnosprawna kojarzy się... z wózkiem inwalidzkim. Rzeczywistość jest trochę inna. Nikt u nas nie myśli o tym, że osoba niedosłysząca może mieć problem u lekarza czy w urzędzie. Przecież w tego typu instytucjach powinien być tłumacz języka migowego a nie tylko podjazdy i windy dla niepełnosprawnych ruchowo. Wszelkie ośrodki odwykowe czy szpitale również powinny posiadać taką pomoc. Nie chodzi tutaj tylko o zwykłą rozmowę, bo wiele można napisać na kartce. Prawda jest taka, że niesłyszący nie wszystko zrozumie. Wiele pojęć jest dla niego niezrozumiałych, a to nikogo już nie interesuje. Niestety za biurkami wszelkich urzędów siedzą ludzie, którzy o problemach słyszeli tylko w telewizji, nie mający żadnych doświadczeń z osobami którym faktycznie potrzebna byłaby pomoc.
          Miejmy nadzieję, że kiedyś ta sytuacja ulegnie zmianie. Zobaczymy...
          Pozdrawiam.
          • grino Re: Język migowy!!! 29.12.04, 21:13
            Niestety masz racje u nas czlowiek niepelnosprawny lub sprawny inaczej jest
            obywatelem drugiej kategorii i niewiele sie zmienilo odkad ludzie zaczeli
            spotrzegac ze osoba nieslyszaca tez mysli. Bo tak czy siak osoba glucha niczym
            sie nie rozni od osobej slyszacej, ma sprawne rece i nogi, podobno ma
            inteligencje wiec nie trzeba pomoc ale jak trzeba sie porozumiec to juz qpa
            wielka sad podobno na zachodzie jest lepsza kultura do osob inaczej sprawnych
            pod kazda postacia u nas to juz niestety nie. Zaczynajac od urzedach miejskich
            i instytucji konczac po przychodniach, szpitalach nie ma przynajmniej jednej
            osoby ktora w miare sprawnie poslugiwala sie jezykiem migowym. Ostatecznie
            tlumaczem jest ktos z rodziny, lub tlumacz\ka z oddzialu PZG.Postac osoby
            nieslyszacej przestala byc mglista dla normalnego spoleczenstwa, o tym sie
            mowi, pisze. Mamy tez dwa telenowele i krotkie spoty informacyjne tlumaczone :-
            P czy wiecej mozna chciec. No skad bo i tak tym ludziem zyje sie lepiej niz
            poprzednio sad Oto cala filozofia pomocy od dzisiejszego rzadu polskiego dla
            takich ludzi i zeby bylo zabawnie to sie likwiduje rozne ulgi, spoldzielnie
            inwalidow pracy ktora zadawala prace (zarobki) i forme rehabilitacji. Tylko w
            jednej kwestii rzad polski rowno nas traktuje jak trzeba placic podatki tongue_out
            Mama-zuzi jedno to moge ci zagwarantowac za ta chora sytuacja sie zmieni ale
            dopiero za kilka lat jak faktycznie POLSKA bedzie w UE jako partner smile Zawsze
            jest nadzieja ze naszym dzieciom czy wnukom bedzie lepiej.pozdrafiam grino&Darek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka