Dodaj do ulubionych

Preferencje rodziców a preferencje dzieci

15.01.11, 18:20
Syn naszych przyjaciół odmówił czytania "Bajek na dłuższą metę". Okazały się za bardzo odjechane. Jego mamie kupiłam kiedyś opowiadania Cortazara i to był nietrafiony prezent. Za dużo magiczności w realizmie:))
Zastanawiam się na ile postawa rodziców wobec danego rodzaju książek wpływa na preferencję dzieci? Widzicie coś takiego we własnych domach? W cudzych?
Obserwuj wątek
    • pytalijka Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 15.01.11, 20:39
      he,he, moja najstarsza to raczej nie po mnie ma gust, tylko po teściowej ;) (która nawiasem mówiąc jest złotą kobietą). I jesli córę puszczę w bibliotece między regały, to potem zmagam się ja biedna z jakimiś księżniczkami, pony kucykami, klubem tiary, martynką w najlepszym razie. Dla równowagi czytam to co uważam za udane, na szczęście często jej też się podoba, bo łasa na czytanie
    • woda.lekko.gazowana Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 15.01.11, 23:45
      wpadłam ostatnio do matrasa (do 70% zniżki!) z jedenastolatką i ręce mi opadły.
      Zwykle kupuję jej książki "przy okazji", a ona wypożycza z biblioteki, ale tym razem postanowiłam dać jej wolna rękę. Całkiem wolną.
      Doszłam do wniosku, że moje dziecko czyta kupione przeze mnie książki chyba z uprzejmości.
      Wybierała spośród różowości dla nastolatek, nie mogło być o miłości, ani o rozwoju, ani o historii, ani przygodowe, niczym właściwie innym - odrzuciła drugą część Nim (za 4,9), nawet całkiem straszne opowieści Levocrafta za 9,9, (a przepada za E.A.Poe), odrzuciła Pałasza, żebysmy po godzinie wyszły z ślicznie fioletową książką z dużą ilością dialogów. Nie objęta wyprzedażą, z resztą, dzięki czemu za jej ksiązkę zapłaciłam tyle, co za 8 swoich. Wrrrrr.

      Tak więc - nie widzę wpływu moich preferencji ksiązkowych na wybory czytelnicze mojej córki :/
    • steffa Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 16.01.11, 00:43
      Zależy w jakim wieku. Do, powiedzmy, 9-10 lat rodzice są względnymi autorytetami, potem zaczyna się bunt, całkiem naturalny, wynikający z potrzeby samookreślenia się. Pamiętam jak sama negowałam wszystko, co porzucił mi ojciec. Co prawda on z kolei pogardzał tym, co ja wtedy lubiłam. Z perspektywy czasu też tym pogardzam. ;-) Z tego co widzę, gust małych dzieci jest odzwierciedleniem gustu rodziców. Jeśli rodzic odrzuca książkę, mówiąc 'a fe, ta nie będzie ci się podobać', to i trzylatek tak będzie myślał. Analogicznie: jeśli matka nie je warzyw, nie oczekujmy, że dzieci się będą zajadały.
      • anick5791 Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 16.01.11, 10:56
        Moja Beata ma 21 miesięcy i ewidentnie preferuje książki, które ja też lubię. Zastanawiam się, czy przypadkiem nieświadomie nie przekazuję jej swojego entuzjazmu. Choć z drugiej strony - raz sobie upatrzyła jakieś sprezentowane jej paskudztwo i kazała mi czytać w kółko... Nie wiem więc, czy moja teoria ma sens ;)
        • atzaga Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 16.01.11, 13:09
          Hej,

          czytam Was od dawna, ale rzadko się odzywam:-) Teraz napiszę.

          Mój trzyletni syn od początku czytelnictwa raczej przejmuje to co nam się podoba, a podarowane przez rodzinę disneye na szczęście leżą nie używane. Zdarza się jednak, że jego upodobania trochę nas ... dziwią. Kiedyś - a było to co najmniej pół roku temu wygrzebałam gdzieś za bardzo małe pieniądze "Czy umiesz gwizdać, Joanno?". Tymon upodobał sobie tę książkę okrutnie, kazał sobie czytać kilka razy dziennie. A my się męczyliśmy troche, bo zwykle pod koniec zawsze załamywał nam się głos i ryczeliśmy jak bobry...

          Ale zdarza się czasem, że podsuwane książki budzą niechęć od razu - np. "Wrona i wąż" Huxleya nie dość, że nie została ani razu otworzona to jeszcze spotkała się z wyjątkowo złym traktowniem.
    • aglod2 Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 16.01.11, 14:15
      Oj z tym różnie bywa. Zostawione w bibliotece na samodzielne wybieranie książek potrafią wziąć różne kwiatki, przy których mi ręce opadają. Ostatnio była to gruba księga z "opowiadaniami" z bajek Cartoon Network. Chyba za dużo oglądają tv :P
      • per-vers Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 16.01.11, 14:30
        Hmmm,
        u nas też różnie. Mała w księgarni czy bibliotece wybiera często jakieś Barbie, Martynki i inne różowości. Kiedyś była w tym bardziej zdecydowana i uparta i gdybym pytała ją o zdanie, to nie czytałybyśmy nic innego. Istniała umowa, że ona wybiera swoje, ja swoje, a potem czytamy wszystko.
        Teraz widzę, że jestem dla niej już nieco większym autorytetem, potrafi np. odłożyć książkę, o której ja wypowiadam się negatywnie.
        • verdana Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 16.01.11, 16:31
          Dla mnie jest oczywiste, ze dziecko puszczone w ksiegarni czy bibliotece samopas bierze CO INNEGO - chocby dla odmiany.
          Mój najmlodszy preferował książki popularno-naukowe, ktorych ja sama nie znoszę.
          • steffa Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 16.01.11, 20:19
            Zgadzam się. Też bym tak zrobiła. ;-) To świadczy o otwartości.
          • anna_mrozi Otwartość 16.01.11, 21:08
            Zaczęłam się zastanawiać czy dziecko karmione "Disneyami" i "amerykańską papką" (zasłyszane w księgarni od Pani, której podsunęłam książki Erica Carle'a :)
            wybierze w ramach tej zasady dajmy na to książkę z il.Marii Ekier czy "Mizielińskich"...


            >Zastanawiam się na ile postawa rodziców wobec danego rodzaju książek wpływa na preferencję dzieci?

            Myślę, że to, co przynosimy do domu/posiadamy ma wpływ na dzieci. Wpływa tak jak wszelkie działania.
            Co nie oznacza, że jeśli da im się wolną rękę - wybiorą podobną kategorię.

            Im więcej "różnorodności" podsuwamy, tym większa szansa, że dziecko wyrobi/wypracuje sobie własny gust i otwartość na różne kody. Nie zawsze będzie to gust zbieżny z naszym.
            Ale chyba celem wychowania nie jest produkcja kopii ;)

            Z anegdot: Moje dzieci potrafią bardzo szczerze zareagować na prezent książkowy z gatunku "koszmar edytorski/graficzny" - mówią prosto w oczy "chyba musimy oddać tę książkę albo wynieść do biblioteki".
            Co nie przeszkadza im w księgarni sięgać po rozmaite "okazy"...
            Cieszy mnie to, że oglądają i odkładają :) Rzadko domagają się ich kupna. Częściej wynoszą je z biblioteki...
            • fabryka.ntka Re: Otwartość 16.01.11, 22:11
              Najczęściej stosujemy schemat wspomniany wcześniej. Zakupy - ja, wypożyczenie - każde na swoją kartę.
              ALe bywa że chlopcy kupują sami, albo tylko ja wypożyczam.

              Często coś polecam - ale też pozwalam testować książki, po które sama bym nie sięgnęla. Na moje szczęście, jeśli lektura mi nie leży, mogę powiedzieć to otwarcie i zaproponować dzieciom samodzielne przeczytanie.

              Niedawno mlodszy wypożyczyl taką lekturę - jakąż przyjemność mi sprawil przychodząc i stwierdzając że 'ta książka nie jest mądra' wskazując na kilka... rzeczywiście niezbyt fortunnych fragmentów ;-)

              Bywa odwrotnie. Miasteczko Mamoko mialam w ręku i się zastanawialam, pewna nie bylam... a chlopcy pokochali je 'natentychmiast' - można rzec, że ich preferencje wplynely na mnie. Książka trafila na moją listę top-książek ;)

              Zobaczymy jak będzie wyglądala sytuacja za kilka lat, gdy będą starsi.
            • steffa Re: Otwartość 16.01.11, 22:12
              Nie, nie działa to w odwrotną stronę. Słyszały od rodziców, że brzydkie, a reklama w tym wspiera. Myślę, że wybierają koszmarki, które reklamowane są w programach dla dzieci. Mój syn teraz często mnie pyta, co sądze o ilustracjach i jak usłyszy moje zdanie, zdradza swoje. ;)
            • tattarak Re: Otwartość 17.01.11, 12:06
              anna_mrozi napisała:
              > Zaczęłam się zastanawiać czy dziecko karmione "Disneyami" i "amerykańską papką"
              > (zasłyszane w księgarni od Pani, której podsunęłam książki Erica Carle'a :)
              > wybierze w ramach tej zasady dajmy na to książkę z il.Marii Ekier czy "Mizieliń
              > skich"...

              To chyba jeszcze zależy od wieku dziecka. Mój sześciolatek wybierze Marię Ekier lub Mizielińskich pod warunkiem, że niedawno ich czytał/oglądał. Jest takim typem, że lubi to co znajome. Wracamy do tych samych ksiażek wielokrotnie. Dwa, trzy lata temu, kiedy zapisaliśmy się do biblioteki, przez pierwsze kilka miesięcy wypożyczał tylko to, co miał w domu :) Teraz samodzielnie często wybiera książki wydawane w seriach i oparte na filmach, które zna. Nie ingeruję w jego wybory - w bibliotece ma całkowitą dowolność, choć czasem odmawiam kupowania papki.
              • tattarak Re: Otwartość 17.01.11, 12:12
                tattarak napisała:
                > Mój sześciolatek wybierze Marię Ekier lub Mizielińskich pod warunkiem, że niedawno ich czytał/oglądał.

                Poprawka, akurat Mizielińskich wybierze zawsze, bez wzgędu kiedy ich czytał ostatnio :)
    • kamila.stefanowicz Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 16.01.11, 16:39
      U mnie panuje zasada, że książki do kupienia wybieram ja natomiast książki z biblioteki są wybierane przez dziecko. I muszę powiedzieć, ze jeśli chodzi o jego gust to nie jest źle. Potrafi wybrać naprawdę świetne pozycje np. muminki, tsatsiki, ale zdarzają się też wpadki np. herkulesa w wersji disneya (ledwo przebrnęłam).
    • abepe Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 16.01.11, 22:29
      Hmm, nie chodziło mi o kwestie brzydkie/ładne (czy udanie/nie udane), ale o zamiłowanie lub niechęć do pewnych tematów czy gatunków.
      Np, jak w moim przykładzie: matka nie lubi realizmu magicznego - dziecko nie lubi "odjechanych" książek. Co nie znaczy, że nie czytują dobrych książek.
      Albo: rodzice nie trawią poezji - dzieci po nią nie sięgają także. Rodzice nie lubią kryminałów - dzieci także.
      Verdana napisała - ja nie lubię książek popularno-naukowych - mój syn je lubi.

      O takie przykłady mi chodziło. Czy jesteśmy w stanie, nawet zmuszając się do czytania książek, które nas nie interesują, nudzą, męczą itd. nie przekazać swojej postawy dzieciom? Czy zadziałają one na zasadzie sprzeciwu i właśnie będą chciały to, co podświadomie nawet im obrzydzamy. A może nasze preferencje nie mają nic do rzeczy? Zastanawiam się, skąd się bierze zamiłowanie do pewnych rzeczy. Przypadek?
      • steffa Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 16.01.11, 22:32
        Zależy od relacji rodzic-dziecko w takim razie. Oraz osobistych talentów. Także - w późniejszym okresie - wpływu równieśników.
        • anna_mrozi Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 17.01.11, 09:13
          Apropo's "talentów" kłania się teoria inteligencji wielorakich :) Podobno przychodzimy na świat z pewnym potencjałem...
          Do tego dochodzi wpływ "środowiska", czyli w pierwszym okresie nasz, rodziców; dziadków, opiekunków....

          Tym pierwszym tłumaczę sobie, że ulubioną lekturą mojego dwuletniego syna była swego czasu instrukcja obsługi wózków widłowych...

          Poza tym upieram się przy mojej tezie o różnorodności - przecież podsuwamy dziecku różne książki, z założeniem, że mają być interesujące (graficznie, językowo/literacko). Mieszczą się tutaj baśnie, literatura popularnonaukowa (choćby atlasy Lektorkletta), poezja, komiksy itd...
          "Zaciągamy" do biblioteki, księgarni gdzie jest całe morze możliwości.

          Chyba że ktoś ma założenie, że pokazuje dziecku tylko to, co jemu odpowiada - wtedy preferencje rodziców mają wpływ. Albo dziecko odmawia współpracy... ;)
          • irmeline Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 17.01.11, 09:32
            W pierwszych latach dziecko jest pewnie ukierunkowywane, bo nawet najbardziej świadomi czytelniczo rodzice mają odruchowe preferencje, i np. ilościowo książek o interesującej ich tematyce jest w domu więcej lub są one czytane dziecku bardziej "z sercem". Ja np. nie przepadam za książkami popularno-naukowymi, uwielbiam fikcję literacką i poezję i te gatunki dominują w księgozbiorze mojej córki. Czasem pożyczymy coś innego z biblioteki, ale wydaje mi się, że córka widzi, że ja mniej chętnie jej to czytam, z mniejszym zapałem, ziewam, idę sobie zrobić kawę itp., więc i ona odpuszcza.
            Jak dotąd, Zu ma teraz 5 lat, jej gust literaci jest niemal kalką mojego.Trudno powiedzieć na ile będzie to trwała tendencja. Może sama uzna, że ma niedosyt tej konkretnej, fachowej, poznawczej lektury i nadrobi "braki" w przyszłości? Ciekawe.
      • mama_kasia Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 17.01.11, 13:02
        Ja to mam wrażenie, że preferencje dzieci mogą mieć wpływ na wybory
        czytelnicze rodziców ;-) Mój mąż jest tego przykładem. Syn tak długo marudził,
        aż mąż się przełamał i przeczytał, co mu syn podsunął ;-))

        To chyba potem zależy od dialogu między rodzicami i dziećmi. Coś sobie
        nawzajem proponujemy. Czasami się zmuszamy, żeby nawzajem swoje
        preferencyjne książki przeczytać, ale często i tak zostajemy przy swoich
        upodobaniach.
        Patrząc na moich dwoje straszych dzieci już widzę inne wybory książkowe, a
        przecież moje preferencje się nie zmieniły, więc raczej nie... raczej coś się
        lubi albo nie, coś się spodoba lub nie, niezależnie od wyborów rodziców.

        Inna sprawą jest możliwość szerokiego poznania. Można nie wiedzieć, czy
        się lubi, czy nie, bo nie zna się czegoś.
      • anndelumester Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 17.01.11, 13:02
        Zastanawiam się, skąd się bierze zamiłowanie do pewnych
        > rzeczy. Przypadek?
        Genetyka? ;)
        Widzę bardzo dużo moich lubię/ nie lubię u K., ale widzę też u niego zainteresowania innych członków rodziny -> całkowite odpływanie w świat książek fantasy czy czytanie w kółko atlasów anatomicznych. Czasami mam wrażenie, że o ile ja jestem w stanie przeczytać wszystko (nawet gnioty czy instrukcje obsługi ;) tak mój syn jest w stanie słuchać wszystkiego, byle ktoś dobrze czytał.
        • steffa Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 17.01.11, 13:20
          Przykład moich dzieci, z których jedno nie lubi poezji, drugie uwielbia wierszowane utwory, świadczy raczej na korzyć genetyki / talentu. Dodam, że starałam się nie przekazywać wprost swoich preferencji. ;)
        • abepe Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 17.01.11, 13:25
          anndelumester napisała:

          > Zastanawiam się, skąd się bierze zamiłowanie do pewnych
          > > rzeczy. Przypadek?
          > Genetyka? ;)

          Chyba muszę dodać, że mój pierwszy przykład dotyczy dziecka adoptowanego, więc genetyka nie.
          Od zawsze mnie ciekawi wpływ dziedziczenie/środowisko na preferencje:)) Głównie interesowały mnie zawsze sprawy związane z płcią, ale mam dwoje dzieci tej samej płci, wychowywane w ten sam sposób. Bardzo się różnią cechami osobowości, układu nerwowego ale i wyborami.
          • anndelumester Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 17.01.11, 13:48
            > Od zawsze mnie ciekawi wpływ dziedziczenie/środowisko na preferencje:)) Głównie
            > interesowały mnie zawsze sprawy związane z płcią, ale mam dwoje dzieci tej sam
            > ej płci, wychowywane w ten sam sposób. Bardzo się różnią cechami osobowości, uk
            > ładu nerwowego ale i wyborami.

            Mnie interesowały, a potem przeczytałam Judith Rich Harris ( i parę innych też) i jako rodzice poczuliśmy się znacznie lepiej :D
            A bardziej serio -skuteczność wpływania i prób wychowawczych chyba bardzo zależy od plastyczności materiału. Mój jest bardzo nieplastyczny, a ja bardzo ciekawa co mu tam w półkulach siedzi. Z chęcią pogrzebałabym mu (nieinwazyjnie) w mózgu, ale zawodowi grzebacze nie chcą robić eksperymentów na dzieciach. A szkoda ;))
            • verdana Re: Preferencje rodziców a preferencje dzieci 18.01.11, 15:20
              uważam, ze sporo zależy od stylu wychowania i talentu wychowawczego rodziców.
              IMO - dziecko czytające inne gatunki książek niz rodzice najlepiej świadczy o zdolnosciach rodzicielskich.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka