Gość: Analityk IP: *.ptvk.pl 07.11.09, 09:47 Kto nie bedzie się wstydził dokończyć... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
kocur_zalogowany A jaki to wstyd? 07.11.09, 15:07 Wielka Socjalistyczna Rewolucja Październikowa :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Analityk Re: A jaki to wstyd? IP: *.ptvk.pl 07.11.09, 16:43 Gratuluję Kocurze!!! Wychleje dzis Twoje zdrowie!!! od 19-tej zaczynam się nawilżać z tej okazji na stole będzie: barszcz z kołdunami pilimieni szaszłyk ogórki kiszone sało cebula sałatkowa pokrojona w talarki moskovskaja x 1 szt. na twarz (dziś innej ćmagi się nie przyjmuje) Pozdrawiam Jesli ktoś sie wpisze do godz. 18.30 wypije jego zdrowie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Analityk Re: A jaki to wstyd? IP: *.ptvk.pl 07.11.09, 17:26 Darek, Kocur!!! Oznajmię współbiesiadnikom o zaszczytnym toaście!!! Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: A jaki to wstyd? 07.11.09, 20:03 ...wspomnij "swietujac" roznice zwyciestwa bolszewickich barbazyncow smierc 140 mln ludzi na calym swiecie w imie tego komunistycznego/socjalistycznego/ obledu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: darek Re: A jaki to wstyd? IP: *.ptvk.pl 07.11.09, 20:45 Jak już to przy okazji wspomnij matki, dzieci i i ojców zabitych i codziennie zabijanych przez kapitalizm amerykański i przedwojenne wspieranie hitleryzmu. I przy okazji ofiary kilku bombek atomowych. Masz lechowski jeszcze jakiś pomysł? Może mam wspomnieć o Indianach? Ty, lechwoski, jakżeś doszedł do takiej cyfry? Wliczyłeś w to komunistyczne Chiny wspierane przez Unię Europejską i Amerykańców? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Analityk Do Lechowskiego IP: *.ptvk.pl 08.11.09, 19:44 Błysnąłeś w pięknym stylu,z cudowną domieszką hipokryzji. Nie zapominaj o dobrych stronach płynących z istnienia jakiegolwiek ustroju. Wiem że Tobie trudno jest dostrzec pozytywy porewolucyjne. Jak Darek zauważył, do czego ja się przychylam to święta inkwizycja była bardziej tragicznym zdarzeniem od rzeczonej rewolucji. Kto był inicjatorem inkwizycji? do teraz Czarni nie przyznaja sie do przelanej krwi wielu niewinnych - a było to robione pod płaszczykiem wiary. A rewolucja? powstała jakaś ideologia którą historia oceniała - ale miała też swoje dobre strony. Dzięki tej ideologii oświata stała się bardziej dostępna dla tych, co z założenia nie mieli prawa się edukować. Wiem, że to co napisałem trudne jest przez Ciebie do przyjęcia - ale w Twojej główce tez się kiedys zapali oświecający kaganek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pedro_paulo Re: Do Lechowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.09, 04:03 www.youtube.com/watch?v=FytQkOosE9s Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ee Re: 92 rocznica.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.09, 20:03 www.youtube.com/watch?v=mMGrIwLj7gU&feature=related Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: 92 rocznica.... 09.11.09, 11:29 analityk pisze; A rewolucja? powstała jakaś ideologia którą historia oceniała - ale miała też swoje dobre strony. Dzięki tej ideologii oświata stała się bardziej dostępna dla tych, co z założenia nie mieli prawa się edukować. Wiem, że to co napisałem trudne jest przez Ciebie do przyjęcia - ale w Twojej główce tez się kiedys zapali oświecający kaganek. Tak jak "dzieki" Rakowskiemu przestalem pasc krowy,tak dzieki takim jak Ty umie czytac i pisac.I z tego co wyczytalem to propagowanie w Polsce dwoch zbrodniczych systemow,komunistycznego i faszystowskiego jest prawnie zakazane.Mozesz wiec kultywowac tradycje Lenina i Dzierzynskiehgo wraz z paroma takimi jak Ty zboczencami w katakumbach ale nie masz prawa popularyzowac tergo publicznie. ...a zaczelo sie komunistyczne i postepowe barbazynstwo tutaj! Wandea - pierwsze ludobójstwo w Europie Wandea, kraina położona w zachodniej Francji, od północy graniczy z Loarą, od zachodu z Oceanem Atlantyckim. Przed rewolucją to jeden z najbogatszych regionów dzięki dobrze rozwiniętemu rolnictwu - uprawie pszenicy i hodowli. Wandejczycy byli szczerze przywiązani do religii katolickiej. Już w XVI i XVII wieku zasłynęli nieugiętą walecznością podczas wojen religijnych z protestantami. To z Wandei pochodził św. Ludwik Maria Grignon de Montfort, wielki czciciel Maryi i Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jako misjonarz spędził w Wandei większość swego życia, głosząc rekolekcje i misje, zakładając bractwa różańcowe i inne. Czy to dzięki temu jednemu człowiekowi kraina ta zdała w przyszłości niezwykły egzamin z obrony wiary? Hasło "Wandea" stanowi wstydliwy moment rewolucji, rzekomo "ludowej". Oto z inspiracji tego ludu wybucha przeciwko niej i rewolucyjnej władzy typowe powstanie chłopskie jako świadectwo, że rewolucja nie miała ludowego poparcia. Inicjatorzy zrywu powstańczego to nie szlachta czy arystokracja broniące swoich dóbr, lecz prosty lud, poczuwający się do obrony wiary i Kościoła. Wandea to także pierwszy w dziejach Europy rejon, gdzie dopuszczono się ludobójstwa - planowej, systematycznej akcji eksterminacyjnej wobec ludności, spośród której wywodzili się powstańcy. Decydentami i wykonawcami byli głosiciele frazesów o wolności, równości i braterstwie. Za wiarę i króla Pierwsze powstanie wandejskie wybuchło 7 marca 1793 roku. Powstańcy nazywali siebie Wielką Armią Katolicką i Królewską. Dzielnością i męstwem nadrabiali braki w uzbrojeniu oraz przede wszystkim wyszkoleniu wojskowym. Większość na piersiach miała zawieszony krzyż lub obrazek Najświętszego Serca Jezusowego, do kurty przypinano wyhaftowane na kawałku płótna czerwone serce z napisem "Bóg i Król". Do boju powstańcy szli z modlitwą na ustach. Po połączeniu oddziałów Górnej Wandei armia liczyła 40 tys. pieszych i 1200 konnych. Wielka Armia Katolicka i Królewska miała wielkich dowódców. Henri de la Rochejaquelein, Gaspard de Marigny, Louis-Marie de Lescure i inni: "Walczyć - często, dać się pobić - czasami, dać się zniszczyć - nigdy" - mawiał legendarny Franćois de Charette. "Musimy walczyć, bo Republika nas zmiażdży. Rzeczą kobiet jest modlić się. My, mężczyźni, musimy się bić" - powiedział Jacques Cathelineau, z zawodu woźnica, zdolny strateg. Charles de Bonchamps wyznał na łożu śmierci: "Nie walczyłem dla ludzkiej chwały. Jeśli nie zdołałem przywrócić ołtarzy i tronu, to ich przynajmniej broniłem. Służyłem memu Bogu, memu królowi i mej ojczyźnie". Gdy po wygranej bitwie z wojskami republikańskimi rozjuszeni oporem wrogów ludzie z oddziałów Maurice'a d'Elbée chcieli wymordować kilkuset jeńców, dowódca nakazał powstańcom uklęknąć i odmówić "Ojcze nasz". Przy słowach "i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom", zawołał do swoich żołnierzy: "Jakże to, ośmielacie się prosić Boga o wybaczenie, kiedy sami nie potraficie wybaczyć?". Jeńcy zostali uratowani i uwolnieni. Wziętego później do niewoli d'Elbée wysłano przed pluton egzekucyjny. W opinii historyków katolickich, w Wandei po stronie ludności tego regionu w obronie wiary i tradycji walczyły resztki królewskiej i rycerskiej armii. Starły się tam te dwie tak odmienne armie, dwie Francje: tradycyjna, rycerska, chrześcijańska i monarchistyczna - z Francją ateistyczną, rewolucyjną. Od 1793 do 1799 roku w samej Wandei i prowincjach zachodnich 200 razy zdobywano i odbijano miasta, stoczono 700 pomniejszych walk i 17 wielkich regularnych bitew. Wandea w różnych okresach utrzymywała od 70 do 75 tys. ludzi pod bronią. Zwyciężyła lub rozproszyła ok. 300 tys. żołnierzy z regularnych oddziałów oraz 600-700 tys. dokonujących rekwizycji i gwardzistów narodowych. Zdobyła 500 armat i przeszło 150 tys. strzelb. Wandejczycy byli jednak tylko ochotnikami, chłopami związanymi sercem i poczuciem obowiązku z ziemią. To jeden z powodów, dla których często nie udawało się im wykorzystać odnoszonych sukcesów. Po zwycięstwie, jakim było zdobycie 18 czerwca 1793 r. Angers, zamiast - nie zwlekając - ruszyć na Paryż, rozeszli się do swoich gospodarstw... na żniwa. Być może marsz na Paryż odmieniłby koleje rewolucji. Ostateczną klęskę Wielka Armia Katolicka i Królewska poniosła 23 grudnia pod Savenay. Życie straciło tam większość jej dowódców. Generał Westermann ("rzeźnik Wandei") pisał z pola bitwy Savenay do władz: "Wandea już nie istnieje! Dzięki naszej wolnej szabli umarła wraz ze swoimi kobietami i dziećmi. Skończyłem grzebać całe miasto w lasach i bagnach Savenay. Wykorzystując dane mi uprawnienia, dzieci rozdeptałem końmi i wymordowałem kobiety, aby nie mogły rodzić więcej bandytów. Nie żal mi ani jednego więźnia. Trupy zaścielają drogi, miejscami jest ich tyle, że tworzą piramidy. Zniszczyłem wszystkich, nie bierzemy jeńców. Litość nie jest rewolucyjną sprawą!". Historycy szacują, że w Wandei zginęło prawie 600 tys. powstańców. Zagłada Wandei Po klęsce pod Savenay kraina ta została skazana na zagładę. 1 sierpnia Komitet Ocalenia Publicznego wydał uchwałę nakazującą zniszczenie Wandei - mieszkańców, wszelkich zabudowań, upraw, bydła. Od 21 stycznia 1794 r. podzielone na 20 kolumn wojska republiki pod wodzą gen. Turreau, zwane kolumnami piekielnymi, posuwały się koncentrycznie w głąb Wandei, niszcząc dosłownie wszystkich i wszystko. 6 lutego parlament polecił generałowi: "Eksterminować bandytów co do jednego - oto twoje zadanie". Jeden z generałów piekielnych kolumn przed wymarszem do Wandei przemawiał do swoich żołnierzy: "Towarzysze, wchodzimy do kraju opanowanego powstaniem; daję wam rozkaz wydać płomieniom wszystko, co będzie możliwe do spalenia i przebić ostrzem bagnetu wszystko, co napotkacie żywego na waszej drodze". Nim wydany został ten rozkaz, już prawie wszystkie miasta Wandei zostały spalone, do podpalenia pozostały tylko najmniejsze wioski i pojedyncze chaty. Według współczesnego historyka: "W pięć dni cała Wandea została pokryta szczątkami i popiołami. 60 tysięcy ludzi z żelazem i płomieniem w ręce przeszło ją we wszystkich kierunkach, nie pozostawiając nic, co by stało na nogach, nic żyjącego. Wszelkie okrucieństwa uprzednio popełnione były tylko niewinną grą w porównaniu do tych obrzydliwości. Te armie, naprawdę piekielne, zmasakrowały mniej więcej ćwierć pozostałej przy życiu ludności". Mordowano każdego, kto znalazł się na drodze piekielnych kolumn, twierdząc, iż każdy Wandejczyk to wróg rewolucji. Niemowlęta obnoszono na bagnetach, kobiety w stanie błogosławionym "prasowano" prasą z winnicy, odrąbane głowy Wandejczyków wieszano na bramach miejskich w dowód tryumfu wolności nad ciemnotą. Ze zdartej z Wandejczyków skóry wytwarzano spodnie. Studnie zatruwano arszenikiem, na szeroką skalę stosowano gazy trujące. Żywych ludzi "grillowano" dla uzyskania tłuszczu, który następnie przelewano do beczek i sprzedawano... O czym pisano w raportach do władz w Paryżu? "Cały czas poluję. Każdego dnia moi myśliwi przynoszą mi co Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: 92 rocznica.... 09.11.09, 11:34 dokonczenie; O czym pisano w raportach do władz w Paryżu? "Cały czas poluję. Każdego dnia moi myśliwi przynoszą mi co najmniej 20 głów bandytów, by sprawić mi przyjemność. [...] ilość zwierzyny jednak się zmniejsza". "Zabijamy ich po dwa tysiące dziennie". "Wolę podrzynać gardła, by oszczędzać naboje". "Paliłem i ścinałem głowy jak zwykle". "Było ich zbyt mało, by urządzić prawdziwą rzeź" (gen. Hoche, po wymordowaniu 700 osób w La Gaubretiere). "Dzień męczący, ale owocny" (gen. Cordelier, którego żołnierze wymordowali mieszkańców Lucs-sur-Boulogne i ostrzelali z armat kościół, gdzie schronili się starcy, kobiety i dzieci (110 poniżej siedmiu lat, wśród nich jedno 15-dniowe). W 1794 r. w Angers wojska wymordowały ok. 2 tys. ludzi, w większości prostych chłopów, w tym kobiety, starców i dzieci. Aby przyspieszyć i "usprawnić" eksterminację, rewolucyjny komisarz na Wandeę jakobin Jean Carrier opracował technologię ludobójstwa zwaną noyad. Stare barki z przedziurawionymi i prowizorycznie zatkanymi kadłubami spuszczano na Loarę z setkami ludzi - kapłanów, starców, kobiet i dzieci. Na środku rzeki wyjmowano zabezpieczenie i barki szybko tonęły wraz z więźniami. Od 16 listopada 1793 do 13 lutego 1794 roku doszło do wielu masowych egzekucji: 23 grudnia - 800 osób, 24 grudnia - 300, 25 grudnia - 200, 27 grudnia - 400, 5 stycznia 1794 r. - 400, 17 i 18 stycznia - po 300 osób. Po utopieniu w Loarze 5 tys. skazańców Carrier cieszył się: "Cóż za rewolucyjny potok z tej Loary!". Odpowiedz Link Zgłoś
kocur_zalogowany Czym się różni historyk katolicki 09.11.09, 12:18 od historyka? Odpowiedz Link Zgłoś
kocur_zalogowany Czy historycy katoliccy 09.11.09, 13:48 muszą ubarwiać swoje opowieści? Liczba mieszkańców Wandei przed rewolucją wynosiła około 700 tysięcy osób. w 1802 było ich o 117 tysięcy mniej. Skąd liczba 600 tysięcy zabitych? Żeby była jasność - wiem, że było tam ludobójstwo i dużo okrucieństwa. Ale czy niemożna się trzymać faktów? Czy trzeba potęgować wrażenie zwielokrotniając liczbę zabitych?. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysio Re: Czy historycy katoliccy IP: 213.25.24.* 09.11.09, 14:11 Powstanie w Wandei to raczej próba zatrzymania starego porządku i o mały włos by sie udała ale na szczęście republice udało się . Wszystkie dotychczasowe powstania przegrywały próby zmian porządku tego świata.nie było tam więcej czy mniej okrucieństwa niż przy tłumieniu innych powstań. Do historii przeszła raczej jako ciekawostka a to z tego powodu że ciemiężeni stanęli w obronie swoich ciemiężców. Ponoć ten ich przywódca to było ludzkie panisko. Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: Czy historycy katoliccy 09.11.09, 14:42 Historia lubi sie powtarzac!.Tutaj w obronie prawa,tradycji i wiary stanelli "prosci ludzie".Skundlone elity jak Robespir'e,Danton czy Marat wyzynaly sie nawzajem i w imie Wolnosc-Rownosc i Braterstwo ci rzeznicy momordowali cala wspolczesna elite Francji. Pozniej skundlone polskie elity jak Milosz,Broniewski,Jastrun,Brandysowie,Geremek i inni wprowadzali przy pomocy bratnich bagnetow i strzelb w imie tych samych oblednych hasel "nowy porzadek" w Polsce.I znow polskiej tradycji,wiary ojcow,polskiej tozsamosci bronili "prosci ludzie" wpierw w oddzialach AK,NSZ a pozniej stawiajac koscioly,broniac polskiej ziemi przed kolektywizacja uchronili nas przed komunistyczna wizja raju na ziemi. Odpowiedz Link Zgłoś
kocur_zalogowany Co do powodów 09.11.09, 14:48 powstania to są różne opinie. Stosunek chłopów do kościoła był ambiwalentny. W każdym razie, gdy rewolucja zabrała kościołowi majątki, to chłopi wandejscy nie wahali się by te majątki przejmować (kupować, lub przyjmować ofiarowane im za darmo). Bardziej wkurzyli się na nowe podziały administracyjne, które nowa władza wprowadziła, burząc tradycyjne więzi lokalne (życie skupione było wokół parafii, ale nie ze względu na przywiązanie do katolicyzmu i kościoła, ale na rozproszoną zabudowę i brak tradycyjnych skupisk wiejskich). No i wreszcie przywództwo - w przeciwieństwie do wielu innych regionów kraju, szlachta, której rewolucja dała się we znaki mieszkała na miejscu - taki odpowiednik szlachty zagrodowej. Bogatsi, z innych regionów Francji mieszkali w stolicy i większych miastach, a w ich majątkach było tylko chłopstwo, które nie potrafiło się zorganizować. W Wandei panowie byli na miejscu i mogli chłopów w jakąś prymitywną armię zebrać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysio Re: Co do powodów IP: 213.25.24.* 09.11.09, 16:03 Ja uważam że same rewolucje nie wnoszą zbyt wiele do tego jak ma świat wyglądać. To dopiero po rewolcie dużo a moze wszystko zależy od tego kto się dorwie do koryta i albo zaprzepaści i tak bywa najczęściej \Vide polska lat 90-tych\ albo jakaś częsć zostanie wdrożona.Jeśli przestudiować rewolucje to żaden inny wniosek mi się nie nasuwa. po przejsciach jakie ludność przechodzi w czasie ich trwania ma się niewiele ochoty by bronić ideałów z czasówprzed i rewolucyjnych. dlatego sitwa ma ułatwione zadanie i przy pomocy demagogii robi co chce a najczęściej myśli o swojej własnej d... Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: Co do powodów 09.11.09, 16:36 .. a wiec jeszcze pare informacji o Wandei.Pozniej zajmiemy sie nastepnym "osiagnieciem" obozu Postepu rzeziami w Hiszpani. „Kiedy chłop wandejski przed bitwą wznosił szablę ku niebu w modlitwie, nie prosił Boga o życie. Prosił tylko o zwycięstwo.” Oficjalny sztandar Wandei, zwany „sercem wandejskim” – krzyż wyrastający z czerwonego serca. Napis brzmi: „Dieu Le Roi” – Bóg i król. Szaleństwo Rewolucji (Anty) Francuskiej osiągnęło apogeum w czerwcu 1793 roku. W imię „Wolności, Równości i Braterstwa” szatański pomiot zainicjował okres ludobójstwa, który trwał bez przerwy aż do lipca następnego roku. Bodajże najgorszym przejawem tego obłędu był fakt, iż nie chodziło już tylko o wymordowanie francuskiej arystokracji oraz kleru, a więc podstawy intelektualnej kraju oraz obrońców zasad moralnych. Masowe rzezie, jak sądzę, miały na celu ubezwłasnowolnienie narodu francuskiego, zamienienie go w stado posłusznych zwierząt, drżących każdego dnia nie tylko o swoje życie ale także i najbliższych. Planowano te masakry w jakobińskich urzędach tak jak planuje się żniwa albo budżet. I nie od rzeczy będzie tu przypomnienie, że identyczną metodę terroru zastosowali bolszewicy w Rosji 125 lat później, co jeszcze raz dowodzi tego, iż największe tragedie Europy były dokładnie zaplanowane i wykonane przez ten sam sataniczny miot. Natomiast Wandea to kraina historyczna w zachodniej części Francji, z jednej strony opierająca się o Ocean Atlantycki a na północy granicząca z Loarą. Od początku tzw. Rewolucji Francuskiej, wandejscy chłopi z nieufnością przyglądali się radykalnym zmianom i, przynajmniej na początku, jako środek oporu stosowali całkowitą bierność wobec zachodzących przemian. Przełom nastąpił w styczniu 1793 roku kiedy to dotarła do nich wieść o zamordowaniu w Paryżu króla Ludwika XVI. Prosty lud wandejski, od wieków wychowany w tradycji poszanowania Boga i monarchy, nie chciał dłużej pozostawać obojętny. I choć region ten nie zaliczał się do bogatych, to jednak zasobny był swym duchem i pobożnością. Wszak to z Wandei wywodził się święty Ludwik de Montfort (1673 – 1716) którego zawołanie "Totus Tuus" - "Cały Twój" zamieścił w swym herbie Jan Paweł II. Tak więc nasilająca się rewolucyjna ofensywa przeciwko wierze chrześcijańskiej, haniebna śmierć ich króla jak i próba wcielenia do wojska mężczyzn, dopełniły czary goryczy – Wandea sięgnęła po broń. Na początku chłopska armia, nie wyćwiczona w sztuce zabijania i z bronią wyniesioną z domu a więc tasakami, kosami postawionymi na sztorc, widłami itd. odnosiła znaczące sukcesy. 18 czerwca 1793 powstańcy zdobyli Angers, jedno z większych miast zachodniej Francji ale na tym poprzestali, zabrakło woli i dyscypliny by iść na Paryż i uwolnić kraj z objęć bestii. Wykorzystali to Jakobini, rzucając przeciwko Wandei elitarne dywizje, zahartowane w wielu bojach. W tej sytuacji chłopska armia nie miała już żadnych szans. Mogła już tylko wygrywać pojedyncze bitwy ale nie wojnę. Koniec nastąpił w bitwie pod Savenay 23 grudnia 1793 roku. Zwycięski generał armii republikańskiej Francois-Joseph Westermann pisał do Paryża z pola bitwy: „Obywatele republikanie, Wandea już nie istnieje. Dzięki naszej wolnej szabli umarła wraz ze swoimi kobietami i dziećmi. Skończyłem grzebać całe miasto w lasach i bagnach Savenay. Wykorzystując dane mi uprawnienia, dzieci rozdeptałem końmi i wymordowałem kobiety, aby nie mogły dalej płodzić bandytów. Nie żal mi ani jednego więźnia. Zniszczyłem wszystkich. litość nie jest rewolucyjną sprawą”. To, co nastąpiło po klęsce Wandejczyków, było skrzętnie skrywane przed światem przez prawie następne 200 lat. Dopiero publikacja „Ludobójstwo francusko – francuskie. Wandea – Departament zemsty” Reynalda Sechera w 1986 roku przełamało zmowę milczenia na temat pierwszego ludobójstwa europejskiego. Swoją drogą książka Sechera rozpętała na krótko we Francji istną burzę, podczas której środowiska politycznie poprawne rzucały mu na głowę pioruny oskarżeń o szarganie narodowych świętości. I co ciekawe, nowa wiedza o tamtych ponurych czasach jakoś nie przeszkadza Francuzom dalej świętować kolejnych rocznic, jakby nie było, Anty – Francuskiej Rewolucji. I tak, opierając się na pracy Sechera, warto przytoczyć kilka listów z tamtych czasów. Otóż pisał wtedy z Wandei pewien oficer: „Mój przyjacielu, z przyjemnością donoszę, że ci bandyci są już zlikwidowani. Od ośmiu dni przyprowadzają ich tutaj w ilościach nie do policzenia. Przybywa ich w każdej chwili. Ponieważ ich rozstrzeliwanie zabiera za dużo czasu i zużywa przy tym proch i kule, przyjęto pomysł, aby powsadzać pewną ich liczbę do starych statków, wypłynąć z nimi na środek rzeki, pół mili od miasta i tam zatopić te statki. Takiej operacji dokonuje się codziennie.” Według obliczeń autora, tylko jesienią 1793 roku zamordowano w ten sposób około 4800 osób, w tym dzieci i kobiety. Jeden z generałów republikańskich, w odezwie do żołnierzy przed pacyfikacją wołał: „Wandea musi stać się narodowym cmentarzem.” Rozkaz dla jednej z „piekielnych” kolumn śmierci brzmiał: „Rozkazuję wam palić wszystko, co nadaje się do spalenia i brać na bagnety każdego mieszkańca, którego spotkacie na swej drodze.” Kapitan „demokratycznych” wojsk republikańskich pisał do domu: „Gdziekolwiek się udajemy, niesiemy pożar i śmierć. Wiek, płeć, nic się nie liczy. Wczoraj jeden z naszych oddziałów spalił całą wioskę. Pewien woluntariusz własna ręką zabił trzy kobiety. Co za wojna. Gwałt i barbarzyństwo posunięte do ostateczności. Widziano żołnierzy niosących dzieci na bagnetach albo pikach, przebitych przy matczynej piersi razem z matką (....)” Poza tym jest faktem historycznym, że w Wandei po raz pierwszy zastosowano broń chemiczną, używając gazów i trując arszenikiem wodę w studniach. Tak więc Wandea stała się polem pierwszych eksperymentów ludobójczych, zaplanowanych dla Europy przez szatański pomiot. Następna odsłona na podobną skalę nastąpiła w Rosji, w 1917 roku. I co ciekawe, podobnie jak podczas Rewolucji Anty-Francuskiej, w sowieckiej Rosji również mordowano oprawców (w latach 30 - tych zlikwidowano niemalże wszystkich przywódców NKWD) Podobnie jak M. Robespierre, J. B. Carrier, L. Turreau itd. którzy zostali zgilotynowani (Jean-Paul Marat uniknął szafotu tylko dlatego, że wcześniej został zamordowany). Ano, jak sądzę, kiedy modus operandi ten sam to i wykonawcy ci sami, choćby oddzieleni byli ponad setką lat. Poza tym Wandea, która umarła za wiarę katolicką, obaliła istotny mit Rewolucji (Anty) Francuskiej. Otóż propaganda sił potężnych aczkolwiek totalnie amoralnych a więc anty – ludzkich, od początku utrzymywała, że rewolucja dokonała się nie tylko z woli ludu pracującego ale także i w jego interesie. W rzeczywistości szatański miot wykorzystał tylko paryskich sankuilotów czyli hołotę wycierającą bruki, która i tak nie miała nic do stracenia. Podobnie działo się w Polsce podczas komunistycznego zamordyzmu – wszak w imię ludu pracującego mordowano robotników i chłopów. Natomiast wracając jeszcze raz do Francji to rzeczą charakterystyczną dla naszych czasów jest to, iż na Łuku Triumfalnym w Paryżu wyryto również nazwisko wyjątkowego bandyty – ludobójcy: gen. Louisa – Marie Turreau, który dowodził tzw. kolumnami karnymi, wsławionymi niesłychanym sadyzmem w trakcie pacyfikacji okręgu wandejskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: armagedon Re: Co do powodów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.09, 08:21 Chłopy czy was faktycznie pojebało. Nie wierzę!!! Pogadajcie o dupach i karabinach!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: Co do powodów 10.11.09, 15:18 darek pisze; Jak już to przy okazji wspomnij matki, dzieci i i ojców zabitych i codziennie zabijanych przez kapitalizm amerykański i przedwojenne wspieranie hitleryzmu. I przy okazji ofiary kilku bombek atomowych. Masz lechowski jeszcze jakiś pomysł? Może mam wspomnieć o Indianach? Ty, lechwoski, jakżeś doszedł do takiej cyfry? Wliczyłeś w to komunistyczne Chiny wspierane przez Unię Europejską i Amerykańców Kapitalizm amerykanski nie "tylko pozera matki i dzieci" on tez zeslal na nasza Ojczyzne stonke.Te zdradzieckie knowania imperialistow spowodowaly bankructwo swietlanej wizji Polski bez kulakow,farmerow i innych krwiopijcow.Tutaj o tym strasznym incydencie w naszych dziejach; www.youtube.com/watch?v=ky6jeUuVNgo Teraz o Indianach.Bedac ostatnio w Arizonie odwiedzilem rezerwat gdzie mieszkaja potomkowie tych ktorzy kiedys wladali tym pieknym krajem.Bylem tez Gorach Castkill na festiwalu indianskim i pamietam ten cudowny korowod Irokezow na tle wzgorz i lasow.Jakze inny bylb y ten kraj gdyby zamiast barbazyncow z Czarnego Ladu to oni zamieszkiwali Harlem czy tez Bronx. Chcialbym Cie pozegnac z socjalistycznym/hitlerowskim/ pozdrowieniem bo to brachu ta sama rodzina.Roznila ich tylko wyciagnieta reka,u jednych z otwarta dlonia a u drugich z zacisnieta piescia.O czerwonych bandytach w Hiszpani...wkrotce. Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: Co do powodów 10.11.09, 16:15 Tytulem uzupelnienia o zbrodniach amerykanskich imperialistow; www.youtube.com/watch?v=q_jJ0PP5RZ0&feature=related Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wolyniak2 Re: Co do powodów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.09, 16:15 Chłopie, a byłeś w woju? Miałeś kontakt z jakąś bronią? Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: Co do powodów 10.11.09, 16:36 Bylem w woju....Malo tego!.W czasie gdy czesciej odwiedzali mnie smutni panowie z SB anizeli listonosz zostalem awansowany na porucznika rezerwy!!!.Brak koordynacji dzialan pomiedzy WSI a SB. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysio Re: Co do powodów IP: 213.25.24.* 10.11.09, 18:26 co jest powodem tego że chce się wam pisać takie elaboraty. Dotyczy głównie Lechowski, jobrave i mykoła. Toz to wymaga zdrowia a mnie go brakuje nawet na czytanie. Jak się nie nauczycie pisać krótko i zwiężle a przede wszystkim węzłowato to widzę czarne chmury nad tym forum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fanka Re: Popieram Pysia;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.09, 18:30 Widzę , że kolega Pysio też umysł ścisły, przedkładający konkrety nad wodolejstwo;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wolyniak2 Re: Co do powodów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.09, 19:23 No, to przynajmniej możemy o "bronci" porozmawiać. Pozdrawiam sierż. pchor. SPR "Wołyniak" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dedal 1 Re: Co do powodów IP: *.opera-mini.net 11.11.09, 01:31 Chyba już nie wiem, czy kłaniać się przed wolnością słowa......jakiego(?)....jaką(?)...czyją(?).... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dedal 1 cd IP: *.opera-mini.net 11.11.09, 01:38 ....pewnie znowu mi (jw) wytną,....albo na złość nie - tylko zmienią kolejność iub (i) poprzemieszczają... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Analityk Re: 92 rocznica.... IP: *.ptvk.pl 11.11.09, 07:27 Jednak nienawiść góruje nad postawą pozytywną a także i zdrowym rozsądkiem.. Dobrze, że naturalny zegar się nie psuje; postawy niektórych po prostu nie uchodzą w cywilizowanym świecie; brak możliwości realizacji w codzienności powoduje generowanie inwektyw najlepiej anonimowych tzn. co? delegacja do intelektualnego slumsu będzie najlepszą podpowiedzią; można też zostać Rejtanem i stworzyć ideologię z podstawą nieomylności (sic!) juz elvis ma przypisane to może byc konflikt.. Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: 92 rocznica.... 12.11.09, 19:25 Tylko"prawda jest ciekawa-pisal J.Mackiewicz.Nie mozna stworzyc "ideologii z podstawa nieomylnosci" jezeli bedziemy poslugiwac sie faktami a nie mitami.Lewactwo na swiecie tworzac mity jak np o Che posluguje sie klamstwem,bo pomija fakty z zycia tego zbrodniarza.Podobnie bylo z wojna domowa w Hiszpani.Zaklamana prasa lewicowa,"intelektualisci lewaccy" slawiacy Stalina i Zwiazek Sowiecki stworzyli mit Czarnego Franco i dzielnych "walterowcow" i ochotnikow jak Hemigway.Prawda Was wyzwoli czerwoni towarzysze! Na poczatek o walce z kosciolem..... Hiszpanii republikańskiej od 1931 roku rząd wszedł na drogę skrajnego antyklerykalizmu. Wśród liberałów, którzy utworzyli rząd po zwycięstwie wyborczym lewicy w 1931 roku, wszelkie wpływy mieli ludzie związani z tradycyjnie wrogą Kościołowi i religii masonerią. Warto przypomnieć w tym kontekście opinię czołowego badacza historii hiszpańskiej wojny domowej Hugha Thomasa. Akcentując fakt, że wolnomularstwo w Hiszpanii było powszechnie identyfikowane z liberalizmem, Thomas podkreślał, że "hiszpańscy masoni byli nie tylko antyklerykalni, ale również aktywnie antyreligijni".' Wraz z umacnianiem się rządu republikańskiego akcja przeciw Kościołowi katolickiemu zyskiwała poparcie coraz bardziej rosnących w siłę różnych środowisk socjalistycznych, anarchistycznych i komunistycznych. Głównymi zarzutami propagandowymi wobec Kościoła były oskarżenia o to, że jest "Kościołem bogatych i sojusznikiem kapitalistycznej plutokracji". W walce z Kościołem nie wahano się przed rozpowszechnianiem najbardziej ohydnych i prymitywnych oszczerstw. Jak pisał Marek Jan Chodakiewicz w cennym opracowaniu: Zagrabiona pamięć. Wojna w Hiszpanii 1936-39: "rozsiewano histeryczne plotki, że jezuici zatruwają studnie, mnisi porywają i mordują dzieci, a zakonnice oddają się wszelkim perwersjom seksualnym". Atakując "zamożność" Kościoła starannie przemilczano fakt, że właśnie Kościół był, największą organizacją charytatywną, udzielającą bardzo wielkiej pomocy biednym i bezrobotnym. A także to, że zdecydowana większość księży hiszpańskich była raczej dość uboga, a często wręcz klepała biedę, podobnie jak i ich parafianie. We wprowadzonej przez rząd republikański konstytucji doszło do znaczącego ograniczenia swobód religijnych. Władze usunęły religię ze szkół, rozwiązano liczne zakony i skonfiskowano ich mienie. Księżom zakazano wykonywania zawodu nauczyciela. Zabraniano pogrzebów kościelnych bez przedstawienia pisemnego świadectwa dowodzącego, że zmarły przed śmiercią wyraził życzenie, aby być pochowanym zgodnie z obrządkiem katolickim. Nawet organizowanie procesji religijnych uzależniono od posiadania uprzedniego obowiązkowego pozwolenia rządowego. Rozmiary i różnorodność działań władz republikańskich przeciwko Kościołowi i religii wywoływały rosnące wzburzenie środowisk katolickich. Wojujący antyklerykalizm lewicowych republikanów, skupionych wokół pierwszego prezydenta republiki Manuela Azany musiał prowokować maksymalną opozycję w Hiszpanii, gdzie znaczna większość ludności była głęboko wierząca. Rosły rozczarowania do republiki, którą romantyczni konspiratorzy XIX wieku wyidealizowali jako piękny, upragniony ideał, nazywany "La Nina bonita" (Piękna dziewczyna). Teraz pod wpływem skrajnych błędów pierwszego rządu republikańskiego, coraz więcej działaczy republikańskich zaczęło ze smutkiem przyznawać: "Jak piękna była republika za czasów monarchii". W środowiskach katolickich oskarżono rządzącą lewicę, że cała akcja antyreligijna stanowi dla władz wygodny temat zastępczy, i ma na celu głównie maskowanie faktu nieposiadania przez rząd planu rzeczywistego uzdrowienia ekonomicznego i społecznego kraju. Już 6 maja 1931 doszło do bardzo ostrego wystąpienia kardynała Pedro Segury y Saenz, arcybiskupa Toledo i prymasa Hiszpanii. W specjalnym liście pasterskim napiętnował on antykościelną i antyreligijną politykę władz Republiki i wezwał do oporu, stwierdzając: "(...) Jeśli pozostaniemy "cisi i bezczynni", jeśli pozwolimy poddać się "apatii i strachowi"(...) to nie będziemy mieli prawa lamentować, gdy gorzka rzeczywistość pokaże nam, że zwycięstwo należało do nas, lecz nie wiedzieliśmy, co to znaczy walczyć jak dzielni rycerze gotowi iść na śmierć w chwale". Sytuację pogarszały gwałtowne uliczne wystąpienia antykościelne z udziałem anarchistów i lewicowych radykałów. Podczas zamieszek wywołanych w maju 1931 roku w Hiszpanii przez lewicowych radykałów, doprowadzono do spalenia ponad stu kościołów. Wśród środowisk katolickich wzrastało oburzenie z powodu skrajnej bierności rządu wobec najbardziej agresywnych nawet wystąpień antyklerykalnych, od podpalenia kościołów po publiczne znieważanie i atakowanie księży. Szczególnie oburzenie wywołało fanatyczne wystąpienie liberalnego ministra, a później prezydenta Republiki Manuela Azany, który publicznie powiedział, iż: "wszystkie kościoły Hiszpanii razem wzięte nie są warte życia nawet jednego republikanina". Władze republikańskie nadal kontynuowały działania przeciw Kościołowi, wypędzając z kraju i nawet zmuszając prymasa Hiszpanii do opuszczenia kraju (w czerwcu 1931 roku). Wręcz prowokacyjnie zabrzmiały słowa republikańskiego prezydenta Azany w październiku 1931 roku. Ten fanatyczny antyklerykał publicznie wyraził radość z tego, że Hiszpania jakoby "przestała być katolicka", powołując się na sukcesy dotychczasowych rządowych działań antyreligijnych i niski wskaźnik uczestnictwa we Mszy świętej. Nawet po upadku rządu liberalnego i klęsce wyborczej lewicy; w 1933 roku konflikty wokół religii i Kościoła nie przestały być; jednym z głównych czynników dzielących Hiszpanów. Skrajny antyklerykalizm dużej części lewicy popychał ją do kolejnych ekscesów antykościelnych. W 1934 roku w czasie lewicowej rewolty w Asturii znowu doszło do masowego podpalenia i niszczenia kościołów. Do szczególnego nasilenia wystąpień antyreligijnych, profanacji i niszczenia kościołów doszło w ciągu kilku miesięcy po kolejnych wyborach do parlamentu 17 lutego 1936 roku. Mimo uzyskania przewagi głosów w wyborach przez środowiska prawicowe i centrowe, na skutek braku umiejętności zintegrowania politycznego; między nimi, do władzy doszły siły socjalliberalne. Płonące kościoły Triumfująca lewica (socjaliści i komuniści kontrolowali policję oraz żandarmerię republikańską) okazywała całkowitą tolerancję wobec najbardziej barbarzyńskich nawet ekscesów antyklerykalnych. Znowu zapłonęły kościoły. Oficjalne źródła przyznawały, że tylko w okresie od połowy lutego do połowy lipca 1936 roku spalono 170 kościołów. W jednym tylko mieście Cadiz 5 marca 1936 roku spalono szkołę katolicką, dom zakonny i 5 kościołów. Coraz częściej dochodziło do przypadków mordowania księży i zakonnic. Bezkarność tych antykościelnych aktów przemocy stała się niewątpliwie jedną z głównych przyczyn wybuchu krwawej hiszpańskiej wojny domowej (1936-1939). Przez cały czas wojny domowej republikańskie władze tzw. "czerwonej Hiszpanii" prowadziły politykę bezwzględnej ateizacji. Osobnym dekretem rządowym władze nakazały zamknięcie i skonfiskowanie wszystkich świątyń. Wprowadzono również całkowity zakaz wszelkiej posługi kapłańskiej. Na terenach zajmowanych przez wojska republikańskie doszło do masowego niszczenia kościołów i klasztorów, prowadzonego ze szczególnie wielką zaciekłością na prowincji. W Barcelonie na przykład spalono wszystkie 58 tamtejszych kościołów; ocalała tylko katedra. Barbarzyńsko spalono 10 000 tomów z bardzo cennego zbioru biblioteki katedry w Cuenca. Organizowano publiczne palenia świętych obrazów i statuet, modlitewników, etc. Wrogowie Kościoła nie przejmowali się przy tym oporem, z jakim wielu ludzi uczestniczyło w nakazanych przez nich niszczeniach przedmiotów kultu religijnego. Według Hugh Thomasa: "Dr Borkenau obserwował smutne kobiety niosące na stosy modlitewniki, obrazy, posążki i inne cenne dla nich przedmioty, kt Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: 92 rocznica.... 12.11.09, 19:28 cd. Ofiarą wojującego ateizmu "czerwonej Hiszpanii" padło ponad 20 tysięcy świątyń. Oznaczało to zniszczenie prawie połowy wszystkich kościołów Hiszpanii. W pustych, obrabowanych, obdartych ze wszystkich dekoracji kościołach urządzano domy ludowe, amfiteatry do przedstawień cyrkowych etc. W kościele pod wezwaniem św. Antoniego de Floriad w Madrycie zorganizowano dość specyficzny "mecz piłki nożnej", w którym zamiast piłki kopano "czaszkę świętego". Republikańscy milicjanci niejednokrotnie profanowali szaty liturgiczne w kościołach, niszczyli przedmioty kultu religijnego, "tańczyli z trupami" powyciąganymi z katakumb. Nagminnie profanowano cmentarze. W Huesca zwłoki wyciągnięte z grobów poukładano parami w pozycjach kopulacyjnych. Liberalny historyk Jose M. Sanchez pisał, że "tysiące kościołów spalono, sprofanowano przedmioty kultu religijnego, otwierano grobowce zakonnic i ich szczątki wywlekano na pośmiewisko gawiedzi, urządzając pseudo-religijne przedstawienia i procesje". Mordowanie duchownych Bardzo duże rozmiary przybrał terror bezpośrednio wymierzony w hiszpańskie duchowieństwo. Na terenie całej strefy opanowanej przez wojska republikańskie od egzekucji i tortur zginęło razem 7937 duchownych: 12 biskupów, 283 zakonnice, 5255 księży, 2492 zakonników i 249 osób przechodzących okres nowicjatu. Tylko jednego dnia 6 listopada 1936 roku w czasie masowej egzekucji w Madrycie rozstrzelano ponad 200 księży, zakonnic i seminarzystów (razem stracono wówczas około 2400 więźniów politycznych). Z rąk katów "czerwonej Hiszpanii" zginęli biskupi Barcelony, Almerii, Kadyksu, Tarragony, Cuenci, Leridy, Jaean, Cuidad Real, Teruelu, Segorbe, apostolski administrator Barrbastro, który był tytularnym biskupem Epiru i apostolski administrator Orihurli." Biskupa Ciudad Real zamordowano, gdy pracował nad historią Toledo. Po zabójstwie zniszczono całą zebraną przezeń do pracy dokumentację. Biskupa Jaean zamordowano wraz z jego siostrą na oczach obserwującego mord dwutysięcznego tłumu. Biskupów Kadyksu i Almerii zmuszono przed śmiercią do szorowania pokładu więziennego statku "Astoy Mendi". Zachowały się rozliczne świadectwa o okrutnych torturach, jakim poddawano ofiary "czerwonego" republikańskiego terroru. Matkę dwóch jezuitów uduszono krucyfiksem. Don Antonio Diaz del Moral of Ciemozuelos został zaprowadzony do zagrody z rozjuszonymi bykami i trzymany dotąd, aż go pobodły do utraty przytomności. Następnie odcięto mu jedno ucho, tak jak robi matador pokonanemu bykowi po zwycięskiej walce. Krwawa gehenna duchowieństwa na terenach "czerwonej Hiszpanii" to jednak również historia niesłychanego poświęcenia i heroizmu w imię wiary. Najlepiej ilustruje to następujący fakt, iż nierzadko duchownym obiecywano darowanie życia pod warunkiem wyrzeczenia się wiary a jednak nie odnotowano żadnego przypadku apostazji (!). Przypomniał to w pięknym wierszu Aux Martyrs Espagnols (Do męczenników hiszpańskich) słynny francuski poeta Paul Claudel, pisząc: "Zmasakrowano 11 biskupów i 16 000 księży i nie było ani jednej apostazji". Choć liczba zamordowanych duchownych podana w wierszu Claudela została przesadzona (zginęło według potwierdzonych danych 7 937 duchownych), to jednak i tak zdumiewający był fakt, że tak wielka ilość osób potrafiła mężnie wytrwać w obronie wiary. Czerwoni prześladowcy przeżywali prawdziwy szok, nie mogąc w żaden sposób zmusić swoich ofiar do zaprzaństwa, nawet za cenę uratowania życia. Liczni duchowni umierali z okrzykiem "Niech żyje Chrystus Król!" (Viva Cristo Rey). Z takimi ostatnimi słowami zginął między innymi biskup Estaquio Nieto z Siguenza, rozstrzelany 27 lipca 1936 roku. Historyk Hugh Thomas opisuje relację jak: "(...) proboszcz z Navolmorales powiedział milicjantom, którzy przyszli go aresztować: "Chcę cierpieć za Chrystusa". "Jeśli tak chcesz - odpowiedzieli - to umrzesz tak jak Chrystus". Zdarli z niego ubranie i bezlitośnie wychłostali. Następnie przywiązali do pleców swej ofiary drewnianą belkę, napoili go octem i ukoronowali cierniowa koroną. "Mów bluźnierstwa, a przebaczymy ci" - powiedział dowódca milicji. "To ja wam przebaczam i błogosławię was" - odrzekł ksiądz. Milicjanci zaczęli się spierać, w jaki sposób powinni zabić księdza. Niektórzy chcieli go ukrzyżować, ale w końcu po prostu zastrzelili go tak, by był odwrócony w stronę tych, co go męczyli tak, aby mógł ich pobłogosławić". 14 września 1936 roku w lewicowym "The New York Times" podano informację korespondenta tego dziennika z Hiszpanii donoszącą, iż w miasteczku El Saucejo w Sewilli zobaczył ciało księdza, ojca Jose de la Cora, ukrzyżowane do góry nogami na drzwiach kościoła". Typową scenę z antyreligijnych okrucieństw odnotowano 24 lipca 1936 roku w Madrycie. Tego dnia socjalistyczni milicjanci wytropili na ulicy w Madrycie trzy ukrywające się siostry karmelitanki. Z okrzykiem: "Zakonnice! Wystrzelać je!" - rzucili się na nie i zamordowali. Jeden z fanatycznych katów tak relacjonował zachowanie księży eskortowanych na egzekucję: "(...) Co za cholerni durnie! Nikt nie mógł zamknąć im mordy! Przez całą drogę śpiewali i wychwalali Chrystusa Króla. Jeden z nich padł trupem, gdy go walnęliśmy kolbą karabinu, to szczera prawda. Ale im bardziej biliśmy, tym głośniej śpiewali i wołali "Viva Cristo Rey". Jakiś człowiek o nazwisku Fernandez de Dios (Boski) napisał do ministra sprawiedliwości, że chce zmienić swe nazwisko na Bakunin, "ponieważ nie chce mieć nic wspólnego z Bogiem". Czy można bowiem dalej wierzyć w Boga, który nie broni się, gdy niszczy się jego wizerunki i pali kościoły?" Jak wygląda w świetle tych barbarzyńskich zniszczeń i masakr podejmowana uparcie jeszcze dziś próba obrony roli Dąbrowszczaków, ludzi, którzy faktycznie wspierali bolszewicki terror w Hiszpanii i byli współodpowiedzialni za okrucieństwa "czerwonych". Nic dziwnego, że tak wielu wierzących w Hiszpanii i innych krajach widziało w wojnie domowej przeciwko "czerwonym" prawdziwą "krucjatę przeciw złu", walkę o życie duchownych i o przetrwanie parafii, o swobodne odprawianie Mszy św., o prawo do modlitwy." Przypominamy, że papież Pius XI już w swej pierwszej publicznej wypowiedzi w sprawie wojny domowej w Hiszpanii - 14 września 1936 roku oskarżył republikanów o "iście szatańską nienawiść do Boga". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Analityk Re: 92 rocznica.... IP: *.ptvk.pl 12.11.09, 21:03 Szanowny Panie Lechowski Różnimy sie w tym, że ja staram się czerpac z przeszłości aby nie powtarzać w przyszłości tych samych błędów; a Pan? żyje w okopach okresu wojny, trudnego okresu powojennego, rozkwitu partii kanapowych.. jest wielu takich jak Pan ludzi a jak ich mozna nazwac? to kazdy niech sobie dopowie według własnego uznania. Jak Panu sprawia przyjemność grzebana w historii niech Pan to robi - teraz tez sa trudne czasy i cięzko przeskoczyć umierającą koniunkturę wieczorków patriotycznych; suwerenność i niepodległośc postrzegam w inny sposób - z tolerancją na rzeczywistość. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysio Re: 92 rocznica.... IP: 213.25.24.* 12.11.09, 21:48 Lechowski widzę że jesteś znawcą tematu. I dlatego mam takie pytanko; czy to twoje znawstwo jest w jedną stronę? Może bys tak coś skrobnął o nawracaniu ogniem i mieczem. Może cos o inkwizycji i jej wybitnym przedstawicielu Torquemadzie? A może cos o tolerancji religijnej która nie znosiła konkurencji i po ukraińsku rozwiazywała kwestię odszczepieńców? Może znasz liczbę Polaków którzy zginęli z rąk kościoła przy wprowadzaniu chrześcijaństwa? Może coś na temat lania wody w hagiografiach? Tematów jest wiele a ty się dzepiłeś jednego.Dlaczego??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Analityk Re: 92 rocznica.... IP: *.ptvk.pl 12.11.09, 22:14 Pysio.. niektórzy maja pomysł aby siedziec w okopach intelektualnych i cisza.... Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: 92 rocznica.... 13.11.09, 10:35 Zanim wrocimy do merytorycznej dyskusji proponuje "radosnego Mazurka" na slotne dni.. blog.rp.pl/mazurek/2009/11/12/wegetarianie-na-pierwszy-ogien/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pysio Re: 92 rocznica.... IP: 213.25.24.* 13.11.09, 11:34 A ja proponuję powrót do wszechstronnego widzenia historii. a takze zasadę; co było a nie jest nie pisze się w rejestr.Mamy dziś i należy tak historię przedstawiać aby nas przestrzegała przed powtórkami bo te są nazbyt kosztowne i bolesne. Chyba nie wzorujesz się na mikole który ma klapki na oczach i cały czas liczy na to że znajdzie głupszych od siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: 92 rocznica.... 13.11.09, 13:17 Co znasz z wojny w Hiszpani?.Bombardowanie Gaureniki,No passaramm!....co wiecej?!Dlatego bezkarnie mozna klamac bo stokrotnie powtorzone przez lewackich propagandystow klamstwo stalo sie "prawda objawiona",mitem obroncow wolnosci.Jezeli nic nie wiesz o zbrodniach takich agentow Stalina jak Walter Swierczewski,jezeli nic nie wiesz o bohaterach z Alcazar razem z Zapatero bedziesz dazyl do powtorki z historii.Kastrowana ze swojej tozsamosci Hiszpania znow walczy.Niedawno w Madrycie zebralo sie milion Hiszpanow w obronie zycia poczetego...a teraz o zrodlach tego kim jest wspolczesna Hiszpania. Dzień 17 lipca 1936 roku to dzień, który przeszedł do historii jako dzień wybuchu bratobójczej wojny domowej w Hiszpanii. Wojny, gdzie ingerowały także obce mocarstwa zgodnie z wytyczną ich własnej polityki. Wojny jak powiedzieliby lewicujący publicyści: pomiędzy faszyzmem i nowym prądem niosącym wolność i demokrację uciskanym klasom robotniczym. I mówili tak przez ponad półwiecze! Tuszując pewne fakty i demonizując przeciwnika! Ba gdyby owe kręgi mogły to napisałyby nawet, iż Franco posiada ogon skrzydła i wampirze zęby, a żywi się krwią dziewic! Tak się na szczęście jeszcze nie stało. Brakowało jednak naprawdę niewiele! Przez te wszystkie lata komunistycznej cenzury w Polsce i pozostałych krajach Układu Warszawskiego, a także socjalliberalnej w państwach zachodnich pomiędzy frankizmem a faszyzmem postawiono znak równości kształtując oparty na fałszywych przesłankach stereotyp. Stereotyp o tyle groźny, bo funkcjonujący po dziś! Bo o ile jest łatwiej myśleć stereotypem, aby broń Boże znajomi nie posądzili o niepoprawność polityczną. Ernest Hemingway swoją powieścią ,Komu bije dzwon” wychował już trzy pokolenia, nie kryjąc swego poparcia dla działań rewolucyjnych. Wypowiadał się publicznie, iż jego sympatie zawsze będą po stronie klas uciskanych. Mamy tam bohaterskiego Roberta Jordana walczącego z ,,faszystami” hiszpańskimi. Za pierwowzór tej postaci posłużył komunista polskiego pochodzenia niejaki Chrost, który zabrał Hemingwaya na jedną z wypraw sabotażowych. W zamian pisarz uczynił go główną postacią swej powieści. Przewija się nawet generał Świerczewski pseudonim Walter ukryty pod postacią Goltza. Jednakże nasz pisarz nie przedstawił w pełnej krasie tej barwnej sylwetki słynącej z alkoholizmu, dowodzącego często w samych majtkach, rozstrzeliwującego osobiście dezerterów i nakazującego czynić to samo z jeńcami. Człowieka, który w czasie II wojny światowej wsławił się krwawymi atakami piechoty bez rozpoznania i wsparcia! Bezwzględnie posłusznego jedynej osobie na całym świecie – Józefowi Stalinowi. Ta wojna piórem i niedopuszczanie do opinii publicznej przez komunistycznych cenzorów po II wojnie światowej prac o Hiszpanii Franco, wojnie domowej i frankizmie doprowadziła do powstania poważnej luki. Po prostu ktoś, kto chciałby wyrobić sobie obiektywny osąd w tych sprawach nie wie nawet z jakich opracowań ma korzystać. Ponieważ choć zaczęło się ukazywać coraz więcej prac na ten temat to można je dostać jedynie w uniwersyteckich bibliotekach i nielicznych miejskich. A stereotyp choć jak najbardziej błędny funkcjonuje nadal. Jednak jeszcze mniej wiadomości można znaleźć na temat przewrotu wojskowego Pinocheta. Mam nadzieję, że ten badawczy marazm zostanie w końcu przerwany i na pułki księgarń trafi porządna literatura dotycząca tego problemu. Jednak dla wielu znających prawdę i korzystających z opinii prawdziwych uczonych, a nie pseudo autorytetów, którzy otrzymali swe profesury w Moskwie wojna ta była wojną o obronę podstawowych wartości, starego ładu i wiary przed rewolucyjnym terrorem czerwonych. Wojną tylko i wyłącznie kontrrewolucjonistów z rewolucjonistami. Wydawało by się, że w 70 rocznicę tego konfliktu pewne przemilczane fakty ujrzały już światło dzienne, ale pomimo coraz to nowych opracowań dotyczących Hiszpanii okresu wojny domowej i dyktatury wojskowej Franco zgubne mity zbudowane wokół tego konfliktu i okresu jego rządów są wciąż w obiegu. W 1996r rząd hiszpański nadał honorowe obywatelstwo członkom brygad międzynarodowych, którą to ,,uroczystość” nagłośniły media niemal z całego świata. Natomiast uznanie rok wcześniej przez ówczesnego papieża Jana Pawła II 45 duchownych hiszpańskich – ofiar wojny domowej za świętych, co zwiększyło liczbę beatyfikowanych do 200 umknęło dziwnym zbiegiem okoliczności prasie światowej. Trzeba mieć na uwadze fakt, iż na skutek egzekucji dokonywanych przez siły republikańskie na osobach duchownych. Całkowita liczba ofiar wśród tej grupy wyniosła 7000 osób. Przedsięwzięto obecnie kroki, aby całą tę liczbę beatyfikować. Konflikt wewnętrzny z lat 1936 – 1939 miał swe podłoże znacznie głębiej niż by się wydawało. W XVIII wieku, a już zwłaszcza pod sam jego koniec ten kraj półwyspu iberyjskiego spada z pozycji hegemona europejskiego do drugo ba nawet trzeciorzędnego miejsca na arenie międzynarodowej. Koniec osiemnastego stulecia to przede wszystkim brzemienna w skutkach rewolucja francuska, która odbiła się szerokim echem na świecie i brutalna laicyzacja tego społeczeństwa co uwidacznia wyraźnie barbarzyńskie stłumienie powstania w Wandei. Gdy kilka lat później Napoleon rozpoczyna budować swe wymarzone imperium jego armie wkraczają i okupują teren Hiszpanii. Tu jednak na skutek bezczeszczenia świątyń katolickich, przemocy w stosunku do mieszkańców i licznych gwałtów, a zwłaszcza na zakonnicach i mniszkach naród hiszpański pokazuje swe prawdziwe oblicze stając w obronie tradycyjnych wartości, zdeptanych butami żołdactwa. Jak niegdyś wandeiscy chłopi ruszają teraz Hiszpanie do walki pod znakiem krzyża prowadzeni i wspierani przez swych księży. Cesarz , który rzucił stary kontynent na kolana, nie potrafił ujarzmić tego kraju. Dramatyczny epizod z walk w Hiszpanii opisuje Stefan Żeromski w ,,Popiołach”, wraz z wewnętrznymi rozterkami uczestniczących w nich Polaków, gdzie znaleźli się i musieli brać udział po stronie Francuzów. Po klęsce Napoleona i ustanowienia nowego porządku na Kongresie Wiedeńskim cały półwysep trafia pod wpływ liberalnych prądów przenikających właśnie z Francji. XIX wiek mija pod znakiem krwawych karlistowskich powstań i kończy się w 1898roku przegraną wojną ze Stanami Zjednoczonymi, której wynikiem była utrata kolonii, a zwłaszcza Kuby i Filipin na rzecz zwycięzcy. Przegrana ta także wykazała nie tyle kiepskie dowództwo co brak reformy wojska i przede wszystkim funduszy. Francisco Behemonde Franco jak i jego rówieśnicy dorastali w goryczy tej porażki, która wbrew pozorom miała na nich spory wpływ. Gwałtowny przyrost demograficzny na początku XX wieku zaostrzył jedynie konflikty. Proces modernizacji kraju był zbyt powolny, a uprzemysłowienie nierównomierne: fabryki budowano w Katalonii, kopalnie w kraju Basków, reszta zaś pozostawała nadal rolnicza. Choć nie wzięła Hiszpania czynnego udziału w wielkiej wojnie lat 1914 – 1918 to nie poprawiło to ciężkiej sytuacji wewnętrznej. Hiszpania toczy w tym okresie własną wojnę, w Afryce o utrzymanie swych wpływów oraz Maroka trwającą do 1926 roku, dzięki to któremu konfliktowi Franco awansuje i staje się najmłodszym generałem brygady. W 1923 roku generał Miguel Primo de Rivera przeprowadził zamach stanu i zakończył swe bezkrwawe rządy w roku 1930 zrzekając się władzy dobrowolnie. W wyborach 1931 roku wygrali liberałowie oraz socjaliści dominując Hiszpańskie Kortezy. Gdy król abdykował i wyemigrował natychmiast proklamowano republikę. Uchwalono nową konstytucję, wprowadzono reformę rolną, nadano autonomię Baskom i Katalończykom. Najwięcej wysiłku poświęcono jednak…roli Kościoła. Nowa konstytucja znacznie ograniczyła swobody religijne. Wycofano religie ze szkół, zakazano księżom wykonywania zawodu nauczyciela, wprowadzono obowiązek posiadania rządowego pozwolenia na procesje, a rząd nadał sobie prawo roz Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: 92 rocznica.... 13.11.09, 13:21 cd. Po raz pierwszy wprowadzono rozwody. Wraz z postępowaniami polityków rozpoczęła się zajadła nagonka prasowa posądzająca Kościół o zepsucie, atakująca za zamożność, obojętność w stosunku do biednych oraz feudalizm. Rozsiewano plotki jakoby to jezuici zatruwali studnie, mnisi porywali i mordowali dzieci, a zakonnice oddawały się wszelkim perwersjom. Obwołano Kościół sojusznikiem kapitalistycznej plutokracji. Zapominając wyraźnie o jego wprost przeciwnej roli. Przez wieki Kościół pełnił funkcję największej instytucji charytatywnej niosącej pomoc biednym i bezrobotnym. Swe ziemie utracił w konfiskatach państwowych jeszcze w 1837 roku! Wielu księży żyło na poziomie swych parafian dzieląc ich ubogi los. Episkopat natomiast wypowiadał się w licznych pismach i orędziach pejoratywnie o kapitalizmie. Potrzebny jednak był jakiś temat zastępczy, aby odwrócić uwagę od pogarszającej się sytuacji kraju. Fala skrzętnie podsycanych nastrojów antyklerykalnych przetoczyła się przez kraj, a w Madrycie wybuchły zamieszki wywołane przez lewicowych radykałów. Ogółem w całej Hiszpanii spłonęła ponad setka kościołów, a na księży dokonywano licznych napaści. Rząd wstrzymał się od interwencji. Czerwoni z radością zaś zacierali ręce widząc dobre podłoże ku wybuchu rewolucji mającej przynieść wolność ,,uciskanym” i śmierć ,,uciskającym”. Liberalny premier Azana wypowiedział się publicznie, iż wszystkie kościoły Hiszpanii nie są warte życia ani jednego republikanina, a następnie na wiadomość o niskim wskaźniku uczęszczania na mszę świętą cieszył się, że Hiszpania przestała być katolicka! Azana zlikwidował równocześnie Główną Akademię Wojskową, której wykładowcą i dyrektorem był Franco. Równocześnie wdrożono w życie szereg reform względem armii. Najbardziej znamienną była redukcja etatów o 40%. Znamienną i zarazem brzemienną w skutki, gdyż od tej pory wrogość armii, a zwłaszcza korpusu oficerskiego względem republikańskiego rządu wzrasta. Jednak rząd upada w 1933 roku i powołano nowy- centro prawicowy. Przez kraj przetacza się fala strajków inspirowana przez lewicowych agitatorów, a w 1934 roku w górniczym okręgu Asturias wybucha lewacka rewolta. Mimo dobrego przygotowania i pierwszego powiewu rewolucyjnego terroru, który przejawił się mordowaniem przedstawicieli administracji państwowej i katolickich elit została krwawo stłumiona przez wojsko. Rząd kompromituje się udziałem kilku ministrów w aferach finansowych i dochodzi do nowych wyborów. Powstają trzy bloki: Front Narodowy zrzeszający chrześcijańskich demokratów, konserwatystów, monarchistów i narodowych radykałów ( hiszpańską falangę ). W bloku Centrum znajdują się niektórzy liberałowie, nacjonaliści baskijscy i katalońscy oraz postępowi katolicy. Natomiast wszyscy marzący o płomieniu rewolucji na bolszewicką modłę: socjaliści, socjal-liberałowie, komuniści i anarchiści powołali Front Ludowy. Przewagę w nowym rządzie zdobyła centro-prawica lecz, gdy w jej łonie trwały spory i wciąż nie potrafiła się zjednoczyć sytuację wykorzystało lewactwo. Rewolucjoniści natychmiast rozpoczęli uwalnianie z więzień swych towarzyszy, a przez kraj znów przetoczyła się fala strajków podpaleń kościołów, mordów na księżach, zakonnicach i laickich działaczkach katolickich. Na ulicy królowała zaciśnięta pięść - pozdrowienie rewolucjonistów. W licznych walkach ulicznych starli się przedstawiciele Falangi w błękitnych koszulach preferujących rzymskie pozdrowienie wyciągniętego przed siebie ramienia z otwartą dłonią z socjalistami, komunistami i anarchistami. Przemówiły rewolwery! Przeprowadzano liczne zamachy bombowe. Według źródeł oficjalnych spalono 170 kościołów, zabito 330 osób, a raniono półtora tysiąca. Przeprowadzono 213 nieudanych zamachów na rozmaite osoby i wybuchło 113 lokalnych strajków generalnych. Eskalacja przemocy osiągnęła szczyt. Czekano tylko na przysłowiową iskrę. Sytuację dopełnił mord na znanym przywódcy opozycji parlamentarnej Jose Calvo Sotelo, którego uprowadziła z domu grupa policjantów republikańskich o komunistycznych przekonaniach. Mord na Calvo Sotelo odegrał taką samą rolę w histori Hiszpanii co zabójstwo arcyksięcia Ferdynanda w historii starego kontynentu… Doprowadził do wybuchu wojny. Policja w tym gorącym okresie nie występowała przeciw rewolucjonistom, za to więzienia wypełniły się ludźmi spod znaku strzały w jarzmie – członkami Falangi. Zwłaszcza większość z jej przywódców znalazła się w więzieniu do pamiętnego lata 1936 roku. Policjanci zgarniali z ulic falangistów zapominając o zagrożeniu ze strony pozostałych ugrupowań rewolucjonistów, którzy planowali zbrojne przejęcie władzy. Jedna z socjalistycznych posłanek powiedziała w Kortezach: ,,Chcemy rewolucji, ale rosyjska rewolucja nie może służyć nam za model dlatego, że u nas musi wybuchnąć ogromnym płomieniem pożar rewolucji, który dostrzegą na całym świecie i kraj muszą zalać fale krwi, która czerwienią zabarwi morze!”. W przemówieniach o podobnej treści dzielnie przyszli w sukurs anarchiści. Jeszcze w marcu odbyło się tajne zebranie trzech generałów: Moli, Sanjuro i Franco, gdzie ustala się podjęcie jak najbardziej radykalnych działań w chwili ,,absolutnej konieczności”, aby uniknąć ruiny i ,,rozczłonkowania Ojczyzny". Moment ten nastał w dniu zabicia Calvo Sotelo. Junta wojskowa dla dobra ojczyzny postanowiła przejąć władzę w swoje ręce. Najpierw jednak Franco napisał ostry list do rządu o nadchodzącej groźbie zamachu ze strony Sił Zbrojnych w sytuacji, gdy w kraju zapanowała przemoc. List ten pozostał bez odpowiedzi. Zaczęło się powstanie. Poparli je lojaliści, karliści, narodowi radykałowie oraz część umiarkowanych liberałów. Lojaliści byli zwolennikami monarchii konstytucyjnej, chcieli powrotu króla Alfonsa XII, a ich najbardziej znanym przywódcą był właśnie Calvo Satelo. Z kolei karliści to zwolennicy dziewiętnastowiecznego pretendenta do tronu Don Carlosa, którzy chcieli przywrócenia jego potomka. Byli najbardziej prokatolickimi zwolennikami zamachu stanu. Ich program to ,,Bóg, Ojczyzna, przywileje lokalne, król”, a charakterystycznym znakiem był czerwony beret i ryngraf z gorejącym sercem Chrystusa. Dali armii powstańczej przeszło 70 tysięcy ochotników. Częste były przypadki, iż ramię w ramię służyli ojciec, syn i wnuk. Całe rodziny szły na wojnę walcząc w myśl słów: ,,jeden czerwony mniej, to rok mniej w czyśćcu” i śpiewając: ,,…Walczmy wszystkie hufce Wszystkie hufce zjednoczone Aby bronić Chorągwi Świętej Tradycji” Natomiast Falanga Espanola utworzona została w 1934 roku poprzez połączenie z innymi organizacjami narodowo radykalnymi czego dokonał Jose Antonio Promo de Rivera. Aresztowany w 1936 został rozstrzelany przez rewolucjonistów w chwili wybuchu wojny. Powstała na fali fascynacji faszyzmem Mussoliniego i narodowego socjalizmu Hitlera, który przetoczył się przez Europę i resztę świata powołując do istnienia nowe twory często efemeryczne. Brytyjska Unia Faszystów, Legion Michała Archanioła w Rumunii, Srebrne Koszule w USA, Pomarańczowe Koszule w Afryce południowej, Nowa Straż Nowej Południowej Walii, Szare Koszule w Islandii czy Strzałokrzyżowcy na Węgrzech to tylko niektóre z wielu szukających recepty na uzdrowienie i poprawę sytuacji w swoich krajach wzorując się na Włochach, a później w miarę rozwoju na modelu narodowo socjalistycznych Niemiec. Falangiści odrzucili jednak antychrześcijaństwo uznając katolicyzm za cechę narodową Hiszpanów. Armia w znacznej mierze poparła przewrót Franco. Na osiem dywizji pięć i pół opowiedziało się przeciw rządowi, podobnie straż celna i żandarmeria rezerwy, dochodziły do tego jeszcze oddziały umieszczone na Balearach, Wyspach Kanaryjskich i na terytorium Marokańskim. Flota i policja wraz z żandarmerią pozostały przy republikanach. Pozostałe grupy popierające obecny rząd to skrajni liberałowie, anarchiści, socjal Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: 92 rocznica.... 13.11.09, 13:24 cd.1 Po raz pierwszy wprowadzono rozwody. Wraz z postępowaniami polityków rozpoczęła się zajadła nagonka prasowa posądzająca Kościół o zepsucie, atakująca za zamożność, obojętność w stosunku do biednych oraz feudalizm. Rozsiewano plotki jakoby to jezuici zatruwali studnie, mnisi porywali i mordowali dzieci, a zakonnice oddawały się wszelkim perwersjom. Obwołano Kościół sojusznikiem kapitalistycznej plutokracji. Zapominając wyraźnie o jego wprost przeciwnej roli. Przez wieki Kościół pełnił funkcję największej instytucji charytatywnej niosącej pomoc biednym i bezrobotnym. Swe ziemie utracił w konfiskatach państwowych jeszcze w 1837 roku! Wielu księży żyło na poziomie swych parafian dzieląc ich ubogi los. Episkopat natomiast wypowiadał się w licznych pismach i orędziach pejoratywnie o kapitalizmie. Potrzebny jednak był jakiś temat zastępczy, aby odwrócić uwagę od pogarszającej się sytuacji kraju. Fala skrzętnie podsycanych nastrojów antyklerykalnych przetoczyła się przez kraj, a w Madrycie wybuchły zamieszki wywołane przez lewicowych radykałów. Ogółem w całej Hiszpanii spłonęła ponad setka kościołów, a na księży dokonywano licznych napaści. Rząd wstrzymał się od interwencji. Czerwoni z radością zaś zacierali ręce widząc dobre podłoże ku wybuchu rewolucji mającej przynieść wolność ,,uciskanym” i śmierć ,,uciskającym”. Liberalny premier Azana wypowiedział się publicznie, iż wszystkie kościoły Hiszpanii nie są warte życia ani jednego republikanina, a następnie na wiadomość o niskim wskaźniku uczęszczania na mszę świętą cieszył się, że Hiszpania przestała być katolicka! Azana zlikwidował równocześnie Główną Akademię Wojskową, której wykładowcą i dyrektorem był Franco. Równocześnie wdrożono w życie szereg reform względem armii. Najbardziej znamienną była redukcja etatów o 40%. Znamienną i zarazem brzemienną w skutki, gdyż od tej pory wrogość armii, a zwłaszcza korpusu oficerskiego względem republikańskiego rządu wzrasta. Jednak rząd upada w 1933 roku i powołano nowy- centro prawicowy. Przez kraj przetacza się fala strajków inspirowana przez lewicowych agitatorów, a w 1934 roku w górniczym okręgu Asturias wybucha lewacka rewolta. Mimo dobrego przygotowania i pierwszego powiewu rewolucyjnego terroru, który przejawił się mordowaniem przedstawicieli administracji państwowej i katolickich elit została krwawo stłumiona przez wojsko. Rząd kompromituje się udziałem kilku ministrów w aferach finansowych i dochodzi do nowych wyborów. Powstają trzy bloki: Front Narodowy zrzeszający chrześcijańskich demokratów, konserwatystów, monarchistów i narodowych radykałów ( hiszpańską falangę ). W bloku Centrum znajdują się niektórzy liberałowie, nacjonaliści baskijscy i katalońscy oraz postępowi katolicy. Natomiast wszyscy marzący o płomieniu rewolucji na bolszewicką modłę: socjaliści, socjal-liberałowie, komuniści i anarchiści powołali Front Ludowy. Przewagę w nowym rządzie zdobyła centro-prawica lecz, gdy w jej łonie trwały spory i wciąż nie potrafiła się zjednoczyć sytuację wykorzystało lewactwo. Rewolucjoniści natychmiast rozpoczęli uwalnianie z więzień swych towarzyszy, a przez kraj znów przetoczyła się fala strajków podpaleń kościołów, mordów na księżach, zakonnicach i laickich działaczkach katolickich. Na ulicy królowała zaciśnięta pięść - pozdrowienie rewolucjonistów. W licznych walkach ulicznych starli się przedstawiciele Falangi w błękitnych koszulach preferujących rzymskie pozdrowienie wyciągniętego przed siebie ramienia z otwartą dłonią z socjalistami, komunistami i anarchistami. Przemówiły rewolwery! Przeprowadzano liczne zamachy bombowe. Według źródeł oficjalnych spalono 170 kościołów, zabito 330 osób, a raniono półtora tysiąca. Przeprowadzono 213 nieudanych zamachów na rozmaite osoby i wybuchło 113 lokalnych strajków generalnych. Eskalacja przemocy osiągnęła szczyt. Czekano tylko na przysłowiową iskrę. Sytuację dopełnił mord na znanym przywódcy opozycji parlamentarnej Jose Calvo Sotelo, którego uprowadziła z domu grupa policjantów republikańskich o komunistycznych przekonaniach. Mord na Calvo Sotelo odegrał taką samą rolę w histori Hiszpanii co zabójstwo arcyksięcia Ferdynanda w historii starego kontynentu… Doprowadził do wybuchu wojny. Policja w tym gorącym okresie nie występowała przeciw rewolucjonistom, za to więzienia wypełniły się ludźmi spod znaku strzały w jarzmie – członkami Falangi. Zwłaszcza większość z jej przywódców znalazła się w więzieniu do pamiętnego lata 1936 roku. Policjanci zgarniali z ulic falangistów zapominając o zagrożeniu ze strony pozostałych ugrupowań rewolucjonistów, którzy planowali zbrojne przejęcie władzy. Jedna z socjalistycznych posłanek powiedziała w Kortezach: ,,Chcemy rewolucji, ale rosyjska rewolucja nie może służyć nam za model dlatego, że u nas musi wybuchnąć ogromnym płomieniem pożar rewolucji, który dostrzegą na całym świecie i kraj muszą zalać fale krwi, która czerwienią zabarwi morze!”. W przemówieniach o podobnej treści dzielnie przyszli w sukurs anarchiści. Jeszcze w marcu odbyło się tajne zebranie trzech generałów: Moli, Sanjuro i Franco, gdzie ustala się podjęcie jak najbardziej radykalnych działań w chwili ,,absolutnej konieczności”, aby uniknąć ruiny i ,,rozczłonkowania Ojczyzny". Moment ten nastał w dniu zabicia Calvo Sotelo. Junta wojskowa dla dobra ojczyzny postanowiła przejąć władzę w swoje ręce. Najpierw jednak Franco napisał ostry list do rządu o nadchodzącej groźbie zamachu ze strony Sił Zbrojnych w sytuacji, gdy w kraju zapanowała przemoc. List ten pozostał bez odpowiedzi. Zaczęło się powstanie. Poparli je lojaliści, karliści, narodowi radykałowie oraz część umiarkowanych liberałów. Lojaliści byli zwolennikami monarchii konstytucyjnej, chcieli powrotu króla Alfonsa XII, a ich najbardziej znanym przywódcą był właśnie Calvo Satelo. Z kolei karliści to zwolennicy dziewiętnastowiecznego pretendenta do tronu Don Carlosa, którzy chcieli przywrócenia jego potomka. Byli najbardziej prokatolickimi zwolennikami zamachu stanu. Ich program to ,,Bóg, Ojczyzna, przywileje lokalne, król”, a charakterystycznym znakiem był czerwony beret i ryngraf z gorejącym sercem Chrystusa. Dali armii powstańczej przeszło 70 tysięcy ochotników. Częste były przypadki, iż ramię w ramię służyli ojciec, syn i wnuk. Całe rodziny szły na wojnę walcząc w myśl słów: ,,jeden czerwony mniej, to rok mniej w czyśćcu” i śpiewając: ,,…Walczmy wszystkie hufce Wszystkie hufce zjednoczone Aby bronić Chorągwi Świętej Tradycji” Natomiast Falanga Espanola utworzona została w 1934 roku poprzez połączenie z innymi organizacjami narodowo radykalnymi czego dokonał Jose Antonio Promo de Rivera. Aresztowany w 1936 został rozstrzelany przez rewolucjonistów w chwili wybuchu wojny. Powstała na fali fascynacji faszyzmem Mussoliniego i narodowego socjalizmu Hitlera, który przetoczył się przez Europę i resztę świata powołując do istnienia nowe twory często efemeryczne. Brytyjska Unia Faszystów, Legion Michała Archanioła w Rumunii, Srebrne Koszule w USA, Pomarańczowe Koszule w Afryce południowej, Nowa Straż Nowej Południowej Walii, Szare Koszule w Islandii czy Strzałokrzyżowcy na Węgrzech to tylko niektóre z wielu szukających recepty na uzdrowienie i poprawę sytuacji w swoich krajach wzorując się na Włochach, a później w miarę rozwoju na modelu narodowo socjalistycznych Niemiec. Falangiści odrzucili jednak antychrześcijaństwo uznając katolicyzm za cechę narodową Hiszpanów. Armia w znacznej mierze poparła przewrót Franco. Na osiem dywizji pięć i pół opowiedziało się przeciw rządowi, podobnie straż celna i żandarmeria rezerwy, dochodziły do tego jeszcze oddziały umieszczone na Balearach, Wyspach Kanaryjskich i na terytorium Marokańskim. Flota i policja wraz z żandarmerią pozostały przy republikanach. Pozostałe grupy popierające obecny rząd to skrajni liberałowie, anarchiści, socja Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: 92 rocznica.... 13.11.09, 13:30 cd.2 obecny rząd to skrajni liberałowie, anarchiści, socjaliści, komuniści stalinowscy itd. Różnice wśród tych lewackich grup dotyczyły jedynie obranej przez nie taktyki. Cel miały za to wspólny: obalenie Starego Ładu tylko i wyłącznie drogą krwawej rewolucji. Skąpanie we krwi ,,klasy wyzyskującej” całego kraju! Pomimo więc różnych programów i nazw lewicującym ugrupowaniom, pomimo ich różnorodności, pomimo państw, które popierały każdą ze stron konfliktu w zależności od wytycznej ich polityki zagranicznej, wypada powtórzyć jeszcze raz, że przyświecał im jeden cel, a mianowicie obalenie starego porządku rzeczy, aby w ogniu rewolucji zrodził się, "nowy świat”. To dlatego konflikt ten trzeba przede wszystkim rozpatrywać, jak wspomniałem już powyżej na płaszczyźnie walki rewolucjonistów z kontrrewolucjonistami. To samo niemal można powiedzieć o grupach tak różnych, które wyruszyły przeciw czerwonym. Przecież animozje pomiędzy karlistami, którzy potępiali faszyzm i przeszczepienie na grunt ojczysty pewnych jego elementów, a falangistami były ogromne. Nasuwa się więc pytanie co ich zjednoczyło? Otóż była to wspólna idea walki z komunizmem i obroną podstawowych wartości, a zwłaszcza wiary. Doszło do podziału kraju na strefę powstańczą potocznie zwaną narodową i republikańską – mniejszą lecz bardziej uprzemysłowioną. Sztab główny postawił sobie następujące cele: zajęcie Madrytu co jednak się nie powiodło, zdobycie trzech odizolowanych na północy prowincji oraz Asturię, rozcięcie terenów republikańskich poprzez kierowanie się ku Walencji i wreszcie zajęcie Katalonii, która łączyła strefę republikańską z Francją. Tamtędy to napływały olbrzymie ilości materiałów z ZSRR, a także siły żywej rekrutującej się spośród ,,natchnionych” słowami Marksa komunistów. Walka była ciężka i zażarta. Bezpardonowa. Gdy brakło amunicji walczono wręcz. Wyróżniły się tutaj zwłaszcza zaprawione w licznych walkach w Afryce oddziały oraz słynący ze swej brutalności ochotnicy marokańscy walczący po stronie powstańców. Na uwagę zasługuje fakt, iż po stronie republiki opowiedzieli się baskijscy i niektórzy katalońscy nacjonaliści odrzucając tradycyjny nasycony katolicyzmem karlizm. Należy tu doszukiwać się przyczyny ostrej polityki Franco po zakończeniu wojny względem Basków. Jednakże niezdyscyplinowane oddziały republikańskie wkrótce przeobrażono w bitne jednostki. Szeregi zasilił strumień ochotników ze wszystkich krajów. Walczyli po stronie republikańskiej George Orwell czy Aldous Huxley. Hemingway pisywał liczne reportaże, które stały się pożywką liberalnej rzeszy czytelników. W parze z walką zbrojną, w której szala zwycięstwa przechylała się za cenę znacznych ofiar na stronę frankistów trwała walka medialna. Artykuły i reportaże lewicowych korespondentów, często nawet uczestników, zapełniały szpalty prokomunistycznych gazet starając się urobić światową opinię publiczną w tylko jednym przekonaniu. Że słuszność stoi po stronie rządu republiki! Wsparcia powstańcom udzielił rząd Włoski wysyłając 60 tysięcy żołnierzy i Niemiecki kierując tam eksperymentalny oddział myśliwców i bombowców znany pod nazwą Legionu Condor ogółem jakieś 7000 ludzi świetnie przygotowanych pod względem technicznym i wojskowym: ,,…naszymi wrogami są czerwoni co bolszewizują świat” Uczestnictwo żołnierzy włoskich i niemieckich było elementem gry politycznej. Nie zmienia to jednak faktu, iż byli to z całą pewnością w większości ideowi antykomuniści. Ale w wielkiej krucjacie wzięli też udział inni: 20 tysięcy Portugalczyków w szeregach Legion de Viriato, obawiających się eksportu rewolucji do ich kraju i zainspirowanych obroną chrześcijaństwa, 200 Francuzów z chorągwi Joanny d’Arc, 600 Irlandczyków z oddziałów Niebieskich Koszul, w ramach karlistowskich requetes walczyła kompania Białych Rosjan zażartych antykomunistów, walecznością wyróżnili się Brytyjczycy, było wielu narodowców i narodowych radykałów z Europy Wschodniej jak ochotnicy z Legionu Michała Archanioła. Wielu z tych ludzi walczących w obronie tradycji chrześcijańskiej i dopatrujących się największego zagrożenia ze strony komunistów na zawsze pozostało już w hiszpańskiej ziemi. Jednak ochotnicy ściągający do Brygad Międzynarodowych byli liczniejsi. Albowiem ich rekrutację i zaciąg finansował Związek radziecki i liberalne organizacje zachodnie manipulowane, bądź jawnie sprzyjające czerwonym. Czerwonym, którzy już od chwili wybuchu wojny zaprowadzili krwawy terror. Jak już wspomniałem powyżej zamordowano w egzekucjach i torturach ogółem 7000 osób duchownych obojga płci co jest liczbą 12% całego stanu owej grupy liczącej około 34 tysiące. Należy mieć na uwadze, że terytorium pod władzą republiki było mniejsze i kurczyło się z dnia na dzień! Zniszczono przeszło 20 tysięcy kościołów czyli niemal połowę świątyń znajdujących się w Hiszpanii! Bezczeszczono zwłoki i przedmioty liturgiczne. Jednego z księży ukrzyżowano do góry nogami na drzwiach kościoła! Jednego dnia w Madrycie rozstrzelano 2400 więźniów politycznych! W jednym z kościołów grano w piłkę czaszką świętego! W Madrycie opanowanym przez socjalistów porządnie ubranych przechodniów aresztowano jako ,,faszystów”, w Barcelonie zdominowanej przez anarchistów do celi trafiano za posiadanie krawata, koszuli i marynarki. Masakrowano miejscową ludność, a powstania chłopskie krwawo tłumiono. Na całym terenie Republiki stały kolejki po chleb – znak socjalistycznego dobrobytu. Lewicowi historycy i publicyści głoszą o brutalności frankistów. Ale czy to krwawa przemoc rewolucji nie zrodziła równie krwawego odwetu? Jak mieli postępować prości ludzie, którzy zasilali szeregi karlistów, gdy widzieli wyprawiane bezeceństwa, gdy widzieli bezczeszczenie ich symboli wiary? Szacuje się, że na skutek egzekucji, morderstw i tortur w strefie republikańskiej wyzionęło ducha przeszło 72 tysiące ,,wrogów ludu”! Z głodu oraz chorób zginęło 170 tysięcy ludzi z czego jedynie 16 tysięcy w strefie narodowej. Pozostali polegli na terenach znajdujących się pod pieczą republikańską zaznali rozkoszy utopijnego socjalistycznego państwa, które obiecywało pracę i chleb! W czasie wojny rozstrzelano 32 tysiące rewolucjonistów, a po jej zakończeniu w latach 1939 – 1940 dalszych 20 tysięcy za zbrodnie popełnione podczas rewolucji. Do tego należy dodać liczbę 300 tysięcy poległych w walkach po obu stronach. Częstokroć represji względem przeciwników politycznych jak i ludności cywilnej, dopuszcza się zazwyczaj ta strona, która ponosi porażki na froncie. W tym przypadku była to strona republikańska. Choć jej paru spektakularnych zwycięstw była w odwrocie na całej linii! Terror, którym rewolucja na dzień dobry przywitała ludność miał oprócz eksterminacji klas wyzyskujących jeszcze jeden cel jakim było utrzymanie w ryzach społeczeństwa. Zła sytuacja gospodarcza w strefie republikańskiej doprowadziła do krwawo tłumionych wystąpień ludności chłopskiej. Szerzył się głód i choroby co widać w liczbie zgonów spowodowanych tymi czynnikami w tejże strefie. Dysproporcje pomiędzy strefami uwidacznia kurs pesety względem innych walut dolar amerykański na cztery miesiące przed końcem wojny wart był 25 peset w strefie republikańskiej i 8,5 pesety w narodowej. Niektórzy twierdzą, że barbarzyństwo panujące w republikańskiej strefie odbywało się samowolnie, nikt tego nie nakazywał! Nawet jeśli to rząd nic nie przedsięwziął, aby temu zapobiec. Po prostu terror odbywał się za jego milczącym przyzwoleniem! Z rozkazów teoretyków socjalizmu nawołujących w pismach i przemówieniach do krwawej rewolucji! Hiszpania na skutek wojny domowej stała się poligonem doświadczalnym dla wypróbowania broni i instruktorów zarówno ze strony Niemiec jak i Związku Radzieckiego. Rząd Republiki w podzięce za pomoc tego ostatniego w październiku 1936roku przekazał narodowe rezerwy złota wartości 6 milia Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: 92 rocznica.... 13.11.09, 13:32 cd.3 Ta suma posłużyła do zakupu broni i rekrutacji ochotników do Brygad Międzynarodowych. Jednakże znaczna część nie wykorzystana na dozbrojenie republikanów pozostała już w Rosji na kilkadziesiąt lat. Choć Stalin początkowo nie był zainteresowany wsparciem dla rewolucji hiszpańskiej to jego zamiary uległy zmianie w miarę przedłużania się konfliktu. Dawało to tej wojnie już wymiar propagandowy! Oprócz sprzętu ZSRR wysłał jeszcze tak niezbędnych ekspertów z NKWD. Już na początku komuniści tworzyli czekas wzorując się wiernie na rosyjskim wzorcu. Dzierżyński ojciec Naczelnego Komitetu Do Walki z Kontrrewolucją Sabotażem i Spekulacją w 1917 roku powiedział: ,,My jesteśmy tu tylko po to, by ukierunkować nienawiść i uprawnione pragnienie zemsty uciskanych na uciskających oraz by ją pokierować”. Bolszewiccy ,,eksperci” zabrali się od razu do dzieła. Oprócz przeciwników rewolucji centrala w Moskwie postanowiła wyeliminować także lewicowe grupy nie odpowiadające linii polityki Stalina. Okres 1936 – 1939 to okres ciągłego polowania na trockistów w Rosji. Specjalne komanda dokonywały czystki w szeregach lewicowych partii hiszpańskich likwidując ich prominentnych działaczy. Mordownie NKWD znalazły się w większych miastach. Członkowie rekrutowanych Brygad Międzynarodowych byli poddawani ścisłej kontroli. Wielu z nich zaginęło w niewyjaśnionych okolicznościach w czasie tej wojennej zawieruchy. W Moskwie do dziś znajdują się tysiące teczek ochotników. Po wojnie wielu Hiszpanów znalazło azyl na terenie ZSRR. Niewielu powróciło... Wojna domowa w Hiszpanii posiada także polski aspekt. Walczyło tam wielu ochotników z naszego kraju po stronie generała Franco jak np. Tadeusz Stryowski. Jednakże bo aż 5000 Polaków znalazło się w Brygadach Międzynarodowych w batalionie im Dąbrowskiego. Przeszło tysiąc z nich rozstrzelało NKWD. ,,Polska” brygada uczestniczyła w szturmie sanktuarium Matki Boskiej z Cabeza w Sierra Morena. Po jego zdobyciu dokonano rzezi powstańców! Ci jednak zdołali ukryć figurkę Matki Boskiej co uchroniło ją przed niechybną profanacją. W Rzeczypospolitej lewicowe gazety zarzuciły opinię publiczną szeregiem pochwalnych artykułów wynoszącym pod niebiosa walczących z ,,faszyzmem”. Głównymi sprzymierzeńcami Republiki były: Komunistyczna Partia Polski, PPS oraz socjalistyczne partie mniejszości narodowych jak Bund, ukraińska USPD, niemiecka DSAP, a także cztery duże centrale związków zawodowych. Choć rząd RP nieoficjalnie sympatyzował z Franco to oficjalnie poparł linię polityczną zachodnich sojuszników i uznał rząd nacjonalistyczny dopiero w 1939 roku. Ponadto sprzedawał broń obu stronom pozbywając się tym samym nadwyżek starego sprzętu. Jednakże prawo RP względem walczących pod obcym sztandarem było surowe i odebrano im polskie obywatelstwo. Ponadto nie przyjęto do kraju na prośbę rządu republikańskiego dąbrowszczaków albowiem Polska nie potrzebowała na swym terenie ludzi gotowych w chwili agresji ZSRR nieść pomoc komunistom! Przyjęło się uważać na zachodzie wszystkich ochotników walczących w wojnie ze Związkiem Radzieckim za zdrajców. Gwoli ścisłości sztandar oddziału im Dąbrowskiego był czerwony z sierpem i młotem, a na mundurach nosili znak Frontu Ludowego – trójramienną gwiazdę. Jedna z ochotniczek nawiązuje do ,, tych krwawych, lecz pięknych czasów gdy słowa internacjonalizm proletariacki realizowały się w każdym czynie, w każdym geście!” Kim więc byli ci ludzie zwracający się do siebie ,,towarzyszu komisarzu?” Nie walczyli oni pod znakiem Orła Białego i biało czerwonej flagi! Byli to zawodowi rewolucjoniści, ideowi komuniści, którzy niewiele już mieli wspólnego z Polską. Idąc więc za słowami lewicowego publicysty Jerzego Borejszy, który powiedział iż ochotników z innych krajów walczących po stronie Hitlera w wojnie z ZSRR przyjęło się uważać za zdrajców można powiedzieć tylko jedno: polscy komuniści walczący po stronie republiki pod sztandarami Związku Radzieckiego w imię krzewienia ideologii komunistycznej byli tylko i wyłącznie zdrajcami! Niestety po II wojnie światowej cieszyli się sporym uznaniem peerelowskiego rządu, a po 1989 roku publicyści szczególnie Gazety Wyborczej protestowali przeciw utracie przywilejów kombatanckich przez dąbrowszczaków! Cóż dziś dokonuje się medialnej nagonki przeciw prezydentowi Kaczyńskiemu tylko dlatego, iż jest on jedynym katolickim prezydentem w Europie! Inne powody są tylko przykrywką dla ziejących nienawiścią komunistycznych i socjal-liberalnych kręgów. Zapomina się natomiast, że były prezydent Kwaśniewski wsławił się kontaktami z rosyjskimi służbami wywiadowczymi, zbezcześcił pamięć pomordowanych w Charkowie i prostacko w duecie z panem Siwcem parodiował Ojca Świętego. Najwyraźniej te zachowania mogą uchodzić głowie państwa, która deklarowała się jako agnostyk. Każda wojna ma swoje symbole. My mieliśmy bohaterską obronę Westerplatte i Poczty Gdańskiej. Na terenie strefy republikańskiej znalazły się trzy powstańcze twierdze oblegane przez rewolucjonistów i tkwiące niczym cierń w boku jej rządu. Jedna z nich to obrona średniowiecznej twierdzy Alcazar w Toledo, gdzie w połowie lipca1936 roku znalazło tam schronienie 1800 osób: 550 kobiet, 200 dzieci, 200 oficerów i podchorążych, 700 żandarmów i 100 cywilnych mężczyzn zdolnych do noszenia broni. Dowództwo nad nimi sprawował pułkownik Jose Moscardo. Twierdzę oblegało kilkanaście tysięcy rewolucjonistów lecz bezskutecznie. Republikański dowódca sięgnął wiec po inne metody. Przewodniczący czeka w Toledo zadzwonił do pułkownika grożąc mu, iż jeśli nie podda twierdzy to jego syn Luiz zostanie rozstrzelany. Luiz: …mówią że mnie rozstrzelają jeśli Alcazar nie podda się, ale nie martw się o mnie. Pułkownik: Jeśli to prawda to poleć swą duszę Bogu, zawołaj Viva Espana! I Idź na śmierć jak bohater. Do zobaczenia mój synku, całuję cię. Luiz oddaje słuchawkę przewodniczącemu czeka. Pułkownik: …Alcazar nigdy się nie podda. Alcazar odparł wszystkie ataki, a we wrześniu Toledo wyzwolił generał Franco. Inny los spotkał obrońców koszar Simancas w portowym mieście Gijon w Asturii. Ponieważ pułkownik Pinilla odmówił poddania się rewolucjoniści rozstrzelali jego synów. Pinilla nadał wiadomość przez radio do znajdujących się nieopodal okrętów powstańczych: ,,Dalsza obrona jest niemożliwa. Koszary się palą, a wróg wdziera się do wewnątrz… Skierujcie ogień na nas!” Prośbę pułkownika spełniono. Koszary wraz z obrońcami i komunistami zrównał z ziemią ogień artylerii okrętowej. Jeszcze gorzej skończyła się obrona sanktuarium Matki Boskiej z Cabeza w Sierra Morena, o którym już wspominałem powyżej. W sanktuarium znalazło się 250 żandarmów, setka falangistów i przeszło tysiąc osób cywilnych w tym wiele kobiet i dzieci. Sanktuarium padło po dziewięciu miesiącach oblężenia przez 20 000 szturmujących je rewolucjonistów. W szturmie udział brali dąbrowszczacy. Zajęcie sanktuarium zakończyło się powszechną rzezią obrońców. Ważnym jest także tutaj kwestia bombardowania Guerniki, która wyolbrzymiona przez lewicę stała się symbolem bestialstw ,,faszystów”. Atak lotniczy na Guernikę nie był wymierzony w ludność cywilną celem złamania oporu Basków jak twierdzono, ale podyktowany był względami jak najbardziej taktycznymi Są dwie teorie tego co stało się w Guernice. Pierwsza sugeruje, iż miasto mogli podpalić wycofujący się Baskowie albowiem na cztery dzielnice jedna pozostała nietknięta. W niej znajdowało się historyczne Drzewo Guerniki, gmach Rady Basków i kościół świętej Marii z Antigua. Było by dziwne, że przy ówczesnej technice wojskowej nie zniszczono jednej z dzielnic, a na zachowaniu się tych baskijskich symboli nie zależało szczególnie niemieckim pilotom, którzy dokonali nalotu. Druga dotyczy błędu w bombardowaniu albowiem dokonująca nalotu na most w Guernice – obiekt o znaczeniu strate Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: 92 rocznica.... 13.11.09, 13:34 cd.3 obiekt o znaczeniu strategicznym eskadra bombowców otrzymała silne boczne uderzenie wiatru, który uniemożliwił dobry widok obiektu znajdującego się po jej prawej stronie. Pierwsze bomby spadły w pobliżu mostu. Wiatr przesunął bardziej nad miasto chmurę dymu, a kolejni piloci bombardowali właśnie ją myśląc iż unosi się ona nad mostem. Ponadto mówi się, iż nalotu dokonała setka bombowców. W świetle najnowszych badań było to od 18 do 29 Ju-52. ponadto te same samoloty nie brały jak się przyjęło utrzymywać po raz kolejny udziału w nalocie, gdyż droga na pobliskie lotnisko w Burgos wynosiła około 40 minut, a przygotowanie maszyny do kolejnego startu wraz z zatankowaniem trwało od półtorej do dwóch godzin co daje niemal trzy godziny zwłoki. Wiadomo, że bombardowanie miasta trwało niespełna trzy godziny tak więc żadna z maszyn nie mogła w nim wziąć udziału po raz kolejny. Bezpośrednimi sprawcami wywołania pożaru były lekkie bomby Termita-1kg, które zostały użyte tego dnia w bombardowaniu wraz z odłamkowymi. Ponadto zweryfikować należy liczbę ofiar. Przyjęło się iż wynosi ona 2300 osób jednakże w świetle szczegółowych badań statystycznych śmierci i narodzin na podstawie lokalnych archiwów Ramon Larrazaban w opublikowanej w 1977 roku pracy stwierdził, iż w całym Kraju Basków śmierć na skutek bombardowania artyleryjskiego i lotniczego poniosło niespełna 500 osób co znacznie podważa liczbę 2300 w samej Guernice. Podsumowując celem nalotu był most, linia kolejowa i fabryczki broni na przedmieściach, a nie zrównanie z ziemią miasta. Ponadto można postawić teorie, iż wycofujący się Baskowie po prostu zapobiegli rozszerzeniu się pożaru tylko na dzielnicę historyczną. ,,Walka rozpoczęta w Hiszpanii jest częścią ofensywy bolszewików na europejską cywilizację” słowa te wypowiedział na początku wojny związany z chadecją generał Józef Haller. W latach dziewięćdziesiątych jeden z polskich historyków postawił tezę, iż wojna z rewolucjonistami była drugą hiszpańską rekonkwistą. Czym więc tak naprawdę była ta wojna? Wojną z faszyzmem jak przedstawiają ją lewicowi działacze? Czy ,,faszystami” były osoby duchowne? Ludność cywilna? Pomijając siły Niemieckie i Włoskie, które znalazły się tam ze względu na linię polityki tychże państw co powtarzałem już wielokrotnie. Pomijając także liczne przypadki, że na decyzji poparcia jednej ze stron konfliktu zaważyły często niesnaski z rządem republikańskim sprzed 1936 roku. Była to niezaprzeczalnie walka w obronie chrześcijaństwa. Walka o tradycję. Walka o jej zachowanie. Wszędzie mówi się o udziale w niej Włochów i Niemców, a zwłaszcza w podręcznikach szkolnych pomijając fakt zaangażowanych w nią czynie wspomnianych 20 tysięcy Portugalczyków. Na ich decyzję wpływ wywarła obawa przed przeniesieniem się zarzewia rewolucji do ich kraju. O tym jednak się nie mówi. Wręcz lansuje się hipotezę iż bez pomocy nazistowskich Niemiec i faszystowskich Włoch Franco nie przejął by władzy. Jest to tylko niewielka część prawdy. Ponieważ nie należy zapominać o tysiącach Hiszpanów, którzy oddali swe życie w imię obrony Boga, wiary i ojczystej ziemi. Dziś lansuje się model wygodnego patriotyzmu. Polega on jedynie na deklarowaniu się jako patriota co rozumie się przede wszystkim jako udział w jakimś mglistym konflikcie zbrojnym w chwili zagrożenia suwerenności swego kraju. Zapomina się przy tym, że ,,będąc Polakiem na się obowiązki polskie”. Albowiem dzisiejsza wojna częstokroć nie toczy się na liniach frontów. Toczy się ona wykorzystując środki masowego przekazu promując dewiację. Niemcy dokonują w naszym kraju ekspansji gospodarczej, jakże skutecznej albowiem odbywającej się w ciszy gabinetów. Jednocześnie maskuje ten naród swą przeszłość. W rocznice września niemiecka telewizja i gazety milczą zadowalając się nieznacznymi ogólnikami o agresji na Polskę, a nagłaśniane jest zrzucenie bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki. Miano już nie mówić się o niemieckich obozach koncentracyjnych, lecz o nazistowskich co się jednak dzięki skutecznej interwencji nie udało. Jednakże na zachodzie mówi się o polskich obozach koncentracyjnych! Niektórzy głoszą, iż dyktatura Franco doprowadziła do laicyzacji Hiszpanii. Nic bardziej błędnego! Ona tylko przedłużyła jej katolicką agonię! Powyżej przedstawiłem co działo się w tym kraju przed zamachem stanu generała Franco. Terror względem Kościoła i szykany katolików! Bestialskie mordy! Niegdyś w Europie Hiszpania wraz z Polską uważana była za ostoję katolicyzmu. Polskę nawet nazywano Przedmurzem Chrześcijaństwa. Dziś jedynie nasz kraj oparł się laickim prądom niosącym upadek obyczajów moralnych i wyrzeczenia się wiary. Nie można bagatelizować roli Kościoła jaką odegrał w naszej historii, walcząc w czasach zaborów o zachowanie polskości oraz opierając się komunistycznej antykatolickiej nagonce przez ponad półwiecze po II wojnie światowej. Społeczeństwo polskie i hiszpańskie były i są jeszcze w większym lub mniejszym stopniu społeczeństwami stricte katolickimi. Hiszpania powstała w ogniu walki z Maurami. Zrodziła się z konfliktu islamu i katolicyzmu. A islam nie tak łatwo wypuścił ze swych szponów tereny półwyspu iberyjskiego. Religia ma w wielu konfliktach sprawę nadrzędną i było tak też w wojnie domowej lat 1936 – 1939, gdy stanięto do walki w obronie Kościoła przeciw komunizmowi i agresywnemu ateizmowi. To religia spowodowała, iż prosty lud Wandei chwycił za broń! Pod koniec rządów Franco zamachy bombowe dokonane przez terrorystyczną ETA o marksistowsko-leninowskich korzeniach pociągnęły za sobą wiele ofiar. Zginął admirał Carrero Blanco premier Rządu. Aleksander Sołżenicyn powiedział zdumiony: ,, Premier Rządu Hiszpanii został zamordowany, a cała cywilizowana Europa jest zachwycona”. Prócz ETA działa także komunistyczno- stalinowski FRAP – Rewolucyjny front antyfaszystowski i patriotyczny oraz iberyjski ruch wyzwoleńczy- MIL, i GARI – międzynarodowa grupa akcji rewolucyjnej, obie o charakterze anarcho- syndykalistycznym, a także anarchistyczne katalońskie OLLA- organizacja walki zbrojnej i FAC- front wyzwolenia Katalonii. 26 sierpnia 1975roku opublikowano nowe antyterrorystyczne prawo, które przywracało karę śmierci. Przywracało karę śmierci! Więc nie była ona na porządku dziennym w czasach frankistowskiej dyktatury. Pozbawia to kolejnego argumentu przeciwników autorytarnych rządów Franco. Przyniosły one okres stabilizacji i rozwoju gospodarczego Hiszpanii. W 1957 roku zgodził się Francisco na wprowadzenie liberalizmu gospodarczego. Wykonano na mocy nowego prawa 11 wyroków, z których 5 wykonano. Przez świat przetoczyła się fala protestów. Społeczeństwa demokratyczne zapomniały o dziesiątkach ofiar śmiertelnych i rannych opłakując śmierć pięciu terrorystów! Takiej reakcji nie doczekały się poczynania maoistowskiego Świetlistego Szlaku w Peru, którego terror pochłonął od 25 do 30 tysięcy ofiar z czego przeszło tysiąc stanowiły dzieci. Gdyby dziś ktoś wyszedł na ulicę w koszulce z wizerunkiem generała Franco zapewne spotkał by się z falą oburzenia. Jednak młodzi ludzie poszukujący inspiracji ideologicznej paradujący w koszulkach z wizerunkiem Che Guevary z czerwoną komunistyczną gwiazdą na berecie z tym się nie spotykają. Wykreowano tego zbrodniarza jako idealistę i romantycznego bohatera zapominając, iż własnoręcznie rozstrzeliwał kontrrewolucjonistów, był inspiratorem obozów koncentracyjnych na Kubie, krwawą rewolucję kulturalną w Chinach przywitał z radością, a chłopaka z jego oddziału, który ukradł chleb kazał rozstrzelać. Czy taki człowiek zasługuje na wzorzec dla współczesnej młodzieży? Nie! Młodzież powinna za wzorzec postawić sobie takie osoby jak właśnie Franco. Republikanie głosili slogan ,,No pasaran!” – ,,Nie przejdą”. Gdy armia Franco wkroczyła do Madrytu pod koniec marca 1939 roku tłumy zwolenników nacjonalistów skandowały ,,Przeszli Odpowiedz Link Zgłoś
lechowski51 Re: 92 rocznica.... 13.11.09, 13:43 ..zakonczenie; ,,Przeszli! - ,,Han pasado!” Oddajmy więc w 70 rocznicę wojny domowej w Hiszpanii należny hołd i szacunek generałowi Franco za to, że odważył się stanąć na czele powstania w obronie wiary chrześcijańskiej. Albowiem gdy upada Republika bez względu na to kto ponosi winę pozostają tylko dwa wyjścia: z rewolucją albo przeciw niej. A trzeba pamiętać, że nigdy nie ma bezkrwawych rewolucji! W oparciu o: R. Casas de la Vega ,,Franco Żołnierz”, Krzeszowice 2001 M. J. Chodkiewicz ,, Zagrabiona pamięć: wojna w Hiszpanii 1936-39”, Warszawa 1997 S. Courtois. J. L. Penn ,,Cień NKWD nad Hiszpanią” s. 313 - 332 w: ,,Czarna księga komunizmu” pod red. Courtois S. Warszawa 2003 J. Pearce ,,Rzeka krwi – o ofiarach hiszpańskiej wojny domowej” s. 25 - 42 w: ,, Prawda o Hiszpanii Franco” s. 23-76 w: ,,Christianitas” 26 ( 2006). A. Wielomęski ,,Hiszpania Franco”, Biała Podlaska 2006. ...a teraz z analitykiem wypijcie pdo pomnikiem zbrodniarza Swierczewskiego w Baligrodzie aby spelnily sie jego chore wizje swiata zapoczatkowane rzezia w tzw Wielkiej Rewolucji Francuskiej,pozniej kontynuowane przez bolszewickich zbrodniarzy w Rosjii a pozniej jeszcze kontynuowane od Polski po Kube.Chcesz w tej sztafecie zbrodniarzy uczestniczyc to krzycz dalej Wolnosc,Rownosc i Braterstwo zmagajac sie z "polskim ciemnogrodem",ktory niesmialo i konsekwentnie powtarza Bog,Honor i Ojczyzna. Odpowiedz Link Zgłoś
hermenegildo Re: 92 rocznica.... 14.11.09, 03:39 Francisco Franco nos quiere gobernar! Odpowiedz Link Zgłoś