11.04.06, 09:03
Nie wiedziałam, jaki tytuł nadać, dlatego taki głupi.
Ale chodzi mi konkretnie o "Serce" Amicisa. Czytam właśnie w wersji pełnej
(bo jest też taka skrócona z samymi opowiadaniami miesięcznymi). Bardzo mi
się podoba i uważam, że książka ta może zrobić wiele dobrego. Natomiast
myślę, że słownictwo może odpychać adresatów - czyli kilkunastolatków. Pedel,
kajety - to już ciężkie, ale jeszcze ujdzie. Natomiast partyka? Kirasjerzy?
Pompier?
Czy istnieje możliwość przerobienia czyjejś książki? Żeby na przykład zamiast
tego pompiera pojawił się starażak? Wiem, że to słownictwo najlepiej oddaje
ówczesnego ducha, ale myślę, że za bardzo odstrasza. Tylko czy można coś
takiego robić? Pewnie nie. Z drugiej strony: przeciez bajki Perraulta czy
Grimmów tak się przerabia, że już właściwie nie wiadomo, jakie były
oryginały.
Mam małe dzieci. Może się wypowie ktoś kto ma starsze - podobało się "Serce"?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: parafrazy 11.04.06, 09:14
      Tu nie trzeba przeróbki, tylko nowego tłumaczenia. A to oczywiście jest zawsze
      mozliwe.
      • mamalgosia Re: parafrazy 11.04.06, 11:58
        verdana, jesteś na wszystkich forach?:)
        Pewnie się niedokłądnie wyraziłam. Miałąm na myśli coś więcej niż nowe
        tłumaczenie, raczej chodzi mi o jakąś gruntowniejszą przeróbkę.
    • i2h2 Re: parafrazy 11.04.06, 09:22
      Dokładnie tak jak verdana napisała. Akurat z obcojezycznymi jest niewielki
      problem - znaleźć dobrego tłumacza. Gorzej jest z książkami polskich autorów -
      ja na przykład bardzo lubię Makuszyńskiego, ale podejrzewam, że w większości
      jest on już ciężkostrawny dla moich dzieci właśnie z powodu słów i zwrotów,
      które wyszły z użycia.
      Iwona
      • mamalgosia Re: parafrazy 11.04.06, 11:58
        no widzisz. jak uwspółcześnić Makuszyńskiego, Korczaka?
        • i2h2 Re: parafrazy 11.04.06, 12:12
          No właśnie nie da się. Co najwyżej możemy liczyć, że ktoś inny będzie mieć
          równie lekkie pióro i bedzie pisać w podobnych klimatach, ale współcześnie.
          Pozdrawiam
          • verdana Re: parafrazy 11.04.06, 12:35
            "Uwspółcześnianie" autorów polskich to po prostu ingerencja w cudzy tekst. Jest
            to nie do przyjęcia.
            A na tym forum jestem prawie od początku.
            • i2h2 Re: parafrazy 11.04.06, 12:46
              Jak pomyślałam o uwspółcześnianiu, to mi się od razu skojarzyły np. Muminki "na
              motywach" :-( Dla mnie takie działania na dłuższą metę trącą plagiatem...
              Można niby pododawać słowniczki na końcu, ale tu obroni się wyłacznie
              literatura pod jakimś względem "fachowa" (bo ja wiem - powieść historyczna, a
              może osadzona w realiach jakiegoś specyficznego środowiska), reszta odpadnie
              jako ramota (przynajmniej dla większości). Ale takiej np. "Panny z mokrą głową"
              to jednak mi żal...
              Pozdrawiam
              • verdana Re: parafrazy 11.04.06, 12:51
                Wiesz, we mnie "uwspółcześnianie" budzi wrecz zywiolową agresję, az
                nieadekwatna do problemu.
                Tylko, czy w ogóle trzeba uwspółczesniać? Moze to i dobrze, ze przynajmniej
                niektóre dzieci trochę poczytaja sobie w jezyku już nieuzywanym na codzień. To
                też element kultury i znajomości języka (no chyba , ze chodzi o
                czytanie "Sierotki Marysi" co jest wyłącznie elementem znęcania się nad
                dziećmi"). Ostatecznie, "Pana Tadeusza" sie nie uwspółczesni, a zrozumieć
                trzeba.
                Myślę, ze dobrym pomysłem jest czytanie takich książek na glos. Wtedy mozna
                wiele rzeczy wyjaśnić.
                • i2h2 Re: parafrazy 11.04.06, 13:24
                  I w ten sposób wyjaśniłaś, dlaczego warto czytać dzieciom starszym, które już
                  same swobodnie czytają. Ja w tym znajduję dodatkową przyjemność:
                  pokazywanie "mojego" świata - bez pilotów do telewizora, bez sms-ów, za to np.
                  ze stalówką redisówką na pracach technicznych. Czasem widzę, że synowi się to
                  nie mieści w głowie, że to nie są jakieś strasznie odległe czasy (te opisywane).
                  Iwona
                  PS.Miałabym do Ciebie taką nieco prywatną prośbę - odbierasz gazetową pocztę?
                  I.
                  • verdana Re: parafrazy 11.04.06, 13:56
                    Odbieram. Tylko na świeta wyjezdzam.
                • mamalgosia verdano 11.04.06, 14:17
                  Rozumiem, bo zazwyczaj ta druga wersja bywa gorsza. Ale jeśli pozycja jest
                  naprawdę wartściowa, to byłoby dobrze, żeby tak zrobić?

                  Sama nie wiem. Na przykłąd jest mnóstwo "biblijek", które raczej ostraszą od
                  chrześcijaństwa niż zachęcą. Może więc powstałby kolejny potworek?
                  Już sama nie wiem, oc myśleć
                • zuzannao Re: parafrazy 11.04.06, 20:17
                  To się nazywa "adaptacja", mnie to też potwornie wkurza. Mam np. wydanie "Księgi dżungli" z 1971,
                  dwa tomy (jeden 180, drugi 218 stron) a drugie z 1998, oba tomy skondensowane w 132 stronicach.
                  Na końcu nota od wydawcy, cytuję: "Z piętnastu opowiadań, składających się na oba tomy,
                  pozostawiono sześć. Łączy je postać Mowgliego i istotne dla rozwoju akcji następstwo zdarzeń (...)
                  Intencją wydawcy było dostosowanie tekstu do odbioru przez współczesnego Czytelnika. Niech "Księga
                  dżungli" będzie lekturą, której ciągle żywych treści nie przesłania archaiczne słownictwo, stylistyczny
                  ornament i powolna dziewiętnastowieczna narracja. Niech przygody Mowgliego(..) będą atrakcyjną
                  lekturą dla dzieci epoki komputerów, telewizji i wideo." Nie całkiem to rozumiem - przecież 30 lat
                  temu to słownictwo było dla nas tak samo archaiczne, a jakoś nikt nie miał potrzeby skracania tego
                  tekstu? Może trochę demonizuje się dzieci "epoki komputerów" jako te, co będą miały kłopot z
                  przeczytaniem i zrozumieniem dłuższego tekstu?
                  Chociaż pewnie można zrobić sensowną adaptację. W moim francuskim przewodniku dotyczącym
                  literatury dla dzieci jest cały rozdział temu poświęcony, pod znamiennym tytułem "Adaptation et
                  vulgarisation". Niestety, częściej wychodzi "vulgarisation"...
                  • mamalgosia Re: parafrazy 11.04.06, 21:11
                    jeszcze\raz to przemyślałam i jednak jestem ZA. niech wytrawny czytelnik czyta
                    oryginały, a adaptacje dla mniej zaawansowanych. Przekonało mnie wspomnienie o
                    "Biblii pauperum" - gdyby nie te kiczowate obrazki, to nieczytaty i niepisaty
                    lud nie poznałby historii zbawienia
              • mamalgosia muminki 11.04.06, 14:15
                Rozumiem, ż emogą się nie podobać (choć my czytamy na razie z wielkim
                powodzeniem, może kiedyś przyjdzie i czas na "prawdziwe" muminki). No ,ale
                skoro z nimi mozna, to może i z czymś innym też? I będzie napisane: według e.
                de Amicisa
                • i2h2 Re: muminki 11.04.06, 14:35
                  Nie chodzi mi o to, czy się podoba, czy też nie. To nie takie proste. A co,
                  jeśli powstanie "wyrób amicisopodobny", w którym przesłanie oryginału będzie
                  wypaczone mimo, że np. akcja będzie podobna i bohaterowie? Wiesz - takie jakby
                  oszustwo marketingowe: opakowanie prawie takie samo, a w środku coś zupełnie
                  innego... Stanowczo uważam, że bardziej wartościowy będzie utwór kogoś, kto
                  ideę poznał i pojął, a opisze ją całkiem po swojemu, tak jak on to rozumie i
                  czuje. Przy okazji być moze trafi do tych, do których Amicis by nie trafił (ale
                  tu już zaczynam za bardzo teoretyzować).
                  Pozdrawiam
    • plater-2 up 04.12.14, 08:51
      Robie up, bo własnie spotkałam się z zarzutem, że "Serce" polecam do czytania, że nieaktualne, problemy niezrozumiałe....

      Co sadzą młode mamy ?
      • abepe Re: up 04.12.14, 11:06
        Dlaczego młode?:)

        Ostatnio złożyło się tak, że czytałam dzieciom trochę tekstów z dawnych lat, najeżonych słowami, które wymagały wyjaśnienia. Nie widzę problemu.
        • steffa Re: up 05.12.14, 14:33
          No tu może być problem z młodymi. ;)
          Mój syn też nie ma problemu z tekstami archaicznymi. Już przez tyle z nich przeszedł w szkole (lektury). ;)
          • plater-2 Re: up 06.12.14, 11:38
            Slowa kajet, pompierzy... tak, trzeba objaśnić.
            Ale mnie chodzi o sytuacje opisane w ksiazce, a szczególnie o pouczenia, jakie wpisuje chłopcu ojciec.
            Co sądzicie ????
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka