Dodaj do ulubionych

styl czy sztampa

25.01.09, 00:52
Każdy artysta ma swój styl, rozpoznajemy jego twórczość od razu -
charakterystyczna kreska, ulubione motywy. Czasem jednak wydaje się, że
powtarzalność daleko wykracza poza styl, a staje się drogą na skróty. Jak to
odróżnić? Pytam, bo coraz częściej ogarnia mnie znużenie tym, co widzę.
Obserwuj wątek
    • cacko33 Re: styl czy sztampa 25.01.09, 13:56
      A dasz jakieś przykłady tych, co powodują znużenie?
      • steffa Re: styl czy sztampa 26.01.09, 00:08
        Boję się. ;D
        • abepe Re: styl czy sztampa 26.01.09, 12:18
          steffa napisała:

          > Boję się. ;D

          Dawaj, Zorro, nie łam się! Chcesz świętości tykać, jak rozumiem:)
          • i2h2 Re: styl czy sztampa 03.02.09, 21:24
            No właśnie, w razie czego własną piersią będę Cię bronić przed
            urażonymi artystami ;-P
    • zona_mi Re: styl czy sztampa 25.01.09, 22:06
      A konkretniej?

      Na szczęście moi ulubieni ilustratorzy mają swój styl :)
    • zawsze_wolna_nilka Re: styl czy sztampa 25.01.09, 23:22
      Mnie również kiedyś nasunęło się takie spostrzeżenie- kiedy po raz kolejny
      ilustrowanym bohaterem książki była postaćka o dużej głowie i nieproporcjonalnie
      wiotkich kończynkach, z wielkimi oczyskami, jako żywo przypominająca modne wśród
      dzieciaków fotki czynione wypukłym obiektywem słodkim kociętom i szczeniętom.
      Upieram się wręcz, ze ten styl charakterystyczny będzie kiedyś dla pierwszego
      dziesięciolecia naszego wieku:-)
      Iwona (zdaje się) twierdzi, że to wpływy Mangi - mogę się zgodzić, biorąc pod
      uwagę skalę zjawiska.

      Mnie też już to trochę nuży. Potrzeba mi przełomu, czegoś nowego, niechby
      Artysta (jedna z drugim;-) przeszedł już do następnego okresu- byle nie
      niebieskiego;-)
      • zo_79 Re: styl czy sztampa 26.01.09, 08:47
        Czytając Was, mam przed oczami Muka. Przyznam, że ilustracje Muka odrzuciły mnie
        od pierwszego przejrzenia. Nie potrafię ich profesjonalnie ocenić, ale moje
        poczucie estetyki cierpi jak patrzę na te duże oczy i ferię kolorów. Odnoszę
        wrażenie, że estetyka tych ilustracji ma przyciągnąć tych, którzy normalnie
        siedzą przed telewizorem i do książek nie zaglądają.
        • abepe Re: styl czy sztampa 26.01.09, 11:47
          Pawlaka można by o sztampę oskarżyć, gdyby się dokładniej nie
          przyjrzeć:))
          • pe_pawlak Re: styl czy sztampa 26.01.09, 21:28
            abepe napisała:

            > Pawlaka można by o sztampę oskarżyć, gdyby się dokładniej nie
            > przyjrzeć:))

            Piszę ja sobie wypracowanie na zadany przez steffę, a bardzo mnie intrygujący temat, a tu bęc: atak nie-atak z flanki, szpila nie-szpila, przed którą bronić się niby nie trzeba, ale i nie zareagować nie wypada. Abepe, a JAK dokładnie, JAK głęboko trzeba się temu Pawlakowi przyjrzeć, żeby sztampy nie zauważyć? :-)

            ---

            Zrozumiałem wpis steffy nie jako pytanie o modę, czy koncesje na jej rzecz dokonywane przez różnych ilustratorów, także nie jako pytanie o to, co nas odrzuca lub nie w stylu prezentowanym przez twórcę, lecz przede wszystkim jako pytanie o przewidywalność dzieł jednego autora. Przyznam, że to jedna z podstawowych kwestii, które nurtują mnie w pracy, a obawa o bycie nudnym i dla siebie, i dla innych to - wierzcie lub nie - moja codzienność.

            Niebezpieczeństwa czają się ze wszystkich stron... Pośpiech w pracy, spowodowany setką przyczyn, sprawia, że łatwo wpaść w odruch korzystania z niegdysiejszych "wynalazkow", z takich kolein formalnych, czy treściowych, które sprawdziły się kiedyś, a wciąż zapewniają szybkie i bezpieczne dotarcie do celu. Szczęscie, jeżeli ktoś życzliwy takie automatyzmy pomoże dostrzec, bo jednocześnie ten sam pośpiech sprawia, że nabranie dystansu i zdobycie się na poważną refleksję dotyczącą własnej pracy wymaga czasu i odrobiny wysiłku.

            Ma też rację siostraheli, gdy pisze, że duża grupa wydawców woli rozwiązania sprawdzone, przewidywalne i nazwane; etykietki i szufladki.

            Jednak z drugiej strony te powtarzające się gesty, motywy, to czasami obraz emocji i snów tkwiacych gdzieś bardzo głęboko; trudnych do spostrzeżenia i do nazwania, bo najbardziej osobistych. Pojawia się wtedy pytanie, czy w chęci oderwania się od nich, w chęci szukania nowosci, odmiennosci nie kłamiemy temu, co autentyczne, prawdziwe i indywidualne?

            Dla mnie kryterium jest właśnie nuda. Nie chcę się nudzić swoją pracą. Chciałbym, tak w życiu, jak i w ilustrowaniu, być zawsze uważnym, przeżywającym, zaangażowanym, szukającym prawdziwych emocji i nie udającym niczego. Jednak nie zawsze się to udaje. Wiem, choć nie powiem :-) , przy realizacji których ilustracji po prostu bezmiernie nudziłem się swoją pracą.

            Więc może tak odróżnić sztampę od stylu; zawartą w ilustracji zdolnością zaintrygowania i dawania satysfakcji?

            Chcialbym wierzyć, że to unikanie nudy i fałszu jest receptą uniwersalną, ale mam też świadomość, że nie wszystko będzie zależeć od moich starań. Że świat powędruje sobie do przodu i w pewnym momencie nikogo nie będą obchodzić moje, jak najbardziej autentyczne :-), emocje i fascynacje. Bo cóż komu po nich, skoro należą do czasu, który mija...

            Z pozdrowieniami od grafika, który dla jednych "powtarza się i nie wymyśli już nic nowego", dla innych "ma łatwo rozpoznawalny styl", a jeszcze innych "zaskakuje różnymi rozwiązaniami stylistycznymi".
            • abepe Re: styl czy sztampa 26.01.09, 21:39
              Ha! Liczyłam na to, że się ktoś obruszy:))Ale żeby sam Pe_pawlak:)

              Co do pawlaków (i nie chodzi mi o małżeństwo, ale o dzieła) - każdy
              wie, jak Pawlak rysuje człowieka, jakich używa kolorów. Zwłaszcza po
              dzieckowej serii można było mieć poczucie pewnej powtarzalności
              (która jednak jest prawem serii). Ale jak się dokładniej przyjrzeć -
              proszę "Baśnie z 1001 nocy w innym stylu, w Maćku inne nasycenie
              barw, w Krasnalach tylko kreska, w ogonkowym Kotku - trówymiar.
              Pawlaki rozpozna każdy, ale jednak się miedzy soba różnią.

              Swoją drogą - dziękuję za dedykację w Maćku:)

              Lubię na przykład także wasiuki, ale z przyjemnością oglądam nieco
              różniące się od reszty ilustracje do "Kota w butach".
              • pe_pawlak Re: styl czy sztampa 27.01.09, 11:59
                abepe napisała:

                > Ha! Liczyłam na to, że się ktoś obruszy:))Ale żeby sam Pe_pawlak:)
                >
                > Co do pawlaków (i nie chodzi mi o małżeństwo, ale o dzieła) - każdy
                > wie, jak Pawlak rysuje człowieka, jakich używa kolorów.

                Abepe, nie czuję się usatysfakcjonowany odpowiedzią :-)

                JAK Pawlak rysuje czlowieka? Jak to nazwać?

                JAKICH używa kolorów? Jak je nazwać?

                PO CZYM te pawlaki rozpozna każdy, mimo że różnią się między sobą?

                Ja pytam na serio. Od środka tego nie widać wystarczająco dobrze, bo to, co robię bywa dla mnie... "przezroczyste". A że nie zapracowałem sobie na (prawie) żadne wnikliwe opracowanie krytyczne, to takich feed-backów mi brakuje. Abepe, proszę...

                PS. Nie nadążam z reagowaniem; ledwo zdążyłem napisać powyższe, a już pojawił się nowy post :-)
                • abepe Re: styl czy sztampa 27.01.09, 12:07
                  O rany, ja nie nadążam z myśleniem, bo obsługuję pięciolatka, który
                  usiłuje zepsuć swój odtwarzacz CD (bo ma lecieć w kólko jedna
                  kołysanka) oraz radosną twóczośc ciastolinową niespełna dwulatka:)
                  Obiecuję wieczorem rozłożyć sobie wszystkie "pawlaki",
                  przeanalizować i odpowiedziec na pytania:)
                  Pozdrawiam południe:)
                  • pe_pawlak Re: styl czy sztampa 27.01.09, 12:22
                    Zgoda. Ja też muszę w końcu trochę "pieczołowicie, uważnie i z zaangażowaniem" popracować :-)

                    Pozdrawiam Wybrzeże,
                    PP

                    PS. Myślę, że przede wszystkim trzeba ciastolinę trzymać daleko od odtwarzacza :-)
                    • hophopi Re: styl czy sztampa 27.01.09, 13:25
                      Ja ino dwa słowa, bo dziś brutalnie zaspałam [taaaa, nie ma to jak wywieźć
                      dzieci do dziadków na ferie, bo się ma tyleeee roboty, a potem se niefrasobliwie
                      spać ;)]. Chciałam napisać długie zdanie o powtarzalności i sztampie, gdy
                      zadumałam się nad wspomnianym wcześniej Butenką - masakrycznie przewidywalnym,
                      ale w taki sympatyczny sposób... I z zakłopotaniem stwierdzam, że sztampa
                      przychodzi mi na myśl, gdy czyjaś twórczość mi się nie podoba, a gdy się podoba
                      - uznaję to za styl ;-)))
                      Poza tym na odbiór w tym temacie wpływa istotnie jeszcze coś - poczucie humoru
                      ilustratora, które widać w detalikach, kompozycji, wizerunku postaci itd. Nie
                      można być sztampowo dowcipnym, więc weseli ilustratorzy mają styl, ha! :)

                      STYL :) Pawlaka natomiast z kanciastością mi się kojarzy. Brzmi to niezbyt
                      szczęśliwie, aleć bez obaw - to jest taka fajna kanciastość. Kiedyś wpatrywałam
                      się w namalowany przez PP rulon papieru - cholera, kanciasty był straszliwie,
                      ale nie przeszkadzało mu to w byciu namacalnie realistycznym.

                      To tak w skrócie,
                      miłego dniaaaa...
                      • zona_mi Re: styl czy sztampa 27.01.09, 13:42
                        stwierdzam, że sztampa
                        > przychodzi mi na myśl, gdy czyjaś twórczość mi się nie podoba

                        Mam tak samo - Szymanowicz najpierwszym przykładem.
                      • uccello Re: styl czy sztampa 27.01.09, 18:22
                        hophopi napisała:
                        >z zakłopotaniem stwierdzam, że sztampa
                        >przychodzi mi na myśl, gdy czyjaś twórczość mi się nie podoba, a
                        >gdy się podoba- uznaję to za styl ;-)))

                        jest taka teria mówiąca ,że barwa ściery do podłogi użyta przez
                        uznanego artystę, zostanie okrzyknięta WYRAFINOWANĄ GAMĄ, a u
                        adepta zaledwie - BRUDNYMI KOLORAMI:)
        • marla30 Re: styl czy sztampa 26.01.09, 12:20
          zo_79 napisała:

          > Czytając Was, mam przed oczami Muka. Przyznam, że ilustracje Muka odrzuciły mni
          > e
          > od pierwszego przejrzenia. Nie potrafię ich profesjonalnie ocenić, ale moje
          > poczucie estetyki cierpi jak patrzę na te duże oczy i ferię kolorów. Odnoszę
          > wrażenie, że estetyka tych ilustracji ma przyciągnąć tych, którzy normalnie
          > siedzą przed telewizorem i do książek nie zaglądają.


          Ale feeria barw nie musi być z założenia czymś złym i tandentnym (pewnie, że bywa, ale akurat w Muku IMHO jest konsekwentna i sensowna, przemyślana). Bo to trochę tak, jakby z drugiej strony założyć, że oszczędna kreska jest genialna sama z siebie i ma zachwycać w każdych okolicznościach. Czasem zresztą mam wrażenie, że niektórzy ilustratorzy na takie przekonanie liczą. Przyznam, że niedawno, kiedy patrzyłam na pewne ilustracje, to poczułam się okrutnie robiona w balona... ;).
    • siostraheli Re: styl czy sztampa 26.01.09, 11:41
      Przeważnie to niestety wina wydawnictw, które kierują się filozofią inżyniera Mamonia. Chcą miec takie ilustracje, jakie już były, bo inne się nie sprzedają podobno. Tylko nie wiadomo, bo nikt nie próbował. Problemem potrafi być różowe czy zielone niebo, bo jak wiadomo niebo jest niebieskie. Obowiązuje cenzura, wszystko musi być "ładne". Tygrysa trzeba przemalować z powodu rzekomo niesympatycznej twarzy. Świat w książce ma być miły, poukładany, pastelowy i puchowy. Okładka szara lub czarna? Niedopuszczalne. Nie sprzeda się. Żółta, proszę pani będzie piękna. Ewentualnie niebieska. Żółta się tak ładnie odznaczy na półce (chyba od innych żółtych;)). Och, jakie rozmyte te kolory. Ale proszę się nie martwić, nasz dział opakowań (!!!) je ładnie podciągnie. A ta matka jaka niesympatyczna. Z pasem w ręce! Matka ma być miła. Przecież dzieci maja kochać mamusię, nie można takiej wizji matki w książce prezentować.

      Z całym szacunkiem dla wydawnictw, które idą pod prąd i myślą inaczej, ale taka jest norma.
      • steffa Re: styl czy sztampa 27.01.09, 00:29
        Jest późno i trochę nieskładnie mi w głowie się układa, chyba jak Pe_Pawlak
        przygotuję sobie wypracowanie. Sięgnę po punkty, żeby się nie zgubić.
        1. Dawanie konkretnych przykładów, chyba nic nie da, bo nie chodzi mi o to, żeby
        postawić kogoś pod ścianą i kazać mu się spowiadać, zresztą podejrzewam, że w
        większości przypadków nie daje to pozytywnego rezultatu, czyli, że twórca
        pójdzie po rozum do głowy i zrewolucjonizuje swoją pracę. Po prostu się obrazi.
        (ale może co bardziej wrażliwym, da ten wątek do myślenia? ;-))
        2. Nie zasłaniałabym się wydawnictwami - mam wrażenie, że problem ten często
        dotyczy właśnie tych, co idą pod prąd i ze stylu niektórych twórców, czynią swój
        własny styl, wydaje im się, że rozpoznawalny, charakterystyczny i
        niepodrabialny. Dla mnie - nużący.
        3. Dziękuję za wspomnienie o nudzie. Nie jestem co prawda ilustratorem, ale
        pojęcie twórczości nie jest mi obce - i prawdą jest - sztampa bierze się w linii
        prostej od nudy. Znudzeniem tym, co się robi, sobą samym, może i światem?
        Łatwo jest zrobić modyfikację tego, co już się wcześniej przygotowało, trudno
        wyrzucić cały dorobek z głowy i zacząć od nowa.
        4. Problem dotyczy wszystkich zawodów twórczych: aktorów (ciągle ten sam
        macho/nieudacznik/ podrywacz (niepotrzebne skreślić), pisarzy (pamiętam moje
        rozczarowanie po kolejnej książce Remarque'a, czytanej na fali fascynacji w
        późnej podstawówce: dlaczego on ciągle pisze to samo, gdybym poprzestała na
        jednej książce, zachowałby w moich oczach szacunek).
        5. Nie pamiętam, co chciałam jeszcze powiedzieć. Jak mi się przypomni - dopiszę.
        Ach, bez punktu: trzeba 'wyjść z siebie', żeby za każdym razem proponować coś
        nowego, traktować swoją twórczość z dystansem i - rzeczywiście - nie dać się
        ponieść łatwiźnie.
    • mama_kasia Re: styl czy sztampa 27.01.09, 09:27
      Muszę przyznać, że ja oczekuję powtarzalności w ilustracjach moich
      ulubionych ilustratorów :)

      Moja córka (10 lat), gdy wybierałyśmy ostatnio książki w
      internecie, pytała się, kto robił ilustracje. Dla niej to jest
      bardzo ważne. Ona lubi lub nie lubi taki czy inny sposób
      ilustrowania. U nas opowiada się: a to robił ten pan od tej
      książki, czy ta pani, którą lubimy (choć nie znamy ;-)))
      (Swoją drogą wybrałyśmy m.in. "Książniczkę na ziarnu grochu" z
      materiałowym światem Ewy Pawlak i - miałam to napisać w
      odpowiednim wątku - mam ją pod ręką do oglądania na codzień -
      chciałoby się jeszcze poczuć pod ręką fakturę :) Dziękujemy
      bardzo :) Mistrzostwo! )

      Kreska, plama, kolor, bryła to jedna strona ilustracji
      i jak dla mnie może (a nawet powinna :) być powtarzalna.
      Ale jest jeszcze to, w jaki sposób elementy stylu ilustrują
      akcję, tzn. CO jest pokazane. I przecież tutaj jest ogromne
      pole, aby się w pracy nie zanudzić :), czego wszystkim
      ilustratorom życzę :)
      • alistar1 Re: styl czy sztampa 27.01.09, 09:39
        Ja też nie mam nic przeciwko miłej powtarzalności, czy może raczej
        rozpoznawalności pewnego stylu, który bardzo nam odpowiada. Lubię
        cieszyć się pracą ilustratorów, sycić oczy, odnajdywać podobieństwa
        i nowe elementy. Ostatnio oglądałam po tym kątem Ilon Wiklan- niby
        wciąż to samo, a jednak za każdym razem inaczej.

        PS. Panie Pawle, już nie możemy doczekać się Łabędzi. Kiedy
        nadlecą? :)
        • mama_kasia Re: styl czy sztampa 27.01.09, 10:06
          Ostatnio oglądałam po tym kątem Ilon Wiklan- niby
          > wciąż to samo, a jednak za każdym razem inaczej.
          >

          Też o niej myślałam :) Jak ona udanie pokazuje dziecięce emocje.
          • abepe Re: styl czy sztampa 27.01.09, 11:54
            Czy przypadkiem dużo nie zależy od filozofii twórcy - czy idzie na
            łatwiznę, czy świadomie i konsekwentnie kontynuuje wypracowany
            własny styl, który odróżnia go od innych? Zastanawiam się, czy ma
            wpływ reakcja czytelników, oglądaczy. Jeśli poszukują pewnych rzeczy
            właśnie dla ulubionych elementów i chcą powtarzalności - dlaczego
            twórca ma na to nie odpowiadać? Oczywiście jeśli robi to w dobrym
            stylu, z jakimś własnym pomysłem a nie tylko pod publiczkę (choć to
            pewnie trudno ocenić).

            Napisałam o Pawlaku, właśnie dlatego, że to nasz ulubiony twórca
            i "pawlaki" mają swoje rozpoznawalne cechy, których poszukujemy a
            jednocześnie nie są to obrazy niezmienne, pewne elementy są nieco
            modyfikowane.

            A Butenko? - nudziarz z niego;)
        • pe_pawlak Re: styl czy sztampa 27.01.09, 12:17
          Nie wiem już gdzie się "podczepić" :-)

          Czytając post mamy_kasi, uzmysłowiłem sobie, że pracując nad ilustracją często wtedy wpadam w automatyzmy w jednej dziedzinie (np. gest, ruch postaci), gdy więcej uwagi i zaangażowania wkładam w jakiś inny aspekt obrazka (kompozycję sceny, punkt widzenia, sztafaż historyczny). Ilustracja to jednak praca na wielu, wielu płaszczyznach i nie zawsze są warunki, by każdą z tych płaszczyzn potraktować równie pieczołowicie.

          Nie sądzę, bym był tu wyjątkiem i myślę, że ilustratorzy czasami muszą sobie w niektórych składowych swojej pracy "odpuścić". Nie wiem jednak, czy przekłada się to tak dokładnie na odczucia "oglądaczy". Z reakcji na niektóre książki widzę, że nie zawsze.

          Upieram się, że pytanie steffy jest BARDZO zasadne. Powtarzalność może być wzbogacająca, może być nudna. Warto, by odbiorca potrafił odróżnić pusty gest ilustratora, "manierę", od stylu. Może atrybutem stylu jest witalność? Styl jest żywy, ewoluuje, podczas gdy maniera jest czymś zamknietym, martwym?

          Miłego dnia,
          PP

          PS. Skierowałem pytanie o Andersena do Wydawcy. Oto co odpisał: "Labedzie maja być gotowe na targi dzieciece w Poznaniu, które odbywaja się od 13 do 15 marca - i wszystko wskazuje na to, ze tak będzie!"
          • zuzannao Re: styl czy sztampa 27.01.09, 13:03
            Ja też nie wiem, gdzie się podczepić, więc podczepiam się na samym dole:) Na
            pytanie: styl czy sztampa, odpowiadam zwykle używając jednego kryterium -
            stosunku do tekstu. Jeśli ilustrator robi w tej samej manierze obrazki np.do
            tekstu poetyckiego, lirycznego i do realistycznej historyjki, to mam wtedy
            podejrzenie, że jednak sztampa. Jeśli, zachowując własny styl, podąża za
            tekstem, "słyszy" jego niuanse, to o manierze nie może być mowy.
    • cacko33 Re: styl czy sztampa 27.01.09, 14:31
      Dla mnie przykładem 'zesztmpowienia' się stylu jest twórczość Wiesława
      Majchrzaka. W pracach z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych wypracowywał
      wspaniałe ilustracje (zobacz: 'Czerwone jak rubin', czy całostronicowe
      ilustracje do Baśni Grimmów /z Bożeną Truchanowską/) Są oryginalne,
      poszukujące, zaskakujące świeżością ujęć niemal w każdej pracy! Brak im tego
      'kropeczkowania', które w późniejszych latach tak się artyście do głowy i ręki
      przykleiło, że zapaćkało taka właśnie punkcikową sztampą wszystkie ilustrowane
      przez niego książki. Dziwne to, bo artyści wówczas tworzyli tylko dla kilku
      liczących się wydawnictw i nie sądzę, aby wydawnictwa te właśnie przyczyniły się
      do takiej deformacji i konformistycznego zachowania tego artysty. Nie można na
      przykład tego zauważyć w pracach tworzonych w tej samej rozpiętości czasu przez
      Wilkonia, Witwickiego, Wilbik, Stanny...
      A właściwie Janusz Stanny też zesztampowił pod koniec swój styl. malując postaci
      w bardzo charakterystyczny sposób i nie próbując już potem wychodzić poza to.
      Nie mam pojęcia co takiego musiało się stać, że zeszli na takie psy... Wyobrażam
      sobie, że przyczyny są rozległe i rozciągnięte na zewnątrz i wewnątrz...
      • siostraheli Re: styl czy sztampa 27.01.09, 16:04
        Przyczyny są takie: w młodości poszukuje się swojego stylu, podejmuje sie różne próby, szuka się swojego ulubionego narzędzia. Jak się człowiek już "znajdzie w zawodzie", to ten znaleziony styl eksploatuje. Bo już wie. I przestaje się rozwijać. Ale ręka swędzi, żeby cos jeszcze upiększyć. Więc kreska (lub plama) przestaje być świeża, pojawiają się wspomniane wyżej kropeczki lub inne ozdobniki w ilości niestrawnej. Styl staje sie manierą. A jak już ktoś znalazł swój styl wyklejając obrazki z ciastoliny, wyszywając z gałganków czy robiąc kolaże z papierków i zdjęć, to w ogóle wpadł w kanał. Bo oprócz maniery jest jeszcze zaszufladkowany i powinien szybko z tej szuflady się wydostać, książka pierwsza jest świeża, druga i czwarta jeszcze ciekawe i rozpoznawalne, ale piąta i dziesiąta wzbudzają znużenie, że zawsze to samo. Dlatego należy podziwiać tych, którzy długo zachowują w pracy radość dziecka. Wilkoń miał dużo szczęścia, bo na 20 lat wypadł z zawodu wygryziony przez książki Disneya. I zaczynał na nowo od rzeźbienia zwierzątek. Przeżył drugą młodość artstyczną więc się artystycznie nie zestarzał.
        • pe_pawlak Re: styl czy sztampa 27.01.09, 17:45
          siostraheli napisała:

          >A jak już ktoś znalazł swój styl
          > wyklejając obrazki z ciastoliny, wyszywając z gałganków czy robiąc kolaże z pa
          > pierków i zdjęć, to w ogóle wpadł w kanał.

          To nie jest chyba kwestia stosowanej techniki.

          Patrząc z punktu widzenia twórcy, akwarela, ciastolina, wycinanka, akryl, olej czy grafika komputerowa są równoprawnymi technikami. To TYLKO narzędzia. O jakości decyduje to, co w tej technice i z tą techniką się zrobi.

          Znamy artystów, którzy całe źycie tworzyli prawie wyłącznie obrazy olejne i innych, którzy zajmowali się tylko fotomontażem, a nikomu nie przyszłoby o głowy mówić, że wpadli w kanał.

          A a propos wycinanek, to zachęcam do zaprzyjaźnienia się z tym panem, o którym, zdaje mi się, jeszcze na forum nie było:

          www.misterrob.co.uk/
          Pewnie, są twórcy, którzy LI TYLKO na odmienności stosowanej techniki budują swoją osobowość, ale nie wylewałbym dziecka z kąpielą. Nie każdy artysta wykorzystujący "inną" technikę jest od niej "uzależniony". Problem chyba w tym, że w oglądzie dzieła wykonanego w RZADKIEJ technice, łatwo zatrzymać się na nowej, zaskakującej powierzchni. I już dalej nie ruszyć. A wtedy coś umyka. Ale to już nie jest wina twórcy :-)
          • siostraheli Re: styl czy sztampa 27.01.09, 18:39
            Sorry, nie chciałam, żeby zabrzmiało jak wycieczka osobista. Akurat obrazki Ewy Kozyry-Pawlak są śliczne i świeże. Ale czy w pewnym momencie ograniczenie się do jednej techniki nie będzie dla niej kulą u nogi, pokaże czas.
            Chodziło mi raczej o generalne podejście do sprawy, a nie o jakis szczególny przypadek. W pewnym momencie wybranie jednej, tak charakterystycznej techniki może działać na odbiorcę nużąco, jak te kropki u Majchrzaka. To jakby pozbycie sie z założenia jednej możliwości zaskoczenia odbiorcy. Skoro jedna niewiadoma jest z góry wiadoma, to wszystko się robi w pewnym sensie oczywiste i znajome. A w wydawcy po pewnym czasie rodzi poczucie, że ten twórca nic innego nie potrafi. Akurat znam taki przypadek, osoba mieszka poza Polska, i po wielkiej modzie na jej kolażowe książki i nieprawdopodobnej ilości zleceń nagle nastąpiła cisza. Bo wydawca się znudził, rynek sie znudził, nazwisko się znudziło. Potrzeba nowej indywidualności, nowej mody. Akurat w tym kraju panuje teraz moda na kompletną ascezę, płaski kolor, zero ozdobników i totalny brak komercji. Mniej więcej, jak lata 20-te w Polsce. I dziewczyna o tak wyraziście określonej osobowości i stylu jest na oucie. A bywała gwiazdą salonów w Bolonii. Więc proszę, nie mówcie, że to nie kanał.
            • abepe do pe_pawlaka 27.01.09, 19:12
              Po pierwsze - castolina i młodszy syn od zawsze są trzymani z dala
              od odtwarzacza CD:)

              Po drugie - nie wiem, jak się do pe_pawlaka zwracać, generalnie na
              forum dominuje tykanie, ale jak się twórca zgłasza przechodzimy na
              Pani/Pan, proszę o jakieś oficjalne stanowisko.

              Po trzecie - wiadomo, że u Pawlaka w twarzy ludzkiej (oraz
              humanopodobnych) dominuje nos - najczęściej ostry, rzadziej
              zaokraglony i bulwiasty, ale w większości przypadków w czerwonawym
              kolorze. Następnie wyraźne brwi - służą pokazaniu emocji, nie
              pokazują ich oczy, bo najczęściej mają formę kropek (chyba, że
              wielkie gały Alicji). Usta drobne, ale żywe.
              Kształty ciała nie są odzwierciedleniem rzeczywistości - korpusy
              zbudowane sa z form geometrycznych - okręgi, trójkąty, prostokąty.
              Ktoś już o tym wcześniej pisał i ja też chyba wspomniałam już o tym
              w recenzji Maćka, którą pozwoliłam sobie napisać - postaci są ostre
              i miękkie zarazem.

              Po czwarte - kolory - feeria ciepłych barw, rzadko barwy przechodzą
              jedna w drugą, nie rozmywają się - najczęściej mają wyraźnie
              oddzielające granice.

              Po piąte - inne, poza wymienionymi cechy charakterystyczne - dużo
              delikatnych kresek, kontury zaznaczone najczęściej cieniutką
              delikatną linią, przewracające się budynki i meble, zamiłowanie do
              form geometrycznych.

              I tu skończył mi się koncept, bo z jednej mam odgłosy "Wędrówek z
              bestiami", z drugiej radosne okrzyki młodszego syna i męża przy
              szumie silnika hot wheelsa:))
              • abepe Re: do pe_pawlaka 27.01.09, 21:20
                abepe napisała:

                > Po drugie - nie wiem, jak się do pe_pawlaka zwracać, generalnie na
                > forum dominuje tykanie, ale jak się twórca zgłasza przechodzimy na
                > Pani/Pan, proszę o jakieś oficjalne stanowisko.

                Chciałam sprostować, że nie chodzi mi o jakiegoś wirtualnego
                brudzia, czy wchodzenie na płaszczyznę zażyłości, tylko o
                zdefiniowanie sposobu zwracania się do się, bo zauważyłam, że
                Szanowny Pe_pawlak zwraca się do nas trochę bezosobowo:)
                Chociaż się nie dziwię - nam łatwo pisać - Panie Pawle, a Pani
                Abepe? taaaaaaa

                Aneta:))
                • pe_pawlak Re: do pe_pawlaka 27.01.09, 23:30
                  > abepe napisała:
                  >
                  > Po drugie - nie wiem, jak się do pe_pawlaka zwracać, generalnie na
                  > forum dominuje tykanie, ale jak się twórca zgłasza przechodzimy na
                  > Pani/Pan, proszę o jakieś oficjalne stanowisko


                  Na razie dwa zdania w kwestiach formalnych oraz jedno podziekowanie (podwójne):

                  a/ proszę mnie "tykać"; sam - jeżeli mieszkańcy forum pozwolą - też będę tak się do wszystkich zwracał.

                  (do tej pory starałem się używać nicków, bo wydawało mi się, że taki jest obyczaj. Jeżeli gdzieś użyłem form bezosobowych i zabrzmiało to niesympatycznie - przepraszam)

                  (zresztą dalej nie wiem, czy gdy znam imię osoby, która pod nickiem się ukrywa, to netykieta pozwali mi go użyć, czy nie?)

                  b/ ależ fajna zrobiła się nam rozmowa; za takie właśnie chwile kocham to forum :-)

                  c/ Aneta, dziękuję za próbę syntezy. Hophopi też. Mam nadzieję, że dopominanie się o nią nie było zbyt obcesowe :-) .
                  Z nosami zawsze miałem problem; tym, którzy chcą mieć prawdziwy ubaw polecam drugą część wyliczanek Wydawnictwa Dolnośląskiego: "Połknął bocian żabę".

                  PP
                  • abepe Re: do pe_pawlaka 28.01.09, 12:00
                    pe_pawlak napisał:

                    >
                    > a/ proszę mnie "tykać"; sam - jeżeli mieszkańcy forum pozwolą -
                    też będę tak si
                    > ę do wszystkich zwracał.
                    >
                    > (do tej pory starałem się używać nicków, bo wydawało mi się, że
                    taki jest obycz
                    > aj. Jeżeli gdzieś użyłem form bezosobowych i zabrzmiało to
                    niesympatycznie - pr
                    > zepraszam)

                    Zupełnie nie brzmi to niesympatycznie, tylko tak, jakby piszący nie
                    mógł się zdecydować. Używanie nicków jest jak najbardziej
                    poprawne:), tyle, że gdy zwracamy się bezpośrednio do kogoś
                    najczęsciej piszemy - "abepe, czy ty...?", lub "abepe, czy pani...?"
                    Sama zaczęłam pisać do Ciebie, Pawle (to jest świetna rzecz na
                    forum - zwracanie się w wołaczu na codzień rzadko się go używa) i
                    chcąc sprawdzić, jaką formę przyjąłeś - stwierdziłam, że żadną:))
                    Stąd moje pytanie. To całkiem naturalne, ze gdy pisze do do nas
                    Wojciech Widłak zwraca się do nas per "pan/pani" i my do niego też,
                    bo jest to jest najczęściej inny rodzaj kontaktu, odpowiedź twórcy
                    na jakies pytanie itp.
                    Podałam swoje imię na wypadek, gdybyś jednak wolał formę pani:))
                    Imiona autorów znamy, więc ich używamy. Chociaż zgodnie z zasadami
                    dobrego wychowania nawet zwracanie się do kogoś Panie Pawle jest
                    formą niegrzecznego "tykania", należy podobno mówić "Proszę pana":)

                    >
                    > (zresztą dalej nie wiem, czy gdy znam imię osoby, która pod
                    nickiem się ukrywa,
                    > to netykieta pozwali mi go użyć, czy nie?)

                    A to jest problem, bo niektóre osoby podpisują się imionami,
                    niektóre kiedyś podpisywały a już nie, na wszelki wypadek lepiej
                    używać nicków:)

                    >
                    > b/ ależ fajna zrobiła się nam rozmowa; za takie właśnie chwile
                    kocham to forum
                    > :-)

                    Tak, ja też najbardziej cenię wymianę myśli, nie tylko tytułów
                    książek:)

                    > c/ Aneta, dziękuję za próbę syntezy. Hophopi też. Mam nadzieję, że
                    dopominanie
                    > się o nią nie było zbyt obcesowe :-) .

                    Syntezę to zrobiła Nutria_a opisując wrażenia, które Twoje
                    ilustracje wywołują. Ja spróbowałam raczej przeanalizować szczegóły
                    i nazwać to, co widzę (ciekawa jestem, czy można coś dodać?) -
                    charakterystyczne metody, którymi owe wrażenia wywołujesz.
                    Do syntezy dodałabym jeszcze wrażenie delikatności i misterności.


                    > Z nosami zawsze miałem problem; tym, którzy chcą mieć prawdziwy
                    ubaw polecam dr
                    > ugą część wyliczanek Wydawnictwa Dolnośląskiego: "Połknął bocian
                    żabę".

                    Szukam:)
                    • pe_pawlak Re: do pe_pawlaka 28.01.09, 12:12
                      abepe napisała:

                      > Sama zaczęłam pisać do Ciebie, Pawle (to jest świetna rzecz na
                      > forum - zwracanie się w wołaczu na codzień rzadko się go używa)

                      Dziękuję za wszystkie wyjaśnienia. Do pełnej wiedzy brakuje mi tylko informacji o tym, czy i jak w wołaczu odmienia się nick "abepe" :-)

                      Miłego dnia.
                      • abepe Re: do pe_pawlaka 28.01.09, 14:35
                        pe_pawlak napisał:

                        > Dziękuję za wszystkie wyjaśnienia. Do pełnej wiedzy brakuje mi
                        tylko informacji
                        > o tym, czy i jak w wołaczu odmienia się nick "abepe" :-)

                        Powinien być nakaz wymyślania nicków rzeczownikowych:))
                        Wołacz od abepe jest Aneto B.-P.:)))
            • pe_pawlak Re: styl czy sztampa 28.01.09, 10:25
              siostraheli napisała:

              > Akurat znam taki przypadek, osoba mieszka poza Polska, i po wielkiej modzie na
              > jej kolażowe książki i nieprawdopodobnej ilości zleceń nagle nastąpiła cisza.

              Siostroheli, nie wiem o kim piszesz, ale mam poczucie, ze to dobry przyklad do rozważań.

              Bo jeżeli kolażowe książki "dziewczyny na oucie" (obecnie) są efektem jej własnych poszukiwań, jeżeli zaprowadziła ją do nich jej własna intuicja, to czy w obliczu zmieniającej się mody ma zapomnieć o tym, co robiła do tej pory?

              Mam wrażnie, że w prawdziwym "kanale" znalazłaby się dopiero wtedy, gdyby wbrew sobie starała się spełniać najnowsze wymagania rynku. I wtedy miałaby szansę znaleźć się w wątku "Epigoni" :-)

              Rynek jest okrutny i potrzebuje świeżej krwi. Można byłoby się tym nie przejmować i znaleźć sobie inne zajęcie w sytacji braku zamówień, ale jednocześnie jest coś takiego jak "duch czasu", którego nie można zignorować.

              Za czym trzeba podążać, by nie zastygnąć we własnym sosie, ale jednocześnie nie podporządkować się aktualnym tendencjom? Zachować wgląg w zmieniający się świat, ale nie stać się czyimś epigonem? To coś, z punktu widzenia tworzącego, musi być w jakimś sensie "nowe" i "nienazwane", ale jednocześnie "stare", bo związane z już istniejącym dorobkiem, w nim umocowane i z niego wynikające. Jak być sobą i jednocześnie z siebie wyjść? Nadstawiam ucha :-)
              • siostraheli Re: styl czy sztampa 28.01.09, 11:04
                To są trudne pytania, na które nie znam niestety odpowiedzi. Dyskusja pomogła mi sie jednak zastanowić nad sobą i podejśc krytycznie do swoich aktualnych działań, które niewątpliwie przestały być świeże i twórcze.

                Natomiast koleżanka, o której piszę (nie chcę podawać nazwiska z przyczyn oczywistych) jest nadal bardzo twórcza i pełna dobrych pomysłów i niewątpliwie bez problemu i bez naginania swojej osobowości może sprostać wymogom rynku. Po prostu jej prace były zbyt charakterystyczne i nastapił przesyt. A ponieważ wszyscy wydawcy kojarzą ją z taką właśnie twórczością, więc chwilowo brak jej zleceń. Pewnie wybrnie z tego robiąc następną książkę autorską w nieco innej stylistyce. Ale to miał być tylko przykład, jak zaszufladkowanie może załamać karierę. Zresztą zawsze przesadna moda na coś implikuje potrzebę odpoczynku od tego zjawiska. Z wysokiej góry spada się niżej.

                • uccello Re: styl czy sztampa 28.01.09, 12:39
                  siostraheli napisała:
                  > Po prostu jej prace były zbyt charakterystyczne i nastapił
                  >przesyt. A ponieważ wszyscy wydawcy kojarzą ją z taką właśnie
                  >twórczością, więc chwilowo brak jej zleceń. Pewnie wybrnie z tego
                  >robiąc następną książkę autorską w nieco innej stylistyce.
                  > Ale to miał być tylko przykład, jak zaszufladkowanie może załamać
                  >karierę. Zresztą zawsze przesadna moda na coś implikuje potrzebę
                  >odpoczynku od tego zjawiska. Z wysokiej góry spada się niżej.

                  Przesyt konkretną wyrazistą formą ilustracji, to jedno. Zmieniajace
                  się mody, rzecz druga. Ale wiekulistą tajemnicą pozostaje dla mnie
                  fakt ,że wydawcy nie ustawiają się w kolejce po nowe książki ,do
                  takich fachowców jak Gaudasińska( jakie piękne, wyrafinowane
                  ilustracje do baśni Perrault zrobiła dla Taipei- MÓWIĘ WAM!!!),do
                  Wilbik, Stannego, Witwickiego.
                  Oczywiście cieszę się bardzo ze wznowień dawnych książek, i
                  przyznaję bez bicia ,że najbardziej kocham wczesne ( lata 60 i
                  70te) stanne i wilbiki, ale strrrasznie jestem ciekawa co, i JAK
                  zrobili by TERAZ , dla współczesnych dzieci.
                  • zawsze_wolna_nilka Re: styl czy sztampa 28.01.09, 12:54
                    uccello napisała:

                    Ale wiekulistą tajemnicą pozostaje dla mnie
                    > fakt ,że wydawcy nie ustawiają się w kolejce po nowe książki ,do
                    > takich fachowców jak Gaudasińska( jakie piękne, wyrafinowane
                    > ilustracje do baśni Perrault zrobiła dla Taipei- MÓWIĘ WAM!!!),do
                    > Wilbik, Stannego, Witwickiego.
                    > Oczywiście cieszę się bardzo ze wznowień dawnych książek, i
                    > przyznaję bez bicia ,że najbardziej kocham wczesne ( lata 60 i
                    > 70te) stanne i wilbiki, ale strrrasznie jestem ciekawa co, i JAK
                    > zrobili by TERAZ , dla współczesnych dzieci.

                    Uccello, ja się rekami i nogami podpisuję pod twoim postem- i jeszcze pożądam
                    Stasysa i więcej Wilkonia i Boratyńskiego i Ekier.
                  • siostraheli Re: styl czy sztampa 28.01.09, 13:08
                    Bo, po pierwsze, wcale się to wydawcom nie podoba. Z całym szacunkiem dla tych wydawców, którzy książkę traktują jako misję i mają wyrafinowane potrzeby estetyczne. Kiedyś w wydawnictwach były komisje artstyczne lub dyrektorzy artystyczni. Teraz wybiera pani Teresa, która ma właśnie siostrzenicę po liceum plastycznym chętną do nowych wyzwań lub szef od sprzedaży, który wcześniej pracował w branży warzywnej, ale właśnie skończył wieczorowe studia księgarskie i się zna;-)
                    Bo taki, a nie inny jest poziom estetyczny Polaków i wyobrażenie wydawców o tym poziomie. Jak mantrę powtarzają, że sprzedają się tylko określone książki.
                    Bo w ogóle nie wiedzą, że takie nazwiska istnieją.
                    Bo z kimś z dużym nazwiskiem trzeba się liczyć. Nie można wymusić na nim swojej wizji ilustracji, a przynajmniej nie wypada. I trudno mu powiedzieć : okładki u pana nie zamawiamy, od tego mamy dział opakowań (cytat autentyczny).
                    • abepe Re: styl czy sztampa 28.01.09, 15:25
                      siostraheli napisała:

                      > Bo z kimś z dużym nazwiskiem trzeba się liczyć. Nie można wymusić
                      na nim swojej
                      > wizji ilustracji, a przynajmniej nie wypada. I trudno mu
                      powiedzieć : okładki
                      > u pana nie zamawiamy, od tego mamy dział opakowań (cytat
                      autentyczny).

                      Zastanawiam się, jaki wpływ na wybór ilustratora mają autorzy
                      tekstu, czy mogą sobie pozwolić na wybrzydzanie, czy czasem nie wolą
                      mniej znanego ilustratora, który by ich nie zrzucił z piedestału?
                      (mam nadzieję, że się pisarze nie obrażą, tak sobie dumam).

                      Coś się ruszyło z Wilkoniem (choć gdzie "Księga dżunglii" i "Don
                      Kichote"?), Twój Styl wydał jeszcze Boratyńskiego, Maśluszczaka.
                      Może jest nadzieja na nowości w starym wydaniu?
            • abepe Re: styl czy sztampa 28.01.09, 15:06
              siostraheli napisała:

              > Akurat znam taki przypadek, osoba mieszka poza Polska, i po
              wielkiej modzie na
              > jej kolażowe książki i nieprawdopodobnej ilości zleceń nagle
              nastąpiła cisza.
              > Bo wydawca się znudził, rynek sie znudził, nazwisko się znudziło.
              Potrzeba nowe
              > j indywidualności, nowej mody. Akurat w tym kraju panuje teraz
              moda na kompletn
              > ą ascezę, płaski kolor, zero ozdobników i totalny brak komercji.

              Ale, ale, czy koniecznie trzeba podążać za modą? Jeśli ktoś akurat w
              ascezie źle się czuję, to komercją byłoby odpuszczenie sobie swoich
              kolaży i przejście na prostotę. W tym wypadku jest to kanał,
              faktycznie. Nie wiem, chyba wolałabym znaleźć inną pracę a kolaże
              robić do szuflady.
        • uccello Re: styl czy sztampa 27.01.09, 17:46
          siostraheli napisała:

          >A jak już ktoś znalazł swój styl
          > wyklejając obrazki z ciastoliny, wyszywając z gałganków czy robiąc
          >kolaże z papierków i zdjęć, to w ogóle wpadł w kanał.

          Nie no, ale co technika ma do tego? Można być Paganinim ciastoliny.
          Można nożyczkami/ komputerową myszką / igłą i nitką posługiwać się w
          sposób równie biegły, precyzyjny , bogaty i przekonywujący jak
          pędzlem i farbami.

          Faktem jest ,że poznawanie różnych dyscyplin, zabieranie się za nową
          technikę, która stawia opór, jest rozwijające, ale niektórzy lubią
          nie tyle podróżować, co drążyć w głąb.

          Co do powtarzalności motywów i tematów, takie
          artystyczne "zjadanie własnego ogona" bywa dobrą dietą. Jeśli
          tylko nie zatraci się ciekawości, radości eksperymentu, odwagi,
          FRAJDY z pracy.





          • uccello Re: styl czy sztampa 27.01.09, 17:49
            Śmy równolegle stukali w obronie twórczych Ciastolinistów:)
            • pe_pawlak Re: styl czy sztampa 27.01.09, 17:52
              Bez najmniejszej koordynacji działań :-)))))
          • abepe Re: styl czy sztampa 27.01.09, 19:18
            Poza tym - przejrzałam na fali rozmyślań o tym temacie książki z
            serii Dziecka i chyba jednak nie ma typowych "wasiuków". Z tym
            hasłem ostatnio kojarzą mi się ilustracje panakuleczkowe, ale jak
            się zajrzy do książek dzieckowych widać, że Wasiuczyńska się
            rozhulała w różnych kierunkach. Tylko proszę, Uccello, nie każ mi
            robić analizy:)))))))
            • uccello analiza 27.01.09, 22:17
              abepe napisała:
              >Wasiuczyńska się
              >rozhulała w różnych kierunkach. Tylko proszę, Uccello, nie każ mi
              >robić analizy:)))))))

              nie jestem tak głodna analizy, bo już w czasach studenckich, moja
              tfFurczość została poddana gruntownemu i wnikliwemu wglądowi.

              Kolega mojej siostry zadał mi fundamentalne pytanie:
              -Maluuuujesz? Taaak? A CO malujesz?
              Na co ja oczywiście zaczęłam się pultać i jąkać szukając
              odpowiedzi , co wykorzystała moja siostra mówiąc spokojnie:
              -Akty męskie. Hiperrealistycznie.
              Jeszcze nie ochłonęłam po tym podstępnym ciosie, kiedy włączył się
              siostrzeniec mówiąc po prostu:
              -Eeee tam, ciotka maluje zwierzęta z dużymi nosami.

              No właśnie:)))

              • abepe Re: analiza 27.01.09, 22:34
                A to super, żeś nie głodna:)) Ale zaprawdę powiadam Ci, że z
                przyjemnością zagłebiłam się z dzieckowe ilustracje i znalazłam w
                nich różne przyjemne dla oka sytuacje (bo w głowie mam cały czas
                głównie tego szewczyka z cieniem:)
                I czekam, kiedy młodszy dorośnie do tych książek (już wkrótce, już
                wkrótce).
                A skoro już wiemy kiedy będą Łabędzie - możemy się też dowiedzieć
                czegoś na temat Królowej Śniegu? Bo przebieram nogami i przebieram!

                Aaaaaa, mam podobną anegdotę, ale jakby odwrotną:
                Moja koleżanka ze studiów robiła remont chałupy, głównie
                własnoręcznie. Odwiedził ją kiedys kolega z kolegą (dajmy na to R.)
                I R. pyta koleżankę - a ty, co robisz?
                koleżanka - ja? maluję
                - ooooo, artystka, a co malujesz?
                - podłogi
                R. niezrażony - a książkę czasem przeczytasz?

                Mam nadzieję, że Was to bawi, jak mnie od kilkunastu już lat:)
                • uccello Re: analiza 28.01.09, 00:18
                  abepe napisała:
                  >A skoro już wiemy kiedy będą Łabędzie - możemy się też dowiedzieć
                  >czegoś na temat Królowej Śniegu?

                  "Królowa Śniegu" jak sama nazwa wskazuje, ma być gotowa na majowe
                  targi książki.
                  • uccello naśladownictwo 28.01.09, 00:25
                    Kolejny temat wart wałkowania mózgowego i ręcznego (klik, klik) to
                    EPIGONI.
                    Naśladownictwo czyjegoś stylu drażni Was w odbiorze, nudzi,
                    bulwersuje?
                    • zuzannao Re: naśladownictwo 28.01.09, 09:03
                      Właśnie chciałam zadać podobne pytanie, bo kwestia naśladownictwa wiąże mi się z
                      tematem głównym. Skoro już weszliśmy na pe-pawlaka, a on nam na to pozwolił, to
                      znów przywołam jego przykład - jakiś czas temu zaniepokoiła mnie fala
                      "pawlakoidów" naśladujących z większym lub mniejszym powodzeniem jego styl, bo
                      często bywa tak, że to, co w wydaniu prekursora nurtu jest odkrywcze i świeże, w
                      wydaniu kolejnych epigonów staje się sztampą, banałem a nawet karykaturą
                      stylu.Oczywiście najbardziej uderza to w prekursora, choć to przecież nie jego
                      wina, że bywa naśladowany.
                      • zawsze_wolna_nilka Re: naśladownictwo 28.01.09, 12:08
                        Ot, to- na widok "pawlakoidów" dostaję wysypki i szczękozgrzytu.
                        Co innego bazowanie na czyimś sprawdzonym stylu, a co innego inspiracja Mistrzem- cenię osobiście odniesienia do innych dzieł sztuki w ilustracji.

                        ----

                        Anons z prasy:
                        "Przepraszam za zmyłkę. Bardzo przepraszam kierowcę tira, który 23 grudnia pytał na przystanku w Toruniu o dojazd do Elany. Przepraszam, że go źle skierowałam. Staruszka"
                      • abepe Re: naśladownictwo 28.01.09, 15:14
                        Pawlakoidalne mnie też w ręce wpadły, wyglądały dramatycznie.
                        Kogo jeszcze naśladują? Bo jakoś nie widzę, może mało widzę, bo za
                        mało znam?
                        • i2h2 Re: naśladownictwo 03.02.09, 21:31
                          Erlbrucha naśladują (ale jak! w Bolonii erlbruchopodobnych całe
                          stosy widziałam, przy czym jedni otwarcie mówią, że są pod wrażeniem
                          i wywarł na ich twórczość wpływ, a inni udają, że go nie znają ;-)).
                          Mam wrażenie, że Ładecką naśladują, poza tym jest kilka osób
                          mających podobną manierę, ale one zaczynały mniej więcej w tym samym
                          czasie, więc o naśladownaiu raczej nie ma mowy.
                  • abepe Re: analiza 28.01.09, 15:10
                    uccello napisała:

                    > "Królowa Śniegu" jak sama nazwa wskazuje, ma być gotowa na majowe
                    > targi książki.

                    To wróży upalne lato:))
                  • abepe Re: analiza 28.01.09, 22:36
                    uccello napisała:

                    > abepe napisała:
                    > >A skoro już wiemy kiedy będą Łabędzie - możemy się też dowiedzieć
                    > >czegoś na temat Królowej Śniegu?
                    >
                    > "Królowa Śniegu" jak sama nazwa wskazuje, ma być gotowa na majowe
                    > targi książki.

                    Ja bardzo, bardzo na nią czekam, bo strasznie mnie ciekawi, jak
                    autorka tego ciepła, które widać we wszystkich "wasiukach"
                    potraktuje tę zimną panią.
        • nikkori Re: styl czy sztampa 27.01.09, 20:06
          siostroheli, co ty gadasz??? Wikoń wcale nie wypadł z zawodu na 20 lat, wypadł
          tylko z polskiego rynku - na Zachodzie (i Dalekim Wschodzie) funkcjonowal wcale
          nieźle w tym czasie... Twoja teoria ma się nijak do rzeczywistosci.
          pozdrawiam
          • nikkori Re: styl czy sztampa 27.01.09, 20:08
            Wilkoń oczywiście, nie Wikoń. Przepraszam najmocniej
          • cacko33 Re: styl czy sztampa 27.01.09, 20:40
            no własnie też nie mogę zgodzić się z siostrąheli jeśli idzie o Wilkonia...
            Wydaje mi się, że siostraheli mówi o rynkowo-komercyjno-poddańczych zachowaniach
            wszelkich twórców w pewnych momentach dziejowych...
          • siostraheli Re: styl czy sztampa 27.01.09, 21:00
            Niezupełnie tak było, jak piszesz. Oczywiście tworzył, ale nie bez przerwy. Do rzeźbienia zabrał się, bo miał problem ze zleceniami. Japończycy zachwycili się rzeźbami i w ten sposób przez rzeźbę wszedł w rynek książki na wschodzie. Nie było tak różowo, że cały czas w głównym nurcie. W każdym razie tak opowiadał kiedyś na wernisażu. Ta opowieść o nowym starcie pochodzi wprost od niego.
        • steffa Re: styl czy sztampa 27.01.09, 22:07
          A ja rozumiem, co siostraheli ma na myśli, choć wyłożyła to w pewnym skrócie.
          Nie oszukujmy się, ten 'kanał' (nazwany trochę ironicznie) istnieje. Bo
          charakterystyczna technika w wielu przypadkach przysłania przekaz. Nie
          generalnie i w założeniu, tylko mimochodem. Czytelnik, a także zleceniodawca
          szufladkuje sobie, 'ten od kolorów, ten od wycinanek, ten od szmatek' - kogo
          dziś potrzebujemy?
          Dodam jeszcze, że polski rynek jest trochę 'niemodny' - ktoś już zresztą
          wspomniał o modzie na ascetyzm. Od lat kilku, czyli tych, które pozwalały się
          trochę odbić od dna polskiej sztuce dla dzieci, wypracowały sobie pozycje -
          zasłużenie - pewni artyści, zresztą także obecni tu na forum - ich styl
          przestałbyć już awangardą, a stał się klasyką - niewiele jest nowych, a ci nowi
          wpadają trochę w modę na nowość i kolejną awangardę. Muszę sobie od czasu do
          czasu sprowadzić jakąś książkę z Amazona, żeby upewnić się, że na świecie
          jeszcze się coś dzieje. Na marginesie: nie ma nic złego w klasyce, gorzej gdy
          awangarda się starzeje. Dla mnie najwszechstronniejszą i najmłodszą duchem jest
          nie tak już młoda Krystyna Lipka-Sztarbałło.
          • abepe Re: styl czy sztampa 27.01.09, 22:40
            steffa napisała:

            Od lat kilku, czyli tych, które pozwalały się
            > trochę odbić od dna polskiej sztuce dla dzieci, wypracowały sobie
            pozycje -
            > zasłużenie - pewni artyści, zresztą także obecni tu na forum - ich
            styl
            > przestałbyć już awangardą, a stał się klasyką - niewiele jest
            nowych, a ci nowi
            > wpadają trochę w modę na nowość i kolejną awangardę.

            Steffo, gratuluję tematu, robiłam dziś ciastka i wałkowanie
            przeprowadzałam ręczne i mózgowe:))

            Ale nie rozumiem tego zdania - chcesz awangardy, czy nie? Czy chodzi
            Ci o to, że "nowi" wpadają w jakąś modną awangardę, już nie
            awangardową?
            • siostraheli Re: styl czy sztampa 27.01.09, 22:58
              Dzięki stefie, że tak pięknie powiedziała to, co chciałam powiedzieć:-)
          • cacko33 Re: styl czy sztampa 27.01.09, 23:50
            Steffo napisałaś "...niewiele jest nowych, a ci nowi wpadają trochę w modę na
            nowość i kolejną awangardę..."
            Na serio widzisz pośród polskiej aktualnej ilustracji jakąś awangardę? Jeśli
            tak, to awangardę czego? Albo może powiedz jak ją rozumiesz..


            • nutria_a jeszcze w sprawie "pawlaków" 28.01.09, 00:36
              Ja też nie wiem, gdzie to "podczepić", więc niech będzie na końcu.
              Jak rozpoznać "pawlaki", co je wyróżnia?
              Dla mnie w "pawlakach" najbardziej są:
              1. światło
              2. radość
              3. troszka melancholii pod podszewką( czasem mniejsza, czasem
              większa, czasem tycia, ale jest)
              • pe_pawlak Re: jeszcze w sprawie "pawlaków" 28.01.09, 10:27
                nutria_a napisała:

                > Ja też nie wiem, gdzie to "podczepić", więc niech będzie na końcu.
                > Jak rozpoznać "pawlaki", co je wyróżnia?
                > Dla mnie w "pawlakach" najbardziej są:
                > 1. światło
                > 2. radość
                > 3. troszka melancholii pod podszewką( czasem mniejsza, czasem
                > większa, czasem tycia, ale jest)

                Dziękuję!

                Gdybym mial znaleźć bliskie mi słowa, opisujące to coś, co - poza aspektami formalnymi - chciałbym "zapakować" do moich ilustracji, nie znalazłbym lepszych!
                • uccello Re: jeszcze w sprawie "pawlaków" 28.01.09, 14:55
                  > > Jak rozpoznać "pawlaki", co je wyróżnia?

                  Dla mnie to- malarski gest w połączeniu z chirurgiczną precyzją.
                  I dar budowania przestrzeni w ilustracjach.
                • nutria_a Re: jeszcze w sprawie "pawlaków" 28.01.09, 22:10
                  :)
            • steffa Re: styl czy sztampa 14.02.09, 02:15
              Przepraszam, nie udzielałam się dawno.
              Awangardą (jak na nasze warunki) było wydanie Tuwima. Ale czy powtarzanie
              podobnego stylu w innych wydawnictwach będzie awangardą? Takie mam dylematy...
          • uccello Re: styl czy sztampa 28.01.09, 12:46
            steffa napisała:
            >Dla mnie najwszechstronniejszą i najmłodszą duchem jest
            >nie tak już młoda Krystyna Lipka-Sztarbałło.

            Duży ma dziewczyna WACHLARZ możliwości, oj duży. Na wystawie w Stu
            Pociechach mazałam nosem szyby, przygladając się z bliska- i to
            Krysia? I to? I to?
            Zwłaszcza zaskakujące były realizacje dla Koreanczyków.

    • i2h2 Re: styl czy sztampa 03.02.09, 21:35
      Myślę, myślę i wymyśliłam - sztampa zaczyna się w moich oczach tam,
      gdzie przestaję odróżniać jedną książkę od drugiej, nawet jeśli
      odbiorca teoretycznie różny (szatę graficzną przestaję odróżniać,
      oczywiście). Styl widzę natomiast tak - to samo prowadzenie ręki,
      narzędzia, ale rozwiązania tematów różne, jakieś smaczki, jakieś
      tła: widzę na pierwszy rzut oka, czyje to, a jednocześnie
      przeglądam, szukam ciekawych szczegółów. Sztampa jednak ma to do
      siebie, że nudzi i nuży.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka