Dodaj do ulubionych

Książki naszej młodości już przebrzmiałe (?)

22.02.07, 01:37
To będzie taki bardziej filozoficzno-refleksyjny post ;-)
Myśląc o lekturach dla córki przypominam sobie różne książki z mojej, nie
takiej znowu odległej młodości, i często ze zdziweniem stwierdzam jak się
czasy zmieniły. Czy częto tak macie?
Np. w tych książkach sprzed kilkunastu lat dorośli często z lubością palą
papierosy, bez żenady przy dzieciach np. "Karolcia" cy "Każdy pies ma dwa
końce" Boglar -cyt: "(...)zaperzył się tato rozgniatając papierosa w
cukiernicy. (...) spytała Agnieszka (córka) wydłubując łyżką popiół z cukru."
A jeszcze w tej ostatniej książce, str. 55 "zdziwił się tato, którego właśnie
zainteresowało stadko dżinsowych dziewcząt - Fajne ma koleżanki! (o
koleżankach syna - 13-latkach) Mama (...) wzrokiem zranionej łani przesunęła
wzrokiem po kilkunastu długonogich i długowłosych nastolatkach gdy te prychały
i parskały wodą w studni." Więcej nie przytoczę bo dopiero jestem w połowie.
Wypożyczyłam tą książkę dla 6-latki! Dobrze, że znudzona leżeniem w łóżku z
przeziębieniem zaczęłam sama.
Cóż za niepoprawność polityczna jak na dzisiejsze czasy! A może taki jest
świat tylko my teraz za bardzo chronimy nasze dzieci przed niewygodnymi
treściami? W sumie nie wiem jakie są współczesne książki dla nastolatków pod
tym względem bo mam za młode dziecko ale liczę na innych forumowiczów ;-), ze
coś napiszą na ten temat. Pozdrawiam bezsennie.
Obserwuj wątek
    • karanissa Re: Książki naszej młodości już przebrzmiałe (?) 22.02.07, 10:27
      Gdzies juz o tej ksiazce bylo na forum - "Oto jest Kasia" M. Jaworczakowej.
      Jak to nagle w rodzinie pojawia sie niemowlak i do tej pory holubiona
      jedynaczka spada z piedestalu. Oczywiscie proces ten jest bardzo drastyczny,
      nikt z doroslych za bardzo nie przejmuje sie, ze Kasia moze czuc sie odtracona -
      wrecz przeciwnie, wszyscy wymagaja od niej dojrzalosic i pogodzenia sie z tym,
      ze teraz to nowo narodzona siostrzyczka bedzie "nr 1". No kurcze, czytajac te
      ksiazke w dziecinstwie nie czulam tej niesprawiedliwosci - dopiero calkiem
      niedawno przypomnialam sobie jej tresc. Szczegolnie utkwil mi w pamieci
      fragment, jak to Dziadzio przychodzi w odwiedziny do malenkiej Agnieszki i w
      progu rozbierajac sie wola "No gdzie jest ta wasza cora" itd itp, Kasia leci
      sie przywitac - coz z tego, kiedy dziadek ma na mysli Agnieszke, bo to ja
      przyszedl zobaczyc...
      • abepe Re: Książki naszej młodości już przebrzmiałe (?) 22.02.07, 19:29
        Karanisso - myślisz, że takie historie jak te z "Kasi" sie już nie zdarzają? Czy
        bardziej chodzi o to, że teraz nikt by juz tak nie napisał? Z tym drugim się
        chyba zgodzę,choć nie jestem na bieżąco z powieściami dla starszych dzieci.
        • nchyb Re: Książki naszej młodości już przebrzmiałe (?) 22.02.07, 19:46
          > Karanisso - myślisz, że takie historie jak te z "Kasi" sie już nie zdarzają?
          Cz
          > y
          > bardziej chodzi o to, że teraz nikt by juz tak nie napisał?
          historie takie się zdarzają, tyle że teraz w książkach i prasie już tak
          bezkrytycznie nie twierdzi się, że to kasiopodobne dziewczynki są niegrzeczne,
          ale częściej dostrzega się potrzebę odpowiednich działań rodziców, by
          zapobiegać zazdrości...
          • karanissa Re: Książki naszej młodości już przebrzmiałe (?) 23.02.07, 08:22
            O to to - moj odbior tej ksiazki w dziecinstwie byl taki, ze Kasia
            byla "niegrzeczna", samolubna i w ogole powinna od razu zakumac, ze teraz to
            siostrzyczka jest najwazniejsza. Teraz juz tego tak nie widze.

            A w dzisiejszych czasach scena z dziadkiem w przedpokoju powinna pewnie
            wygladac tak, ze dziadek przychodzi, wita sie JAK ZWYKLE z Kasia, a potem prosi
            Kasie, zeby pokazala mu i przedstawila swoja nowo narodzona siostrzyczke
            Agnieszke. I wtedy jakos tak milej to wyglada...
            • abepe Re: Książki naszej młodości już przebrzmiałe (?) 23.02.07, 19:29
              karanissa napisała:

              > O to to - moj odbior tej ksiazki w dziecinstwie byl taki, ze Kasia
              > byla "niegrzeczna", samolubna i w ogole powinna od razu zakumac, ze teraz to
              > siostrzyczka jest najwazniejsza. Teraz juz tego tak nie widze.
              >
              > A w dzisiejszych czasach scena z dziadkiem w przedpokoju powinna pewnie
              > wygladac tak, ze dziadek przychodzi, wita sie JAK ZWYKLE z Kasia, a potem prosi
              >
              > Kasie, zeby pokazala mu i przedstawila swoja nowo narodzona siostrzyczke
              > Agnieszke. I wtedy jakos tak milej to wyglada...

              No, powinno to tak wyglądać. Niestety nawet w dzisiejszych czasach nie wszyscy
              są świadomi, że dzieci też jakieś uczucia mają i mogą się poczuć na przykład
              odrzucone. Okropne, co?
              • verdana Re: Książki naszej młodości już przebrzmiałe (?) 23.02.07, 20:27
                A lektura szkolna jeszcze poucza dzieci, ze odrzucenie jest normalne i nie
                tylko trzeba się z nim pogodzić, ale wszelkie próby buntu sa niegrzeczne - i ze
                to odrzucone dziecko jest złe, a rodzice idealni.
                Pierwsza rzeczą, jaka zrobię po zostaniu ministrem oświaty, będzie wyrzucenie
                tej książki z lektury.
                • abepe Re: Książki naszej młodości już przebrzmiałe (?) 23.02.07, 21:14
                  Co mówi lektura to jedno a co na to nauczyciel to drugie. Ciekawe jaka opcja
                  wśród nich przeważa??
                  • verdana Re: Książki naszej młodości już przebrzmiałe (?) 23.02.07, 21:50
                    Córka, która bronila Kasi została ostro skarcona, ze broni takiej niegrzecznej
                    dziewczynki, co sie nie uczy i pyskuje.
                    • babatera Re: Książki naszej młodości już przebrzmiałe (?) 23.02.07, 22:05
                      verdana napisała:

                      > Córka, która bronila Kasi została ostro skarcona, ze broni takiej niegrzecznej
                      > dziewczynki, co sie nie uczy i pyskuje.
                      Pomijając racje to szczyt karcić kogoś a zwłaszcza dziecko, które się tego
                      dopiero uczy za wyrażanie swojego zdania. Też jestem nauczycielką i jak mi uczeń
                      mówi, że zielona trawa jest niebieska to mówię: "Mhm więc widzisz tu niebieską
                      trawę..." Ma prawo!
                      W sumie dziwne, że ta "Kasia" takie emocje wzbudza a ja w szkole albo nie miałam
                      takiej lektury albo nie pamiętam.

                      A co z innymi książkami? U Boglar (skończyłam w jedną noc) tata gasił jeszcze
                      peta w wazoniku na kwiaty, czytał "Trybunę Ludu" i mówił o dzieciach: "Ja im
                      nogi z d. powyrywam" (W książce też nie było całego słowa ;-)
                      A propos palenia już w niedawno wydanej "Zielonej dolinie" B. Gawryluk wiejska
                      kobieta wyrzuca z domu palącego sołtysa jak przychodzą do niej dzieci sąsiadki.
                    • klaryma Re: Książki naszej młodości już przebrzmiałe (?) 24.02.07, 19:49
                      ja jako dziecko uwielbialam kasie, to byla jedna z moich iukochanych ksiazek, plawilam sie wprost w tej
                      niesprawiedliwosci wobec Kasi, w jej nieszczesciu, i tylko nieodmiennie zloscilo mnie zakonczenie, ze
                      to kasia sie "dostosowala", a jej rodzicow nie spotkala zadna straszliwa kara.
                      • abepe Re: Książki naszej młodości już przebrzmiałe (?) 25.02.07, 08:22
                        "Kasię" znam ale kompletnie nie pamiętam omawiania na lekcjach. Tyle, że ja
                        miałam baaaaaaardzo nietypową polonistkę, taką, która zawsze szła pod prąd, więc
                        podejrzewam, że skrytykowaliśmy rodziców, że aż miło:))
                        Ale chyba będę z własnym dzieckiem lektury sama omawiać:)))
                        • abepe Re: Książki naszej młodości już przebrzmiałe (?) 25.02.07, 08:23
                          abepe napisała:


                          > Ale chyba będę z własnym dzieckiem lektury sama omawiać:)))

                          No a potem walczyć jak lwica na wywiadówkach:)))
                  • andaba Re: Książki naszej młodości już przebrzmiałe (?) 23.02.07, 22:26
                    > Co mówi lektura to jedno a co na to nauczyciel to drugie. Ciekawe jaka opcja
                    > wśród nich przeważa??

                    Interpretacja się nie zmieniła. Kasia jest be.
                    • jacobina Re: Książki naszej młodości już przebrzmiałe (?) 25.02.07, 11:47
                      He he, u mnie była mała rewolucja w klasie jak w domowym wypracowniu o
                      Robinsonie Crusoe zjechałam Robinsona za stosunek do Piętaszka. Dyskusja trwała
                      3 godziny lekcyjne (polonistka wyprosiła zamianę z matematyczką i przyrodą). Na
                      szczęście miałam myślącą matkę i myśląca polonistkę, które mnie nie zrównały z
                      ziemią. I od tamtej pory tak już mi zostało z tych chodzeniem pod prąd :D
                      • algod Re: Książki naszej młodości już przebrzmiałe (?) 27.02.07, 09:33
                        Co do Defoe, to mi się przypomniało, że chyba już Rousseau, proponując Robinsona
                        jako jedną z pierwszych lektur, sugerował, żeby dawać ją raczej małym dzieciom,
                        które nie zwrócą uwagi na to, co Robinson wyprawia z Piętaszkiem, więc jest
                        szansa, że ich to nie zdemoralizuje. Zdaje się też, że szeroko na temat
                        stosunków Robinsona z Piętaszkiem wypowiadał się Marks, z lubością pokazując
                        przywary pseudoidealnego chrześcijańskiego białego przedstawiciela klasy średniej.
                        Miałaś wybitnych poprzedników:)
    • gopio1 Plastusiowy pamiętnik 27.02.07, 12:12
      Właśnie zaczęliśmy czytać i już na wstępie wymiękłam - stalówki, atrament, kałamarz, scyzoryk do
      strugania ołówków. To dopiero archaizmy! Dziecku się podoba, ale dla mnie trąci myszką ;-)
      • biealka Re: Plastusiowy pamiętnik 27.02.07, 12:55
        Gosiu, u nas to samo:) Jula chętnie słucha, ogląda obrazki, sama wyciąga Plastusia z półki, ja się nudzę z lekka.
        • verdana Re: Plastusiowy pamiętnik 27.02.07, 14:55
          Czytałam "Plastusiowy pamiętnik" 40 lat temu. Już był przebrzmiały....
          • paszczakowna1 Re: Plastusiowy pamiętnik 27.02.07, 16:59
            A mi się podobał (zwłaszcza "Przygody Plastusia", lat temu 25). Siostrzeńcowi
            mojemu (obecnie lat 9) też się podobał (co prawda on ma specyficzny gust). Zatem
            coś w tej książce musi być.
            • babatera Cała Polska Czyta Dzieciom "Kobiety są z Wenus..." 27.02.07, 20:37
              Nie wiem czy ktoś się odważy ze mną kłócić ;-)
              Przeglądałam ostatnio listę książek polecanych prez wyżej wspomnianą fundację i
              stwierdziłam, że nijak ma się ona do książek polecanych dla dzieci w różnym
              wieku tu na forum. A jakoś bardziej ufam żywym ludziom, którzy przetestowali coś
              na sobie (swoich dzieciach) niż jakiejś instytucji.
              Ale jak przeczytałam, że polecają dla 16-latków "Mężczyźni są z Marsa, kobiety
              są z Wenus" to aż mną zatrzęsło. Miałam takie szczęśćie, że połowę swojego życia
              dużo o tej książce słyszałam, że kultowa i takie tam, ale jakoś nie miałam
              okazji mieć jej w ręku. Szczęście się skończyło gdy wypatrzyłam na półce u
              koleżanki i teraz okropnie się męczę. Jakieś takie nieskładne to, nijak się ma
              do rzeczywistości. Przykłady archaiczne i jeszcze tak strasznie naiwne. I to
              mają czytać 16-latki?
              • babatera Re: Cała Polska Czyta Dzieciom "Kobiety są z Wenu 27.02.07, 20:38
                Sorry za pierwzsze zdanie ale myślałam, ze piszę w wątku: "Może się pokłóćmy"
                ale i tu pasuje ;-)
                • verdana Re: Cała Polska Czyta Dzieciom "Kobiety są z Wenu 27.02.07, 21:23
                  Się nie pokłócimy. Moja rodzina dostała autentycznego ataku śmiechu, gdy
                  przeczytala listę proponowanych książek. Zwracam Ci tez uwagę, na dodatkowy
                  aspekt tej sprawy - nie 16-latek ma czytać to badziewie, ale Ty masz je mu
                  przeczytac je na głos, wychowując w ten sposób potomstwo w miłosci do
                  pseudopsychologicznych poradników.
                  • i2h2 Re: Cała Polska Czyta Dzieciom "Kobiety są z Wenu 27.02.07, 21:31
                    Może rozdziały są dwudziestominutowe ;-)))
    • kkokos Wracając do przebrzmiałych 28.02.07, 12:17
      Wracając do przebrzmiałych - był taki kryminał dla dzieci "Zamach na wyspę"
      Marty Tomaszewskiej. Ja to uwielbiałam gdzieś w piątej czy szóstej klasie.
      Zaczyna się od pasji krótkofalarskiej (tak złoczyńcy poszukują 14-letnich
      chłopców żądnych przygód i znajdują ich TYSIĄCE), kończy na walce z
      międzynarodową mafią o polinezyjską wyspę, na której rośnie TA JEDYNA odmiana
      maku, z której można robić narkotyki...
      Jak byłam w liceum, czyli zaledwie kilka lat później, już istniał Monar i
      oficjalnie mówiło się o makiwarze, do której wcale nie potrzeba było jedynej-
      wyjątkowej odmiany maku, niestety
      • kkokos Re: Wracając do przebrzmiałych 28.02.07, 12:40
        za szybko posłałam
        no więc próbowałam czytać tę książkę mojemu synowi i pomysł z krótkowalówką
        uznał za beznadziejny :))

        "Każdy pies ma dwa końce" i jeszcze druga (lub pierwsza) część tej książki mnie
        samej po latach wydały się po prostu nudne. Nie bardzo rozumiem, dlaczego
        kiedyś się zarykiwałam ze śmiechu.

        • babatera Re: Wracając do przebrzmiałych 28.02.07, 19:36
          > no więc próbowałam czytać tę książkę mojemu synowi i pomysł z krótkowalówką
          > uznał za beznadziejny :))
          Dobre, dobre. Ja raz przerabiałam z uczniami w LO temat instrukcji po angielsku
          i w książce było o gramofonie. Nikt nie kapował o jakie urządzenie chodzi,
          przeszliśmy na polski i próbowałam przedstawić im wizję czarnych płyt, nie
          widzieli na oczy. Poczułam się bardzo staro ;-(
          • abepe Re: Wracając do przebrzmiałych 01.03.07, 18:35
            babatera napisała:

            > Dobre, dobre. Ja raz przerabiałam z uczniami w LO temat instrukcji po angielsku
            > i w książce było o gramofonie. Nikt nie kapował o jakie urządzenie chodzi,
            > przeszliśmy na polski i próbowałam przedstawić im wizję czarnych płyt, nie
            > widzieli na oczy. Poczułam się bardzo staro ;-(

            Eeeeee, ciemnogród:)) Poza tym gramofony sa teraz bardzo modne:))Każdy szanujący
            się audioflil ma w domu dobry gramofon.
            Faktem jest, że nasza pedagog ostatnio narzekałam, że dzieci nie znają
            znaczenia pojęć "łata", "robienie na drutach". Ale chyba fajnie im to pokazać,
            po prostu. Nigdy nie wiadomo, co do łask wróci.
            • babatera Re: Wracając do przebrzmiałych 01.03.07, 18:42
              > Faktem jest, że nasza pedagog ostatnio narzekałam, że dzieci nie znają
              > znaczenia pojęć "łata", "robienie na drutach". Ale chyba fajnie im to pokazać,
              > po prostu. Nigdy nie wiadomo, co do łask wróci.
              Ale trafiłaś! Co jak co ale moje dzieci znają pojęcie "robić na drutach" a
              ostatnio córka lat 6 prosiła, żeby ją nauczyć. Ale to tylko dlatego, że sama
              jestem nałogowcem robótek ręcznych.
              A jeszcze apropos młodzieży to słyszałam jak jedna panna lat 19 właśnie robienie
              na drutach i wyplatanie koszyków uznała za najnudniejszą czynność na świecie.
              A jeszcze! Inna 19 latka pytała jak rosną ogórki czy na krzakach czy na drzewie,
              czy może pod ziemią? No cóż skąd się biora to wiadomo: z supermarketu!
              • abepe Re: Wracając do przebrzmiałych 01.03.07, 19:09
                No, wiesz, Babatero, testujęc dzieciaki "pod kątem" inteligencji zastanawiam
                się, kiedy u nas zostaną niektóre pytania uwspółcześnione. Chociaż akurat to, że
                pięcioletnie dziecko na pytanie kto nam daje mleko, pokazuje na obrazku książkę
                myśląc, że to kartonik - uważam za ewidentne zaniedbanie wychowawczo-dydaktyczne
                (nie mówię o dzieciam z upośledzeniem).
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka