i2h2
07.09.05, 07:40
Mimo, że książka opasła (ponad 400 stron), przeczytałam ją jednym tchem. Syn
zaglądnął mi przez ramię i ustawił się w kolejce, to samo mąż ;-)
Jest rok 793- Wikingowie niszczą klasztor na Świętej Wyspie Lindisfarne,
burząc wiarę Sasów, że morze obroni ich przed każdym najeźdźcą.
Jedenastoletni Jack i jego młodsza siostra zostają porwani. Jack będzie
musiał w walce o życie swoje i siostry zmierzyć się nie tylko z okrutnymi
berserkerami, ale też ze złośliwą półtrollką i innymi stworami rodem z legend.
Po przeczytaniu opisu spodziewałam się książki przygodowej, a dostałam
świetną "mieszankę" sag skandynawskich, przygody, opisów obyczajów. Po raz
pierwszy trafiłam na książkę, którą z czystym sumieniem mogę próbować
porównać z "Władcą Pierścieni"- autorce udało się skonstruować świat, w
którym magia przeplata się z rzeczywistością w taki sposób, że nie wiadomo
chwilami, gdzie kończy się źródło historyczne albo saga, a zaczyna inwencja
pani Farmer. Wszystko jest spójne, nie znalazłam wydarzenia, które niczemu by
nie służyło. A p. Jacek Drewnowski- tłumacz- stanął na wysokości zadania i
przełożył tę książkę naprawdę doskonale.
www.merlin.com.pl/frontend/towar/404333
Pozdrawiam