Dodaj do ulubionych

92 rocznica....

IP: *.ptvk.pl 07.11.09, 09:47
Kto nie bedzie się wstydził dokończyć...
Obserwuj wątek
    • kocur_zalogowany A jaki to wstyd? 07.11.09, 15:07
      Wielka Socjalistyczna Rewolucja Październikowa :)
      • Gość: Analityk Re: A jaki to wstyd? IP: *.ptvk.pl 07.11.09, 16:43
        Gratuluję Kocurze!!!
        Wychleje dzis Twoje zdrowie!!!
        od 19-tej zaczynam się nawilżać z tej okazji
        na stole będzie:
        barszcz z kołdunami
        pilimieni
        szaszłyk
        ogórki kiszone
        sało
        cebula sałatkowa pokrojona w talarki
        moskovskaja x 1 szt. na twarz (dziś innej ćmagi się nie przyjmuje)
        Pozdrawiam
        Jesli ktoś sie wpisze do godz. 18.30 wypije jego zdrowie.
        • Gość: darek Re: A jaki to wstyd? IP: *.ptvk.pl 07.11.09, 17:17
          Wpisuję się
          • Gość: Analityk Re: A jaki to wstyd? IP: *.ptvk.pl 07.11.09, 17:26
            Darek, Kocur!!!
            Oznajmię współbiesiadnikom o zaszczytnym toaście!!!
            • lechowski51 Re: A jaki to wstyd? 07.11.09, 20:03
              ...wspomnij "swietujac" roznice zwyciestwa bolszewickich barbazyncow smierc 140
              mln ludzi na calym swiecie w imie tego komunistycznego/socjalistycznego/ obledu
              • Gość: darek Re: A jaki to wstyd? IP: *.ptvk.pl 07.11.09, 20:45
                Jak już to przy okazji wspomnij matki, dzieci i i ojców zabitych i codziennie zabijanych przez kapitalizm amerykański i przedwojenne wspieranie hitleryzmu. I przy okazji ofiary kilku bombek atomowych. Masz lechowski jeszcze jakiś pomysł? Może mam wspomnieć o Indianach? Ty, lechwoski, jakżeś doszedł do takiej cyfry? Wliczyłeś w to komunistyczne Chiny wspierane przez Unię Europejską i Amerykańców?
              • Gość: Analityk Do Lechowskiego IP: *.ptvk.pl 08.11.09, 19:44
                Błysnąłeś w pięknym stylu,z cudowną domieszką hipokryzji. Nie
                zapominaj o dobrych stronach płynących z istnienia jakiegolwiek
                ustroju. Wiem że Tobie trudno jest dostrzec pozytywy porewolucyjne.
                Jak Darek zauważył, do czego ja się przychylam to święta inkwizycja
                była bardziej tragicznym zdarzeniem od rzeczonej rewolucji. Kto był
                inicjatorem inkwizycji? do teraz Czarni nie przyznaja sie do
                przelanej krwi wielu niewinnych - a było to robione pod płaszczykiem
                wiary. A rewolucja? powstała jakaś ideologia którą historia
                oceniała - ale miała też swoje dobre strony. Dzięki tej ideologii
                oświata stała się bardziej dostępna dla tych, co z założenia nie
                mieli prawa się edukować.
                Wiem, że to co napisałem trudne jest przez Ciebie do przyjęcia - ale
                w Twojej główce tez się kiedys zapali oświecający kaganek.
                • Gość: pedro_paulo Re: Do Lechowskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.09, 04:03
                  www.youtube.com/watch?v=FytQkOosE9s
    • Gość: ee Re: 92 rocznica.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.11.09, 20:03
      www.youtube.com/watch?v=mMGrIwLj7gU&feature=related
      • lechowski51 Re: 92 rocznica.... 09.11.09, 11:29
        analityk pisze;
        A rewolucja? powstała jakaś ideologia którą historia
        oceniała - ale miała też swoje dobre strony. Dzięki tej ideologii
        oświata stała się bardziej dostępna dla tych, co z założenia nie
        mieli prawa się edukować.
        Wiem, że to co napisałem trudne jest przez Ciebie do przyjęcia - ale
        w Twojej główce tez się kiedys zapali oświecający kaganek.

        Tak jak "dzieki" Rakowskiemu przestalem pasc krowy,tak dzieki takim jak Ty umie
        czytac i pisac.I z tego co wyczytalem to propagowanie w Polsce dwoch
        zbrodniczych systemow,komunistycznego i faszystowskiego jest prawnie
        zakazane.Mozesz wiec kultywowac tradycje Lenina i Dzierzynskiehgo wraz z paroma
        takimi jak Ty zboczencami w katakumbach ale nie masz prawa popularyzowac tergo
        publicznie.
        ...a zaczelo sie komunistyczne i postepowe barbazynstwo tutaj!

        Wandea - pierwsze ludobójstwo w Europie





        Wandea, kraina położona w zachodniej Francji, od północy graniczy z Loarą, od
        zachodu z Oceanem Atlantyckim. Przed rewolucją to jeden z najbogatszych regionów
        dzięki dobrze rozwiniętemu rolnictwu - uprawie pszenicy i hodowli. Wandejczycy
        byli szczerze przywiązani do religii katolickiej. Już w XVI i XVII wieku
        zasłynęli nieugiętą walecznością podczas wojen religijnych z protestantami. To z
        Wandei pochodził św. Ludwik Maria Grignon de Montfort, wielki czciciel Maryi i
        Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jako misjonarz spędził w Wandei większość swego
        życia, głosząc rekolekcje i misje, zakładając bractwa różańcowe i inne. Czy to
        dzięki temu jednemu człowiekowi kraina ta zdała w przyszłości niezwykły egzamin
        z obrony wiary?



        Hasło "Wandea" stanowi wstydliwy moment rewolucji, rzekomo "ludowej". Oto z
        inspiracji tego ludu wybucha przeciwko niej i rewolucyjnej władzy typowe
        powstanie chłopskie jako świadectwo, że rewolucja nie miała ludowego poparcia.
        Inicjatorzy zrywu powstańczego to nie szlachta czy arystokracja broniące swoich
        dóbr, lecz prosty lud, poczuwający się do obrony wiary i Kościoła.

        Wandea to także pierwszy w dziejach Europy rejon, gdzie dopuszczono się
        ludobójstwa - planowej, systematycznej akcji eksterminacyjnej wobec ludności,
        spośród której wywodzili się powstańcy. Decydentami i wykonawcami byli
        głosiciele frazesów o wolności, równości i braterstwie.



        Za wiarę i króla



        Pierwsze powstanie wandejskie wybuchło 7 marca 1793 roku. Powstańcy nazywali
        siebie Wielką Armią Katolicką i Królewską. Dzielnością i męstwem nadrabiali
        braki w uzbrojeniu oraz przede wszystkim wyszkoleniu wojskowym. Większość na
        piersiach miała zawieszony krzyż lub obrazek Najświętszego Serca Jezusowego, do
        kurty przypinano wyhaftowane na kawałku płótna czerwone serce z napisem "Bóg i
        Król". Do boju powstańcy szli z modlitwą na ustach.

        Po połączeniu oddziałów Górnej Wandei armia liczyła 40 tys. pieszych i 1200
        konnych. Wielka Armia Katolicka i Królewska miała wielkich dowódców. Henri de la
        Rochejaquelein, Gaspard de Marigny, Louis-Marie de Lescure i inni: "Walczyć -
        często, dać się pobić - czasami, dać się zniszczyć - nigdy" - mawiał legendarny
        Franćois de Charette. "Musimy walczyć, bo Republika nas zmiażdży. Rzeczą kobiet
        jest modlić się. My, mężczyźni, musimy się bić" - powiedział Jacques
        Cathelineau, z zawodu woźnica, zdolny strateg. Charles de Bonchamps wyznał na
        łożu śmierci: "Nie walczyłem dla ludzkiej chwały. Jeśli nie zdołałem przywrócić
        ołtarzy i tronu, to ich przynajmniej broniłem. Służyłem memu Bogu, memu królowi
        i mej ojczyźnie". Gdy po wygranej bitwie z wojskami republikańskimi rozjuszeni
        oporem wrogów ludzie z oddziałów Maurice'a d'Elbée chcieli wymordować kilkuset
        jeńców, dowódca nakazał powstańcom uklęknąć i odmówić "Ojcze nasz". Przy słowach
        "i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom", zawołał do
        swoich żołnierzy: "Jakże to, ośmielacie się prosić Boga o wybaczenie, kiedy sami
        nie potraficie wybaczyć?". Jeńcy zostali uratowani i uwolnieni. Wziętego później
        do niewoli d'Elbée wysłano przed pluton egzekucyjny. W opinii historyków
        katolickich, w Wandei po stronie ludności tego regionu w obronie wiary i
        tradycji walczyły resztki królewskiej i rycerskiej armii. Starły się tam te dwie
        tak odmienne armie, dwie Francje: tradycyjna, rycerska, chrześcijańska i
        monarchistyczna - z Francją ateistyczną, rewolucyjną.

        Od 1793 do 1799 roku w samej Wandei i prowincjach zachodnich 200 razy zdobywano
        i odbijano miasta, stoczono 700 pomniejszych walk i 17 wielkich regularnych
        bitew. Wandea w różnych okresach utrzymywała od 70 do 75 tys. ludzi pod bronią.
        Zwyciężyła lub rozproszyła ok. 300 tys. żołnierzy z regularnych oddziałów oraz
        600-700 tys. dokonujących rekwizycji i gwardzistów narodowych. Zdobyła 500 armat
        i przeszło 150 tys. strzelb.

        Wandejczycy byli jednak tylko ochotnikami, chłopami związanymi sercem i
        poczuciem obowiązku z ziemią. To jeden z powodów, dla których często nie udawało
        się im wykorzystać odnoszonych sukcesów. Po zwycięstwie, jakim było zdobycie 18
        czerwca 1793 r. Angers, zamiast - nie zwlekając - ruszyć na Paryż, rozeszli się
        do swoich gospodarstw... na żniwa. Być może marsz na Paryż odmieniłby koleje
        rewolucji. Ostateczną klęskę Wielka Armia Katolicka i Królewska poniosła 23
        grudnia pod Savenay. Życie straciło tam większość jej dowódców.

        Generał Westermann ("rzeźnik Wandei") pisał z pola bitwy Savenay do władz:
        "Wandea już nie istnieje! Dzięki naszej wolnej szabli umarła wraz ze swoimi
        kobietami i dziećmi. Skończyłem grzebać całe miasto w lasach i bagnach Savenay.
        Wykorzystując dane mi uprawnienia, dzieci rozdeptałem końmi i wymordowałem
        kobiety, aby nie mogły rodzić więcej bandytów. Nie żal mi ani jednego więźnia.
        Trupy zaścielają drogi, miejscami jest ich tyle, że tworzą piramidy. Zniszczyłem
        wszystkich, nie bierzemy jeńców. Litość nie jest rewolucyjną sprawą!".

        Historycy szacują, że w Wandei zginęło prawie 600 tys. powstańców.



        Zagłada Wandei



        Po klęsce pod Savenay kraina ta została skazana na zagładę. 1 sierpnia Komitet
        Ocalenia Publicznego wydał uchwałę nakazującą zniszczenie Wandei - mieszkańców,
        wszelkich zabudowań, upraw, bydła.

        Od 21 stycznia 1794 r. podzielone na 20 kolumn wojska republiki pod wodzą gen.
        Turreau, zwane kolumnami piekielnymi, posuwały się koncentrycznie w głąb Wandei,
        niszcząc dosłownie wszystkich i wszystko. 6 lutego parlament polecił generałowi:
        "Eksterminować bandytów co do jednego - oto twoje zadanie". Jeden z generałów
        piekielnych kolumn przed wymarszem do Wandei przemawiał do swoich żołnierzy:
        "Towarzysze, wchodzimy do kraju opanowanego powstaniem; daję wam rozkaz wydać
        płomieniom wszystko, co będzie możliwe do spalenia i przebić ostrzem bagnetu
        wszystko, co napotkacie żywego na waszej drodze". Nim wydany został ten rozkaz,
        już prawie wszystkie miasta Wandei zostały spalone, do podpalenia pozostały
        tylko najmniejsze wioski i pojedyncze chaty. Według współczesnego historyka: "W
        pięć dni cała Wandea została pokryta szczątkami i popiołami. 60 tysięcy ludzi z
        żelazem i płomieniem w ręce przeszło ją we wszystkich kierunkach, nie
        pozostawiając nic, co by stało na nogach, nic żyjącego. Wszelkie okrucieństwa
        uprzednio popełnione były tylko niewinną grą w porównaniu do tych obrzydliwości.
        Te armie, naprawdę piekielne, zmasakrowały mniej więcej ćwierć pozostałej przy
        życiu ludności".

        Mordowano każdego, kto znalazł się na drodze piekielnych kolumn, twierdząc, iż
        każdy Wandejczyk to wróg rewolucji. Niemowlęta obnoszono na bagnetach, kobiety w
        stanie błogosławionym "prasowano" prasą z winnicy, odrąbane głowy Wandejczyków
        wieszano na bramach miejskich w dowód tryumfu wolności nad ciemnotą. Ze zdartej
        z Wandejczyków skóry wytwarzano spodnie. Studnie zatruwano arszenikiem, na
        szeroką skalę stosowano gazy trujące. Żywych ludzi "grillowano" dla uzyskania
        tłuszczu, który następnie przelewano do beczek i sprzedawano...

        O czym pisano w raportach do władz w Paryżu? "Cały czas poluję. Każdego dnia moi
        myśliwi przynoszą mi co
        • lechowski51 Re: 92 rocznica.... 09.11.09, 11:34
          dokonczenie;
          O czym pisano w raportach do władz w Paryżu? "Cały czas poluję. Każdego dnia moi
          myśliwi przynoszą mi co najmniej 20 głów bandytów, by sprawić mi przyjemność.
          [...] ilość zwierzyny jednak się zmniejsza". "Zabijamy ich po dwa tysiące
          dziennie". "Wolę podrzynać gardła, by oszczędzać naboje". "Paliłem i ścinałem
          głowy jak zwykle". "Było ich zbyt mało, by urządzić prawdziwą rzeź" (gen. Hoche,
          po wymordowaniu 700 osób w La Gaubretiere). "Dzień męczący, ale owocny" (gen.
          Cordelier, którego żołnierze wymordowali mieszkańców Lucs-sur-Boulogne i
          ostrzelali z armat kościół, gdzie schronili się starcy, kobiety i dzieci (110
          poniżej siedmiu lat, wśród nich jedno 15-dniowe). W 1794 r. w Angers wojska
          wymordowały ok. 2 tys. ludzi, w większości prostych chłopów, w tym kobiety,
          starców i dzieci.

          Aby przyspieszyć i "usprawnić" eksterminację, rewolucyjny komisarz na Wandeę
          jakobin Jean Carrier opracował technologię ludobójstwa zwaną noyad. Stare barki
          z przedziurawionymi i prowizorycznie zatkanymi kadłubami spuszczano na Loarę z
          setkami ludzi - kapłanów, starców, kobiet i dzieci. Na środku rzeki wyjmowano
          zabezpieczenie i barki szybko tonęły wraz z więźniami. Od 16 listopada 1793 do
          13 lutego 1794 roku doszło do wielu masowych egzekucji: 23 grudnia - 800 osób,
          24 grudnia - 300, 25 grudnia - 200, 27 grudnia - 400, 5 stycznia 1794 r. - 400,
          17 i 18 stycznia - po 300 osób. Po utopieniu w Loarze 5 tys. skazańców Carrier
          cieszył się: "Cóż za rewolucyjny potok z tej Loary!".
        • kocur_zalogowany Czym się różni historyk katolicki 09.11.09, 12:18
          od historyka?
        • kocur_zalogowany Czy historycy katoliccy 09.11.09, 13:48
          muszą ubarwiać swoje opowieści?
          Liczba mieszkańców Wandei przed rewolucją wynosiła około 700 tysięcy osób. w
          1802 było ich o 117 tysięcy mniej. Skąd liczba 600 tysięcy zabitych?
          Żeby była jasność - wiem, że było tam ludobójstwo i dużo okrucieństwa. Ale czy
          niemożna się trzymać faktów? Czy trzeba potęgować wrażenie zwielokrotniając
          liczbę zabitych?.

          • Gość: pysio Re: Czy historycy katoliccy IP: 213.25.24.* 09.11.09, 14:11
            Powstanie w Wandei to raczej próba zatrzymania starego porządku i o mały włos
            by sie udała ale na szczęście republice udało się . Wszystkie dotychczasowe
            powstania przegrywały próby zmian porządku tego świata.nie było tam więcej czy
            mniej okrucieństwa niż przy tłumieniu innych powstań. Do historii przeszła
            raczej jako ciekawostka a to z tego powodu że ciemiężeni stanęli w obronie
            swoich ciemiężców. Ponoć ten ich przywódca to było ludzkie panisko.
            • lechowski51 Re: Czy historycy katoliccy 09.11.09, 14:42
              Historia lubi sie powtarzac!.Tutaj w obronie prawa,tradycji i wiary stanelli
              "prosci ludzie".Skundlone elity jak Robespir'e,Danton czy Marat wyzynaly sie
              nawzajem i w imie Wolnosc-Rownosc i Braterstwo ci rzeznicy momordowali cala
              wspolczesna elite Francji.
              Pozniej skundlone polskie elity jak
              Milosz,Broniewski,Jastrun,Brandysowie,Geremek i inni wprowadzali przy pomocy
              bratnich bagnetow i strzelb w imie tych samych oblednych hasel "nowy porzadek" w
              Polsce.I znow polskiej tradycji,wiary ojcow,polskiej tozsamosci bronili "prosci
              ludzie" wpierw w oddzialach AK,NSZ a pozniej stawiajac koscioly,broniac polskiej
              ziemi przed kolektywizacja uchronili nas przed komunistyczna wizja raju na ziemi.
            • kocur_zalogowany Co do powodów 09.11.09, 14:48
              powstania to są różne opinie.
              Stosunek chłopów do kościoła był ambiwalentny. W każdym razie, gdy rewolucja
              zabrała kościołowi majątki, to chłopi wandejscy nie wahali się by te majątki
              przejmować (kupować, lub przyjmować ofiarowane im za darmo).
              Bardziej wkurzyli się na nowe podziały administracyjne, które nowa władza
              wprowadziła, burząc tradycyjne więzi lokalne (życie skupione było wokół parafii,
              ale nie ze względu na przywiązanie do katolicyzmu i kościoła, ale na rozproszoną
              zabudowę i brak tradycyjnych skupisk wiejskich).
              No i wreszcie przywództwo - w przeciwieństwie do wielu innych regionów kraju,
              szlachta, której rewolucja dała się we znaki mieszkała na miejscu - taki
              odpowiednik szlachty zagrodowej. Bogatsi, z innych regionów Francji mieszkali w
              stolicy i większych miastach, a w ich majątkach było tylko chłopstwo, które nie
              potrafiło się zorganizować. W Wandei panowie byli na miejscu i mogli chłopów w
              jakąś prymitywną armię zebrać.
              • Gość: pysio Re: Co do powodów IP: 213.25.24.* 09.11.09, 16:03
                Ja uważam że same rewolucje nie wnoszą zbyt wiele do tego jak ma świat wyglądać.
                To dopiero po rewolcie dużo a moze wszystko zależy od tego kto się dorwie do
                koryta i albo zaprzepaści i tak bywa najczęściej \Vide polska lat 90-tych\ albo
                jakaś częsć zostanie wdrożona.Jeśli przestudiować rewolucje to żaden inny
                wniosek mi się nie nasuwa. po przejsciach jakie ludność przechodzi w czasie ich
                trwania ma się niewiele ochoty by bronić ideałów z czasówprzed i rewolucyjnych.
                dlatego sitwa ma ułatwione zadanie i przy pomocy demagogii robi co chce a
                najczęściej myśli o swojej własnej d...
              • lechowski51 Re: Co do powodów 09.11.09, 16:36
                .. a wiec jeszcze pare informacji o Wandei.Pozniej zajmiemy sie nastepnym
                "osiagnieciem" obozu Postepu rzeziami w Hiszpani.



                „Kiedy chłop wandejski przed bitwą wznosił szablę ku niebu w modlitwie, nie
                prosił Boga o życie. Prosił tylko o zwycięstwo.”

                Oficjalny sztandar Wandei, zwany „sercem wandejskim” – krzyż wyrastający z
                czerwonego serca. Napis brzmi: „Dieu Le Roi” – Bóg i król.



                Szaleństwo Rewolucji (Anty) Francuskiej osiągnęło apogeum w czerwcu 1793 roku. W
                imię „Wolności, Równości i Braterstwa” szatański pomiot zainicjował okres
                ludobójstwa, który trwał bez przerwy aż do lipca następnego roku. Bodajże
                najgorszym przejawem tego obłędu był fakt, iż nie chodziło już tylko o
                wymordowanie francuskiej arystokracji oraz kleru, a więc podstawy intelektualnej
                kraju oraz obrońców zasad moralnych. Masowe rzezie, jak sądzę, miały na celu
                ubezwłasnowolnienie narodu francuskiego, zamienienie go w stado posłusznych
                zwierząt, drżących każdego dnia nie tylko o swoje życie ale także i
                najbliższych. Planowano te masakry w jakobińskich urzędach tak jak planuje się
                żniwa albo budżet. I nie od rzeczy będzie tu przypomnienie, że identyczną metodę
                terroru zastosowali bolszewicy w Rosji 125 lat później, co jeszcze raz dowodzi
                tego, iż największe tragedie Europy były dokładnie zaplanowane i wykonane przez
                ten sam sataniczny miot.

                Natomiast Wandea to kraina historyczna w zachodniej części Francji, z jednej
                strony opierająca się o Ocean Atlantycki a na północy granicząca z Loarą. Od
                początku tzw. Rewolucji Francuskiej, wandejscy chłopi z nieufnością przyglądali
                się radykalnym zmianom i, przynajmniej na początku, jako środek oporu stosowali
                całkowitą bierność wobec zachodzących przemian. Przełom nastąpił w styczniu 1793
                roku kiedy to dotarła do nich wieść o zamordowaniu w Paryżu króla Ludwika XVI.
                Prosty lud wandejski, od wieków wychowany w tradycji poszanowania Boga i
                monarchy, nie chciał dłużej pozostawać obojętny. I choć region ten nie zaliczał
                się do bogatych, to jednak zasobny był swym duchem i pobożnością. Wszak to z
                Wandei wywodził się święty Ludwik de Montfort (1673 – 1716) którego zawołanie
                "Totus Tuus" - "Cały Twój" zamieścił w swym herbie Jan Paweł II. Tak więc
                nasilająca się rewolucyjna ofensywa przeciwko wierze chrześcijańskiej, haniebna
                śmierć ich króla jak i próba wcielenia do wojska mężczyzn, dopełniły czary
                goryczy – Wandea sięgnęła po broń.

                Na początku chłopska armia, nie wyćwiczona w sztuce zabijania i z bronią
                wyniesioną z domu a więc tasakami, kosami postawionymi na sztorc, widłami itd.
                odnosiła znaczące sukcesy. 18 czerwca 1793 powstańcy zdobyli Angers, jedno z
                większych miast zachodniej Francji ale na tym poprzestali, zabrakło woli i
                dyscypliny by iść na Paryż i uwolnić kraj z objęć bestii. Wykorzystali to
                Jakobini, rzucając przeciwko Wandei elitarne dywizje, zahartowane w wielu
                bojach. W tej sytuacji chłopska armia nie miała już żadnych szans. Mogła już
                tylko wygrywać pojedyncze bitwy ale nie wojnę. Koniec nastąpił w bitwie pod
                Savenay 23 grudnia 1793 roku.

                Zwycięski generał armii republikańskiej Francois-Joseph Westermann pisał do
                Paryża z pola bitwy: „Obywatele republikanie, Wandea już nie istnieje. Dzięki
                naszej wolnej szabli umarła wraz ze swoimi kobietami i dziećmi. Skończyłem
                grzebać całe miasto w lasach i bagnach Savenay. Wykorzystując dane mi
                uprawnienia, dzieci rozdeptałem końmi i wymordowałem kobiety, aby nie mogły
                dalej płodzić bandytów. Nie żal mi ani jednego więźnia. Zniszczyłem wszystkich.
                litość nie jest rewolucyjną sprawą”.

                To, co nastąpiło po klęsce Wandejczyków, było skrzętnie skrywane przed światem
                przez prawie następne 200 lat. Dopiero publikacja „Ludobójstwo francusko –
                francuskie. Wandea – Departament zemsty” Reynalda Sechera w 1986 roku przełamało
                zmowę milczenia na temat pierwszego ludobójstwa europejskiego.

                Swoją drogą książka Sechera rozpętała na krótko we Francji istną burzę, podczas
                której środowiska politycznie poprawne rzucały mu na głowę pioruny oskarżeń o
                szarganie narodowych świętości. I co ciekawe, nowa wiedza o tamtych ponurych
                czasach jakoś nie przeszkadza Francuzom dalej świętować kolejnych rocznic, jakby
                nie było, Anty – Francuskiej Rewolucji. I tak, opierając się na pracy Sechera,
                warto przytoczyć kilka listów z tamtych czasów.

                Otóż pisał wtedy z Wandei pewien oficer: „Mój przyjacielu, z przyjemnością
                donoszę, że ci bandyci są już zlikwidowani. Od ośmiu dni przyprowadzają ich
                tutaj w ilościach nie do policzenia. Przybywa ich w każdej chwili. Ponieważ ich
                rozstrzeliwanie zabiera za dużo czasu i zużywa przy tym proch i kule, przyjęto
                pomysł, aby powsadzać pewną ich liczbę do starych statków, wypłynąć z nimi na
                środek rzeki, pół mili od miasta i tam zatopić te statki. Takiej operacji
                dokonuje się codziennie.” Według obliczeń autora, tylko jesienią 1793 roku
                zamordowano w ten sposób około 4800 osób, w tym dzieci i kobiety.

                Jeden z generałów republikańskich, w odezwie do żołnierzy przed pacyfikacją
                wołał: „Wandea musi stać się narodowym cmentarzem.”

                Rozkaz dla jednej z „piekielnych” kolumn śmierci brzmiał: „Rozkazuję wam palić
                wszystko, co nadaje się do spalenia i brać na bagnety każdego mieszkańca,
                którego spotkacie na swej drodze.”

                Kapitan „demokratycznych” wojsk republikańskich pisał do domu: „Gdziekolwiek się
                udajemy, niesiemy pożar i śmierć. Wiek, płeć, nic się nie liczy. Wczoraj jeden z
                naszych oddziałów spalił całą wioskę. Pewien woluntariusz własna ręką zabił trzy
                kobiety. Co za wojna. Gwałt i barbarzyństwo posunięte do ostateczności. Widziano
                żołnierzy niosących dzieci na bagnetach albo pikach, przebitych przy matczynej
                piersi razem z matką (....)”

                Poza tym jest faktem historycznym, że w Wandei po raz pierwszy zastosowano broń
                chemiczną, używając gazów i trując arszenikiem wodę w studniach.

                Tak więc Wandea stała się polem pierwszych eksperymentów ludobójczych,
                zaplanowanych dla Europy przez szatański pomiot. Następna odsłona na podobną
                skalę nastąpiła w Rosji, w 1917 roku. I co ciekawe, podobnie jak podczas
                Rewolucji Anty-Francuskiej, w sowieckiej Rosji również mordowano oprawców (w
                latach 30 - tych zlikwidowano niemalże wszystkich przywódców NKWD) Podobnie jak
                M. Robespierre, J. B. Carrier, L. Turreau itd. którzy zostali zgilotynowani
                (Jean-Paul Marat uniknął szafotu tylko dlatego, że wcześniej został
                zamordowany). Ano, jak sądzę, kiedy modus operandi ten sam to i wykonawcy ci
                sami, choćby oddzieleni byli ponad setką lat.

                Poza tym Wandea, która umarła za wiarę katolicką, obaliła istotny mit Rewolucji
                (Anty) Francuskiej. Otóż propaganda sił potężnych aczkolwiek totalnie amoralnych
                a więc anty – ludzkich, od początku utrzymywała, że rewolucja dokonała się nie
                tylko z woli ludu pracującego ale także i w jego interesie. W rzeczywistości
                szatański miot wykorzystał tylko paryskich sankuilotów czyli hołotę wycierającą
                bruki, która i tak nie miała nic do stracenia. Podobnie działo się w Polsce
                podczas komunistycznego zamordyzmu – wszak w imię ludu pracującego mordowano
                robotników i chłopów.

                Natomiast wracając jeszcze raz do Francji to rzeczą charakterystyczną dla
                naszych czasów jest to, iż na Łuku Triumfalnym w Paryżu wyryto również nazwisko
                wyjątkowego bandyty – ludobójcy: gen. Louisa – Marie Turreau, który dowodził
                tzw. kolumnami karnymi, wsławionymi niesłychanym sadyzmem w trakcie pacyfikacji
                okręgu wandejskiego.
                • Gość: armagedon Re: Co do powodów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.11.09, 08:21
                  Chłopy czy was faktycznie pojebało. Nie wierzę!!! Pogadajcie o
                  dupach i karabinach!!!!!
                  • lechowski51 Re: Co do powodów 10.11.09, 15:18
                    darek pisze;
                    Jak już to przy okazji wspomnij matki, dzieci i i ojców zabitych i codziennie
                    zabijanych przez kapitalizm amerykański i przedwojenne wspieranie hitleryzmu. I
                    przy okazji ofiary kilku bombek atomowych. Masz lechowski jeszcze jakiś pomysł?
                    Może mam wspomnieć o Indianach? Ty, lechwoski, jakżeś doszedł do takiej cyfry?
                    Wliczyłeś w to komunistyczne Chiny wspierane przez Unię Europejską i Amerykańców

                    Kapitalizm amerykanski nie "tylko pozera matki i dzieci" on tez zeslal na nasza
                    Ojczyzne stonke.Te zdradzieckie knowania imperialistow spowodowaly bankructwo
                    swietlanej wizji Polski bez kulakow,farmerow i innych krwiopijcow.Tutaj o tym
                    strasznym incydencie w naszych dziejach;
                    www.youtube.com/watch?v=ky6jeUuVNgo
                    Teraz o Indianach.Bedac ostatnio w Arizonie odwiedzilem rezerwat gdzie mieszkaja
                    potomkowie tych ktorzy kiedys wladali tym pieknym krajem.Bylem tez Gorach
                    Castkill na festiwalu indianskim i pamietam ten cudowny korowod Irokezow na tle
                    wzgorz i lasow.Jakze inny bylb y ten kraj gdyby zamiast barbazyncow z Czarnego
                    Ladu to oni zamieszkiwali Harlem czy tez Bronx.
                    Chcialbym Cie pozegnac z socjalistycznym/hitlerowskim/ pozdrowieniem bo to
                    brachu ta sama rodzina.Roznila ich tylko wyciagnieta reka,u jednych z otwarta
                    dlonia a u drugich z zacisnieta piescia.O czerwonych bandytach w Hiszpani...wkrotce.
                    • lechowski51 Re: Co do powodów 10.11.09, 16:15
                      Tytulem uzupelnienia o zbrodniach amerykanskich imperialistow;
                      www.youtube.com/watch?v=q_jJ0PP5RZ0&feature=related
                  • Gość: wolyniak2 Re: Co do powodów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.09, 16:15
                    Chłopie, a byłeś w woju? Miałeś kontakt z jakąś bronią?
                    • lechowski51 Re: Co do powodów 10.11.09, 16:36
                      Bylem w woju....Malo tego!.W czasie gdy czesciej odwiedzali mnie smutni panowie
                      z SB anizeli listonosz zostalem awansowany na porucznika rezerwy!!!.Brak
                      koordynacji dzialan pomiedzy WSI a SB.
                      • Gość: pysio Re: Co do powodów IP: 213.25.24.* 10.11.09, 18:26
                        co jest powodem tego że chce się wam pisać takie elaboraty. Dotyczy głównie
                        Lechowski, jobrave i mykoła. Toz to wymaga zdrowia a mnie go brakuje nawet na
                        czytanie. Jak się nie nauczycie pisać krótko i zwiężle a przede wszystkim
                        węzłowato to widzę czarne chmury nad tym forum.
                        • Gość: Fanka Re: Popieram Pysia;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.09, 18:30
                          Widzę , że kolega Pysio też umysł ścisły, przedkładający konkrety nad wodolejstwo;)
                      • Gość: wolyniak2 Re: Co do powodów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.11.09, 19:23
                        No, to przynajmniej możemy o "bronci" porozmawiać.
                        Pozdrawiam
                        sierż. pchor. SPR "Wołyniak"
                        • Gość: Dedal 1 Re: Co do powodów IP: *.opera-mini.net 11.11.09, 01:31
                          Chyba już nie wiem, czy kłaniać się przed wolnością słowa......jakiego(?)....jaką(?)...czyją(?)....
                          • Gość: Dedal 1 cd IP: *.opera-mini.net 11.11.09, 01:38
                            ....pewnie znowu mi (jw) wytną,....albo na złość nie - tylko zmienią kolejność iub (i) poprzemieszczają...
    • Gość: Analityk Re: 92 rocznica.... IP: *.ptvk.pl 11.11.09, 07:27
      Jednak nienawiść góruje nad postawą pozytywną a także i zdrowym
      rozsądkiem.. Dobrze, że naturalny zegar się nie psuje; postawy
      niektórych po prostu nie uchodzą w cywilizowanym świecie; brak
      możliwości realizacji w codzienności powoduje generowanie inwektyw
      najlepiej anonimowych tzn. co? delegacja do intelektualnego slumsu
      będzie najlepszą podpowiedzią; można też zostać Rejtanem i stworzyć
      ideologię z podstawą nieomylności (sic!) juz elvis ma przypisane to
      może byc konflikt..
      • lechowski51 Re: 92 rocznica.... 12.11.09, 19:25
        Tylko"prawda jest ciekawa-pisal J.Mackiewicz.Nie mozna stworzyc "ideologii z
        podstawa nieomylnosci" jezeli bedziemy poslugiwac sie faktami a nie
        mitami.Lewactwo na swiecie tworzac mity jak np o Che posluguje sie klamstwem,bo
        pomija fakty z zycia tego zbrodniarza.Podobnie bylo z wojna domowa w
        Hiszpani.Zaklamana prasa lewicowa,"intelektualisci lewaccy" slawiacy Stalina i
        Zwiazek Sowiecki stworzyli mit Czarnego Franco i dzielnych "walterowcow" i
        ochotnikow jak Hemigway.Prawda Was wyzwoli czerwoni towarzysze!

        Na poczatek o walce z kosciolem.....
        Hiszpanii republikańskiej od 1931 roku rząd wszedł na drogę skrajnego
        antyklerykalizmu. Wśród liberałów, którzy utworzyli rząd po zwycięstwie
        wyborczym lewicy w 1931 roku, wszelkie wpływy mieli ludzie związani z
        tradycyjnie wrogą Kościołowi i religii masonerią. Warto przypomnieć w tym
        kontekście opinię czołowego badacza historii hiszpańskiej wojny domowej Hugha
        Thomasa. Akcentując fakt, że wolnomularstwo w Hiszpanii było powszechnie
        identyfikowane z liberalizmem, Thomas podkreślał, że "hiszpańscy masoni byli nie
        tylko antyklerykalni, ale również aktywnie antyreligijni".'

        Wraz z umacnianiem się rządu republikańskiego akcja przeciw Kościołowi
        katolickiemu zyskiwała poparcie coraz bardziej rosnących w siłę różnych
        środowisk socjalistycznych, anarchistycznych i komunistycznych. Głównymi
        zarzutami propagandowymi wobec Kościoła były oskarżenia o to, że jest "Kościołem
        bogatych i sojusznikiem kapitalistycznej plutokracji". W walce z Kościołem nie
        wahano się przed rozpowszechnianiem najbardziej ohydnych i prymitywnych
        oszczerstw. Jak pisał Marek Jan Chodakiewicz w cennym opracowaniu: Zagrabiona
        pamięć. Wojna w Hiszpanii 1936-39: "rozsiewano histeryczne plotki, że jezuici
        zatruwają studnie, mnisi porywają i mordują dzieci, a zakonnice oddają się
        wszelkim perwersjom seksualnym". Atakując "zamożność" Kościoła starannie
        przemilczano fakt, że właśnie Kościół był, największą organizacją charytatywną,
        udzielającą bardzo wielkiej pomocy biednym i bezrobotnym. A także to, że
        zdecydowana większość księży hiszpańskich była raczej dość uboga, a często wręcz
        klepała biedę, podobnie jak i ich parafianie.

        We wprowadzonej przez rząd republikański konstytucji doszło do znaczącego
        ograniczenia swobód religijnych. Władze usunęły religię ze szkół, rozwiązano
        liczne zakony i skonfiskowano ich mienie. Księżom zakazano wykonywania zawodu
        nauczyciela. Zabraniano pogrzebów kościelnych bez przedstawienia pisemnego
        świadectwa dowodzącego, że zmarły przed śmiercią wyraził życzenie, aby być
        pochowanym zgodnie z obrządkiem katolickim. Nawet organizowanie procesji
        religijnych uzależniono od posiadania uprzedniego obowiązkowego pozwolenia
        rządowego. Rozmiary i różnorodność działań władz republikańskich przeciwko
        Kościołowi i religii wywoływały rosnące wzburzenie środowisk katolickich.
        Wojujący antyklerykalizm lewicowych republikanów, skupionych wokół pierwszego
        prezydenta republiki Manuela Azany musiał prowokować maksymalną opozycję w
        Hiszpanii, gdzie znaczna większość ludności była głęboko wierząca. Rosły
        rozczarowania do republiki, którą romantyczni konspiratorzy XIX wieku
        wyidealizowali jako piękny, upragniony ideał, nazywany "La Nina bonita" (Piękna
        dziewczyna).

        Teraz pod wpływem skrajnych błędów pierwszego rządu republikańskiego, coraz
        więcej działaczy republikańskich zaczęło ze smutkiem przyznawać: "Jak piękna
        była republika za czasów monarchii". W środowiskach katolickich oskarżono
        rządzącą lewicę, że cała akcja antyreligijna stanowi dla władz wygodny temat
        zastępczy, i ma na celu głównie maskowanie faktu nieposiadania przez rząd planu
        rzeczywistego uzdrowienia ekonomicznego i społecznego kraju. Już 6 maja 1931
        doszło do bardzo ostrego wystąpienia kardynała Pedro Segury y Saenz, arcybiskupa
        Toledo i prymasa Hiszpanii. W spec­jalnym liście pasterskim napiętnował on
        antykościelną i antyreligijną politykę władz Republiki i wezwał do oporu,
        stwierdzając: "(...) Jeśli pozostaniemy "cisi i bezczynni", jeśli pozwolimy
        poddać się "apatii i strachowi"(...) to nie będziemy mieli prawa lamentować, gdy
        gorzka rzeczywistość pokaże nam, że zwycięstwo należało do nas, lecz nie
        wiedzieliśmy, co to znaczy walczyć jak dzielni rycerze gotowi iść na śmierć w
        chwale".

        Sytuację pogarszały gwałtowne uliczne wystąpienia antykościelne z udziałem
        anarchistów i lewicowych radykałów. Podczas zamieszek wywołanych w maju 1931
        roku w Hiszpanii przez lewicowych radykałów, doprowadzono do spalenia ponad stu
        kościołów. Wśród środowisk katolickich wzrastało oburzenie z powodu skrajnej
        bierności rządu wobec najbardziej agresywnych nawet wystąpień antyklerykalnych,
        od podpalenia kościołów po publiczne znieważanie i atakowanie księży.
        Szczególnie oburzenie wywołało fanatyczne wystąpienie liberalnego ministra, a
        później prezydenta Republiki Manuela Azany, który publicznie powiedział, iż:
        "wszystkie kościoły Hiszpanii razem wzięte nie są warte życia nawet jednego
        republikanina". Władze republikańskie nadal kontynuowały działania przeciw
        Kościołowi, wypędzając z kraju i nawet zmuszając prymasa Hiszpanii do
        opuszczenia kraju (w czerwcu 1931 roku). Wręcz prowokacyjnie zabrzmiały słowa
        republikańskiego prezydenta Azany w październiku 1931 roku. Ten fanatyczny
        antyklerykał publicznie wyraził radość z tego, że Hiszpania jakoby "przestała
        być katolicka", powołując się na sukcesy dotychczasowych rządowych działań
        antyreligijnych i niski wskaźnik uczestnictwa we Mszy świętej.

        Nawet po upadku rządu liberalnego i klęsce wyborczej lewicy; w 1933 roku
        konflikty wokół religii i Kościoła nie przestały być; jednym z głównych
        czynników dzielących Hiszpanów. Skrajny antyklerykalizm dużej części lewicy
        popychał ją do kolejnych ekscesów antykościelnych. W 1934 roku w czasie
        lewicowej rewolty w Asturii znowu doszło do masowego podpalenia i niszczenia
        kościołów. Do szczególnego nasilenia wystąpień antyreligijnych, profanacji i
        niszczenia kościołów doszło w ciągu kilku miesięcy po kolejnych wyborach do
        parlamentu 17 lutego 1936 roku. Mimo uzyskania przewagi głosów w wyborach przez
        środowiska prawicowe i centrowe, na skutek braku umiejętności zintegrowania
        politycznego; między nimi, do władzy doszły siły socjalliberalne.



        Płonące kościoły

        Triumfująca lewica (socjaliści i komuniści kontrolowali policję oraz żandarmerię
        republikańską) okazywała całkowitą tolerancję wobec najbardziej barbarzyńskich
        nawet ekscesów antyklerykalnych. Znowu zapłonęły kościoły. Oficjalne źródła
        przyznawały, że tylko w okresie od połowy lutego do połowy lipca 1936 roku
        spalono 170 kościołów. W jednym tylko mieście Cadiz 5 marca 1936 roku spalono
        szkołę katolicką, dom zakonny i 5 kościołów. Coraz częściej dochodziło do
        przypadków mordowania księży i zakonnic. Bezkarność tych antykościelnych aktów
        przemocy stała się niewątpliwie jedną z głównych przyczyn wybuchu krwawej
        hiszpańskiej wojny domowej (1936-1939).

        Przez cały czas wojny domowej republikańskie władze tzw. "czerwonej Hiszpanii"
        prowadziły politykę bezwzględnej ateizacji. Osobnym dekretem rządowym władze
        nakazały zamknięcie i skonfiskowanie wszystkich świątyń. Wprowadzono również
        całkowity zakaz wszelkiej posługi kapłańskiej. Na terenach zajmowanych przez
        wojska republikańskie doszło do masowego niszczenia kościołów i klasztorów,
        prowadzonego ze szczególnie wielką zaciekłością na prowincji.

        W Barcelonie na przykład spalono wszystkie 58 tamtejszych kościołów; ocalała
        tylko katedra. Barbarzyńsko spalono 10 000 tomów z bardzo cennego zbioru
        biblioteki katedry w Cuenca. Organizowano publiczne palenia świętych obrazów i
        statuet, modlitewników, etc. Wrogowie Kościoła nie przejmowali się przy tym
        oporem, z jakim wielu ludzi uczestniczyło w nakazanych przez nich niszczeniach
        przedmiotów kultu religijnego. Według Hugh Thomasa: "Dr Borkenau obserwował
        smutne kobiety niosące na stosy modlitewniki, obrazy, posążki i inne cenne dla
        nich przedmioty, kt
        • lechowski51 Re: 92 rocznica.... 12.11.09, 19:28
          cd.
          Ofiarą wojującego ateizmu "czerwonej Hiszpanii" padło ponad 20 tysięcy świątyń.
          Oznaczało to zniszczenie prawie połowy wszystkich kościołów Hiszpanii. W
          pustych, obrabowanych, obdartych ze wszystkich dekoracji kościołach urządzano
          domy ludowe, amfiteatry do przedstawień cyrkowych etc. W kościele pod wezwaniem
          św. Antoniego de Floriad w Madrycie zorganizowano dość specyficzny "mecz piłki
          nożnej", w którym zamiast piłki kopano "czaszkę świętego". Republikańscy
          milicjanci niejednokrotnie profanowali szaty liturgiczne w kościołach, niszczyli
          przedmioty kultu religijnego, "tańczyli z trupami" powyciąganymi z katakumb.
          Nagminnie profanowano cmentarze. W Huesca zwłoki wyciągnięte z grobów poukładano
          parami w pozycjach kopulacyjnych. Liberalny historyk Jose M. Sanchez pisał, że
          "tysiące kościołów spalono, sprofanowano przedmioty kultu religijnego, otwierano
          grobowce zakonnic i ich szczątki wywlekano na pośmiewisko gawiedzi, urządzając
          pseudo-religijne przedstawienia i procesje".



          Mordowanie duchownych

          Bardzo duże rozmiary przybrał terror bezpośrednio wymierzony w hiszpańskie
          duchowieństwo. Na terenie całej strefy opanowanej przez wojska republikańskie od
          egzekucji i tortur zginęło razem 7937 duchownych: 12 biskupów, 283 zakonnice,
          5255 księży, 2492 zakonników i 249 osób przechodzących okres nowicjatu. Tylko
          jednego dnia 6 listopada 1936 roku w czasie masowej egzekucji w Madrycie
          rozstrzelano ponad 200 księży, zakonnic i seminarzystów (razem stracono wówczas
          około 2400 więźniów politycznych).

          Z rąk katów "czerwonej Hiszpanii" zginęli biskupi Barcelony, Almerii, Kadyksu,
          Tarragony, Cuenci, Leridy, Jaean, Cuidad Real, Teruelu, Segorbe, apostolski
          administrator Barrbastro, który był tytularnym biskupem Epiru i apostolski
          administrator Orihurli." Biskupa Ciudad Real zamordowano, gdy pracował nad
          historią Toledo. Po zabójstwie zniszczono całą zebraną przezeń do pracy
          dokumentację. Biskupa Jaean zamordowano wraz z jego siostrą na oczach
          obserwującego mord dwutysięcznego tłumu. Biskupów Kadyksu i Almerii zmuszono
          przed śmiercią do szorowania pokładu więziennego statku "Astoy Mendi".

          Zachowały się rozliczne świadectwa o okrutnych torturach, jakim poddawano ofiary
          "czerwonego" republikańskiego terroru. Matkę dwóch jezuitów uduszono
          krucyfiksem. Don Antonio Diaz del Moral of Ciemozuelos został zaprowadzony do
          zagrody z rozjuszonymi bykami i trzymany dotąd, aż go pobodły do utraty
          przytomności. Następnie odcięto mu jedno ucho, tak jak robi matador pokonanemu
          bykowi po zwycięskiej walce.

          Krwawa gehenna duchowieństwa na terenach "czerwonej Hiszpanii" to jednak również
          historia niesłychanego poświęcenia i heroizmu w imię wiary. Najlepiej ilustruje
          to następujący fakt, iż nierzadko duchownym obiecywano darowanie życia pod
          warunkiem wyrzeczenia się wiary a jednak nie odnotowano żadnego przypadku
          apostazji (!). Przypomniał to w pięknym wierszu Aux Martyrs Espagnols (Do
          męczenników hiszpańskich) słynny francuski poeta Paul Claudel, pisząc:
          "Zmasakrowano 11 biskupów i 16 000 księży i nie było ani jednej apostazji". Choć
          liczba zamordowanych duchownych podana w wierszu Claudela została przesadzona
          (zginęło według potwierdzonych danych 7 937 duchownych), to jednak i tak
          zdumiewający był fakt, że tak wielka ilość osób potrafiła mężnie wytrwać w
          obronie wiary.

          Czerwoni prześladowcy przeżywali prawdziwy szok, nie mogąc w żaden sposób zmusić
          swoich ofiar do zaprzaństwa, nawet za cenę uratowania życia. Liczni duchowni
          umierali z okrzykiem "Niech żyje Chrystus Król!" (Viva Cristo Rey). Z takimi
          ostatnimi słowami zginął między innymi biskup Estaquio Nieto z Siguenza,
          rozstrzelany 27 lipca 1936 roku. Historyk Hugh Thomas opisuje relację jak:
          "(...) proboszcz z Navolmorales powiedział milicjantom, którzy przyszli go
          aresztować: "Chcę cierpieć za Chrystusa". "Jeśli tak chcesz - odpowiedzieli - to
          umrzesz tak jak Chrystus". Zdarli z niego ubranie i bezlitośnie wychłostali.
          Następnie przywiązali do pleców swej ofiary drewnianą belkę, napoili go octem i
          ukoronowali cierniowa koroną. "Mów bluźnierstwa, a przebaczymy ci" - powiedział
          dowódca milicji. "To ja wam przebaczam i błogosławię was" - odrzekł ksiądz.
          Milicjanci zaczęli się spierać, w jaki sposób powinni zabić księdza. Niektórzy
          chcieli go ukrzyżować, ale w końcu po prostu zastrzelili go tak, by był
          odwrócony w stronę tych, co go męczyli tak, aby mógł ich pobłogosławić".

          14 września 1936 roku w lewicowym "The New York Times" podano informację
          korespondenta tego dziennika z Hiszpanii donoszącą, iż w miasteczku El Saucejo w
          Sewilli zobaczył ciało księdza, ojca Jose de la Cora, ukrzyżowane do góry nogami
          na drzwiach kościoła". Typową scenę z antyreligijnych okrucieństw odnotowano 24
          lipca 1936 roku w Madrycie. Tego dnia socjalistyczni milicjanci wytropili na
          ulicy w Madrycie trzy ukrywające się siostry karmelitanki. Z okrzykiem:
          "Zakonnice! Wystrzelać je!" - rzucili się na nie i zamordowali.

          Jeden z fanatycznych katów tak relacjonował zachowanie księży eskortowanych na
          egzekucję: "(...) Co za cholerni durnie! Nikt nie mógł zamknąć im mordy! Przez
          całą drogę śpiewali i wychwalali Chrystusa Króla. Jeden z nich padł trupem, gdy
          go walnęliśmy kolbą karabinu, to szczera prawda. Ale im bardziej biliśmy, tym
          głośniej śpiewali i wołali "Viva Cristo Rey". Jakiś człowiek o nazwisku
          Fernandez de Dios (Boski) napisał do ministra sprawiedliwości, że chce zmienić
          swe nazwisko na Bakunin, "ponieważ nie chce mieć nic wspólnego z Bogiem". Czy
          można bowiem dalej wierzyć w Boga, który nie broni się, gdy niszczy się jego
          wizerunki i pali kościoły?"

          Jak wygląda w świetle tych barbarzyńskich zniszczeń i masakr podejmowana uparcie
          jeszcze dziś próba obrony roli Dąbrowszczaków, ludzi, którzy faktycznie
          wspierali bolszewicki terror w Hiszpanii i byli współodpowiedzialni za
          okrucieństwa "czerwonych". Nic dziwnego, że tak wielu wierzących w Hiszpanii i
          innych krajach widziało w wojnie domowej przeciwko "czerwonym" prawdziwą
          "krucjatę przeciw złu", walkę o życie duchownych i o przetrwanie parafii, o
          swobodne odprawianie Mszy św., o prawo do modlitwy." Przypominamy, że papież
          Pius XI już w swej pierwszej publicznej wypowiedzi w sprawie wojny domowej w
          Hiszpanii - 14 września 1936 roku oskarżył republikanów o "iście szatańską
          nienawiść do Boga".
          • Gość: Analityk Re: 92 rocznica.... IP: *.ptvk.pl 12.11.09, 21:03
            Szanowny Panie Lechowski
            Różnimy sie w tym, że ja staram się czerpac z przeszłości aby nie
            powtarzać w przyszłości tych samych błędów; a Pan? żyje w okopach
            okresu wojny, trudnego okresu powojennego, rozkwitu partii
            kanapowych.. jest wielu takich jak Pan ludzi a jak ich mozna nazwac?
            to kazdy niech sobie dopowie według własnego uznania.
            Jak Panu sprawia przyjemność grzebana w historii niech Pan to robi -
            teraz tez sa trudne czasy i cięzko przeskoczyć umierającą
            koniunkturę wieczorków patriotycznych; suwerenność i niepodległośc
            postrzegam w inny sposób - z tolerancją na rzeczywistość.
            • Gość: pysio Re: 92 rocznica.... IP: 213.25.24.* 12.11.09, 21:48
              Lechowski widzę że jesteś znawcą tematu. I dlatego mam takie pytanko; czy to
              twoje znawstwo jest w jedną stronę? Może bys tak coś skrobnął o nawracaniu
              ogniem i mieczem. Może cos o inkwizycji i jej wybitnym przedstawicielu
              Torquemadzie? A może cos o tolerancji religijnej która nie znosiła konkurencji i
              po ukraińsku rozwiazywała kwestię odszczepieńców? Może znasz liczbę Polaków
              którzy zginęli z rąk kościoła przy wprowadzaniu chrześcijaństwa? Może coś na
              temat lania wody w hagiografiach? Tematów jest wiele a ty się dzepiłeś
              jednego.Dlaczego???
              • Gość: Analityk Re: 92 rocznica.... IP: *.ptvk.pl 12.11.09, 22:14
                Pysio.. niektórzy maja pomysł aby siedziec w okopach intelektualnych
                i cisza....
                • lechowski51 Re: 92 rocznica.... 13.11.09, 10:35
                  Zanim wrocimy do merytorycznej dyskusji proponuje "radosnego Mazurka" na slotne
                  dni..
                  blog.rp.pl/mazurek/2009/11/12/wegetarianie-na-pierwszy-ogien/
                  • Gość: pysio Re: 92 rocznica.... IP: 213.25.24.* 13.11.09, 11:34
                    A ja proponuję powrót do wszechstronnego widzenia historii. a takze zasadę; co
                    było a nie jest nie pisze się w rejestr.Mamy dziś i należy tak historię
                    przedstawiać aby nas przestrzegała przed powtórkami bo te są nazbyt kosztowne i
                    bolesne. Chyba nie wzorujesz się na mikole który ma klapki na oczach i cały czas
                    liczy na to że znajdzie głupszych od siebie.
                    • lechowski51 Re: 92 rocznica.... 13.11.09, 13:17
                      Co znasz z wojny w Hiszpani?.Bombardowanie Gaureniki,No passaramm!....co
                      wiecej?!Dlatego bezkarnie mozna klamac bo stokrotnie powtorzone przez lewackich
                      propagandystow klamstwo stalo sie "prawda objawiona",mitem obroncow
                      wolnosci.Jezeli nic nie wiesz o zbrodniach takich agentow Stalina jak Walter
                      Swierczewski,jezeli nic nie wiesz o bohaterach z Alcazar razem z Zapatero
                      bedziesz dazyl do powtorki z historii.Kastrowana ze swojej tozsamosci Hiszpania
                      znow walczy.Niedawno w Madrycie zebralo sie milion Hiszpanow w obronie zycia
                      poczetego...a teraz o zrodlach tego kim jest wspolczesna Hiszpania.

                      Dzień 17 lipca 1936 roku to dzień, który przeszedł do historii jako dzień
                      wybuchu bratobójczej wojny domowej w Hiszpanii. Wojny, gdzie ingerowały także
                      obce mocarstwa zgodnie z wytyczną ich własnej polityki. Wojny jak powiedzieliby
                      lewicujący publicyści: pomiędzy faszyzmem i nowym prądem niosącym wolność i
                      demokrację uciskanym klasom robotniczym. I mówili tak przez ponad półwiecze!
                      Tuszując pewne fakty i demonizując przeciwnika! Ba gdyby owe kręgi mogły to
                      napisałyby nawet, iż Franco posiada ogon skrzydła i wampirze zęby, a żywi się
                      krwią dziewic! Tak się na szczęście jeszcze nie stało. Brakowało jednak naprawdę
                      niewiele! Przez te wszystkie lata komunistycznej cenzury w Polsce i pozostałych
                      krajach Układu Warszawskiego, a także socjalliberalnej w państwach zachodnich
                      pomiędzy frankizmem a faszyzmem postawiono znak równości kształtując oparty na
                      fałszywych przesłankach stereotyp. Stereotyp o tyle groźny, bo funkcjonujący po
                      dziś! Bo o ile jest łatwiej myśleć stereotypem, aby broń Boże znajomi nie
                      posądzili o niepoprawność polityczną.

                      Ernest Hemingway swoją powieścią ,Komu bije dzwon” wychował już trzy pokolenia,
                      nie kryjąc swego poparcia dla działań rewolucyjnych. Wypowiadał się publicznie,
                      iż jego sympatie zawsze będą po stronie klas uciskanych. Mamy tam bohaterskiego
                      Roberta Jordana walczącego z ,,faszystami” hiszpańskimi. Za pierwowzór tej
                      postaci posłużył komunista polskiego pochodzenia niejaki Chrost, który zabrał
                      Hemingwaya na jedną z wypraw sabotażowych. W zamian pisarz uczynił go główną
                      postacią swej powieści. Przewija się nawet generał Świerczewski pseudonim Walter
                      ukryty pod postacią Goltza. Jednakże nasz pisarz nie przedstawił w pełnej krasie
                      tej barwnej sylwetki słynącej z alkoholizmu, dowodzącego często w samych
                      majtkach, rozstrzeliwującego osobiście dezerterów i nakazującego czynić to samo
                      z jeńcami. Człowieka, który w czasie II wojny światowej wsławił się krwawymi
                      atakami piechoty bez rozpoznania i wsparcia! Bezwzględnie posłusznego jedynej
                      osobie na całym świecie – Józefowi Stalinowi. Ta wojna piórem i niedopuszczanie
                      do opinii publicznej przez komunistycznych cenzorów po II wojnie światowej prac
                      o Hiszpanii Franco, wojnie domowej i frankizmie doprowadziła do powstania
                      poważnej luki. Po prostu ktoś, kto chciałby wyrobić sobie obiektywny osąd w tych
                      sprawach nie wie nawet z jakich opracowań ma korzystać. Ponieważ choć zaczęło
                      się ukazywać coraz więcej prac na ten temat to można je dostać jedynie w
                      uniwersyteckich bibliotekach i nielicznych miejskich. A stereotyp choć jak
                      najbardziej błędny funkcjonuje nadal. Jednak jeszcze mniej wiadomości można
                      znaleźć na temat przewrotu wojskowego Pinocheta. Mam nadzieję, że ten badawczy
                      marazm zostanie w końcu przerwany i na pułki księgarń trafi porządna literatura
                      dotycząca tego problemu.

                      Jednak dla wielu znających prawdę i korzystających z opinii prawdziwych
                      uczonych, a nie pseudo autorytetów, którzy otrzymali swe profesury w Moskwie
                      wojna ta była wojną o obronę podstawowych wartości, starego ładu i wiary przed
                      rewolucyjnym terrorem czerwonych. Wojną tylko i wyłącznie kontrrewolucjonistów z
                      rewolucjonistami.

                      Wydawało by się, że w 70 rocznicę tego konfliktu pewne przemilczane fakty
                      ujrzały już światło dzienne, ale pomimo coraz to nowych opracowań dotyczących
                      Hiszpanii okresu wojny domowej i dyktatury wojskowej Franco zgubne mity
                      zbudowane wokół tego konfliktu i okresu jego rządów są wciąż w obiegu. W 1996r
                      rząd hiszpański nadał honorowe obywatelstwo członkom brygad międzynarodowych,
                      którą to ,,uroczystość” nagłośniły media niemal z całego świata. Natomiast
                      uznanie rok wcześniej przez ówczesnego papieża Jana Pawła II 45 duchownych
                      hiszpańskich – ofiar wojny domowej za świętych, co zwiększyło liczbę
                      beatyfikowanych do 200 umknęło dziwnym zbiegiem okoliczności prasie światowej.
                      Trzeba mieć na uwadze fakt, iż na skutek egzekucji dokonywanych przez siły
                      republikańskie na osobach duchownych. Całkowita liczba ofiar wśród tej grupy
                      wyniosła 7000 osób. Przedsięwzięto obecnie kroki, aby całą tę liczbę beatyfikować.

                      Konflikt wewnętrzny z lat 1936 – 1939 miał swe podłoże znacznie głębiej niż by
                      się wydawało. W XVIII wieku, a już zwłaszcza pod sam jego koniec ten kraj
                      półwyspu iberyjskiego spada z pozycji hegemona europejskiego do drugo ba nawet
                      trzeciorzędnego miejsca na arenie międzynarodowej. Koniec osiemnastego stulecia
                      to przede wszystkim brzemienna w skutkach rewolucja francuska, która odbiła się
                      szerokim echem na świecie i brutalna laicyzacja tego społeczeństwa co uwidacznia
                      wyraźnie barbarzyńskie stłumienie powstania w Wandei. Gdy kilka lat później
                      Napoleon rozpoczyna budować swe wymarzone imperium jego armie wkraczają i
                      okupują teren Hiszpanii. Tu jednak na skutek bezczeszczenia świątyń katolickich,
                      przemocy w stosunku do mieszkańców i licznych gwałtów, a zwłaszcza na
                      zakonnicach i mniszkach naród hiszpański pokazuje swe prawdziwe oblicze stając w
                      obronie tradycyjnych wartości, zdeptanych butami żołdactwa. Jak niegdyś
                      wandeiscy chłopi ruszają teraz Hiszpanie do walki pod znakiem krzyża prowadzeni
                      i wspierani przez swych księży. Cesarz , który rzucił stary kontynent na kolana,
                      nie potrafił ujarzmić tego kraju. Dramatyczny epizod z walk w Hiszpanii opisuje
                      Stefan Żeromski w ,,Popiołach”, wraz z wewnętrznymi rozterkami uczestniczących w
                      nich Polaków, gdzie znaleźli się i musieli brać udział po stronie Francuzów. Po
                      klęsce Napoleona i ustanowienia nowego porządku na Kongresie Wiedeńskim cały
                      półwysep trafia pod wpływ liberalnych prądów przenikających właśnie z Francji.
                      XIX wiek mija pod znakiem krwawych karlistowskich powstań i kończy się w
                      1898roku przegraną wojną ze Stanami Zjednoczonymi, której wynikiem była utrata
                      kolonii, a zwłaszcza Kuby i Filipin na rzecz zwycięzcy. Przegrana ta także
                      wykazała nie tyle kiepskie dowództwo co brak reformy wojska i przede wszystkim
                      funduszy.

                      Francisco Behemonde Franco jak i jego rówieśnicy dorastali w goryczy tej
                      porażki, która wbrew pozorom miała na nich spory wpływ. Gwałtowny przyrost
                      demograficzny na początku XX wieku zaostrzył jedynie konflikty. Proces
                      modernizacji kraju był zbyt powolny, a uprzemysłowienie nierównomierne: fabryki
                      budowano w Katalonii, kopalnie w kraju Basków, reszta zaś pozostawała nadal
                      rolnicza. Choć nie wzięła Hiszpania czynnego udziału w wielkiej wojnie lat 1914
                      – 1918 to nie poprawiło to ciężkiej sytuacji wewnętrznej. Hiszpania toczy w tym
                      okresie własną wojnę, w Afryce o utrzymanie swych wpływów oraz Maroka trwającą
                      do 1926 roku, dzięki to któremu konfliktowi Franco awansuje i staje się
                      najmłodszym generałem brygady.

                      W 1923 roku generał Miguel Primo de Rivera przeprowadził zamach stanu i
                      zakończył swe bezkrwawe rządy w roku 1930 zrzekając się władzy dobrowolnie. W
                      wyborach 1931 roku wygrali liberałowie oraz socjaliści dominując Hiszpańskie
                      Kortezy. Gdy król abdykował i wyemigrował natychmiast proklamowano republikę.
                      Uchwalono nową konstytucję, wprowadzono reformę rolną, nadano autonomię Baskom i
                      Katalończykom. Najwięcej wysiłku poświęcono jednak…roli Kościoła. Nowa
                      konstytucja znacznie ograniczyła swobody religijne. Wycofano religie ze szkół,
                      zakazano księżom wykonywania zawodu nauczyciela, wprowadzono obowiązek
                      posiadania rządowego pozwolenia na procesje, a rząd nadał sobie prawo
                      roz
                      • lechowski51 Re: 92 rocznica.... 13.11.09, 13:21
                        cd.
                        Po raz pierwszy wprowadzono rozwody. Wraz z postępowaniami polityków rozpoczęła
                        się zajadła nagonka prasowa posądzająca Kościół o zepsucie, atakująca za
                        zamożność, obojętność w stosunku do biednych oraz feudalizm. Rozsiewano plotki
                        jakoby to jezuici zatruwali studnie, mnisi porywali i mordowali dzieci, a
                        zakonnice oddawały się wszelkim perwersjom. Obwołano Kościół sojusznikiem
                        kapitalistycznej plutokracji. Zapominając wyraźnie o jego wprost przeciwnej roli.

                        Przez wieki Kościół pełnił funkcję największej instytucji charytatywnej niosącej
                        pomoc biednym i bezrobotnym. Swe ziemie utracił w konfiskatach państwowych
                        jeszcze w 1837 roku! Wielu księży żyło na poziomie swych parafian dzieląc ich
                        ubogi los. Episkopat natomiast wypowiadał się w licznych pismach i orędziach
                        pejoratywnie o kapitalizmie. Potrzebny jednak był jakiś temat zastępczy, aby
                        odwrócić uwagę od pogarszającej się sytuacji kraju. Fala skrzętnie podsycanych
                        nastrojów antyklerykalnych przetoczyła się przez kraj, a w Madrycie wybuchły
                        zamieszki wywołane przez lewicowych radykałów. Ogółem w całej Hiszpanii spłonęła
                        ponad setka kościołów, a na księży dokonywano licznych napaści. Rząd wstrzymał
                        się od interwencji. Czerwoni z radością zaś zacierali ręce widząc dobre podłoże
                        ku wybuchu rewolucji mającej przynieść wolność ,,uciskanym” i śmierć
                        ,,uciskającym”. Liberalny premier Azana wypowiedział się publicznie, iż
                        wszystkie kościoły Hiszpanii nie są warte życia ani jednego republikanina, a
                        następnie na wiadomość o niskim wskaźniku uczęszczania na mszę świętą cieszył
                        się, że Hiszpania przestała być katolicka!

                        Azana zlikwidował równocześnie Główną Akademię Wojskową, której wykładowcą i
                        dyrektorem był Franco. Równocześnie wdrożono w życie szereg reform względem
                        armii. Najbardziej znamienną była redukcja etatów o 40%. Znamienną i zarazem
                        brzemienną w skutki, gdyż od tej pory wrogość armii, a zwłaszcza korpusu
                        oficerskiego względem republikańskiego rządu wzrasta.

                        Jednak rząd upada w 1933 roku i powołano nowy- centro prawicowy. Przez kraj
                        przetacza się fala strajków inspirowana przez lewicowych agitatorów, a w 1934
                        roku w górniczym okręgu Asturias wybucha lewacka rewolta. Mimo dobrego
                        przygotowania i pierwszego powiewu rewolucyjnego terroru, który przejawił się
                        mordowaniem przedstawicieli administracji państwowej i katolickich elit została
                        krwawo stłumiona przez wojsko.
                        Rząd kompromituje się udziałem kilku ministrów w aferach finansowych i dochodzi
                        do nowych wyborów. Powstają trzy bloki: Front Narodowy zrzeszający
                        chrześcijańskich demokratów, konserwatystów, monarchistów i narodowych radykałów
                        ( hiszpańską falangę ). W bloku Centrum znajdują się niektórzy liberałowie,
                        nacjonaliści baskijscy i katalońscy oraz postępowi katolicy. Natomiast wszyscy
                        marzący o płomieniu rewolucji na bolszewicką modłę: socjaliści,
                        socjal-liberałowie, komuniści i anarchiści powołali Front Ludowy. Przewagę w
                        nowym rządzie zdobyła centro-prawica lecz, gdy w jej łonie trwały spory i wciąż
                        nie potrafiła się zjednoczyć sytuację wykorzystało lewactwo. Rewolucjoniści
                        natychmiast rozpoczęli uwalnianie z więzień swych towarzyszy, a przez kraj znów
                        przetoczyła się fala strajków podpaleń kościołów, mordów na księżach,
                        zakonnicach i laickich działaczkach katolickich. Na ulicy królowała zaciśnięta
                        pięść - pozdrowienie rewolucjonistów. W licznych walkach ulicznych starli się
                        przedstawiciele Falangi w błękitnych koszulach preferujących rzymskie
                        pozdrowienie wyciągniętego przed siebie ramienia z otwartą dłonią z
                        socjalistami, komunistami i anarchistami. Przemówiły rewolwery! Przeprowadzano
                        liczne zamachy bombowe. Według źródeł oficjalnych spalono 170 kościołów, zabito
                        330 osób, a raniono półtora tysiąca. Przeprowadzono 213 nieudanych zamachów na
                        rozmaite osoby i wybuchło 113 lokalnych strajków generalnych.

                        Eskalacja przemocy osiągnęła szczyt. Czekano tylko na przysłowiową iskrę.
                        Sytuację dopełnił mord na znanym przywódcy opozycji parlamentarnej Jose Calvo
                        Sotelo, którego uprowadziła z domu grupa policjantów republikańskich o
                        komunistycznych przekonaniach. Mord na Calvo Sotelo odegrał taką samą rolę w
                        histori Hiszpanii co zabójstwo arcyksięcia Ferdynanda w historii starego
                        kontynentu… Doprowadził do wybuchu wojny.
                        Policja w tym gorącym okresie nie występowała przeciw rewolucjonistom, za to
                        więzienia wypełniły się ludźmi spod znaku strzały w jarzmie – członkami Falangi.
                        Zwłaszcza większość z jej przywódców znalazła się w więzieniu do pamiętnego lata
                        1936 roku. Policjanci zgarniali z ulic falangistów zapominając o zagrożeniu ze
                        strony pozostałych ugrupowań rewolucjonistów, którzy planowali zbrojne przejęcie
                        władzy.

                        Jedna z socjalistycznych posłanek powiedziała w Kortezach: ,,Chcemy rewolucji,
                        ale rosyjska rewolucja nie może służyć nam za model dlatego, że u nas musi
                        wybuchnąć ogromnym płomieniem pożar rewolucji, który dostrzegą na całym świecie
                        i kraj muszą zalać fale krwi, która czerwienią zabarwi morze!”. W przemówieniach
                        o podobnej treści dzielnie przyszli w sukurs anarchiści.

                        Jeszcze w marcu odbyło się tajne zebranie trzech generałów: Moli, Sanjuro i
                        Franco, gdzie ustala się podjęcie jak najbardziej radykalnych działań w chwili
                        ,,absolutnej konieczności”, aby uniknąć ruiny i ,,rozczłonkowania Ojczyzny".
                        Moment ten nastał w dniu zabicia Calvo Sotelo. Junta wojskowa dla dobra ojczyzny
                        postanowiła przejąć władzę w swoje ręce. Najpierw jednak Franco napisał ostry
                        list do rządu o nadchodzącej groźbie zamachu ze strony Sił Zbrojnych w sytuacji,
                        gdy w kraju zapanowała przemoc. List ten pozostał bez odpowiedzi. Zaczęło się
                        powstanie.

                        Poparli je lojaliści, karliści, narodowi radykałowie oraz część umiarkowanych
                        liberałów. Lojaliści byli zwolennikami monarchii konstytucyjnej, chcieli powrotu
                        króla Alfonsa XII, a ich najbardziej znanym przywódcą był właśnie Calvo Satelo.
                        Z kolei karliści to zwolennicy dziewiętnastowiecznego pretendenta do tronu Don
                        Carlosa, którzy chcieli przywrócenia jego potomka. Byli najbardziej
                        prokatolickimi zwolennikami zamachu stanu. Ich program to ,,Bóg, Ojczyzna,
                        przywileje lokalne, król”, a charakterystycznym znakiem był czerwony beret i
                        ryngraf z gorejącym sercem Chrystusa. Dali armii powstańczej przeszło 70 tysięcy
                        ochotników. Częste były przypadki, iż ramię w ramię służyli ojciec, syn i wnuk.
                        Całe rodziny szły na wojnę walcząc w myśl słów: ,,jeden czerwony mniej, to rok
                        mniej w czyśćcu” i śpiewając:

                        ,,…Walczmy wszystkie hufce
                        Wszystkie hufce zjednoczone
                        Aby bronić Chorągwi
                        Świętej Tradycji”

                        Natomiast Falanga Espanola utworzona została w 1934 roku poprzez połączenie z
                        innymi organizacjami narodowo radykalnymi czego dokonał Jose Antonio Promo de
                        Rivera. Aresztowany w 1936 został rozstrzelany przez rewolucjonistów w chwili
                        wybuchu wojny. Powstała na fali fascynacji faszyzmem Mussoliniego i narodowego
                        socjalizmu Hitlera, który przetoczył się przez Europę i resztę świata powołując
                        do istnienia nowe twory często efemeryczne.

                        Brytyjska Unia Faszystów, Legion Michała Archanioła w Rumunii, Srebrne Koszule w
                        USA, Pomarańczowe Koszule w Afryce południowej, Nowa Straż Nowej Południowej
                        Walii, Szare Koszule w Islandii czy Strzałokrzyżowcy na Węgrzech to tylko
                        niektóre z wielu szukających recepty na uzdrowienie i poprawę sytuacji w swoich
                        krajach wzorując się na Włochach, a później w miarę rozwoju na modelu narodowo
                        socjalistycznych Niemiec. Falangiści odrzucili jednak antychrześcijaństwo
                        uznając katolicyzm za cechę narodową Hiszpanów.

                        Armia w znacznej mierze poparła przewrót Franco. Na osiem dywizji pięć i pół
                        opowiedziało się przeciw rządowi, podobnie straż celna i żandarmeria rezerwy,
                        dochodziły do tego jeszcze oddziały umieszczone na Balearach, Wyspach
                        Kanaryjskich i na terytorium Marokańskim.
                        Flota i policja wraz z żandarmerią pozostały przy republikanach.

                        Pozostałe grupy popierające obecny rząd to skrajni liberałowie, anarchiści,
                        socjal
                        • lechowski51 Re: 92 rocznica.... 13.11.09, 13:24
                          cd.1
                          Po raz pierwszy wprowadzono rozwody. Wraz z postępowaniami polityków rozpoczęła
                          się zajadła nagonka prasowa posądzająca Kościół o zepsucie, atakująca za
                          zamożność, obojętność w stosunku do biednych oraz feudalizm. Rozsiewano plotki
                          jakoby to jezuici zatruwali studnie, mnisi porywali i mordowali dzieci, a
                          zakonnice oddawały się wszelkim perwersjom. Obwołano Kościół sojusznikiem
                          kapitalistycznej plutokracji. Zapominając wyraźnie o jego wprost przeciwnej roli.

                          Przez wieki Kościół pełnił funkcję największej instytucji charytatywnej niosącej
                          pomoc biednym i bezrobotnym. Swe ziemie utracił w konfiskatach państwowych
                          jeszcze w 1837 roku! Wielu księży żyło na poziomie swych parafian dzieląc ich
                          ubogi los. Episkopat natomiast wypowiadał się w licznych pismach i orędziach
                          pejoratywnie o kapitalizmie. Potrzebny jednak był jakiś temat zastępczy, aby
                          odwrócić uwagę od pogarszającej się sytuacji kraju. Fala skrzętnie podsycanych
                          nastrojów antyklerykalnych przetoczyła się przez kraj, a w Madrycie wybuchły
                          zamieszki wywołane przez lewicowych radykałów. Ogółem w całej Hiszpanii spłonęła
                          ponad setka kościołów, a na księży dokonywano licznych napaści. Rząd wstrzymał
                          się od interwencji. Czerwoni z radością zaś zacierali ręce widząc dobre podłoże
                          ku wybuchu rewolucji mającej przynieść wolność ,,uciskanym” i śmierć
                          ,,uciskającym”. Liberalny premier Azana wypowiedział się publicznie, iż
                          wszystkie kościoły Hiszpanii nie są warte życia ani jednego republikanina, a
                          następnie na wiadomość o niskim wskaźniku uczęszczania na mszę świętą cieszył
                          się, że Hiszpania przestała być katolicka!

                          Azana zlikwidował równocześnie Główną Akademię Wojskową, której wykładowcą i
                          dyrektorem był Franco. Równocześnie wdrożono w życie szereg reform względem
                          armii. Najbardziej znamienną była redukcja etatów o 40%. Znamienną i zarazem
                          brzemienną w skutki, gdyż od tej pory wrogość armii, a zwłaszcza korpusu
                          oficerskiego względem republikańskiego rządu wzrasta.

                          Jednak rząd upada w 1933 roku i powołano nowy- centro prawicowy. Przez kraj
                          przetacza się fala strajków inspirowana przez lewicowych agitatorów, a w 1934
                          roku w górniczym okręgu Asturias wybucha lewacka rewolta. Mimo dobrego
                          przygotowania i pierwszego powiewu rewolucyjnego terroru, który przejawił się
                          mordowaniem przedstawicieli administracji państwowej i katolickich elit została
                          krwawo stłumiona przez wojsko.
                          Rząd kompromituje się udziałem kilku ministrów w aferach finansowych i dochodzi
                          do nowych wyborów. Powstają trzy bloki: Front Narodowy zrzeszający
                          chrześcijańskich demokratów, konserwatystów, monarchistów i narodowych radykałów
                          ( hiszpańską falangę ). W bloku Centrum znajdują się niektórzy liberałowie,
                          nacjonaliści baskijscy i katalońscy oraz postępowi katolicy. Natomiast wszyscy
                          marzący o płomieniu rewolucji na bolszewicką modłę: socjaliści,
                          socjal-liberałowie, komuniści i anarchiści powołali Front Ludowy. Przewagę w
                          nowym rządzie zdobyła centro-prawica lecz, gdy w jej łonie trwały spory i wciąż
                          nie potrafiła się zjednoczyć sytuację wykorzystało lewactwo. Rewolucjoniści
                          natychmiast rozpoczęli uwalnianie z więzień swych towarzyszy, a przez kraj znów
                          przetoczyła się fala strajków podpaleń kościołów, mordów na księżach,
                          zakonnicach i laickich działaczkach katolickich. Na ulicy królowała zaciśnięta
                          pięść - pozdrowienie rewolucjonistów. W licznych walkach ulicznych starli się
                          przedstawiciele Falangi w błękitnych koszulach preferujących rzymskie
                          pozdrowienie wyciągniętego przed siebie ramienia z otwartą dłonią z
                          socjalistami, komunistami i anarchistami. Przemówiły rewolwery! Przeprowadzano
                          liczne zamachy bombowe. Według źródeł oficjalnych spalono 170 kościołów, zabito
                          330 osób, a raniono półtora tysiąca. Przeprowadzono 213 nieudanych zamachów na
                          rozmaite osoby i wybuchło 113 lokalnych strajków generalnych.

                          Eskalacja przemocy osiągnęła szczyt. Czekano tylko na przysłowiową iskrę.
                          Sytuację dopełnił mord na znanym przywódcy opozycji parlamentarnej Jose Calvo
                          Sotelo, którego uprowadziła z domu grupa policjantów republikańskich o
                          komunistycznych przekonaniach. Mord na Calvo Sotelo odegrał taką samą rolę w
                          histori Hiszpanii co zabójstwo arcyksięcia Ferdynanda w historii starego
                          kontynentu… Doprowadził do wybuchu wojny.
                          Policja w tym gorącym okresie nie występowała przeciw rewolucjonistom, za to
                          więzienia wypełniły się ludźmi spod znaku strzały w jarzmie – członkami Falangi.
                          Zwłaszcza większość z jej przywódców znalazła się w więzieniu do pamiętnego lata
                          1936 roku. Policjanci zgarniali z ulic falangistów zapominając o zagrożeniu ze
                          strony pozostałych ugrupowań rewolucjonistów, którzy planowali zbrojne przejęcie
                          władzy.

                          Jedna z socjalistycznych posłanek powiedziała w Kortezach: ,,Chcemy rewolucji,
                          ale rosyjska rewolucja nie może służyć nam za model dlatego, że u nas musi
                          wybuchnąć ogromnym płomieniem pożar rewolucji, który dostrzegą na całym świecie
                          i kraj muszą zalać fale krwi, która czerwienią zabarwi morze!”. W przemówieniach
                          o podobnej treści dzielnie przyszli w sukurs anarchiści.

                          Jeszcze w marcu odbyło się tajne zebranie trzech generałów: Moli, Sanjuro i
                          Franco, gdzie ustala się podjęcie jak najbardziej radykalnych działań w chwili
                          ,,absolutnej konieczności”, aby uniknąć ruiny i ,,rozczłonkowania Ojczyzny".
                          Moment ten nastał w dniu zabicia Calvo Sotelo. Junta wojskowa dla dobra ojczyzny
                          postanowiła przejąć władzę w swoje ręce. Najpierw jednak Franco napisał ostry
                          list do rządu o nadchodzącej groźbie zamachu ze strony Sił Zbrojnych w sytuacji,
                          gdy w kraju zapanowała przemoc. List ten pozostał bez odpowiedzi. Zaczęło się
                          powstanie.

                          Poparli je lojaliści, karliści, narodowi radykałowie oraz część umiarkowanych
                          liberałów. Lojaliści byli zwolennikami monarchii konstytucyjnej, chcieli powrotu
                          króla Alfonsa XII, a ich najbardziej znanym przywódcą był właśnie Calvo Satelo.
                          Z kolei karliści to zwolennicy dziewiętnastowiecznego pretendenta do tronu Don
                          Carlosa, którzy chcieli przywrócenia jego potomka. Byli najbardziej
                          prokatolickimi zwolennikami zamachu stanu. Ich program to ,,Bóg, Ojczyzna,
                          przywileje lokalne, król”, a charakterystycznym znakiem był czerwony beret i
                          ryngraf z gorejącym sercem Chrystusa. Dali armii powstańczej przeszło 70 tysięcy
                          ochotników. Częste były przypadki, iż ramię w ramię służyli ojciec, syn i wnuk.
                          Całe rodziny szły na wojnę walcząc w myśl słów: ,,jeden czerwony mniej, to rok
                          mniej w czyśćcu” i śpiewając:

                          ,,…Walczmy wszystkie hufce
                          Wszystkie hufce zjednoczone
                          Aby bronić Chorągwi
                          Świętej Tradycji”

                          Natomiast Falanga Espanola utworzona została w 1934 roku poprzez połączenie z
                          innymi organizacjami narodowo radykalnymi czego dokonał Jose Antonio Promo de
                          Rivera. Aresztowany w 1936 został rozstrzelany przez rewolucjonistów w chwili
                          wybuchu wojny. Powstała na fali fascynacji faszyzmem Mussoliniego i narodowego
                          socjalizmu Hitlera, który przetoczył się przez Europę i resztę świata powołując
                          do istnienia nowe twory często efemeryczne.

                          Brytyjska Unia Faszystów, Legion Michała Archanioła w Rumunii, Srebrne Koszule w
                          USA, Pomarańczowe Koszule w Afryce południowej, Nowa Straż Nowej Południowej
                          Walii, Szare Koszule w Islandii czy Strzałokrzyżowcy na Węgrzech to tylko
                          niektóre z wielu szukających recepty na uzdrowienie i poprawę sytuacji w swoich
                          krajach wzorując się na Włochach, a później w miarę rozwoju na modelu narodowo
                          socjalistycznych Niemiec. Falangiści odrzucili jednak antychrześcijaństwo
                          uznając katolicyzm za cechę narodową Hiszpanów.

                          Armia w znacznej mierze poparła przewrót Franco. Na osiem dywizji pięć i pół
                          opowiedziało się przeciw rządowi, podobnie straż celna i żandarmeria rezerwy,
                          dochodziły do tego jeszcze oddziały umieszczone na Balearach, Wyspach
                          Kanaryjskich i na terytorium Marokańskim.
                          Flota i policja wraz z żandarmerią pozostały przy republikanach.

                          Pozostałe grupy popierające obecny rząd to skrajni liberałowie, anarchiści,
                          socja
                          • lechowski51 Re: 92 rocznica.... 13.11.09, 13:30
                            cd.2
                            obecny rząd to skrajni liberałowie, anarchiści, socjaliści, komuniści
                            stalinowscy itd. Różnice wśród tych lewackich grup dotyczyły jedynie obranej
                            przez nie taktyki. Cel miały za to wspólny: obalenie Starego Ładu tylko i
                            wyłącznie drogą krwawej rewolucji. Skąpanie we krwi ,,klasy wyzyskującej” całego
                            kraju! Pomimo więc różnych programów i nazw lewicującym ugrupowaniom, pomimo ich
                            różnorodności, pomimo państw, które popierały każdą ze stron konfliktu w
                            zależności od wytycznej ich polityki zagranicznej, wypada powtórzyć jeszcze raz,
                            że przyświecał im jeden cel, a mianowicie obalenie starego porządku rzeczy, aby
                            w ogniu rewolucji zrodził się, "nowy świat”. To dlatego konflikt ten trzeba
                            przede wszystkim rozpatrywać, jak wspomniałem już powyżej na płaszczyźnie walki
                            rewolucjonistów z kontrrewolucjonistami. To samo niemal można powiedzieć o
                            grupach tak różnych, które wyruszyły przeciw czerwonym. Przecież animozje
                            pomiędzy karlistami, którzy potępiali faszyzm i przeszczepienie na grunt
                            ojczysty pewnych jego elementów, a falangistami były ogromne. Nasuwa się więc
                            pytanie co ich zjednoczyło? Otóż była to wspólna idea walki z komunizmem i
                            obroną podstawowych wartości, a zwłaszcza wiary.

                            Doszło do podziału kraju na strefę powstańczą potocznie zwaną narodową i
                            republikańską – mniejszą lecz bardziej uprzemysłowioną. Sztab główny postawił
                            sobie następujące cele: zajęcie Madrytu co jednak się nie powiodło, zdobycie
                            trzech odizolowanych na północy prowincji oraz Asturię, rozcięcie terenów
                            republikańskich poprzez kierowanie się ku Walencji i wreszcie zajęcie Katalonii,
                            która łączyła strefę republikańską z Francją. Tamtędy to napływały olbrzymie
                            ilości materiałów z ZSRR, a także siły żywej rekrutującej się spośród
                            ,,natchnionych” słowami Marksa komunistów.
                            Walka była ciężka i zażarta. Bezpardonowa. Gdy brakło amunicji walczono wręcz.
                            Wyróżniły się tutaj zwłaszcza zaprawione w licznych walkach w Afryce oddziały
                            oraz słynący ze swej brutalności ochotnicy marokańscy walczący po stronie
                            powstańców.

                            Na uwagę zasługuje fakt, iż po stronie republiki opowiedzieli się baskijscy i
                            niektórzy katalońscy nacjonaliści odrzucając tradycyjny nasycony katolicyzmem
                            karlizm. Należy tu doszukiwać się przyczyny ostrej polityki Franco po
                            zakończeniu wojny względem Basków.
                            Jednakże niezdyscyplinowane oddziały republikańskie wkrótce przeobrażono w bitne
                            jednostki. Szeregi zasilił strumień ochotników ze wszystkich krajów. Walczyli po
                            stronie republikańskiej George Orwell czy Aldous Huxley. Hemingway pisywał
                            liczne reportaże, które stały się pożywką liberalnej rzeszy czytelników. W parze
                            z walką zbrojną, w której szala zwycięstwa przechylała się za cenę znacznych
                            ofiar na stronę frankistów trwała walka medialna. Artykuły i reportaże
                            lewicowych korespondentów, często nawet uczestników, zapełniały szpalty
                            prokomunistycznych gazet starając się urobić światową opinię publiczną w tylko
                            jednym przekonaniu. Że słuszność stoi po stronie rządu republiki!

                            Wsparcia powstańcom udzielił rząd Włoski wysyłając 60 tysięcy żołnierzy i
                            Niemiecki kierując tam eksperymentalny oddział myśliwców i bombowców znany pod
                            nazwą Legionu Condor ogółem jakieś 7000 ludzi świetnie przygotowanych pod
                            względem technicznym i wojskowym:

                            ,,…naszymi wrogami są czerwoni
                            co bolszewizują świat”

                            Uczestnictwo żołnierzy włoskich i niemieckich było elementem gry politycznej.
                            Nie zmienia to jednak faktu, iż byli to z całą pewnością w większości ideowi
                            antykomuniści. Ale w wielkiej krucjacie wzięli też udział inni: 20 tysięcy
                            Portugalczyków w szeregach Legion de Viriato, obawiających się eksportu
                            rewolucji do ich kraju i zainspirowanych obroną chrześcijaństwa, 200 Francuzów z
                            chorągwi Joanny d’Arc, 600 Irlandczyków z oddziałów Niebieskich Koszul, w ramach
                            karlistowskich requetes walczyła kompania Białych Rosjan zażartych
                            antykomunistów, walecznością wyróżnili się Brytyjczycy, było wielu narodowców i
                            narodowych radykałów z Europy Wschodniej jak ochotnicy z Legionu Michała
                            Archanioła. Wielu z tych ludzi walczących w obronie tradycji chrześcijańskiej i
                            dopatrujących się największego zagrożenia ze strony komunistów na zawsze
                            pozostało już w hiszpańskiej ziemi. Jednak ochotnicy ściągający do Brygad
                            Międzynarodowych byli liczniejsi. Albowiem ich rekrutację i zaciąg finansował
                            Związek radziecki i liberalne organizacje zachodnie manipulowane, bądź jawnie
                            sprzyjające czerwonym.

                            Czerwonym, którzy już od chwili wybuchu wojny zaprowadzili krwawy terror. Jak
                            już wspomniałem powyżej zamordowano w egzekucjach i torturach ogółem 7000 osób
                            duchownych obojga płci co jest liczbą 12% całego stanu owej grupy liczącej około
                            34 tysiące. Należy mieć na uwadze, że terytorium pod władzą republiki było
                            mniejsze i kurczyło się z dnia na dzień! Zniszczono przeszło 20 tysięcy
                            kościołów czyli niemal połowę świątyń znajdujących się w Hiszpanii!
                            Bezczeszczono zwłoki i przedmioty liturgiczne. Jednego z księży ukrzyżowano do
                            góry nogami na drzwiach kościoła! Jednego dnia w Madrycie rozstrzelano 2400
                            więźniów politycznych! W jednym z kościołów grano w piłkę czaszką świętego! W
                            Madrycie opanowanym przez socjalistów porządnie ubranych przechodniów
                            aresztowano jako ,,faszystów”, w Barcelonie zdominowanej przez anarchistów do
                            celi trafiano za posiadanie krawata, koszuli i marynarki. Masakrowano miejscową
                            ludność, a powstania chłopskie krwawo tłumiono. Na całym terenie Republiki stały
                            kolejki po chleb – znak socjalistycznego dobrobytu. Lewicowi historycy i
                            publicyści głoszą o brutalności frankistów. Ale czy to krwawa przemoc rewolucji
                            nie zrodziła równie krwawego odwetu? Jak mieli postępować prości ludzie, którzy
                            zasilali szeregi karlistów, gdy widzieli wyprawiane bezeceństwa, gdy widzieli
                            bezczeszczenie ich symboli wiary?

                            Szacuje się, że na skutek egzekucji, morderstw i tortur w strefie
                            republikańskiej wyzionęło ducha przeszło 72 tysiące ,,wrogów ludu”! Z głodu oraz
                            chorób zginęło 170 tysięcy ludzi z czego jedynie 16 tysięcy w strefie narodowej.
                            Pozostali polegli na terenach znajdujących się pod pieczą republikańską zaznali
                            rozkoszy utopijnego socjalistycznego państwa, które obiecywało pracę i chleb! W
                            czasie wojny rozstrzelano 32 tysiące rewolucjonistów, a po jej zakończeniu w
                            latach 1939 – 1940 dalszych 20 tysięcy za zbrodnie popełnione podczas rewolucji.
                            Do tego należy dodać liczbę 300 tysięcy poległych w walkach po obu stronach.

                            Częstokroć represji względem przeciwników politycznych jak i ludności cywilnej,
                            dopuszcza się zazwyczaj ta strona, która ponosi porażki na froncie. W tym
                            przypadku była to strona republikańska. Choć jej paru spektakularnych zwycięstw
                            była w odwrocie na całej linii! Terror, którym rewolucja na dzień dobry
                            przywitała ludność miał oprócz eksterminacji klas wyzyskujących jeszcze jeden
                            cel jakim było utrzymanie w ryzach społeczeństwa. Zła sytuacja gospodarcza w
                            strefie republikańskiej doprowadziła do krwawo tłumionych wystąpień ludności
                            chłopskiej. Szerzył się głód i choroby co widać w liczbie zgonów spowodowanych
                            tymi czynnikami w tejże strefie. Dysproporcje pomiędzy strefami uwidacznia kurs
                            pesety względem innych walut dolar amerykański na cztery miesiące przed końcem
                            wojny wart był 25 peset w strefie republikańskiej i 8,5 pesety w narodowej.
                            Niektórzy twierdzą, że barbarzyństwo panujące w republikańskiej strefie odbywało
                            się samowolnie, nikt tego nie nakazywał! Nawet jeśli to rząd nic nie
                            przedsięwziął, aby temu zapobiec. Po prostu terror odbywał się za jego milczącym
                            przyzwoleniem! Z rozkazów teoretyków socjalizmu nawołujących w pismach i
                            przemówieniach do krwawej rewolucji!

                            Hiszpania na skutek wojny domowej stała się poligonem doświadczalnym dla
                            wypróbowania broni i instruktorów zarówno ze strony Niemiec jak i Związku
                            Radzieckiego. Rząd Republiki w podzięce za pomoc tego ostatniego w październiku
                            1936roku przekazał narodowe rezerwy złota wartości 6 milia
                            • lechowski51 Re: 92 rocznica.... 13.11.09, 13:32
                              cd.3
                              Ta suma posłużyła do zakupu broni i rekrutacji ochotników do Brygad
                              Międzynarodowych. Jednakże znaczna część nie wykorzystana na dozbrojenie
                              republikanów pozostała już w Rosji na kilkadziesiąt lat. Choć Stalin początkowo
                              nie był zainteresowany wsparciem dla rewolucji hiszpańskiej to jego zamiary
                              uległy zmianie w miarę przedłużania się konfliktu. Dawało to tej wojnie już
                              wymiar propagandowy!
                              Oprócz sprzętu ZSRR wysłał jeszcze tak niezbędnych ekspertów z NKWD. Już na
                              początku komuniści tworzyli czekas wzorując się wiernie na rosyjskim wzorcu.
                              Dzierżyński ojciec Naczelnego Komitetu Do Walki z Kontrrewolucją Sabotażem i
                              Spekulacją w 1917 roku powiedział: ,,My jesteśmy tu tylko po to, by ukierunkować
                              nienawiść i uprawnione pragnienie zemsty uciskanych na uciskających oraz by ją
                              pokierować”.

                              Bolszewiccy ,,eksperci” zabrali się od razu do dzieła. Oprócz przeciwników
                              rewolucji centrala w Moskwie postanowiła wyeliminować także lewicowe grupy nie
                              odpowiadające linii polityki Stalina. Okres 1936 – 1939 to okres ciągłego
                              polowania na trockistów w Rosji. Specjalne komanda dokonywały czystki w
                              szeregach lewicowych partii hiszpańskich likwidując ich prominentnych działaczy.
                              Mordownie NKWD znalazły się w większych miastach. Członkowie rekrutowanych
                              Brygad Międzynarodowych byli poddawani ścisłej kontroli. Wielu z nich zaginęło w
                              niewyjaśnionych okolicznościach w czasie tej wojennej zawieruchy. W Moskwie do
                              dziś znajdują się tysiące teczek ochotników. Po wojnie wielu Hiszpanów znalazło
                              azyl na terenie ZSRR. Niewielu powróciło...

                              Wojna domowa w Hiszpanii posiada także polski aspekt. Walczyło tam wielu
                              ochotników z naszego kraju po stronie generała Franco jak np. Tadeusz Stryowski.
                              Jednakże bo aż 5000 Polaków znalazło się w Brygadach Międzynarodowych w
                              batalionie im Dąbrowskiego. Przeszło tysiąc z nich rozstrzelało NKWD. ,,Polska”
                              brygada uczestniczyła w szturmie sanktuarium Matki Boskiej z Cabeza w Sierra
                              Morena. Po jego zdobyciu dokonano rzezi powstańców! Ci jednak zdołali ukryć
                              figurkę Matki Boskiej co uchroniło ją przed niechybną profanacją.

                              W Rzeczypospolitej lewicowe gazety zarzuciły opinię publiczną szeregiem
                              pochwalnych artykułów wynoszącym pod niebiosa walczących z ,,faszyzmem”.
                              Głównymi sprzymierzeńcami Republiki były: Komunistyczna Partia Polski, PPS oraz
                              socjalistyczne partie mniejszości narodowych jak Bund, ukraińska USPD, niemiecka
                              DSAP, a także cztery duże centrale związków zawodowych. Choć rząd RP
                              nieoficjalnie sympatyzował z Franco to oficjalnie poparł linię polityczną
                              zachodnich sojuszników i uznał rząd nacjonalistyczny dopiero w 1939 roku.
                              Ponadto sprzedawał broń obu stronom pozbywając się tym samym nadwyżek starego
                              sprzętu. Jednakże prawo RP względem walczących pod obcym sztandarem było surowe
                              i odebrano im polskie obywatelstwo. Ponadto nie przyjęto do kraju na prośbę
                              rządu republikańskiego dąbrowszczaków albowiem Polska nie potrzebowała na swym
                              terenie ludzi gotowych w chwili agresji ZSRR nieść pomoc komunistom!

                              Przyjęło się uważać na zachodzie wszystkich ochotników walczących w wojnie ze
                              Związkiem Radzieckim za zdrajców. Gwoli ścisłości sztandar oddziału im
                              Dąbrowskiego był czerwony z sierpem i młotem, a na mundurach nosili znak Frontu
                              Ludowego – trójramienną gwiazdę. Jedna z ochotniczek nawiązuje do ,, tych
                              krwawych, lecz pięknych czasów gdy słowa internacjonalizm proletariacki
                              realizowały się w każdym czynie, w każdym geście!” Kim więc byli ci ludzie
                              zwracający się do siebie ,,towarzyszu komisarzu?” Nie walczyli oni pod znakiem
                              Orła Białego i biało czerwonej flagi! Byli to zawodowi rewolucjoniści, ideowi
                              komuniści, którzy niewiele już mieli wspólnego z Polską. Idąc więc za słowami
                              lewicowego publicysty Jerzego Borejszy, który powiedział iż ochotników z innych
                              krajów walczących po stronie Hitlera w wojnie z ZSRR przyjęło się uważać za
                              zdrajców można powiedzieć tylko jedno: polscy komuniści walczący po stronie
                              republiki pod sztandarami Związku Radzieckiego w imię krzewienia ideologii
                              komunistycznej byli tylko i wyłącznie zdrajcami!

                              Niestety po II wojnie światowej cieszyli się sporym uznaniem peerelowskiego
                              rządu, a po 1989 roku publicyści szczególnie Gazety Wyborczej protestowali
                              przeciw utracie przywilejów kombatanckich przez dąbrowszczaków! Cóż dziś
                              dokonuje się medialnej nagonki przeciw prezydentowi Kaczyńskiemu tylko dlatego,
                              iż jest on jedynym katolickim prezydentem w Europie! Inne powody są tylko
                              przykrywką dla ziejących nienawiścią komunistycznych i socjal-liberalnych
                              kręgów. Zapomina się natomiast, że były prezydent Kwaśniewski wsławił się
                              kontaktami z rosyjskimi służbami wywiadowczymi, zbezcześcił pamięć pomordowanych
                              w Charkowie i prostacko w duecie z panem Siwcem parodiował Ojca Świętego.
                              Najwyraźniej te zachowania mogą uchodzić głowie państwa, która deklarowała się
                              jako agnostyk.

                              Każda wojna ma swoje symbole. My mieliśmy bohaterską obronę Westerplatte i
                              Poczty Gdańskiej. Na terenie strefy republikańskiej znalazły się trzy powstańcze
                              twierdze oblegane przez rewolucjonistów i tkwiące niczym cierń w boku jej rządu.
                              Jedna z nich to obrona średniowiecznej twierdzy Alcazar w Toledo, gdzie w
                              połowie lipca1936 roku znalazło tam schronienie 1800 osób: 550 kobiet, 200
                              dzieci, 200 oficerów i podchorążych, 700 żandarmów i 100 cywilnych mężczyzn
                              zdolnych do noszenia broni. Dowództwo nad nimi sprawował pułkownik Jose
                              Moscardo. Twierdzę oblegało kilkanaście tysięcy rewolucjonistów lecz
                              bezskutecznie. Republikański dowódca sięgnął wiec po inne metody. Przewodniczący
                              czeka w Toledo zadzwonił do pułkownika grożąc mu, iż jeśli nie podda twierdzy to
                              jego syn Luiz zostanie rozstrzelany.

                              Luiz: …mówią że mnie rozstrzelają jeśli Alcazar nie podda się, ale nie martw się
                              o mnie.
                              Pułkownik: Jeśli to prawda to poleć swą duszę Bogu, zawołaj Viva Espana! I Idź
                              na śmierć jak bohater. Do zobaczenia mój synku, całuję cię.

                              Luiz oddaje słuchawkę przewodniczącemu czeka.

                              Pułkownik: …Alcazar nigdy się nie podda.

                              Alcazar odparł wszystkie ataki, a we wrześniu Toledo wyzwolił generał Franco.
                              Inny los spotkał obrońców koszar Simancas w portowym mieście Gijon w Asturii.
                              Ponieważ pułkownik Pinilla odmówił poddania się rewolucjoniści rozstrzelali jego
                              synów. Pinilla nadał wiadomość przez radio do znajdujących się nieopodal okrętów
                              powstańczych: ,,Dalsza obrona jest niemożliwa. Koszary się palą, a wróg wdziera
                              się do wewnątrz… Skierujcie ogień na nas!” Prośbę pułkownika spełniono. Koszary
                              wraz z obrońcami i komunistami zrównał z ziemią ogień artylerii okrętowej.
                              Jeszcze gorzej skończyła się obrona sanktuarium Matki Boskiej z Cabeza w Sierra
                              Morena, o którym już wspominałem powyżej. W sanktuarium znalazło się 250
                              żandarmów, setka falangistów i przeszło tysiąc osób cywilnych w tym wiele kobiet
                              i dzieci. Sanktuarium padło po dziewięciu miesiącach oblężenia przez 20 000
                              szturmujących je rewolucjonistów. W szturmie udział brali dąbrowszczacy. Zajęcie
                              sanktuarium zakończyło się powszechną rzezią obrońców.

                              Ważnym jest także tutaj kwestia bombardowania Guerniki, która wyolbrzymiona
                              przez lewicę stała się symbolem bestialstw ,,faszystów”. Atak lotniczy na
                              Guernikę nie był wymierzony w ludność cywilną celem złamania oporu Basków jak
                              twierdzono, ale podyktowany był względami jak najbardziej taktycznymi Są dwie
                              teorie tego co stało się w Guernice. Pierwsza sugeruje, iż miasto mogli podpalić
                              wycofujący się Baskowie albowiem na cztery dzielnice jedna pozostała nietknięta.
                              W niej znajdowało się historyczne Drzewo Guerniki, gmach Rady Basków i kościół
                              świętej Marii z Antigua. Było by dziwne, że przy ówczesnej technice wojskowej
                              nie zniszczono jednej z dzielnic, a na zachowaniu się tych baskijskich symboli
                              nie zależało szczególnie niemieckim pilotom, którzy dokonali nalotu. Druga
                              dotyczy błędu w bombardowaniu albowiem dokonująca nalotu na most w Guernice –
                              obiekt o znaczeniu strate
                              • lechowski51 Re: 92 rocznica.... 13.11.09, 13:34
                                cd.3
                                obiekt o znaczeniu strategicznym eskadra bombowców otrzymała silne boczne
                                uderzenie wiatru, który uniemożliwił dobry widok obiektu znajdującego się po jej
                                prawej stronie. Pierwsze bomby spadły w pobliżu mostu. Wiatr przesunął bardziej
                                nad miasto chmurę dymu, a kolejni piloci bombardowali właśnie ją myśląc iż unosi
                                się ona nad mostem. Ponadto mówi się, iż nalotu dokonała setka bombowców. W
                                świetle najnowszych badań było to od 18 do 29 Ju-52. ponadto te same samoloty
                                nie brały jak się przyjęło utrzymywać po raz kolejny udziału w nalocie, gdyż
                                droga na pobliskie lotnisko w Burgos wynosiła około 40 minut, a przygotowanie
                                maszyny do kolejnego startu wraz z zatankowaniem trwało od półtorej do dwóch
                                godzin co daje niemal trzy godziny zwłoki. Wiadomo, że bombardowanie miasta
                                trwało niespełna trzy godziny tak więc żadna z maszyn nie mogła w nim wziąć
                                udziału po raz kolejny. Bezpośrednimi sprawcami wywołania pożaru były lekkie
                                bomby Termita-1kg, które zostały użyte tego dnia w bombardowaniu wraz z
                                odłamkowymi. Ponadto zweryfikować należy liczbę ofiar. Przyjęło się iż wynosi
                                ona 2300 osób jednakże w świetle szczegółowych badań statystycznych śmierci i
                                narodzin na podstawie lokalnych archiwów Ramon Larrazaban w opublikowanej w 1977
                                roku pracy stwierdził, iż w całym Kraju Basków śmierć na skutek bombardowania
                                artyleryjskiego i lotniczego poniosło niespełna 500 osób co znacznie podważa
                                liczbę 2300 w samej Guernice. Podsumowując celem nalotu był most, linia kolejowa
                                i fabryczki broni na przedmieściach, a nie zrównanie z ziemią miasta. Ponadto
                                można postawić teorie, iż wycofujący się Baskowie po prostu zapobiegli
                                rozszerzeniu się pożaru tylko na dzielnicę historyczną.

                                ,,Walka rozpoczęta w Hiszpanii jest częścią ofensywy bolszewików na europejską
                                cywilizację” słowa te wypowiedział na początku wojny związany z chadecją generał
                                Józef Haller. W latach dziewięćdziesiątych jeden z polskich historyków postawił
                                tezę, iż wojna z rewolucjonistami była drugą hiszpańską rekonkwistą. Czym więc
                                tak naprawdę była ta wojna? Wojną z faszyzmem jak przedstawiają ją lewicowi
                                działacze? Czy ,,faszystami” były osoby duchowne? Ludność cywilna? Pomijając
                                siły Niemieckie i Włoskie, które znalazły się tam ze względu na linię polityki
                                tychże państw co powtarzałem już wielokrotnie. Pomijając także liczne przypadki,
                                że na decyzji poparcia jednej ze stron konfliktu zaważyły często niesnaski z
                                rządem republikańskim sprzed 1936 roku. Była to niezaprzeczalnie walka w obronie
                                chrześcijaństwa. Walka o tradycję. Walka o jej zachowanie. Wszędzie mówi się o
                                udziale w niej Włochów i Niemców, a zwłaszcza w podręcznikach szkolnych
                                pomijając fakt zaangażowanych w nią czynie wspomnianych 20 tysięcy
                                Portugalczyków. Na ich decyzję wpływ wywarła obawa przed przeniesieniem się
                                zarzewia rewolucji do ich kraju. O tym jednak się nie mówi. Wręcz lansuje się
                                hipotezę iż bez pomocy nazistowskich Niemiec i faszystowskich Włoch Franco nie
                                przejął by władzy. Jest to tylko niewielka część prawdy. Ponieważ nie należy
                                zapominać o tysiącach Hiszpanów, którzy oddali swe życie w imię obrony Boga,
                                wiary i ojczystej ziemi.

                                Dziś lansuje się model wygodnego patriotyzmu. Polega on jedynie na deklarowaniu
                                się jako patriota co rozumie się przede wszystkim jako udział w jakimś mglistym
                                konflikcie zbrojnym w chwili zagrożenia suwerenności swego kraju. Zapomina się
                                przy tym, że ,,będąc Polakiem na się obowiązki polskie”. Albowiem dzisiejsza
                                wojna częstokroć nie toczy się na liniach frontów. Toczy się ona wykorzystując
                                środki masowego przekazu promując dewiację. Niemcy dokonują w naszym kraju
                                ekspansji gospodarczej, jakże skutecznej albowiem odbywającej się w ciszy
                                gabinetów. Jednocześnie maskuje ten naród swą przeszłość. W rocznice września
                                niemiecka telewizja i gazety milczą zadowalając się nieznacznymi ogólnikami o
                                agresji na Polskę, a nagłaśniane jest zrzucenie bomb atomowych na Hiroszimę i
                                Nagasaki. Miano już nie mówić się o niemieckich obozach koncentracyjnych, lecz o
                                nazistowskich co się jednak dzięki skutecznej interwencji nie udało. Jednakże na
                                zachodzie mówi się o polskich obozach koncentracyjnych!

                                Niektórzy głoszą, iż dyktatura Franco doprowadziła do laicyzacji Hiszpanii. Nic
                                bardziej błędnego! Ona tylko przedłużyła jej katolicką agonię! Powyżej
                                przedstawiłem co działo się w tym kraju przed zamachem stanu generała Franco.
                                Terror względem Kościoła i szykany katolików! Bestialskie mordy! Niegdyś w
                                Europie Hiszpania wraz z Polską uważana była za ostoję katolicyzmu. Polskę nawet
                                nazywano Przedmurzem Chrześcijaństwa. Dziś jedynie nasz kraj oparł się laickim
                                prądom niosącym upadek obyczajów moralnych i wyrzeczenia się wiary. Nie można
                                bagatelizować roli Kościoła jaką odegrał w naszej historii, walcząc w czasach
                                zaborów o zachowanie polskości oraz opierając się komunistycznej antykatolickiej
                                nagonce przez ponad półwiecze po II wojnie światowej. Społeczeństwo polskie i
                                hiszpańskie były i są jeszcze w większym lub mniejszym stopniu społeczeństwami
                                stricte katolickimi. Hiszpania powstała w ogniu walki z Maurami. Zrodziła się z
                                konfliktu islamu i katolicyzmu. A islam nie tak łatwo wypuścił ze swych szponów
                                tereny półwyspu iberyjskiego. Religia ma w wielu konfliktach sprawę nadrzędną i
                                było tak też w wojnie domowej lat 1936 – 1939, gdy stanięto do walki w obronie
                                Kościoła przeciw komunizmowi i agresywnemu ateizmowi. To religia spowodowała, iż
                                prosty lud Wandei chwycił za broń!
                                Pod koniec rządów Franco zamachy bombowe dokonane przez terrorystyczną ETA o
                                marksistowsko-leninowskich korzeniach pociągnęły za sobą wiele ofiar. Zginął
                                admirał Carrero Blanco premier Rządu. Aleksander Sołżenicyn powiedział zdumiony:

                                ,, Premier Rządu Hiszpanii został zamordowany, a cała cywilizowana Europa jest
                                zachwycona”.

                                Prócz ETA działa także komunistyczno- stalinowski FRAP – Rewolucyjny front
                                antyfaszystowski i patriotyczny oraz iberyjski ruch wyzwoleńczy- MIL, i GARI –
                                międzynarodowa grupa akcji rewolucyjnej, obie o charakterze anarcho-
                                syndykalistycznym, a także anarchistyczne katalońskie OLLA- organizacja walki
                                zbrojnej i FAC- front wyzwolenia Katalonii. 26 sierpnia 1975roku opublikowano
                                nowe antyterrorystyczne prawo, które przywracało karę śmierci. Przywracało karę
                                śmierci! Więc nie była ona na porządku dziennym w czasach frankistowskiej
                                dyktatury. Pozbawia to kolejnego argumentu przeciwników autorytarnych rządów
                                Franco. Przyniosły one okres stabilizacji i rozwoju gospodarczego Hiszpanii. W
                                1957 roku zgodził się Francisco na wprowadzenie liberalizmu gospodarczego.
                                Wykonano na mocy nowego prawa 11 wyroków, z których 5 wykonano. Przez świat
                                przetoczyła się fala protestów. Społeczeństwa demokratyczne zapomniały o
                                dziesiątkach ofiar śmiertelnych i rannych opłakując śmierć pięciu terrorystów!
                                Takiej reakcji nie doczekały się poczynania maoistowskiego Świetlistego Szlaku w
                                Peru, którego terror pochłonął od 25 do 30 tysięcy ofiar z czego przeszło tysiąc
                                stanowiły dzieci.

                                Gdyby dziś ktoś wyszedł na ulicę w koszulce z wizerunkiem generała Franco
                                zapewne spotkał by się z falą oburzenia. Jednak młodzi ludzie poszukujący
                                inspiracji ideologicznej paradujący w koszulkach z wizerunkiem Che Guevary z
                                czerwoną komunistyczną gwiazdą na berecie z tym się nie spotykają. Wykreowano
                                tego zbrodniarza jako idealistę i romantycznego bohatera zapominając, iż
                                własnoręcznie rozstrzeliwał kontrrewolucjonistów, był inspiratorem obozów
                                koncentracyjnych na Kubie, krwawą rewolucję kulturalną w Chinach przywitał z
                                radością, a chłopaka z jego oddziału, który ukradł chleb kazał rozstrzelać.
                                Czy taki człowiek zasługuje na wzorzec dla współczesnej młodzieży?
                                Nie! Młodzież powinna za wzorzec postawić sobie takie osoby jak właśnie Franco.
                                Republikanie głosili slogan ,,No pasaran!” – ,,Nie przejdą”. Gdy armia Franco
                                wkroczyła do Madrytu pod koniec marca 1939 roku tłumy zwolenników nacjonalistów
                                skandowały ,,Przeszli
                                • lechowski51 Re: 92 rocznica.... 13.11.09, 13:43
                                  ..zakonczenie;
                                  ,,Przeszli! - ,,Han pasado!”
                                  Oddajmy więc w 70 rocznicę wojny domowej w Hiszpanii należny hołd i szacunek
                                  generałowi Franco za to, że odważył się stanąć na czele powstania w obronie
                                  wiary chrześcijańskiej. Albowiem gdy upada Republika bez względu na to kto
                                  ponosi winę pozostają tylko dwa wyjścia: z rewolucją albo przeciw niej. A trzeba
                                  pamiętać, że nigdy nie ma bezkrwawych rewolucji!


                                  W oparciu o:

                                  R. Casas de la Vega ,,Franco Żołnierz”, Krzeszowice 2001
                                  M. J. Chodkiewicz ,, Zagrabiona pamięć: wojna w Hiszpanii 1936-39”, Warszawa 1997
                                  S. Courtois. J. L. Penn ,,Cień NKWD nad Hiszpanią” s. 313 - 332 w: ,,Czarna
                                  księga komunizmu” pod red. Courtois S. Warszawa 2003
                                  J. Pearce ,,Rzeka krwi – o ofiarach hiszpańskiej wojny domowej” s. 25 - 42 w: ,,
                                  Prawda o Hiszpanii Franco” s. 23-76 w: ,,Christianitas” 26 ( 2006).
                                  A. Wielomęski ,,Hiszpania Franco”, Biała Podlaska 2006.

                                  ...a teraz z analitykiem wypijcie pdo pomnikiem zbrodniarza Swierczewskiego w
                                  Baligrodzie aby spelnily sie jego chore wizje swiata zapoczatkowane rzezia w tzw
                                  Wielkiej Rewolucji Francuskiej,pozniej kontynuowane przez bolszewickich
                                  zbrodniarzy w Rosjii a pozniej jeszcze kontynuowane od Polski po Kube.Chcesz w
                                  tej sztafecie zbrodniarzy uczestniczyc to krzycz dalej Wolnosc,Rownosc i
                                  Braterstwo zmagajac sie z "polskim ciemnogrodem",ktory niesmialo i konsekwentnie
                                  powtarza Bog,Honor i Ojczyzna.

                                  • hermenegildo Re: 92 rocznica.... 14.11.09, 03:39
                                    Francisco Franco nos quiere gobernar!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka