Dodaj do ulubionych

ile książek na wakacje?

03.07.11, 07:46
Jutro wyjeżdżam z dziewczynami na 3 tygodnie i znów mam książkowy zgryz. O ile starsza już dorosła do książek z rozdziałami (aktualnie Dzieci z Bullerbyn i Pirat Jędruś), to problem mam z młodszą. Jest na etapie takich książek do czytania w całości, z obrazkami (typu amberki, Nusia, Co?! itp). I ile takich książek bierzecie/brałyście/byście wzięły? W dodatku może padać deszcz :-( Wydaje mi się że np. 10 to za mało, ale z drugiej strony nie mogę na wakacje zabierać stosu książek.
Obserwuj wątek
    • aglod2 Re: ile książek na wakacje? 03.07.11, 08:32
      Nie brałam dużo. Najwyżej czytaliśmy kilka razy tę samą książeczkę.
      Na wyjazdy często brałam wiersze, nigdy się nie nudziły.
      W razie czego coś kupisz na miejscu.
    • ilonsa Re: ile książek na wakacje? 03.07.11, 09:55
      my jedziemy na 2 tygodnie, dla siebie naszykowałam 8 książek (mam zamiar nadrobić zaległości czytelnicze;)) a dla mojej 3 latki 15 pozycji: wiersze, kilka ksiązek mądrej myszy, janoscha, no i mamy kilka obowiązkowych pozycji bez których nie przetrwa tyle czasu :P np. czekoladki dla sąsiadki, gałgankowy skarb. Tylko my jedziemy samochodem i nie musze się jakoś specjalnie ograniczać.
      • pepperann Re: ile książek na wakacje? 03.07.11, 10:00
        Ja też jadę samochodem, ale biorę książki dla siebie, dla starszaczki, nie lubię mieć za dużo rzeczy, tak trochę głupio np. brać 40 książek na wakacje ;-) Nawet w sumie dla całej rodziny. 15 dla małej brzmi rozsądnie :-)
        • pszczolamaja Re: ile książek na wakacje? 03.07.11, 10:28
          Ja też zawsze mam ten problem. Zwłaszcza starsza, 8-letnia córka czyta dość "nierytmicznie" i np. może przeczytać 5 książek w 2 dni, a może jej to starczyć na miesiąc :-) Bardzo lubię w związku z tym korzystać z miejscowych bibliotek, co ma dodatkowo wartość etnograficzną - poznawanie społeczności lokalnej. Nad morzem posiłkujemy się za to punktami z tanią książką, co roku coś ciekawego udaje się tam wygrzebać.
          • zefi-rynna Re: ile książek na wakacje? 03.07.11, 12:19
            W plecaku podręcznym mojej córki (lat prawie 10) wyjeżdżającej na dwutygodniowy obóz harcerski znalazłam trzy książki. Z żalem musiałam jej wyciągnąć dwie, bo nie mieściły się kanapki (wiem, nie samym chlebem człowiek żyje). Zostawiłam jej najgrubszą w cienkiej okładce. Ona miała to sama dźwigać spory kawał.
            • abepe Re: ile książek na wakacje? 03.07.11, 13:39
              My nie potrafimy ograniczyć liczby książek, które wywozimy. Gdy jedziemy samochodem - chyba 1/4 naszego bagażu to książki - cała spora torba.
              Właśnie odwiozłam na pociąg męża i starszego syna - syn wziął 3 tomy "Kronik Kresu" i "Pompona w rodzinie Fisiów" (jedzie na 4 tygodnie, ma na miejscu, u babci bibliotekę), mąż tylko jedną książkę, ale wraca za 3 dni i to z przesiadką.
              Najlepsze jest to, że najczęściej zwozimy dwa razy więcej książek niż przywieźliśmy - pożyczki (od Bei na przykład), tanie książki, nagłe zachwyty w księgarniach. W ferie wracałam z synem pociągiem - książki przyjechały przesyłką kurierską:)
    • pa_yo Re: ile książek na wakacje? 04.07.11, 09:38
      no to ja się wyłamię, na dwa tygodnie przeplatanej pogody wzięliśmy każdy po jednej książce, Igor miał chyba najgrubszą bo "Smoczego jeźdźca", ale ja w wakacje, ciepła aure stawiam na ruch, jazda rowerem, roli, deska, zwykłe bieganie, wyprawy rodzinne, włóczenie sie bez celu przeplatane jakąs grą planszowo-towarzyską. Nawet gdy pada włoczenie sie ma sens bo nie ma wtedy w powietrzu alergizujących pyłków.

      Tak więc ksiązki u nas w domu sa na poczesnym miejscu, ale wakacje spędzamy bardzo ruchliwie, tak, że czasu naksiązki jest bardzo mało :)
      • violik ... biblioteki są na świecie... 04.07.11, 09:53
        Dziewczyny zawsze miały 1 książkę (czasem 1 na spółkę) i dorośli też tak samo. Bo jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żeby nie było biblioteki, nawet w najbardziej zapyziałej miejscowości i w maleńkiej wsi. A tam można znaleźć niesamowite skarby. I pożyczyć książkę - niespodziankę. Zwłaszcza, gdy pada deszcz, taka biblioteka może okazać się niesamowitym miejscem. Biblioteki, to czasami tylko 1 półka w kąciku klubiku w wiejskim domu kultury. A może okazać się półką z miłą niespodzianką. Nad morzem, niezależnie gdzie się mieszka, są mniejsze i większe ośrodki wypoczynkowe, gdzie są wczasowe biblioteczki. Osoby, które opiekują się takimi kącikami, czy pokojami niejednokrotnie wręczały mi klucze i zostawiały samodzielnie wśród niesamowitej zbieraniny pozycji, co też jest niesamowitą przygodą. Ja to lubię. No to po co zabierać księgozbiór z domu, jak można znaleźć jakieś skarby na miejscu. Następną metodą, którą często stosuję, jest podglądanie, co kto czyta z osób, które są na miejscu i po prostu prośba o pożyczenie. Jeszcze nikt mi nie odmówił. A kiedyś dzięki takiemu wypożyczeniu poznałam bardzo miłą osobę, która została naszą ulubioną "ciocią" na plaży. To taki mój sposób na turystykę książkową. Tak naprawdę wszędzie czekają książki, po co więc zamykać się na nie, wożąc swoje? Taka jest moja filozofia wakacyjnej książki.
        • tattarak Re: ... biblioteki są na świecie... 04.07.11, 13:07
          violik napisała:
          > To taki mój sposób na turystykę książkową. Tak naprawdę wszędzie czekają książki, po co więc zamykać się na nie, wożąc swoje? Taka jest moja filozofia wakacyjnej książki.

          Bardzo podoba mi się ta Twoja filozofia :)
          Kilka razy na różnych kempingach widziałam jak w jednym miejscu (np. na murkach blisko sklepiku lub recepcji) leżało kilkanaście książek. Można było tam zostawić przeczytaną książkę i wybrać sobie inną. Bardzo podobała mi się ta 'biblioteka'. W tym roku my też weźmiemy coś do pozostawienia.

          Na wakacje zabieram kilka książek dla siebie i męża, choć zwykle kończy się tak, że czytamy to samo na dwie zakładki. Dla syna jedną dłuższą do czytania na głos i coś do przeglądania w trakcie podróży. Syn za bardzo nie ma czasu na czytanie, ja mam mnóstwo :) Książki wakacyjne zwykle dość starannie wybieram.
          • ap77 Re: ... biblioteki są na świecie... 04.07.11, 22:10
            ja wzielam cala walizeczke dla mnie i dziecka, nawet za duzo (ale mielismy pogode, wiec calymi dniami na plazy)
          • abepe Re: ... biblioteki są na świecie... 04.07.11, 22:11
            Pomysł turystyki książkowej mi się podoba. Uprawiamy ją także, pożyczamy książki, kupujemy ale obecność naszych nam nie przeszkadza (najwyżej nie zostaną nawet otwarte:)
        • grazbed Re: ... biblioteki są na świecie... 07.07.11, 10:27
          Mam taką samą filozofię czyli korzystanie z biblioteki na miejscu. Ponadto punkty sprzedaży taniej książki. Zamiast pamiątek typu kolejny wytwór z muszelek z gór albo kolejna ciupaga znad morza:) mamy pamiątki książkowe.
          • abepe tanie książki 07.07.11, 10:43
            Mieszkam nad morzem, ale nigdy nie odwiedziłam żadnego tutejszego sezonowego punktu taniej książki. Zawsze torbę książek przywożę z Centrum Taniej Książki w Krakowie:))
            W tym roku w wakacje nie jadę do Krakowa (ale byłam w ferie i, oczywiście, odwiedziliśmy Centrum na Grodzkiej kilka razy za każdym razem wynosząc kilogramy książek:), więc może się wybiorę na plażę w celu zakupu książek:)
            • agni71 Re: tanie książki 07.07.11, 16:42
              A ja mam wrażenie, że te tanie książki nad morzem to mit. Zagladalam do kilku takich punktów i ceny były rzędu 20 zł za A. Lindgren (chyba to był detektyw Blomkvist).
      • abepe Re: ile książek na wakacje? 04.07.11, 22:09
        My też jesteśmy na wakacjach dosyć ruchliwi, ale przychodzą takie dni, że nikomu się nie chce ruszać i wtedy jedyną aktywnością jest przewracanie kartek.
        Przyznaję też, że 1/3 naszych książek na wyjazd stanowią różnego rodzaju przewodniki i książki związane tematycznie z regionem lub planami wycieczek.
        I mamy chyba odruch pakowania książek w genach - ostatnio prawie-ośmiolatek w odwiedziny do kolegi spakował dwie części feleszkowych "Na sygnale" (nawet ich tam nie wyjął:))
        Na wakacje każdy bierze to, co ma nadzieję przeczytać, to, co akurat zafrapowało, czy po prostu co mu wpadło w łapy. Nie ma problemu, gdy jedziemy samochodem, mamy kombi:)
        Wczoraj mąż z synem spędzili w pociągu 10 godziny, jak nie wziąć książek? (przydał się także załadowany na komórkę audiobook z "Panem Kuleczką").
      • anna_mrozi Re: ile książek na wakacje? 04.07.11, 23:32
        Ja już się przyznałam i czekam na rozgrzeszenie ;)
        Lato to generalnie dla nas spadek ilości czytanych książek - dla dzieci. Więcej wyciągają pozycji, które studiują samodzielnie - historie czysto obrazkowe, picturebook, komiksy albo pozycje tak obczytane, że "dla odświeżenia" wystarczy przejrzenie ilustracji :)
        Za to wtedy ja więcej czytam sobie. I mogę rano nieco dłużej pospać - dzieci "Czytają" :)

        Wakacje - wyjazdy mamy tez ruchliwe. Zostaje mało czasu na czytanie. Ale zawsze coś bierzemy ze sobą. Pilnuję, aby zachować w tym umiar :) Problem dotyczy i dzieci, i mnie - po prostu lubimy mieć ze sobą książki.
        • steffa Re: ile książek na wakacje? 13.07.11, 01:41
          Podoba mi się pomysł zwiedzania bibliotek, ale tam, gdzie jeżdżę nie ma nawet sklepu, a co dopiero biblioteka... Zatem bierzemy. Choć ostatnio wyciągnęłam gromadę do najbliższego miasta, żeby znaleźć bibliotekę (nie znaleźliśmy - słabo szukaliśmy, bo po drodze skończyło się na szukaniu lodów) i odwiedzić księgarnię. Okazała się bardzo dobrze zaopatrzona, więc ''w nagrodę'' (dla księgarni ;)) kupiłam trzy książki. Ja w każdym razie się przeliczyłam, bo wzięłam jedną cegłę dla siebie, licząc, że i tak jej nie zdołam przeczytać (dzieci), a połknęłam w dwa dni na luzie, a potem wyciągałam spod szafy stare gazety...
    • paperplane Re: ile książek na wakacje? 15.07.11, 12:58
      Zabraliśmy ze sobą tylko trzy książki. Na miejscu wstąpiliśmy do biblioteki w pobliskim Domu Ludowym. Moje dwuipółletnie dziecię od razu podbiegło do regału z dziecięcymi książkami. Ja w tym czasie zaczęłam buszować przy stoliku z nowościami da siebie. Po chwili dziecko przychodzi do mnie uradowane z "Basią" w ręce. Zza biurka słyszę głos pani bibliotekarki: - "Te książki nie są dla niego! Przecież nic by z nich nie zostało!"
      Po czym książka została grzecznie odebrana mojemu dziecku i odłożona na swoje miejsce.
      W zamian otrzymał tekturową książeczkę o słoniach. W środku szare i smutne ilustracje.
      Treść o środowisku życia słoni.
      Pani nie uwierzyła , że od co najmniej roku pożyczamy książki w miękkich okładkach i pod moim okiem nigdy nie zostały przez dziecko uszkodzone. Zmuszeni byliśmy opuścić bibliotekę. Matka w szoku. Dziecko w płaczu.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka