abepe
11.06.08, 14:39
Upycham książki z mojego dzieciństwa/młodości i zastanawiam się nad
niektórymi. Nie pamiętam ich treści i właściwie powinnam je
przeczytać, żeby za długo nie leżały i dzieci z nich nie wyrosły.
Inne znowu chyba już są zbyt archaiczne, takie np. powieści o
chłopcach z lat 50-tych. Nie wiem, czy się ich nie pozbyć, żeby
miejsce zrobić.
Ale odkryłam też miłe starocie - "Księgę dżungli" z 48 roku
(podejrzewam, że tłumaczenie trudne do strawienia), "W pustyni w
puszczy" z 63 z rycinami Kobylińskiego, baśnie uzbeckie z
ilustracjami Wilkonia.
Część zupełnie się rozleciała - takie tam Nienackiego książki na
przyklad, musiałam je wielokrotnie czytać:)
Część mam też powieści dla dziewcząt, czy moi chłopcy po nie sięgną?