domil
11.01.07, 07:55
Zatelefonowałam ostatnio podczas popołudniowej zmiany do domu, jak się
towarzystwo sprawuje. A w słuchawce dzikie wrzaski, ryki, no po prostu jatka.
Pytam męża, co się dzieje. Okazało się, że właśnie przyszła paczka z Merlina
i dzieci wyrywają sobie książeczki. To już chyba mogę uznać, że namiętnych
czytelników wyhodowałam?